Witajcie w Anglii pod koniec XIX wieku, we wspaniałej choć zarazem mrocznej i zagadkowej epoce wiktoriańskiej. Mnożą się tajemnicze przestępstwa nad którymi Scotland Yard załamuje bezradnie ręce. Londyn staje się polem kryminalnych rozgrywek i zbrodni mrożących krew w żyłach. Zaniepokojona Królowa Wiktoria uruchamia wszystkie swoje siły do tego by zwalczyć rosnącą przestępczość. Ten mroczny świat zamieszkują wspólnie z ludźmi: demony, które wykorzystując słabość człowieka zawierają kontrakty w zamian za dusze śmiertelników; anioły pragnące oczyścić plugawą ludzkość z grzechów; shinigami zaprowadzające porządek pośród problematycznych dusz, a także piekielnie zwierzęta o nieprzewidywalnej naturze. To wszystko dzieje się już poza wiedzą i poza wzrokiem zwykłych ludzi, jednak ma na ich życie ogromny wpływ. Przetrwanie w tym świecie jest prawdziwym wyzwaniem, które może okazać się przygodą na śmierć i życie.
► Login = imię i nazwisko postaci bądź tylko imię (jeśli nie ma nazwiska).
► Uczestników eventu Sekta zapraszamy tutaj! Wciąż można się zapisywać!



POSZUKIWANIA
► Albert poszukuje przyrodniej siostry.
► Czarny Szermierz, Afuro Aphrodi Terumi i Zeno Hen poszukują różnych relacji.
► Wasil poszukuje ochotnika do sesji.
► Mark poszukuje przyjaznej duszyczki.

Listopad 1889r.
Deszcz, pochmurne niebo i porywiste wiatry będą towarzyszyć nam niemal codziennie. Temperatura będzie wynosić maksymalnie 7'C w dzień, w nocy zaś 2'C.

Poprzedni temat «» Następny temat
Most Alberta
Autor Wiadomość
Ali Reece
[Usunięty]

Wysłany: 2016-01-07, 17:27   

// jakby co wpycham si? do zaleg?ej sesji Alexa i Casa

Jaki dzie? jest pi?kny! Taki kolorowy i s?oneczny, a ile r??nych odg?os?w i w og?le. Lubi? spacerowa? w?r?d ludzi i ich obserwowa?. Widzie?, jakie grzechy pope?niaj?. Czasami nawet si? zdarza?o, ?e widzia? grzesznik?w, kt?rzy ?wi?towali imi? pana. Taki paradoks.
Opatulony od czubka g?owy po nogi szed? przez mos. Tak mia? przys?oni?t? twarz, ?e w sumie nikt nie m?g? zobaczy? jego oczu. Och, jak to kocha?... Chodzi? w?r?d ludzi i zastanawia? si? co by by?o, gdyby kto? zauwa?y? jego twarz. Jakby zauwa?yli oczy, kolczyki i tatua?e. A? cicho zachichota? z tego powodu.
I pewnie m?g?by tak i?? ca?y czas do przodu, gdyby nie to ?e zauwa?y? znajome twarze. A raczej twarz, bo ta druga osoba siedzia?a na ziemi p?? le??c. Podszed? bli?ej i zatrzyma? si? tu? za drugim osobnikiem. Pochyli? si? mocno, a by po chwili powiedzie?:
- Bu. - Pomacha? mu d?oni? przed nosem, a potem spojrza? na Alexa. - Widz?, ?e tutaj ma?e spotkanie rodzinne si? robi. - Wyprostowa? si?. Gdyby nie szalik na po?owie jego twarzy to by mogli ujrze? szeroki u?miech.
 
     
Caspar

Przybłęda

Rodzina: Ojca i matkę pamięta jak przez mgłę, aczkolwiek pamięta jedną, jedyną osobę ze swojego życia. Jego ukochana podopieczna Sapphire, którą traktował jak siostrę.
Wiek: 185 lat, jednak wygląda na 18
Znaki szczeg?lne: Dwie wielkie szramy na plecach pozostawione po wyrwaniu skrzydeł
Ekwipunek: Szabla, bo na tym świecie dużo jest plugastw. Chusta, bo przecież czymś trzeba wytrzeć te zarazki jakie gromadzą się na wszystkim, czego się dotyka, oraz zdjęcie jego rodziny.
Poziom ?ycia: 100%, ale wszystko jeszcze przed nim
Dołączył: 23 Kwi 2014
Posty: 35
Wysłany: 2016-01-07, 17:53   

- Jeste? chory.... Nasz Ojciec nie chcia?by tego. Pan kocha swoje dzieci nie wa?ne jak wiele krzywd wyrz?dzi?y! - warkn?? i spojrza? na niego z ?zami w oczach. Nie wiedzia? czy da rad? si? sprzeciwi?. To tak jakby odwodniony cz?owiek mia? misk? wody przed sob?, a nie m?g?by upi? ani kropelki. Dodatkowo b?l... ten okropny b?l gdy tylko sprzeciwi si? rozkazom. Na sam? my?l mia? ciarki. - Naprawd? tego nie widzisz? Nie widzisz, ?e nasze post?powanie jest z?e? Kim jeste?my by sprzeciwia? si? zasadom Pan? - czu? jak po policzkach pociek?a mu ?za wi?c zakry? twarz d?o?mi. Wtedy us?ysza? za sob? czyi? g?os. Spi?? si?, czu?, ?e ju? go kiedy? s?ysza?. Spojrza? na anio?a i przekl?? w my?lach. Chocia?... mo?e na co? si? przyda.
- Wi?cej was nie by?o? - wsta? w kocu z za?nie?onego mostu i spojrza? na Aliego. D?ugo go nie widzia?, ale... zawsze b?dzie go pami?ta?. W ko?cu te oczy... Zabawne i chocia? nigdy tego nie powiedzia? na g?os, gdy? strasznie nie trawi? tego anio?a, jego oczy uwa?a? za naprawd? pi?kne.
_________________
 
 
     
Alexander

Egzekutor

Wiek: (wizualnie 24)
Ekwipunek: notatnik
Poziom ?ycia: 100%
Dołączył: 12 Lis 2013
Posty: 54
Wysłany: 2016-01-16, 23:40   
   Multikonta: Ciel Phantomhive


Powoli przeni?s? wzrok na drugiego anio?a. Pierwsze co mu przemkn??o przez my?l to: renegat. Mia? ma?e poj?cie odno?nie wielu innych cz?onk?w anielskiej braci. Od czasu do czasu zdarzy?o mu si? kogo? spotka?, ale nie nawi?zywa? bli?szych znajomo?ci. Zdawa? sobie spraw? z tego, ?e wiele niebia?skich istot zacz??o kroczy? drog? grzechu i nieprawo?ci. Z ch?ci? r?wnie? ich pozby?by si? z tego ?wiata. Dlaczego wi?c tego nie robi?? Nie by?o to takie proste jak nawracanie ludzi, aczkolwiek na drodze, kt?r? obra? Alexander by?o ju? naprawd? wiele krwi. Nie b?dzie nic dziwnego je?li pojawi si? r?wnie? krew anielska.
- Wypaczeniec. - skomentowa? kr?tko na s?owa Caspara.- Twierdzisz, ?e ty jeden znasz JEGO wol?? Arogancja r?wnie? jest grzechem... - wypowiedzia? z pewnym zamy?leniem, przelotnie kieruj?c wzrok na okolic?, na te sylwetki ludzi majacz?ce gdzie? w oddali, na budynki jakie pi?trzy?y si? zar?wno po jednej stronie mostu jak i po drugiej, na doro?ki przemykaj?ce gdzie? po w?skich uliczkach.- B?dzie trzeba spra? ten grzech Casparze. - jego g?os brzmia? nieprawdopodobnie spokojnie, tak jak g?os ksi?dza przemawiaj?cego do owieczki, kt?ra w?a?nie zab??dzi?a i zboczy?a z w?a?ciwej drogi.
Powoli przeni?s? wzrok na drugiego anio?a, chocia?... patrz?c na Alexandra trudno by?o powiedzie? o nim cokolwiek. Nie wiadomo ani w jakim by? nastroju ani co my?la? ani co czu?. Tak jakby by? istot? obdart? z ca?ej tej sfery emocjonalnej.
- Wi?c... co? cie tu sprowadza? - zapyta? go, nieznacznie unosz?c brwi, kto? kto nie zna? tego anio?a jeszcze by pomy?la?, ?e jest zatroskany widz?c kolejnego przedstawiciela skrzydlatych niebian... ale? sk?d. Trudno pos?dza? go o a? tak wyrafinowane uczucia.
_________________

I want to see the splendor of people’s souls.
I want to check and see if it really is precious.
 
     
Ali Reece
[Usunięty]

Wysłany: 2016-01-17, 14:13   

Zerka? to na jednego to na drugiego. Zacz?? lekko si? kiwa? na pi?tach. Zastanawia? si? kt?remu najpierw odpowiedzie?. On mia? to szcz??cie, ?e Casa zna?, a o Aleksie ju? s?ysza?. Spojrza? na bia?ow?osego i klasn?? w d?onie staj?c r?wno na nogi. Zachichota? zadowolony.
- C?? m?j drogi Alexandrze. Tyle o tobie s?ysza?em! A widz?c Ciebie z moim drogim kompanem... - Obj?? w pasie blondyna i przyci?gn?? go do siebie. - Uzna?em, i? warto spyta?, czy Ci czym? nie wadzi. Wiesz, Caspar jest naszym drogim i kochanym dezerterem. Chce jednak znale?? u nas u?askawienie i zgodzi?em si?, abym si? nim zaopiekowa? i pom?g? mu wr?ci? na w?a?ciw? drog?, kt?r? wyznacza dla nasz wszystkich Pan. Czy? to nie cudowne? - przeci?gn?? ostatnie s?owo przekrzywiaj?c g?ow? i przymykaj?c lekko oczy.
Czy? to nie by?o pi?kne k?amstwo? Czy? to nie by?o pi?kne, ?e wypowiedzia? to p?ynnie, bez zaj?kni?cia i trudno si? by?o pozna? na tej jak?e wielkiej "prawdzie"? Nie. A nawet je?li to powodzenia, bowiem przed wami stoi Ali. Szaleniec nad szale?cami.
- Szuka?em Ciebie i szuka?em... Gdzie? si? podziewa?e?. Mam Ciebie ukara? s?oneczny Casparze? Lepiej nie, chyba nie chcesz wiedzie?, jaka kara mog?aby Ciebie spotka?. Nie prowokuj mnie, ani naszego kompana, Alexandra. Dobrze? - Spojrza? na niego i znowu szalik zas?ania? jego pi?kny u?miech.
 
     
Caspar

Przybłęda

Rodzina: Ojca i matkę pamięta jak przez mgłę, aczkolwiek pamięta jedną, jedyną osobę ze swojego życia. Jego ukochana podopieczna Sapphire, którą traktował jak siostrę.
Wiek: 185 lat, jednak wygląda na 18
Znaki szczeg?lne: Dwie wielkie szramy na plecach pozostawione po wyrwaniu skrzydeł
Ekwipunek: Szabla, bo na tym świecie dużo jest plugastw. Chusta, bo przecież czymś trzeba wytrzeć te zarazki jakie gromadzą się na wszystkim, czego się dotyka, oraz zdjęcie jego rodziny.
Poziom ?ycia: 100%, ale wszystko jeszcze przed nim
Dołączył: 23 Kwi 2014
Posty: 35
Wysłany: 2016-01-23, 12:01   

- Nie uwa?am, ?e znam jego wole. Twierdze po prostu, ?e wasza interpretacja s??w boskich jest b??dna.. o ile ktokolwiek was Go s?ysza? - spojrza? mu prosto w oczy. Nie by? zbyt przekonany by da? rad? go przekona?, ale Alex wygl?da? na bystr? istot?, wi?c by?a w nim ma?a iskierka nadziei. Spojrza? na nic nie wadz?cych ludzi marszcz?c brwi. A je?li si? nie uda? Musi mie? plan B... ale jaki? Zupe?nie zapomnia? o obecno?ci Aliego. Spi?? si?, gdy ten go obj??. Ju? chcia? mu co? zrobi?, gdy nagle poj?? sens jego s??w. Czy on mu w?a?nie... pomaga? Jak to? Dlaczego? Dobro? serca? Przyjrza? mu si?. Nie kto? taki pewnie nawet nie ma serca. Westchn??. Czy ma mu zaufa?? ... Nie nie nie. Pytanie powinno brzmie?, kt?ry jest mniej niebezpieczny...
- Wybacz mi - powiedzia? najbardziej ulegle jak umia? opuszczaj?c g?ow?.
- Nie chcia?em nikomu przeszkadza?. Przypadkiem trafi?em na Alexandra - mrukn?? i spojrza? na Aliego pr?buj?c go rozgry??. Pytanie brzmi czy w og?le Alex uwierzy w to k?amstwo.
_________________
 
 
     
Alexander

Egzekutor

Wiek: (wizualnie 24)
Ekwipunek: notatnik
Poziom ?ycia: 100%
Dołączył: 12 Lis 2013
Posty: 54
Wysłany: 2016-09-03, 16:33   
   Multikonta: Ciel Phantomhive


K?amstwo cienkimi ni?mi szyte. Ten anio? o bia?ych w?osach przebywa? w?r?d ludzi wystarczaj?co d?ugo by mie? ?wiadomo?? tego jak cz?sto s?abe jednostki pe?ni?ce podrz?dn? rol? na tym ziemskim padole k?ami?. Anio?y nie by?y inne, wiele z nich by?o brudnych i splugawionych, zbyt d?ugo przebywa?y w grzesznym ?wiecie, za bardzo oddali?y si? od swego pierwotnego przeznaczenia. Teraz jakby obce wobec drogi obranej dla nich przez Boga, ?wiec?ce iluzorycznym przyk?adem, kt?ry mia? usprawiedliwia? ich ob?ud?.
- Poznasz te interpretacje... kiedy wypisz? ich s?owa na twoim ciele. Wyryj? je tak g??boko, ?e staniesz si? cz??ci? tej interpretacji. - to nie brzmia?o jak gro?ba, s?owa wyp?ywa?y z ust Alexandra niczym mi?d na potrzeb? skrzywdzonego dziecka, niczym najszczersza ch?? pomocy tej zagubionej istocie, nawet je?li anio? nie wyrazi? ani odrobiny emocji, nie drgn?? mu nawet jeden mi?sie? twarzy, a oczy pozosta?y tak samo nieruchome i oboj?tne.
Pocz?tkowo wydawa? si? nie po?wi?ca? zbyt wiele uwagi na drugiego anio?a, jednak ostatecznie los pokaza?, ?e tym razem nie b?dzie mu dane zaj?? si? Casparem. Jest czego ?a?owa?. Jaki us?u?ny s?uga pa?ski by?by z niego pod kierunkiem Alexandra, jak pobo?na i pe?na ch?ci nawracania istota... mia? szans? go ocali? ze szpon?w grzechu, wyrwa? go i usadzi? na w?a?ciwym miejscu. Nie tym razem, nie tym razem.
- Bawcie si? dobrze. Nie uciekniesz mi Casparze. B?d? zawsze tu? za tob?. Jak anio? str??. - nie skomentowa? tego k?amstwa Aliego, nie bra? przecie? na powa?nie tej bajeczki, aczkolwiek nie na r?k? mu teraz by?o wzbudzenie zbyt du?ego zainteresowania u os?b postronnych, a ta biedna owieczka pr?dzej czy p??niej trafi w jego r?ce.
Odwr?ci? si? i spokojnym krokiem skierowa? przez most. Okolica powoli si? wyludnia?a, ale miasto wci?? jeszcze t?tni?o ?yciem. S?ycha? by?o odg?osy ludzkich rozm?w, k?? p?dz?cych nieopodal doro?ek, czu? by?o ?mierdz?c? wo? grzechu. Ca?e te miasto spowite by?o nieprzyjemnym odorem. Jak du?o pracy mieli tu oddani s?udzy pa?scy tacy jak Alexander, jak wiele jeszcze przed nimi, ?eby miejsca takie jak te godnie reprezentowa?y si? przed Bogiem.
<zt>
_________________

I want to see the splendor of people’s souls.
I want to check and see if it really is precious.
 
     
Lily Valver

Wydz. Żniwiarzy

Rodzina: Matka, ojciec i młodsza siostra, wszyscy żywi i nudni.
Wiek: Wygląda na ok. 20 lat
Znaki szczeg?lne: oczy Shinigami
Ekwipunek: tabletki na ból gardła (jako przekąska), mapa (której i tak nie umie rozczytać)
Kosa ?mierci: Topór o dwóch ostrzach. Może go rozdzielić na dwa jednoostrzowe berdysze.
Poziom ?ycia: 100%
Dołączył: 04 Maj 2016
Posty: 153
Wysłany: 2016-11-25, 22:49   

Znowu zlecenie. Kolejne, ju? kilkunaste dzisiaj. O ile nie kilkudziesi?te. Ostatnio co? sporo ludzi umiera?o, co powodowa?o, ?e Lily mia?a pe?ne r?ce roboty. Nie tylko zbierania dusz, ale te? uzupe?niania raport?w i b??dzenia po mie?cie w poszukiwaniu swoich zlece?. To by?o ju? chyba ostatnie - jaka? osoba zas?ab?a na ulicy, pewnie z powodu choroby lub g?odu i ju? wi?cej nie wsta?a. Normalna w takich warunkach ?mier?, nawet nikt nie zwr?ci? na martwego wi?kszej uwagi. Bo po co? I tak nikt mu ju? nie pomo?e, a takie zachowanie to tylko zawracanie sobie niepotrzebnie g?owy i strata czasu. Mo?e to i lepiej, przynajmniej nikt nie przeszkadza jej w wykonywaniu swoich zada?. Od kiedy jeszcze przed ?witem wysz?a z instytutu, tylko raz zauwa?y?a, ?eby ktokolwiek stara? si? pom?c ofiarze. Teraz s?o?ce ju? prawie zasz?o, wi?c Lily chcia?a jak najszybciej sko?czy? to jedno, ostatnie zadanie i wr?ci? do swojego pokoju, do robienia w sumie niczego i po raz setny rysowania doniczki ze stokrotkami z r??nych perspektyw. Co szczerze m?wi?c umia?a ju? zrobi? ca?kowicie z pami?ci. Ale i takie zaj?cie dobre, byle tylko sko?czy? ju? to uganianie si? po uliczkach. Jeden plus tej sytuacji, ?e ju? dzi? mija?a kilka razy to miejsce i by?o to niemo?liwe nawet dla niej, aby si? teraz zgubi?. A potem droga do instytutu ?atwa, bez problemu wr?ci.
Bez po?piechu wesz?a na zawieszon? nad wod? konstrukcj?, rozgl?daj?c si? dooko?a w poszukiwaniu swojego zlecenia i tego kogo?, kto teoretycznie powinien tu na ni? czeka?, ?eby pom?c z wykonaniem zadania. Nie do ko?ca wiedzia?a, kto to by?, ani po co dok?adnie zosta? jej przydzielony do pomocy, ale to najwyra?niej oznacza?o, ?e zarz?d w instytucie jednak nie do ko?ca jej ufa. Znowu, tak jak podczas misji z Sharwyn. Wbrew pozorom Lily nie by?a a? tak kiepskim ?niwiarzem, a op??nienia i drobne nie?cis?o?ci zwykle nadrabia?a umiej?tno?ciami i porz?dnym wykonywaniem powierzonej pracy. Nie, ona nikomu niczego nie mia?a za z?e! Zawsze to jakie? urozmaicenie, w sumie nie wiedzia?a, na kogo si? natknie. Mo?e gdyby jak normalna os?bka sprawdzi? wszystkie konieczne rubryczki, przeczyta? drobne druczki i kilka razy to przeanalizowa?, zamiast wpadni?cia i zgarni?cia listy zlece? w biegu, praktycznie ju? sp??niona, jej wiedza nie by?aby tak niewielka. Ale po co wykonywa? te wszystkie nudne czynno?ci, skoro mo?na mie? niespodziank?, czasem nawet ca?kiem mi??.
Skr?ci?a lekko i skierowa?a si? do miejsca, gdzie wed?ug planu mia? nast?pi? zgon, tu? przy kraw?dzi mostu. Z tej odleg?o?ci ju? widzia?a stoj?cego tam wyn?dznia?ego cz?owieka. Sama sk?ra i ko?ci, a? dziwne, ?e prze?y? do tego momentu. Ale do samej ?mierci pozosta?o jeszcze troch? czasu. Co prawda nie strasznie du?o, akurat, ?eby rozejrze? si? w poszukiwaniu drugiego ?niwiarza i porozmawia? z nim, lub ni? chwil?.
Ten kto? powinien ju? tu by?, czeka?, szuka? Lily. Zabawne, chyba po raz pierwszy by?a w jakim? miejscu pierwsza. Chyba, ?e ten kto? planowa? zasadzk?. Zamach na jej ?ycie, wrzucenie jej do lodowatej wody, albo co? gorszego! To by?oby nieprzyjemne! I niegrzeczne, to tak?e. Oj nie?adnie, panie zasadzkaczu, nie?adnie! Gdzie tak na biedn? pann? Valver napada?, porywa?, zaci?ga? gdzie? si?? i… Chwila, spokojnie, spokojnie, nie wolno dramatyzowa?! Mo?e dla niej niespodziank? szykuje. Jakie? ciasta, torty, inne rzeczy, og?lnie zabawa. Och, pomys?y Lily czasem j? sam? nieco przyt?acza?y. Tak czy inaczej, nale?a?o przecie? rozejrze? si? w poszukiwaniu wsp??pracownika...
 
 
     
Gabriel Trager
[Usunięty]

Wysłany: 2016-11-27, 09:53   

Otrzyma? zlecenie, a to oznacza?o, ?e nie b?dzie m?g? si? zn?w zbytnio pow??czy? po ?wiecie. Jednak i tak to zrobi?, bo czemu by nie. Zanim dotar? na miejsce to ?ci?gn?? biednego kotka z drzewa, rozkwasi? twarz staruszce, kt?ra nie umia?a go upilnowa?, kupi? te? bombonierk? z czekoladkami po drodze. Wiedzia? dobrze, ?e spotka kogo? przy zw?okach do kt?rych d??y. Dosta? partnera do tej misji. Mo?e to w?a?nie do niego nie mieli zbyt wielkiego zaufania. W?a?ciwie sam si? im nie dziwi? zbytnio. Chocia?.. jednak si? dziwi?. No jasne, czasem zdarzy?o mu si? zrobi? co? wi?cej ni? wymagano, ale to podchodzi?o przecie? ju? pod kategori? ch?tnego i pe?nego energii pracownika roku. Niestety tego tytu?u mu nie przyznawano, a za to kary jakie?. Kto zrozumie szefa. Wracaj?c jednak do jego w?dr?wki zacz?? si? powoli zbli?a? w kierunku mostu. Oczywi?cie nie szed? jak zwyk?y normalny szary nudny cz?owiek. On przy okazji podskakiwa? i ?piewa? sobie przy tym "Most Alberta wali si?, wali si?, wali si? ~". By? coraz bli?ej i bli?ej, zacz?? si? wi?c rozgl?da? w poszukiwaniu celu i wsp??pracownika. Po d?u?szym czasie ud?o mu si? zlokalizowa? tego pierwszego. Marnego wychudzia?ego ludzika. Po partnerze ani ?ladu.
- A wi?c jestem tu pierwszy! Cudownie! A wi?c zrobi? zasadzko niespodziank?. - Powiedzia? zadowolony do siebie. Ludzi na szcz??cie zbytnio nie by?o z niewiadomych powod?w, wi?c nic nie mog?o zepsu? atmosfery. Poszukiwa? wzrokiem jakiej? dogodnej kryj?wki. Kiedy taki znalaz?, od razu tam si? schowa?. Czeka? niezbyt d?ugo a? pojawi? si? kolejny ?niwiarz. I kto to by?! Ho ho ho! W tym momencie Gabriel wyskoczy? z swojej kryj?wki z g?o?nym Bu! Zamachn?? si? i wyj?? z r?kawa kwiaty, a w drugiej d?oni mia? bombonierk?. Unikn?? w razie czego ciosu. Wiadomo, niekt?rzy jak si? przestrasz? to machaj? swoj? broni?. No, ale mo?e tym razem nikt si? nie wystraszy?. Albo si? wystraszy? i a? skamienia? ze strachu. Kto to wie, niezbadanego s? ?cie?ki ludzkiego umys?u. A mo?e i s?.
- Kto tu przyszed?? Kto tu przyszed?? ~ ?liczna dama, bardzo ?liczna!~ - Za?piewa? rado?nie i czeka? na reakcj? zaskoczonej lub nie, osoby. Wpatrywa? si? w ni? zaciekawieniem swoim specyficznym magnetycznym spojrzeniem zza eleganckich bryli.
- Ciekawe nie? Dw?ch ?niwiarzy tylko po to by skosi? biednego samotnego ludzika. Chyba musz? mi ma?o ufa? ostatnio. - Zagai? w jej stron? aby nie zapad?a przypadkiem cisza.
 
     
Lily Valver

Wydz. Żniwiarzy

Rodzina: Matka, ojciec i młodsza siostra, wszyscy żywi i nudni.
Wiek: Wygląda na ok. 20 lat
Znaki szczeg?lne: oczy Shinigami
Ekwipunek: tabletki na ból gardła (jako przekąska), mapa (której i tak nie umie rozczytać)
Kosa ?mierci: Topór o dwóch ostrzach. Może go rozdzielić na dwa jednoostrzowe berdysze.
Poziom ?ycia: 100%
Dołączył: 04 Maj 2016
Posty: 153
Wysłany: 2016-11-27, 21:14   

Sz?a sobie spokojnie, ca?kiem spokojnie. Nawet topora jeszcze nie mia?a w r?czkach. Tylko patrzy?a, rozgl?da?a si?. A tu b?c, bum, bu, ha?as jaki?. A wi?c jednak, zasadzka! Ju?, ju? mia?a przywo?a? top?r, ju?, ju? odskoczy?… Ale w?a?nie, co? nie wysz?o. Bo przy jak?e efektownym odskoku do ty?u, Lily nie utrzyma?a r?wnowagi na nieco zbyt wysokich obcasach, potkn??a si? o w?asne nogi, jakim? cudem zapl?ta?a kostk? w nogawk?, po czym przy niezbyt udanej pr?bie ustania na nogach wykona?a co? jakby piruet i z wielk? gracj? rymcn??a na ziemi?, z otwartymi ustami rozgl?daj?c si? dooko?a, aby jako? zorientowa? si? w sytuacji. Co przez kilka pierwszych sekund wygl?da?o nieco komicznie. Po chwili oszo?omienia podnios?a si? do pozycji siedz?cej, i wlepi?a wzrok w ?niwiarza. Nie, ona pod ?adnym pozorem si? nie przestraszy?a! Po prostu lekko j? to zaskoczy?o, mimo, ?e przecie? na kr?tko przed tym rozpatrywa?a tak? opcj?. Bo gdyby nie te buty, to nic by si? sta?o. G?upie buty! Tak, to na pewno ich wina. Tak. To one. Na pewno.
- A-a?a… - wymamrota?a, pocieraj?c d?oni? ?okie?, lekko st?uczony przez niespodziewany kontakt z powierzchni? mostu. - Eeej. Z tob? mam tego cz?owieka za?atwi?? - dopiero teraz spojrza?a na twarz ?niwiarza, zadzieraj?c g?ow? w g?r?. - Jak ci tam… Gabriel, tak? - w sumie, to raczej rozpozna?a go po g?osie, bo jej okulary postanowi?y skorzysta? z upadku i zgrabnie ze?lizgn?? si? z jej nosa, spadaj?c gdzie? w okolicy jej prawej nogi. Znaczy, tak jej si? wydawa?o, bo obraz bez nich by? na tyle rozmazany, ?e nie zauwa?a?a cienkich, czarnych oprawek na tle mostu.
- Okulary… - westchn??a i przesun??a r?k? w miejscu, gdzie jak podejrzewa?a, powinny le?e?. O dziwo, znalezienie ich nie zaj??o jej zbyt du?o czasu. Za?o?y?a je i ju? ca?kowicie w pe?ni powa?na, spojrza?a na wsp??pracownika. Znaczy, stara?a si? by? powa?na, bo z tym te? nie za bardzo jej wychodzi?o i jej k?ciki ust lekko drga?y, jakby chc?c bez pozwolenia wykrzywi? si? w swoim ulubionym, irytuj?cym u?miechu. W pracy trzeba zachowa? powag?… Tak m?wi szefostwo, a jak Lily jeszcze troszk? sobie nagrabi, to b?dzie musia?a chodzi? na zlecenia z ca?? eskort?. I ta eskorta b?dzie mia?a grabie… Okrutne.
- Co? Gdzie? - wypali?a, zaraz po s?owach ?niwiarza o damie. Chyba jej g??wka jeszcze po tym upadku nie do ko?ca sprawnie funkcjonowa?a. Bo w normalnych okoliczno?ciach z pewno?ci? by si? zorientowa?a, o co chodzi! Ale no... Upadek, upadkiem, pora bra? si? w gar??. Tylko jako? jej to nie idzie zbyt dobrze.
- Taaaak… Chocia? to pewnie mi ma?o ufaj?. Tylko dzisiaj zgubi?am si? r?wno trzydzie?ci cztery razy. - odpar?a na ostatni komentarz Gabriela. To u niej normalne… To nawet nie po?owa jej rekordu, wi?c nie powinno si? na ni? dziwnie patrze?! - Hm, po co ci to? - spyta?a, patrz?c na trzymane przez niego przedmioty, nadal siedz?c na ziemi. Raczej nie nosi?o si? na zlecenia kwiat?w… chyba, ?e by? baaardzo mi?y i zafundowa? je truposzowi na pogrzeb.
 
 
     
Gabriel Trager
[Usunięty]

Wysłany: 2016-12-03, 23:07   

- Oho! Pami?tasz moje imi?! - Powiedzia? uszcz??liwiony niemal zapominaj?c o bo?y ?wiecie. W ko?cu taka sytuacja nie zdarza?a si? zbyt cz?sto. Patrzy? na ni? przy tym delikatnie rozbawiony z g?ry.
- DAMA. JEST tu chyba tylko jedna osoba p?ci najpi?kniejszej, kt?ra mog?a by si? kwalifikowa?. Nie wiem czy jeszcze to wydedukowa?a?, ale t? osob? jest w?a?nie.. - W tym miejscu zrobi? dramatyczn? pauz? po czym u?miechn?? si? niby z?owieszczo. - W?a?nie ty! - Pos?ucha? jej jeszcze chwil?. Zw?aszcza ten fragment o tym, ?e to z jej powodu go przydzielili. U?miechn?? si? serdecznie i powiedzia?.
- Rzeczywi?cie, skoro tak m?wisz, to musi by? prawd?. To JA jako b?g ?mierci, najlepszy i jedyny w swoim rodzaju, jestem tu, aby przypilnowa? Ciebie. Nie mo?e by? inaczej. Prawda? - Powiedzia? z dum? jednak po chwili dziewczyna zaskoczy?a go. Rzeczywi?cie mia? w d?oniach co?. A by?y to kwiaty i bombonierka. Jako, ?e ta niezwyk?a prawda dopiero w tym momencie do niego dotar?a mocno si? zdziwi?. Po chwili odpowiedzia? mocno zaskoczonym g?osem.
- To nie oczywiste? To podarunek dla Ciebie. Zakocha?em si?. - Powiedzia? bez ogr?dek patrz?c si? na ni? i przekrzywiaj?c delikatnie g?ow?. - To nie takie rzeczy daje si? w prezencie kobietom? Mo?e jestem troch? przestarza?y, ale s?dzi?em, ?e tak w?a?nie wygl?da romantyczno?? nadal w tych czasach. No c??, przepraszam je?li si? myli?em. Jednak?e chcia?bym mimo wszystko by? te podarki ode mnie przyj??a. Bombonierke mo?esz da? do wazonu by kwietnie kwit?a, a kwiaty sobie z przyjemno?ci? zje??. - U?miechn?? si? przy tym ciep?o wbijaj?c w ni? swoje spojrzenie. By? zdecydowanie ciekawy jej reakcji. Czy przyjmie podarki? Czy mo?e je odrzuci uwa?aj?c je za niegodne niczego badziewie.
 
     
Lily Valver

Wydz. Żniwiarzy

Rodzina: Matka, ojciec i młodsza siostra, wszyscy żywi i nudni.
Wiek: Wygląda na ok. 20 lat
Znaki szczeg?lne: oczy Shinigami
Ekwipunek: tabletki na ból gardła (jako przekąska), mapa (której i tak nie umie rozczytać)
Kosa ?mierci: Topór o dwóch ostrzach. Może go rozdzielić na dwa jednoostrzowe berdysze.
Poziom ?ycia: 100%
Dołączył: 04 Maj 2016
Posty: 153
Wysłany: 2016-12-10, 15:43   

- Pami?tam… - przytakn??a, cho? chyba raczej nie by?o to zbyt potrzebne. - A ty moje pami?tasz? - spyta?a zaciekawiona, w sumie to widzia?a go w tamtym szpitalu tylko przez kr?tk? chwil?, nie by?oby w tym wi?c nic dziwnego, gdyby nie pami?ta?. Ale jednak chyba by?oby mi?o wiedzie?, ?e kto? pami?ta twoje imi?, prawda?
- Ja dam?? - spojrza?a na niego odrobin? zdziwiona. Ona od dawna dam? nie by?a, co to to nie! Od dawna, ponad dwa lata ju?, nied?ugo trzy. A poza tym, przecie? drugi raz w ?yciu j? widzia?, nie m?g? chyba wiedzie?, kim by?a przed samob?jstwem, z pewno?ci?. - Pi?kna mo?e i jestem, cho? chyba i tak mi do tego sporo brakuje, ale do bycia dam? si? z ca?? pewno?ci? nie klasyfikuje. Damy nosz? niewygodne suknie. A ja nie nosz?, wi?c chyba ni? nie jestem. - odpowiedzia?a, teraz ju? bardziej rozbawiona, ni? zdziwiona. On ?artowa?? Nieee, powiedzia? to na powa?nie. Znaczy, tak jej si? wydawa?o. Ju? od jakiego? czasu umiej?tno?? rozr??niania, czy dana osoba ?artuje nie by?a jej zbyt potrzebna, wi?c odrobin? wysz?a z wprawy, ale c??… Jak na razie, nie by?o jej to szczeg?lnie potrzebne.
- Dla mnie? - w porz?dku, teraz to j? troszku mocno zaszokowa?o. Po pierwsze, od dawna nie dosta?a ?adnego podarunku i nie do ko?ca wiedzia?a, co w tej sytuacji zrobi?, a po drugie jeszcze nigdy przenigdy si? jej nie zdarzy?o, ?eby kto? tak po prostu jej oznajmi?, ?e si? w niej zakocha?. Wi?c to chyba normalne, ?e na par? sekund zamilk?a, nie wiedz?c zbytnio, co odpowiedzie?. Tylko siedzia?a na tej ziemi, z lekko otwartymi ustami, staraj?c si? wymy?li?, co w tej sytuacji powinna zrobi?. C??, jej obecny charakterek k??ci? si? ze starymi nawykami sprzed samob?jstwa, kt?rych chyba nie uda?o jej si? samej do ko?ca pozby?. W ko?cu nadal nieco zdziwiona wsta?a z mostu, staraj?c si? nie wywr?ci? raz jeszcze i nieco nieporadnie wzi??a od niego te podarki, czy jak to inaczej powinna w tej sytuacji nazwa?. Tylko co ona ma z nimi teraz zrobi?, co?
 
 
     
Gabriel Trager
[Usunięty]

Wysłany: 2016-12-13, 20:38   

- Jasne, ?e pami?tam! Pami?tam imiona wszystkich moich znajomych. A zw?aszcza zapami?ta?em twoje. Lily - Powiedzia? z u?miechem. By? z siebie niezwykle dumny za zapamietanie imienia. M?e to ciut abstrakcyjne, ale z drugiej strony patrz?c przez pryzmat jego pami?ci.. to naprawd? du?y sukces w sumie.
- H????? Jak to nie jeste?? Dama musi by? dam?. Gdyby dama nie by?a dam?, policjant nie by?by policjant tylko dam?. Chcesz by przez Ciebie policjant zosta? dam? i ubiera? sukienki? To nie mi?e, on mo?e mie? uczulenie na bawe?ne i co wtedy? I wtedy umrze! Chcesz zabi? policjanta? To bardzo mi?y pan. Nie s?dz?. Wi?c musisz by? dam?, nie ma innego wyj?cia. - Wyja?ni? spraw? kr?c? g?ow? z niedowierzenia. No bo sadyzm sadyzmem, ale tak nie ?adnie! Biednego niewinnego policjanta krzywdzi?. Ju? i tak ma ci??ko w ?yciu, a co jeszcze mu dopiero dok?ada? zmartwie?. A to by?o bardzo wa?ne by funkcjonariusze pa?stwowi nie byli pod?amani. Bo kto b?dzie egzekwowa? prawo jak nie oni?
- Oczywi?cie, ?e dla Ciebie. Nie ma tu przecie? nikogo innego do kt?rego m?g?bym si? zwraca?. Zakocha?em si? szalenie w tobie, ale si? nie mog?em odwa?y?, ale si? odwa?y?em. C?? wypada by? szczerym prawda? A ja chce Ciebie tylko dla siebie. - U?miechn?? si? przy tym uroczo nachylaj? si? do niej i trzymaj?c d?onie wyci?gni?te do ty?u jakby si? szykowa? do odlotu.
 
     
Lily Valver

Wydz. Żniwiarzy

Rodzina: Matka, ojciec i młodsza siostra, wszyscy żywi i nudni.
Wiek: Wygląda na ok. 20 lat
Znaki szczeg?lne: oczy Shinigami
Ekwipunek: tabletki na ból gardła (jako przekąska), mapa (której i tak nie umie rozczytać)
Kosa ?mierci: Topór o dwóch ostrzach. Może go rozdzielić na dwa jednoostrzowe berdysze.
Poziom ?ycia: 100%
Dołączył: 04 Maj 2016
Posty: 153
Wysłany: 2016-12-14, 23:55   

- Ale id?c za twoim tokiem rozumowania, skoro policjant by?by dam?, to ja by?abym policjantem, przez co jednocze?nie by?abym dam?… W takim razie, kim by?by? ty? - odpar?a, nieco podejrzliwie na niego patrz?c. To mia?o sens, ale przecie? wtedy dama te? mog?a by? uczulona! Wszyscy mogli by? uczuleni! Ciekawe w sumie, szef te? by? uczulony. To by w sumie zabawnie wygl?da?o. Ale tak czy inaczej, suknie by?y niewygodne. Ona nie mo?e w ko?cu biega? po mie?cie w takiej sukni i zbiera? dusz. Prawie na pewno nie zd??y?aby na zlecenie. Wypl?tywa? si? z tych falbanek, pilnowa? w?os?w, ?eby jej w oczy nie wpada?y i sprawdza?, czy si? nie ubrudzi?a… Za du?o roboty. A policjanci i tak nic nie robili, niby czemu tyle os?b umiera?o w bijatykach, co? Mo?e takie paradowanie w sukni nauczy?o by ich czego?. Albo kt?ry? by si? zabi? przypadkiem. Jeszcze nigdy nia mia?a zlecenia, w kt?rym kto? umar? przez sukni?. To by?oby ca?kiem ciekawe!
Lily nie nale?a?a do os?b romantycznych, mo?na wr?cz powiedzie?, ?e niemal nie zna takiego s?owa, wi?c zrozumienie tego, co Gabriel stara? si? jej wyt?umaczy? nie by?o dla niej zbyt proste. Niby wiedzia?a o co mu chodzi, ale jednak nie do ko?ca to pojmowa?a. Tylko stara?a si? wygl?da? jako tako powa?nie, jakby doskonale to wszystko zna?a. Bo co innego ma robi?, hmm? No to sta?a tak, kiwaj?c g?ow? z nieco g?upi? min?.
W sumie, nawet jej si? podoba?o, ?e jej to m?wi… Ale ciiii, tajemnica! Lepiej udawa? g?upi?. Zawsze lepiej udawa? g?upi?, to najlepsza taktyka, w praktycznie ka?dej sytuacji. W pracy, w rozmowie… Lily si? chyba tak do tego przyzwyczai?a, ?e nawet gdyby chcia?a nie umia?aby inaczej. Zachowanie powagi by?o dla niej prawdziwym wyzwaniem, po prostu musia?a wszystko przekszta?ca? w ?art.
- Tak czy inaczej… - zacz??a, zaciskaj?c palce na ?odygach kwiat?w. - Dzi?kuj?. Czy jak to si? tam m?wi w takiej sytuacji. Powinnam ci si? chyba jako? odwdzi?czy?, prawda? - Tak troch? zmieni?a temat, ale to nieumy?lnie! Nie, w ?adnym razie! No, mo?e odrobin?. Chyba nie b?dzie jej mia? tego za z?e… Prawda? Bo jednak te jego s?owa nieco j? niepokoi?y… No co, nie by?a przyzwyczajona. A nie chcia?a czego? g?upiego paln?? nagle. W sensie, takiego g?upiego g?upiego.
 
 
     
Gabriel Trager
[Usunięty]

Wysłany: 2017-01-28, 21:33   

- Kim by?bym ja? To dobre pytanie! Ot?? nie wiem. - Powiedzia? z u?miechem. Spojrza? na swoje r?ce. Zastanowi? si? przez kr?tki moment. Nie mia? poj?cia kim m?g?by by?. Przecie? jest tak szeroki wyb?r! M?g?by by? tyloma r??nymi personami. Ale kim dok?adniej? Trudne pytanie? Trzeba by by?o wr?ci? troch? w ty? to pocz?tku rozwa?a?.
- Odwdzi?czy?.. tak. Powinna?. - Powiedzia? wbijaj?c swoje spojrzenie w jej oczy. Jego serce przyspieszy?o. Poczu?, ?e to ta w?a?ciwa osoba. Obna?y? swoje rekinie z?by w u?miechu, w kt?rym mog?o si? czai? co? z?owieszczego. Nachyli? si? delikatnie w jej stron? i powiedzia?.
- Zosta? moj? ?on?. Zakocha?em si? w tobie od pierwszego spojrzenia. Nie uwa?asz, ?e to by?oby pi?kne? Ja i ty, przez ca?? wieczno?? na zawsze razem. Tylko my i nikt wi?cej. Nikt, a nikt nie wszed?by nam w drog?. Mogliby?my sp?dza? czas wolny prac na r??nych przyjemnych wyj?ciach. Mogliby?my zamieszka? razem. Zaszale?, wsp?lnie si? pobawi?. - Po chwili jednak powiedzia? spogl?daj?c delikatnie zawstydzony w bok. - Oczywi?cie je?li b?dziesz tego chcia?a.
 
     
Lily Valver

Wydz. Żniwiarzy

Rodzina: Matka, ojciec i młodsza siostra, wszyscy żywi i nudni.
Wiek: Wygląda na ok. 20 lat
Znaki szczeg?lne: oczy Shinigami
Ekwipunek: tabletki na ból gardła (jako przekąska), mapa (której i tak nie umie rozczytać)
Kosa ?mierci: Topór o dwóch ostrzach. Może go rozdzielić na dwa jednoostrzowe berdysze.
Poziom ?ycia: 100%
Dołączył: 04 Maj 2016
Posty: 153
Wysłany: 2017-01-29, 01:28   

Nie wie? To trudno, co? mu si? wymy?li. Wymy?lanie zawsze Lily dobrze wychodzi?o, wystarczy tylko troch? si? wysili?. Albo nawet nie, bo najlepsze wymy?lanie przychodzi naturalnie, od tak. Puf, nagle pojawia si? pomys?. Je?li si? nad czym? za bardzo skupia, nie ma szans na wymy?lenie czego? ciekawego. Po prostu nie. To podobnie jak z apetytem na ciastka, nie mo?na tak po prostu zmusi? si? do ochoty na s?odkie rzeczy. Chocia? osoba normalna, w pe?ni w?adzy umys?owych, ma zawsze ochot? na ciastka! A Lily zawsze umia?a co? wymy?li?. No, w wi?kszo?ci przypadk?w.
- ?on?? Twoj?? - W porz?dku, musia?a przyzna?, ?e ta pro?ba nieco j? zatka?a. Jeszcze nigdy w jej ?yciu, nikt jej o co? takiego nie pyta?. Poza tym, ten tu osobnik by? przez ni? widziany drugi raz w ?yciu… Nawet w Lily osta?y si? drobinki zdrowego rozs?dku. Ale… kto by si? tym zdrowym rozs?dkiem przejmowa?! Gabriel wydawa? si? osob? interesuj?c?, w dodatku wr?czy? jej kwiatki i by? ca?kiem uroczy. W ka?dym razie, z ca?? pewno?ci? nie by? nudziarzem. Ostatnio w tamtym szpitalu by?o zabawnie. Wi?c w sumie, nie widzia?a wi?kszych przeciwwskaza?.
- C??… Mimo wszystko, chyba nie mam nic przeciwko. - odpar?a po chwili wahania, u?miechaj?c si? lekko nieco zak?opotana. Ech… Nie wiedzia?a za bardzo, co powinna teraz zrobi?. - Emmm… Powinnam teraz co? jeszcze powiedzie?? - mrukn??a, przygryzaj?c warg?.[]b - Albo zrobi??[/b] - doda?a niepewnie. Ze wszystkich ksi??ek romantycznych, jakie kiedy? czyta?a, pami?ta?a kilka przyk?ad?w zachowania. Zwykle panny mdla?y, albo rzuca?y si? na szyj? swojego ukochanego, z rado?ci niemal go zaduszaj?c. Ale Lily nie umia?a na zawo?anie zemdle?. A jej umazane jeszcze krwi? ubranie po poprzednim zleceniu nie bardzo sprzyja?o rzucaniu si? Gabrielowi na szyj?, zw?aszcza, ?e po pierwsze r?ce mia?a w tym momencie zaj?te, a po drugie nigdy tych praktyk skakania na szyj? nie rozumia?a. Wobec tego sta?a tak dalej, czekaj?c, a? mo?e do g?owy wpadnie jej pomys?, albo, a? Gab pierwszy zareaguje.
 
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  



Fairy Tail Path Magician



Bleach OtherWorld

Dragon Ball New Generation Reborn



Vampire Knight


Król Lew















Image and video hosting by TinyPic

Rainbow RPG



















Vampire Diaries





SnM: Naruto PBF





www.zmiennoksztaltni.wxv.pl











Eclipse



over-undertale





Northland Highschool

AbsitOmen


On-anime.pl



Projekt K7 M&A | http://k7.ubf.pl


Styl i grafika zedytowane przez Ciela Phantomhive. Uprasza się o nie kopiowanie.
Kuroshitsuji. Yana Toboso.
Strona wygenerowana w 1,29 sekundy. Zapytań do SQL: 13