Witajcie w Anglii pod koniec XIX wieku, we wspaniałej choć zarazem mrocznej i zagadkowej epoce wiktoriańskiej. Mnożą się tajemnicze przestępstwa nad którymi Scotland Yard załamuje bezradnie ręce. Londyn staje się polem kryminalnych rozgrywek i zbrodni mrożących krew w żyłach. Zaniepokojona Królowa Wiktoria uruchamia wszystkie swoje siły do tego by zwalczyć rosnącą przestępczość. Ten mroczny świat zamieszkują wspólnie z ludźmi: demony, które wykorzystując słabość człowieka zawierają kontrakty w zamian za dusze śmiertelników; anioły pragnące oczyścić plugawą ludzkość z grzechów; shinigami zaprowadzające porządek pośród problematycznych dusz, a także piekielnie zwierzęta o nieprzewidywalnej naturze. To wszystko dzieje się już poza wiedzą i poza wzrokiem zwykłych ludzi, jednak ma na ich życie ogromny wpływ. Przetrwanie w tym świecie jest prawdziwym wyzwaniem, które może okazać się przygodą na śmierć i życie.
► Login = imię i nazwisko postaci bądź tylko imię (jeśli nie ma nazwiska).
► Uczestników eventu Sekta zapraszamy tutaj! Wciąż można się zapisywać!



POSZUKIWANIA
► Albert poszukuje przyrodniej siostry.
► Czarny Szermierz, Afuro Aphrodi Terumi i Zeno Hen poszukują różnych relacji.
► Wasil poszukuje ochotnika do sesji.
► Mark poszukuje przyjaznej duszyczki.

Listopad 1889r.
Deszcz, pochmurne niebo i porywiste wiatry będą towarzyszyć nam niemal codziennie. Temperatura będzie wynosić maksymalnie 7'C w dzień, w nocy zaś 2'C.

Poprzedni temat «» Następny temat
Alejki na obrzeżach miasta
Autor Wiadomość
Imagination


Rodzina: Nie.
Wiek: Wizualnie jakieś 25 lat.
Ekwipunek: Często strzelba, prawie zawsze rewolwer, prawie zawsze sztylet (którego krawędzie pokryte są trucizną), zazwyczaj kilka funtów. ...późniejcośdodam
Poziom ?ycia: 100%
Dołączył: 15 Sie 2016
Posty: 51
Wysłany: 2017-06-20, 21:00   
   Multikonta: Kawaii Szefu&Popapraniec


A ten tylko utkn?? w bezruchu na par? dobrych chwil, wodz?c tylko wzrokiem jasnych, i?cie lodowych oczysk za Xavierem, kt?ry go wymin??. Gdzie twoje roztrzepanie? Gdzie ciekawsza reakcja i gdzie... Oh, w?a?ciwie to czy demon spodziewa? si? czego? konkretnego? Raczej nie.
- Ten "kto? inny" na pewno nie by? nawet w po?owie tak irytuj?cy jak ty, Xavier. - odpar? zaraz, ruszaj?c za nim leniwie, ot, z op??nieniem. Jego ton nie zdradza? ?adnej emocji, cho? jego tik w postaci brwi, kt?ra raz drgn??a... no c??, to pokazywa?o jego drobne poirytowanie. Cho? aktualnie upad?y anio? i tak znajdowa? si? z przodu, wi?c nie m?g? tego wychwyci?, czy? nie? A Rai nie zamierza? r?wna? z nim kroku. Nie w tej chwili. To nie by?a kwestia bycia obserwowanym, bo jednak mi?towookiego to nieszczeg?lnie obchodzi?o ("niech si? gapi?, mam to w dupie")... to by?a raczej sama osoba Xaviera. Ha?a?liwa, wr?cz emanuj?ca energi?. Nawijaj?ca ca?y czas. Dystans w niekt?rych przypadkach by? naprawd? konieczny.
I znowu mia? ochot? tym razem jak?e niedelikatnie chlasn?? si? w twarz, by wyrazi? swoje jak?e wielkie ZA?ENOWANIE tym durnym ?arcikiem. Jednak je?li by chcia? je wyrazi?, to zapewne zrobi?by sobie dziur? w swojej bladej mordzie - dlatego tylko cicho odchrz?kn?? ("Sko?cz juuuu?"), powstrzymuj?c przy okazji odruch przewr?cenia ?lepiami. To... wydawa?o si? by? takie zabawne - ktokolwiek wyci?gaj?cy z niego JAKIEKOLWIEK emocje. Jednak ta "zabawno??" nie by?a w najmniejszym stopniu pozytywna dla samego demona. Jej... odmiana nie by?a. Mo?na j? by?o por?wna? wr?cz do czego? groteskowego. Oh. Jednak Plaga od bardzo dawna ju? nie po?wi?ca? temu jako? szczeg?lnie swoich my?li. Nie widzia? w tym sensu - zar?wno w tym jak i w wielu innych czynno?ciach i rzeczach.
Szczerze... to demon odczu? przeogromn? ch?? przyparcia d?ugow?osego do pod?o?a nog?. Przyci?ni?cia go do ziemi butem. I tak, dok?adnie wtedy, gdy ten si? potkn?? - jednak tego nie zrobi?. ?ycie tej konkretnej piekielnej istoty by?o wype?nione r??nego rodzaju pokusami i wyobra?eniami. Bardzo cz?sto tylko drobnymi - takimi jak ta teraz. Albo jak popchni?cie kogo? stoj?cego na kraw?dzi. Albo jak zaci?ni?cie palc?w na cudzej szyi, przyparcie go do muru i... Stop! W ka?dym razie prawie wszystkie z tych rzeczy pozostawa?y tylko i wy??cznie w strefie wyobra?e? Raya - mia? w ko?cu w sobie na tyle zdrowego rozs?dku, by nie robi? sobie problem?w w ka?dym miejscu, w kt?rym si? pojawi?.
Poza tym uwielbia? zostawia? ?lady na cudzych szyjach.
Ba. Uwielbia? to.
Niewa?ne, czy chodzi?o o podduszanie, czy wgryzanie si?, by poch?on?? troch? krwi... czy mo?e nawet o jak?e ozdobne naci?cia. To mia?o na pewno zwi?zek z jego zami?owaniem do anielskiej i ludzkiej krwi (kt?re - jednocze?nie ku jego zadowoleniu I NIEZADOWOLENIU - czasami odzywa?o si? zbyt gwa?townie). Dlatego w?a?nie upodoba? sobie szyje. ?atwo dost?pne. Delikatne. G?adka sk?ra, na kt?rej mo?na pozostawi? czerwone znaczenia, a p??niej jeszcze dodatkowo je dra?ni? i powi?ksza?. Odruchowo wpatrzy? si? w kark wci?? id?cego przed nim Mengele. O losie. W ka?dym razie - pozytywn? stron? tego by?o to, ?e kompletnie umkn?? mu ten tekst o dowcipach. Inaczej pewnie brew drgn??aby mu znowu.
Nie, nie mia? okazji do?wiadczy? Xaviera w furii. Heh. Je?li ju? si? konfrontowali, to... no c??, nawet gdy (...a bo to raz!) si? szamotali, anio? cz?sto si? g?upkowato u?miecha?, prawdopodobnie dra?ni?c tym demona jeszcze bardziej. A? do momentu, gdy tego najdzie ochota by skr?ci? mu kark. Wtedy zazwyczaj nast?powa?o nag?e ulotnienie si?. Ale mimo wszystko do tej fizycznej agresji wcale nie dochodzi?o cz?sto - zw?aszcza bior?c pod uwag? to, ile lat ju? razem funkcjonowali. Otwarte okazywanie agresji NIE BY?O rzecz? Raia. A ju? zw?aszcza nie przy swoich wsp??pracownikach, do kt?rych jednak Mengele jako-tako si? zalicza?. ...w?a?ciwie to bardziej ni? tylko "jako-tako".
O nie. Co on powiedzia?? Lisy? Kolejne zwierz?, kt?re mia?o w?ciubia? nosa do JEGO pokoju? Robi? burdel w JEGO rzeczach? Sra? po k?tach? Demon j?kn?? g?o?no i przeci?gle z ubolewaniem - ale oczywi?cie tylko mentalnie! W ko?cu wydawanie z siebie takich d?wi?k?w by?o zbyt du?? reakcj? jak na tego konkretnego osobnika. Heh, ale gdyby tak kiedy? na co? zareagowa?, to zapewne nie?le zszokowa?by swojego kompana!
- Nie s?ysza?em i NIE OBCHODZI MNIE TO. - odpar? z jak?e wielkim naciskiem na ostatnie s?owa; tym razem przy?pieszy? kroku, by nadgoni? tego niezno?nego starucha. Nie zr?wna? si? jednak z nim, a laz? tu?-tu? za jego grzbietem. Jeszcze troch? a Xavier m?g?by poczu? gor?cy oddech na swoim karku! ...gdyby tylko demon wysili? si? na oddech. No i podej?cie jeszcze bli?ej, oczywi?cie! Jednak sam nie zwraca? na to uwagi. Po prostu... szed?. I szed?. Koniec historii. - Masz ju? wystarczaj?co du?o tych ha?a?liwych istot. Je?li chcesz mie? kolejne... - Jego jasne oczy zab?yszcza?y do?? niepokoj?co. - ...mo?esz je z?apa?. Ale wypcham je w?asnor?cznie. - Zamruga? leniwie. - Takim wypchanym lisem b?dziesz m?g? si? zajmowa?. Czesa? go i k?pa?, czyta? mu bajki, spa? z nim. A nie b?dzie biega? po mieszkaniu i nic psu?. - Oooh, jaka to by?a dla demona wspania?a wizja - wypcha? chocia? z po?ow? zwierzak?w upad?ego! ...tak naprawd? widzia? w tym same plusy - takie istoty nie sra?y i nie ?ar?y, jednak dalej mo?na by?o je g?aska? i... co tam jego towarzysz sobie wymarzy?. Cho? zapewne z jakiego? DURNEGO powodu PIEKIELNIE GENIALNY POMYS? mu nie podpasuje. Bo to by? Xavier i MUSIA? KOMPLIKOWA? MU ?YCIE. ...no i bo to by? Rai i nie rozumia? wi?zi, jak? mo?na nawi?za? z innymi ?ywymi istotami. Ale by? mo?e nied?ugo nauczy si? cho? troch? na ten temat? By? mo?e nawet ten dzie? by? dzisiaj...?
W ka?dym razie demon nawet nie przy?pieszy? kroku, gdy d?ugow?osy zerwa? si? do biegu. I jak wida? zrobi? s?usznie, bo jak?e wspania?a anielska kondycja da?a tamtemu o sobie szybko zna?. Za to minimalnie zmarszczy? brewki. Tak na sekund?.
- My?l?, ?e ?le to zaakcentowa?e?. - rzuci? tak tylko od niechcenia, nie wysilaj?c si?, by m?wi? cho? odrobin? g?o?niej ni? zwykle mimo odleg?o?ci. Tak naprawd? w ko?cu nie ogarnia? tego ca?ego j?zyka polskiego, cho? gdyby nie by? Rayem, to m?g?by stwierdzi?, ?e brzmi zabawnie. Zignorowa? tak?e fakt, ?e pierwsze, drobne krople deszczu zacz??y opada? mu na nos. I w sumie to nie tylko nos - ale najpierw odczu? to tam!
...lubi? zapach deszczu z jakiego? powodu, o kt?rym nie pami?ta?. Wymaza? to wspomnienie ze swojej pami?ci - czy raczej zepchn?? je w jej odm?ty. Bardzo g??boko.
_________________
 
     
Mengele
[Usunięty]

Wysłany: 2017-06-23, 20:31   

Irytuj?cy. Niezno?ny. Wkurzaj?cy.
Ilekro? te epitety dochodzi?y do jego uszu, mia? ochot? skwitowa? je beztroskim ?miechem. W ?adnym wypadku nie odczuwa? negatywnych emocji (zreszt? by?o to zjawisko naprawd? rzadkie), dlatego nie mia? nic przeciwko szczeremu wyra?aniu opinii na sw?j temat. Desmond na pewno nie pozostawi?by tego bez „walki”, wszak?e bezpodstawne krytykowanie uwa?a? za cios niskiego sortu, maj?cy raczej zbudowa? napi?cie, ni? skonfrontowa? delikwenta z prawd?.
Nie dos?ysza? pro?by o zaprzestania rzucaniem tych jak?e przezabawnych ?art?w, a mo?e uda? jedynie, ?e tego nie us?ysza?! Doskonale zdawa? sobie spraw? z dr?twego poczucia humoru demona. Ale je?li nie takie ?arty, to jakie wywo?a?yby w nim ?miech? Powinien skupi? si? na innej tematyce, mniej naukowej?
- Dobra, dobra! Ten zwali Ci? z n?g! – Zapewni? z szerokim u?miechem, prostuj?c si? i ocieraj?c wierzchem d?oni podbr?dek, bo chyba ?lina mu pociek?a po tym niekontrolowanym wypluwaniu p?uc ze ?miechu. – „Jaki jest najbardziej ateistyczny znak zakazu? …Zakaz nawracania!” – Tym razem parskn?? jedynie g?o?no, cudem powstrzymuj?c si? od g?o?niejszej reakcji. Musia? zatka? usta r?k?, by to st?umi?!
Jak?e okrutny jest ten ?wiat, kiedy upad?y anio? upada po raz kolejny, a demon nawet nie pomy?li, by pom?c mu wsta?! Ca?e szcz??cie, ?e nie ucierpia? na tym znacznie – po kilku sekundach zn?w sta? pewnie na nogach, w?druj?c my?lami do kolejnych dowcip?w, jakimi m?g?by si? podzieli? z towarzyszem.
Nie przepada? za momentami zapotrzebowania na posi?ek u Plagi, kiedy ten uparcie pr?bowa? dobra? si? do jego szyi. Sam nie lubowa? si? w ?adnej krwi, cho? zdarzy?o mu si? spr?bowa? r??nych ras. W pewnym sensie uwa?a? to za intymne, poni?aj?ce, by?y to g?upie my?li, ale faktycznie pojawia?y si? w g?owie Xaviera. Co gorsze – zostawa?y po tym ?lady, a je?li zosta?y zauwa?one przez Desmona, ko?czy?o si? to naprawd? ?le!
Pirat o wiele cz??ciej pada? ofiar? furii ni? dawne b?stwo, lecz zazwyczaj te momenty mia?y swoje usprawiedliwienie w rozdra?nieniu, poruszeniu niew?a?ciwego tematu, sprz?tni?cia cennej rzeczy sprzed nosa albo zagraniu na stalowych nerwach. Xavier poniek?d rozumia? uczucia gnie?d??ce si? w drugiej ja?ni, niestety nie potrafi? ich „dotkn??”.
W?a?ciwie czu? si? niechciany. Jakby nie pasowa? do aktualnego cia?a.
Jak wirus walcz?cy z systemem odporno?ciowym w?a?ciciela.
- Bo Ciebie ma?o co obchodzi! – Poskar?y? si?, podkre?laj?c fakt. Zerkn?? na niego znad ramienia, nie zaprzestaj?c posuwania si? w prz?d. Oby tylko zn?w si? o nic nie wyr?n??! – Ale? s?odziutkich zwierz?tek nigdy nie za wiele! Dlatego Ciebie te? trzymam pod dachem, hehehe! – Mo?e nie powinien formowa? tego w ten spos?b, ale c??, Imaginacja naprawd? sprawia?a czasami wra?enie niesfornego pupila. Zw?aszcza, gdy siedzia? w formie kota. To jak spe?nienie marze? dla anio?a. – Chwila, to wypchasz sam siebie? – Zapyta? w zdezorientowaniu, marszcz?c ciut brwi w pr?bie wyobra?enia sobie tego. A potem za?mia? si? lekko, uznaj?c to za g?upoty. Nawet on nie potrafi?by sam siebie wypcha?! – Jaszka, poczytam Ci w nocy bajk?, wystarczy?o po prostu powiedzie?! – Tak, on to zinterpretowa? jako sugesti? ze strony wsp??lokatora. Mo?e Rai by? nie?mia?y i dlatego tak kr??y? wok?? tego tematu, nie sil?c si? na bezpo?rednio??? Ale spokojna g?owa, Xavier wszystko rozumia?!
Kiedy oddech wyr?wna? si? po biegu, przeci?gn?? ramiona ku g?rze i spojrza? w stron? oddalonego.
- Taak? To jak powinienem to akcentowa?? – Zach?ci?, maj?c nadziej? na us?yszenie polszczyzny z ust znajomego. Mog?o zabrzmie? interesuj?co!
Co jednak bardziej zainteresowa?o upad?ego, to pierwsze krople deszczu. Uni?s? twarz w stron? pochmurnego nieba, posy?aj?c mu delikatny, niemal czu?y u?miech. Przymkn?? tak?e oczy, skupiaj?c si? bardziej na uderzaj?cej o sk?r? wodzie.


| w?tek zamro?ony z powodu nieobecno?ci drugiego autora |
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  



Fairy Tail Path Magician



Bleach OtherWorld

Dragon Ball New Generation Reborn



Vampire Knight


Król Lew















Image and video hosting by TinyPic

Rainbow RPG



















Vampire Diaries





SnM: Naruto PBF





www.zmiennoksztaltni.wxv.pl











Eclipse



over-undertale





Northland Highschool

AbsitOmen


On-anime.pl



Projekt K7 M&A | http://k7.ubf.pl


Styl i grafika zedytowane przez Ciela Phantomhive. Uprasza się o nie kopiowanie.
Kuroshitsuji. Yana Toboso.
Strona wygenerowana w 3,16 sekund. Zapytań do SQL: 12