Witajcie w Anglii pod koniec XIX wieku, we wspaniałej choć zarazem mrocznej i zagadkowej epoce wiktoriańskiej. Mnożą się tajemnicze przestępstwa nad którymi Scotland Yard załamuje bezradnie ręce. Londyn staje się polem kryminalnych rozgrywek i zbrodni mrożących krew w żyłach. Zaniepokojona Królowa Wiktoria uruchamia wszystkie swoje siły do tego by zwalczyć rosnącą przestępczość. Ten mroczny świat zamieszkują wspólnie z ludźmi: demony, które wykorzystując słabość człowieka zawierają kontrakty w zamian za dusze śmiertelników; anioły pragnące oczyścić plugawą ludzkość z grzechów; shinigami zaprowadzające porządek pośród problematycznych dusz, a także piekielnie zwierzęta o nieprzewidywalnej naturze. To wszystko dzieje się już poza wiedzą i poza wzrokiem zwykłych ludzi, jednak ma na ich życie ogromny wpływ. Przetrwanie w tym świecie jest prawdziwym wyzwaniem, które może okazać się przygodą na śmierć i życie.
► Login = imię i nazwisko postaci bądź tylko imię (jeśli nie ma nazwiska).
► Uczestników eventu Sekta zapraszamy tutaj! Wciąż można się zapisywać!



POSZUKIWANIA
► Albert poszukuje przyrodniej siostry.
► Czarny Szermierz, Afuro Aphrodi Terumi i Zeno Hen poszukują różnych relacji.
► Wasil poszukuje ochotnika do sesji.
► Mark poszukuje przyjaznej duszyczki.

Listopad 1889r.
Deszcz, pochmurne niebo i porywiste wiatry będą towarzyszyć nam niemal codziennie. Temperatura będzie wynosić maksymalnie 7'C w dzień, w nocy zaś 2'C.

Poprzedni temat «» Następny temat
Alejki na obrzeżach miasta
Autor Wiadomość
Russell Phantasma

Popapraniec

Rodzina: Nie ma i nigdy nie było.
Wiek: Dużo. Nawet bardzo dużo. Wizualnie ok. 20.
Znaki szczeg?lne: Wszystko, frajerzy.
Ekwipunek: To co trzeba!
Kontrakt z: Fufufufufuf.
Poziom ?ycia: 100%.
Dołączył: 24 Wrz 2013
Posty: 260
Wysłany: 2015-05-27, 18:43   
   Multikonta: XD


S?owa demona go zadowoli?y. W pewnym stopniu, bo... bo oczekiwa? wi?cej entuzjazmu. Ale on bardzo cz?sto si? tego spodziewa? w reakcjach innych, no nie? Ale to ju? by?a wina jego egocentryzmu.
- Mhm, ?wietnie. - U?miechn?? si? tylko lekko pod nosem, coby cho? troch? podkre?li? swe s?owa, czy... raczej jako-takie zadowolenie p?yn?ce z tej zgody, woah. Oj no, ju? mu trybiki w ?ebku zacz??y szybciej pracowa?, i szybciej, i jeeeszcze szybcieeej... Ju? nie my?la? o tym, jak bardzo niew?a?ciwie to jest czy te? nie jest. Po prostu przewin??o mu si? przez ?ebek kilka wizji jakby to wszystko mia?o wygl?da?, hm, hmm... Ale dobra tam, nie przekona si?, dop?ki nie spr?buje, no nie? C?? za eksperymenty, oh-ah.
- Za momeeeencik~ - wymrucza? z nieskrywanym zadowoleniem, tym razem u?miechaj?c si? niemal?e przymilnie. Brakowa?o mu tu teraz tylko "prosz?", oh, albo najlepiej to "b?agam", ale... i to od biedy mog?o uj??. Generalnie to anio?ek mia? zamiar go zwyczajnie upu?ci?, tak chamsko, jednak si? rozmy?li?. Nie b?dzie przecie? terroryzowa? swojej w?asno?ci, no nie? ...awhrrr, no chyba, ?e go wybitnie zirytuje! Wtedy przecie? nie b?dzie si? waha?. ...no mo?e troch?. Ale to te? si? zobaczy, racja?
Westchn?? ci??ko, jakby z rozbawieniem, po czym zlecia? na d?? i odstawi? demona na dach. A chcia? najpierw zabra? go wy?ej... hm, ale... kiedy indziej si? tak pobawi. O ile w og?le, no!
- Prosz? bardzo. - mrukn??, nie kryj?c rozbawienia. No ale patrzcie, jaki grzeczny si? zrobi?!(za d?uga przerwa w pisaniu chyba, omg) A przynajmniej na ten moment, ha. Wyl?dowa? obok, schowa? w ko?cu swoje biedne skrzyde?ka i opar? si? ramieniem o Kasa. W ko?cu Russell m?g? tyka? innych, a jego samego bez pozwolenia ju? nie mo?na by?o dotkn??...! Ale to chyba oczywista oczywisto??, mhm!
- To teraz zabierz mnie na co? do ?arcia. - W?a?ciwie to zastanawia? si?, czy najpierw nie p?j?? i nie ubi? paru ludzi, ale... wola? najpierw poczu? w bu?ce co? smacznego, mhm~ C?? za zachcianka.
_________________
.who the hell said any of you get a taste stupid.



~więcej info (relacje etc)~
 
 
     
Lukas Stalkeri
[Usunięty]

Wysłany: 2015-05-28, 17:34   

Nuc?c sobie jak?? bli?ej nieokre?lon? piosenk?, po?o?y? si? na dachu obserwuj?c poczynania starszego anio?ka. Aaaa, ten to mia? mn?stwo energii, m?g?by j? wykorzysta? o wiele lepiej, ani?eli na k??tnie z demonem. Ciekawe co mia? w sobie, ?e tak si? nie m?g? od niego oderwa?. Wygl?da?...Charakter?... Nie to ju? zbyt zabawne, ale powiedzia?, no paczcie go. Z tego ?miechu, musia? z?apa? si? za brzuch, by si? uspokoi?. Niestety nie wysz?o mu to za dobrze, zacz?? si? tarza? ze ?miechu jeszcze g?o?niej, ?e wytura? si? za daleko i... Kooooonieeeec dachuuuuu!!11... Jaki geniusz... Natychmiastowo si? uspokoi?, gdy ujrza? przepa?? ko?o niego. Uf, by?o blisko. Przeszed? na czworaka z powrotem na wy?szy punkt dachu i usiad? po turecku, podpieraj?c si? z ty?u r?kami. Tatu? B?g mia? racj?, co za du?o to nie zdrowo... Aaaawh. Tak nudno, dramy, dramy wsz?dzie, a on takie bierny obserwator. Wtr?ca? si? to nie ?adnie ?wiadczy o anio?ku, a wi?c zosta? powr?t do kr?cenia filmu. Wyprostowa? si? i z?o?y? paluszki w prostok?cik, tak zwany prowizoryczna kamerka. Powoli nakierowa? r?ce tak, by ?w istotki znalaz?y si? w ?rodku obiektywu. Jak ?adnie sobie latali...
- Niespe?nione ?yczenia, malej?ca nadzieja. Jakie s? zamiary Russia, kt?ry trzyma na wysoko?ci swego s?ug? mi?o?ci, wyg?aszaj?c tak g??bokie s?owa? - To by?o tak g??bokie jak wieczko od s?oika, ale filmy zawsze trzeba jako? podkoloryzowa? , by lepiej si? sprzedawa?y. Ju? w tych czasach szerzy?o si? oszustwo, jednak to nie jego wina, skoro ci?gle przebywa si? w?r?d grzesznik?w, to zawsze mo?e wp?ywa? na psychik? biednego, czystego anio?ka. Nie ma co tu m?wi? o starszym aniele, ten to ju? by? spaczony z ka?dej strony. Ciekawe, czy bia?ow?osy te? tak sko?czy, jak b?dzie przebywa? ko?o ludzi. NIE. Nie da si?.
- Jego najwi?ksza szansa obraca si? w desperacki ucisk!! Tu trzeci nie pomo?e.- Tak, dalsza cz??? komentowania, jednak tym razem sytuacji Kastiela... Oho, chyba anio?ek znalaz? w sobie nowe powo?anie. Prowizoryczna kinematografia, to by?o co?, stworzonego dla niego.
- P?on?cy ogie? w jego heterochromicznych oczach zdradza jego g??bok? nienawi??!... Albo strach przed turkusowow?osym anio?kiem, no mo?e te? l?k wysoko?ci. I koniec nagra?. Mamy to.- Krzykn?? zadowolony, ?miej?c si? histerycznie. Aaaaw. To by?o takie wspania?e, tyle zabawy, te wszystkie emocje, nie wszystkie prawdziwe, jednak udawa? zawsze mo?na. Po chwili g??bszego namys?u, uzna?, ?e ?w dw?jka jest nawet ciekawym zjawiskiem. Tyle sprzeczno?ci, a tak do siebie pasuj?. To takie zabawne, to takie pi?kne...
Po chwili z?apa? si? za koszule i ?cisn??, dysz?c ci??ko. Za chwile pi?ta klepka odejdzie. O nie. Ratowa? j?. Chwila wolniejszych wdech?w, tak dla uspokojenia... Przejecha? d?oni? po twarzy, chyba si? ogarn??. Koniec stania z boku, tak nie wypada! Podszed? do nich nieco chwiejnym krokiem i zarzuci? r?c? na ramiona Russella, nie zwraca? uwagi na to, ?e mog?o mu to przeszkadza?, w ko?cu za dobrze si? nie znali.
- Przeszkadzam wam? Go??bki, go??bki, ja wszystkie was go??bki- Zachichota?. Trzeba sobie jako? poradzi? z nud?, kt?ra zacz??a si? tu tworzy?.
 
     
Kastiel


Wiek: Kilka tysiącleci
Znaki szczeg?lne: heterochromia
Ekwipunek: sztylety
Kontrakt z: Alessandra Wilson
Poziom ?ycia: 100 %
Dołączył: 17 Wrz 2014
Posty: 68
Wysłany: 2015-05-31, 10:38   

Ja mu dam s?ug? mi?o?ci, sykn?? Byrone, kt?rego uwaga by?a bardziej skupiona na m?odszym z anio??w, ni?eli na Russellu czy swoim panu duszonym przez Szekspira. Nie lubi?, nie lubi? go, nie lubi? go. Chc? go po?re?. Chc? mu odgry?? ten g?upi ?eb! Ten idiota ?mie robi? sobie z nas po?miewisko! Jeszcze b?dzie wmawia? nam strach przed tym pseudo-anio?em! Jak on ?mie?!/i]
- Byrone! - ostrzeg? w??a Kastiel. Chcia? si? tylko zabawi?, a wysz?o na to, ?e wrobi? si? w dziwaczn? znajomo?? z anio?em, jego oczy sta?y si? celem innego anio?a, prawie straci? w??a, jego ?ebra omal nie zosta?y zmia?d?one, a teraz kolejny w?? najwyra?niej nic sobie nie robi? z faktu, ?e tylko pogorszy sytuacj? swoj? irytacj?.
[i]Ale on ma racj?!
, popar? Byrone'a Poe. Ten ma?y jest zbyt bezczelny!
Kastiel westchn?? ci??ko.
- Nie pozwalam wam tego zrobi? - warkn??.
Dlaczego?, Poe wydawa? si? by? oburzony.
Nie odpowiedzia? Piorunowa? tylko Lukasa wzrokiem, zastanawiaj?c si?, czy powinien mu przywali?, czy poczeka?, a? Russell odsunie si? nieco i dopiero rzuci? si? na mniejszego anio?a.
 
     
Russell Phantasma

Popapraniec

Rodzina: Nie ma i nigdy nie było.
Wiek: Dużo. Nawet bardzo dużo. Wizualnie ok. 20.
Znaki szczeg?lne: Wszystko, frajerzy.
Ekwipunek: To co trzeba!
Kontrakt z: Fufufufufuf.
Poziom ?ycia: 100%.
Dołączył: 24 Wrz 2013
Posty: 260
Wysłany: 2015-06-08, 13:49   
   Multikonta: XD


WTF LUUUUUUUUUUUUUUUK @n@

Otworzy? szeroko ?lepia, przys?uchuj?c si? padaj?cym s?owom. Znowu czu?, jak narasta w nim powoli irytacja. Zacisn?? mocno wargi, wielce niezadowolony i spojrza? na anio?a, bo... o ile Russell znacznie lepiej znosi? anielski dotyk, to... jednak to ON by? tutaj od tykania, prawda?! Inni mogli dotyka? go tylko za wyra?nym, cholernym pozwoleniem! D?ugow?osy prychn?? g?o?no.
- No ju?, stop. - mrukn?? do bia?ow?osego, robi?c wielce nad?san? min? i hamuj?c jako? sw?j agresywny ton g?osu tak, ?e wyszed? tylko karc?cy. Oh, ah, c?? za niezadowolenie! Kr?tka pauza, leniwie przeniesione spojrzenie na Kastiela... - Czy jeden z twoich cholernych zwierzaczk?w w?a?nie mnie obrazi?? - ?renice anio?kowi nieco si? rozszerzy?y. Sapn?? g?o?no, powstrzymuj?c dalej wybuch agresji. Co prawda jeden z tych mniejszych wybuch?w, ale zawsze. ...a, no i w ko?cu wysun?? si? z obj?? brata, bo d?u?sze tkwienie... jakiekolwiek tkwienie w takiej pozycji by?o po prostu bardzo niekomfortowe, ugh!
Skrzy?owa? r?ce na klatce piersiowej, zmru?y? gro?nie ?lepia i pocz?? mierzy? demona jak?e wojowniczym spojrzeniem (...ale najpierw poprawi? w?osy). Tak, tak, liczy? na jakie? z?agodzenie sytuacji przez niego. Oh, no dobra, po prostu na udobruchanie jego anielskiej osoby! ...i, niech to szlag, Russell chyba zacz?? powoli zmienia? si? w jakiego? choleryka czy co?. A przynajmniej przy Kastielu. A przynajmniej w tym durnym, przes?czonym ludzkim zapachem miejscu! ...i w ca?ej tej sytuacji... tak og?lnie.
- Macie tego nie robi?. Ani ty, ani one, to... eheh - Za?mia? si? kr?tko, nerwowo. - To grozi wypadkiem. Hej, zobacz, jak grzecznie ci? uprzedzam~ - Rozpogodzi? si? niemal?e, a na jego twarzy po raz kolejny wykwit? szeroki u?miech. Dobra, jednak w tej ca?ej irytacji zosta?o troch? samozadowolenia i takich tam.

eeedit, bo nie chce mi si? ju? czeka?:
Po d?u?szej chwili zmru?y? jak?e wojowniczo ?lepia, westchn?? ci??ko i wyd?? wargi w niezadowoleniu.
- A w sumie to... si? nudz?. Yh. Masz wolne p?ki co, a ja sobie id?, bo... BO TAK. A tylko uciekniesz poza granice Anglii... - wymrucza? jak?e gro?nie, po czym zeskoczy? z budynku i... ot, tyle go by?o wida?.
zt
_________________
.who the hell said any of you get a taste stupid.



~więcej info (relacje etc)~
 
 
     
Karmine Call
[Usunięty]

Wysłany: 2015-09-03, 21:58   

Deszcz si?pi? drobn? m?awk?. Mgie?ka kropel spowija?a drobn? posta?, kt?rej ju? zupe?nie oboj?tnym by?o: zmokn?? albo nie. Ka?dy miewa lepsze i gorsze dni. Monotonny, niestrudzony krok dziewcz?cia kaza? w?tpi?, by Karmine Call dok?d? zmierza?a. W?skie st?pki odmierza?y rytm sekund, lecz nie dystans dziel?cy chodz?c? od celu.
- Sze?? koci?t mia?a matka kotka. Nalewam mleko do jej spodka. - nuci?a p??g?osem. Niemal pogodnie, nieco ob??dnie. Mokro?? rze?wi?a policzki. W?osy ciemnia?y od wody i przylep?y do twarzy. - Bury, rudy i ?aciaty. Szylkret, czarny, popielaty. Cztery koty w worek k?ad?, a jednego w marmolad?. Moja babcia ma gust s?aby. Nie odr??ni marmolady. Niespodzianka jest gotowa: sz?sty kot gdzie? wyw?drowa?. Starej kotce mleko lej?. Ona mruczy, ma nadziej?. - niby-wierszyk nie doczeka si? uwiecznienia w historii literatury. To pewne. Handra si? dope?nia?a. Na chodniku wyrasta?y pierwsze ka?u?e. Ciemne postaci skulone w bramach poruszy?y si? leniwie, kiedy ruda drobna dziewczyna z plebsu mija?a ich zaciszne schronienia.
 
     
Ruby Snow


Poziom ?ycia: 100%
Dołączył: 20 Lis 2014
Posty: 160
Wysłany: 2015-09-04, 23:02   

Znowu zmoknie. Niby przyzwyczai?a si? ju? do tej pogody, ale kiedy nie mia?o si? dachu nad g?ow?, mokni?cie by?o niczym rytua?, kt?ry nale?a?o przechodzi? regularnie, czasem nawet codziennie, a potem troch? zmarzn?? od wiatru, kt?ry przynajmniej szybciej wysusza? ubrania. Nie wiedzia?a tak do ko?ca dok?d powinna si? teraz uda?. W lew? stron? czy w praw?, co spotka po lewej, a co po prawej. D?ugo ju? szuka?a, ale by?a troch? zbyt nie?mia?a, ?eby zaczepia? wszystkich ludzi. Dlatego z jej poszukiwa? ma?o co wychodzi?o, mo?e nawet w og?le nic nie wyjdzie.
Stan??a sobie pod jakim? daszkiem patrz?c jak ludzie uciekaj? przed deszczem. Katar i choroby by?y jej nieznane, ale musia?o by? to straszne. Widzia?a juz chorych ludzi i mia?a im czego wsp??czu?, a wystarczy?o troch? zmarzn??, ?eby zachorowa?.
Kiedy zdecydowa?a si? ju? wyj?? ze swojego zadaszonego ukrycia post?pi?a kilka krok?w i po?lizgn??a si? na ka?u?y. Mog?aby straci? r?wnowag?, ale nabra?a g??bszego oddechu i wyl?dowa?a w dziwnym rozkroku nad p?yn?c? ulic? wod?. Mia?a dziwne wra?enie, ?e zaraz sie osunie i do niej wpadnie, a nogi a? zacz??y si? jej trz??c i to nie z zimna.
 
     
Karmine Call
[Usunięty]

Wysłany: 2015-09-05, 12:25   

Apatia przynosi ulg?. Przynajmniej w teorii. Rudow?osa dziewczyna ju? schryp?a i przesta?a nuci?. Du?e, blade oczy rozszerzy?y si? kiedy z w?a?nie mijanej bramy wysun?? si? kszta?t postaci. Karmine zmusi?a si? do lekcewa?enia i sylwetka wyprzedzi?a j?, ani zwa?aj?c na zmokni?t? nietutejsz?. Praczka u?wiadomi?a sobie, i? ten kto? sam jest drobnej budowy i to raczej nie m??czyzna. Strach... Och, strach ma wielkie oczy!
Wtedy ten kto? po?lizgn?? si? i rozkraczy? mostem nad spor?, b?otnist? ka?u??. Trudno mu b?dzie odzyska? r?wnowag?. Sk?panie w mazi i zimnej wodzie wzbudzi?o dreszcz wsp??czucia na grzbiecie do?? gruntownie przemok?ej Karmine. Cho? dziewczyna nie nazywa?a tego, to prawdopodobnie dzisiejszy spacer s?u?y? ucieczce w chorob? od beznadziei ?wiata. Ka?dy potrzebuje kiedy? odpocz??... cho?by na ?o?u bole?ci. Teraz rudow?osa dziewczyna podbieg?a i poci?gn??a za rami? drug?, posta? w ka?u?anych k?opotach ze sob? na suchszy grunt.
- Ostro?nie! - upomnia?a z chryp?. - To nie miejsce na akrobatyczne popisy. W og?le nie zwracaj niczyjej uwagi, wiesz?
 
     
Ruby Snow


Poziom ?ycia: 100%
Dołączył: 20 Lis 2014
Posty: 160
Wysłany: 2015-09-05, 16:44   

Uda?o si? jej ocali? przed sk?paniem w ka?u?y, a raczej zosta?a ocalona. Spojrza?a na dziewczyn? przepraszaj?cym wzrokiem przez chwile nic nie m?wi?c. Musia?a wygl?dac jak ostatnia sierotka, ale co ma robi? istota, kt?ra szuka swojego miejsca i nie mo?e znale??. Kto wie ile czasu jeszcze b?dzie tak szuka?a w??cz?c si? bez wi?kszego celu czy ambicji po ulicach.
- Przepraszam. - b?kn??a wyra?nie zawstydzona swoim zachowaniem, chocia? wcale nie stara?a si? by? akrobatk?, marna by?aby z niej akrobatka. - Nie powinnam zwraca? na siebie uwagi? - powt?rzy?a troch? zdezorientowana.
Nie do ko?ca wiedzia?a co to znaczy, czy zrobi?a co? z?ego... przecie? nie chcia?a, po?lizgn??a si? tylko jak najgorsza ?amaga. Ca?e ulice sp?ywa?y deszczem, trudno o stabilny grunt. A wpatrywa?a si? w dziewczyn? po prostu ciekawie albo inaczej... jak ma?e dziecko, kt?remu trzeba co? wyt?umaczy?, chocia? wcale przecie? tak ma?a nie by?a.
- Dlaczego?
Pad?o pytanie zadawane tak cz?sto przez ma?e dzieci. Ruby te? lubi?a pyta?, je?li mia?a okazj?, wci?? nie rozumia?a wszystkich zachowa? ludzi.
 
     
Karmine Call
[Usunięty]

Wysłany: 2015-09-06, 16:09   

Zmok?a rudow?osa mrugn??a powoli obojgiem oczu, usilnie otrz?saj?c si? z wra?enia nierealno?ci. Niedosz?a ofiara k?pieli w ka?u?y patrzy?a i?cie jak zbite szczeni? lub kotek-sierotka. Lecz kiedy odezwa?a si?, a nawet zada?a pytanie, rachityczna praczka tylko mocniej zacisn??a chude palce na ramieniu i nieco konfidencjonalnie poprowadzi?a dalej wzd?u? rynsztoka. Z nurtem p?yn??y szumowiny i odpadki. Karmine Call nie zamierza?a sta? na deszczu jak sierota; co innego i?? w deszczu. Wtedy przynajmniej robi si? wra?enie, c??, romantycznej idiotki lub osoby ?piesz?cej w wa?nej sprawie... Dziewczyna chcia?a robi? wra?enie na innych. Piorunuj?ce. Tymczasem ogarn??a my?l? tre?? pytania.
- Dlatego, ?e s? osobnicy o ?ywej wyobra?ni i okrutnych sk?onno?ciach. Na pierwszy rzut oka nawet nie poznasz, a taki ci? sobie upodoba i napadnie. Sponiewiera, skrzywdzi i st?amsi. Po co ci k?opoty. - obja?nia?a p??g?osem, nawet z pewn? swad?. - Zreszt? nikt nie lubi dziwak?w. Wygl?dasz na odrobin? zbyt naiwn?, ?eby by? z tego miasta... Niewa?ne... Dok?d chcesz si? dosta?? - s?dzi?a, ?e mo?e s?u?y? za wiarygodn? informacj? turystyczn?. M?wi?a do?? urywanym stylem, jakby rozkojarzona.
 
     
Ruby Snow


Poziom ?ycia: 100%
Dołączył: 20 Lis 2014
Posty: 160
Wysłany: 2015-09-06, 20:07   

Ruszy?a si? z miejsca, chocia? nie wiedzia?a ani jaki to kierunek ani czy j? przybli?a czy oddala do celu. Nie potrafi?a te? dok?adnie okre?li? swojego celu, bo nie mia? jeszcze konkretnego miejsca, wi?c mog?a si? przej?? tak po prostu. Stara?a si? znowu nie potkn?? o w?asne nogi albo nie trafi? w ka?u?e. B?d?c ca?a mokra nie wygl?da?aby chyba odpowiednio i nikt pewnie nie traktowa?by j? powa?nie.
- Nikt mnie jeszcze nie sponiewiera?. - odpowiedzia?a zgodnie z prawd? uznaj?c, ?e k?amanie to jeden z bardziej paskudnych grzech?w, a ona przecie? nie mog?a si? brudzi?.- I nie widzia?am, ?eby kto? to chcia? zrobi?. - doda?a po chwilowym namy?le.
Spojrza?a na dziewczyn?, ale nie potrafi?a powiedzie? nawet ile ona ma lat. I dlaczego jest sama i sk?d pochodzi... nie pyta?a, bo to mog?o by? niegrzeczne. Ale wydawa?a si? dobra, a to dla niej by?o najwa?niejsze. Nie mog?a zadawa? si? ze z?ymi lud?mi pe?nymi grzechu. Chocia? wiele razy powtarzano ju? jej, ?e pozory mog? myli?.
- Do domu. - odpowiedzia?a od razu nie zastanawiaj?c si? nawet gdzie jej dom mo?e by? ani gdzie b?dzie, bo wci?? szuka?a i to by?o miejsce, do kt?rego najbardziej teraz chcia?a si? dosta?.
 
     
Karmine Call
[Usunięty]

Wysłany: 2015-09-06, 20:33   

Rudow?osa u?miechn??a si? leciutko.
- Przezorny zawsze ubezpieczony, m?wi?. - stwierdzi?a ten bana? jako pouczenie. Co? w g?osie napotkanej dziewczyny stwierdzaj?cym z wielk? powag? i konkretnie, i? nikt si? jej nie naprzykrza? by?o bardzo zabawne w jakim? przewrotnym sensie.
- A gdzie jest tw?j dom? W kt?rej dzielnicy? Nad rzek?? - dopytywa?a o?ywiona. Zerkn??a badawczo na buzi? anielicy, kt?rej niebia?skiej natury jeszcze nie rozpozna?a. - Za morzem? - rzuci?a p??-?artem, a p?? ironicznie.
 
     
Ruby Snow


Poziom ?ycia: 100%
Dołączył: 20 Lis 2014
Posty: 160
Wysłany: 2015-09-07, 17:26   

No tak, trzeba teraz wsz?dzie uwa?a?. Wiedzia?a, ?e na ?wiecie jest wiele niebezpiecze?stw, ale nic takiego sie jej nie przytrafi?o, nikt jej nie zagrozi?, wi?c nic dziwnego, ?e nie odczuwa?a strachu. Mo?e powinna by? ostro?niejsza, ludzi na ?wiecie pe?nych grzechu jest mn?stwo, a takich przede wszystkim trzeba si? wystrzega?.
- Nie wiem. - odpowiedzia?a zrezygnowana wpatruj?c si? w dziewczyn? i nie potrafi?c okre?li? gdzie jest jej dom.- Dopiero go szukam.
Nie wiedzia?a nawet czy znalaz?a si? w dobrym miejscu i jak to si? sta?o, ?e znalaz?a si? tu na ziemi, ale przecie? tu wsz?dzie chodzi?y jakie? dziwne istoty, anio?y, demony i ludzie. Ludzie te? byli dziwni, ale jednocze?nie najbardziej ciekawi i pewnie dlatego z takim zainteresowaniem wpatrywa?a si? w ni?, nie wiedz?c jednak co mia?aby jej jeszcze powiedzie?, bo nie by?a tak do ko?ca ani sierot? ani wyrzutkiem spo?ecze?stwa, by?a tylko bezdomna i koniecznie, koniecznie musia?a miec dom. Bo to ?le kiedy anio? si? tak pa??ta i nie ma komu pom?c ani komu si? przys?u?y?.
 
     
Karmine Call
[Usunięty]

Wysłany: 2015-09-07, 20:22   

Rudow?osa zamruga?a zdumiona. Przez dobr? chwil? by?a pewna, i? si? przes?ysza?a. Potem przypomnia?a jej si? instytucja przytu?ku dla sierot, gdzie mieszka?a wi?kszo?? jej towarzyszy zabaw z dzieci?stwa.
- C??, hm. Zagwozdka. - odezwa?a si?, chc?c zyska? na czasie i przygryz?a bezwiednie warg?. Zdawa?a sobie spraw? ?e jest obiektem ogl?danym i troch? j? to peszy?o, a takze rozprasza?o. - A masz pieni?dze? Albo znajomych -- jakichkolwiek? Wiem, gdzie wynaj?? trzy stopy kwadratowe pod?ogi. Chocia? mo?e wola?aby? zawrze? znajomo?? ze stajennymi, wtedy spa?aby? na sianie w stodole lub na stryszku ponad ko?mi. Poni?aj?ce, wiem. - uciek?a wzrokiem w bok, roztargniona. - Musisz mie? jaki? po?yteczny talent. Na pewno masz, pomy?l. Co? czym zaimponujesz ludziom; potem p?jdzie z g?rki.
 
     
Ruby Snow


Poziom ?ycia: 100%
Dołączył: 20 Lis 2014
Posty: 160
Wysłany: 2015-09-08, 17:01   

- Nie mam pieni?dzy, a du?o ich potrzeba?
Wiedzia?a, ?e dla ludzi wa?ne s? pieni?dze. Mo?na kupi? za to jedzenia albo ksi??k? czy przybory wa?ne do codziennego u?ytku. Sama wcze?niej jak mia?a swoich opiekun?w to dostawa?a czasem pieni?dze, ?eby p?j?? na zakupy i kupi? co? do domu albo ?eby kupi? co? dobrego dla siebie, czasem nawet by?o to co? s?odkiego, ale nigdy ich nie zarabia?a, nigdy te? ich nie przechowywa?a, nie mia?a w?asnych pieni?dzy. Nie widzia?a potrzeby nigdy na nic odk?ada?, chocia? wiedzia?a, ?e ludziom tak bardzo s? one potrzebne, ?e czasem musz? gromadzi? ma?e sumy a? zd??? uzbiera? na potrzebn? im rzecz.
- I nie mam znajomych. By? jeden, ale znikn??.
Demon, kt?ry zaoferowa? jej mieszkanie przepad?, a ona nawet nie mia?a poj?cia gdzie mog?o znajdowa? si? to mieszkanie albo sam demon.
- Umiem... sprz?ta?, gotowa?, pra?, nakrywa? do sto?u, opiekowa? si? zwierz?tami... ale to chyba nie s? talenty. - westchn??a cicho i spu?ci?a wzrok nie potrafi?c do ko?ca wyobrazi? sobie jaki? konkretny talent, kt?ry mog?aby posiada?.
 
     
Karmine Call
[Usunięty]

Wysłany: 2015-09-10, 15:51   

Potrz?sn??a g?ow? z niedowierzaniem. Mokre loki lepi?y si? do policzk?w.
- Skoro nie masz, to masz o wiele za ma?o. Hm... Mog?abym ci? przechowa? u siebie przez par? dni. Te? wynajmuj?. Podam ci? za krewn? zza miasta albo co...
Przechodzi?y wskro? cienia dwupi?trowego domu rozpusty. Przyspieszy?a kroku i dopiero gdy znalaz?y si? za zakr?tem, podj??a temat.
- Masz zadatki na s?u??c?. Potrzebujesz wstawiennictwa, a wcze?niej du?o myd?a i l?ni?cego czysto?ci? fartuszka. Tu masz szcz??cie, ?e na mnie trafi?a? bo pracuj? w pralni. O, s?ysza?am te? ?e grabarz potrzebuje pomocnika. Zarobi?aby? na utrzymanie. Widywa?aby? s?awne persony. Ch?tna? - wydawa?o si?, ?e praczka wypogodnia?a.
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  



Fairy Tail Path Magician



Bleach OtherWorld

Dragon Ball New Generation Reborn



Vampire Knight


Król Lew















Image and video hosting by TinyPic

Rainbow RPG



















Vampire Diaries





SnM: Naruto PBF





www.zmiennoksztaltni.wxv.pl











Eclipse



over-undertale





Northland Highschool

AbsitOmen


On-anime.pl



Projekt K7 M&A | http://k7.ubf.pl


Styl i grafika zedytowane przez Ciela Phantomhive. Uprasza się o nie kopiowanie.
Kuroshitsuji. Yana Toboso.
Strona wygenerowana w 1,22 sekundy. Zapytań do SQL: 11