Witajcie w Anglii pod koniec XIX wieku, we wspaniałej choć zarazem mrocznej i zagadkowej epoce wiktoriańskiej. Mnożą się tajemnicze przestępstwa nad którymi Scotland Yard załamuje bezradnie ręce. Londyn staje się polem kryminalnych rozgrywek i zbrodni mrożących krew w żyłach. Zaniepokojona Królowa Wiktoria uruchamia wszystkie swoje siły do tego by zwalczyć rosnącą przestępczość. Ten mroczny świat zamieszkują wspólnie z ludźmi: demony, które wykorzystując słabość człowieka zawierają kontrakty w zamian za dusze śmiertelników; anioły pragnące oczyścić plugawą ludzkość z grzechów; shinigami zaprowadzające porządek pośród problematycznych dusz, a także piekielnie zwierzęta o nieprzewidywalnej naturze. To wszystko dzieje się już poza wiedzą i poza wzrokiem zwykłych ludzi, jednak ma na ich życie ogromny wpływ. Przetrwanie w tym świecie jest prawdziwym wyzwaniem, które może okazać się przygodą na śmierć i życie.
► Login = imię i nazwisko postaci bądź tylko imię (jeśli nie ma nazwiska).
► Ukazał się nowy The Times.




POSZUKIWANIA
► Albert poszukuje przyrodniej siostry.
► Czarny Szermierz, Afuro Aphrodi Terumi i Zeno Hen poszukują różnych relacji.
► Wasil poszukuje ochotnika do sesji.
► Mark poszukuje przyjaznej duszyczki.

Listopad 1889r.
Deszcz, pochmurne niebo i porywiste wiatry będą towarzyszyć nam niemal codziennie. Temperatura będzie wynosić maksymalnie 7'C w dzień, w nocy zaś 2'C.

Poprzedni temat «» Następny temat
Alejki na obrzeżach miasta
Autor Wiadomość
Russell Phantasma

Popapraniec

Rodzina: Nie ma i nigdy nie było.
Wiek: Dużo. Nawet bardzo dużo. Wizualnie ok. 20.
Znaki szczególne: Wszystko, frajerzy.
Ekwipunek: To co trzeba!
Kontrakt z: Fufufufufuf.
Poziom życia: 100%.
Dołączył: 24 Wrz 2013
Posty: 260
Wysłany: 2015-05-27, 18:43   
   Multikonta: XD


Słowa demona go zadowoliły. W pewnym stopniu, bo... bo oczekiwał więcej entuzjazmu. Ale on bardzo często się tego spodziewał w reakcjach innych, no nie? Ale to już była wina jego egocentryzmu.
- Mhm, świetnie. - Uśmiechnął się tylko lekko pod nosem, coby choć trochę podkreślić swe słowa, czy... raczej jako-takie zadowolenie płynące z tej zgody, woah. Oj no, już mu trybiki w łebku zaczęły szybciej pracować, i szybciej, i jeeeszcze szybcieeej... Już nie myślał o tym, jak bardzo niewłaściwie to jest czy też nie jest. Po prostu przewinęło mu się przez łebek kilka wizji jakby to wszystko miało wyglądać, hm, hmm... Ale dobra tam, nie przekona się, dopóki nie spróbuje, no nie? Cóż za eksperymenty, oh-ah.
- Za momeeeencik~ - wymruczał z nieskrywanym zadowoleniem, tym razem uśmiechając się niemalże przymilnie. Brakowało mu tu teraz tylko "proszę", oh, albo najlepiej to "błagam", ale... i to od biedy mogło ujść. Generalnie to aniołek miał zamiar go zwyczajnie upuścić, tak chamsko, jednak się rozmyślił. Nie będzie przecież terroryzować swojej własności, no nie? ...awhrrr, no chyba, że go wybitnie zirytuje! Wtedy przecież nie będzie się wahać. ...no może trochę. Ale to też się zobaczy, racja?
Westchnął ciężko, jakby z rozbawieniem, po czym zleciał na dół i odstawił demona na dach. A chciał najpierw zabrać go wyżej... hm, ale... kiedy indziej się tak pobawi. O ile w ogóle, no!
- Proszę bardzo. - mruknął, nie kryjąc rozbawienia. No ale patrzcie, jaki grzeczny się zrobił!(za długa przerwa w pisaniu chyba, omg) A przynajmniej na ten moment, ha. Wylądował obok, schował w końcu swoje biedne skrzydełka i oparł się ramieniem o Kasa. W końcu Russell mógł tykać innych, a jego samego bez pozwolenia już nie można było dotknąć...! Ale to chyba oczywista oczywistość, mhm!
- To teraz zabierz mnie na coś do żarcia. - Właściwie to zastanawiał się, czy najpierw nie pójść i nie ubić paru ludzi, ale... wolał najpierw poczuć w buźce coś smacznego, mhm~ Cóż za zachcianka.
_________________
.who the hell said any of you get a taste stupid.



~więcej info (relacje etc)~
 
 
     
Lukas Stalkeri
[Usunięty]

Wysłany: 2015-05-28, 17:34   

Nucąc sobie jakąś bliżej nieokreśloną piosenkę, położył się na dachu obserwując poczynania starszego aniołka. Aaaa, ten to miał mnóstwo energii, mógłby ją wykorzystać o wiele lepiej, aniżeli na kłótnie z demonem. Ciekawe co miał w sobie, że tak się nie mógł od niego oderwać. Wygląda?...Charakter?... Nie to już zbyt zabawne, ale powiedział, no paczcie go. Z tego śmiechu, musiał złapać się za brzuch, by się uspokoić. Niestety nie wyszło mu to za dobrze, zaczął się tarzać ze śmiechu jeszcze głośniej, że wyturał się za daleko i... Kooooonieeeec dachuuuuu!!11... Jaki geniusz... Natychmiastowo się uspokoił, gdy ujrzał przepaść koło niego. Uf, było blisko. Przeszedł na czworaka z powrotem na wyższy punkt dachu i usiadł po turecku, podpierając się z tyłu rękami. Tatuś Bóg miał rację, co za dużo to nie zdrowo... Aaaawh. Tak nudno, dramy, dramy wszędzie, a on takie bierny obserwator. Wtrącać się to nie ładnie świadczy o aniołku, a więc został powrót do kręcenia filmu. Wyprostował się i złożył paluszki w prostokącik, tak zwany prowizoryczna kamerka. Powoli nakierował ręce tak, by ów istotki znalazły się w środku obiektywu. Jak ładnie sobie latali...
- Niespełnione życzenia, malejąca nadzieja. Jakie są zamiary Russia, który trzyma na wysokości swego sługę miłości, wygłaszając tak głębokie słowa? - To było tak głębokie jak wieczko od słoika, ale filmy zawsze trzeba jakoś podkoloryzować , by lepiej się sprzedawały. Już w tych czasach szerzyło się oszustwo, jednak to nie jego wina, skoro ciągle przebywa się wśród grzeszników, to zawsze może wpływać na psychikę biednego, czystego aniołka. Nie ma co tu mówić o starszym aniele, ten to już był spaczony z każdej strony. Ciekawe, czy białowłosy też tak skończy, jak będzie przebywał koło ludzi. NIE. Nie da się.
- Jego największa szansa obraca się w desperacki ucisk!! Tu trzeci nie pomoże.- Tak, dalsza część komentowania, jednak tym razem sytuacji Kastiela... Oho, chyba aniołek znalazł w sobie nowe powołanie. Prowizoryczna kinematografia, to było coś, stworzonego dla niego.
- Płonący ogień w jego heterochromicznych oczach zdradza jego głęboką nienawiść!... Albo strach przed turkusowowłosym aniołkiem, no może też lęk wysokości. I koniec nagrań. Mamy to.- Krzyknął zadowolony, śmiejąc się histerycznie. Aaaaw. To było takie wspaniałe, tyle zabawy, te wszystkie emocje, nie wszystkie prawdziwe, jednak udawać zawsze można. Po chwili głębszego namysłu, uznał, że ów dwójka jest nawet ciekawym zjawiskiem. Tyle sprzeczności, a tak do siebie pasują. To takie zabawne, to takie piękne...
Po chwili złapał się za koszule i ścisnął, dysząc ciężko. Za chwile piąta klepka odejdzie. O nie. Ratować ją. Chwila wolniejszych wdechów, tak dla uspokojenia... Przejechał dłonią po twarzy, chyba się ogarnął. Koniec stania z boku, tak nie wypada! Podszedł do nich nieco chwiejnym krokiem i zarzucił ręcę na ramiona Russella, nie zwracał uwagi na to, że mogło mu to przeszkadzać, w końcu za dobrze się nie znali.
- Przeszkadzam wam? Gołąbki, gołąbki, ja wszystkie was gołąbki- Zachichotał. Trzeba sobie jakoś poradzić z nudą, która zaczęła się tu tworzyć.
 
     
Kastiel


Wiek: Kilka tysiącleci
Znaki szczególne: heterochromia
Ekwipunek: sztylety
Kontrakt z: Alessandra Wilson
Poziom życia: 100 %
Dołączył: 17 Wrz 2014
Posty: 68
Wysłany: 2015-05-31, 10:38   

Ja mu dam sługę miłości, syknął Byrone, którego uwaga była bardziej skupiona na młodszym z aniołów, niżeli na Russellu czy swoim panu duszonym przez Szekspira. Nie lubię, nie lubię go, nie lubię go. Chcę go pożreć. Chcę mu odgryźć ten głupi łeb! Ten idiota śmie robić sobie z nas pośmiewisko! Jeszcze będzie wmawiał nam strach przed tym pseudo-aniołem! Jak on śmie?!/i]
- Byrone! - ostrzegł węża Kastiel. Chciał się tylko zabawić, a wyszło na to, że wrobił się w dziwaczną znajomość z aniołem, jego oczy stały się celem innego anioła, prawie stracił węża, jego żebra omal nie zostały zmiażdżone, a teraz kolejny wąż najwyraźniej nic sobie nie robił z faktu, że tylko pogorszy sytuację swoją irytacją.
[i]Ale on ma rację!
, poparł Byrone'a Poe. Ten mały jest zbyt bezczelny!
Kastiel westchnął ciężko.
- Nie pozwalam wam tego zrobić - warknął.
Dlaczego?, Poe wydawał się być oburzony.
Nie odpowiedział Piorunował tylko Lukasa wzrokiem, zastanawiając się, czy powinien mu przywalić, czy poczekać, aż Russell odsunie się nieco i dopiero rzucić się na mniejszego anioła.
 
     
Russell Phantasma

Popapraniec

Rodzina: Nie ma i nigdy nie było.
Wiek: Dużo. Nawet bardzo dużo. Wizualnie ok. 20.
Znaki szczególne: Wszystko, frajerzy.
Ekwipunek: To co trzeba!
Kontrakt z: Fufufufufuf.
Poziom życia: 100%.
Dołączył: 24 Wrz 2013
Posty: 260
Wysłany: 2015-06-08, 13:49   
   Multikonta: XD


WTF LUUUUUUUUUUUUUUUK @n@

Otworzył szeroko ślepia, przysłuchując się padającym słowom. Znowu czuł, jak narasta w nim powoli irytacja. Zacisnął mocno wargi, wielce niezadowolony i spojrzał na anioła, bo... o ile Russell znacznie lepiej znosił anielski dotyk, to... jednak to ON był tutaj od tykania, prawda?! Inni mogli dotykać go tylko za wyraźnym, cholernym pozwoleniem! Długowłosy prychnął głośno.
- No już, stop. - mruknął do białowłosego, robiąc wielce nadąsaną minę i hamując jakoś swój agresywny ton głosu tak, że wyszedł tylko karcący. Oh, ah, cóż za niezadowolenie! Krótka pauza, leniwie przeniesione spojrzenie na Kastiela... - Czy jeden z twoich cholernych zwierzaczków właśnie mnie obraził? - Źrenice aniołkowi nieco się rozszerzyły. Sapnął głośno, powstrzymując dalej wybuch agresji. Co prawda jeden z tych mniejszych wybuchów, ale zawsze. ...a, no i w końcu wysunął się z objęć brata, bo dłuższe tkwienie... jakiekolwiek tkwienie w takiej pozycji było po prostu bardzo niekomfortowe, ugh!
Skrzyżował ręce na klatce piersiowej, zmrużył groźnie ślepia i począł mierzyć demona jakże wojowniczym spojrzeniem (...ale najpierw poprawił włosy). Tak, tak, liczył na jakieś złagodzenie sytuacji przez niego. Oh, no dobra, po prostu na udobruchanie jego anielskiej osoby! ...i, niech to szlag, Russell chyba zaczął powoli zmieniać się w jakiegoś choleryka czy coś. A przynajmniej przy Kastielu. A przynajmniej w tym durnym, przesączonym ludzkim zapachem miejscu! ...i w całej tej sytuacji... tak ogólnie.
- Macie tego nie robić. Ani ty, ani one, to... eheh - Zaśmiał się krótko, nerwowo. - To grozi wypadkiem. Hej, zobacz, jak grzecznie cię uprzedzam~ - Rozpogodził się niemalże, a na jego twarzy po raz kolejny wykwitł szeroki uśmiech. Dobra, jednak w tej całej irytacji zostało trochę samozadowolenia i takich tam.

eeedit, bo nie chce mi się już czekać:
Po dłuższej chwili zmrużył jakże wojowniczo ślepia, westchnął ciężko i wydął wargi w niezadowoleniu.
- A w sumie to... się nudzę. Yh. Masz wolne póki co, a ja sobie idę, bo... BO TAK. A tylko uciekniesz poza granice Anglii... - wymruczał jakże groźnie, po czym zeskoczył z budynku i... ot, tyle go było widać.
zt
_________________
.who the hell said any of you get a taste stupid.



~więcej info (relacje etc)~
 
 
     
Karmine Call
[Usunięty]

Wysłany: 2015-09-03, 21:58   

Deszcz siąpił drobną mżawką. Mgiełka kropel spowijała drobną postać, której już zupełnie obojętnym było: zmoknąć albo nie. Każdy miewa lepsze i gorsze dni. Monotonny, niestrudzony krok dziewczęcia kazał wątpić, by Karmine Call dokądś zmierzała. Wąskie stópki odmierzały rytm sekund, lecz nie dystans dzielący chodzącą od celu.
- Sześć kociąt miała matka kotka. Nalewam mleko do jej spodka. - nuciła półgłosem. Niemal pogodnie, nieco obłędnie. Mokrość rzeźwiła policzki. Włosy ciemniały od wody i przylepły do twarzy. - Bury, rudy i łaciaty. Szylkret, czarny, popielaty. Cztery koty w worek kładę, a jednego w marmoladę. Moja babcia ma gust słaby. Nie odróżni marmolady. Niespodzianka jest gotowa: szósty kot gdzieś wywędrował. Starej kotce mleko leję. Ona mruczy, ma nadzieję. - niby-wierszyk nie doczeka się uwiecznienia w historii literatury. To pewne. Handra się dopełniała. Na chodniku wyrastały pierwsze kałuże. Ciemne postaci skulone w bramach poruszyły się leniwie, kiedy ruda drobna dziewczyna z plebsu mijała ich zaciszne schronienia.
 
     
Ruby Snow


Poziom życia: 100%
Dołączył: 20 Lis 2014
Posty: 158
Wysłany: 2015-09-04, 23:02   

Znowu zmoknie. Niby przyzwyczaiła się już do tej pogody, ale kiedy nie miało się dachu nad głową, moknięcie było niczym rytuał, który należało przechodzić regularnie, czasem nawet codziennie, a potem trochę zmarznąć od wiatru, który przynajmniej szybciej wysuszał ubrania. Nie wiedziała tak do końca dokąd powinna się teraz udać. W lewą stronę czy w prawą, co spotka po lewej, a co po prawej. Długo już szukała, ale była trochę zbyt nieśmiała, żeby zaczepiać wszystkich ludzi. Dlatego z jej poszukiwań mało co wychodziło, może nawet w ogóle nic nie wyjdzie.
Stanęła sobie pod jakimś daszkiem patrząc jak ludzie uciekają przed deszczem. Katar i choroby były jej nieznane, ale musiało być to straszne. Widziała juz chorych ludzi i miała im czego współczuć, a wystarczyło trochę zmarznąć, żeby zachorować.
Kiedy zdecydowała się już wyjść ze swojego zadaszonego ukrycia postąpiła kilka kroków i poślizgnęła się na kałuży. Mogłaby stracić równowagę, ale nabrała głębszego oddechu i wylądowała w dziwnym rozkroku nad płynącą ulicą wodą. Miała dziwne wrażenie, że zaraz sie osunie i do niej wpadnie, a nogi aż zaczęły się jej trząśc i to nie z zimna.
 
     
Karmine Call
[Usunięty]

Wysłany: 2015-09-05, 12:25   

Apatia przynosi ulgę. Przynajmniej w teorii. Rudowłosa dziewczyna już schrypła i przestała nucić. Duże, blade oczy rozszerzyły się kiedy z właśnie mijanej bramy wysunął się kształt postaci. Karmine zmusiła się do lekceważenia i sylwetka wyprzedziła ją, ani zważając na zmokniętą nietutejszą. Praczka uświadomiła sobie, iż ten ktoś sam jest drobnej budowy i to raczej nie mężczyzna. Strach... Och, strach ma wielkie oczy!
Wtedy ten ktoś poślizgnął się i rozkraczył mostem nad sporą, błotnistą kałużą. Trudno mu będzie odzyskać równowagę. Skąpanie w mazi i zimnej wodzie wzbudziło dreszcz współczucia na grzbiecie dość gruntownie przemokłej Karmine. Choć dziewczyna nie nazywała tego, to prawdopodobnie dzisiejszy spacer służył ucieczce w chorobę od beznadziei świata. Każdy potrzebuje kiedyś odpocząć... choćby na łożu boleści. Teraz rudowłosa dziewczyna podbiegła i pociągnęła za ramię drugą, postać w kałużanych kłopotach ze sobą na suchszy grunt.
- Ostrożnie! - upomniała z chrypą. - To nie miejsce na akrobatyczne popisy. W ogóle nie zwracaj niczyjej uwagi, wiesz?
 
     
Ruby Snow


Poziom życia: 100%
Dołączył: 20 Lis 2014
Posty: 158
Wysłany: 2015-09-05, 16:44   

Udało się jej ocalić przed skąpaniem w kałuży, a raczej została ocalona. Spojrzała na dziewczynę przepraszającym wzrokiem przez chwile nic nie mówiąc. Musiała wyglądac jak ostatnia sierotka, ale co ma robić istota, która szuka swojego miejsca i nie może znaleźć. Kto wie ile czasu jeszcze będzie tak szukała włócząc się bez większego celu czy ambicji po ulicach.
- Przepraszam. - bąknęła wyraźnie zawstydzona swoim zachowaniem, chociaż wcale nie starała się być akrobatką, marna byłaby z niej akrobatka. - Nie powinnam zwracać na siebie uwagi? - powtórzyła trochę zdezorientowana.
Nie do końca wiedziała co to znaczy, czy zrobiła coś złego... przecież nie chciała, poślizgnęła się tylko jak najgorsza łamaga. Całe ulice spływały deszczem, trudno o stabilny grunt. A wpatrywała się w dziewczynę po prostu ciekawie albo inaczej... jak małe dziecko, któremu trzeba coś wytłumaczyć, chociaż wcale przecież tak mała nie była.
- Dlaczego?
Padło pytanie zadawane tak często przez małe dzieci. Ruby też lubiła pytać, jeśli miała okazję, wciąż nie rozumiała wszystkich zachowań ludzi.
 
     
Karmine Call
[Usunięty]

Wysłany: 2015-09-06, 16:09   

Zmokła rudowłosa mrugnęła powoli obojgiem oczu, usilnie otrząsając się z wrażenia nierealności. Niedoszła ofiara kąpieli w kałuży patrzyła iście jak zbite szczenię lub kotek-sierotka. Lecz kiedy odezwała się, a nawet zadała pytanie, rachityczna praczka tylko mocniej zacisnęła chude palce na ramieniu i nieco konfidencjonalnie poprowadziła dalej wzdłuż rynsztoka. Z nurtem płynęły szumowiny i odpadki. Karmine Call nie zamierzała stać na deszczu jak sierota; co innego iść w deszczu. Wtedy przynajmniej robi się wrażenie, cóż, romantycznej idiotki lub osoby śpieszącej w ważnej sprawie... Dziewczyna chciała robić wrażenie na innych. Piorunujące. Tymczasem ogarnęła myślą treść pytania.
- Dlatego, że są osobnicy o żywej wyobraźni i okrutnych skłonnościach. Na pierwszy rzut oka nawet nie poznasz, a taki cię sobie upodoba i napadnie. Sponiewiera, skrzywdzi i stłamsi. Po co ci kłopoty. - objaśniała półgłosem, nawet z pewną swadą. - Zresztą nikt nie lubi dziwaków. Wyglądasz na odrobinę zbyt naiwną, żeby być z tego miasta... Nieważne... Dokąd chcesz się dostać? - sądziła, że może służyć za wiarygodną informację turystyczną. Mówiła dość urywanym stylem, jakby rozkojarzona.
 
     
Ruby Snow


Poziom życia: 100%
Dołączył: 20 Lis 2014
Posty: 158
Wysłany: 2015-09-06, 20:07   

Ruszyła się z miejsca, chociaż nie wiedziała ani jaki to kierunek ani czy ją przybliża czy oddala do celu. Nie potrafiła też dokładnie określić swojego celu, bo nie miał jeszcze konkretnego miejsca, więc mogła się przejść tak po prostu. Starała się znowu nie potknąć o własne nogi albo nie trafić w kałuże. Będąc cała mokra nie wyglądałaby chyba odpowiednio i nikt pewnie nie traktowałby ją poważnie.
- Nikt mnie jeszcze nie sponiewierał. - odpowiedziała zgodnie z prawdą uznając, że kłamanie to jeden z bardziej paskudnych grzechów, a ona przecież nie mogła się brudzić.- I nie widziałam, żeby ktoś to chciał zrobić. - dodała po chwilowym namyśle.
Spojrzała na dziewczynę, ale nie potrafiła powiedzieć nawet ile ona ma lat. I dlaczego jest sama i skąd pochodzi... nie pytała, bo to mogło być niegrzeczne. Ale wydawała się dobra, a to dla niej było najważniejsze. Nie mogła zadawać się ze złymi ludźmi pełnymi grzechu. Chociaż wiele razy powtarzano już jej, że pozory mogą mylić.
- Do domu. - odpowiedziała od razu nie zastanawiając się nawet gdzie jej dom może być ani gdzie będzie, bo wciąż szukała i to było miejsce, do którego najbardziej teraz chciała się dostać.
 
     
Karmine Call
[Usunięty]

Wysłany: 2015-09-06, 20:33   

Rudowłosa uśmiechnęła się leciutko.
- Przezorny zawsze ubezpieczony, mówią. - stwierdziła ten banał jako pouczenie. Coś w głosie napotkanej dziewczyny stwierdzającym z wielką powagą i konkretnie, iż nikt się jej nie naprzykrzał było bardzo zabawne w jakimś przewrotnym sensie.
- A gdzie jest twój dom? W której dzielnicy? Nad rzeką? - dopytywała ożywiona. Zerknęła badawczo na buzię anielicy, której niebiańskiej natury jeszcze nie rozpoznała. - Za morzem? - rzuciła pół-żartem, a pół ironicznie.
 
     
Ruby Snow


Poziom życia: 100%
Dołączył: 20 Lis 2014
Posty: 158
Wysłany: 2015-09-07, 17:26   

No tak, trzeba teraz wszędzie uważać. Wiedziała, że na świecie jest wiele niebezpieczeństw, ale nic takiego sie jej nie przytrafiło, nikt jej nie zagroził, więc nic dziwnego, że nie odczuwała strachu. Może powinna być ostrożniejsza, ludzi na świecie pełnych grzechu jest mnóstwo, a takich przede wszystkim trzeba się wystrzegać.
- Nie wiem. - odpowiedziała zrezygnowana wpatrując się w dziewczynę i nie potrafiąc określić gdzie jest jej dom.- Dopiero go szukam.
Nie wiedziała nawet czy znalazła się w dobrym miejscu i jak to się stało, że znalazła się tu na ziemi, ale przecież tu wszędzie chodziły jakieś dziwne istoty, anioły, demony i ludzie. Ludzie też byli dziwni, ale jednocześnie najbardziej ciekawi i pewnie dlatego z takim zainteresowaniem wpatrywała się w nią, nie wiedząc jednak co miałaby jej jeszcze powiedzieć, bo nie była tak do końca ani sierotą ani wyrzutkiem społeczeństwa, była tylko bezdomna i koniecznie, koniecznie musiała miec dom. Bo to źle kiedy anioł się tak pałęta i nie ma komu pomóc ani komu się przysłużyć.
 
     
Karmine Call
[Usunięty]

Wysłany: 2015-09-07, 20:22   

Rudowłosa zamrugała zdumiona. Przez dobrą chwilę była pewna, iż się przesłyszała. Potem przypomniała jej się instytucja przytułku dla sierot, gdzie mieszkała większość jej towarzyszy zabaw z dzieciństwa.
- Cóż, hm. Zagwozdka. - odezwała się, chcąc zyskać na czasie i przygryzła bezwiednie wargę. Zdawała sobie sprawę że jest obiektem oglądanym i trochę ją to peszyło, a takze rozpraszało. - A masz pieniądze? Albo znajomych -- jakichkolwiek? Wiem, gdzie wynająć trzy stopy kwadratowe podłogi. Chociaż może wolałabyś zawrzeć znajomość ze stajennymi, wtedy spałabyś na sianie w stodole lub na stryszku ponad końmi. Poniżające, wiem. - uciekła wzrokiem w bok, roztargniona. - Musisz mieć jakiś pożyteczny talent. Na pewno masz, pomyśl. Coś czym zaimponujesz ludziom; potem pójdzie z górki.
 
     
Ruby Snow


Poziom życia: 100%
Dołączył: 20 Lis 2014
Posty: 158
Wysłany: 2015-09-08, 17:01   

- Nie mam pieniędzy, a dużo ich potrzeba?
Wiedziała, że dla ludzi ważne są pieniądze. Można kupić za to jedzenia albo książkę czy przybory ważne do codziennego użytku. Sama wcześniej jak miała swoich opiekunów to dostawała czasem pieniądze, żeby pójść na zakupy i kupić coś do domu albo żeby kupić coś dobrego dla siebie, czasem nawet było to coś słodkiego, ale nigdy ich nie zarabiała, nigdy też ich nie przechowywała, nie miała własnych pieniędzy. Nie widziała potrzeby nigdy na nic odkładać, chociaż wiedziała, że ludziom tak bardzo są one potrzebne, że czasem muszą gromadzić małe sumy aż zdążą uzbierać na potrzebną im rzecz.
- I nie mam znajomych. Był jeden, ale zniknął.
Demon, który zaoferował jej mieszkanie przepadł, a ona nawet nie miała pojęcia gdzie mogło znajdować się to mieszkanie albo sam demon.
- Umiem... sprzątać, gotować, prać, nakrywać do stołu, opiekować się zwierzętami... ale to chyba nie są talenty. - westchnęła cicho i spuściła wzrok nie potrafiąc do końca wyobrazić sobie jakiś konkretny talent, który mogłaby posiadać.
 
     
Karmine Call
[Usunięty]

Wysłany: 2015-09-10, 15:51   

Potrząsnęła głową z niedowierzaniem. Mokre loki lepiły się do policzków.
- Skoro nie masz, to masz o wiele za mało. Hm... Mogłabym cię przechować u siebie przez parę dni. Też wynajmuję. Podam cię za krewną zza miasta albo co...
Przechodziły wskroś cienia dwupiętrowego domu rozpusty. Przyspieszyła kroku i dopiero gdy znalazły się za zakrętem, podjęła temat.
- Masz zadatki na służącą. Potrzebujesz wstawiennictwa, a wcześniej dużo mydła i lśniącego czystością fartuszka. Tu masz szczęście, że na mnie trafiłaś bo pracuję w pralni. O, słyszałam też że grabarz potrzebuje pomocnika. Zarobiłabyś na utrzymanie. Widywałabyś sławne persony. Chętna? - wydawało się, że praczka wypogodniała.
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  



Fairy Tail Path Magician



Bleach OtherWorld

Dragon Ball New Generation Reborn



Vampire Knight


Król Lew















Image and video hosting by TinyPic

Rainbow RPG



















Vampire Diaries





SnM: Naruto PBF





www.zmiennoksztaltni.wxv.pl











Eclipse



over-undertale






On-anime.pl



Projekt K7 M&A | http://k7.ubf.pl


Styl i grafika zedytowane przez Ciela Phantomhive. Uprasza się o nie kopiowanie.
Kuroshitsuji. Yana Toboso.
Strona wygenerowana w 0,1 sekundy. Zapytań do SQL: 11