Witajcie w Anglii pod koniec XIX wieku, we wspaniałej choć zarazem mrocznej i zagadkowej epoce wiktoriańskiej. Mnożą się tajemnicze przestępstwa nad którymi Scotland Yard załamuje bezradnie ręce. Londyn staje się polem kryminalnych rozgrywek i zbrodni mrożących krew w żyłach. Zaniepokojona Królowa Wiktoria uruchamia wszystkie swoje siły do tego by zwalczyć rosnącą przestępczość. Ten mroczny świat zamieszkują wspólnie z ludźmi: demony, które wykorzystując słabość człowieka zawierają kontrakty w zamian za dusze śmiertelników; anioły pragnące oczyścić plugawą ludzkość z grzechów; shinigami zaprowadzające porządek pośród problematycznych dusz, a także piekielnie zwierzęta o nieprzewidywalnej naturze. To wszystko dzieje się już poza wiedzą i poza wzrokiem zwykłych ludzi, jednak ma na ich życie ogromny wpływ. Przetrwanie w tym świecie jest prawdziwym wyzwaniem, które może okazać się przygodą na śmierć i życie.
► Login = imię i nazwisko postaci bądź tylko imię (jeśli nie ma nazwiska).
► Uczestników eventu Sekta zapraszamy tutaj! Wciąż można się zapisywać!



POSZUKIWANIA
► Albert poszukuje przyrodniej siostry.
► Czarny Szermierz, Afuro Aphrodi Terumi i Zeno Hen poszukują różnych relacji.
► Wasil poszukuje ochotnika do sesji.
► Mark poszukuje przyjaznej duszyczki.

Listopad 1889r.
Deszcz, pochmurne niebo i porywiste wiatry będą towarzyszyć nam niemal codziennie. Temperatura będzie wynosić maksymalnie 7'C w dzień, w nocy zaś 2'C.

Poprzedni temat «» Następny temat
Willa
Autor Wiadomość
Ciel Phantomhive

Earl/Pies Królowej

Rodzina: Vincent (ojciec), Rachel (matka) - oboje nie żyją - odziedziczył po nich firmę Funtom Company; Angelina Durless (ciotka), Frances Midford (ciotka), Alexis Leon Midford (wuj), Edward Midford (kuzyn), Elizabeth Midford (kuzynka i narzeczona)
Wiek: 15 lat
Znaki szczególne: czarna opaska na prawym oku, pierścień z niebieskim brylantem na lewym kciuku, na prawej ręce rodowy sygnet
Ekwipunek: rewolwer w kieszeni
Kontrakt z: Sebastian Michaelis
Poziom życia: 100%
Dołączył: 25 Maj 2013
Posty: 1193
Wysłany: 2018-09-07, 21:02   Willa
   Multikonta: Alexander


Niezbyt wielka posiadłość położona co prawda niedaleko centrum, ale jednocześnie w miejscu na tyle zacisznym, aby zagwarantować nieco spokoju od miejskiego zgiełku. Otoczona niewielkim ogródkiem, urządzona w jak najlepszym guście, jak to przystało na wicehrabiego Druitta. Wszystko tutaj jest odzwierciedleniem jego zamiłowania do piękna. Krzewy przed budynkiem układające się w idealnie równe wzory, bogate wnętrze w środku pełne dekoracyjnych rzeźb i obrazów, a całe to przyjęcie odbywa się w dużej sali na lewo od holu. Najbliżej wejścia przeznaczono miejsce na parkiet, a dalej ustawiono stoły z jedzeniem.
 
 
     
Elanor Blue

Cyrkowiec

Rodzina: nie żyje
Wiek: 17 lat
Znaki szczególne: niebiesko mi
Poziom życia: 100%
Dołączył: 10 Paź 2013
Posty: 239
Wysłany: 2018-09-07, 23:08   
   Multikonta: Tamara Arven


Elanor usłyszała o przyjęciu od gospodyni, u której trochę pomieszkiwała. Wpadło jej do głowy, że to mogłoby być całkiem niezłe wydarzenie gdyby tak mogła się pojawić na takiej zabawie, ale jednocześnie miała świadomość tego, że tacy jak ona nie są za bardzo mile widziany w towarzystwie takiej śmietanki towarzyskiej. Kiedy podzieliła się temu uwagami z gospodynią, ta zaraz wpadła na jakiś pomysł. Jej zmarła córka miała jedną, piękną niebieską sukienkę i Elanor mogłaby z niej skorzystać gdyby chciała udać się na tą imprezę, bo wiadomo... jej cyrkowa sukienka może i była ładna, ale nie pasowała do takiego wydarzenia. Niebieska postanowiła zaryzykować, pożyczyła sukienkę i postanowiła udać się na to przyjęcie. Może uda się jej dostać tam tak aby nikt nie zauważył, że nie jest jakąś bogatą szlachcianką i przy odrobinie szczęścia może wtopi się w tłum. Warto spróbować i przekonać się na własnej skórze.
Tak więc udała się na miejsce tej wspaniałej imprezy, a tam zadarła głowę wyżej, ale jeszcze zanim zdecydowała się przekroczyć próg willi, wpatrywała się w tę budowlę przez chwilę. To w takich posiadłościach bawią się arystokraci. Ale czy miała czego żałować? Teraz może się o tym przekonać.
 
     
Sharon

Demoniczny kot

Rodzina: miau!
Znaki szczególne: ubrana w koszulę nocną
Poziom życia: 100%
Dołączył: 26 Sty 2016
Posty: 73
Wysłany: 2018-09-08, 00:00   
   Multikonta: Nancy Moron


Miau! Kotki lubią zabawę. Oczywiście Sharon pojęcia nie miała, że w tej okolicy odbywa się przyjęcia dla możnych, będzie mnóstwo bogatych ludzi i wszyscy będą ubrani w takie wielowarstwowe ciuszki zwane sukniami i poważne surduty. Co więcej, Sharon nie widziała żadnego sensu w takim ubieraniu się, bo uznawała, że dodatkowy materiał utrudnia swobodę ruchu, a tę sobie bardzo ceniła. Dlatego pozostała w swym tradycyjnym odzieniu stanowiącym długą koszulę nocną oraz coś co przypominało długi oraz na pewno do nie nie pasujący płaszcz, który wynikał tylko z tego, że w tej formie znacznie szybciej marzła niż polegając tylko na swojej kociej sierści. Ludzka skóra była naprawdę bardzo wrażliwa na zmiany temperatury i chociaż w tej postaci nie wzbudzała aż takiego zainteresowania wśród śmiertelników, co działo się gdy prezentowała się jako wielki, biały kot, to jednak miało to swoje minusy. Poza tym, Sharon miała swoje dziwne przyzwyczajenia i nie rozumiała zbyt ludzkiego społeczeństwa, o czym też trzeba pamiętać. A wobec tego zjawiła się w ogrodzie tej willi niezbyt skupiając się na tym zamieszaniu jakie panowało wokół tej imprezy i na przybywających gościach. Ona nie nadeszła od frontu, a raczej z boku przyczajając się niczym polujący zwierz między kilkoma ogołoconymi z liści krzewami. Tyko jej oczy i włosy było widać. Nagle wyskoczyła, dość gwałtownie, lądując prawie na klęczkach, ale niestety... mały szczur, którego sobie upatrzyła zdążył się wcisnąć w jakąś wąską norkę w ziemi. Zerknęła do tej dziury, ale byłą zbyt mała, żeby chociaż jej dłoń się jej tam zmieściła, a grzebać przecież nie będzie. Za bardzo by się pobrudziła. Dopiero wtedy na tak kuso ubraną białowłosą obejrzała się z wyraźnym zaskoczeniem jakaś dama wysiadająca z powozu. No tak, zaiste dziwny widok.
 
     
Czarny Szermierz


Rodzina: Wszyscy warci zaufania.
Wiek: 20
Znaki szczególne: szaro-srebrne oczy
Ekwipunek: Dwa miecze, notes, troche leków i opatrunków.
Poziom życia: 100%
Dołączył: 28 Paź 2017
Posty: 68
Skąd: Centrum Mroku
Wysłany: 2018-09-08, 13:35   
   Multikonta: Zeno Hen


Nah... czemu tu? Czemu teraz? Dlaczego on? Chyba to przeznaczenie, że demon i niebieska dziewczyna znowu zjawili się w tym samym czasie przed budowlą. Demon od jakiegoś czasu siedział sobie na bardzo wysokim drzewie obserwując co się dzieje w koło, zmieszany tymi wszystkimi ostatnimi wydarzeniami postanowił się rozejrzeć. Na razie nie widział siebie w roli interweniującego, więc wskoczył na dach willi znowu wygodnie siadając. W swoich podróżach wiele razy widział podobne budowle, dostając się na dach skoczył dopiero wtedy kiedy był pewny, że nikt go nie zobaczy. Kto jak kto, ale on wolał działać w zupełnej tajemnicy, samotnie i bezszelestnie. Wojownik był ubrany jak zwykle w swoje czarne, dziwaczne ciuchy. No cóż, był to jeden z mundurów żołnierskich jego projektu. Jedyne co było słychać to uderzenie metalowych podeszw o lekką zabudowę dachu, chyba nikt nie pomyślał, że ktoś będzie sobie po nim od tak chodzić. Dla Kazuto było to naprawdę normalne, nie miał ani domu ani rodziny. Chyba od tak długiego czasu zdążył się już przyzwyczaić do takiego sposobu życia. Chętnie pomógłby sobie skrzydłami, ale nie chcąc ryzykować skupił się na swojej zręczności, tyle powinno w zupełności wystarczyć.
_________________
Wydając kompana, sprzedajesz samego siebie.
 
     
William T. Spears

Inspektor Wydz. Zarządzania

Ekwipunek: kosa śmierci, księga zasad shinigami
Kosa śmierci: sekator
Poziom życia: 100%
Dołączył: 19 Lip 2013
Posty: 298
Wysłany: 2018-09-08, 17:37   

Nie pojawiał się na ludzkich zabawach. Ani trochę nie było dla niego rozrywką zawitać na takim przyjęciu śmiertelników. Możn uznać, że William traktował to jak każde inne zadanie, bez względu na charakter okoliczności. Obecnie akurat zlecenie wiązało się ze sprawdzeniem kilku istotnych faktów, ponieważ jego nieroztropni podwładni dokonali kilku sprzecznych ze sobą sprawozdań. Innymi słowy żaden z nich nie potrafił jednoznacznie stwierdzić co się dzieje z duszami młodych kobiet, które przepadają bez wieści uczestnicząc w balach i spotkaniach organizowanych przez dość znanego z takich atrakcji w Londynie wicehrabiego. Inspektor uznał, że zweryfikowanie tych informacji wymaga bardziej czujnego oka, a poza tym żniwiarze powinni się skupić na aktualnych sprawach, a nie na wprowadzaniu większego bałaganu w dokumentacji. Jak dla Williama było jasne, że wszystko musi się zgadzać. Postanowił zatem na własne oczy przyjrzeć się tej sprawie i w tym celu udał się pod posiadłość arystokraty.
Nawet nie próbował się w żaden sposób stroić, żeby upodobnić się do wyższych warstw społecznych. Mundur, który nosił jako shinigami czynił z niego wystarczająco dobrze ubraną osobę, aby bez przeszkód mógł dołączyć do tego przyjęcia. Rzecz jasna nie w celach zabawy, nadrzędne zawsze były te cele, które wiązały się z jego pracą. A poza tym... nie przepadał za tego rodzaju towarzyskimi spotkaniami.
Już od ogrodu dostrzegł w pewien sposób dziwnie zachowujące się dziewczę o białych włosach. Poprawił krótkim ruchem dłoni okulary na nosie, po czym westchnął ciężko.
- Doprawdy...- uciekło z jego ust im dłużej przyglądał się tej dziewczynie, która prawdopodobnie wcale nie celowo odstawała tak od pozostałych i to już pozwalało sądzić Willowi, że to nie będzie prosta sprawa.
_________________
 
     
Lorien DeVille


Wiek: 20/???
Dołączył: 15 Gru 2016
Posty: 49
Wysłany: 2018-09-09, 15:04   

Panna DeVille miała wszystko co potrzebne aby prezentować się jak rasowa arystokratka. Miała dość szlachetne rysy twarzy, głowę trzymała zwykle dość wysoko uniesioną i nie rzadko spoglądała na innych z pewną arogancją i niemożliwą do udawania pewnością siebie. Wystarczyło tylko przybrać odpowiednią suknię, aby przypadkiem nikt jej nie pomylił z jakąś osobą należącą do klasy średniej, chociaż ze względu na wspomniane cechy było to raczej mało wątpliwe. Ale... suknia na takim przyjęciu pasująca do statusu społecznego gości i zapewne oddająca też ich możliwości finansowe to był obowiązek, którego nie mogła pominąć Dla niej oczywiście nie wiązało się to z jakimkolwiek utrudnieniem. Mogła mieć co tylko chciała na jedno swoje skinienie palcem. Dlaczego by więc nie i taki strój? Dopasowała do siebie suknię z fioletowymi wstawkami, uznając, że taki kolor najlepiej podkreśli jej urodę. Fiolet kojarzył się z tajemnicą, niechaj więc cała ona budzi takie tajemnicze wrażenia. Do tego odpowiednie buty i można ruszać. Upozorowała podróż powozem, aby po krótkiej drodze znaleźć się na miejscu czyli pod willą, gdzie to przyjęcie miało się odbywać. Z uniesionymi ku górze kącikami warg skierowała się do przodu.
Goście dopiero przybywali, a zatem zapewne zabawa dopiero się zaczyna. Lorien co prawda słyszała o zagadkowych zniknięciach młodych dziewcząt w ostatnim czasie, ale nie tylko to tak ją interesowało. Ostatnio rozglądała się też za duszą odpowiednią do tego, żeby się z nią na dłużej związać, a więc rozważała jakiś kontrakt. Uznała wobec tego, że pojawienie się w tłocznym miejscu ułatwi jej poszukiwanie i obserwację. Oczywiście nie zakładała, że od razu sobie kogoś znajdzie, ale dobrze jest się rozejrzeć i sprawdzić jakie towary zostały wystawione do konsumpcji.
w drodze do willi przystanęła jednak na widok znajomej sylwetki. William T. Spears. Shinigami. Prawdopodobnie jeden z ich przełożonych. Nie mogła się powstrzymać od drobnego uśmiechu, który wkradł się na jej wargi. Bez większego wahania postąpiła w jego kierunku kilka kroków.
- Och proszę, proszę... czy słusznie sądzę, że to przerwa w pracy na taką... całkiem ludzką zabawę? - zagadnęła bez cienia żadnej niepewności, a wręcz z delikatną uszczypliwością pobrzmiewającą w jej głosie.
 
     
Marie Peterson

Bezdomna

Wiek: 8 lat
Poziom życia: 100%
Dołączył: 03 Wrz 2018
Posty: 6
Wysłany: 2018-09-10, 21:45   
   Multikonta: Tobias Marrone


Marie bardzo nie lubiła tłoku i tłocznych miejsc. Zwykle za wszelką cenę starała się unikać tłumów. Po prostu uciekała na widok ludzi, omijała ich szerokim łukiem i zwykle wynajdowała sobie najbardziej odizolowane lokacje na kryjówki. Czasem jednak trzeba było wyjść naprzeciwko obawom i stanąć pośród innych ludzi. Dotyczyło to przede wszystkim tych momentów kiedy musiała zadbać o zdobycie jedzenia. Nie było to łatwe jak dla każdego bezdomnego dzieciaka, z tym, że inni młodzi zwykle trzymali się w grupach i na tym zyskiwali. Mogli razem współpracować i chociaż wyżywienie kilku osób było trudniejsze, to jednak praca w grupie dawała też większe możliwości. Marie jednak ograniczała nawet kontakty z rówieśnikami. Czasem ktoś ją zaczepił, ale starała się raczej trzymać innych na dystans. Niestety... jeść trzeba. Tylko w takich sytuacjach dziewczynka była skłonna bardziej zbliżyć się do obcych ludzi, ale zaraz potem zwykle wracała od razu do swoich odosobnionych miejsc, w których czuła się najlepiej.
Tak było i tym razem. Musiała zdobyć coś do jedzenia. Akurat od paru dni nie przebywała na cmentarzu, który był jej główną kryjówką, tylko przeniosła się nieco dalej. Udało się jej podsłuchać wieści o jakimś przyjęciu. Wiedziała, że trzeba się liczyć z dużą liczbą kręcących się w takim miejscu nieznajomych, ale jednocześnie zapewne będzie tam dużo jedzenia. Dobrego jedzenia. Od dawna nie miała w ustach czegoś naprawdę smakowitego. A tutaj na pewno będą bardzo smakowite posiłku, bo na zabawie mają być obecni bogaci ludzie.
Podkradła się zatem bliżej zachowując póki co taką ostrożność, żeby od razu nie została zdemaskowana i wyrzucona. Dostrzegała różnych ludzi w pobliżu. Była jakaś dziwna dziewczyna z białymi włosami, był jakiś poważny pan... trochę się bała wychodzić ku nim, więc pozostawała w cieniu tuż przy budynku aby mieć wszystko na oku. Jeszcze niezupełnie była zdecydowana, wahała się, bo obawiała się bliższego kontaktu z obcymi.
 
     
Elanor Blue

Cyrkowiec

Rodzina: nie żyje
Wiek: 17 lat
Znaki szczególne: niebiesko mi
Poziom życia: 100%
Dołączył: 10 Paź 2013
Posty: 239
Wysłany: 2018-09-10, 22:03   
   Multikonta: Tamara Arven


To przyjęcie zapowiadało się naprawdę szczególnie. Miała wielką nadzieję, że uda się jej dostać do środka i nikt nie będzie ją zaczepiał pytając się z jakiej arystokratycznej rodziny pochodzi. Bo wtedy trochę ciężko byłoby jej coś na szybko wymyślić, co na dodatek zabrzmiałoby całkiem przekonująco. W końcu środowisko możnych jest dość zamknięte i tutaj wiele rodzin zna się całkiem dobrze. Ale była w stanie zaryzykować.
Wtedy zwróciła uwagę na białowłosą dziewczynę wyskakująca z części ogrodowej. Już z nią miała do czynienia. I ta dziewczyna... była naprawdę specyficzna. Elanor widziała raz jak przemienia się ona w kota! To było kiedyś na polowaniu, ale takich rzeczy się nie zapomina.
- To... - zawahała się i podeszła bliżej, ale widziała, że jasnowłosa nie mówi.- Ty to naprawdę nie jesteś za dobrze ubrana. - zmarszczyła brwi mierząc ją wzrokiem, ale dziewczyna chyba nic sobie nie robiła z braku właściwego stroju.- Nie wiem czy cie wpuszczą do środka. - westchnęła cicho i wyprostowała się.
Rzuciła jeszcze okiem na tego ludzkiego kota, po czym skierowała się do środka willi.
 
     
Sharon

Demoniczny kot

Rodzina: miau!
Znaki szczególne: ubrana w koszulę nocną
Poziom życia: 100%
Dołączył: 26 Sty 2016
Posty: 73
Wysłany: 2018-09-10, 22:33   
   Multikonta: Nancy Moron


Sharon nawet nie zdawała sobie sprawy z tego, że znalazła się w centrum uwagi. No może nie tak całkiem, ale przynajmniej pośród tych kilku osób, które jeszcze pozostawały na zewnątrz willi. Oczywiście ona uwielbiała być w centrum zainteresowania, o ile było to pozytywne zainteresowanie czyli była podziwiani, roztaczał się nad nią zachwyt, padały same "ochy" i "achy". Wówczas to czuła się niemal jak królowa! Ale czasem kierowana na nią uwaga miała wydźwięk negatywny i za takim podejściem kocica nie przepadała. Póki co bardziej zwróciła się ku niej ta niebieska dziewczyna. Coś było w niej innego... kocica przybliżyła się do niej i powąchała jej rękę. Mruczki też miały całkiem niezły węch. Tak, to była ta niebieska. Sharon faktycznie miała z nią już do czynienia, chociaż nie przykładała do tamtego spotkania zbyt dużo uwagi. Coś tam się działo, jakieś polowanie, jakieś wilki, ludzie z bronią, która głośno strzelała... tak, to musiało być to.
- Miau! - Sharon przykucnęła, wyciągnęła łapki, zginając je w nadgarstkach i zmrużył oczka... czy ona jest jest UROCZA?
Kiedy jednak Elanor skierowała się do środka willi, Sharon nie zamierzała tak tego zostawiać tylko udała się tam za nią, po to by ją zaraz wyminąć i prześliznąć się do środka. Już w pozycji wyprostowanej, na dwóch nogach, bo wiedziała, że człowieki raczej nie poruszają się na czworaka, chociaż dla niej taka postawa była znacznie wygodniejsza i naturalniejsza.
Jak tylko dostała się do środka tej zacnej rezydencji, od razu ciekawie się rozejrzała. Póki co jeszcze nikt się jej zbyt wścibsko nie przyglądał, ale teraz to pewnie kwestia czasu jak zaczną kierować się ku niej niezrozumiałe spojrzenia.
 
     
Czarny Szermierz


Rodzina: Wszyscy warci zaufania.
Wiek: 20
Znaki szczególne: szaro-srebrne oczy
Ekwipunek: Dwa miecze, notes, troche leków i opatrunków.
Poziom życia: 100%
Dołączył: 28 Paź 2017
Posty: 68
Skąd: Centrum Mroku
Wysłany: 2018-09-11, 17:12   
   Multikonta: Zeno Hen


Czarny popatrzył na ludzi i inne istoty zgromadzone przed willą, dopiero po pewnej chwili ludzie udali się w stronę wejścia do budynku, a przynajmniej większość z nich. Kirito jednak wolał zachować swoją demoniczną postawe w cieniu. Jego zmysły w zupełności wystarczą by wyczuć ewentualne zagrożenie. W końcu co mogłoby się tu dziać by przerosło istotę nadludzką? Szare oczy skryte na dachu nadal wypatrywać czegoś ciekawego, ciało się rozluźniło. Wszystko było pod kontrolą, a przynajmniej na razie. Jego myśli utknęły w miejscu, może nie powinien się tu pojawiać.
_________________
Wydając kompana, sprzedajesz samego siebie.
 
     
William T. Spears

Inspektor Wydz. Zarządzania

Ekwipunek: kosa śmierci, księga zasad shinigami
Kosa śmierci: sekator
Poziom życia: 100%
Dołączył: 19 Lip 2013
Posty: 298
Wysłany: 2018-09-11, 17:36   

William przez chwilę przyglądał się białowłosej dziewczynie, ale nie z czystą ciekawością, a raczej z pewnym zmartwieniem. Jeśli jego przypuszczenia się potwierdzą ta istota jest demonicznym zwierzęciem, a te nie raz powodowały dodatkowe problemy związane z ich nieprzewidywalną naturą. Już miał z nią do czynienia, co tylko potwierdzało jego obecne przypuszczenia. Cóż... zapowiadały się kolejne komplikacje, zupełnie tak jakby William chociaż raz nie mógł przeprowadzić inspekcji bez pojawiających się niespodziewanie kłopotów. Wszystko jednak wskazywało na to, że to nie ta kocica będzie na tym przyjęciu najbardziej skupiać jego myśli zaraz obok zadania głównego. Ten głos bowiem rozpoznał od razu, chociaż z tą kobietą miał do czynienia tylko raz, ale to wystarczyło. Obejrzał się w jej stronę. Była ubrana inaczej, ale to akurat nic dziwnego biorąc pod uwagę, że znajdowali się na towarzyskim przyjęciu skupiającym sfery wyższe. Ale oprócz tego... to była z pewnością ona. Inspektor westchnął ciężko. Kolejne komplikacje.
- Byłbym wdzięczny gdybyś tym razem nie stawała na drodze mojej pracy. - odezwał się do niej, a ton jego głosu jak zwykle wyrażał charakterystyczny dla niego spokój i opanowanie.- Jeśli zakłócisz moje działania, będę musiał zareagować. - niestety, teraz nie mógł się wdać w żadną potyczkę po pierwsze dlatego, że było to miejsce pełne potencjalnych świadków, a po drugie nie mógł tak po prostu porzucić wykonywanej pracy w imię przegonienia z terenów tej posiadłości dokuczliwego demona.
Rzucił jeszcze jej krótkie, nieprzeniknione spojrzenie, po czym sam również skierował się do wnętrza willi. Goście zmierzali do rezydencji, przyjęcie rozpoczynało się, a on nie mógł zaniedbywać głównego powodu, dla którego się tu znalazł. Przekroczył próg, dostrzegając wśród gości także niebieską dziewczynę. Ją też już kojarzył. Najwyraźniej niektórzy śmiertelnicy wyjątkowo chętnie pakowali się w miejsca potencjalnie niebezpieczne. Nie, jej godzina jeszcze nie wybiła. Inspektor musiał to mieć na uwadze, bo śmierci poza wyznaczonym czasem powodowały mnóstwo zamieszania w papierach.
_________________
 
     
Lorien DeVille


Wiek: 20/???
Dołączył: 15 Gru 2016
Posty: 49
Wysłany: 2018-09-11, 22:27   

On jak zwykle tak niebywale formalny. Lorien miewała już do czynienia z przedstawicielami tej rasy, aczkolwiek nie były to zbyt częste spotkania. I tamci byli inni. Bardziej zabiegani, z już przygotowanymi kosami śmierci, jednocześnie bardziej prostolinijni oraz bardziej chętni do potyczek. Wystarczyło, że pomyślała o ostatnim zetknięciu się z pewnym ciemnowłosym żniwiarzem oraz jego rozkrzyczaną, głośną towarzyszką. Różnice w ich zachowaniu były tk znaczne, że od razu można było zakładać w ciemno, że ten napotkany tutaj mężczyzna nie jest przypadkowym kosiarzem. Bardziej prawdopodobne, że pełni jakieś naczelne stanowisko. To ciekawe... demonica aż znów leciutko się uśmiechnęła pod nosem. Formalizm i profesjonalizm tego shinigamiego nie sprawiał jednak wrażenia ustawionego teatrzyku. Ten osobnik taki po prostu był, co na swój sposób dla piekielnej było nawet całkiem zabawne.
- Nie staję. - odpowiedziała, spoglądając na niego z pewną ciekawością w tym ostrym spojrzeniu.- Jak widzisz... nawet ja musiałam zastosować tutaj właściwe przebranie. - rzuciła okiem na swoją suknię, która nie była przesadnie dekoracyjna, aczkolwiek prezentowała się wystarczająco aby dopasować się do tej okazji.
- To obietnica? - uniosła sugestywnie brwi, obrzucając Williama powłóczystym spojrzeniem.- Wejdźmy do środka, będziemy kojarzyć się z parą szukających prywatności kochanków jeśli zbyt długo pozostaniemy na zewnątrz i damy pozostałym gościom sposobność do plotek. - zaproponowała, po czym wspólnie z shinigamim skierowała się do środka willi, w której odbywał się ten bal.
Stąpała lekko, niemal jak urodzona arystokratka, chociaż nie była taką trzpiotką jak większość podobnych wiekowo jej dam. Zachowywała się raczej poważnie, a jej postawa sprawiała, że niektórzy spoglądali na nią z ciekawością jakby szukając źródła tej tajemniczej pewności siebie i zapewne zastanawiając się skąd ta "szlachcianka" pochodzi.
- Zakładam, że sprowadziły cie tu te doniesienia o znikających dziewczętach. - podjęła znowu rozmowę z shinigamim, gdy tylko przekroczyli próg rezydencji i znaleźli się w miejscu, do którego wkraczali goście, by zaraz skierować się do głównej sali tej posiadłości, gdzie zapewne odbywały się przewidziane atrakcje.
William może nie był człowiekiem, którego duszę mogła skraść, ale na ten moment zdecydowanie był najbardziej interesującym obiektem do rozmowy.
 
     
Marie Peterson

Bezdomna

Wiek: 8 lat
Poziom życia: 100%
Dołączył: 03 Wrz 2018
Posty: 6
Wysłany: 2018-09-12, 21:12   
   Multikonta: Tobias Marrone


Za dużo ludzi. Marie cofnęła się gwałtownie gdy kolejni goście wchodzili do rezydencji. Nawet lekko się trzęsła, przytykając zaciśnięte w piąstki dłonie do swoich drobnych warg. Nie wiedziała co powinna zrobić. Chciała zdobyć trochę jedzenia, od dwóch dni nie miała nic w żołądku, a na dodatek zdawała sobie sprawę z tego, że na takim przyjęciu będą najlepsze przysmaki, w tym także najsłodsze łakocie. Tak trudno się powstrzymać... bała się. Nie chciała mieć do czynienia z ludźmi, a tam przecież jest wiele osób. W końcu nabrała głębszego wdechu i jeszcze raz wyjrzała zza swojej kryjówki w stronę wejścia do willi. Musi teraz tam się udać, inaczej dostanie się do środka w późniejszym czasie w sposób nie wzbudzający niczyjej uwagi będzie utrudniony. Mniej będzie się teraz rzucać w oczy, gdy przybyli dopiero wkraczają do rezydencji. Przeszedł ją jeszcze nieprzyjemny dreszcz po skórze, ale tym razem była zdecydowana. Zaraz za czarnowłosym, poważnym mężczyzną w okularach oraz bogatą arystokratką, która szła obok niego pobiegła do wejścia i wśliznęła się do środka. Niczym włamujący się rabuś, przylgnęła zaraz plecami do ściany. Serce biło jej bardzo szybko. I bardzo mocno. Miała nadzieję, że nikt tego nie usłyszy, bo wtedy to już na pewno jej obecność zostałaby zdemaskowana.
Powoli odepchnęła się plecami od ściany, bo przecież nie mogła tak tkwić bez końca w jednym miejscu. Rozglądała się przez cały czas bacznie na boki prawie jak mała mysz wypatrująca czającego się gdzieś kocura.
 
     
MG


Dołączył: 26 Maj 2013
Posty: 389
Wysłany: 2018-09-13, 16:43   

Gości trochę było, a wśród nich zarówno dostojne damy ubrane w piękne,kilkuwarstwowe suknie jak i mężczyźnie w eleganckich marynarkach, chociaż ci dało się zauważyć, tych drugich było jakby mniej. Przeważnie stali w niewielkich grupkach z kieliszkami w dłoni dyskutując o czymś, podczas gdy panie zabawiały się we własnym zakresie. Po przekroczeniu holu, po którego bokach rozstawiono ozdobne wazy czy donice z wielkimi kwiatami wchodziło się do głównego pomieszczenia, w którym odbywała się zaplanowana impreza. Kilku skrzypków wraz z jednym muzykiem zasiadającym za fortepianem przygrywali spokojne melodie, większości raczej nie spieszyli się do tańca, za to co poniektórzy podziwiali żonglerkę zapewne wynajętego przez gospodarza sztukmistrza, co jakiś czas wybuchając serdecznym śmiechem bądź wymieniając między sobą uwagi. Jedna z arystokratek stojąca najbliżej wejścia z niedowierzaniem zmierzyła wzrokiem Sharon, po czym natychmiast zwróciła na nią uwagę swojej towarzyszce. Ta natychmiast zlustrowała oburzonym spojrzeniem białowłosą. Gospodarz tej zabawy czyli wicehrabia Druitt obecnie zabawiał rozmową dwie wpatrzone w niego jak w obrazek panienki.
 
     
Czarny Szermierz


Rodzina: Wszyscy warci zaufania.
Wiek: 20
Znaki szczególne: szaro-srebrne oczy
Ekwipunek: Dwa miecze, notes, troche leków i opatrunków.
Poziom życia: 100%
Dołączył: 28 Paź 2017
Posty: 68
Skąd: Centrum Mroku
Wysłany: 2018-09-13, 17:18   
   Multikonta: Zeno Hen


Demon zeskoczył z dachu na ziemie dokładnie z tyłu budynku, daleko od wszelkich okien i dróg przez które ktoś mógłby przechodzić. Podeszwy dotknęły piasku, ale nie wydały one tym razem żadnego głośniejszego dźwięku. Czarny ruszył pewnym krokiem w stronę wejścia do willi w międzyczasie otrzepując mundur z kurzu. Ubranie wojownika było bardzo zadbane, a oryginalność dawała mu dosyć fajny wygląd. Na jego twarzy malowała się powaga, a szare oczy bezdusznie mierzyły wszystko co przed podobną istotą do człowieka było. Po chwili Szermierz przekroczył próg gmachu, po bokach było tyle obrazów, jednak żaden nie wywarł na demonie jakiegoś większego wrażenia. Kirito wędrując po świecie widział wcale nie mniejsze cudy, nie ruszył głową nawet na chwile. Nie zawahał się, szedł dumnie jak przyszło na tak długowiecznego żołnierza. Wyprostowany posuwał się ciągle na przód, tym razem twarde buty zderzając się ziemią wydawały wyraźny odgłos siły i surowości właściciela. Srebrne dodatki czasami odbijały światło, z resztą identycznie jak jego dwa miecze. Na szczęście Kazuto przewidział owy element i tak je skrzyżował na plecach w pochwach, że widać było tylko ich rączki. Demon był bardzo szybki, dbał o swoją formę i spokojnie w razie nieoczekiwanego ataku dałby radę zareagować jako pierwszy. Zatrzymał się widząc przed sobą następne osoby, akurat w chwili kiedy jedna z pięknych ubranych panienek krytycznie spojrzało na dziewczynkę w tym nietypowym odzieniu. Istoty z piekła mogły spokojnie wyczuć istoty inne niż ludzie, trafił w bardzo ciekawym momencie. Cóż, demon, demoniczne zwierze, shingami. Yyyh... wojownik nie miał dobrych doświadczeń z jakimkolwiek z tych stworzeń. Ludzie, chyba w ich towarzystwie czuł się najlepiej. Dziwne, ale to wcale nie z powodu ich słabości. Człowiek sam w sobie był bardzo tajemniczą istotą, dla której warto było poświęcić trochę czasu. Wracając do tej oh jak naiwnej sytuacji, Kirito został wyminął wszystkich w korytarzu i rozejrzał się po sali głównej. Czarny pokazywał tylko to co chciał by inni widzieli i korzystając z swojej charyzmy lekko się uśmiechnął skinając głową w geście powitania towarzystwa. Z jednej strony jego maniery i postawa czyniły z niego bardzo wysoko postawioną osobę, a z drugiej jego kreatywność w stroju i sposób bycia pokazywały, że jest niezależnym członkiem tego zaskakującego świata. Wszystko zebrane w jedno trochę zmuszało nieznajomych do zachowania dystansu i pewnego rodzaju szacunku. Pozostało czekać...
_________________
Wydając kompana, sprzedajesz samego siebie.
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  



Fairy Tail Path Magician



Bleach OtherWorld

Dragon Ball New Generation Reborn



Vampire Knight


Król Lew















Image and video hosting by TinyPic

Rainbow RPG



















Vampire Diaries





SnM: Naruto PBF





www.zmiennoksztaltni.wxv.pl











Eclipse



over-undertale





Northland Highschool

AbsitOmen


On-anime.pl



Projekt K7 M&A | http://k7.ubf.pl


Styl i grafika zedytowane przez Ciela Phantomhive. Uprasza się o nie kopiowanie.
Kuroshitsuji. Yana Toboso.
Strona wygenerowana w 0,11 sekundy. Zapytań do SQL: 11