Witajcie w Anglii pod koniec XIX wieku, we wspaniałej choć zarazem mrocznej i zagadkowej epoce wiktoriańskiej. Mnożą się tajemnicze przestępstwa nad którymi Scotland Yard załamuje bezradnie ręce. Londyn staje się polem kryminalnych rozgrywek i zbrodni mrożących krew w żyłach. Zaniepokojona Królowa Wiktoria uruchamia wszystkie swoje siły do tego by zwalczyć rosnącą przestępczość. Ten mroczny świat zamieszkują wspólnie z ludźmi: demony, które wykorzystując słabość człowieka zawierają kontrakty w zamian za dusze śmiertelników; anioły pragnące oczyścić plugawą ludzkość z grzechów; shinigami zaprowadzające porządek pośród problematycznych dusz, a także piekielnie zwierzęta o nieprzewidywalnej naturze. To wszystko dzieje się już poza wiedzą i poza wzrokiem zwykłych ludzi, jednak ma na ich życie ogromny wpływ. Przetrwanie w tym świecie jest prawdziwym wyzwaniem, które może okazać się przygodą na śmierć i życie.
► Login = imię i nazwisko postaci bądź tylko imię (jeśli nie ma nazwiska).
► Uczestników eventu Sekta zapraszamy tutaj! Wciąż można się zapisywać!



POSZUKIWANIA
► Albert poszukuje przyrodniej siostry.
► Czarny Szermierz, Afuro Aphrodi Terumi i Zeno Hen poszukują różnych relacji.
► Wasil poszukuje ochotnika do sesji.
► Mark poszukuje przyjaznej duszyczki.

Listopad 1889r.
Deszcz, pochmurne niebo i porywiste wiatry będą towarzyszyć nam niemal codziennie. Temperatura będzie wynosić maksymalnie 7'C w dzień, w nocy zaś 2'C.

Poprzedni temat «» Następny temat
Wioska
Autor Wiadomość
Ciel Phantomhive

Earl/Pies Królowej

Rodzina: Vincent (ojciec), Rachel (matka) - oboje nie żyją - odziedziczył po nich firmę Funtom Company; Angelina Durless (ciotka), Frances Midford (ciotka), Alexis Leon Midford (wuj), Edward Midford (kuzyn), Elizabeth Midford (kuzynka i narzeczona)
Wiek: 15 lat
Znaki szczeg?lne: czarna opaska na prawym oku, pierścień z niebieskim brylantem na lewym kciuku, na prawej ręce rodowy sygnet
Ekwipunek: rewolwer w kieszeni
Kontrakt z: Sebastian Michaelis
Poziom ?ycia: 100%
Dołączył: 25 Maj 2013
Posty: 1194
Wysłany: 2018-02-02, 20:53   Wioska
   Multikonta: Alexander


Do osady tej mo?na dosta? si? tylko przez przesmyk nieobro?ni?ty puszcz?, kt?ra otacza t? osad? z trzech stron. Mimo tego miejscowo?? ta wydaje si? odci?ta od ?wiata, za? garstka mieszka?c?w wcale nie szuka kontaktu z okolicznymi wioskami. Wybudowane tutaj domy s? proste i schludne, okoliczne pola i ogr?dki zadbane i uporz?dkowane. Wida?, ?e osadnicy postawili na samowystarczalno??. Tylko jedno domostwo prezentuje si? bardziej okazale niczym ozdobna willa g?ruj?ca nad pozosta?ymi domkami.
 
 
     
Elanor Blue

Cyrkowiec

Rodzina: nie żyje
Wiek: 17 lat
Znaki szczeg?lne: niebiesko mi
Poziom ?ycia: 100%
Dołączył: 10 Paź 2013
Posty: 241
Wysłany: 2018-02-02, 21:29   
   Multikonta: Tamara Arven


Cyrkowa dziewczyna uzna?a, ?e taka tajemnica jest warta kolejnej przygody.Od jakiego? czasu m?wi?o si? o kl?twie, o tajemniczej czarownicy... ale to wszystko troch? brzmia?o ak opowie?ci dla dzieci. Z drugiej strony niebieska bardzo dobrze zdawa?a sobie spraw? z tego, ?e na tym ?wiecie dziej? sie r??ne rzeczy i niekt?re z nich s? tak nieprawdopodobne, ?e naprawd? ci??ko jest da? im wiar?. Postanowi?a to w tym przypadku sprawdzi? na w?asnej sk?rze. Zawita?a do tej wioski, chocia? mia?a troch? problem, ?eby si? tu dosta?, ale zabra?a si? z taborem podr??uj?cych cygan?w, kt?rzy podrzucili j? kawa?ek, a dalej ju? akrobatka posz?a sama i w ko?cu sama dostrzeg?a chatki ustawione obok siebie. Czyli nie zab??dzi?a tak ca?kiem. Wioska na pierwszy rzut oka wygl?da?a na opustosza?? i niebieska nawet przez chwil? zastanawia?a si? czy to jest jakie? nawiedzone miejsce. A sk?d te wszystkie plotki o kl?twie? Opowie?ci o wilko?akach? Kto? tu musia? przecie? mieszka?. Wesz?a do tej osady, rozgl?daj?c si? ciekawie na boki.
 
     
Afuro Aphrodi Terumi


Rodzina: Nie pamięta
Wiek: Wieczność to za mało
Znaki szczeg?lne: Charakterystyczny wyraz twarzy i spojrzenie przypisane tylko jemu, nikt na świecie i po za nim nie posiada nawet w podobie czegoś tak subtelnego jak on. Można powiedzieć że sama jego czystość jest znakiem rozpoznawczym ponieważ prócz ubrania ma na prawde nie wiele przedmiotów martwych.
Ekwipunek: Jedyna broń to nakładki na dłonie z ostrzymi zakończeniami jak w szponach, są na nich dziwne zapiski w zapomnianym dawnym języku, pobłopobłogosławiona.
Poziom ?ycia: 100%
Dołączył: 27 Paź 2017
Posty: 43
Skąd: Z nieskończoności
Wysłany: 2018-02-02, 21:46   
   Multikonta: Czarny Szermierz


Ch?opak dowiedzia? si? o kl?twie, co? wreszcie dla niego. Przyszed? przecie? na ziemie by wyzwala? dobrych i likwidowa? tych co czyni? z?o. Wielkie oczyszczenie, niestety droga by?a daleka. Poszed? na pieszo, by? ju? przyzwyczajony do pieszych wycieczek. To pozwoli mu na chwil? treningu i skupienia, w?drowa? sam a? dotar? do wioski. Rzeczywi?cie wygl?da?a na opuszczon?, ale Afuro ju? nie raz widzia? jak z pustki wychodz? najgorsze potwory. To w?a?nie w takich miejscach z?o lubi?o klonowa? swoje macki i potajemnie rosn?? w si??. Na to nawet upad?y anio? nie m?g? pozwoli?, podszed? bli?ej i si? rozejrza?. Wtedy zobaczy? kogo?, stan?? z dystansem. Nie wiedzia? kto to jest i dlaczego jest, skry? si? gdzie? z boku patrz?c czy jeszcze kto? si? zjawi. Popatrzy? w niebo by mniej wi?cej ogarn?? pogod?, mo?e nie b?dzie pada?? Wszystko by?o lekko podejrzane, co? tu mocno nie gra?o. Cicho opar? si? o najbli?szy budynek i postanowi? uzbroi? si? w cierpliwo??. Kl?twa? C??, jedyne co m?g? zdradzi? to swoj? dum? i wysokie mniemanie. Poprawi? koszulk? i zaczesa? swoje d?ugie z?otawe w?osy. Z dala mo?na by?o poczu? jego czujny wzrok, obserwowa?, nas?uchiwa?, czuwa?...
_________________
Choćbym kroczył ciemną doliną, zła się nie ulękne.
 
     
Nancy Moron

Wydz. Żniwiarzy

Kosa ?mierci: zaostrzony bumerang - Chi
Poziom ?ycia: 100%
Dołączył: 22 Paź 2014
Posty: 205
Wysłany: 2018-02-02, 22:21   
   Multikonta: Sharon


Jaka? sprawa si? szykowa?a. No, no! Jaka? kl?twa, jakie? pieski... znaczy wilko?aczki. Chwila, czy ona w swoim ?yciu spotka?a jakiego? wilko?aka? Nie... chyba, ?e to by? bardzo wstydliwy przedstawiciel swojego gatunku, kt?ry wola? ukrywa? si? w ludzkiej postaci. Tak si? zatem z?o?y?o, ?e zgony w papierach nie chcia?y si? zgadza?, co? dziwnego nadnaturalnego tu kr??y?o i trzeba to zweryfikowa?. Ciekawe czy wilko?aczki dadz? si? g?aska?... albo czy reaguj? na "siad" i "aport". A jak nie... zawsze mo?na szczeniaczki tego nauczy?! Nie wiadomo z jakiego powodu, ale ca?kiem entuzjastycznie podchodzi?a do tego zlecenia, by? mo?e wi?za?o si? to u niej ze spotkaniem futerkowego stworzenia, kt?re Nancy przecie? tak bardzo kocha?a! Ale, ale... nie znalaz?a si? tu sama. By? Szef. I nie tylko. Ostatnio gdy ?niwiarka by?a na takim bardziej z?o?onym zadaniu, finalnie sp?on??o p?? wysypiska ?mieci i jaka? fabryka, wi?c to ca?kiem mo?liwe, ?e zebrano wi?ksz? ekip?, ?eby zabezpiecza? sytuacj?. ?wiecie, jeste? ocalony! Nie czeka cie jeszcze apokalipsa!
Nancy zatem zwyczajowo swym dziarskim krokiem wkroczy?a do tej tajemniczej wioski, wyprzedzaj?c nieco pozosta?ych. I gdy tak zacz??a si? rozgl?da? wyszykuj?c wzrokiem jaki? miejscowych osadnik?w, jej pi?kne spojrzenie natrafi?o na niebiesk? akrobatk?, z kt?r? ?niwiarka mia?a ju? par? razy do czynienia w r??nych okoliczno?ciach. Zwykle to nie by?y takie ca?kiem normalne okoliczno?ci. Ale! Dodatkowy cz?owieczek m?g? oznacza?, ?e trzeba przedsi?wzi?? dodatkowe ?rodki ostro?no?ci, ?eby kto? im go nie ubi? przez wyznaczonym dla tej dziewczyny terminem ?mierci. A to raczej nie by?o dzisiaj.
- Zgubi?a? si? moje drogie dziecko? - zagadn??a do niej, podchodz?c bli?ej i uk?adaj?c jej d?onie na ramionach, by po chwili obr?ci? j? bardziej w stron? drogi prowadz?cej raczej w przeciwn? stron? ni? do centrum wioski.- Tam jest wyj?cie. - popchn??a j? lekko daj?c w ten spos?b zna?, ?e lepiej aby opu?ci?a to terytorium.
Mniej pracy przy pilnowaniu jej dla shinigamich! Ej, ej... czy jest tu kto? jeszcze? Mo?e zgromadzi?a si? tu jeszcze jaka? wi?ksza wycieczka, o kt?rej ona nie wie? Hmm... p?ki co skupi?a si? jednak na tej niebieskiej niewie?cie.
 
     
Lily Valver

Wydz. Żniwiarzy

Rodzina: Matka, ojciec i młodsza siostra, wszyscy żywi i nudni.
Wiek: Wygląda na ok. 20 lat
Znaki szczeg?lne: oczy Shinigami
Ekwipunek: tabletki na ból gardła (jako przekąska), mapa (której i tak nie umie rozczytać)
Kosa ?mierci: Topór o dwóch ostrzach. Może go rozdzielić na dwa jednoostrzowe berdysze.
Poziom ?ycia: 100%
Dołączył: 04 Maj 2016
Posty: 153
Wysłany: 2018-02-02, 22:58   

Plotki o czarownicy sprowadzi?y do wioski tak?e Lily. Mo?e nie do ko?ca plotki, bo w?a?ciwie zosta?a tu wys?ana, ?eby przypilnowa? sytuacji, ale ciekawo?? te? mia?a w tym spor? rol?. Wied?m? m?g? by? przecie? jaki? byt nadprzyrodzony – ?niwiarka nie posiada?a dok?adnych informacji na ten temat, nie zosta?a przydzielona do zbierania dusz przy poprzednich ?mierciach, a bieganie po Instytucie w poszukiwaniu osoby za nie odpowiedzialnej nie by?o przyjemn? perspektyw?. Szczerze m?wi?c, nadal nieco gubi?a si? w tej pl?taninie korytarzy, co czyni?o tego typu zabawy do?? czasoch?onnymi. A jednak zagro?enie biednych, ma?ych ludzik?w by?o realne, a Lily ca?kiem nie?le radzi?a sobie z kos?… Przynajmniej tak sobie t?umaczy?a to, ?e wys?ali akurat j?. Co prawda nie za bardzo wierzy?a, ?eby to jaka? wied?ma by?a odpowiedzialna za to wszystko, ale w sumie nic nie wiadomo. Lily nie by?a Shinigami z du?ym sta?em, zalicza?a si? wr?cz do osobnik?w raczej m?odszych ni? starszych, nie mia?a wi?c pewno?ci co do tego, czy takie wied?my naprawd? mog?y istnie?. Niby na szkoleniu nic takiego nie m?wili, jednak nie wspominali zapewne o bardzo du?ej ilo?ci rzeczy. Mimo wszystko, bardziej prawdopodobny by? jaki? dziwaczny demon, lub walni?ty anio?, kt?ry wzi?? sobie za cel ?yciowy „oczyszczenie” ?wiata. Ale je?li oka?e si?, ?e to jaka? nowo??… Tym lepiej dla Lily i jej ciekawo?ci!
Pojawi?a si? w wiosce rozgl?daj?c si? dooko?a. Dostrze?enie pop?dzaj?cej jakiej? dziewczyny do opuszczenia wioski ?niwiarki nie by?o trudne. Panna Valver rozpozna?a w niej widzian? ju? kiedy? shinigami z bumerangiem – zapewne ona te? zosta?a przydzielona do tego zadania. Chocia? mo?liwe, ?e przyby?a tu z czystej ciekawo?ci. W ka?dym razie, to zawsze jakie? wsparcie.
- Ej, nie popychaj tak tego cz?owieka. – zwr?ci?a si? do niej, profilaktycznie sprawdzaj?c obecno?? w swojej kieszeni pude?eczka z tabletkami na gard?o. Ostatnio chcia?a jej je zabra?, o ile Lily dobrze pami?ta?a… Nie wolno, jej tabletki! – Jeszcze ci? oskar?y o molestowanie, czy co?. I wylecisz z roboty, tak b?dzie! – co prawda jeszcze nie s?ysza?a o usuwaniu z Instytutu ?niwiarzy molestuj?cych ludzi, ale c??… To si? chyba podpina pod ingerencj? w losy cz?owieka, prawda? Jeszcze jej traumy narobi, i co. – Jak chcesz j? przesun?? to j? przenie? normalnie i przestaw, a nie tak popychasz. To strasznie ma?o efektywne! – Prawda, logika Lily mia?a w sobie niezbyt wiele z normalnej logiki. Ale to zawsze jaka? logika, tak?
 
 
     
William T. Spears

Inspektor Wydz. Zarządzania

Ekwipunek: kosa śmierci, księga zasad shinigami
Kosa ?mierci: sekator
Poziom ?ycia: 100%
Dołączył: 19 Lip 2013
Posty: 299
Wysłany: 2018-02-03, 17:20   

Sytuacja by?a wyj?tkowa. Jak cz?sto w takich wypadkach Inspektor musia? uda? si? na miejsce, ?eby osobi?cie zbada? okoliczno?ci sprawy. Mowa by?a o kl?twie i wilko?akach, aczkolwiek bardziej interesowa? Williama fakt, ze zestawienia dusz w tym rejonie si? nie zgadza?y, a w tej pracy nie mo?na by?o dopu?ci? do wyst?powania podobnych b??d?w. To nie by? towar w sklepie czy ludzkie pieni?dze, kt?rymi obracano w ziemskim spo?ecze?stwie, tylko to by?y dusze, a wi?c obchodz?c si? z ta materi? nale?a?o do?o?y? nale?ytych stara? i oczywi?cie odpowiedniej ostro?no?ci. Czasem dochodzi?o do podobnych sytuacji, ?e jednak co? nie pasowa?o i nale?a?o za wszelk? cen? wyja?ni? te nie?cis?o?ci. Nie mo?na by?o pozostawi? tego stanu tak ca?kiem samopas. Bywa?y takie nieprawid?owo?ci, kt?re po dzi? dzie? pozostawa?y nierozwi?zane z powodu brak odpowiednich fakt?w i nie podj?cia na czas odpowiednich dzia?a?, ale nie by? to poprawny stan rzeczy. Takie b??dy b?d? d?ugo ci??y? na Instytucie.
William obawia? si? nieco wysy?a? jednego ?niwiarza na samodzieln? misj?, po ostatnich problemach na wysypisku ?mieci. W?wczas mieli do czynienia z demonicznym zwierz?ciem, kt?re najwidoczniej straci?o panowanie nad sob?. Wyst?pi?y wtedy pewne komplikacje. Niestety.
Dlatego korzystaj?c z okoliczno?ci, ?e Inspektor doko?czy? swoj? prac? biurow? na dzi?, postanowi?, towarzyszy? w tej misji dw?m ?niwiarkom. Przy okazji b?dzie mia? je na oku, jak i przeprowadzi faktyczny nadz?r nad t? spraw?.
Pojawili si? zatem w wiosce. Dla nich ta trasa nie by?a skomplikowan? drog?, shinigami mieli dost?p niemal do ka?dego miejsca. Zauwa?y?, ?e wioska chocia? wydaje si? ju? opustosza?a, to opr?cz Moron, Valver i jego znajduje si? tu jeszcze pewna ubrana na niebiesko panienka. Mia? ju? wra?enie, ?e ta ?miertelniczka przewin??a mu si? przed oczami, aczkolwiek nie by? tego w zupe?no?ci pewny. Nie bywa? tak cz?sto w terenie jak ?niwiarze, kt?rzy pracowali w takich warunkach na co dzie?, ale zdarza?o si?, ?e nadzorowa? bezpo?rednio niekt?re zdarzenia i podejrzane okoliczno?ci. Wiele rzeczy wola? sprawdza? na w?asn? r?k? uwa?aj?c, ?e w ten spos?b nabierze niezb?dnego przekonania o tym co si? dzieje. Nie odezwa? si?, nie skomentowa? poczyna? swojej podw?adnej ani dalszej dyskusji. Zwykle takie rozmowy i tak do niczego nie prowadzi?y. Jedynie westchn?? cicho, podchodz?c bli?ej.
_________________
 
     
Nicholas Leevis

Iluzjonista

Wiek: 23 lata
Poziom ?ycia: 100%
Dołączył: 28 Sty 2018
Posty: 35
Wysłany: 2018-02-03, 21:24   
   Multikonta: Rebecca Montgomery


Mia? wra?enie, ?e w tej wiosce dzieje si? co? wartego uwagi. Nicholas co prawda nie odwiedza? takich drobnych wiosek, bo na dobr? spraw? nie mia? w takich miejscach dla kogo wyst?powa?. Garstka ludno?ci nie mog?a mu zapewni? dobrego zarobku, nie by?o te? od kogo tu wyci?gn?? portfela po kryjomu, a publiczno?? najcz??ciej do obcych odchodzi?a nieufnie. Nie mia? im tego za z?e, ale to by?o tak przewidywalne, ?e nawet nie uwzgl?dnia? tego typu miejscowo?ci w planach swoich prezentacji. Tym razem wi?c nie zwiod?a go do tej niemrawej osady ch?? zarobku, a tajemnica jaka si? tu kry?a. Zainteresowany opowiastkami, kt?re us?ysza? na ulicach miasta postanowi? si? tu uda?. Jedyna magia jakiej ufa? by?a jego w?asn? magi?, kt?ra ogranicza?a si? do wymy?lnych sztuczek zmieszanych z jego specyficznym charakterem, co jak dot?d niemal zawsze gwarantowa?o mu sukces. Dlatego zawsze nieco podejrzliwie podchodzi? do bajek przekazywanych z ust do ust na temat kl?tw i r??nego rodzaju przes?d?w. Warto dowiedzie? si? zatem jak sprawa wygl?da naprawd?.
Poprosi? jednego handlarza jad?cego wozem, ?eby go tutaj podrzuci?, bo droga dla doro?ek nie by?a tutaj zbyt wygodna i powozy nie zaje?d?a?y a? tak daleko. Ten ?rodek transportu wykorzysta? wi?c do granic mo?liwo?ci, a potem z?apa? przeje?d?aj?cy t? ?cie?k? w?z, dosiad? si? na ty? i skupi? si? na obserwowaniu okolicy. W oczy rzuca? si? s?siedni las, a potem za wzg?rzem zacz??y malowa? si? niewielkie domki ?wiadcz?ce o tym, ?e to w?a?nie tutaj znajduje si? ta tajemnicza osada. Nicholas podzi?kowa? wo?nicy, zap?aci? jedn? monet?, a potem na piechot? przemierzy? dystans do tej w?a?nie wioski. Chatki mieszka?c?w wygl?da?y do?? nietypowo, ale za to skromnie. Co charakterystyczne panowa?a tu dziwna cisza, zero zgie?ku, zero plotkuj?cych na drodze gospody?... to by?o naprawd? nieco niepokoj?ce. I co wi?cej, w tym miejscu zjawi?o si? te? kilka innych os?b. Ju? na pierwszy rzut oka mo?na by?o dostrzec, ?e to nie s? okoliczni osadnicy, za bardzo si? wyr??niali i byli zbyt odmienni od siebie nawzajem.
- Witam, witam... - przywita? si?, sk?aniaj?c lekko rondo swojego bia?ego kapelusza, kt?ry dobra? do r?wnie jasnego fraku.- To jaka? wycieczka czy mo?e wszyscy poszukuj? ?lad?w tej niebezpiecznej kl?twy? - roz?o?y? r?ce, nie mia? z?ych zamiar?w, a jego g?osie odbija?a si? charakterystyczna nuta weso?o?ci.
Bo przecie? nie mia? z?ych intencji, domy?la? si?, ?e wszyscy pojawili si? w tym miejscu w jednym celu.
 
     
Elanor Blue

Cyrkowiec

Rodzina: nie żyje
Wiek: 17 lat
Znaki szczeg?lne: niebiesko mi
Poziom ?ycia: 100%
Dołączył: 10 Paź 2013
Posty: 241
Wysłany: 2018-02-03, 21:51   
   Multikonta: Tamara Arven


Blue by?a zaskoczona otoczeniem. Jaka tu cisza, jaki spok?j... zupe?nie jakby nikt nie zamieszkiwa? tych okolic, ale jednocze?nie wszystko w zasi?gu wzroku wygl?da?o na zadbane czyli kto? jednak tu musia? by?. Ale gdzie podziali si? osadnicy? Zostawili te wiosk? tak po prostu? Miejscowo?? by?a do?? ma?a, nie wydawa?o si? jakby mieszka?o tu wiele ludzi, ale przecie? kto? musia? by?.
Drgn??a z zaskoczeniem, kiedy kto? chwyci? j? za ramiona i do?? gwa?townie obr?ci?. Pozna?a jednak ten g?os, bo z t? g?o?n? dziewczyn? ju? mia?a do czynienia. Tak si? dziwnie sk?ada, ?e spotyka?y si? zawsze przy jakich? bardzo nietypowym okoliczno?ciach. Czy zatem i tym razem tak b?dzie?
Niebieska zrobi?a krok do przodu, ale nie da?a si? tak po prostu wygna?.
- Hej! Ja si? nigdzie nie wybieram! Te? chce zobaczy? o co tu chodzi. - odpowiedzia?a jej z wyra?nym protestem w g?osie i wtedy pojawi?a si? te? druga dziewczyna, kt?ra zacz??a upomina? t? pierwsz?. - I nie jestem rzecz?, ?eby mnie przenosi?.
Zauwa?y?a, ?e na miejscu zjawi? si? te? pewien powa?ny m??czyzna w okularach i drugi, wygl?daj?cy mniej powa?nie, ale te? do?? elegancko.
- Chyba wiele os?b chcia?oby si? dowiedzie? co tu si? dzieje. - kiwn??a g?ow? odpowiadaj?c temu jasnow?osemu ch?opakowi, kt?ry wydawa? si? du?o bardziej sympatyczny, a przynajmniej nie pr?bowa? j? st?d pogoni?.
 
     
Nancy Moron

Wydz. Żniwiarzy

Kosa ?mierci: zaostrzony bumerang - Chi
Poziom ?ycia: 100%
Dołączył: 22 Paź 2014
Posty: 205
Wysłany: 2018-02-03, 23:00   
   Multikonta: Sharon


No, no... panna Moron wola?by jednak gdyby ten niebieski cukiereczek pos?ucha? i dostosowa? si? do jej rady. Cz?owiek z wozu, koniom l?ej! Czy jak to sz?o... w ka?dym razie, trafi?a si? jej buntownicza jednostka spo?eczna, kt?ra nie chcia?a opu?ci? terytorium. To ?le... bunty trzema t?umi? w zarodku, zanim to dziewcz? pokusi si? o odebranie jej w?adzy.
Tak czy siak to by?a chyba jaka? wi?ksza misja, bo ?niwiarzy by?o kilku. JESZCZE ONA. Valver. Och tak... ton g?osu Szefa gdy wymawia? to nazwisko by? zawsze taki ujmuj?cy. Ale, ale... ona tu pr?bowa?a inaczej rozporz?dza? cz?owieczkiem. No nie!
- Jestem zbyt boska, ?eby wylecie?. A poza tym... wr?ci?abym! - bo ona zawsze wraca, jak bumerang, w ka?dym razie wskaza?a oskar?ycielko palcem na Lily. - A sk?d wiesz jak post?powa? z ludziami? Mo?e im trzeba impulsu! Jakie? zewn?trznej mocy! Zreszt?... - d?u?sza zaduma, bo Lily chyba by?a jeszcze do?? ?wie?? ?niwiarka.- Przenosi? cie kto? kiedy?? - no bo mo?e ona ma takie do?wiadczenia, bo lepiej eeeee... o molestowanie nie b?dzie pyta?.
Akurat pojawi? si? szef, kt?ry jak wida? niestrudzenie postanowi? im towarzyszy? w wykonaniu tego zlecenia. Co za dzielny samob?jca! Nancy oczywi?cie z jednej strony cieszy?a si?, ?e ma go po swojej stronie, z drugiej jednak to b?dzie praca pod presj? i trzeba si? pilnowa?, ?eby nie wywin?? jakiego? g?upiego numeru. A to akurat wychodzi?o jej bardzo prosto, mia?a w tym wpraw? godn? zawodowca!
- Szefie, ona mnie nie s?ucha! - zacz??a dono?nym, wyra?nie niezadowolonym g?osem, wskazuj?c palcem oskar?ycielsko na Elanor.- A ta chcia?aby przenosi? ludzi! - tu znowu wskaza?a paluchem na Lily.- Jak ja mam pracowa? w tak trudnych warunkach... mo?e podwy?ka sk?oni?a by mnie do takiego po?wi?cenia. - zatrzepota?a rz?sami, niby ?wiadoma tego, ?e takie zagrania zwykle kiepsko jej wychodz?, ale zawsze warto spr?bowa?!
Niestety, sytuacja pogarsza?a si? z ka?d? chwil?, bo na horyzoncie pojawi? si? kolejny ?miertelnik! Tym razem by? to m??czyzna, kt?rego ?niwiarka pierwszy raz na oczy widzia?a. Nieznajomy! ?wie?a krew! A c?? to za niespodzianka?
- Eee... go?ciu, to powa?na sprawa. - zacz??a, wbijaj?c w niego swoje uwa?ne spojrzenie wielkich ?lepi.- Dlatego radz? si? wycofa?, przyjmujemy ten teren. - nie zna?a tego cz?owieka, ale po do?wiadczeniach z niebiesk?, mog?a spodziewa? si?, ?e ten r?wnie? b?dzie pr?bowa? stawia? op?r.
Bo ludzie zawsze pchali si? tam, gdzie mog? straci? ?ycie. Zaskakuj?cy poci?g do wszystkiego co szkodliwe i niebezpieczne, a jak im kto? dobrze radzi to nie... nie pos?uchaj? si?. A gdzie tam! Co za dziwne istoty... ach tak, ona te? kiedy? by?a cz?owiekiem, prawda? No c??, nikt nie ma idealnego ?yciorysu, teraz jednak podoba?o si? jej obecne wcielenie. Ca?kiem mi?a praca jak na rol? ?mierci przysta?o.
 
     
Lily Valver

Wydz. Żniwiarzy

Rodzina: Matka, ojciec i młodsza siostra, wszyscy żywi i nudni.
Wiek: Wygląda na ok. 20 lat
Znaki szczeg?lne: oczy Shinigami
Ekwipunek: tabletki na ból gardła (jako przekąska), mapa (której i tak nie umie rozczytać)
Kosa ?mierci: Topór o dwóch ostrzach. Może go rozdzielić na dwa jednoostrzowe berdysze.
Poziom ?ycia: 100%
Dołączył: 04 Maj 2016
Posty: 153
Wysłany: 2018-02-04, 00:49   

To, w jaki spos?b pozb?d? si? st?d ludzi by?o dla Lily kompletnie oboj?tne. W?a?ciwie, mog? si? ich nie pozbywa? – tak d?ugo, a? nie ka?? jej ponosi? odpowiedzialno?ci za g?upot? niekt?rych s?abszych istot ich miejsce przebywania jej nie obchodzi. Ale z drugiej strony, smutno by?oby zobaczy? to niebiesko sukienkowe dziewcz? pozbawione ?ycia, prawda? Gdyby co? postanowi?o j? zje??, na pewno zniszczy?oby jej sukienk?. Jaka szkoda, spo?ecze?stwo z pewno?ci? by na tym ucierpia?o… Mimo wszystko, ciekawskie z natury istotki wzbudza?y w Lily pewien rodzaj sympatii. Sama by?a bardzo ciekawska. Tak?e ten… O ile panna Valver nie dostanie potem nadgodzin, ludzie mog? tu sobie siedzie?.
- Impulsu… Elektrycznego? Mo?na by ich posadzi? na krze?le i poczeka? na piorun… ale to by chyba troch? trwa?o, wiesz. Musieliby?my karmi? ich w tym czasie kleikiem. – Nie by?a co prawda pewna, czy to by?o w pe?ni zgodne z zasadami, ale kto by si? tym przejmowa?… Niby ich w?asnor?cznie nie zabi?a, to nie powinni si? jej czepia?, prawda? – Nie, nikt mnie nie przenosi?. A ciebie kto? przenosi?? – ca?kiem sensowne pytanie, tak si? przynajmniej wydawa?o. Skoro tej tutaj wolno pyta czy kto? j? przenosi?, to Lily te? mo?e o to spyta?.
Skoro pojawi? si? te? szef, to byli ju? chyba wszyscy. A przynajmniej wszyscy, o kt?rych Lily s?ysza?a, ?e si? zjawi? na misji. Mo?e kto? jeszcze przydrepta… Biedny on, to by?oby dla niego jak w?asnowolne nadgodziny. Przyszed? te? jeszcze jeden cz?owiek. I co teraz ta z bumerangiem zrobi? Nie da rady popycha? dw?ch ludzi?w jednocze?nie! Chyba, ?e szef uzna za stosowne jej w tym pom?c. Wtedy jako? dadz? rad?. – Ja nikogo nie chcia?abym przenosi?, ja tylko sugeruj? rozwi?zanie. To ty by? ich przenosi?a, nie ja, pff. – I zaplot?a r?ce na piersi, przygryzaj?c warg?. Nie b?dzie jej nikt oczernia?, nie wolno! Chocia? akurat Lily zdarza?y si? podobne pr?by wy?udzenia czego?, to jednak nie, brzydko tak oskar?a? Lilusi?. Zw?aszcza, kiedy ona tak ?licznie stara si? pom?c!
Ten bia?y elegancik by? podejrzany. Zbyt eleganta?ny! Dwoma rodzajami istot u kt?rych ta cecha zwykle wyst?puje byli szefowie i szkodniki. Ten szefem na pewno nie by?, bo szef ju? tu by?. A szkodnikiem… Niby nie wyglada, niby si? nie wydaje… Ale oni mogli opracowa? jakie? tajne plany ukrycia!– To nie wycieczka. To jest bardzo powa?na wyprawa ratuj?ca ludzko??, ale tw?j ludzki umys? tego nie pojmie… Wyprawa tym bardziej wa?na, ?e ratuje ratownik?w od nadgodzin. O. – i jakby na zwi?kszenie wagi tej wypowiedzi lekko tupn??a nog?. S?owa niebieskiej o tym, ?e nie jest rzecz? w sumie zignorowa?a… Niby nie jest, ale przestawi? si? j? da, ha!
 
 
     
Afuro Aphrodi Terumi


Rodzina: Nie pamięta
Wiek: Wieczność to za mało
Znaki szczeg?lne: Charakterystyczny wyraz twarzy i spojrzenie przypisane tylko jemu, nikt na świecie i po za nim nie posiada nawet w podobie czegoś tak subtelnego jak on. Można powiedzieć że sama jego czystość jest znakiem rozpoznawczym ponieważ prócz ubrania ma na prawde nie wiele przedmiotów martwych.
Ekwipunek: Jedyna broń to nakładki na dłonie z ostrzymi zakończeniami jak w szponach, są na nich dziwne zapiski w zapomnianym dawnym języku, pobłopobłogosławiona.
Poziom ?ycia: 100%
Dołączył: 27 Paź 2017
Posty: 43
Skąd: Z nieskończoności
Wysłany: 2018-02-04, 10:19   
   Multikonta: Czarny Szermierz


A ch?opak nadal sobie si? rozgl?da?, sta? oparty o budynek i nic poza tym. Niedaleko zbierali si? ludzie i sobie rozmawiali, s?odki widok, ale oni tam gadu gadu, a robota stoi jak sta?a. Na razie nie wygl?da?o aby co? ciekawego mia?o si? wydarzy?, wi?c nie planowa? nawet ruszy? palcem. Nie lubi? si? udziela? w jakiekolwiek dyskusj?, jego zadaniem by?o na razie obserwowa? i czuwa? na wszelki wypadek. By? bli?ej wioski ni? ktokolwiek z tej dziwnej zbieraniny, na pewno b?dzie mu dane zobaczy? wi?cej i zareagowa? szybciej w razie ewentualnego zagro?enia. B?dzie bardziej nara?ony, ale ryzyko to jego domena w robocie. Popatrzy? w niebo, by? dosy? inteligentny i umia? wyczyta? por? dnia z po?o?enia s?o?ca. Noc? ?aden problem, nawet gdyby nasta?a to nie przeszkodzi Afuro w jego dociekaniach i d??eniach. Nie wi?za? z dziwnymi tajemniczymi towarzyszami jakiej? bli?szej przysz?o?ci, chocia? oka?e si? pewnie nie d?ugo, ?e b?dzie zmuszony co? z siebie wykrzesa?. S?owa? Gesty? Tylko dla nich, bo sam by? minimalist? je?li chodzi o mimik? czy gestykulacj?.
_________________
Choćbym kroczył ciemną doliną, zła się nie ulękne.
 
     
William T. Spears

Inspektor Wydz. Zarządzania

Ekwipunek: kosa śmierci, księga zasad shinigami
Kosa ?mierci: sekator
Poziom ?ycia: 100%
Dołączył: 19 Lip 2013
Posty: 299
Wysłany: 2018-02-04, 16:50   

William pocz?tkowo mniej zwraca? uwag? na swoje podw?adne, a bardziej na otoczenie. Rzeczywi?cie, interesowa? go stan tej wioski. Bez w?tpienia by?a zamieszka?a, pomimo wype?niaj?cej jej ciszy i wra?enia jakoby nikogo tutaj nie by?o. Nie s?dzi? r?wnie?, ?eby to by?a miejscowo?? o typowym turystycznym charakterze ani lokacja, w kt?rej lubi? si? zatrzymywa? przyjezdni zmierzaj?c do jakiego? bardziej rozleg?ego celu swojej podr??y. A to oznacza?o, ?e osadnicy nie powinni by? przyzwyczajeni do wizyt go?ci, a tym bardziej podr??uj?cych w grupie. Aczkolwiek, od kiedy o tej wiosce zrobi?o si? g?o?no, ca?kiem mo?liwe, ?e zacz?li tu sp?ywa? ludzie, kt?rzy chcieli odkry? sekret tego miejsca. Taki rozg?os raczej nie by? na r?k? mieszka?com. A mo?e si? myli?.
Inspektor pod??y? nieco dalej, w zamy?leniu zerkaj?c na kolejne chatki, na niewielkie domostwa i po?o?one w ich pobli?u gospodarstwa. Nie by?o tutaj nic wyr??niaj?cego si? na pierwszy rzut oka, wszystko wydawa?o si? przeci?tne. Ma?a osada grupki ludzi i tyle. A w oddali znajdowa? si? las, kt?ry zgodnie z doniesieniami mia? by? cz??ci? tej tajemnicy. William bra? ju? udzia? w rozwi?zywaniu kilku podobnych spraw, wi?c nie by?o to dla niego nic nowego, chocia? ka?de takie zadanie wymaga?o du?ej staranno?ci i spostrzegawczo?ci. Ka?dy szczeg?? m?g? wnie?? do sprawy wa?ne informacje.
- Moron, Valver... zajmijcie si? lepiej rozpoznaniem terenu. - skierowa? si? do nich, uznaj?c ?e lepiej jak dziewczyny od razu przyst?pi? do pracy i przestan? robi? dodatkowe zamieszanie.
Odwr?ci? si? bardziej w ich kierunku, dostrzegaj?c, ?e opr?cz tej niebieskiej panienki do??czy? do nich jaki? bia?ow?osy jegomo??. Nie zna? tego m??czyzny, aczkolwiek w tym wypadku rzeczywi?cie b?dzie ?atwiej, je?li nieznajomy nie b?dzie im utrudnia? wykonania obowi?zk?w.
- Witam. - skin?? lekko g?ow? stron? obcego.- Doprawdy... to miejsce mo?e si? wi?za? z pewnym zagro?eniem dla ?miertelnik?w. - jego spojrzenie pozostawa?o jednakowo niewzruszone, postawa nienaganna, William zawsze sprawia? wra?enie jakby w?a?nie by? w prawy, bo w zasadzie tak by?o.
_________________
 
     
Nicholas Leevis

Iluzjonista

Wiek: 23 lata
Poziom ?ycia: 100%
Dołączył: 28 Sty 2018
Posty: 35
Wysłany: 2018-02-04, 21:15   
   Multikonta: Rebecca Montgomery


Stanowili ciekaw? grupk?, nie ma co. Nicholas ju? od pocz?tku dostrzeg?, ?e zbieg?o si? w tym samym czasie i miejscu, kilka os?b nale??cych do zupe?nie r??nych ?wiat?w. Absolutnie inne osobowo?ci, chocia? wydawa?o si?, ?e cel maj? jednakowy. Pierwsze co rzuci?o mu si? w oczy to bezpo?rednio?? dziewczyn, kt?re zdawa?y si? pr?bowa? narzuca? innym pewne post?powanie. By?a te? dziewczynka wygl?daj?ca jakby w?a?nie wysz?a z cyrku i pewien bardzo powa?ny m??czyzna. Bia?ow?osy tylko uni?s? brwi, na jego wargach pojawi? si? drobny u?mieszek, bo trudno ?eby takie zestawienie go nie rozbawi?o. Ale to na sw?j spos?b, nieznajomym nie zamierza? przecie? tego okazywa?. Nie chcia? aby uznali, ?e sobie z kogo? bezczelnie kpi, bo przecie? tak nie by?o.
- Jaka dominuj?ca postawa... ale, ale... - zwr?ci? si? do dw?ch wcze?niej dyskutuj?cych panienek.- Od razu wiadomo kto tu rz?dzi. - k?tem oka spojrza? na Inspektora, posy?aj?c w ten spos?b im znacz?ce spojrzenie.- Tak, wydaje mi si?, ?e skoro wszyscy zjawili?my si? to w jednej sprawie, dlaczego nie mieliby?my wsp??pracowa?? - wiedzia?, ?e jego propozycja mo?e by? niezrozumia?a i trudna do zaakceptowania przez pozosta?ych, z tego wzgl?du, ?e nikt go tutaj nie zna?, jak i sam nie nawi?za? wcze?niej ?adnej znajomo?ci z jak?kolwiek z tych os?b, a nieznajomym pojawiaj?cym si? tak po prostu znik?d trudniej jest rzecz jasna tak zwyczajnie zaufa?.
Bia?ow?osy zatar? d?onie, sam przechadzaj?c si? kilka krok?w po ?uku, ?eby lepiej uchwyci? widok tych opustosza?ych, zaleg?ych cisz chatek. O tak, tutaj musia?a tkwi? zakl?ta jaka? tajemnica. Mia? do tego nosa!
- Prosz? si? nie martwi?, poradz? sobie. Radzi?em sobie ju?... z r??nymi zagro?eniami. Poza tym... ratowanie ludzko?ci brzmi intryguj?co. - niedba?ym ruchem poluzowa? krawat zawi?zany na szyi na samo wspomnienie kilku nietypowych sytuacji z jakimi w swoim ?yciu musia? si? ju? mierzy? i a? trudno da? wiar?, ?e jakim? sposobem uda?o mu si? z tego wszystkiego wyj?? ?ywym.
Nasz iluzjonista prowadzi? bowiem do?? spontaniczne ?ycie i chocia? jego numery musia?y by? zawsze ?ci?le dopracowanymi sztuczkami, to ca?a reszta jego egzystencji to by?a po prostu jedna, wielka niewiadoma. I w wyniku tej niewiadomej w?a?nie znalaz? si? tutaj, podejmuj?c r?wnie nieprzemy?lan? decyzj?, co do sprawdzenia tego miejsca, daj?c si? zwie?? w?asnej ciekawo?ci i ch?ci do?wiadczenia ekscytuj?cej przygody. Zupe?nie jakby ma?o mia? ich w ?yciu i ma?o do?wiadcza? ju? poczucia zagro?enia. By?o tak przy ka?dej zdemaskowanej zdradzie ma??onki jakiego? hrabiego, z kt?r? wda? si? w romans, przy ka?dym wi?kszym czy mniejszym oszustwie. Nicholas mia? ju? do czynienia z ?yciem na kraw?dzi ryzyka.
 
     
MG


Dołączył: 26 Maj 2013
Posty: 391
Wysłany: 2018-02-04, 22:17   

T? dyskusj? pr?dzej czy p??niej co? musia?o przerwa?. P?ki co wioska wygl?da?a rzeczywi?cie na opustosza??, gdziekolwiek si? rozejrze? ani ?ywego ducha, pomimo ?e wszystko wydawa?o si? utrzymane w ca?kiem porz?dnym stanie. Gdzie zatem domownicy? Co si? tutaj wydarzy?o? Pocz?tkowo nic nie mog?o przyku? wi?kszej uwagi przybyszy, byli oni zaj?ci w?asn? rozmow?. Za bardzo poch?oni?ci by zareagowa? na gwa?towne pojawienie si? mieszka?c?w. Nagle ca?e pi?tka zosta?a otoczona prze prawdopodobnie osadnik?w tej wioski i na pierwszy rzut oka wida?, ?e nie byliby tu zbyt mile przyj?ci. Grupa, kt?ra ich osaczy?a w ciasnym kr?gu sk?ada?a si? z samych kobiet. Nawet anio?a skrywaj?cego si? z boku kilka pa? zaopatrzonych w wid?y pogoni?o do reszty, tym samym demaskuj?c jego po?o?enie. By?y to typowe wie?niaczki w r??nym wieku ubrane w proste, polowe szaty, lecz tych pa? z ca?? pewno?ci? nie nale?a?o lekcewa?y?! By?y uzbrojone w kosy, wid?y, sierpy i podobne narz?dzia s?u??ce do uprawy pola i prac ogrodowych, wycelowane prosto w go?ci z zewn?trz. ?adna z nich si? nie odezwa?a. W ka?dej chwili gotowe do ataku. Mia?y do?? zawzi?te miny, wida?, ?e nie zamierza?y odpu?ci?.
 
     
Elanor Blue

Cyrkowiec

Rodzina: nie żyje
Wiek: 17 lat
Znaki szczeg?lne: niebiesko mi
Poziom ?ycia: 100%
Dołączył: 10 Paź 2013
Posty: 241
Wysłany: 2018-02-04, 22:58   
   Multikonta: Tamara Arven


- Nigdzie si? nie wybieram. - zaprotestowa?a zn?w, bo mia?a wra?enie, ?e ta g?o?na dziewczyna nie traktuje jej powa?nie, a w og?le ich rozmowa brzmia?a bardzo dziwnie.
Z pewnym wsparciem pojawi? si? ten jasnow?osy m??czyzna, kt?ry najwidoczniej r?wnie? postanowi? wzi?? udzia? w rozwi?zaniu tej zagadki.
- Kim pan jest? - zwr?ci?a si? do niego, bo wygl?da?o na to, ?e pozostali tutaj zebrani r?wnie? nie znali tego jegomo?cia, a skoro mieli razem zajmowa? si? t? kl?tw?, warto wiedzie? z kim ma si? do czynienia.
Wtem, do?? nagle zostali otoczeni. Niebieska zupe?nie si? tego nie spodziewa?a. Drgn??a z zaskoczeniem, ogl?daj?c si? na boki. Ich agresorkami by?y kobiety, chyba tutejsi mieszka?cy. I byli raczej do nich wrogo nastawione. No tak, nagle zjawia si? grupa ludzi na ich terenie, mia?y prawo mie? pewne podejrzenia. Elanor cofn??a si? o krok, ?eby by? bli?ej reszty. Nie wiedzia?a co teraz zrobi?. Jeszcze do ich grupy zosta? zagoniony inny m??czyzna, kt?ry chyba te? by? obcy.
- My... nie chcemy nic z?ego. - zacz??a cicho, ale jej g?os by? niepewny, nikogo nie zna?a z tej wioski, nie wiedzia?a jak powinna si? w stosunku do tych mieszka?c?w zachowa?, jak w?a?ciwie wzbudzi? ich zaufanie.
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi
Nie możesz pisać nowych tematów
Możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  



Fairy Tail Path Magician



Bleach OtherWorld

Dragon Ball New Generation Reborn



Vampire Knight


Król Lew















Image and video hosting by TinyPic

Rainbow RPG



















Vampire Diaries





SnM: Naruto PBF





www.zmiennoksztaltni.wxv.pl











Eclipse



over-undertale





Northland Highschool

AbsitOmen


On-anime.pl



Projekt K7 M&A | http://k7.ubf.pl


Styl i grafika zedytowane przez Ciela Phantomhive. Uprasza się o nie kopiowanie.
Kuroshitsuji. Yana Toboso.
Strona wygenerowana w 1,6 sekundy. Zapytań do SQL: 11