Witajcie w Anglii pod koniec XIX wieku, we wspaniałej choć zarazem mrocznej i zagadkowej epoce wiktoriańskiej. Mnożą się tajemnicze przestępstwa nad którymi Scotland Yard załamuje bezradnie ręce. Londyn staje się polem kryminalnych rozgrywek i zbrodni mrożących krew w żyłach. Zaniepokojona Królowa Wiktoria uruchamia wszystkie swoje siły do tego by zwalczyć rosnącą przestępczość. Ten mroczny świat zamieszkują wspólnie z ludźmi: demony, które wykorzystując słabość człowieka zawierają kontrakty w zamian za dusze śmiertelników; anioły pragnące oczyścić plugawą ludzkość z grzechów; shinigami zaprowadzające porządek pośród problematycznych dusz, a także piekielnie zwierzęta o nieprzewidywalnej naturze. To wszystko dzieje się już poza wiedzą i poza wzrokiem zwykłych ludzi, jednak ma na ich życie ogromny wpływ. Przetrwanie w tym świecie jest prawdziwym wyzwaniem, które może okazać się przygodą na śmierć i życie.
► Login = imię i nazwisko postaci bądź tylko imię (jeśli nie ma nazwiska).
► Uczestników eventu Sekta zapraszamy tutaj! Wciąż można się zapisywać!



POSZUKIWANIA
► Albert poszukuje przyrodniej siostry.
► Czarny Szermierz, Afuro Aphrodi Terumi i Zeno Hen poszukują różnych relacji.
► Wasil poszukuje ochotnika do sesji.
► Mark poszukuje przyjaznej duszyczki.

Listopad 1889r.
Deszcz, pochmurne niebo i porywiste wiatry będą towarzyszyć nam niemal codziennie. Temperatura będzie wynosić maksymalnie 7'C w dzień, w nocy zaś 2'C.

Poprzedni temat «» Następny temat
Scena
Autor Wiadomość
Ciel Phantomhive

Earl/Pies Królowej

Rodzina: Vincent (ojciec), Rachel (matka) - oboje nie żyją - odziedziczył po nich firmę Funtom Company; Angelina Durless (ciotka), Frances Midford (ciotka), Alexis Leon Midford (wuj), Edward Midford (kuzyn), Elizabeth Midford (kuzynka i narzeczona)
Wiek: 15 lat
Znaki szczeg?lne: czarna opaska na prawym oku, pierścień z niebieskim brylantem na lewym kciuku, na prawej ręce rodowy sygnet
Ekwipunek: rewolwer w kieszeni
Kontrakt z: Sebastian Michaelis
Poziom ?ycia: 100%
Dołączył: 25 Maj 2013
Posty: 1194
Wysłany: 2017-10-27, 20:52   Scena
   Multikonta: Alexander


Bez w?tpienia jedno z najwa?niejszych miejsc w ka?dym teatrze. Tutejsza scena to miejsce, gdzie aktorzy podczas przedstawie? daj? popis swoim umiej?tno?ciom wcielaj?c si? w r??nych bohater?w. Po bokach sceny znajduj? si? przej?cia na zaplecze, za? nad ni? rozwieszona jest czerwona kurtyna, kt?ra w trakcie sztuki pozostaje zwykle podci?gni?ta do g?ry, za? opada b?d? na zako?czenie wyst?pu b?d? na przerwy oddzielaj?ce poszczeg?lne akty. Przed scen? znajduje si? oczywi?cie widownia obsadzona na pi??set miejsc, rozplanowanych pi?trowo tak aby go?cie z ka?dego punktu mieli dobry widok.
 
 
     
Czarny Szermierz


Rodzina: Wszyscy warci zaufania.
Wiek: 20
Znaki szczeg?lne: szaro-srebrne oczy
Ekwipunek: Dwa miecze, notes, troche leków i opatrunków.
Poziom ?ycia: 100%
Dołączył: 28 Paź 2017
Posty: 70
Skąd: Centrum Mroku
Wysłany: 2017-10-29, 21:58   
   Multikonta: Zeno Hen


Demon zgubiony sam w mie?cie poszukiwa? cichego lokum by odpocz??, natkn?? si? na teatr, wszed? do ?rodka. Nie opodal by?o chyba jakie? spotkanie, ch?opak nie by? jako? sk?onny do nara?ania si? na odkrycie. Cicho przeszed? bokiem gdzie cie? zas?oni? jego szczup?? postur?. Kiedy przeszed? na scene rozerza? si? po widowni. To by?o idealne miejsce, na razie ca?kowicie puste, ciemne i ch?odne na tyle by dogodzi? gustowi Szermierza. Spokojnie przeszed? si? po ka?dym odcinku salu, dok?adnie przeanalizowa? najlepsze miejsce wzgl?dem jego zamiar?w, nie wiedzia? ?e nied?ugo rozpocznie si? tutaj jedno z przedstawie?. Teraz jednak nie mia? czym si? martwi?. Kiedy przeszed? ka?dy centymetr pomieszczenia to usiad? sobie na jedno z krzese? jak najdalej od sceny i w k?cie tam gdzie ?wiat?o lamp nie mia?o zasi?gu by go dosi?gn??. Nie chcia? nikogo prowokowa? swoj? obecno?ci?, pomimo zapachu ludzi jako? nie mia? ochoty robi? zamieszania. Chcia? pozna? bardziej kulture tego dziwnego miasta. Pozosta? w cieniu wpatruj?c si? w scene, oby nikt go nie zauwa?y?. Niby wygl?da jak normalny cz?owiek, ale nie chcia?by zderza? si? z innymi tak bezpo?rednio w cztery oczy. Tak na prawde nie by?o tu dla niego zagro?enia, ale demon by? zawsze a? nader ostro?ny. Jedyny po co przyszed? to zaczerpn?? tchu i na?adowa? troche si?y na nast?pn? d?ugi marsz w poszukiwaniu czego? co zmieni co? w jego bezsensownym ?yciu. Mo?e to nie by? tak z?y pomys? na jaki si? z pocz?tku wydawa?? Do?wiadczenie to podstawa, czym wi?cej b?dzie widzia? tym lepiej b?dzie umia? wpasowa? si? w ?rodowisko ludzi.
_________________
Wydając kompana, sprzedajesz samego siebie.
 
     
MG


Dołączył: 26 Maj 2013
Posty: 391
Wysłany: 2017-11-03, 16:35   

W dzie? premierowego przedstawienia z udzia?em zupe?nych amator?w sztuki teatralnej, sala by?a wype?niona po brzegi. Stawili si? g??wnie przedstawiciele wy?szych klas spo?ecznych i bogatszych kupc?w czy przedsi?biorc?w, ale by?o te? par? rodzin i niewielkich grupek, kt?re raczej nale?a?y do tej ?redniej warstwy. Wszystkie miejsca zaj?te, widownia oczekiwa?a na rozpocz?cie wyst?pu, podczas gdy przyszli aktorzy przygotowywali si? na zapleczu, zapewne dbaj?c o dob?r w?a?ciwego stroju jak i charakteryzacj?. Pierwszy gong. Czas si? zbiera?, czas ko?czy? ostatnie poprawki, drugi gong... re?yser pogania ju? aktor?w odpowiadaj?cych za rol? Romea, Julii i Marty na scen?. Jeszcze chwila na przypomnienie tekstu. Trzeci gong. Kurtyna posz?a w g?r?. Scena udekorowana by?a na wz?r sali bankietowej zapewne jakiego? bogatego rodu. Nie brakowa?o drobnych dekoracji, ?wiec dodaj?cych klimatu, a w tle ta?czy?o kilka zamaskowanych par.
Nieszcz??liwie zakochany w pi?knej Rozalinie, Romeo dowiaduje si? o balu maskowym w pa?acu Kapulet?w. Udaje si? tam wraz z przyjaci??mi i poznaje Juli?.
Akt I, Scena V. Sala w domu Kapulet?w. Trwa bal maskowy.
 
     
Nancy Moron

Wydz. Żniwiarzy

Kosa ?mierci: zaostrzony bumerang - Chi
Poziom ?ycia: 100%
Dołączył: 22 Paź 2014
Posty: 205
Wysłany: 2017-11-03, 17:08   
   Multikonta: Sharon


Ten str?j by? dziwny! Ale wr??my do pocz?tku. Panna Moron przyby?a na premier? tego wybitnego dzie?a nie jako w roli publiczno?ci, a g??wnego bohatera m?skiego. M?SKIEGO. Co jej wpad?a do g?owy, ?eby odgrywa? co? takiego? A trudno powiedzie?, ale ona uwielbia?a wyzwania. Im trudniejsze tym zabawniej. Na przes?uchaniu zosta?a wytypowana akurat do roli Romea. Nie by?a to mo?e porywaj?ca posta?, ale uzna?a, ?e skoro ju? si? tego podejmuje to b?dzie najlepszym Romeem jakiego ?wiat widzia?. I tak oto stawi?a si? przed przedstawieniem, przypad? jej jaki? zacny kostium m?ski, trzeba by?o troszk? pokombinowa?, ?eby ukry? jej biust, ale da?o rad?. Na g?owie zacny kapelusik, co by te? jej w?osy schowa?... b?dzie musia?a pomy?le? jak to zrobi? p??niej i nawet buciki dosta?a takie na wy?szym obcasie, bo co to za Romeo mniejszy od Julki. I MASKA. Bo to by? bal maskowy, gdzie Romeo mia? podbija? do swej wybranki. Jakie? to romantyczne i przereklamowane. C??, taki zwyczaj... i w tym?e stroju wskoczy?a na scen?. Jej wybranka pojawi si? zapewne lada moment, albo ju? ?e zaczyna?a po tej scenie kroczy?. Nancy mia?a troch? problem z oszacowaniem sytuacji, bo maska jej nieco naje?d?a?a na okularki, ale damy rad?!
Zerkn??a w jedn? stron?, potem szybkie spojrzenie na drug?... Julka, Julka, gdzie ty jeste?, ach Julka, gdzie ta jasnow?osa fl?dra. Julka w og?le by?a blondynk?? To by?o gdzie? zaznaczone? Kurtyna posz?a w g?r?, Nancy wyci?gn??a r?ce w jedn? stron?, potem drug? okazuj?c swe oddanie owej Julce, kt?ra... GDZIE ONA STOI? Najwy?ej b?dzie m?wi? do filaru.
- Je?li d?o? moja, co t? ?wi?to?? trzyma blu?ni dotkni?ciem: zuchwalstwo takowe Odpokutowa? usta me gotowe poca?owaniem pobo?nym pielgrzyma. - wyrecytowa?a z przej?ciem, po czym ciut ciut poprawi?a sobie t? mask?, bo co? j? w ty? g??wki ci?nie, chyba za mocno za?o?ona... to GDZIE JEST TA JULKA? Czy ona na pewno nie wyzna?a w?a?nie mi?o?ci filarowi? Jeszcze jakie? pary tam ta?czy?y, te buty mia?y troch? za wysoki koturn, ona zaraz si? na nich wywali.
 
     
Orin


Rodzina: Brak
Wiek: Około 300 lat?
Znaki szczeg?lne: Pluje kwasem w obu formach.
Poziom ?ycia: 100%
Dołączył: 23 Paź 2017
Posty: 37
Wysłany: 2017-11-03, 17:51   
   Multikonta: Incubus


Widocznie pomys? obsadzenia do r?l ludzi "wy?apanych" na ulicy, mia? okaza? si? wielkim sukcesem. Og?oszenia reklamuj?ce sztuk? przyci?gn??y t?um ludzi, z r??nego stopnia zamo?no?ci. Sala by?a pe?na, a ludzi zdecydowanie wydawali si? nie m?c doczeka? sztuki. Czy zaskoczeniem jest ?e wielkie zgromadzenie, przyci?gnie uwag? cz??ci miejscowych z?odziejaszk?w? Ch?opak...lis...czy co to tam by?o, nie wiele wiedzia? na temat przedstawienia i jego sens by? daleko poza jego rozumowaniem. Jednak tak?e przyci?gn??o to jego uwag?. Du?e zbiorowisko ludzi, z kt?rych cz??? wygl?da?a na do?? zamo?nych. Dla niego by?a to pewna okazja. Ma?a sylwetka zwierz?tka przemyka?a mi?dzy lud?mi. Raczej nie spodziewali si? tu zwierz?t, wi?c ?atwo przemyka? pomi?dzy nogami. Wa?ne by?o jedynie, by unika? zderzenia lub nadepni?cia. Kry? si? w ciemnych miejscach, staraj?c nie ?ci?gn?? na siebie uwagi. Wi?kszo?? i tak nawet jakby go dostrzeg?a, pomy?la?aby ?e do ?rodka jakim? sposobem dosta? si? bezdomny kundel z ulicy. W ka?dym razie dzi?ki jego do?wiadczeniu, prze?lizgni?cie si?, nie by?o problemem. Jak ju? si? okazuje, zd??y? zwin?? portfel jakiemu? facetowi, kt?ry okaza? si? wystarczaj?co nieostro?ny, by pozostawi? go na kilka sekund bez opieki. Stworzonko b?yskawicznie przemyka?o si? z "Zdobycz?" w pysku. W ko?cu zaw?drowa? do ciemniejszego konta sali, gdzie od?o?y? zdobyty skarb. Lepiej by?o nie nosi? go ca?y czas przy sobie, je?eli chcia? jeszcze pow?szy?...
_________________
And you could buy up all of the stars
......But it wouldnt change who you are
..........Youre still living life in the dark
...............Its just who you are...
 
     
Czarny Szermierz


Rodzina: Wszyscy warci zaufania.
Wiek: 20
Znaki szczeg?lne: szaro-srebrne oczy
Ekwipunek: Dwa miecze, notes, troche leków i opatrunków.
Poziom ?ycia: 100%
Dołączył: 28 Paź 2017
Posty: 70
Skąd: Centrum Mroku
Wysłany: 2017-11-03, 18:13   
   Multikonta: Zeno Hen


By? nadal w tym ciemniejszym koncie, nikt go nie zauwa?y?. Przygl?da? si? przedstawieniu, to ci ludzie z sali obok. To pewnie po to ?wiczyli, na razie ci??ko by?o co kolwiek dostrzec bo nic si? jeszcze ciekawego nie zd??y?o wydarzy?. Mia? uczucie jakby co? starali si? udawa?, ale po co udawa? kogo? kim si? nie jest? Chyba mia?o to dla ludzi wielk? warto??, bo przysz?o tu tyle t?umu. Nie lubi? takich sytuacji, ale postanowi? uzbroi? si? w cierpliwo?? i poczeka? puki wyjdzie wi?cej aktor?w. Nie zna? sztuki, nie czyta? ksi??ek wszystko by?o takie nowe. Czarny rozejrza? si? w oku?, czy?by widzia? te dziwne zwierz? co wtedy tej pami?tnej nocy. Wszystko mo?liwe, na szcz??cie lis go nie zauwa?y?, a przynajmniej tak to wygl?da?o, pewnie dla niego to by?a okazja by co? jeszcze sobie zje??, ludzie byli z natury lito?ciwi i zazwyczaj takiemu zwierzaczkowi co? pewnie rzucali. Na razie to by?o najmniej wa?ne, pewnie nied?ugo co? zacznie si? dzia?. W sumie tutaj mog?o zdarzy? si? wszystko i nic, ka?da minuta to by?a jednak wielka niewiadoma. Chyba jako jedyny sta? pod ?cian?, widzia? doskonale z daleka wi?c nie by?o problemu z t?umem kt?ry aktualnie siedzia?. Kiedy? s?ysza? w nocy jak jeden z przechodni?w czyta? ksi??k? na g?os, czemu nie pyta?, ale nie to by?o w tym istotne. Chodzi?o o to ?e ten tekst ju? gdzie? chyba s?ysza?, a mo?e to ton pierwszej aktorki gdzie? obi? mu si? o ucho. Albo to po prostu tylko zwyczajny przypadek w kt?re Szermierz zbytnio nie wierzy?, ale co tam...raz mo?na by?o popu?ci? troch? swoje twarde zasady i da? ponie?? si? klimatowi tej wyj?tkowej chwili.
_________________
Wydając kompana, sprzedajesz samego siebie.
 
     
Afuro Aphrodi Terumi


Rodzina: Nie pamięta
Wiek: Wieczność to za mało
Znaki szczeg?lne: Charakterystyczny wyraz twarzy i spojrzenie przypisane tylko jemu, nikt na świecie i po za nim nie posiada nawet w podobie czegoś tak subtelnego jak on. Można powiedzieć że sama jego czystość jest znakiem rozpoznawczym ponieważ prócz ubrania ma na prawde nie wiele przedmiotów martwych.
Ekwipunek: Jedyna broń to nakładki na dłonie z ostrzymi zakończeniami jak w szponach, są na nich dziwne zapiski w zapomnianym dawnym języku, pobłopobłogosławiona.
Poziom ?ycia: 100%
Dołączył: 27 Paź 2017
Posty: 43
Skąd: Z nieskończoności
Wysłany: 2017-11-03, 18:33   
   Multikonta: Czarny Szermierz


Wraz z pierwszym wyj?ciem aktorki wesz?a posta? ubrana w biel, eleganckie spodnie. Wkroczy? z gracj? staj?c z boku zaraz przy pierwszym rz?dzie. Planowa? tu przyj??, ale troch? si? sp??ni?. Dobrze ?e nie przegapi? wiele, tylko jego spojrzenie trafi?o na g?os pierwszej m?wczyni i od razu zacz?? wszystko analizowa?. Jak prawdziwy krytyk zacz?? od tonacji ko?cz?c na poruszaniu si?. Nie by?o tragedii, chocia? najlepiej si? nie zacz??o. Trema, mo?e ?le dopasowane detale, nie oczekiwa? zbyt wiele. W sumie nic tu nie wpada?o w jego gust, szuka? czego? godnego jego czasu i chyba w ko?cu zobaczy? by? to demon siedz?cy w lewym koncie tylnych siedzisk. Co demon m?g? szuka? w takim miejscu? Czy?by to by?a grubsza afera, tyle ludzi, to jak bufet dla tak mrocznego dziwol?ga. By? got?w na wszystko co mog?o si? wydarzy?, na razie by?o spokojnie, ale kto zrozumie te istoty nawet nie si?gaj?ce anio?om do kostek...tego nikt nie wie. Kiedy zda? sobie spraw? z os?abienia czarnego ch?opaka zainteresowa? si? nim. Mo?e nie by? taki na jakiego wygl?da?, mo?e nie tylko aktorzy grali tu role. M?ody mia? jeszcze oko na demona, ale ju? mniej si? nim przejmowa?. Nie zabroni przecie? nikomu ogl?da? a? tak cyniczny nie by?. Jego wzrok zn?w polecia? jak strza?a przed siebie w stron? sceny. Surowo wpatrywa? si? w ka?de oczy napotkane na tym dziwnym przedstawieniu, ws?uchiwa? si? w ka?de wypowiedziane s?owo jak w melancholie, pi?kn? pie??. By z?o?y? pod koniec kiedy kurtyna opadnie, charaktery postaci jak puzzle w jedn? wielk? ca?o?? i t? ca?o?? na spokojnie oceni. Ludzie byli na przegranym polu od samego pocz?tku, ale od pobytu w ko?ciele co? chyba mu si? objawi?o. Postanowi? da? ludowi Londynu jeszcze jedn? szanse, niech poka?? ?e jego os?dy by?y mylne. Niech serca na scenie b?ysn? doskona?o?ci? sztuki, sam Afuro czyta? troch? poezji, ale czy to mog?o mie? co? wsp?lnego z tym co niegdy? robi?. Oczywi?cie nie dos?ownie, chodzi?o mu o idea?y czy uda im si? odtworzy? tak wielki ocean poci?gaj?cy emocje wszystkiego co ?yje, w ?miech, p?acz, smutek i nawr?cenie... Postura blond m?odzie?ca ci?gle sta?a tak sztywno, tak ostro, tak... ostatecznie. By? takie niewzruszony, nawet wyraz twarzy wywo?ywa? w innych powag?. To nie by?y ?arty, zaraz wszystko si? oka?e...ile s? warci... co wyjdzie z pr?b...mo?e wszystkich zaskocz? i nawet Aphrodi nie zapomni tej chwili...
_________________
Choćbym kroczył ciemną doliną, zła się nie ulękne.
 
     
Rebecca Montgomery

Lady

Rodzina: rodzina Montgomery
Wiek: 17 lat
Poziom ?ycia: 100%
Dołączył: 01 Cze 2016
Posty: 95
Wysłany: 2017-11-03, 21:05   
   Multikonta: Nicholas Leevis


Pann? Montgomery targa?y mieszane uczucia. Z jednej strony bowiem gratulowano jej zdobycia g??wnej roli, wiele arystokratek zazdro?ci?o jej nie tylko udzia?u w przedstawieniu, ale przede wszystkim w?a?nie Julii, kt?ra sta?a si? symbolem wiecznej i nieszcz??liwej mi?o?ci, a sfery wy?sze przecie? uwielbia?y takie dramatyczne historyjki. Z drugiej za? wizja wsp??grania z osob? tak bezczeln?, tak ma?o znacz?c? jak ta g?o?na dziewczyna w okularach nie napawa?y j? entuzjazmem. Niestety, musia?a jako? to przecierpie?. Wizja bycia podziwian? i wychwalan? zdominowa?a j? na tyle, ?e arystokratka nie potrafi?a z niej zrezygnowa? nawet za tak? cen?. W dzie? przedstawienia zjawi?a si? wraz ze s?u?b? w teatrze, bo przecie? sama sukni nie ubierze, sama te? nie b?dzie dba?a o sw?j makija? i fryzur?. Zabra?a dwie pokoj?wki, kt?re cz?sto towarzyszy?y jej na wyjazdach, a zatem by?y przyzwyczajone do znoszenia kaprys?w panienki i z pokor? jej s?u?y?y. Kogo? takiego potrzebowa?a. Jak tylko znalaz?a si? na zapleczu zacz?? si? ?mudny czas przygotowa?. Jeszcze suknia nie by?a taka jak trzeba, na szcz??cie jedna z tych pokoj?wek dobrze radzi?a sobie z szyciem, wi?c da?o rad? to za?atwi?. Potem jeszcze uczesanie i charakteryzacja... na u?o?enie jej w?os?w ju? po?wi?cono mn?stwo czasu, a makija?... niby b?dzie mia?a mask?, lecz c?? z tego. Nie mog?a sobie pozwoli? na niechlujny wygl?d, nie b?d?c Juli?. Obie s?u??ce ?wawo si? przy niej uwija?y aby dok?adnie przygotowa? j? do roli. Nie by?y zbyt rozmowne. I dobrze. Rebecca nie ?yczy?a sobie by kto? jej szczebiota? za uszami, wi?c sama im zwraca?a uwag? jak co? by?o nie tak. A potem wkroczy?a na scen?. Jak ju? by?a w ca?o?ci gotowa. Romeo ju? by? i czeka?. Panna Montgomery nie mog?a sobie odm?wi? lekkiego grymasu pod nosem na ten widok. Jakie szcz??cie, ?e mia?a mask?, przynajmniej nie musia?a spogl?da? na ni? bezpo?rednio. Kurtyna posz?a w g?r?. Zerkn??a tylko kr?tko na publiczno??. Ca?a sala wype?niona, a wi?c pomimo tych przeciwno?ci losu musi wypa?? jak najlepiej. Stara?a si? zachowa? profesjonalizm wys?uchuj?c s??w jej teatralnego wybranka, lecz z trudem wytrzymywa?a bez skrzywie? na twarzy. Naprawd? nie rozumia?a jak mo?na by?o wybra? na Romea tak? osob?.
- Mo?ci pielgrzymie, blu?nisz swojej d?oni, kt?ra nie grzeszy zdro?nym dotykaniem. - zwr?ci?a si? do niego niemal przes?odzonym g?osem.- Jestli uj?cie r?k poca?owaniem,
nikt go ze ?wi?tych pielgrzymom nie broni.
- zatrzepota?a rz?sami, ?eby wypa?? bardziej wiarygodnie, chocia? wci?? spogl?daj?c na posta? Romea... trudno powiedzie? ile ta rola kosztowa?a j? po?wi?ce?, wyrzecze? i cierpliwo?ci.
 
     
Nancy Moron

Wydz. Żniwiarzy

Kosa ?mierci: zaostrzony bumerang - Chi
Poziom ?ycia: 100%
Dołączył: 22 Paź 2014
Posty: 205
Wysłany: 2017-11-03, 22:12   
   Multikonta: Sharon


Chyba m?wi?a we w?a?ciwym kierunku. Chyba. Bo si? zgubi?a! Ale to nie by?a jej wina, ta maska by?a jaka? dziwna, kto w og?le wpad? na pomys? takich masek... powinien sam za kar? jej nosi?. Ale jako? k?tem oka dostrzeg?a przybycie Julki. O blond nieszcz??cie! O ona nieszcz?sna! O wszyscy nieszcz??ni! Raczej nie wygl?da?o na to, ?eby Romeo by? zachwycony z tego spotkania, ale jak tylko dok?adniej namierzy?a po?o?enie tej arystokratki wykona?a w jej stron? bli?ej nieokre?lony gest wymachu d?oni jakby si? k?ania?a z rozmachem, ale bardziej to wygl?da?o jak machanie przez wystraszonego ptaka skrzyd?a. Dobra, dobra... mo?e by? takim tam skowroneczkiem.
Jak dalej sz?a ta rola? Przest?pi?a z nogi na nog?, nie umia?a jej jako? tak na blach?, ale wiedzia?a co po czym idzie. Teraz kwestia tego, ?eby si? w tym nie zagubi?. ?ypn??a jeszcze okiem na arystokratk?... tak trudno recytowa? swe kwestie w obliczu tej?e os?bki.
- Niech?e ich usta czyni? to co r?ce. - kolejny wymach r?kami, bardziej niekoordynowany... ciekawe czy maj? gdzie? na zapleczu jakie? napoje wysokoprocentowe.- Moje si? modl?, przyjm mod?y ich, przyjmij. - zach?ca?a robi?c krok w jej stron?.
To co... buzi buzi? O czym ten tekst w og?le jest? Chyba si? zgubi?a, ale na tych koturnach uda?o si? jej post?pi? na tyle blisko Julki, ?e by?a teraz na p?? ?okcia odleg?o?ci. Prawie. Zale?y jakiego ?okcia. Powiedzmy, ?e przeci?tnego. W ka?dym razie cokolwiek mia?o teraz nast?pi?, sztuko trwaj... ?eby przetrwa? dalej to ju? b?dzie musia?a si? napi?. I jeszcze ta maska, skaranie boskie, jej wszystko na?ozi?o na okulary. Strasznie to by?o niewygodne.
 
     
MG


Dołączył: 26 Maj 2013
Posty: 391
Wysłany: 2017-11-03, 22:46   

Przedstawienie rozpocz??o si?, ale jeszcze zanim tak si? sta?o srebrzyste stworzenie mia?o okazj? zdoby? kilka cennych fant?w od go?ci, kt?rych uwaga skupiona by?a zupe?nie na czym innym. Zwierz? sobie radzi?o ca?kiem nie?le nawet w t?umie, ale nikt przecie? nie jest zupe?nie niewidzialny. M??czyzna, kt?ry straci? portfel zaraz zacz?? gor?czkowo przeszukiwa? kieszenie swej marynarki, dopytuj?c jeszcze ma??onk?, kt?ra z r?wnym przej?ciem zacz??a sprawdzi? zawarto?? swej torebki. Nie ma. Kilka w pobli?u stoj?cych os?b pod?apa?o wida? ten temat i cz??? go?ci zacz??a si? rozgl?da?, szuka? ewentualnego z?odziejaszka wzrokiem. Widzowie stali si? wi?c bardziej wyczuleni, niekt?rzy co jaki? czas ?apali si? za kiesze? by sprawdzi? czy portfel jeszcze tam si? znajduje, inni spogl?dali podejrzliwie na s?siad?w i taka nutka napi?cia towarzyszy?a publice a? kurtyna nie posz?a do g?ry i przedstawienie nie rozpocz??o si?. W?wczas ich uwaga skupi?a si? bardziej na scenie, ale ju? wida? zaalarmowani byli, ?e kto? nieproszony tu grasuje i kradnie.
 
     
Rebecca Montgomery

Lady

Rodzina: rodzina Montgomery
Wiek: 17 lat
Poziom ?ycia: 100%
Dołączył: 01 Cze 2016
Posty: 95
Wysłany: 2017-11-04, 16:22   
   Multikonta: Nicholas Leevis


Rebecca musia?a by? bardzo cierpliwa i dokonywa? naprawd? szczeg?lnego po?wi?cenia. To po?wi?cenie wymaga?o od niej bardzo wiele, ale ostatecznie by?a ?wiadoma tego, ?e je?li dobrze wypadnie zyska jeszcze wi?kszy podziw. Zas?ugiwa?a na t? rol?, zas?ugiwa?a bardziej ni? ktokolwiek inny i teraz pozostawa?o tylko p?awi? si? w blasku swojego sukcesu. Ten sukces niestety wi?za? si? ze zniesieniem naprawd? ma?o przyjemnych sytuacji po??czonych z osob? tej dziewczyny odgrywaj?cej rol? Romea. Ale nie, nawet ona nie popsuje jej drogi do chwa?y. Tutaj trzeba przyzna?, ?e arystokratka tak bardzo si? upar?a i zawzi??a, ?e by?a gotowa stawi? czo?o nawet takiej artystycznej pomy?ce jak Nancy na scenie.
Zignorowa?a to nieskoordynowane wymachiwanie r?kami, kt?re chyba nie znaczy?o nic szczeg?lnego. Czemu mia? w og?le s?u?y? ten gest? Wida?, ?e ta dziewucha nie mia?a ?adnej styczno?ci z osobami znajduj?cymi si? na wy?szym szczeblu spo?ecze?stwa, prawdopodobnie pochodzi?a z biedoty, chocia?... zreszt? z czegokolwiek by nie pochodzi?a nie mia?a w sobie ani grama klasy. Tyle, ?e str?j i charakteryzacja cz??ciowo to maskowa?o, bo inaczej nikt nie wzi??by jej na powa?nie. Co innego panna Montgomery, czy? nie? Od dziecka wychowywana na dam?, wi?c doskonale wiedzia?a jak powinna si? zachowa?, jakie ruchy powinna wykonywa?. Pomimo wi?c tego ca?ego cyrku pozosta?a niewzruszona, staraj?c si? okazywa? zainteresowanie postaci Montekiego.
- Niewzruszonymi pozostaj? ?wi?ci, Cho? gwoli mod??w niewzbronne ich ch?ci. - wyszczebiota?a delikatnym tonem.
Jednak gdy Nancy przybli?y?a si? troch? nadto, panienka niezauwa?alnie przygryz?a doln? warg? powstrzymuj?c si? przed tym, by nie zrobi? du?ego kroku w ty?. Albo lepiej, kilku krok?w. Sama bezpo?rednio?? tej dziewczyny by?a strasznie irytuj?ca, nie wspominaj?c ju? o takich zagraniach, ale Rebecca musia?a jako? to przetrzyma?. S?awa i chwa?a wymaga po?wi?ce?. Prze?kn??a ?lin?, przymykaj?c oczy niczym ofiara id?ca na spotkanie ze ?mierci?, ale nie zamierza?a by? ca?owana. Wystarczy jak b?d? blisko, prawda? Nie przez t? dziewuch?. Na wszelki wypadek otworzy?a oczy i pos?a?a jej ostrzegawcze spojrzenie, ?eby nawet nie wyobra?a?a sobie post?pi? w tak karygodny spos?b. Czy teraz nie powinna wej?? Rita? Niech si? po?pieszy, niech ta scena szybciej si? sko?czy, bo Rebecc? a? w ?rodku skr?ca?o, ale za wszelk? cen? stara?a si? trzyma? fason. Musi wygl?da? nienagannie, prezentowa? si? lekko niczym pi?rko.
 
     
Nancy Moron

Wydz. Żniwiarzy

Kosa ?mierci: zaostrzony bumerang - Chi
Poziom ?ycia: 100%
Dołączył: 22 Paź 2014
Posty: 205
Wysłany: 2017-11-04, 21:20   
   Multikonta: Sharon


No jak?e to, nie mo?na psu? romantycznej sceny. W?a?ciwie Nancy te? nie przepada?a za odtw?rczyni? roli Julki, lecz trzeba si? po?wi?ci?! Inna sprawa, ?e brak sympatii jak? panienka Moron mog?a ?ywi? do innych objawia? si? cz?sto na r??ne, nawet skrajne osoby. Jak wi?c pozna? czy kogo? lubi czy nie? Zgadywa?! Ale, wracaj?c... strasznie niewygodnie porusza?o si? jej na tych koturnach, wi?c ?eby nie wywin?? niespodziewanie or?a padaj?c przed Julk? na kolana i twarz, sta?a w miejscu, utrzymuj?c jako? r?wnowag?. Przynajmniej si? nie chybota?a na boki. Rebecca wci?? posy?a?a jej te swoje zadziorne spojrzenia, lecz Nancy wci?? na to nie reagowa?a. Ach, jaka ona musi by? spragniona i nakr?cona! Podniecenie bije nawet z ruchu jej warg. Nie? W ka?dym razie, nadal ?niwiarka nie zmienia?a swoich przekona?, to nie by? jej gust,
- Zi?? wi?c cel moich, stoj?c niewzruszenie. - bo tak, by?y niewzruszone.- I z ust swych moim daj wzi?? rozgrzeszenie. - prawda, ?e mia?a ?adne usteczka?
Nie przeznaczone dla Rebeccki, pech. Tak czy inaczej wgapia?a si? w ni? swoimi oczkami, zamruga?a nawet wdzi?cznie, znajduj?c troch? wdzi?czno?ci w swym obliczu. Pary statyst?w chyba nadal buja?y si? za ich plecami, scena trwa?a, publiczno?? jeszcze nie ucieka?a z sali czy mo?na powiedzie?, ?e mamy sukces! Musia?a poprawi? mask?, bo tak dziwnie ustawi?a si? na jej nosku, ?e prawie by zjecha?a, ale ca?? sw? niewzruszono?? zachowywa?a dalej.
 
     
Rita Veller

Lady

Rodzina: rodzina Veller
Wiek: 17 lat
Znaki szczeg?lne: noszona żałoba
Ekwipunek: nożyk za podwiązką
Poziom ?ycia: 100%
Dołączył: 21 Lip 2014
Posty: 153
Wysłany: 2017-11-04, 22:10   
   Multikonta: Arianna


Jej przygotowania do wyst?pu nie trwa?y tak d?ugo. Rita nie wiedzia?a jak powinna si? zaprezentowa? jako s?u??ca w roli Kapulet?w, wi?c jedyn? rada by?o wzi?? troch? przyk?adu z tych s?u??cych pracuj?cych w jej domu. Nie by?o ich wiele, rezydencja panienki Veller nie by?a posiad?o?ci? pe?n? przepychu, nie byli w ?aden osza?amiaj?cy spos?b bogaci czy wyr??niaj?cy si?. Raczej przeci?tni na tle wy?szych warstw spo?ecznych. Arystokratka przyby?a z jedna pokoj?wk? na czas przedstawienia i to z jej pomoc? przywdzia?a str?j potrzebny do wyst?pu. Uprzednio zadba?a o to, ?eby ta do?? skromna suknia mia?a w sobie ca?kiem sporo czarnych element?w, tak by nie musia?a za bardzo odchodzi? od swojej ?a?oby nosz?c to przebranie. Wygl?da?a schludnie, przyzwoici, ale skromnie. Z jej w?osami nie da?o si? zbyt wiele zrobi?, wi?c zostawi?a je tylko r?wno zaczesane. Widzia?a, ?e w pobli?u Rebeccki uwijaj? si? a? dwie pokoj?wki, ale sama uwa?a?a to za niepotrzebn? fars?. Nie wszystko musia?o by? idealne co do ka?dego elementu. W ko?cu gdy nasta? czas przedstawienia, sama zosta?a na zapleczu, przygl?daj?c si? ukradkiem jak idzie Nancy i Rebecce. Sama lada moment musia?a wchodzi?, czeka?a wi?c te? na wyczucie odpowiedniej chwili. Ciekawie si? obserwowa?o obie dziewczyny tym bardziej ze ?wiadomo?ci?, ?e chyba za sob? nie przepadaj?. W ko?cu gdy zacz?? zbli?a? si? moment jej wyst?pienia wysz?a na scen?, d?onie trzymaj?c splecione ze sob?, opuszczone przy ciele, staraj?c si? odtworzy? postaw? pokory zapewne cechuj?c? jej bohaterk?.
- Panienko, jejmo?? pani matka prosi. - zwr?ci?a si? do Rebeccki, spogl?daj?c na ni? i zbli?aj?c si? jeszcze krok?w bli?ej, ?eby znale?? si? w do?? bliskim po?o?eniu zar?wno Romea jak i Julii i chocia? jej rola nie by?a specjalnie wa?na ani nazbyt d?uga, to jednak nie uwa?a?a czasu po?wi?conego na przygotowania i ten wyst?p za stracony.
 
     
Nancy Moron

Wydz. Żniwiarzy

Kosa ?mierci: zaostrzony bumerang - Chi
Poziom ?ycia: 100%
Dołączył: 22 Paź 2014
Posty: 205
Wysłany: 2017-11-05, 16:07   
   Multikonta: Sharon


Jaka? ta panienka niedost?pna. Ojej. No dobra, Nancy nie da?a si? wytr?ci? z panta?yku, wchodz?c w sw? rol? jak wida? bardzo gi?tk?, nie licz?c tych n?g sztywno przyspawanych do jednego miejsca, bo gdyby na tych koturnach zrobi?aby krok najpewniej leg?aby jak w gruzach. I w tym momencie na scen? wkroczy?a inna arystokratka, ta bardziej skromna i stonowana. Nancy chyba powinna bardziej odwr?ci? si? w jej stron?, ale poniewa? grozi?a zawalenie, to poszura?a tymi butami, wykonuj?c skr?t tu?owia w ten spos?b, ?e mo?na podziwia? jej gibko?? i gi?tko??. Ani gibka ani gi?tka w rzeczywisto?ci nie by?a, wi?c jeszcze troch? i mia?a wra?enie, ?e us?yszy chrupot w?asnego kr?gos?upa, ale trzeba wytrzyma? troch? w tej pozie.
Chwila, musia?a sobie przypomnie? kogo gra ta czarna. Ach, tak, ju? wiadomo! Czas na moment konspiracji. ?niwiarka przybli?y?a si? do Rity, a raczej jej ucha niby udaj?c, ?e co? szepcze, nawet je?li powiedzia?a to na pe?ny g?os. Ale gra? trzeba!
- Kt?? jest jej matk?? - ?ypn??a wzrokiem porozumiewawczo na Rebecc?, nie kr?c?c si? jednak za bardzo w jednym miejscu i znowu musia?a sobie poprawi? mask?, bo jakby co? j? pi?o z ty?u.
W og?le ten str?j nie by? idealnie dobrany. Gdyby nie to, ?e panna Moron wcale nie po?wi?ci?a w przeciwie?stwie do innych zbyt wiele czasu na szykowanie si? do wyst?pu i wpad?a tutaj w?a?ciwie przywdziewaj?c to co jej daj?, to pewnie by sobie ten kostium troch? przerobi?a, ale obecnie nie b?dzie przecie? rozrywa? szat przed publiczno?ci?. Niech si? gawed? bawi, niech podziwia jej kunszt aktorski, bo by?o oczywi?cie pod tym wzgl?dem co podziwia?.
 
     
Rita Veller

Lady

Rodzina: rodzina Veller
Wiek: 17 lat
Znaki szczeg?lne: noszona żałoba
Ekwipunek: nożyk za podwiązką
Poziom ?ycia: 100%
Dołączył: 21 Lip 2014
Posty: 153
Wysłany: 2017-11-05, 16:50   
   Multikonta: Arianna


Czy Romeo nie mia? troszk? problem?w z poruszaniem si?? Takie odnios?a wra?enie, a gdy ukradkiem zerkn??a w d?? na buty Nancy nie mia?a nawet w?tpliwo?ci z czego to wynika. Lecz c??, ta ma?a specyficzna dziewczyna zosta?a wybrana akurat do g??wnej roli m?skiej, wi?c str?j akurat powinien by? taki, ?eby jak najbardziej przybli?y? j? do odgrywanego bohatera. Jako? p?ki co jednak te trudno?ci udawa?o si? jej przezwyci??y?. Sama Rita nie mia?a zbyt wielkiego problemu z wcieleniem si? w s?u?k?, zar?wno str?j jak i charakteryzacja nie stanowi?y pod tym wzgl?dem dla niej wyzwania. Mo?e nie do ko?ca pewnie si? czu?a, bo w jej przypadku cz?sto nawet przy normalnych czynno?ciach pojawia?o si? wahanie i zw?tpienie, ale stara?a si? jako? nie przyk?ada? specjalnej uwagi do faktu, ?e przygl?da si? jej pe?na sala publiczno?ci. Musia?a po prostu poczu? si? jak aktor na scenie i zakosztowa? tej pracy.
Nie cofn??a si? gdy Nancy zbli?y?a si? do niej bardziej, a nawet przychyli?a si? do niej bli?ej, co mia?o wskazywa? na wi?ksze zainteresowanie jej osob? i pytaniem.
- Jej matk?? Bajbardzo! - pocz?tkowo te? zacz??a tym "niby szeptem", aby zaraz jednak podnie?? g?os, ogl?daj?c si? r?wnocze?nie w stron? panny Montgomery, by zaraz znowu teoretycznie podciszy? g?os, aby te konspiracyjne "szepty" nie zosta?y zdemaskowane. - Nikt inny, jeno pani tego domu. I dobra pani, m?dra a cnotliwa. - wylicza?a, ka?dy przymiotnik podkre?laj?c dodatkowo skini?ciem g?owy.- Ja by?am mamk? tej, co? z ni? pan m?wi?. Smaczny by k?sek mia?, kto by j? z?owi?. - wyja?ni?a, by chwil? potem zostawi? "Romea" samego, a skierowa? si? w stron? Rebeccki, bo w kolejnym elemencie tej sceny niania Julii Kapulet mia?a w?a?nie z ni? si? naradza? zostawiaj?c jej ukochanego z tymi rozterkami.
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi
Nie możesz pisać nowych tematów
Możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  



Fairy Tail Path Magician



Bleach OtherWorld

Dragon Ball New Generation Reborn



Vampire Knight


Król Lew















Image and video hosting by TinyPic

Rainbow RPG



















Vampire Diaries





SnM: Naruto PBF





www.zmiennoksztaltni.wxv.pl











Eclipse



over-undertale





Northland Highschool

AbsitOmen


On-anime.pl



Projekt K7 M&A | http://k7.ubf.pl


Styl i grafika zedytowane przez Ciela Phantomhive. Uprasza się o nie kopiowanie.
Kuroshitsuji. Yana Toboso.
Strona wygenerowana w 0,36 sekundy. Zapytań do SQL: 13