Jeśli jesteś właścicielem tej strony, możesz wyłączyć reklamę poniżej zmieniając pakiet na PRO lub VIP w panelu naszego hostingu już od 4zł!

Witajcie w Anglii pod koniec XIX wieku, we wspaniałej choć zarazem mrocznej i zagadkowej epoce wiktoriańskiej. Mnożą się tajemnicze przestępstwa nad którymi Scotland Yard załamuje bezradnie ręce. Londyn staje się polem kryminalnych rozgrywek i zbrodni mrożących krew w żyłach. Zaniepokojona Królowa Wiktoria uruchamia wszystkie swoje siły do tego by zwalczyć rosnącą przestępczość. Ten mroczny świat zamieszkują wspólnie z ludźmi: demony, które wykorzystując słabość człowieka zawierają kontrakty w zamian za dusze śmiertelników; anioły pragnące oczyścić plugawą ludzkość z grzechów; shinigami zaprowadzające porządek pośród problematycznych dusz, a także piekielnie zwierzęta o nieprzewidywalnej naturze. To wszystko dzieje się już poza wiedzą i poza wzrokiem zwykłych ludzi, jednak ma na ich życie ogromny wpływ. Przetrwanie w tym świecie jest prawdziwym wyzwaniem, które może okazać się przygodą na śmierć i życie.
► Login = imię i nazwisko postaci bądź tylko imię (jeśli nie ma nazwiska).
► Event Romeo i Julia zakończony!
► Ogłoszenie o nadchodzących porządkach.

POSZUKIWANIA
► Basil poszukuje skrzypkowego konkurenta, nachalnego klienta i innych powiązań.
► Albert poszukuje przyrodniej siostry.
► Orin poszukuje ochotnika do sesji.
► Czarny Szermierz poszukuje różnych relacji.

Sierpień 1889r.
Nad Londynem gorąca aura sprzyja gwałtownym, letnim burzom z silnymi wyładowaniami. Temperatura będzie wynosić ok. 28'C w dzień, w nocy zaś 16'C.

Poprzedni temat «» Następny temat
Scena
Autor Wiadomość
Ciel Phantomhive

Earl/Pies Królowej

Rodzina: Vincent (ojciec), Rachel (matka) - oboje nie żyją - odziedziczył po nich firmę Funtom Company; Angelina Durless (ciotka), Frances Midford (ciotka), Alexis Leon Midford (wuj), Edward Midford (kuzyn), Elizabeth Midford (kuzynka i narzeczona)
Wiek: 15 lat
Znaki szczególne: czarna opaska na prawym oku, pierścień z niebieskim brylantem na lewym kciuku, na prawej ręce rodowy sygnet
Ekwipunek: rewolwer w kieszeni
Kontrakt z: Sebastian Michaelis
Poziom życia: 100%
Dołączył: 25 Maj 2013
Posty: 1128

Wysłany: 2017-10-27, 19:52   Scena
   Multikonta: Alexander


Bez wątpienia jedno z najważniejszych miejsc w każdym teatrze. Tutejsza scena to miejsce, gdzie aktorzy podczas przedstawień dają popis swoim umiejętnościom wcielając się w różnych bohaterów. Po bokach sceny znajdują się przejścia na zaplecze, zaś nad nią rozwieszona jest czerwona kurtyna, która w trakcie sztuki pozostaje zwykle podciągnięta do góry, zaś opada bądź na zakończenie występu bądź na przerwy oddzielające poszczególne akty. Przed sceną znajduje się oczywiście widownia obsadzona na pięćset miejsc, rozplanowanych piętrowo tak aby goście z każdego punktu mieli dobry widok.
 
 
     
Czarny Szermierz


Rodzina: Wszyscy warci zaufania.
Wiek: 20
Znaki szczególne: szaro-srebrne oczy
Ekwipunek: Dwa miecze, notes, troche leków i opatrunków.
Poziom życia: 100%
Dołączył: 28 Paź 2017
Posty: 36
Skąd: Centrum Mroku

Wysłany: 2017-10-29, 21:58   
   Multikonta: Zeno Hen


Demon zgubiony sam w mieście poszukiwał cichego lokum by odpocząć, natknął się na teatr, wszedł do środka. Nie opodal było chyba jakieś spotkanie, chłopak nie był jakoś skłonny do narażania się na odkrycie. Cicho przeszedł bokiem gdzie cień zasłonił jego szczupłą posturę. Kiedy przeszedł na scene rozerzał się po widowni. To było idealne miejsce, na razie całkowicie puste, ciemne i chłodne na tyle by dogodzić gustowi Szermierza. Spokojnie przeszedł się po każdym odcinku salu, dokładnie przeanalizował najlepsze miejsce względem jego zamiarów, nie wiedział że niedługo rozpocznie się tutaj jedno z przedstawień. Teraz jednak nie miał czym się martwić. Kiedy przeszedł każdy centymetr pomieszczenia to usiadł sobie na jedno z krzeseł jak najdalej od sceny i w kącie tam gdzie światło lamp nie miało zasięgu by go dosięgnąć. Nie chciał nikogo prowokować swoją obecnością, pomimo zapachu ludzi jakoś nie miał ochoty robić zamieszania. Chciał poznać bardziej kulture tego dziwnego miasta. Pozostał w cieniu wpatrując się w scene, oby nikt go nie zauważył. Niby wygląda jak normalny człowiek, ale nie chciałby zderzać się z innymi tak bezpośrednio w cztery oczy. Tak na prawde nie było tu dla niego zagrożenia, ale demon był zawsze aż nader ostrożny. Jedyny po co przyszedł to zaczerpnąć tchu i naładować troche siły na następną długi marsz w poszukiwaniu czegoś co zmieni coś w jego bezsensownym życiu. Może to nie był tak zły pomysł na jaki się z początku wydawał? Doświadczenie to podstawa, czym więcej będzie widział tym lepiej będzie umiał wpasować się w środowisko ludzi.
_________________
Wydając kompana, sprzedajesz samego siebie.
 
     
MG


Dołączył: 26 Maj 2013
Posty: 348
Wysłany: 2017-11-03, 16:35   

W dzień premierowego przedstawienia z udziałem zupełnych amatorów sztuki teatralnej, sala była wypełniona po brzegi. Stawili się głównie przedstawiciele wyższych klas społecznych i bogatszych kupców czy przedsiębiorców, ale było też parę rodzin i niewielkich grupek, które raczej należały do tej średniej warstwy. Wszystkie miejsca zajęte, widownia oczekiwała na rozpoczęcie występu, podczas gdy przyszli aktorzy przygotowywali się na zapleczu, zapewne dbając o dobór właściwego stroju jak i charakteryzację. Pierwszy gong. Czas się zbierać, czas kończyć ostatnie poprawki, drugi gong... reżyser pogania już aktorów odpowiadających za rolę Romea, Julii i Marty na scenę. Jeszcze chwila na przypomnienie tekstu. Trzeci gong. Kurtyna poszła w górę. Scena udekorowana była na wzór sali bankietowej zapewne jakiegoś bogatego rodu. Nie brakowało drobnych dekoracji, świec dodających klimatu, a w tle tańczyło kilka zamaskowanych par.
Nieszczęśliwie zakochany w pięknej Rozalinie, Romeo dowiaduje się o balu maskowym w pałacu Kapuletów. Udaje się tam wraz z przyjaciółmi i poznaje Julię.
Akt I, Scena V. Sala w domu Kapuletów. Trwa bal maskowy.
 
     
Nancy Moron

Wydz. Żniwiarzy

Kosa śmierci: zaostrzony bumerang - Chi
Poziom życia: 100%
Dołączył: 22 Paź 2014
Posty: 154

Wysłany: 2017-11-03, 17:08   
   Multikonta: Sharon


Ten strój był dziwny! Ale wróćmy do początku. Panna Moron przybyła na premierę tego wybitnego dzieła nie jako w roli publiczności, a głównego bohatera męskiego. MĘSKIEGO. Co jej wpadła do głowy, żeby odgrywać coś takiego? A trudno powiedzieć, ale ona uwielbiała wyzwania. Im trudniejsze tym zabawniej. Na przesłuchaniu została wytypowana akurat do roli Romea. Nie była to może porywająca postać, ale uznała, że skoro już się tego podejmuje to będzie najlepszym Romeem jakiego świat widział. I tak oto stawiła się przed przedstawieniem, przypadł jej jakiś zacny kostium męski, trzeba było troszkę pokombinować, żeby ukryć jej biust, ale dało radę. Na głowie zacny kapelusik, co by też jej włosy schować... będzie musiała pomyśleć jak to zrobić później i nawet buciki dostała takie na wyższym obcasie, bo co to za Romeo mniejszy od Julki. I MASKA. Bo to był bal maskowy, gdzie Romeo miał podbijać do swej wybranki. Jakieś to romantyczne i przereklamowane. Cóż, taki zwyczaj... i w tymże stroju wskoczyła na scenę. Jej wybranka pojawi się zapewne lada moment, albo już że zaczynała po tej scenie kroczyć. Nancy miała trochę problem z oszacowaniem sytuacji, bo maska jej nieco najeżdżała na okularki, ale damy radę!
Zerknęła w jedną stronę, potem szybkie spojrzenie na drugą... Julka, Julka, gdzie ty jesteś, ach Julka, gdzie ta jasnowłosa flądra. Julka w ogóle była blondynką? To było gdzieś zaznaczone? Kurtyna poszła w górę, Nancy wyciągnęła ręce w jedną stronę, potem drugą okazując swe oddanie owej Julce, która... GDZIE ONA STOI? Najwyżej będzie mówić do filaru.
- Jeśli dłoń moja, co tę świętość trzyma bluźni dotknięciem: zuchwalstwo takowe Odpokutować usta me gotowe pocałowaniem pobożnym pielgrzyma. - wyrecytowała z przejęciem, po czym ciut ciut poprawiła sobie tą maskę, bo coś ją w tył główki ciśnie, chyba za mocno założona... to GDZIE JEST TA JULKA? Czy ona na pewno nie wyznała właśnie miłości filarowi? Jeszcze jakieś pary tam tańczyły, te buty miały trochę za wysoki koturn, ona zaraz się na nich wywali.
 
     
Orin


Rodzina: Brak
Wiek: Około 300 lat?
Znaki szczególne: Pluje kwasem w obu formach.
Poziom życia: 100%
Dołączył: 23 Paź 2017
Posty: 32
Wysłany: 2017-11-03, 17:51   
   Multikonta: Incubus


Widocznie pomysł obsadzenia do ról ludzi "wyłapanych" na ulicy, miał okazać się wielkim sukcesem. Ogłoszenia reklamujące sztukę przyciągnęły tłum ludzi, z różnego stopnia zamożności. Sala była pełna, a ludzi zdecydowanie wydawali się nie móc doczekać sztuki. Czy zaskoczeniem jest że wielkie zgromadzenie, przyciągnie uwagę części miejscowych złodziejaszków? Chłopak...lis...czy co to tam było, nie wiele wiedział na temat przedstawienia i jego sens był daleko poza jego rozumowaniem. Jednak także przyciągnęło to jego uwagę. Duże zbiorowisko ludzi, z których część wyglądała na dość zamożnych. Dla niego była to pewna okazja. Mała sylwetka zwierzątka przemykała między ludźmi. Raczej nie spodziewali się tu zwierząt, więc łatwo przemykał pomiędzy nogami. Ważne było jedynie, by unikać zderzenia lub nadepnięcia. Krył się w ciemnych miejscach, starając nie ściągnąć na siebie uwagi. Większość i tak nawet jakby go dostrzegła, pomyślałaby że do środka jakimś sposobem dostał się bezdomny kundel z ulicy. W każdym razie dzięki jego doświadczeniu, prześlizgnięcie się, nie było problemem. Jak już się okazuje, zdążył zwinąć portfel jakiemuś facetowi, który okazał się wystarczająco nieostrożny, by pozostawić go na kilka sekund bez opieki. Stworzonko błyskawicznie przemykało się z "Zdobyczą" w pysku. W końcu zawędrował do ciemniejszego konta sali, gdzie odłożył zdobyty skarb. Lepiej było nie nosić go cały czas przy sobie, jeżeli chciał jeszcze powęszyć...
 
     
Czarny Szermierz


Rodzina: Wszyscy warci zaufania.
Wiek: 20
Znaki szczególne: szaro-srebrne oczy
Ekwipunek: Dwa miecze, notes, troche leków i opatrunków.
Poziom życia: 100%
Dołączył: 28 Paź 2017
Posty: 36
Skąd: Centrum Mroku

Wysłany: 2017-11-03, 18:13   
   Multikonta: Zeno Hen


Był nadal w tym ciemniejszym koncie, nikt go nie zauważył. Przyglądał się przedstawieniu, to ci ludzie z sali obok. To pewnie po to ćwiczyli, na razie ciężko było co kolwiek dostrzec bo nic się jeszcze ciekawego nie zdążyło wydarzyć. Miał uczucie jakby coś starali się udawać, ale po co udawać kogoś kim się nie jest? Chyba miało to dla ludzi wielką wartość, bo przyszło tu tyle tłumu. Nie lubił takich sytuacji, ale postanowił uzbroić się w cierpliwość i poczekać puki wyjdzie więcej aktorów. Nie znał sztuki, nie czytał książek wszystko było takie nowe. Czarny rozejrzał się w okuł, czyżby widział te dziwne zwierzę co wtedy tej pamiętnej nocy. Wszystko możliwe, na szczęście lis go nie zauważył, a przynajmniej tak to wyglądało, pewnie dla niego to była okazja by coś jeszcze sobie zjeść, ludzie byli z natury litościwi i zazwyczaj takiemu zwierzaczkowi coś pewnie rzucali. Na razie to było najmniej ważne, pewnie niedługo coś zacznie się dziać. W sumie tutaj mogło zdarzyć się wszystko i nic, każda minuta to była jednak wielka niewiadoma. Chyba jako jedyny stał pod ścianą, widział doskonale z daleka więc nie było problemu z tłumem który aktualnie siedział. Kiedyś słyszał w nocy jak jeden z przechodniów czytał książkę na głos, czemu nie pytał, ale nie to było w tym istotne. Chodziło o to że ten tekst już gdzieś chyba słyszał, a może to ton pierwszej aktorki gdzieś obił mu się o ucho. Albo to po prostu tylko zwyczajny przypadek w które Szermierz zbytnio nie wierzył, ale co tam...raz można było popuścić trochę swoje twarde zasady i dać ponieść się klimatowi tej wyjątkowej chwili.
_________________
Wydając kompana, sprzedajesz samego siebie.
 
     
Afuro Aphrodi Terumi


Rodzina: Nie pamięta
Wiek: Wieczność to za mało
Znaki szczególne: Charakterystyczny wyraz twarzy i spojrzenie przypisane tylko jemu, nikt na świecie i po za nim nie posiada nawet w podobie czegoś tak subtelnego jak on. Można powiedzieć że sama jego czystość jest znakiem rozpoznawczym ponieważ prucz ubrania ma na prawde nie wiele przedmiotów martwych.
Ekwipunek: Jedyna broń to nakładki na dłonie z ostrzymi zakończeniami jak w szponach, są na nich dziwne zapiski w zapomnianym dawnym języku, pobłopobłogosławiona.
Poziom życia: 100%
Dołączył: 27 Paź 2017
Posty: 14
Skąd: Z nieskończoności
Wysłany: 2017-11-03, 18:33   
   Multikonta: Czarny Szermierz


Wraz z pierwszym wyjściem aktorki weszła postać ubrana w biel, eleganckie spodnie. Wkroczył z gracją stając z boku zaraz przy pierwszym rzędzie. Planował tu przyjść, ale trochę się spóźnił. Dobrze że nie przegapił wiele, tylko jego spojrzenie trafiło na głos pierwszej mówczyni i od razu zaczął wszystko analizować. Jak prawdziwy krytyk zaczął od tonacji kończąc na poruszaniu się. Nie było tragedii, chociaż najlepiej się nie zaczęło. Trema, może źle dopasowane detale, nie oczekiwał zbyt wiele. W sumie nic tu nie wpadało w jego gust, szukał czegoś godnego jego czasu i chyba w końcu zobaczył był to demon siedzący w lewym koncie tylnych siedzisk. Co demon mógł szukać w takim miejscu? Czyżby to była grubsza afera, tyle ludzi, to jak bufet dla tak mrocznego dziwoląga. Był gotów na wszystko co mogło się wydarzyć, na razie było spokojnie, ale kto zrozumie te istoty nawet nie sięgające aniołom do kostek...tego nikt nie wie. Kiedy zdał sobie sprawę z osłabienia czarnego chłopaka zainteresował się nim. Może nie był taki na jakiego wyglądał, może nie tylko aktorzy grali tu role. Młody miał jeszcze oko na demona, ale już mniej się nim przejmował. Nie zabroni przecież nikomu oglądać aż tak cyniczny nie był. Jego wzrok znów poleciał jak strzała przed siebie w stronę sceny. Surowo wpatrywał się w każde oczy napotkane na tym dziwnym przedstawieniu, wsłuchiwał się w każde wypowiedziane słowo jak w melancholie, piękną pieśń. By złożyć pod koniec kiedy kurtyna opadnie, charaktery postaci jak puzzle w jedną wielką całość i tą całość na spokojnie oceni. Ludzie byli na przegranym polu od samego początku, ale od pobytu w kościele coś chyba mu się objawiło. Postanowił dać ludowi Londynu jeszcze jedną szanse, niech pokażą że jego osądy były mylne. Niech serca na scenie błysną doskonałością sztuki, sam Afuro czytał trochę poezji, ale czy to mogło mieć coś wspólnego z tym co niegdyś robił. Oczywiście nie dosłownie, chodziło mu o ideały czy uda im się odtworzyć tak wielki ocean pociągający emocje wszystkiego co żyje, w śmiech, płacz, smutek i nawrócenie... Postura blond młodzieńca ciągle stała tak sztywno, tak ostro, tak... ostatecznie. Był takie niewzruszony, nawet wyraz twarzy wywoływał w innych powagę. To nie były żarty, zaraz wszystko się okaże...ile są warci... co wyjdzie z prób...może wszystkich zaskoczą i nawet Aphrodi nie zapomni tej chwili...
_________________
Choćbym kroczył ciemną doliną, zła się nie ulękne.
 
     
Rebecca Montgomery

Lady

Rodzina: rodzina Montgomery
Wiek: 17 lat
Poziom życia: 100%
Dołączył: 01 Cze 2016
Posty: 84
Wysłany: 2017-11-03, 21:05   

Pannę Montgomery targały mieszane uczucia. Z jednej strony bowiem gratulowano jej zdobycia głównej roli, wiele arystokratek zazdrościło jej nie tylko udziału w przedstawieniu, ale przede wszystkim właśnie Julii, która stała się symbolem wiecznej i nieszczęśliwej miłości, a sfery wyższe przecież uwielbiały takie dramatyczne historyjki. Z drugiej zaś wizja współgrania z osobą tak bezczelną, tak mało znaczącą jak ta głośna dziewczyna w okularach nie napawały ją entuzjazmem. Niestety, musiała jakoś to przecierpieć. Wizja bycia podziwianą i wychwalaną zdominowała ją na tyle, że arystokratka nie potrafiła z niej zrezygnować nawet za taką cenę. W dzień przedstawienia zjawiła się wraz ze służbą w teatrze, bo przecież sama sukni nie ubierze, sama też nie będzie dbała o swój makijaż i fryzurę. Zabrała dwie pokojówki, które często towarzyszyły jej na wyjazdach, a zatem były przyzwyczajone do znoszenia kaprysów panienki i z pokorą jej służyły. Kogoś takiego potrzebowała. Jak tylko znalazła się na zapleczu zaczął się żmudny czas przygotować. Jeszcze suknia nie była taka jak trzeba, na szczęście jedna z tych pokojówek dobrze radziła sobie z szyciem, więc dało radę to załatwić. Potem jeszcze uczesanie i charakteryzacja... na ułożenie jej włosów już poświęcono mnóstwo czasu, a makijaż... niby będzie miała maskę, lecz cóż z tego. Nie mogła sobie pozwolić na niechlujny wygląd, nie będąc Julią. Obie służące żwawo się przy niej uwijały aby dokładnie przygotować ją do roli. Nie były zbyt rozmowne. I dobrze. Rebecca nie życzyła sobie by ktoś jej szczebiotał za uszami, więc sama im zwracała uwagę jak coś było nie tak. A potem wkroczyła na scenę. Jak już była w całości gotowa. Romeo już był i czekał. Panna Montgomery nie mogła sobie odmówić lekkiego grymasu pod nosem na ten widok. Jakie szczęście, że miała maskę, przynajmniej nie musiała spoglądać na nią bezpośrednio. Kurtyna poszła w górę. Zerknęła tylko krótko na publiczność. Cała sala wypełniona, a więc pomimo tych przeciwności losu musi wypaść jak najlepiej. Starała się zachować profesjonalizm wysłuchując słów jej teatralnego wybranka, lecz z trudem wytrzymywała bez skrzywień na twarzy. Naprawdę nie rozumiała jak można było wybrać na Romea taką osobę.
- Mości pielgrzymie, bluźnisz swojej dłoni, która nie grzeszy zdrożnym dotykaniem. - zwróciła się do niego niemal przesłodzonym głosem.- Jestli ujęcie rąk pocałowaniem,
nikt go ze świętych pielgrzymom nie broni.
- zatrzepotała rzęsami, żeby wypaść bardziej wiarygodnie, chociaż wciąż spoglądając na postać Romea... trudno powiedzieć ile ta rola kosztowała ją poświęceń, wyrzeczeń i cierpliwości.
 
     
Nancy Moron

Wydz. Żniwiarzy

Kosa śmierci: zaostrzony bumerang - Chi
Poziom życia: 100%
Dołączył: 22 Paź 2014
Posty: 154

Wysłany: 2017-11-03, 22:12   
   Multikonta: Sharon


Chyba mówiła we właściwym kierunku. Chyba. Bo się zgubiła! Ale to nie była jej wina, ta maska była jakaś dziwna, kto w ogóle wpadł na pomysł takich masek... powinien sam za karę jej nosić. Ale jakoś kątem oka dostrzegła przybycie Julki. O blond nieszczęście! O ona nieszczęsna! O wszyscy nieszczęśni! Raczej nie wyglądało na to, żeby Romeo był zachwycony z tego spotkania, ale jak tylko dokładniej namierzyła położenie tej arystokratki wykonała w jej stronę bliżej nieokreślony gest wymachu dłoni jakby się kłaniała z rozmachem, ale bardziej to wyglądało jak machanie przez wystraszonego ptaka skrzydła. Dobra, dobra... może być takim tam skowroneczkiem.
Jak dalej szła ta rola? Przestąpiła z nogi na nogę, nie umiała jej jakoś tak na blachą, ale wiedziała co po czym idzie. Teraz kwestia tego, żeby się w tym nie zagubić. Łypnęła jeszcze okiem na arystokratkę... tak trudno recytować swe kwestie w obliczu tejże osóbki.
- Niechże ich usta czynią to co ręce. - kolejny wymach rękami, bardziej niekoordynowany... ciekawe czy mają gdzieś na zapleczu jakieś napoje wysokoprocentowe.- Moje się modlą, przyjm modły ich, przyjmij. - zachęcała robiąc krok w jej stronę.
To co... buzi buzi? O czym ten tekst w ogóle jest? Chyba się zgubiła, ale na tych koturnach udało się jej postąpić na tyle blisko Julki, że była teraz na pół łokcia odległości. Prawie. Zależy jakiego łokcia. Powiedzmy, że przeciętnego. W każdym razie cokolwiek miało teraz nastąpić, sztuko trwaj... żeby przetrwać dalej to już będzie musiała się napić. I jeszcze ta maska, skaranie boskie, jej wszystko nałoziło na okulary. Strasznie to było niewygodne.
 
     
MG


Dołączył: 26 Maj 2013
Posty: 348
Wysłany: 2017-11-03, 22:46   

Przedstawienie rozpoczęło się, ale jeszcze zanim tak się stało srebrzyste stworzenie miało okazję zdobyć kilka cennych fantów od gości, których uwaga skupiona była zupełnie na czym innym. Zwierzę sobie radziło całkiem nieźle nawet w tłumie, ale nikt przecież nie jest zupełnie niewidzialny. Mężczyzna, który stracił portfel zaraz zaczął gorączkowo przeszukiwać kieszenie swej marynarki, dopytując jeszcze małżonkę, która z równym przejęciem zaczęła sprawdzić zawartość swej torebki. Nie ma. Kilka w pobliżu stojących osób podłapało widać ten temat i część gości zaczęła się rozglądać, szukać ewentualnego złodziejaszka wzrokiem. Widzowie stali się więc bardziej wyczuleni, niektórzy co jakiś czas łapali się za kieszeń by sprawdzić czy portfel jeszcze tam się znajduje, inni spoglądali podejrzliwie na sąsiadów i taka nutka napięcia towarzyszyła publice aż kurtyna nie poszła do góry i przedstawienie nie rozpoczęło się. Wówczas ich uwaga skupiła się bardziej na scenie, ale już widać zaalarmowani byli, że ktoś nieproszony tu grasuje i kradnie.
 
     
Rebecca Montgomery

Lady

Rodzina: rodzina Montgomery
Wiek: 17 lat
Poziom życia: 100%
Dołączył: 01 Cze 2016
Posty: 84
Wysłany: 2017-11-04, 16:22   

Rebecca musiała być bardzo cierpliwa i dokonywać naprawdę szczególnego poświęcenia. To poświęcenie wymagało od niej bardzo wiele, ale ostatecznie była świadoma tego, że jeśli dobrze wypadnie zyska jeszcze większy podziw. Zasługiwała na tą rolę, zasługiwała bardziej niż ktokolwiek inny i teraz pozostawało tylko pławić się w blasku swojego sukcesu. Ten sukces niestety wiązał się ze zniesieniem naprawdę mało przyjemnych sytuacji połączonych z osobą tej dziewczyny odgrywającej rolę Romea. Ale nie, nawet ona nie popsuje jej drogi do chwały. Tutaj trzeba przyznać, że arystokratka tak bardzo się uparła i zawzięła, że była gotowa stawić czoło nawet takiej artystycznej pomyłce jak Nancy na scenie.
Zignorowała to nieskoordynowane wymachiwanie rękami, które chyba nie znaczyło nic szczególnego. Czemu miał w ogóle służyć ten gest? Widać, że ta dziewucha nie miała żadnej styczności z osobami znajdującymi się na wyższym szczeblu społeczeństwa, prawdopodobnie pochodziła z biedoty, chociaż... zresztą z czegokolwiek by nie pochodziła nie miała w sobie ani grama klasy. Tyle, że strój i charakteryzacja częściowo to maskowało, bo inaczej nikt nie wziąłby jej na poważnie. Co innego panna Montgomery, czyż nie? Od dziecka wychowywana na damę, więc doskonale wiedziała jak powinna się zachować, jakie ruchy powinna wykonywać. Pomimo więc tego całego cyrku pozostała niewzruszona, starając się okazywać zainteresowanie postaci Montekiego.
- Niewzruszonymi pozostają święci, Choć gwoli modłów niewzbronne ich chęci. - wyszczebiotała delikatnym tonem.
Jednak gdy Nancy przybliżyła się trochę nadto, panienka niezauważalnie przygryzła dolną wargę powstrzymując się przed tym, by nie zrobić dużego kroku w tył. Albo lepiej, kilku kroków. Sama bezpośredniość tej dziewczyny była strasznie irytująca, nie wspominając już o takich zagraniach, ale Rebecca musiała jakoś to przetrzymać. Sława i chwała wymaga poświęceń. Przełknęła ślinę, przymykając oczy niczym ofiara idąca na spotkanie ze śmiercią, ale nie zamierzała być całowana. Wystarczy jak będą blisko, prawda? Nie przez tą dziewuchę. Na wszelki wypadek otworzyła oczy i posłała jej ostrzegawcze spojrzenie, żeby nawet nie wyobrażała sobie postąpić w tak karygodny sposób. Czy teraz nie powinna wejść Rita? Niech się pośpieszy, niech ta scena szybciej się skończy, bo Rebeccę aż w środku skręcało, ale za wszelką cenę starała się trzymać fason. Musi wyglądać nienagannie, prezentować się lekko niczym piórko.
 
     
Nancy Moron

Wydz. Żniwiarzy

Kosa śmierci: zaostrzony bumerang - Chi
Poziom życia: 100%
Dołączył: 22 Paź 2014
Posty: 154

Wysłany: 2017-11-04, 21:20   
   Multikonta: Sharon


No jakże to, nie można psuć romantycznej sceny. Właściwie Nancy też nie przepadała za odtwórczynią roli Julki, lecz trzeba się poświęcić! Inna sprawa, że brak sympatii jaką panienka Moron mogła żywić do innych objawiał się często na różne, nawet skrajne osoby. Jak więc poznać czy kogoś lubi czy nie? Zgadywać! Ale, wracając... strasznie niewygodnie poruszało się jej na tych koturnach, więc żeby nie wywinąć niespodziewanie orła padając przed Julką na kolana i twarz, stała w miejscu, utrzymując jakoś równowagę. Przynajmniej się nie chybotała na boki. Rebecca wciąż posyłała jej te swoje zadziorne spojrzenia, lecz Nancy wciąż na to nie reagowała. Ach, jaka ona musi być spragniona i nakręcona! Podniecenie bije nawet z ruchu jej warg. Nie? W każdym razie, nadal żniwiarka nie zmieniała swoich przekonań, to nie był jej gust,
- Ziść więc cel moich, stojąc niewzruszenie. - bo tak, były niewzruszone.- I z ust swych moim daj wziąć rozgrzeszenie. - prawda, że miała ładne usteczka?
Nie przeznaczone dla Rebeccki, pech. Tak czy inaczej wgapiała się w nią swoimi oczkami, zamrugała nawet wdzięcznie, znajdując trochę wdzięczności w swym obliczu. Pary statystów chyba nadal bujały się za ich plecami, scena trwała, publiczność jeszcze nie uciekała z sali czy można powiedzieć, że mamy sukces! Musiała poprawić maskę, bo tak dziwnie ustawiła się na jej nosku, że prawie by zjechała, ale całą swą niewzruszoność zachowywała dalej.
 
     
Rita Veller

Lady

Rodzina: rodzina Veller
Wiek: 17 lat
Znaki szczególne: noszona żałoba
Ekwipunek: nożyk za podwiązką
Poziom życia: 100%
Dołączył: 21 Lip 2014
Posty: 131
Wysłany: 2017-11-04, 22:10   
   Multikonta: Arianna


Jej przygotowania do występu nie trwały tak długo. Rita nie wiedziała jak powinna się zaprezentować jako służąca w roli Kapuletów, więc jedyną rada było wziąć trochę przykładu z tych służących pracujących w jej domu. Nie było ich wiele, rezydencja panienki Veller nie była posiadłością pełną przepychu, nie byli w żaden oszałamiający sposób bogaci czy wyróżniający się. Raczej przeciętni na tle wyższych warstw społecznych. Arystokratka przybyła z jedna pokojówką na czas przedstawienia i to z jej pomocą przywdziała strój potrzebny do występu. Uprzednio zadbała o to, żeby ta dość skromna suknia miała w sobie całkiem sporo czarnych elementów, tak by nie musiała za bardzo odchodzić od swojej żałoby nosząc to przebranie. Wyglądała schludnie, przyzwoici, ale skromnie. Z jej włosami nie dało się zbyt wiele zrobić, więc zostawiła je tylko równo zaczesane. Widziała, że w pobliżu Rebeccki uwijają się aż dwie pokojówki, ale sama uważała to za niepotrzebną farsę. Nie wszystko musiało być idealne co do każdego elementu. W końcu gdy nastał czas przedstawienia, sama została na zapleczu, przyglądając się ukradkiem jak idzie Nancy i Rebecce. Sama lada moment musiała wchodzić, czekała więc też na wyczucie odpowiedniej chwili. Ciekawie się obserwowało obie dziewczyny tym bardziej ze świadomością, że chyba za sobą nie przepadają. W końcu gdy zaczął zbliżać się moment jej wystąpienia wyszła na scenę, dłonie trzymając splecione ze sobą, opuszczone przy ciele, starając się odtworzyć postawę pokory zapewne cechującą jej bohaterkę.
- Panienko, jejmość pani matka prosi. - zwróciła się do Rebeccki, spoglądając na nią i zbliżając się jeszcze kroków bliżej, żeby znaleźć się w dość bliskim położeniu zarówno Romea jak i Julii i chociaż jej rola nie była specjalnie ważna ani nazbyt długa, to jednak nie uważała czasu poświęconego na przygotowania i ten występ za stracony.
 
     
Nancy Moron

Wydz. Żniwiarzy

Kosa śmierci: zaostrzony bumerang - Chi
Poziom życia: 100%
Dołączył: 22 Paź 2014
Posty: 154

Wysłany: 2017-11-05, 16:07   
   Multikonta: Sharon


Jakaż ta panienka niedostępna. Ojej. No dobra, Nancy nie dała się wytrącić z pantałyku, wchodząc w swą rolę jak widać bardzo giętką, nie licząc tych nóg sztywno przyspawanych do jednego miejsca, bo gdyby na tych koturnach zrobiłaby krok najpewniej ległaby jak w gruzach. I w tym momencie na scenę wkroczyła inna arystokratka, ta bardziej skromna i stonowana. Nancy chyba powinna bardziej odwrócić się w jej stronę, ale ponieważ groziła zawalenie, to poszurała tymi butami, wykonując skręt tułowia w ten sposób, że można podziwiać jej gibkość i giętkość. Ani gibka ani giętka w rzeczywistości nie była, więc jeszcze trochę i miała wrażenie, że usłyszy chrupot własnego kręgosłupa, ale trzeba wytrzymać trochę w tej pozie.
Chwila, musiała sobie przypomnieć kogo gra ta czarna. Ach, tak, już wiadomo! Czas na moment konspiracji. Żniwiarka przybliżyła się do Rity, a raczej jej ucha niby udając, że coś szepcze, nawet jeśli powiedziała to na pełny głos. Ale grać trzeba!
- Któż jest jej matką? - łypnęła wzrokiem porozumiewawczo na Rebeccę, nie kręcąc się jednak za bardzo w jednym miejscu i znowu musiała sobie poprawić maskę, bo jakby coś ją piło z tyłu.
W ogóle ten strój nie był idealnie dobrany. Gdyby nie to, że panna Moron wcale nie poświęciła w przeciwieństwie do innych zbyt wiele czasu na szykowanie się do występu i wpadła tutaj właściwie przywdziewając to co jej dają, to pewnie by sobie ten kostium trochę przerobiła, ale obecnie nie będzie przecież rozrywać szat przed publicznością. Niech się gawedź bawi, niech podziwia jej kunszt aktorski, bo było oczywiście pod tym względem co podziwiać.
 
     
Rita Veller

Lady

Rodzina: rodzina Veller
Wiek: 17 lat
Znaki szczególne: noszona żałoba
Ekwipunek: nożyk za podwiązką
Poziom życia: 100%
Dołączył: 21 Lip 2014
Posty: 131
Wysłany: 2017-11-05, 16:50   
   Multikonta: Arianna


Czy Romeo nie miał troszkę problemów z poruszaniem się? Takie odniosła wrażenie, a gdy ukradkiem zerknęła w dół na buty Nancy nie miała nawet wątpliwości z czego to wynika. Lecz cóż, ta mała specyficzna dziewczyna została wybrana akurat do głównej roli męskiej, więc strój akurat powinien być taki, żeby jak najbardziej przybliżyć ją do odgrywanego bohatera. Jakoś póki co jednak te trudności udawało się jej przezwyciężyć. Sama Rita nie miała zbyt wielkiego problemu z wcieleniem się w służkę, zarówno strój jak i charakteryzacja nie stanowiły pod tym względem dla niej wyzwania. Może nie do końca pewnie się czuła, bo w jej przypadku często nawet przy normalnych czynnościach pojawiało się wahanie i zwątpienie, ale starała się jakoś nie przykładać specjalnej uwagi do faktu, że przygląda się jej pełna sala publiczności. Musiała po prostu poczuć się jak aktor na scenie i zakosztować tej pracy.
Nie cofnęła się gdy Nancy zbliżyła się do niej bardziej, a nawet przychyliła się do niej bliżej, co miało wskazywać na większe zainteresowanie jej osobą i pytaniem.
- Jej matką? Bajbardzo! - początkowo też zaczęła tym "niby szeptem", aby zaraz jednak podnieść głos, oglądając się równocześnie w stronę panny Montgomery, by zaraz znowu teoretycznie podciszyć głos, aby te konspiracyjne "szepty" nie zostały zdemaskowane. - Nikt inny, jeno pani tego domu. I dobra pani, mądra a cnotliwa. - wyliczała, każdy przymiotnik podkreślając dodatkowo skinięciem głowy.- Ja byłam mamką tej, coś z nią pan mówił. Smaczny by kąsek miał, kto by ją złowił. - wyjaśniła, by chwilę potem zostawić "Romea" samego, a skierować się w stronę Rebeccki, bo w kolejnym elemencie tej sceny niania Julii Kapulet miała właśnie z nią się naradzać zostawiając jej ukochanego z tymi rozterkami.
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi
Nie możesz pisać nowych tematów
Możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  



Fairy Tail Path Magician



Bleach OtherWorld

Dragon Ball New Generation Reborn



Vampire Knight


Król Lew















Image and video hosting by TinyPic

Rainbow RPG

























Silver Baner

Vampire Diaries











SnM: Naruto PBF



Luciferum zaprasza!





Ningyo

On-anime.pl



Projekt K7 M&A | http://k7.ubf.pl


Styl i grafika zedytowane przez Ciela Phantomhive. Uprasza się o nie kopiowanie.
Kuroshitsuji. Yana Toboso.
Strona wygenerowana w 0,18 sekundy. Zapytań do SQL: 11