Jeśli jesteś właścicielem tej strony, możesz wyłączyć reklamę poniżej zmieniając pakiet na PRO lub VIP w panelu naszego hostingu już od 4zł!

Witajcie w Anglii pod koniec XIX wieku, we wspaniałej choć zarazem mrocznej i zagadkowej epoce wiktoriańskiej. Mnożą się tajemnicze przestępstwa nad którymi Scotland Yard załamuje bezradnie ręce. Londyn staje się polem kryminalnych rozgrywek i zbrodni mrożących krew w żyłach. Zaniepokojona Królowa Wiktoria uruchamia wszystkie swoje siły do tego by zwalczyć rosnącą przestępczość. Ten mroczny świat zamieszkują wspólnie z ludźmi: demony, które wykorzystując słabość człowieka zawierają kontrakty w zamian za dusze śmiertelników; anioły pragnące oczyścić plugawą ludzkość z grzechów; shinigami zaprowadzające porządek pośród problematycznych dusz, a także piekielnie zwierzęta o nieprzewidywalnej naturze. To wszystko dzieje się już poza wiedzą i poza wzrokiem zwykłych ludzi, jednak ma na ich życie ogromny wpływ. Przetrwanie w tym świecie jest prawdziwym wyzwaniem, które może okazać się przygodą na śmierć i życie.
► Login = imię i nazwisko postaci bądź tylko imię (jeśli nie ma nazwiska).
► Czy wiesz, że... nasze forum ma już 4,5 roku? Dziękujemy za to, że jesteście!

POSZUKIWANIA
► Basil poszukuje skrzypkowego konkurenta, nachalnego klienta i innych powiązań.
► Albert poszukuje przyrodniej siostry.
► Orin poszukuje ochotnika do sesji.
► Czarny Szermierz poszukuje różnych relacji.

Wrzesień 1889r.
Coraz więcej deszczowych i pochmurnych dni, coraz mniej przebłysków ciepłego słońca. Temperatura będzie wynosić ok. 20'C w dzień, w nocy zaś 12'C.

Poprzedni temat «» Następny temat
Wyścigi konne
Autor Wiadomość
Ciel Phantomhive

Earl/Pies Królowej

Rodzina: Vincent (ojciec), Rachel (matka) - oboje nie żyją - odziedziczył po nich firmę Funtom Company; Angelina Durless (ciotka), Frances Midford (ciotka), Alexis Leon Midford (wuj), Edward Midford (kuzyn), Elizabeth Midford (kuzynka i narzeczona)
Wiek: 15 lat
Znaki szczególne: czarna opaska na prawym oku, pierścień z niebieskim brylantem na lewym kciuku, na prawej ręce rodowy sygnet
Ekwipunek: rewolwer w kieszeni
Kontrakt z: Sebastian Michaelis
Poziom życia: 100%
Dołączył: 25 Maj 2013
Posty: 1132

Wysłany: 2017-07-28, 19:56   Wyścigi konne
   Multikonta: Alexander


Za budynkiem Weston College znajdują się pola, na których czasem rozgrywają się mecze rugby bądź inne aktywności sportowe. Zielona przestrzeń jest całkiem spora, co pozwoliło wykorzystać ją na wyścigi konne. Zebrało się tu trochę wystrojonych dam i eleganckich dżentelmenów, a na linii startu już czekają cztery rumaki, każdy ubrany w siodła i uprzęż w kolorach dopasowanych do domów, które reprezentują. Tor wyścigów przebiega wokół boiska wyznaczony przez specjalne barierki.
 
 
     
MG


Dołączył: 26 Maj 2013
Posty: 348
Wysłany: 2017-08-09, 21:02   

Na otwartym polu tuż obok jednego z głównych budynków Weston College już czekały cztery rumaki, każdy ubrany w odpowiednie siodła i uprzęż w kolorach dopasowanych do domów, które reprezentowały. Publiczność obserwowała wszystko z boku, przyglądając się jak przebiegają przygotowania do tych zawodów. Obstawiano zwycięzców, komplementowano pochodzenie poszczególnych ogierów, a młode dziewczęta wpatrywały się w przyszłych jeźdźców niczym w obrazek starając się dodać otuchy swoim ulubieńcom. Konia dosiadł jeden z uczniów z białym irokezem na głowie, który na pewno tą fryzurą wyróżniał się spośród pozostałych. Poderwał konia i zaczął gestem zachęcać pozostałych do dołączenia. Niestety, rozpoczęcie tych wyścigów również nie było pewne, ponieważ wysoko na niebie zaczęły się zbierać ciemne, burzowe chmury. Zaraz zerwał się silny wiatr, zwiewając kilku damom kapelusze z głów.
 
     
Tamara Arven

Cyganka

Wiek: 17 lat
Znaki szczególne: mnóstwo bransoletek
Ekwipunek: karty
Poziom życia: 100%
Dołączył: 15 Paź 2013
Posty: 133
Wysłany: 2017-08-10, 08:53   
   Multikonta: Elanor Blue


Cyganka zadarła głowę do góry. Niedobrze, wszystko wskazywało na to, że pogoda zaczyna się psuć i nadchodzi burza. Przy takich warunkach to raczej bardzo ryzykowne rozpoczynać wyścig, bo konie mogą się spłoszyć albo porwać jeźdźca reagując dość gwałtownie. Tamara miała trochę doświadczenia z tymi zwierzętami, w końcu były one nieodłącznym elementem taboru cygańskiego, ciągnęły wozy, pomagały w pracach, więc były potrzebne i szanowane.
- Pogoda się psuje, nie wiem czy taki wyścig teraz to dobry pomysł. - zauważyła zwracając się do Ruby.- Mam nadzieję, że chociaż tamci na tych łódkach sobie poradzą. - obejrzała się za siebie.
Zrobili co mogli i chociaż cyganka pooglądała sobie te wyścigi łodzi, to jednocześnie bardzo chciała spotkać dyrektora, dowiedzieć się coś o tych zaginionych uczniach. Ta szkoła wydawała się niemal idealna, ale na pewno coś w środku musiało nie grać.
- Ale konie mają naprawdę niezłe... - stwierdziła przystając z boku i przyglądając się rumakom, wyglądały pięknie.
 
     
Ruby Snow


Poziom życia: 100%
Dołączył: 20 Lis 2014
Posty: 129
Wysłany: 2017-08-10, 19:46   

Ruby też obejrzała się za siebie i znowu dostrzegła te arystokratkę razem z tym podejrzanym mężczyzną. Wcześniej się tak obejrzał na nią... o co chodziło? Anielica lekko nadęła policzki jakby w dość głębokim zamyśleniu nad bardzo poważną sprawą, ale zaraz wypuściła powietrze z ust. Może to i dobrze, że są w pobliżu, wtedy będzie miała oko na tego tajemniczego nieznajomego. Jeśli jej przypuszczenia się potwierdzą będzie mogła go zatrzymać w porę albo zadziałać odpowiednio do jego działań. Miała też nadzieję, że w końcu spotkają dyrektora. Tylko czy będzie chciał z nimi rozmawiać? Podążyła za wzrokiem cyganki.
- Rzeczywiście, zbiera się na deszcz. - stwierdziła.- Może jakiś pech prześladuje tą szkołę. - chociaż sama nie wiedziała co o tym sądzić, czy to tylko niefortunne zrządzenie losu?
Młoda anielica, która nie wiedziała zbyt dużo o tym świecie, nie potrafiła jeszcze określać wielu zjawisk jako dobrych czy złych. Może po prostu Bóg tak chciał. Ale i tak trzeba się upewnić. Mowa była o tym, że ci zaginieni chłopcy złamali jakieś zasady. O co dokładnie chodziło? Czy to były ich grzechy?
- Te zwierzęta wyglądają na zdenerwowane. - zmartwiła się.
Miała często kontakt z przyrodą, więc potrafiła to rozpoznać. Podeszła do najbardziej narowistego konia, głaszcząc go po karku i obejmując za szyję by spróbować go uspokoić.
- Nie bój się. - głos miała łagodny, przecież sama nie chciała spłoszyć rumaka ani wyrządzić mu żadnej krzywdy.
 
     
Rebecca Montgomery

Lady

Rodzina: rodzina Montgomery
Wiek: 17 lat
Poziom życia: 100%
Dołączył: 01 Cze 2016
Posty: 85
Wysłany: 2017-08-10, 22:35   

Rebecca przy okazji zerkała tu i tam na towarzystwo, które przybyło na to przyjęcie. Oczywiście, nie brakowało tu nazwisk znanych w całym Londynie, przez śmietankę towarzyską. Zresztą sami uczniowie należeli w większości do szanowanych rodzin. Szkoła co prawda była publiczna, ale nie przeznaczona dla byle kogo. Rzeczywiście, arystokracja nie raz wybierała pobieranie nauk prywatnie w domach i dlatego nie każdy, kto nie uczęszczał do tej szkoły nie był osobą szanowaną wśród możnych, aczkolwiek Weston College naprawdę była popularna, pozwalała też lepiej poznać środowisko i zawiązać kontakt z wieloma rodami. A, że uczęszczali tu tylko chłopcy wśród podopiecznych tej placówki nie było żadnych dam. Dla wielu kobiet i młodych dziewcząt przybycie więc na te uroczystości było jedną z nielicznych wizyt w progach szkoły, bo do tej pory nie miały okazji zobaczyć jej z tak bliska. Rebecca tylko przelotnie zerknęła na budynek. Chociaż placówka została bardzo zgrabnie i dumnie zaprojektowana, to jednak ona nie potrafiła zachwycać się architekturą, dlatego szybko zmieniła obiekt swych obserwacji na grupki panien przebywające w towarzystwie młodzieńców z tej szkoły. Każdy próbował jakoś przypodobać się każdemu. Oprócz Rebeccki, ona nie musiała. Wprost przeciwnie, to inni powinni zabiegać o jej uznanie.
W końcu wraz z dźwiękiem rżenia przeniosła wzrok na konie przygotowujące się do wyścigów. Czy rzeczywiście gdzieś tu spotkają dyrektora? Póki co nigdzie nie widać jegomościa prezentującego się tak jak opisali go uczniowie Szafirowej Sowy, a przecież oni najlepiej powinni wiedzieć jak prezentuje się ich nadzorca.
- To prawda, ale we Francji wszystko wydaje się inne, lepsze. - odpowiedziała Dorianowi z głosem, który wyraźnie wskazywał jak wysoko ocenia francuskie społeczeństwo klas wyższych, jakby angielska arystokracja wciąż pozostawała gdzieś w tyle.- Nie mam parasola. - zmartwiła się widząc jak pogoda gwałtownie się psuje, co wyraźnie się jej nie spodobało.
Nie chciała zmoknąć, naprawdę nie wyobrażała sobie, żeby pogoda miała popsuć jej wszystkie plany co do ułożenia fryzury, co do dobrania sukni i makijażu. Zaraz jednak spojrzała w stronę Ruby występującej przed szereg do jednego z rumaków.
- Co ona wyprawia... - wymamrotała z niezadowoleniem, ściągając brwi i kątem oka spoglądając na Doriana.
 
     
Dorian Einhart


Dołączył: 22 Lip 2017
Posty: 29
Wysłany: 2017-08-11, 08:13   

Na przyjęciu rzeczywiście brylowała śmietanka towarzyska Londynu. Pojawiło się wiele zapewne znanych nazwisk, aczkolwiek dla demona nie stanowiły one żadnego punktu zainteresowania. W przypadku natury tej istoty nie liczyło się bogactwo i pochodzenie, ale dusza czyli to co śmiertelnik przeżył, jak to przyjął, ile wycierpiał i do czego pragnął dalej dążyć. Dlatego Dorian okazywał tylko cząstkowe zainteresowanie gromadą arystokracji, która pojawiła się na tych uroczystościach. Gdyby chciał mógłby ich wszystkich rozerwać na strzępy, dla piekielnego nie stanowili oni żadnego wyzwania, ale po co marnować hipotetyczny posiłek. Jeśli nie on to może inny demon na tym skorzysta.
Dopiero potem zwrócił uwagę na pogodę. Nie była to najlepsza aura na jakiekolwiek wyścigi czy te łodzi czy te konne. Ale na pogodę ludzie nie mieli wpływu, nie mogli sobie wybrać pogody na dany dzień, a na dodatek w tym kraju często padało. Pewnie większość arystokracji była przyzwyczajona do takich warunków.
- Cóż, nie zapowiada się na przejaśnienia. - stwierdził spoglądając na Rebeccę.- Ale myślę, że jakoś temu zaradzimy. - chociaż wydawać by się mogło, że głos demona jest ciepły, to jego wzrok pozostawał niezmienny, tak samo nieruchomy, tak samo spokojny, można by rzec, że bez wyrazu.
Komuś takiemu jak Dorian trudno było odczuwać głębsze, właściwie ludzkie emocje. Oczywiście, to nie oznaczało, że w ogóle nie czuł, ale dla istot z piekła takie uczucia nie grały pierwszych skrzypiec w ich istnieniu. Nie o to chodziło.
W końcu spojrzał na konie. Czy to duma angielskich stadnin? Rumaki bezsprzecznie były końmi typowo wyścigowymi to widać, aczkolwiek i one spłoszą się gdy nadejdzie burza, a niebo zaczną przecinać pioruny.
Sam zainteresował się poczynaniami anielicy jeśli chodzi o konie. Chciała coś w ten sposób osiągnąć czy to po prostu jakiejś anielskie poczucie moralności ją do tego popchnęło? Zmrużył nieznacznie oczy. Póki co sytuacja przedstawiała się nader spokojnie i wciąż nie wiadomo czy spotkają tu dyrektora.
 
     
MG


Dołączył: 26 Maj 2013
Posty: 348
Wysłany: 2017-08-11, 19:30   

Pogoda coraz bardziej pogarszała się z każdą chwilą. Ciemne chmury gnane przez wiatr w stronę nieba nad Weston College zwiastowały nadchodzącą burzę. Już po chwili goście zebrani na dziedzińcu jak i na okolicznych terenach mogli poczuć pierwsze krople spadającego deszczu. Chłopak z irokezem na głowie wściekle zszedł z konia i wpatrzył się w Ruby, która próbowała uspokoić jednego z wierzchowców.
- Hej, nie powinno cie tu być... zaraz będzie... - chłopak nie dokończył, bo momentalnie rozległ się grzmot, a niebo przecieła błyskawica.
Rumak, którym zajmowała się Ruby spłoszył się. Najpierw ugiął kark, a że anielica była uczepiona jego grzywy, to siłą rzeczy gdy koń nagle się wyprostował, porwał ze sobą małą pannę Snow, stanął wpierw dęba i zaraz pognał przed siebie zapewne wpadając w panikę przez odgłosy grzmotów rozlegające się w powietrzu.
- Szlag! Za nią! - zawołał młodzieniec z charakterystyczną fryzurą, po czym wskoczył na swojego wierzchowca i popędził go jak najszybciej za rumakiem, który porwał anielicę.
Część arystokracji była chyba mniej przejęta losem Ruby niż własnymi kreacjami czy ubiorem, dlatego w popłochu zaczęli szukać schronienia przed deszczem i wyładowaniami.
 
     
Tamara Arven

Cyganka

Wiek: 17 lat
Znaki szczególne: mnóstwo bransoletek
Ekwipunek: karty
Poziom życia: 100%
Dołączył: 15 Paź 2013
Posty: 133
Wysłany: 2017-08-11, 20:03   
   Multikonta: Elanor Blue


- No tak, każdy koń może się zdenerwować przy burzy. One w ogóle wyczuwają pogodę. - wyjaśniła anielicy cyganka kiwając zgodnie głową.- Umm... nie wiem czy nie rzucamy się za bardzo w oczy. - dodała widząc jak Ruby zbliża się do jednego ze zwierząt tak naprawdę nie zwracając uwagi na arystokrację czekającą na rozpoczęcie wyścigu, a przecież ani ona ani Ruby nie byli z wyższych warstw społecznych, których na tym przyjęciu było zdecydowanie najwięcej.
Mimo to Tamara pozostała w miejscu i obserwowała. Zaczynało robić się ciemniej, chłodniej, zerwał się wiatr i zaczął padać deszcz. Ona też zastanawiałaby się teraz nad schronieniem, gdyby nie ten grzmot i fakt, że Ruby została porwana przez konia!
- Uważaj! - zawołała za nią.
Było już za późno, a cyganka obawiała się tego co może stać się z anielicą, chociaż... z drugiej strony to istota nadprzyrodzona, jakoś da sobie radę. Ale i tak nie mogła tego tak po prostu zostawić. Do wyścigu miały stanąć cztery konie, zostały jeszcze dwa, więc zaraz dosiadła jednego i pognała za Ruby i za tym chłopakiem, który chyba ruszył anielicy na ratunek. Może przy odrobinie szczęścia ich dogoni, zależy też jak dobrego ma konia.
 
     
Ruby Snow


Poziom życia: 100%
Dołączył: 20 Lis 2014
Posty: 129
Wysłany: 2017-08-11, 21:55   

Ruby się tego na pewno nie spodziewała. Ona tylko chciała uspokoić to zwierzę, bo nadchodziła burza i to oczywiste, ze koń może wystraszyć się grzmotów czy piorunów. I rzeczywiście tak było, ale jego reakcja jednak anielicę zaskoczyła. W momencie, w którym objęła ona konia za jego głowę, rumak poderwał się, a Ruby musiała się go uczepić. Nawet nie chciała, tylko to było odruchowo. Potem już wszystko potoczyło się bardzo szybko. Musiała się go mocniej trzymać i żeby nie spaść i przypadkiem nie zostać stratowaną postarała się wciągnąć na jego grzbiet. Jakoś udało się jej przełożyć nogę na drugą stronę i osunęła się na siodło, ciasno przylegając go konia. Bała się, że jak zwierze wykona kolejny gwałtowny ruch to z niego spadnie. Niby nic nie powinno się jej stać, bo była aniołem i nawet gdyby taki rumak ją podeptał to rany by jej bardzo nie zaszkodziły, ale mimo wszystko była w otoczeniu ludzi i powinna przynajmniej udawać człowieka.
Zaczęło padać, burza stawała się coraz bardziej intensywna. Kolejne grzmoty i zaraz Ruby poczuła jak jej ubrania zaczynają przemakać. Zamknęła oczy i uczepiła się uprzęży. Trochę nie wiedziała jak zareagować, w końcu o ile miała do czynienia ze zwierzętami, to jeszcze nie jeździła konno. Chyba powinna spróbować jakoś zapanować nad tym rumakiem. Pociągnęła za wodze starając sie jakoś by wierzchowiec zrozumiał, że ma się zatrzymać. Przecież to jeszcze nie wyścig. Nie wiedziała najlepiej co się dzieje wokół niej, straciła orientacje w otoczeniu. Chyba nie chciała oglądać się za siebie.
 
     
Rebecca Montgomery

Lady

Rodzina: rodzina Montgomery
Wiek: 17 lat
Poziom życia: 100%
Dołączył: 01 Cze 2016
Posty: 85
Wysłany: 2017-08-12, 15:06   

Pogoda zaczynała się pogarszać z każdą chwilą. Rozpadało się, na co panienka Montgomery z rezygnacją wzniosła wzrok w górę tak jakby obwiniała cały świat za taką fatalną aurę. Bo nie można takiej pogody odwołać, bo nie można sobie pogody zaplanować. Oczywiście, ale jednocześnie miała wrażenie, że ktoś im z góry zrobił na złość. Nie, nawet nie im. Konkretnie jej. Ktoś postanowił wylać wiadro wody na Rebeccę rujnując jej cudną kreację będącą najnowszym krzykiem mody, rujnując misternie ułożoną fryzurę i lekki, aczkolwiek podkreślający jej wdzięki makijażu. Rozchyliła wargi i pokręciła głową z niedowierzaniem. Naprawdę? To musiało stać się teraz? W tej chwili? Rozległ się pierwszy grzmot i większość arystokracji zaczęła w popłochu szukać schronienia, a panna Montgomery również nie zamierzała moknąć. Oczywiście nie miała parasola, jej towarzysz najwyraźniej również nie był w niego wyposażony, bo któż by przewidział, że zaskoczy ich burza.
- Chyba będziemy musieli poszukać jakiegoś schronienia. I to szybko. - odezwała się do Doriana, wyraźnie podkreślając ostatnie słowa, żeby mężczyzna wiedział, że nie ma co zwlekać i trzeba natychmiast zapewnić damie osłonę przed deszczem i przed piorunami, nie wyobrażała sobie stać tu dalej.
Dość nagle i niespodziewanie usłyszała rżenie konia i dźwięk nasuwający na myśl poderwanie się tego zwierzęcia do biegu. Odwróciła się w kierunku toru wyścigowego akurat na ten moment by dojrzeć jak wierzchowiec porywa na swym grzbiecie jedną z tych przybłęd.
No tak, zapewne nie nauczone obchodzić się z rasowymi rumakami i nie umiała nad takim stworzeniem zapanować. Nic dziwnego. Zaraz za nią ruszył jednak jeden z uczniów szkoły, a potem ta cyganka. Całe zbiegowisko! Po co? Dla jednej małej dziewczynki, która niepotrzebnie za blisko podeszła do konia? Przecież to jej własna wina, jej głupota. Kto mający choć trochę rozumu w głowie by tak postąpił?
- Co za... - zaczęła z wyraźnym niesmakiem. -... to na pewno źle odbije się na prestiżu tego wydarzenia. Chodźmy. - skwitowała spoglądając potem na Doriana i mając nadzieję, że mężczyzna nie będzie uczestniczył w tej szopce.- Nie będą moknąć, żeby zobaczyć te żałosną scenę.
 
     
Dorian Einhart


Dołączył: 22 Lip 2017
Posty: 29
Wysłany: 2017-08-12, 16:12   

Burza nadchodziła wielkimi krokami. Towarzystwo arystokratyczne bało się ucierpieć od wiatru, deszczu i piorunów. Chyba nawet mniej niepokoiły ich te grzmoty i błyskawice niż rozpoczynające się opady. Całkiem zrozumiałe gdy wydaje się majątki na cudownie zdobione stroje i poświęca się długie godziny by zapewnić sobie jak najlepszą prezencję podczas finałowego spotkania. To przyjęcie zgromadziło przede wszystkim wyższe warstwy społeczne, dla których wygląd stanowił jedną z najważniejszych wartości. Pogoda nie zmówiła się przeciwko nim, po prostu takie były prawa natury. Nawet istoty piekielne nie mogły w nie tak ingerować jakby chciały, pewnych rzeczy po prostu nie da się zmienić i nie da się na nie wpłynąć nawet demonicznymi mocami. Akurat Dorian nie miał nic przeciwko takiej aurze, uważał wręcz, że może to przynieść interesujący przebieg akcji, aczkolwiek domyślał się, że jego aktualna towarzyszka będzie stawiać opory. I rzeczywiście, Rebecca myślała tylko o zachowaniu swojego stroju w nienaruszonym stanie.
- Wszyscy przestraszyli się burzy... - obejrzał się w stronę śmietanki towarzyskiej, która zaczęła desperacko szukać schronienia.
Rżenie konia, pęd kopyt... bardzo szybko te dźwięki dotarły do jego uszu. Młoda anielica została porwana przez spłoszonego rumaka, a za nią podążyła cyganka i jeden z uczniów szkoły. Ciekawe, ciekawe... Einhart nie zamierzał jednak zgrywać bohatera, nie o to chodziło. A gdyby Ruby coś się stało? A gdyby coś poszkodowało te anielice? Miał ochotę spróbować... a tymczasem panna Montgomery ciągnęła go w przeciwną stronę, chcąc dołączyć do grupki szlachty.
- Dyrektora dalej nie widać... może znajdziemy go w tym tłumie. - westchnął cicho.- Masz rację, to nic ciekawego.
Nie chciał wykazywać zainteresowania tą anielicą, żeby nie wzbudzić większych podejrzeń, ale z drugiej strony jeśli rzeczywiście wśród tych osób nie było dyrektora to nie ma przecież sensu tu dalej tkwić. Może wypatrzą go gdzieś dalej, ewentualnie dowiedzą się co z tymi uczniami.
 
     
MG


Dołączył: 26 Maj 2013
Posty: 348
Wysłany: 2017-08-12, 19:42   

Rumak z anielicą na grzbiecie pędził wyraźnie spłoszony gwałtowną zmianą warunków atmosferycznych. Nad Weston College nadpłynęły czarne chmury, siąpiący deszczyk zamieniał się w coraz bardziej dokuczliwą ulewę, a niebo raz po raz przecinały zygzaki błyskawic. Od razu zrobiło się też jakoś trochę chłodniej, a na trawiastych polach wokół szkoły szybko zaczęły powstawać kałuże, podczas gdy grunt stawał się wyraźnie błotnisty. Chłopak z charakterystycznym irokezem szczęśliwie po chwili zrównał się z wierzchowcem Ruby, wychylił się w bok, chwytając za uprzęż i sam przyhamował swojego konia, jednocześnie zmuszając rumaka anielicy do zwolnienia, a zaraz potem i zatrzymania się.
- Wszystko w porządku? - zwrócił się do anielicy, przy okazji spoglądając jeszcze na nadjeżdżającą Tamarę.- Nie powinno was być na torze.
I podczas gdy śmietanka towarzyska oraz pozostali goście tego przyjęcia jak najszybciej chowali się do budynku szkoły, za rogiem można było zobaczyć tajemniczego mężczyznę ubranego w czarny surdut z czarnym melonikiem oraz laską trzymaną w ręce. Osobnik ten nie udał się do szkoły jak pozostali, ale skierował na jej tyły.
- No nie... daliśmy plamę przed dyrektorem? - rzucił ten z irokezem.
 
     
Tamara Arven

Cyganka

Wiek: 17 lat
Znaki szczególne: mnóstwo bransoletek
Ekwipunek: karty
Poziom życia: 100%
Dołączył: 15 Paź 2013
Posty: 133
Wysłany: 2017-08-12, 20:47   
   Multikonta: Elanor Blue


Cyganka jak najszybciej starała się dogonić Ruby. Niby wiedziała, że dziewczynie raczej nic nie grozi, ale z drugiej strony i tak nie mogła tylko stać i się patrzeć. Szkoda jej było anielicy, tym bardziej, że nie chciała przecież na źle. Spieła bardziej konia, żeby go jeszcze bardziej pośpieszyć, ale ten chłopak z irokezem na głowie był szybszy i udało mu się uspokoić i zatrzymać narowistego konia, na którym jechała Ruby. Co za szczęście, przy takiej burzy nie wiadomo jak daleko mógłby ją ponieść, może nawet poza teren tej szkoły.
- Ruby! - zatrzymała się obok i zsiadła z rumaka.- Przepraszamy, jesteśmy tu pierwszy raz... - odpowiedziała mu, nie zważając, że cała jest już zmoknięta, a potem odwróciła się w stronę, w którą spoglądał ten chłopak.- To jest dyrektor? - zaciekawiła się.- Akurat, chciałyśmy się z nim zobaczyć... - Tamara zerknęła tylko na anielicę, żeby się jeszcze upewnić co z nią, a potem skierowała się w tamtym kierunku, do którego kierował się ten ubrany na czarno jegomość.
 
     
Ruby Snow


Poziom życia: 100%
Dołączył: 20 Lis 2014
Posty: 129
Wysłany: 2017-08-12, 22:01   

Anielica czuła, że koń ją niesie coraz dalej i dalej... zwierzę gnało, a Ruby była trochę zbyt skołowana. Niby zachowywała spokój, nie bała się o to co się z nią stanie, ale nie bardzo wiedziała co takiego powinna zrobić, żeby nie spłoszyć jeszcze bardziej wierzchowca, a wręcz pomóc mu się opanować. Delikatne ciągnięcie za wodzy nic nie dało, zwierzę naprawdę impulsywnie zareagowało w obliczu burzy, a przecież panna Snow chciała dla niego jak najlepiej, nie chciała mu zrobić żadnej krzywdy, nic z tych rzeczy. Ona do zwierząt była szczególnie pokojowo nastawiona, bo przecież one w przeciwieństwie do ludzi nie grzeszyły, tylko robiły wszystko po swojemu, tak jak kazał im instynkt.
Usłyszała tylko odgłos gnających koni za nią. Nie zdążyła się obejrzeć, ale już jakiś chłopak złapał za wodze jej wierzchowca i go zatrzymał. Był chyba uczniem tej szkoły, który miał brać udział w tych wyścigach, tak jej się wydawało.
- Przepraszam... ja go chciałam tylko uspokoić. Nic mi nie jest, naprawdę. - wyjaśniła, zsuwając się z siodła na ziemię.- To dobry koń. - spojrzała na zwierzę i poklepała je po karku.- Nie chciał źle.
Pogoda zmieniała się coraz gwałtowniej i coraz bardziej padało, a gdzieś tam był dyrektor tej szkoły, osoba, którą szukali.
- To on? To dyrektor? Gdzie on idzie? - zapytała nie będąc najlepiej zorientowaną i udała się w ślad za Tamarą, bo chyba nie powinna zostawiać cyganki samej, tak na wszelki wypadek.
 
     
Rebecca Montgomery

Lady

Rodzina: rodzina Montgomery
Wiek: 17 lat
Poziom życia: 100%
Dołączył: 01 Cze 2016
Posty: 85
Wysłany: 2017-08-13, 09:40   

Panna Montgomery wolała nie oglądać tego całego cyrku związanego z dzikim koniem porywającym na swym grzbiecie małą przybłędę. Co ją obchodziło jak to się zakończy, co ją interesowało to dziewczę... być może arystokratka wyjdzie na nieczułą, ale uznała, że to nie jest jej problem, a wyścigi wierzchowców i kolejna rywalizacja domów prawdopodobnie się nie odbędą z uwagi na pogodę. Przyspieszyła nawet kroku, gdy deszcz zaczął intensywniej siąpać mając nadzieję, że jej fryzura i kreacja uchroni się jakoś przed zdewastowaniem przez warunki atmosferyczne. Zupełnie nie przejmowała się tym, że te przybłędy mogą zmoknąć i wolałaby nie oglądać ich w budynku szkoły. Wyglądałyby naprawdę karykaturalnie wśród towarzystwa z najwyższych sfer społecznych i raczej nie byłyby tam mile widziane.
Była zadowolona z faktu, że Dorian podzielił jej pogląd. Przedstawienie rozgrywające się obecnie na torze wyścigowym nie było niczym interesującym, nie miało w sobie nic ciekawego. Po co zajmować się głupotami?
- Pewnie znajdziemy go w środku. - odpowiedziała mężczyźnie odwołując się do jego wspomnienia o dyrektorze, lecz zwolniła krok gdy w pobliżu budynku mignęła jej sylwetka, tajemniczego jegomościa.
Nie widziała jego twarzy, czy to przez wzgląd na niesprzyjającą pogodę czy może przez kapelusz, ale panna Montgomery miała wrażenie, że to jest ktoś znany. Tylko dlaczego nie chował się do środka, dlaczego udawał się gdzieś na tyły szkoły? Niby nie powinno ją to interesować, a jednak był to dziwny fakt, tym bardziej, że mężczyzna wyglądał na dość eleganckiego.
- A to... kto... - odezwała się, aczkolwiek nie liczyła, że Dorian udzieli jej zapowiedzi, po prostu była to dla niej drobna zagwozdka.
Czy to ktoś ze szkoły? A może... a może ktoś inny? Inna osobistość? Rebecca wpatrywała się w tego typa z pewną dezorientacją, a jeszcze dodatkowo zdziwiła ją ta sytuacja z dwoma przybłędami udającymi się w stronę tego jegomościa.
- O co tu chodzi... - zaczęła jakby żądając wyjaśnień natychmiast, od kogokolwiek, nieważne... to były dość podejrzane okoliczności.
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi
Nie możesz pisać nowych tematów
Możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  



Fairy Tail Path Magician



Bleach OtherWorld

Dragon Ball New Generation Reborn



Vampire Knight


Król Lew















Image and video hosting by TinyPic

Rainbow RPG

























Silver Baner

Vampire Diaries











SnM: Naruto PBF



Luciferum zaprasza!





aegyo



Ningyo

On-anime.pl



Projekt K7 M&A | http://k7.ubf.pl


Styl i grafika zedytowane przez Ciela Phantomhive. Uprasza się o nie kopiowanie.
Kuroshitsuji. Yana Toboso.
Strona wygenerowana w 0,19 sekundy. Zapytań do SQL: 12