Witajcie w Anglii pod koniec XIX wieku, we wspaniałej choć zarazem mrocznej i zagadkowej epoce wiktoriańskiej. Mnożą się tajemnicze przestępstwa nad którymi Scotland Yard załamuje bezradnie ręce. Londyn staje się polem kryminalnych rozgrywek i zbrodni mrożących krew w żyłach. Zaniepokojona Królowa Wiktoria uruchamia wszystkie swoje siły do tego by zwalczyć rosnącą przestępczość. Ten mroczny świat zamieszkują wspólnie z ludźmi: demony, które wykorzystując słabość człowieka zawierają kontrakty w zamian za dusze śmiertelników; anioły pragnące oczyścić plugawą ludzkość z grzechów; shinigami zaprowadzające porządek pośród problematycznych dusz, a także piekielnie zwierzęta o nieprzewidywalnej naturze. To wszystko dzieje się już poza wiedzą i poza wzrokiem zwykłych ludzi, jednak ma na ich życie ogromny wpływ. Przetrwanie w tym świecie jest prawdziwym wyzwaniem, które może okazać się przygodą na śmierć i życie.
► Login = imię i nazwisko postaci bądź tylko imię (jeśli nie ma nazwiska).
► Uczestników eventu Sekta zapraszamy tutaj! Wciąż można się zapisywać!



POSZUKIWANIA
► Albert poszukuje przyrodniej siostry.
► Czarny Szermierz, Afuro Aphrodi Terumi i Zeno Hen poszukują różnych relacji.
► Wasil poszukuje ochotnika do sesji.
► Mark poszukuje przyjaznej duszyczki.

Listopad 1889r.
Deszcz, pochmurne niebo i porywiste wiatry będą towarzyszyć nam niemal codziennie. Temperatura będzie wynosić maksymalnie 7'C w dzień, w nocy zaś 2'C.

Poprzedni temat «» Następny temat
Willa
Autor Wiadomość
Sharon

Demoniczny kot

Rodzina: miau!
Znaki szczeg?lne: ubrana w koszulę nocną
Poziom ?ycia: 100%
Dołączył: 26 Sty 2016
Posty: 77
Wysłany: 2018-09-27, 23:22   
   Multikonta: Nancy Moron


Ten mężczyzna był taki niewzruszony. Ojej! Sharon rzadko kiedy miała do czynienia z aż takim brakiem zainteresowania, bo jak można się domyślić na nią wszyscy zazwyczaj zwracali uwagę. W pozytywny czy negatywny sposób, ale jednak! A ten tutaj... był jakiś inny. Ani nie spłoszył kocicę ani się nią nie zainteresował... tylko tam stał i stał. Na co on czeka? Póki co jednak Sharon starała się go po prostu wybadać. Jej typowo mruczkowata ciekawość pchała ją ku bliższemu poznaniu. Zerknęła na shinigamiego z przodu, z lewego boku, z tyłu, a potem z prawego boku. Przechylała głowę to w jedną, to w drugą stronę, pomrukując przy tym cicho. Ostatecznie jednak chyba nie była w stanie sprawić by ten mężczyzna zwrócił na nią swoją uwagę. Rzecz jasna, nie wiedziała, że jest to shinigami czyli zbieracz dusz, ale w pewien sposób wyczuwała, że w nim w Lorien jest coś innego niż w innych ludziach. Byli odmienni od pozostałych gości tego przyjęcia, przy czym ona sama nie potrafiła określić jak ani dlaczego. Po prostu to się czuło. Kocica postrzegała ich w bardziej warty jej zainteresowania sposób, chociaż skłaniała się ku temu poważnemu mężczyźnie dlatego, że z mężczyznami miała po prostu lepsze doświadczenia.
W końcu poddała się, padła na cztery "łapy" i przeciągnęła się wyprężając swoje ludzkie ciało. Tak chyba nie robią śmiertelnicy, prawda? Tylko co ją to obchodziło?
Tak samo jak nie obchodziło ją to co takiego dzieje się po drugiej stronie tej sali. Pozostali bardziej się tym zainteresowali, ale nie ona... jakoś tak postępowała po swojemu i nie widziała tam nic odkrywczego czy wartego poświęcenia temu uwagi. Ludzi często interesowały sprawy błache, w których koty nie widziały nic ciekawego dla siebie. Bo to co zaciekawiło człowieka nie zawsze było równie fascynujące dla mruczka. Chyba, że to było jedzenie... najlepiej jakaś smakowita rybcia mhmm...
 
     
William T. Spears

Inspektor Wydz. Zarządzania

Ekwipunek: kosa śmierci, księga zasad shinigami
Kosa ?mierci: sekator
Poziom ?ycia: 100%
Dołączył: 19 Lip 2013
Posty: 302
Wysłany: 2018-09-30, 20:16   

Westchnął tylko pod nosem, rzucając tylko Lorien nieprzeniknione spojrzenie. Zachowanie zaś Sharon nie robiło na nim żadnego wrażenia. Nie specjalnie skupiał się na jej wygibasach, a demoniczne zwierzęta niespecjalnie go interesowały. Nie zajmował się zbieraniem ich dusz z racji tego, że ten obowiązek nie dotyczył takich istot. Aczkolwiek trzeba będzie też czasem rzucić na nią okiem by upewnić się czy nie sprawia nadmiernych kłopotów utrudniając ich pracę. Ale poza tym nie zamierzał się bardziej nią interesować niż to potrzebne. Za to demonica to co innego, ona stanowiła faktyczne zagrożenie dla wykonywania jego obowiązków.
- Nie widzę potrzeby tańczyć. - odpowiedział zdawkowo. - Domyślam się, że zaledwie nasze pochodzenie ją do nas ściągnęło. - zmarszczył minimalnie brwi zdając sobie sprawę, że prawdopodobnie dlatego to stworzenie tak się nimi zaciekawiło, że nie byli zwykłymi śmiertelnikami.
Jego wzrok spoczął na Elanor.
- Doprawdy... to zrozumiałe. - skwitował tylko i na powrót poświęcił się obserwacji drugiego końca sali.
Wicehrabia zniknął z jedną damą, by po niedługim czasie wrócić już samemu. To zastanowiła Inspektora. Czy to jest ten właściwy ślad, który zaprowadzi ich do rozwiązania tej sprawy? Młode panienki znikały na tego typu balach, a ten śmiertelnik mógł mieć z tym coś wspólnego. Należałoby się do niego zbliżyć i przebadać okoliczności w bardziej dokładny i szczegółowy sposób.
_________________
 
     
Lorien DeVille


Wiek: 20/???
Dołączył: 15 Gru 2016
Posty: 54
Wysłany: 2018-10-02, 20:01   

- Ciekawe co zrobił z tą dziewczyną... - skoro nawet Lorien zastanawiała się nad tym, to trudno zaprzeczyć, że ta sprawa była rzeczywiście intrygująca.
Co prawda piekielna wiele już widziała, ale czasem ludzie potrafili być dla niej wciąż interesujący. Czasami. Przeważnie nudziła się w ich towarzystwie, doskonale znając już instynkty jakie nimi kierowały w drodze do upragnionego celu. Byli zdolni do wszystkiego, nie wahali się podjąć nawet najbardziej okrutne działania. Ileż już ona widział aktów bestialstwa dokonywanych przez tych pozornie naiwnych śmiertelników. Wobec tego mało co było ją w stanie zaciekawić, chociaż jeszcze czasem z zaintrygowaniem przyglądała się temu jak ten gatunek po prostu się wzajemnie niszczy. Mieli jakąś zagadkową ciągotę ku autodestrukcji. Tego żaden inny gatunek nie miał.
A tą sytuację dodatkowo jeszcze ubarwiał fakt obecności na tym przyjęciu istot nadprzyrodzonych. Była tu nie tylko ona, ale także i demoniczne zwierzę oraz w szczególności interesujący shinigami. To może sprawić, że nawet jeśli chodzi tu o błahą sprawę, to jednak jej okoliczności staną się jeszcze bardziej fascynujące.
- Może słyszałaś o tym, że giną na takich przyjęciach młode dziewczęta. Możliwe, że dokonuje tego ten wicehrabia. - skinęła głową w kierunku Druitta.- Hmm... ale, żeby się o tym przekonać potrzebowalibyśmy przynęty, czy nie tak... Williamie? - popatrzyła z charakterystycznym uśmieszkiem na Inspektora.- Kogoś kto uda się z wicehrabią, aby sprawdzić dokąd zabiera on panienki z przyjęcia.
Skrzyżowała ręce na wysokości klatki piersiowej i podparła podbródek o palce zgiętej ręki w zamyśleniu, podczas gdy jej nieco rozbawiony wzrok utknął w specyficznej postaci wicehrabiego. Całkiem możliwe, że miał z tym coś wspólnego, ale trzeba to przecież sprawdzić, dokonać odpowiedniego wywiadu.
- Ktoś chętny? - obejrzała się na Sharon i Elanor, aczkolwiek słowa bezpośrednio kierowała tylko do jednej z nich.- Wicehrabia lubi młodsze panny, więc obawiam się, że moja kandydatura nie byłaby odpowiednia. - wyjaśniła to na wstępie, zresztą... bez cienia kłamstwa, ale te damy, które wówczas wpatrywały się w niego jak obrazek były młodymi panienkami, a Lorien w porównaniu do nich prezentowała się z całą pewnością bardziej dojrzale.- Masz jakieś sugestie Williamie? - jej uśmiech znów przybrał bardziej przesłodzony, ale jednocześnie nieco krnąbrny wyraz.
 
     
Marie Peterson

Bezdomna

Wiek: 8 lat
Poziom ?ycia: 100%
Dołączył: 03 Wrz 2018
Posty: 10
Wysłany: 2018-10-05, 16:42   
   Multikonta: Tobias Marrone


Chciała zobaczyć jak daleko jeszcze jest od upragnionego celu. Niestety, musiała jeszcze pokonać spory kawałek drogi aby dostać się tam gdzie chciała. Wkoło poruszało się kilku kelnerów, ale alkohol nie był czymś co interesowało Marie. Podobnie jak drobne przekąski, chociaż w chwilach głodu nie narzekałaby i na to. Ale teraz celowo chciała wziąć więcej, celowo chciała sięgnąć po bardziej konkretne posiłku. Może uda się jej zrobić niewielkie zapasy. Co prawda tak zgromadzone jedzenie nie starczało na długo, bo szybko się psuło, a bezdomna z oczywistych przyczyn nie miała jak go przechowywać, ale przynajmniej przez kilka dni miałaby czym solidnie zapełnić żołądek. I to jeszcze takimi smakołykami, których nie jedno bezdomne dziecko mogłoby jej pozazdrościć!
Niestety, wystarczył podmuch, by zasłona zafalowała ukazując część Marie. Dziewczynka przestraszyła się, rozejrzała nerwowo, nie wiedziała bowiem czy ktoś to dostrzegł czy nie. Nie mogła jednak bezczelnie gapić na tańczących i nie tańczących gości próbując wyłapać w nich oznaki dostrzeżenia jej obecności. Zatem postawiła wszystko na jedną kartę i pobiegła szybko za kolejną zasłonę. Kilka głębszych oddechów, szybkie rozpoznanie czy została zauważona i taką samą odległość do kolejnej zasłony znów pokonała biegiem. I kolejny przystanek. Powtórzyła ten manewr jeszcze raz aż znalazła się za połową parkietu. To też było ryzykowane, ale Marie uznała, że jeszcze bardziej ryzykowne jest tkwienie cały czas za jedną zasłoną i oczekiwanie na najbardziej dogodny moment. Pary wciąż tańczyły, więc bezdomna pojęcia nie miała ile czasu musiałaby zwlekać. A tak, przynajmniej próbowała i nieustannie zbliżała się do swojego celu.
 
     
MG


Dołączył: 26 Maj 2013
Posty: 393
Wysłany: 2018-10-11, 15:13   

Bezdomnej sierotce jakoś udawało się przemieszczać na tyle zręcznie za zasłonami, że była już naprawdę blisko upragnionego celu. I jak do tej pory nikt jej nie zauważył. Pary wirowały na parkiecie i naprawdę dobrze, że dziewczynka podjęła taki ruch, bo zasłony co jakiś czas falowały pod wpływem ruchu powietrza. Jeszcze trochę i dostanie się naprawdę blisko zastawionych różnościami stołów. Już stąd pomiędzy zapachami wyperfumowanych pań dało się wyczuć aromat przygotowanych pyszności. Tymczasem wicehrabia spoglądał na wolne panienki stojąc z boku. Wyraźnie skupiał się na młodych damach bądź trzymających się na uboczy bądź w niewielkich grupkach. Ale cały czas znajdował się po drugiej stronie parkietu. Sharon natomiast przestała co prawda skupiać na sobie zainteresowanie ze względu na swój skąpy strój, ale gdy jedna nieco starsza dama zerknęła na jej nietypowe zachowanie to omal się nie zapowietrzyła z oburzenia.
 
     
Czarny Szermierz


Rodzina: Wszyscy warci zaufania.
Wiek: 20
Znaki szczeg?lne: szaro-srebrne oczy
Ekwipunek: Dwa miecze, notes, troche leków i opatrunków.
Poziom ?ycia: 100%
Dołączył: 28 Paź 2017
Posty: 72
Skąd: Centrum Mroku
Wysłany: 2018-10-12, 13:58   
   Multikonta: Zeno Hen


Nie widząc nic ciekawego oparł się o ścianę patrząc na sale, w sumie to trochę się wrócił. Nie było żadnych poszlak, ani niczego co mogłoby chociaż w małym stopniu zwrócić jego uwagę. Demon wbił wzrok w tańczące pary, co miały w sobie że tak długo trzymały jego umysł w szachu? Ta lekkość, tyle emocji, wszystko co było chłopakowi tak bardzo odległe i nieznane. Chyba zaśmiałby się gdyby i jego któraś wyrwała, to byłby taki nieoczekiwany bieg akcji. Jednak marzenia są dla ludzi, nadnaturalni raczej takich cudów nie doświadczali. Szare oczy jeszcze raz przeleciały się jak ptak po sali, czarny mężczyzna nie drgnął nawet na chwile. Czuwał nad całą sytuacją, to że teraz było w miare cicho nie oznaczało, że ten stan utrzyma się na dłużej. Takie już życie, raz piękny las, a potem już potężny pożar który niszczy wszystko.
_________________
Wydając kompana, sprzedajesz samego siebie.
 
     
Elanor Blue

Cyrkowiec

Rodzina: nie żyje
Wiek: 17 lat
Znaki szczeg?lne: niebiesko mi
Poziom ?ycia: 100%
Dołączył: 10 Paź 2013
Posty: 243
Wysłany: 2018-10-14, 23:51   
   Multikonta: Tamara Arven


Elanor tylko na chwile spuściła z oczu Sharon. Zaraz dostrzegając co ta kocica robi, poderwała się na równe nogi, chwyciła ją za ramię i podciągnęła do góry, aby kocica nie trzymała się tylko na klęczkach.
- Nie... tak nie można! - skarciła ją.- Ludzie się tak nie zachowują. - dodała już ciszej, zastanawiając się co takiego jeszcze Sharon wymyśli, że trzeba będzie zasłaniać się przed uciążliwymi spojrzeniami.
- Pochodzenie? - trochę zdziwiło ją to co ten poważny mężczyzna powiedział, ale nie wiedziała jak bardzo można drążyć ten temat.- Oh, no tak. Te porwania. - skojarzyła i pokiwała głową na słowa Lorien. - Czyli... któraś z nas musiałaby podejść wicehrabiego, żeby sprawdzić... - zaczęła i spojrzała wpierw na tą tajemniczą kobietę, którą najbardziej wnikliwie przyglądała się jej, a potem na Sharon, bo Sharon...- Ja?! - zdziwiła się, bo chyba zorientowała się co Lorien sugeruje, ale naprawdę była tym zaskoczona, z drugiej strony... ta białowłosa dziewczyna może i była urokliwa, ale jednocześnie nic nie mówiła, dziwnie się zachowywała, więc mogła nie być w stanie odpowiednio podejść Druitta, ale Elanor też wątpiła czy z takim zadaniem akurat by sobie dała radę.
 
     
Sharon

Demoniczny kot

Rodzina: miau!
Znaki szczeg?lne: ubrana w koszulę nocną
Poziom ?ycia: 100%
Dołączył: 26 Sty 2016
Posty: 77
Wysłany: 2018-10-19, 23:14   
   Multikonta: Nancy Moron


Sharon w zasadzie nie zdawała sobie sprawy z tego o czym tamta grupa mówi. Dyskutowali zapewne o jakiś ludzkich rzeczach, zresztą... dwunożni bardzo lubili wszelkie pogawędki, te buzie czasem to im się prawie nie zamykały. Zupełnie jakby nie znali żadnego innego sposobu na komunikowanie się, a używanie do tego tylko otworu gębowego było strasznie nietrafione. Przecież tym się jadło! W dodatku zatem niehigieniczne. Co za brudasy z tych śmiertelników. Uczyć dbania o siebie to oni właśnie powinni się od kotów. Kot jako naczelna jednostka w całym tym świecie został stworzony tak aby stanowić istotę doskonałą. I Sharon za takie doskonałe stworzenie się uważała. Gdyby tak ci zwykli dwunożni czerpali z doświadczeń bardziej wyewoluowanych mruczków, ich marna świadomość poszerzyłaby się o nowe zdolności poznawcze. A tak... tkwią w tym swoim cywilizacyjnym zacofaniu uznając siebie prawdopodobnie za rasę naczelną, podczas gdy w rzeczywistości podlegali innym rasom, takim jak chociażby koty, które akurat doskonale opanowały umiejętność panowania nad tymi prostymi człekokształtnymi kuzynami małp.
Niebieska podciągnęła wyżej Sharon, skutkiem czego kocica znowu znalazła się w pozycji wyprostowanej na dwóch tylnych łapach. I o co tyle awantury? To już na czterech nie można? Demoniczna mruczkowatość fuknęła coś pod nosem z niezrozumieniem, a potem jak gdyby nigdy nic zabrała się za czyszczenie futerka. Tfu! Dwunożni nie mają futerka, takie to niewykwalifikowane istoty, a zatem zabrała się za oczyszczanie tej skóry zaczynając od lizania sobie lewej dłoni, począwszy od placów aż do nadgarstka i potem tą wyczyszczoną dłonią zaczęła przygładzać sobie włosy. O higienę trzeba dbać zawsze i wszędzie, a dla kotów była ona szczególnie istotna, bo jak wiadomo to wyjątkowe czyścioszki.
 
     
William T. Spears

Inspektor Wydz. Zarządzania

Ekwipunek: kosa śmierci, księga zasad shinigami
Kosa ?mierci: sekator
Poziom ?ycia: 100%
Dołączył: 19 Lip 2013
Posty: 302
Wysłany: 2018-10-22, 08:32   

William również się nad tym zastanawiał. Co się stało z panienką, która chwilę temu towarzyszyła wicehrabiemu. Czy odprowadził ją do pokoju jak troskliwy gospodarz przyjęcia? Nie można wykluczyć takiej możliwości, aczkolwiek Inspektor musiał przede wszystkim zakładać te bardziej negatywne scenariusze, często z tragicznym skutkiem dla zaginionych śmiertelników. Na każdym etapie jego pracy pojawiała się przecież śmierć, wokół właśnie tego obracała się powinność shinigamich. Tutaj dla ludzi nie było dobrego zakończenia, bo dobrym zakończeniem dla żniwiarzy w każdym przypadku było poprawne zebranie wymaganej liczby dusz. Musiał zatem wychodzić z założenia, że zachowanie wicehrabiego nie wynikało z troski, a było częścią procederu, który utrudniał pracę shinigamich. Bo dla nich konieczność poszukiwania przyszłych potencjalnych denatów była faktyczną komplikacją.
Nie odpowiedział na pytanie Elanor dotyczące wypowiedzianego przez niego nawiązania do pochodzenia. Nie miał żadnych przeciwskazań do dzielenia się tym kim jest naprawdę, aczkolwiek nie był to najlepsza pora i miejsce na takie rzeczy, tym bardziej, że towarzyszyła mu niestety istota piekielna, która łatwo mogła wykorzystać każdą sytuację.
A jednak jej pomysł w tym wypadku był słuszny i William zdawał sobie sprawę, że w tych okolicznościach to jest całkiem niezła koncepcja.
- To wydaje się jedynym słusznym rozwiązaniem. - przyznał spoglądając podobnie jak Lorien przede wszystkim na Elanor, bo ona spełniała kryteria, które wyznaczał wicehrabia, jakkolwiek sam Inspektor nie zamierzał posługiwać się śmiertelnikami.
_________________
 
     
Lorien DeVille


Wiek: 20/???
Dołączył: 15 Gru 2016
Posty: 54
Wysłany: 2018-10-24, 00:03   

Nie wiele trzeba było, żeby ta niebieska śmiertelniczka domyśliła się, że chodzi właśnie o nią. To dobrze, siła sugestii była wystarczająca. Demoniczne stworzenie zdecydowanie nie odpowiadało tej roli. Wystarczyło spojrzeć na to jak zachowuje się Sharon. Przejawiała typowo kocie odruchu, nie bardzo potrafiła się odnaleźć w ludzkim społeczeństwie i chociaż jej aparycja zapewne przyciągała uwagę mężczyzn, to tutaj chodziło o coś jeszcze. O zdobycie zaufania wicehrabiego. A do tego przyda się nie tylko umiejętność wydukania kilku zdań, ale jeszcze jakieś przyzwoite maniery. Co prawda to niebieskie dziewczę raczej również nie pochodziło z wysokich warstw społecznych, ale nie musiała być idealna. Jest nadzieja, że ten arystokrata potraktuje to jako ironicze nieogarnięcie i roztargnienie, co może działać na plus.
- Owszem. - odpowiedziała Elanor, po czym podeszła do niej bliżej.
Zgrabne palce piekielnej zaczęły dokonywać kilku poprawnej na niebieskiej. Przede wszystkim zgrabniej ułożyła jej włosy na ramionach, żeby prezentowała się bardziej niewinnie i dziewczęco. Uniosła nieznacznie jej podbródek do góry, aby dziewczyna trzymała się w wyprostowanej, pewnej wśród szlachcianek postawie. Dodatkowo poprawiła w kilku miejscach jej sukienkę. Nie była to najdoskonalsza kreacja na taką okazję, ale demonica domyślała się, że Elanor po prostu innej nie ma. Takie stroje często kosztowały cały majątek, a skąd taka istotka mogła mieć na to wystarczające fundusze? Poprawiła kilka marszczeń na jej sukni, wygładziła kilka nieproszonych nierówności, zadbała o to by upięcia prezentowały się równo i po tym jak kilka razy ją w ten sposób okrążyła na powrót się cofnęła, a na jej wargach pojawił się tajemniczy uśmieszek.
- Gotowe. Postaraj się zrobić na wicehrabim dobre wrażenie. Na tyle dobre, żeby zaprosił cie gdzieś poza salę. Dużo się uśmiechaj. - poradziła jej i przeniosła wzrok na oczekującego po drugiej stronie pomieszczenia arystokratę.- Będziemy was śledzić kawałek za wami. - zaproponowała.
Spojrzała tutaj znacząco na Williama. Właściwie nie oponował, ale chyba tylko dlatego, że to była jak najbardziej słuszna koncepcja działania. Ciekawe jak musi czuć się shinigami, który zupełnie przypadkiem współpracuje z istotą piekielną. A w ich relacji przecież to nie był pierwszy raz. Zdarzyło się już wcześniej, że razem przyglądali się pewnej sprawie.
 
     
Marie Peterson

Bezdomna

Wiek: 8 lat
Poziom ?ycia: 100%
Dołączył: 03 Wrz 2018
Posty: 10
Wysłany: 2018-10-27, 15:58   
   Multikonta: Tobias Marrone


Udawało się jej. Nikt nie krzyczał, że za tymi zasłonami chowa się jakaś podejrzana dziewczynka, nikt nie wyciągał ją stamtąd siłą czyli było całkiem dobrze. Mimo to nadal pozostawała spięta, drobne serce waliło jej jak oszalałe i każdy ruch do przodu uznawała za bardzo ryzykowne działanie. Ale musiała, a tym bardziej teraz nie mogła zawrócić. Musiała cały czas się przemieszczać, bo nawet nie miała jak się wycofać. A poza tym, nawet o tym nie myślała. Dlatego gdy odczekała znowu kilkanaście sekund puściła się biegiem za kolejną zasłonę, potem powtórzyła jeszcze raz manewr i znalazła się już o włos od swojego celu. Z tego pozycji doskonale widziała ustawione półmiski z pysznymi daniami, puchary wypełnione słodkościami i tace kremowych deserów. To było cudne, a pachniało jeszcze wspanialej. Dla takiej małej bezdomnej jak ona uczta najprawdziwsza. Tylko musiała uzyskać do niej dostęp. Przez chwilę jeszcze przypatrywała się z podziwem w oczach tej otwartej jadłodajni, a potem spięła się mocniej i dała nura pod znajdujący się najbliżej stół z jedzeniem. Na szczęście pokryty był długim obrusem, sięgającym prawie do posadzki, ale to i tak nie dawało jej gwarancji, że ktoś nie wychwyci "czegoś" poruszającego się pod tym stołem. Dlatego na chwilę zamarła w bezruchu. Oplotła nogi ramionami i nasłuchiwała. Wyłapywała głosy przechodzących obok gości, ale na żadnym specjalnie się nie skupiała. Tylko tyle, żeby wyłapać czy ktoś nie mówi o małej intruzce. Dodatkowo rozpraszały ją te zapachy i świadomość, że jej upragniony cel jest dokładnie nad jej głową
 
     
MG


Dołączył: 26 Maj 2013
Posty: 393
Wysłany: 2018-10-28, 17:53   

Dziewczynka znalazła się w końcu na miejscu czyli pod stołem. Ale... dostanie się do upragnionego jedzenia nawet teraz nie będzie aż takie proste. W końcu przy stole nie brakowało gości. Ktoś podchodził, sięgał po jakąś zakąskę, albo pojedyncze grupki plotkowały o kolegach czy koleżankach z drugiego końca sali. Marie mogła śledzić jedynie ich buty, bo tylko tyle widziała spod obrusa sięgającego faktycznie niemal do podłogi. To miejsce dawało jej zatem schronienie, ale medal ten miał i drugą stronę ograniczając jej widoczność. A jakby tego było mało obok niej przystanął właśnie wicehrabia Druitt. Tymczasem Lorien pomogła przygotować się Elanor na spotkanie z tym arystokratą i chyba powinny się śpieszyć chcąc zrealizować swój cel, bo Druitt już się rozglądał za kolejną panną, zawieszając aktualnie oko na jakiejś młodej, wesoło szczebioczącej szlachciance. Tańce skończyły się, a jeden z obecnych kuglarzy znów zaczął zabawiać zgromadzonych sztuczkami z ogniem.
 
     
Czarny Szermierz


Rodzina: Wszyscy warci zaufania.
Wiek: 20
Znaki szczeg?lne: szaro-srebrne oczy
Ekwipunek: Dwa miecze, notes, troche leków i opatrunków.
Poziom ?ycia: 100%
Dołączył: 28 Paź 2017
Posty: 72
Skąd: Centrum Mroku
Wysłany: 2018-10-29, 16:16   
   Multikonta: Zeno Hen


Nadal nie było trzeba interweniować, więc demon oparty o ściane rzucał wzrokiem to tu to tam. Nie wpatrywał się długo w jedno miejsce by nie zwracać na siebie uwagi, co więcej czasami brał jak reszta coś do przekąszenia. W skrócie, zachowywał się jak inni w tym dziwacznym przepychu. Wyprostowany, twardo krok po kroku niczym zasłużony wojak. Nikt nie pytał, nie dotykał, nie prosił, czego więcej do szczęścia chcieć? Tup tup tup... rozchodził się odgłos dreptania Szermierza, który zwiedzał pomieszczenie co mogło się dodanie odbić w sytuacji ucieczki, albo śledzenia tego podejrzanego porywacza kobiet. I w sumie nie było co za wiele opisywać, bo nic takiego się ciekawego nie działo. Nie zainteresowała go żadna piękność, a i tutejsi faceci zdawali się być sztucznie wstawieni jak w dziwnej iluzji rzeki miodem płynącej. Nie sitniało życie bez zmartwień, istnieli tylko ludzie nie umiejący w większości wypadków patrzeć. Akcja nie zdążyła się rozpocząć, ale ten wypad Kazuto wyglądał bardziej na wycieczke filozoficzną niż na jakiekolwiek śledztwo. A może coś się zmieni, nie warto nażekać.
_________________
Wydając kompana, sprzedajesz samego siebie.
 
     
Elanor Blue

Cyrkowiec

Rodzina: nie żyje
Wiek: 17 lat
Znaki szczeg?lne: niebiesko mi
Poziom ?ycia: 100%
Dołączył: 10 Paź 2013
Posty: 243
Wysłany: 2018-11-05, 08:59   
   Multikonta: Tamara Arven


- Ale... - zaczęła spoglądajac z niepewnością to na Williama to na Lorien, ale zanim się zorientowała już została w to wciągnięta i to chyba nikt za bardzo nie miał na to wpływu, a już na pewno ona sama nie zdążyła się temu sprzeciwić.
Ta dumna kobieta zajęła się poprawkami zapewne po to, żeby niebieska jak najlepiej się prezentowała. Elanor nie bardzo miała tu cokolwiek do powiedzenia, więc cierpliwie czekała na zakończenie poprawek. Ostatecznie efekt był chyba dobry, ale nawet nie miała tego jak ocenić. Popatrzyła tylko po sobie krótko.
- No dobrze. - westchnęła i obróciła się w stronę parkietu.- To idę.
Akurat tańce ustały, więc niebieska nie musiała ryzykować przedzierania się przez tłum. Westchnęła tylko krok za krokiem zbliżając się do wicehrabiego. Tylko czy on się na to nabierze w ogóle.
- Wicehrbio... - zwróciła się do niego, by po chwili trochę niezdarnie dygnąć naśladując gest wykonywany przez arystokratki.- Bardzo chciałam wicehrabiego poznać. - nie mówiła pewnie, ale przynajmniej się starała zachowywać pozory takie, żeby się nie domyślił.
 
     
Sharon

Demoniczny kot

Rodzina: miau!
Znaki szczeg?lne: ubrana w koszulę nocną
Poziom ?ycia: 100%
Dołączył: 26 Sty 2016
Posty: 77
Wysłany: 2018-11-18, 00:41   
   Multikonta: Nancy Moron


Sharon bardzo pilnie zajmowała się higieną, bo jak wiadomo dla kotów jest to bardzo ważna część ich życia. Wszystko musiało być idealnie wypucowane, futerko zawsze powinno być pięknie lśniące i kocica potrafiła spędzić mnóstwo czasu na to by zawsze być czystą, piękną i pachnącą. Teraz akurat wykorzystała ten moment kiedy inni się nią tak nie interesowali zajęci swoimi, ludzkimi sprawami. Ona nawet za bardzo nie wiedziała o co chodzi w tych porwaniach. Czego jest taka zmowa tych śmiertelników, czy oni na kogoś polują, czy co w ogóle chodzi im po głowach. Jedno za to wiedziała na pewno. Skoro się nie myją, to znaczy, że muszą być cały czas brudni! Bo jak to tak! Tyle czasu i nawet się nie polizać... przecież ta ludzka skóra na pewno również się zanieczyszcza i dlatego właśnie Sharon nawet w tej postaci poświęcała się higienie. Ci dwunożni jednak to naprawdę dziwny gatunek.
Polizała się jeszcze po drugiej ręce, ale drgnęła gdy dostrzegła, że ta niebieska kieruje się gdzieś głębiej w komnatę. Co? Co? O co chodzi? Zaczęła nasłuchiwać, a potem jak gdyby nigdy nic w kilku susach dołączyło do niej.
- Miau! - rzuciła radośnie, pojawiając się po jednym jej boku i zupełnie jakby nie zważając na to, że Elanor próbuje nawiązać kontakt z jakimś wicehrabią.
Zresztą dla kocicy takie tytuły nie miały większego znaczenia. Kojarzyła rzecz jasna, że niektórzy ludzie są ważniejsi od innych, ale nic więcej. Nie rozeznawała się w jakiś szczególny sposób w ich hierarchii czy tytulaturze.
Przechyliła ciekawie głowę, wbijając spojrzenie wpierw w niebieską, a potem w Druitta, po czym zgięła w charakterystyczny sposób dłonie w nadgarstkach. No co? Po postu zainteresowało ją w końcu co tu się dzieje.
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  



Fairy Tail Path Magician



Bleach OtherWorld

Dragon Ball New Generation Reborn



Vampire Knight


Król Lew















Image and video hosting by TinyPic

Rainbow RPG



















Vampire Diaries





SnM: Naruto PBF





www.zmiennoksztaltni.wxv.pl











Eclipse



over-undertale





Northland Highschool

AbsitOmen


On-anime.pl



Projekt K7 M&A | http://k7.ubf.pl


Styl i grafika zedytowane przez Ciela Phantomhive. Uprasza się o nie kopiowanie.
Kuroshitsuji. Yana Toboso.
Strona wygenerowana w 0,17 sekundy. Zapytań do SQL: 11