Witajcie w Anglii pod koniec XIX wieku, we wspaniałej choć zarazem mrocznej i zagadkowej epoce wiktoriańskiej. Mnożą się tajemnicze przestępstwa nad którymi Scotland Yard załamuje bezradnie ręce. Londyn staje się polem kryminalnych rozgrywek i zbrodni mrożących krew w żyłach. Zaniepokojona Królowa Wiktoria uruchamia wszystkie swoje siły do tego by zwalczyć rosnącą przestępczość. Ten mroczny świat zamieszkują wspólnie z ludźmi: demony, które wykorzystując słabość człowieka zawierają kontrakty w zamian za dusze śmiertelników; anioły pragnące oczyścić plugawą ludzkość z grzechów; shinigami zaprowadzające porządek pośród problematycznych dusz, a także piekielnie zwierzęta o nieprzewidywalnej naturze. To wszystko dzieje się już poza wiedzą i poza wzrokiem zwykłych ludzi, jednak ma na ich życie ogromny wpływ. Przetrwanie w tym świecie jest prawdziwym wyzwaniem, które może okazać się przygodą na śmierć i życie.
► Login = imię i nazwisko postaci bądź tylko imię (jeśli nie ma nazwiska).
► Uczestników eventu Sekta zapraszamy tutaj! Wciąż można się zapisywać!



POSZUKIWANIA
► Albert poszukuje przyrodniej siostry.
► Czarny Szermierz, Afuro Aphrodi Terumi i Zeno Hen poszukują różnych relacji.
► Wasil poszukuje ochotnika do sesji.
► Mark poszukuje przyjaznej duszyczki.

Listopad 1889r.
Deszcz, pochmurne niebo i porywiste wiatry będą towarzyszyć nam niemal codziennie. Temperatura będzie wynosić maksymalnie 7'C w dzień, w nocy zaś 2'C.

Poprzedni temat «» Następny temat
Willa
Autor Wiadomość
Sharon

Demoniczny kot

Rodzina: miau!
Znaki szczeg?lne: ubrana w koszulę nocną
Poziom ?ycia: 100%
Dołączył: 26 Sty 2016
Posty: 74
Wysłany: 2018-09-28, 00:22   
   Multikonta: Nancy Moron
 

Ten mężczyzna był taki niewzruszony. Ojej! Sharon rzadko kiedy miała do czynienia z aż takim brakiem zainteresowania, bo jak można się domyślić na nią wszyscy zazwyczaj zwracali uwagę. W pozytywny czy negatywny sposób, ale jednak! A ten tutaj... był jakiś inny. Ani nie spłoszył kocicę ani się nią nie zainteresował... tylko tam stał i stał. Na co on czeka? Póki co jednak Sharon starała się go po prostu wybadać. Jej typowo mruczkowata ciekawość pchała ją ku bliższemu poznaniu. Zerknęła na shinigamiego z przodu, z lewego boku, z tyłu, a potem z prawego boku. Przechylała głowę to w jedną, to w drugą stronę, pomrukując przy tym cicho. Ostatecznie jednak chyba nie była w stanie sprawić by ten mężczyzna zwrócił na nią swoją uwagę. Rzecz jasna, nie wiedziała, że jest to shinigami czyli zbieracz dusz, ale w pewien sposób wyczuwała, że w nim w Lorien jest coś innego niż w innych ludziach. Byli odmienni od pozostałych gości tego przyjęcia, przy czym ona sama nie potrafiła określić jak ani dlaczego. Po prostu to się czuło. Kocica postrzegała ich w bardziej warty jej zainteresowania sposób, chociaż skłaniała się ku temu poważnemu mężczyźnie dlatego, że z mężczyznami miała po prostu lepsze doświadczenia.
W końcu poddała się, padła na cztery "łapy" i przeciągnęła się wyprężając swoje ludzkie ciało. Tak chyba nie robią śmiertelnicy, prawda? Tylko co ją to obchodziło?
Tak samo jak nie obchodziło ją to co takiego dzieje się po drugiej stronie tej sali. Pozostali bardziej się tym zainteresowali, ale nie ona... jakoś tak postępowała po swojemu i nie widziała tam nic odkrywczego czy wartego poświęcenia temu uwagi. Ludzi często interesowały sprawy błache, w których koty nie widziały nic ciekawego dla siebie. Bo to co zaciekawiło człowieka nie zawsze było równie fascynujące dla mruczka. Chyba, że to było jedzenie... najlepiej jakaś smakowita rybcia mhmm...
 
     
William T. Spears

Inspektor Wydz. Zarządzania

Ekwipunek: kosa śmierci, księga zasad shinigami
Kosa ?mierci: sekator
Poziom ?ycia: 100%
Dołączył: 19 Lip 2013
Posty: 299
Wysłany: 2018-09-30, 21:16     

Westchnął tylko pod nosem, rzucając tylko Lorien nieprzeniknione spojrzenie. Zachowanie zaś Sharon nie robiło na nim żadnego wrażenia. Nie specjalnie skupiał się na jej wygibasach, a demoniczne zwierzęta niespecjalnie go interesowały. Nie zajmował się zbieraniem ich dusz z racji tego, że ten obowiązek nie dotyczył takich istot. Aczkolwiek trzeba będzie też czasem rzucić na nią okiem by upewnić się czy nie sprawia nadmiernych kłopotów utrudniając ich pracę. Ale poza tym nie zamierzał się bardziej nią interesować niż to potrzebne. Za to demonica to co innego, ona stanowiła faktyczne zagrożenie dla wykonywania jego obowiązków.
- Nie widzę potrzeby tańczyć. - odpowiedział zdawkowo. - Domyślam się, że zaledwie nasze pochodzenie ją do nas ściągnęło. - zmarszczył minimalnie brwi zdając sobie sprawę, że prawdopodobnie dlatego to stworzenie tak się nimi zaciekawiło, że nie byli zwykłymi śmiertelnikami.
Jego wzrok spoczął na Elanor.
- Doprawdy... to zrozumiałe. - skwitował tylko i na powrót poświęcił się obserwacji drugiego końca sali.
Wicehrabia zniknął z jedną damą, by po niedługim czasie wrócić już samemu. To zastanowiła Inspektora. Czy to jest ten właściwy ślad, który zaprowadzi ich do rozwiązania tej sprawy? Młode panienki znikały na tego typu balach, a ten śmiertelnik mógł mieć z tym coś wspólnego. Należałoby się do niego zbliżyć i przebadać okoliczności w bardziej dokładny i szczegółowy sposób.
_________________
 
     
Lorien DeVille


Wiek: 20/???
Dołączył: 15 Gru 2016
Posty: 51
Wysłany: 2018-10-02, 21:01     

- Ciekawe co zrobił z tą dziewczyną... - skoro nawet Lorien zastanawiała się nad tym, to trudno zaprzeczyć, że ta sprawa była rzeczywiście intrygująca.
Co prawda piekielna wiele już widziała, ale czasem ludzie potrafili być dla niej wciąż interesujący. Czasami. Przeważnie nudziła się w ich towarzystwie, doskonale znając już instynkty jakie nimi kierowały w drodze do upragnionego celu. Byli zdolni do wszystkiego, nie wahali się podjąć nawet najbardziej okrutne działania. Ileż już ona widział aktów bestialstwa dokonywanych przez tych pozornie naiwnych śmiertelników. Wobec tego mało co było ją w stanie zaciekawić, chociaż jeszcze czasem z zaintrygowaniem przyglądała się temu jak ten gatunek po prostu się wzajemnie niszczy. Mieli jakąś zagadkową ciągotę ku autodestrukcji. Tego żaden inny gatunek nie miał.
A tą sytuację dodatkowo jeszcze ubarwiał fakt obecności na tym przyjęciu istot nadprzyrodzonych. Była tu nie tylko ona, ale także i demoniczne zwierzę oraz w szczególności interesujący shinigami. To może sprawić, że nawet jeśli chodzi tu o błahą sprawę, to jednak jej okoliczności staną się jeszcze bardziej fascynujące.
- Może słyszałaś o tym, że giną na takich przyjęciach młode dziewczęta. Możliwe, że dokonuje tego ten wicehrabia. - skinęła głową w kierunku Druitta.- Hmm... ale, żeby się o tym przekonać potrzebowalibyśmy przynęty, czy nie tak... Williamie? - popatrzyła z charakterystycznym uśmieszkiem na Inspektora.- Kogoś kto uda się z wicehrabią, aby sprawdzić dokąd zabiera on panienki z przyjęcia.
Skrzyżowała ręce na wysokości klatki piersiowej i podparła podbródek o palce zgiętej ręki w zamyśleniu, podczas gdy jej nieco rozbawiony wzrok utknął w specyficznej postaci wicehrabiego. Całkiem możliwe, że miał z tym coś wspólnego, ale trzeba to przecież sprawdzić, dokonać odpowiedniego wywiadu.
- Ktoś chętny? - obejrzała się na Sharon i Elanor, aczkolwiek słowa bezpośrednio kierowała tylko do jednej z nich.- Wicehrabia lubi młodsze panny, więc obawiam się, że moja kandydatura nie byłaby odpowiednia. - wyjaśniła to na wstępie, zresztą... bez cienia kłamstwa, ale te damy, które wówczas wpatrywały się w niego jak obrazek były młodymi panienkami, a Lorien w porównaniu do nich prezentowała się z całą pewnością bardziej dojrzale.- Masz jakieś sugestie Williamie? - jej uśmiech znów przybrał bardziej przesłodzony, ale jednocześnie nieco krnąbrny wyraz.
 
     
Marie Peterson

Bezdomna

Wiek: 8 lat
Poziom ?ycia: 100%
Dołączył: 03 Wrz 2018
Posty: 8
Wysłany: 2018-10-05, 17:42   
   Multikonta: Tobias Marrone
 

Chciała zobaczyć jak daleko jeszcze jest od upragnionego celu. Niestety, musiała jeszcze pokonać spory kawałek drogi aby dostać się tam gdzie chciała. Wkoło poruszało się kilku kelnerów, ale alkohol nie był czymś co interesowało Marie. Podobnie jak drobne przekąski, chociaż w chwilach głodu nie narzekałaby i na to. Ale teraz celowo chciała wziąć więcej, celowo chciała sięgnąć po bardziej konkretne posiłku. Może uda się jej zrobić niewielkie zapasy. Co prawda tak zgromadzone jedzenie nie starczało na długo, bo szybko się psuło, a bezdomna z oczywistych przyczyn nie miała jak go przechowywać, ale przynajmniej przez kilka dni miałaby czym solidnie zapełnić żołądek. I to jeszcze takimi smakołykami, których nie jedno bezdomne dziecko mogłoby jej pozazdrościć!
Niestety, wystarczył podmuch, by zasłona zafalowała ukazując część Marie. Dziewczynka przestraszyła się, rozejrzała nerwowo, nie wiedziała bowiem czy ktoś to dostrzegł czy nie. Nie mogła jednak bezczelnie gapić na tańczących i nie tańczących gości próbując wyłapać w nich oznaki dostrzeżenia jej obecności. Zatem postawiła wszystko na jedną kartę i pobiegła szybko za kolejną zasłonę. Kilka głębszych oddechów, szybkie rozpoznanie czy została zauważona i taką samą odległość do kolejnej zasłony znów pokonała biegiem. I kolejny przystanek. Powtórzyła ten manewr jeszcze raz aż znalazła się za połową parkietu. To też było ryzykowane, ale Marie uznała, że jeszcze bardziej ryzykowne jest tkwienie cały czas za jedną zasłoną i oczekiwanie na najbardziej dogodny moment. Pary wciąż tańczyły, więc bezdomna pojęcia nie miała ile czasu musiałaby zwlekać. A tak, przynajmniej próbowała i nieustannie zbliżała się do swojego celu.
 
     
MG


Dołączył: 26 Maj 2013
Posty: 391
Wysłany: 2018-10-11, 16:13     

Bezdomnej sierotce jakoś udawało się przemieszczać na tyle zręcznie za zasłonami, że była już naprawdę blisko upragnionego celu. I jak do tej pory nikt jej nie zauważył. Pary wirowały na parkiecie i naprawdę dobrze, że dziewczynka podjęła taki ruch, bo zasłony co jakiś czas falowały pod wpływem ruchu powietrza. Jeszcze trochę i dostanie się naprawdę blisko zastawionych różnościami stołów. Już stąd pomiędzy zapachami wyperfumowanych pań dało się wyczuć aromat przygotowanych pyszności. Tymczasem wicehrabia spoglądał na wolne panienki stojąc z boku. Wyraźnie skupiał się na młodych damach bądź trzymających się na uboczy bądź w niewielkich grupkach. Ale cały czas znajdował się po drugiej stronie parkietu. Sharon natomiast przestała co prawda skupiać na sobie zainteresowanie ze względu na swój skąpy strój, ale gdy jedna nieco starsza dama zerknęła na jej nietypowe zachowanie to omal się nie zapowietrzyła z oburzenia.
 
     
Czarny Szermierz


Rodzina: Wszyscy warci zaufania.
Wiek: 20
Znaki szczeg?lne: szaro-srebrne oczy
Ekwipunek: Dwa miecze, notes, troche leków i opatrunków.
Poziom ?ycia: 100%
Dołączył: 28 Paź 2017
Posty: 70
Skąd: Centrum Mroku
Wysłany: 2018-10-12, 14:58   
   Multikonta: Zeno Hen
 

Nie widząc nic ciekawego oparł się o ścianę patrząc na sale, w sumie to trochę się wrócił. Nie było żadnych poszlak, ani niczego co mogłoby chociaż w małym stopniu zwrócić jego uwagę. Demon wbił wzrok w tańczące pary, co miały w sobie że tak długo trzymały jego umysł w szachu? Ta lekkość, tyle emocji, wszystko co było chłopakowi tak bardzo odległe i nieznane. Chyba zaśmiałby się gdyby i jego któraś wyrwała, to byłby taki nieoczekiwany bieg akcji. Jednak marzenia są dla ludzi, nadnaturalni raczej takich cudów nie doświadczali. Szare oczy jeszcze raz przeleciały się jak ptak po sali, czarny mężczyzna nie drgnął nawet na chwile. Czuwał nad całą sytuacją, to że teraz było w miare cicho nie oznaczało, że ten stan utrzyma się na dłużej. Takie już życie, raz piękny las, a potem już potężny pożar który niszczy wszystko.
_________________
Wydając kompana, sprzedajesz samego siebie.
 
     
Elanor Blue

Cyrkowiec

Rodzina: nie żyje
Wiek: 17 lat
Znaki szczeg?lne: niebiesko mi
Poziom ?ycia: 100%
Dołączył: 10 Paź 2013
Posty: 241
Wysłany: Dzisiaj 0:51   
   Multikonta: Tamara Arven
 

Elanor tylko na chwile spuściła z oczu Sharon. Zaraz dostrzegając co ta kocica robi, poderwała się na równe nogi, chwyciła ją za ramię i podciągnęła do góry, aby kocica nie trzymała się tylko na klęczkach.
- Nie... tak nie można! - skarciła ją.- Ludzie się tak nie zachowują. - dodała już ciszej, zastanawiając się co takiego jeszcze Sharon wymyśli, że trzeba będzie zasłaniać się przed uciążliwymi spojrzeniami.
- Pochodzenie? - trochę zdziwiło ją to co ten poważny mężczyzna powiedział, ale nie wiedziała jak bardzo można drążyć ten temat.- Oh, no tak. Te porwania. - skojarzyła i pokiwała głową na słowa Lorien. - Czyli... któraś z nas musiałaby podejść wicehrabiego, żeby sprawdzić... - zaczęła i spojrzała wpierw na tą tajemniczą kobietę, którą najbardziej wnikliwie przyglądała się jej, a potem na Sharon, bo Sharon...- Ja?! - zdziwiła się, bo chyba zorientowała się co Lorien sugeruje, ale naprawdę była tym zaskoczona, z drugiej strony... ta białowłosa dziewczyna może i była urokliwa, ale jednocześnie nic nie mówiła, dziwnie się zachowywała, więc mogła nie być w stanie odpowiednio podejść Druitta, ale Elanor też wątpiła czy z takim zadaniem akurat by sobie dała radę.
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  
Szybka odpowiedź
Użytkownik: 


Wygaśnie za Dni
 
 
 
 
 
 
 



Fairy Tail Path Magician



Bleach OtherWorld

Dragon Ball New Generation Reborn



Vampire Knight


Król Lew















Image and video hosting by TinyPic

Rainbow RPG



















Vampire Diaries





SnM: Naruto PBF





www.zmiennoksztaltni.wxv.pl











Eclipse



over-undertale





Northland Highschool

AbsitOmen


On-anime.pl



Projekt K7 M&A | http://k7.ubf.pl


Styl i grafika zedytowane przez Ciela Phantomhive. Uprasza się o nie kopiowanie.
Kuroshitsuji. Yana Toboso.
Strona wygenerowana w 0,45 sekundy. Zapytań do SQL: 11