Witajcie w Anglii pod koniec XIX wieku, we wspaniałej choć zarazem mrocznej i zagadkowej epoce wiktoriańskiej. Mnożą się tajemnicze przestępstwa nad którymi Scotland Yard załamuje bezradnie ręce. Londyn staje się polem kryminalnych rozgrywek i zbrodni mrożących krew w żyłach. Zaniepokojona Królowa Wiktoria uruchamia wszystkie swoje siły do tego by zwalczyć rosnącą przestępczość. Ten mroczny świat zamieszkują wspólnie z ludźmi: demony, które wykorzystując słabość człowieka zawierają kontrakty w zamian za dusze śmiertelników; anioły pragnące oczyścić plugawą ludzkość z grzechów; shinigami zaprowadzające porządek pośród problematycznych dusz, a także piekielnie zwierzęta o nieprzewidywalnej naturze. To wszystko dzieje się już poza wiedzą i poza wzrokiem zwykłych ludzi, jednak ma na ich życie ogromny wpływ. Przetrwanie w tym świecie jest prawdziwym wyzwaniem, które może okazać się przygodą na śmierć i życie.
► Login = imię i nazwisko postaci bądź tylko imię (jeśli nie ma nazwiska).
► Uczestników eventu Sekta zapraszamy tutaj! Wciąż można się zapisywać!



POSZUKIWANIA
► Albert poszukuje przyrodniej siostry.
► Czarny Szermierz, Afuro Aphrodi Terumi i Zeno Hen poszukują różnych relacji.
► Wasil poszukuje ochotnika do sesji.
► Mark poszukuje przyjaznej duszyczki.

Listopad 1889r.
Deszcz, pochmurne niebo i porywiste wiatry będą towarzyszyć nam niemal codziennie. Temperatura będzie wynosić maksymalnie 7'C w dzień, w nocy zaś 2'C.

Poprzedni temat «» Następny temat
Kościół
Autor Wiadomość
Afuro Aphrodi Terumi


Rodzina: Nie pamięta
Wiek: Wieczność to za mało
Znaki szczeg?lne: Charakterystyczny wyraz twarzy i spojrzenie przypisane tylko jemu, nikt na świecie i po za nim nie posiada nawet w podobie czegoś tak subtelnego jak on. Można powiedzieć że sama jego czystość jest znakiem rozpoznawczym ponieważ prócz ubrania ma na prawde nie wiele przedmiotów martwych.
Ekwipunek: Jedyna broń to nakładki na dłonie z ostrzymi zakończeniami jak w szponach, są na nich dziwne zapiski w zapomnianym dawnym języku, pobłopobłogosławiona.
Poziom ?ycia: 100%
Dołączył: 27 Paź 2017
Posty: 43
Skąd: Z nieskończoności
Wysłany: 2017-11-01, 12:55   
   Multikonta: Czarny Szermierz


W ?wi?tyni po modlitwie ch?opaka zani?s? si? ?miech. Echo wzlecia?o jak ptak i roznios?o si? po ?wi?tyni. Afuro sp?ka? ?ywcem go rozerwa?o, je?eli to by?a modlitwa to jeszcze najgorszego w tym ?wiecie nie widzia?. ?a?osne, g?upota przecie? b?g da? swoim podopiecznym umys? i czynno?? wyboru by sami mogli wybiera? w?asne drogi. Nie by? oczywi?cie jasnowidzem ani jeden ani drugi nie wiedzia? ?e s? z tej samej rasy. Afuro wsta? wyciszaj?c si?, to tak wygl?da? ziemski kabaret. W tylu sekundach to ?wi?ci nie zd??yli by go nawet us?ysze?, to wygl?da?o jakby dziecko przysz?o do kaplicy da?o lizaczka i zwia?o z strachem w oczach jakby bogowie rozszarpywali cia?a za grzechy. Ka?dy wierz?cy wiedzia? ?e oblicza bog?w s? przepe?nione ?ask? i przebaczeniem. Je?eli ten cz?ek co? sobie wyrzuca w sumieniu to tylko krzywdzi siebie, bo bogowie dawno mu wybaczyli. Wielcy z niebios jak matka i ojciec ukochali swe dzieci i zawsze przyjm? je do domu w niebiosach. Z jego ust wydoby?y si? tylko szydercze s?owa. "Twoje mod?y zgin??y z twoim odej?ciem biedaku. Czy je?eli odwiedzasz kogo? kogo kochasz to za minut? wychodzisz? Wsp??czuje temu co s?ysza? to w tej ?wi?tyni, temu cielesnemu i duchowemu. Powiedzia?bym ci m?drze id? i nie grzesz, ale to by by?o za proste. Przemy?l swoje zachowanie i wr?? do ojca z nale?ytym mu szacunkiem" Zako?czy? ju? powa?nie m?odo wygl?daj?cy Aphrodi, mo?e zdawa? si? przem?drza?ym gnojkiem op?ywaj?cy w bogactwa jak szlachta, ale na prawd? widzia? na ?wiecie nie jedno i nie jedno prze?y?. Dobra rada, ale czy tajemniczy wys?ucha, co odpowie? Mo?e zrozumie i odejdzie z godno?ci?. Afuro nigdy nie zapomina? o swoich idea?ach, ale ?wiat tak bardzo go zmienia?, czasami to by? okruch szale?stwa rzucony w to? ob??du...
_________________
Choćbym kroczył ciemną doliną, zła się nie ulękne.
 
     
Caspar

Przybłęda

Rodzina: Ojca i matkę pamięta jak przez mgłę, aczkolwiek pamięta jedną, jedyną osobę ze swojego życia. Jego ukochana podopieczna Sapphire, którą traktował jak siostrę.
Wiek: 185 lat, jednak wygląda na 18
Znaki szczeg?lne: Dwie wielkie szramy na plecach pozostawione po wyrwaniu skrzydeł
Ekwipunek: Szabla, bo na tym świecie dużo jest plugastw. Chusta, bo przecież czymś trzeba wytrzeć te zarazki jakie gromadzą się na wszystkim, czego się dotyka, oraz zdjęcie jego rodziny.
Poziom ?ycia: 100%, ale wszystko jeszcze przed nim
Dołączył: 23 Kwi 2014
Posty: 35
Wysłany: 2017-11-01, 19:33   

S?ysz?c czyi? ?miech nie przerwa? sobie. Nie obchodzi?o go to, co tu siedzi. S?ysz?c go jednak zmarszczy? brwi w niezadowoleniu.
- Nie gadam z takimi jak ty. - oznajmi? ch?odno odwracaj?c si? w jego stron?. Paskudna poczwara niszcz?ca ?wi?to?? tego miejsca swoj? osob?.
- I nie obchodzi mnie twoje zdanie na ten temat. M?wi?em do Pana, a nie do ciebie paskudo.
Zejd? mi z oczu i nie ha?b tego miejsca swoj? osob?. -
warkn?? i znowu ruszy? przed siebie. Nie b?dzie traci? czasu dla kogo? takiego, ma jeszcze jaki? szacunek dla swego czasu, a w ka?dej chwili mo?e go szlag trafi?, gdy jeden z anio??w go zabije.
Nie s?dzi?, ?e kto? mia?by chcie? go zatrzyma?, no chyba, ?e ten bachor jest naprawd? zadufanym w sobie idiot? i nie ma szacunku do innych. I takie przypadki si? zdarzaj?.
_________________
 
 
     
Afuro Aphrodi Terumi


Rodzina: Nie pamięta
Wiek: Wieczność to za mało
Znaki szczeg?lne: Charakterystyczny wyraz twarzy i spojrzenie przypisane tylko jemu, nikt na świecie i po za nim nie posiada nawet w podobie czegoś tak subtelnego jak on. Można powiedzieć że sama jego czystość jest znakiem rozpoznawczym ponieważ prócz ubrania ma na prawde nie wiele przedmiotów martwych.
Ekwipunek: Jedyna broń to nakładki na dłonie z ostrzymi zakończeniami jak w szponach, są na nich dziwne zapiski w zapomnianym dawnym języku, pobłopobłogosławiona.
Poziom ?ycia: 100%
Dołączył: 27 Paź 2017
Posty: 43
Skąd: Z nieskończoności
Wysłany: 2017-11-01, 20:21   
   Multikonta: Czarny Szermierz


To by? chyba jaki? niesmaczny ?art, widocznie nie umia? pogodzi? si? z swoim beznadziejnym podej?ciem do sprawy. Tak czy owak to by? problem go?cia, a nie jego. On tu przyszed? si? pomodli? jak nale?y, nie b?dzie blu?ni? w domu ojca. On jeszcze zosta? w ?wi?tyni, co mog?o by? wa?niejsze ni? b?g? Dla niego nic, ca?y dzisiejszy dzie? b?dzie po?wi?cony tylko temu miejscu, temu wspania?emu spotkaniu. Nie odpowie na tak dziwne gadki, nie b?dzie tym razem prowokowa? to nie miejsce i nie pora. Nic go nie ruszy?o, rozbawiony nawet si? nie odwr?ci? mia? w nosie takich zadufanych w sobie kmieci. Tacy jego zdaniem nie powinni chodzi? po ?wiecie, szkoda ?e nie wiedzia? ?e to jeden z braci niebieskich najpewniej wszystko potoczy?oby si? inaczej. Rzeczywi?cie by? m?odszy, ale czy wiek na prawd? chodzi? w parze z inteligencj?. Jego odpowied? na pewno nie wnosi?a nic nowego ani m?drego. Oceni? to jako s?owa nadaj?ce si? tylko do ?mieci i zignorowa?. Jakby tylko wiedzia? do kogo to powiedzia?, ale c?? nie b?dzie si? przecie? chwali? ani go tym straszy?. Misja obejmowa?a tylko demony, a ta posta? by?a chyba na to troszk? za g?upia, z reszt? nie czu? od niego mrocznej energii i po trzecie demon raczej nie odwiedza?by ?wi?tyni. Przybysz chyba si? strasznie spieszy?, bo wpad? niemal do ?wi?tyni i z niej w?a?nie wyfrun??. Czy?by jednak m?g? to by? anio?? Tak czy owak niech robi sobie co chce. Mimo wszystkiego jeszcze pomodli? si? za t? dusze, nic nie dziej? si? z przypadku mo?e to pr?ba. Poprosi? ojca aby zbawi? wszystkich b??dz?cych, uszcz??liwi? ich troski i wyprowadzi? z ciemno?ci. Nie wstydzi? si? swoich s??w gdy? by?y szczere i przepe?nione pozytywnymi uczuciami. Zawsze by? ostry i zadziorny, ale tutaj stara? si? wy?oni? z siebie prawdziwego Aphrodiego tego co kiedy? uszanowali w niebie jako najwi?kszego negocjatora wszechczas?w, zawsze umia? przecie? postawi? na swoim. Tylko w ?wi?tyni przy ojcu umia? spojrze? na innych ?agodniejszym wzorkiem, mniej op?tanym przez b?l i cierpienie z przysz?o?ci. Ju? chyba nikt nie by? na tyle pot??ny aby mu pom?c. Ch?opak znikn?? anio?owi z oczu i c??, tyle go widziano...
(zt)
_________________
Choćbym kroczył ciemną doliną, zła się nie ulękne.
 
     
Charlotte Moseley


Rodzina: Wącha kwiatki od spodu
Wiek: Dziewiętnaście lat
Ekwipunek: Swój nieśmiertelny zeszyt, pudełko pełne lizaków
Poziom ?ycia: 100 %
Dołączył: 11 Wrz 2018
Posty: 3
Skąd: Aleksandrów Łdz
Wysłany: 2018-09-15, 21:14   

/ wiem, mo?e nie powinnam zaczyna? akurat tutaj, bo tu zako?czy?e?/a? tamt? gr?... ale ja bardzo chcia?am tu zacz??, bo mia?am pomys?. Zawsze mo?esz napisa? ?e za jaki? czas powracasz w to miejsce. : )


| Start |


Charlotte doskonale wiedzia?a, co jest celem jej w?dr?wki. Zdawa?a sobie spraw?, gdzie idzie, w jakim kierunku stawia ma?e kroczki. To dziwne, anielica ta zazwyczaj nie wie, dok?d idzie, a to wszystko przez to, i? jej my?li kr??? zazwyczaj po innych orbitach. Cz?sto sz?a, nie maj?c poj?cia, gdzie j? nogi nios?. Mo?e to przez jej (prawie) wieczny optymizm? Jest taka przej?ta, rozemocjonowana, tak bardzo podnieca j? byle co, ?e nierzadko nie jest zdolna do logicznego my?lenia i rozprasza j? to. Ale nie teraz. Nie tym razem. Owszem, wci?? mia?a w g?owie podobne my?li, ale sz?a na trze?wo, je?li tak to mo?na nazwa?. To dobrze. Nie potknie si? o nic. Je?li kto? j? spyta, czemu jest tu i teraz, b?dzie mog?a odpowiedzie? do?? logicznie. Chyba ?e b?dzie chcia?a zarazi? kogo? innego swoim optymizmem. Zazwyczaj jej to wychodzi?o. Czy, je?li kogokolwiek tutaj spotka, uda jej si? i tym razem?
Trudno to okre?li?. Mo?e dlatego, ?e posz?a... do ko?cio?a? Tak, dok?adnie tak. W ?wi?te miejsce. Chcia?a podzi?kowa? Stw?rcy za wszystko, za ca?okszta?t. Za to, ?e radzi sobie z amnezj? (na razie...). Za to, ?e jej nie porzuca i nie porzuci?, i najprawdopodobniej nie porzuci. I prosi?a, by inni si? nawracali. ?eby znale?li w sobie Jezusa. ?eby czerpali rado?? i si?? z wiary. ?eby... oj, tego by?o naprawd? sporo. Dziewczyna wyj??a z kieszeni r??aniec i zacz??a odmawia? ca?o??. To jej ulubiona modlitwa, Charlotte potrafi?a si? w niej zatraci? ca?? sob?. Szepta?a modlitwy do?? g?o?no, wtedy jako? ?atwiej jest si? jej skupi?. Dziwne, ale co jak co, ale tego, jak si? nale?y modli? r??a?cem, nie zapomnia?a nigdy. No ale s? rzeczy, kt?re Charlotte pami?ta ci?gle. Ju? taka by?a ta jej nietypowa amnezja... C?? poradzi?.
Nagle znowu przypomnia?a sobie o duszach prze?ywaj?cych m?ki i katusze w piekle. Dziewczyna modli?a si?, by te przesz?y do czy??ca, gdy? na pewno zrozumieli w tym ca?ym piekle, w co i jak powinni wierzy?, i czuj? t?sknot? za czym?, czego nie wyznawali. Modli?a si? za osoby w czy??cu, by przestali odczuwa? m?ki przez pewne niedoci?gni?cia w swoim ?yciu, ?eby B?g uzna? ?e si? zmienili i mogli p?j?? do Nieba, by cieszy? si? wieczno?ci? przy Wszechmog?cym. Charlotte bardzo chce dobra i szcz??cia dla ka?dego. Nawet dla najbardziej zatwardzia?ych grzesznik?w, by p?k?a skorupa ich grzech?w, a serce pow?drowa?o ku Bogu.
Nie sko?czy?a si? modli?, gdy po jej policzkach pop?yn??y ?zy. Nadal kl?cza?a, nadal odmawia?a modlitwy r??a?cowe, przechodz?c z jednego paciorka do drugiego. Ale po jej szepcie by?o s?ycha?, ?e p?acze. A to wszystko przez jej ostatnie przemy?lenia... i p?aka?a dalej, my?l?c ?e mo?e sobie na to pozwoli?, uznawszy ?e nikogo tutaj nie ma...
Tak, nawet osoby tak bardzo optymistyczne maj? powody do p?aczu.
_________________
wygląd jako anioł
 
 
     
Afuro Aphrodi Terumi


Rodzina: Nie pamięta
Wiek: Wieczność to za mało
Znaki szczeg?lne: Charakterystyczny wyraz twarzy i spojrzenie przypisane tylko jemu, nikt na świecie i po za nim nie posiada nawet w podobie czegoś tak subtelnego jak on. Można powiedzieć że sama jego czystość jest znakiem rozpoznawczym ponieważ prócz ubrania ma na prawde nie wiele przedmiotów martwych.
Ekwipunek: Jedyna broń to nakładki na dłonie z ostrzymi zakończeniami jak w szponach, są na nich dziwne zapiski w zapomnianym dawnym języku, pobłopobłogosławiona.
Poziom ?ycia: 100%
Dołączył: 27 Paź 2017
Posty: 43
Skąd: Z nieskończoności
Wysłany: 2018-09-16, 06:44   
   Multikonta: Czarny Szermierz


/ (oczywi?cie nie ma problemu)

Pierwsza wizyt w mie?cie nie nale?a?a do najlepszych, ale o nie by?by anio? gdyby tak szybko si? podda?. Po kilku deszczowych dniach postanowi? znowu odwiedzi? ojca, dzi? jednak przekraczaj?c pr?g ?wi?tyni us?ysza? p?acz. Szepty w tak du?ym pomieszczeniu nios?y si? tak daleko, to zmusi?o Aphrodiego do dosy? powa?nych zamy?le?. Nim jednak cokolwiek zrobi? ukl?k? na jedno kolano modl?c si?. Zawsze z wielk? ch?ci? rozmawia? z stw?rc?, by? bardzo dobrze wychowany. Tutaj umia? schowa? pych? w kiesze?, poniewa? wiedzia? ?e nikt nie jest idealny. "Witaj ojcze, to ja dziecko twoje. Zn?w zb??dzi?em w twojej pr?bie, przebacz nam istotom ze ?wiat?a, bo nawet my potrzebujemy twego zbawienia." G?os by? bardzo oficjalny, surowy i szczery. S?owa nios?y wielki ?al, jak prawda, kt?rej nie da si? ukry?. Wtedy anio? powsta? jakby znowu za dziwn? mask?, bardzo trudno by?o mu komukolwiek zaufa?. A tym bardziej po ostatnich przygodach, nigdy nie by?o wiadomo kogo si? tu spotka. Twarde kroi, postawa niebiana, kt?ry nie jednokrotnie os?dza? za zgod? Pana. Doszed? do o?tarza i tam znowu kl?kaj?c wyzna? swoje grzechy zdaj?c te? raport z tego co dane by?o mu zobaczy? w?r?d grzesznik?w. Po kilku minutach doda?. "Czuwaj nad nami, nie wiedz? co czyni?. Wybacz tak jak ja wybaczam oprawcom, ty widzisz wszystko. Da?e? d?onie by chowa? w nich strapionych, usta by pociesza? rannych, uszy by i?? za g?osem pr??b, nogi by do nich biec, oczy by widzie? ka?dy b?l i na niego reagowa?. P?omie? tw?j jasny, poprowadz mnie ojcze." Zako?czy? wstaj?c i oddaj?c si? majestatowi tego wydarzenia. Wszystko trwa?o oko?o pi?tnastu minut, robi? to wszystko dumnie jak wz?r rzucony z nieba. By? od zrodzenia idealist?, perfekcjonist?, ale nigdy nie zapomina? o warto?ciach. ?wiec? p?on??y, a w ?wi?tyni rozleg?a si? cisza. S?ycha? by?o tylko wiatr na dworze, jak protest mroku nad tym co si? tu dokona?o. Spok?j jakby wszystko zamar?o, nawet oddech Afuro, kt?ry pot??nie zawsze dysza?... po prostu zamilk?.
_________________
Choćbym kroczył ciemną doliną, zła się nie ulękne.
 
     
Charlotte Moseley


Rodzina: Wącha kwiatki od spodu
Wiek: Dziewiętnaście lat
Ekwipunek: Swój nieśmiertelny zeszyt, pudełko pełne lizaków
Poziom ?ycia: 100 %
Dołączył: 11 Wrz 2018
Posty: 3
Skąd: Aleksandrów Łdz
Wysłany: 2018-09-17, 18:44   

Modl?c si?, Charlotte us?ysza?a jakie? inne d?wi?ki, kt?re zdecydowanie nie dochodzi?y od niej. Szybko sko?czy?a ostatni? Zdrowa?k? i dosz?a do ko?ca drugiej tajemnicy, kiedy zwin??a szybko "wisiorek" i schowa?a do kieszeni jasnej sukienki, kt?r? akurat mia?a na sobie. Wytar?a policzki od ?ez, kt?rych nagromadzi?o si? w jej oczodo?ach naprawd? sporo. Obejrza?a si? nerwowo najpierw w jedn?, potem drug? stron?. Dziwne, nikogo nie ma. A przynajmniej ona sama nikogo nie widzia?a. Zrezygnowana, s?dz?c ?e co? jej si? wydawa?o, ponownie pow?drowa?a wzrokiem ku o?tarzowi. I nieomal podskoczy?a, widz?c kogo?, jak?? posta? z jasnymi (ale nie a? tak bardzo, Charlotte ma ja?niejsze) w?osami. Nie mog?a sprecyzowa?, jakiej jest p?ci, ale co? czu?a, ?e to Anio?, podobnie jak ona sama nale?y do tej grupy stworze?. Co? jakby.. instynkt?
A ona wci?? kl?cza?a. Chcia?a wyci?gn?? r??aniec z kieszeni by ponownie zatraci? si? w modlitwie, ale... co? j? kusi?o, by ca?? swoj? uwag? po?wi?ci? tej postaci. Bogu pewnie by to si? nie spodoba?o... ?wi?tynia to miejsce, gdzie cz?owiek komunikuje si? ze Stw?rc?, a nie zawiera nowe znajomo?ci na Ziemi. Nie wspominaj?c, ?e ciekawo?? to pierwszy stopie? do piek?a. Podobno...
Powr?ci?a wi?c do swojej ulubionej modlitwy... i znowu przerwa?a. I tak kilka razy. A? dosz?o do tego, ?e sko?czy?a r??aniec, powt?rzy?a jeszcze dla pewno?ci swoje intencje, kt?re wypowiedzia?a na pocz?tku, mi?dzy uca?owaniem krzy?yka i uczynieniem nim znaku, a odm?wieniem "Wierz? w Boga". Dziewczyna odmawia t? modlitw? tak cz?sto i od tak dawna, ?e pami?ta nie tylko, ?e s? radosne, chwalebne... ale pami?ta r?wnie? ka?d? tajemnic? i ust?py z Pisma ?w., kt?re pasuj? do ka?dej. I kolejna dziwna rzecz... sk?d ona to wszystko pami?ta? A jednak, takie anomalie si? zdarzaj?.
_________________
wygląd jako anioł
 
 
     
Afuro Aphrodi Terumi


Rodzina: Nie pamięta
Wiek: Wieczność to za mało
Znaki szczeg?lne: Charakterystyczny wyraz twarzy i spojrzenie przypisane tylko jemu, nikt na świecie i po za nim nie posiada nawet w podobie czegoś tak subtelnego jak on. Można powiedzieć że sama jego czystość jest znakiem rozpoznawczym ponieważ prócz ubrania ma na prawde nie wiele przedmiotów martwych.
Ekwipunek: Jedyna broń to nakładki na dłonie z ostrzymi zakończeniami jak w szponach, są na nich dziwne zapiski w zapomnianym dawnym języku, pobłopobłogosławiona.
Poziom ?ycia: 100%
Dołączył: 27 Paź 2017
Posty: 43
Skąd: Z nieskończoności
Wysłany: 2018-09-17, 19:46   
   Multikonta: Czarny Szermierz


Szmaragdowe oczy skr?ci?y w stron? dziewczyny, a ch?opak widz?c blady odcie? w?os?w wywnioskowa? z kim ma do czynienia. Ludzie jak i demony rzadko kiedy mia?y tak wyj?tkowe ubarwienie, a demoniczne stworzenia? Te w takie miejsca raczej si? nie zapuszcza?y czy? nie? Nagle blondyn poczu? ?askotanie w gardle i podsuwaj?c pi?stke przed usta zakaszla?. Wyglada?o to troche jak zwr?cenie na siebie uwagi, ale dzi? to tylko przypadek. Inn? spraw? by?o to, ?e w przypadki nie wierzy?. Je?li co? si? dzia?o to tylko za spraw? Wszechmocnego. Anio? widz?c, ?e wysz?o jak wysz?o nie spu?ci? wzroku nawet na jedn? sekund?. Podobno z spojrzenia mo?na wiele wyczyta?, chocia? Afuro zawsze pokazywa? tylko to co chcia? by inni widzieli, ale mo?e dziewczyna oka?e si? bardziej ufna? Wracaj?c, Aphrodi by? swojego rodzaju zamy?lonym jajog?owcem. Na szcz??cie z jego ust nie wypad?o wi?cej s??w, jego zdaniem dom ojca to ostoja dla wszystkich dzieci. Czy stw?rca nie by?by dumny widz?c anio?y z u?miechem na twarzy jak jedna wielka, szcz??liwa rodzina? Ostatnim razem odby?a si? tu tylko k??tnia. Sumienie, czy Terumi co? takiego posiada?? Posiada?, pewnie tak, ale czy tego u?ywa?? Jedno by?o wiadome na pewno, nigdy nie by? sob?. Zawsze w ka?dej okoliczno?ci w innej idealnie dopasowanej masce. Nie kry? si? przed Bogiem, lecz przed z?em. Ceni? czysto??, ze wszystkiego natychmiast si? spowiada?. By? surowy nie tylko dla innych, ale w szczeg?lno?ci te? dla samego siebie. Usiad? obok niewiasty lekko unosz?c g?ow?, czerpa? z ?wi?tyni du?o pozytywnej energii. ?y? w?r?d ?ywych samotnie, ale tylko dlatego, poniewa? nikt mu nie pokaza? innej drogi. Mo?e to w?a?nie ta chwila...
_________________
Choćbym kroczył ciemną doliną, zła się nie ulękne.
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  



Fairy Tail Path Magician



Bleach OtherWorld

Dragon Ball New Generation Reborn



Vampire Knight


Król Lew















Image and video hosting by TinyPic

Rainbow RPG



















Vampire Diaries





SnM: Naruto PBF





www.zmiennoksztaltni.wxv.pl











Eclipse



over-undertale





Northland Highschool

AbsitOmen


On-anime.pl



Projekt K7 M&A | http://k7.ubf.pl


Styl i grafika zedytowane przez Ciela Phantomhive. Uprasza się o nie kopiowanie.
Kuroshitsuji. Yana Toboso.
Strona wygenerowana w 0,99 sekundy. Zapytań do SQL: 12