Witajcie w Anglii pod koniec XIX wieku, we wspaniałej choć zarazem mrocznej i zagadkowej epoce wiktoriańskiej. Mnożą się tajemnicze przestępstwa nad którymi Scotland Yard załamuje bezradnie ręce. Londyn staje się polem kryminalnych rozgrywek i zbrodni mrożących krew w żyłach. Zaniepokojona Królowa Wiktoria uruchamia wszystkie swoje siły do tego by zwalczyć rosnącą przestępczość. Ten mroczny świat zamieszkują wspólnie z ludźmi: demony, które wykorzystując słabość człowieka zawierają kontrakty w zamian za dusze śmiertelników; anioły pragnące oczyścić plugawą ludzkość z grzechów; shinigami zaprowadzające porządek pośród problematycznych dusz, a także piekielnie zwierzęta o nieprzewidywalnej naturze. To wszystko dzieje się już poza wiedzą i poza wzrokiem zwykłych ludzi, jednak ma na ich życie ogromny wpływ. Przetrwanie w tym świecie jest prawdziwym wyzwaniem, które może okazać się przygodą na śmierć i życie.
► Login = imię i nazwisko postaci bądź tylko imię (jeśli nie ma nazwiska).
► Uczestników eventu Sekta zapraszamy tutaj! Wciąż można się zapisywać!



POSZUKIWANIA
► Albert poszukuje przyrodniej siostry.
► Czarny Szermierz, Afuro Aphrodi Terumi i Zeno Hen poszukują różnych relacji.
► Wasil poszukuje ochotnika do sesji.
► Mark poszukuje przyjaznej duszyczki.

Listopad 1889r.
Deszcz, pochmurne niebo i porywiste wiatry będą towarzyszyć nam niemal codziennie. Temperatura będzie wynosić maksymalnie 7'C w dzień, w nocy zaś 2'C.

Poprzedni temat «» Następny temat
Willa
Autor Wiadomość
Elanor Blue

Cyrkowiec

Rodzina: nie żyje
Wiek: 17 lat
Znaki szczególne: niebiesko mi
Poziom życia: 100%
Dołączył: 10 Paź 2013
Posty: 239
Wysłany: 2018-09-13, 20:53   
   Multikonta: Tamara Arven
 

No to weszła. Znalazła się w miejscu, do którego zazwyczaj osoby z niższych warstw społecznych takich jak ona nie miały wstępu. Naprawdę się jej poszczęściło z tą sukienką, bez takiego stroju nie mogłaby się tu czuć tak swobodnie.
Rozglądała się ciekawie, chcąc wychwycić w miarę możliwości jak najwięcej, na wypadek jakby ktoś się zorientował, że żadna z niej dama. Spojrzała na żonglera i na mężczyznę w oddali ubranego w biały strój. Skoro skupiał na sobie aż taką uwagę to pewnie musiał być gospodarzem. Nie była pewna czy chce go bliżej poznać. Póki co postanowiła trzymać się na uboczu, aczkolwiek nie mogła oprzeć się wrażeniu, że stojące najbliżej kobiety kogoś obgadują. Gdy obejrzała się za siebie, dostrzegła Sharon.
- Wiedziałam. - westchnęła i chwyciła białowłosą za rękę, szybko odciągając ją na bok pomieszczenia, gdzie było najmniej ludzi.- Nie możesz tak tu wyglądać. - zwróciła się do niej, chociaż powątpiewała, że zrozumie.- Chodzi o strój. - pokazała jej wymownie rękami na jej ubranie i na swoją suknię.
Ubranie Sharon mogło budzić zgorszenie i nic w tym dziwnego.
- Co z tobą wymyślić... - obejrzała się na resztę sali.
 
     
Sharon

Demoniczny kot

Rodzina: miau!
Znaki szczególne: ubrana w koszulę nocną
Poziom życia: 100%
Dołączył: 26 Sty 2016
Posty: 73
Wysłany: 2018-09-13, 22:11   
   Multikonta: Nancy Moron
 

Ile tu człowieków! A pośród tego Sharon czyli kot, który obecnie tylko przypominał jednego z przedstawicieli tego dwunożnego gatunku. I na pewno musieli mieć tu coś dobrego do jedzenia. Póki co kocica nie bardzo zwracała uwagę na te kulturalnie obgadujące je damy. Wiadomo, nikt tutaj nie będzie jej traktował zupełnie normalnie, a jak już zorientują się, że ona nie porozumiewa się w ich języku i ma dziwne, nieprzystające do ludzkich maniery, to na pewno stanie się obiektem zainteresowania niekoniecznie takiego jakie by sobie życzyła. Ale co zrobić, taki jej urok, a niewątpliwe atuty tego ludzkiego ciała jak nic zapewnią jej szczególne względy pośród samców tego gatunku. Nie było ich wielu niestety na tej imprezie. No nic, trzeba się rozejrzeć za...
... i wtedy za rękę pociągnęła ją ta niebieska dziewczyna. Sharon zamiauknęła początkowo jakby w proteście, bo kto ją tak ciągnie i dlaczego, ale nie wyrywała się. Gdy znowu stanęła naprzeciwko cyrkowej dziewczyny, ta wyraźnie starała się jej coś wytłumaczyć. Białowłosa ciekawie przechyliła głowę w bok, przyglądając się jej z zamyśleniem. O co to chodziło? Popatrzyła na nią... i na siebie, na nią... i znowu na siebie...
Czy chodzi o to ludzkie ubranie?
Zamiaułkała pytająco i odwróciła się w stronę innych gości. Faktycznie, byli trochę inaczej wystrojeni, ale Sharon naprawdę takie rzeczy nie interesowały. Wtem nagle wpadło jej coś do kociej główki. Skoczyła w stronę najmniejszego z okiem, zerwała z niego ozdobną zasłonkę i owinęła się nią na wzór sukienki. To nawet miało falbanki!
- Miau! - jak tylko się niedbale przewiązała, rozłożyła dumnie ręce.
Teraz chyba wygląda dużo lepiej, prawda? Co prawda nie rozumiał czemu człowieki się tak stroją, ale miała nadzieję, że to wystarczy.
 
     
William T. Spears

Inspektor Wydz. Zarządzania

Ekwipunek: kosa śmierci, księga zasad shinigami
Kosa śmierci: sekator
Poziom życia: 100%
Dołączył: 19 Lip 2013
Posty: 298
Wysłany: 2018-09-14, 17:40     

Inspektor westchnął ciężko. Zapowiadała się naprawdę męcząca zmiana. Tym bardziej w towarzystwie demona. Oczywiście, niejednokrotnie zdawał sobie sprawę z tego, że prowadzone przez niego kontrole oraz inspekcje wymagają szczegółowego podejścia i zbadania wszystkich możliwych alternatyw. Za każdym razem podchodził niezwykle obowiązkowo do wykonywanych zadań, dokładając starań żeby wszystkie wątpliwości zostały należycie rozwiane. Liczył się z możliwymi przeszkodami na drodze. Ale gdy w sprawie pojawiał się demon, trzeba było wziąć pod uwagę poważne zakłócenia. Te piekielne istoty czerpały zapewne sporo satysfakcji z psucia im nerwów i utrudniania pracy. W tym przypadku obecność Lorien oznaczało, że shinigami będzie również musiał mieć na nią oko, a wszystko wskazywało na to, że Lorien jest tego typu plugastwem, które lubi sprawiać kłopoty. Dla niej to może być forma droczenia się, ale dla niego to była praca.
Nie odpowiedział nic, wiedząc, że te wypowiedzi piekielnej to zapewne próba prowokacji. Właściwie małe szanse, że jej się tu uda, bo Williama było bardzo trudno wyprowadzić z równowagi. Niezmiennie poważny wyraz twarzy i skupienie na wykonywanych obowiązkach nie zmieniały ani pod wpływem chwili ani pod wpływem emocji. Być może wielu żniwiarzy w Instytucie zastanawiało się czy on w ogóle odczuwa "jakieś" emocje.
Skierował się do środka willi. Razem z Lorien, ale po wejściu do środka przeniósł uwagę na otoczenie. Jego wzrok jednak nie zatrzymywał się na nikim konkretnym, a tylko przesuwał się od jednej sylwetki do drugiej.
- W istocie. - odpowiedział na ostatnią sugestię demonicy.- Dlatego muszę skoncentrować się na zweryfikowaniu tych doniesień. Nie sprawiaj problemów. - ostatecznie jego spojrzenie spoczęło na białowłosej przybierającej na siebie zasłonę.- Doprawdy... tego jeszcze brakowało. - nie podchodził entuzjastycznie do jej obecności tutaj, podobnie jak i do obecności demonicy.
Poprawił sobie znów okulary. To będzie ciężki dzień.
_________________
 
     
Lorien DeVille


Wiek: 20/???
Dołączył: 15 Gru 2016
Posty: 49
Wysłany: 2018-09-14, 21:04     

Jej przypuszczenia potwierdziły się. A więc żniwiarzom nie zgadzała się liczba dusz w związku z zaginięciami tych dziewcząt. Nie wiadomo było czy one żyją czy nie, a to dla shinigamich musiało być najistotniejsze. Zajmowali się w końcu gromadzeniem dusz gdy nadchodził moment śmierci śmiertelnika, więc wypadałoby, żeby mogli go wówczas namierzyć bez problemu. Lorien na szczęście nie miewała takich komplikacji. Oczywiście, wolała bardziej wytrawne i aromatyczne dusze, ale gdy zachodziła taka potrzeba mogła skonsumować wszystko. Co prawda brak takiego posiłku nie powodował, że piekielna umierała z głosu niczym przeciętny człowiek, ale prowadziło to do osłabienia i dodatkowego rozdrażnienia. Dlatego czasem wolała pożreć coś mniej smakowitego niż czekać znacznie dłużej na odpowiadający jej wymaganiom posiłek. Demony były z natury wymagające pod tym kątem, stąd zrodziła się potrzeba nawiązywania kontraktów, a Lorien nie była w tym temacie wcale inna. Aczkolwiek, niestety na dobrą do strawienia dusze trzeba było długo czekać, takich perełek nie znajdowało się przypadkowo na każdym rogu ulicy.
Z przyjemnością przyglądała się Inspektorowi. Jego poważny wyraz twarzy czynił z niego osobę, którą trudno przejrzeć. Niczym zagadka poskładana na różne strony i jakkolwiek kombinując z jej rozłożeniem, nadal było się dalekim od celu.
W końcu jednak spojrzała na całe obecne to towarzystwo. Z odpowiednio dobraną suknią całkiem nieźle dopasowywała się do wyższych warstw społecznych. Z pewnym znudzeniem obserwowała ich pogawędki, przypatrywał się wytworzonym grupkom, by w końcu jej wzrok padł na wyrazistą postać wicehrabiego Druitta.
- To pewnie gospodarz. - zwróciła się do Williama.- A jeśli tak, to oznacza zapewne, że ma związek z tymi zaginięciami. Dobrze by było mieć go na oku, nie sądzisz? - kątem oka rzuciła na Inspektora i dostrzegła, że spogląda on w stronę pewnej białowłosej.- Och... - wyrwało się jej z ust.- Czy to nie jest demoniczne stworzenie? Proszę, proszę... - z jej spojrzenia jak i uśmiechu można było wyczytać autentyczne rozbawienie.- To będzie naprawdę niesamowite przyjęcie. - zachichotała cicho, obserwując jak ta jasnowłosa niewiasta niezdarnie próbuje sobie stworzyć suknie, bo jako zwierzę zapewne nie pojmowała ludzkich zwyczajów jak i powinności zakładania na takie okazje sukni, nie mówiąc już o wymogach arystokratycznego pochodzenia, ale w pobliżu znajdowała się także inna osóbka, która nie prezentowała się jak rodowita szlachcianka. Co ona tu robiła.
 
     
Marie Peterson

Bezdomna

Wiek: 8 lat
Poziom życia: 100%
Dołączył: 03 Wrz 2018
Posty: 6
Wysłany: 2018-09-15, 20:57   
   Multikonta: Tobias Marrone
 

Co ona tu robiła, co ona tu robiła... pomimo niemal paraliżującego strachu, Marie starała się myśleć na tyle trzeźwo aby jakoś poruszać się po tej willi. Gdy dostrzegła, że kilka dam kręci się zbyt blisko wejścia do głównego pomieszczenia, w którym zapewne odbywała się cała zabawa, szybko schowała się za jednym z wazonów. Był dość duży, a sylwetka małej bezdomnej na tyle drobna, że mogła spokojnie ukryć się za nim cała bez obaw, że ktoś dostrzeże wystającą zza tej prowizorycznej osłony rękę czy nogę. Sama zaś z tej perspektywy miała nie najgorszy widok, bowiem mogła obserwować co dzieje się przy wejściu do głównej komnaty i cierpliwie czekać na moment gdy będzie możliwe aby tam się przemknęła. Wyglądała zatem co jakiś czas zza wazony, podpierając się o niego rękami. Dwie arystokratki będące najbliżej zajęte były rozmową, a z ich wyrazów twarzy można było wyczytać oznaki oburzenia. Marie poczekała na to gdy nieco się odsuną, co stało się niedługo, zaraz po tym jak dołączyła do nich trzecia kobieta, na której wówczas skupiły uwagę. To był ten moment. Dziewczynka zebrała się w sobie, wzięła głęboki wdech, i czym prędzej drobnymi kroczkami pognała do głównej sali. Tam szybko skręciła, starając się trzymać przez cały czas blisko ściany i licząc na to, że zaraz przy ścianie znajdzie jakiś element umeblowania, który posłuży jej za kolejną kryjówkę. Musiała cały czas dbać o to by w razie potrzeby mieć gdzie się ukryć. Nie chciała aby o jej obecności wiedzieli wszyscy i naprawdę bardzo jej zależało na tym aby jak najmniej osób w ogóle zdało sobie sprawę z tego małego, nieproszonego intruza jakim była.
Przylgnęła plecami do ściany przesuwając się wzdłuż niej i z bijącym mocno sercem spoglądała na tych wszystkich, wystrojonych ludzi, którzy się tutaj zgromadzili. Może jej się uda... szybko schowała się za jedną z wysokich i rozłożystych roślin ozdobnych postawionych tutaj. Tylko gdzie te stoliki z jedzeniem... przecież oni wszyscy na pewno nie będą tutaj przesiadywali o głodzie.
 
     
MG


Dołączył: 26 Maj 2013
Posty: 389
Wysłany: 2018-09-16, 17:50     

Kilka arystokratek wciąż żywo i z oburzeniem dyskutowało o Sharon. Póki co białowłosa nie skupiała na sobie przesadnej uwagi i chociaż jej przebranie z okiennej zasłony było mizerne, to w jakimś stopniu przywodziło na myśl, wyjątkowo kiepską sukienkę. W dodatku za krótką, sięgającą ledwo za kolana, a takie stroje wśród dam także uchodziły za mocno nietaktowne. Przynajmniej nie była aż tak roznegliżowana, jeśli to jakieś pocieszenie. Małej Marie udało się z kolei schować tak, aby nikt jej nie wykrył. Stoły z jedzeniem znajdowały się jednak daleko, po drugiej stronie tej obszernej komnaty. Widać, że były zastawione dość obficie, aczkolwiek między nimi a dziewczynką była spora odległość przeznaczone na parkiet. I właśnie w tym momencie wybrzmiały bardziej stanowcze nuty, panowie zaczęli prosić panie do tańca. Jakiś młody mężczyzna uczynił to wobec jednej z panienek rozmawiających z wicehrabią, a ta z pewnym wahaniem przyjęła jego propozycję, kierując się na parkiet. Druga z dziewcząt otrzymała zaproszenie od Druitta, ale prawdopodobnie nie dotyczyło ono tańca, bo mężczyzna wskazał w przeciwnym kierunku, na wychodzące z pomieszczenia korytarze, znajdujące się obok stołów z posiłkami, na co młoda dama wpatrzone w wicehrabiego, ochoczo przystała.
 
     
Czarny Szermierz


Rodzina: Wszyscy warci zaufania.
Wiek: 20
Znaki szczególne: szaro-srebrne oczy
Ekwipunek: Dwa miecze, notes, troche leków i opatrunków.
Poziom życia: 100%
Dołączył: 28 Paź 2017
Posty: 68
Skąd: Centrum Mroku
Wysłany: 2018-09-16, 18:47   
   Multikonta: Zeno Hen
 

Czarny pusto patrzyl na zgromadzone towarzystwo, zawsze interesowały go uczucia ludzi. Czy demony też czuły? Te pytania wędrowały za nim niczym cień, chętnie by to rozwiązał tu i teraz. Jednak, nie mógł. Dziś był tu z ważniejszego powodu niż własne życiowe zagwostki. Pan hrabia pokazał jednej z dam korytarze, czy sam ten fakt nie był juź podejrzany? Ostro nadziany człowiek zaprasza dziewczyne do pokoju, a przynajmniej tak to wyglądało. Szermierz nie chcąc zwracać na siebie uwagi podszedł do stolika z ciastem i poczęstował się. W wszystko wyglądało tak naturalnie, w końcu obserwacja tych istot na coś się przydała. Krok po kroku i wojownik stał już z kawałkiem słodkiego nieba przy ścianie zaraz obok wejścia w ten dziwny korytarz. W ten sposób będzie miał nadal wszystko w swoich czarnych rękawiczkach, wyglądając jak nudny żołnierz, bez poczucia humoru. Kto by takiego zaczepiał, a co dopiero o coś podejrzewał? W szarych ślepiach odbiło się światło pięknej sali. Nim nic się nie działo Kazuto mógł znowu sobie o czymś pomyśleć, w tej chwili w jego głowie utonęło kolejne pytanie. Jeśli byłaby szansa życia jak człowiek to jakby żył? Kęs deseru trochę stępił pragnienie demona co do ludzkich dusz, może to i lepiej? Zawsze wyglądając lekko blado może wpaść właśnie w ten korytarz niby z powodu złego samopoczucia, w takim tempie kto wie... Może Kirito znajdzie w końcu swoje miejsce, każda podróż, każda kolejna misja coraz bardziej zbliżała go do rozwiazania. Po krótkiej kontemplacji skupił się na misji, czasami zachaczając wzrokiem o niebieską panienkę z cyrku, cukiernia, miasto taak. Gdy demon zdał sprawe, że się rozprasza już miał kątem oka uwagę tylko na ludzki w sali i niewinnego jeszcze hrabiego.
_________________
Wydając kompana, sprzedajesz samego siebie.
 
     
Elanor Blue

Cyrkowiec

Rodzina: nie żyje
Wiek: 17 lat
Znaki szczególne: niebiesko mi
Poziom życia: 100%
Dołączył: 10 Paź 2013
Posty: 239
Wysłany: 2018-09-16, 20:42   
   Multikonta: Tamara Arven
 

Niebieska nieco sceptycznie podchodziła do obecności białowłosej, ale skoro ona już tu jest... lepiej, żeby się nie wydało, że jest tylko kotem. To znaczy dziewczyną, ale w swej prawdziwej postaci kotem. Elanor obróciła się dostrzegając Williama i Lorien. Tego mężczyznę chyba już gdzieś widziała.
- Może on mógłby nam pomóc... - zastanowiła się na głos, bo shinigami przyglądał się Sharon w taki sposób jakby wiedział... albo jakby co najmniej podejrzewał i były to bardziej daleko idące podejrzenia niż tylko pozostałych oburzonych gości.
Białowłosa na powrót przykuła jej uwagę, tym miaułknięciem. To chyba był jej język, nic zatem dziwnego, że tak fatalnie szło im porozumiewania się skoro ta dziewczyna komunikowała się wyłącznie na koci sposób.
I tak Elanor zobaczyła ją w dziwnej sukience.
- He... - spojrzała na okno i znów na Sharon, nie wiedziała co powiedzieć.- Chyba... może być. - miała tylko nadzieję, że nikt nie dostrzeże tak zuchwałej kradzieży.
Jej wzrok skierował się na parkiet. Zaczęły się tańce.
- Jak pięknie...
 
     
Sharon

Demoniczny kot

Rodzina: miau!
Znaki szczególne: ubrana w koszulę nocną
Poziom życia: 100%
Dołączył: 26 Sty 2016
Posty: 73
Wysłany: Wczoraj 8:41   
   Multikonta: Nancy Moron
 

Kocica trochę dziwnie czuła się w tej prowizorycznej sukience. Chociaż sama ją na siebie przywdziała, to teraz spoglądała na siebie jakby w zaciekawieniu jaki to daje efekt. Czy teraz wygląda niczym przeciętny dwunóg? Po co oni nosili takie dziwne stroje? Przecież to zupełnie niepraktyczne, miau! Jak dla Sharon wszystko co w jakiś sposób ograniczało ruchy było niepraktyczne. A taki materiał, który pałętał się przy każdym ruchu wiązał się dla niej właśnie z takim ograniczeniem. Nawet nie potrafiła ocenić tego stroju jako atrakcyjny, chociaż te zwisające falbanki przykuwały jej wzrok.
W każdym razie przez chwilę straciła zainteresowanie Elanor, bo zbyt ciekawsko oglądała swoje wdzianko, obracając się nawet w miejscu i oglądając na swoje tyłu, żeby sprawdzić jak to leży i od tamtej strony.
Zamruczała coś niewyraźnie i spojrzała na Williama i Lorien.
- Miau! - było w tym miaułknięciu coś entuzjastycznego.
Szczególnie ten mężczyzna zwrócił jej uwagę. Nie było w tym nic dziwnego, że to panowie chętniej próbowali się z nią zaznajamiać. U pań raczej wzbudzała zazdrość i powodowała kompleksy. No bo przecież Sharon była ponętną kocicą!
Podskoczyła w miejscu i zaraz doskoczyła Inspektora. Nawet nie pomyślała o ewentualnej reakcji Elanor na te jej wybryki. Zaczęła mu się przyglądać badawczo, potem do okrążać, nawet próbowała powąchać, ale ten osobnik był tak poważny, taki... stanowczy, że chociaż zainteresował kocicę, to póki co jeszcze trzymała się lekko na dystans od niego. Zupełnie przy tym "zlekceważyła" demonicę. To znaczy... Sharon miała już do czynienia z wieloma kobietami i wiele z nich podchodziło do niej bardzo zawistnie, a przynajmniej widząc jaką uwagę zazwyczaj przykuwa ona wśród mężczyzn.
Oczywiście nie zdawała sobie sprawy, że William jest jakimś tam ważnym Inspektorem. Dla niej to był po prostu dziwny, poważny, ale interesujący ludź.
 
     
William T. Spears

Inspektor Wydz. Zarządzania

Ekwipunek: kosa śmierci, księga zasad shinigami
Kosa śmierci: sekator
Poziom życia: 100%
Dołączył: 19 Lip 2013
Posty: 298
Wysłany: Dzisiaj 16:25     

- Nie musisz mnie instruować. - odpowiedział piekielnej nie bardzo zachwycony tym, że demonica wciąż trzymała się jego towarzystwa, aczkolwiek w ten sposób mógł ją mieć także na oku, co było akurat tą pozytywna stroną.
Wolał wiedzieć co to plugastwo zamierza robić. Znajdowała się na przyjęciu pełnym arystokratycznej śmietanki towarzyskiej, a więc na zabawie śmiertelników. Demonica mogła wykorzystać tą okazję do zdobycia jakiejś duszy, a to psuło pracę shinigamich, bo według ich zasad duszę należało zebrać i ocenić przy okazji śmierci człowieka. Odebranie mu duszy przez istotę piekielną nie było tego rodzaju śmiercią, uniemożliwiało więc wykonanie ich pracy. Należało więc podjąć wszelkie czynności aby powstrzymać demona od takiego aktu, co z kolei dodatkowo komplikowało pracę Williama.
Sam Inspektor jednak zwrócił uwagę na wicehrabiego, który zabawiał rozmową dwie panienki, a zaraz potem z jedną z nich zaczął kierować się do zupełnie innej części willi, prawdopodobnie tej wyłączonej z oficjalnego przyjęcia, bo nie dostrzegł aby jeszcze ktoś kierował się w tamtą stronę. Zmarszczył brwi z zastanowieniem. Należało obserwować sytuację, aczkolwiek z racji tego, że właśnie zaczęły się tańce mogło to być utrudnione. Nie skomentował jednak tego w żaden sposób, nie dzieląc się spostrzeżeniami z piekielną. Już wystarczała mu sama jej obecność, nie musiała poznawać szczegółów jego misji ani jego domysłów.
Wtedy jednak demoniczne stworzenie zaczęło się nim aż nazbyt nadmiernie interesować. Westchnął ciężko, tkwiąc w miejscu jakby nie zwracał uwagi na te podchody czynione przez białowłosą.
- Zdecydowanie to jest demoniczne stworzenie. - potwierdził za to przypuszczenia Lorien.- Doprawdy... nawet w takim miejscu...
Inspektor nie spodziewałby się spotkać takiej istoty akurat tutaj, ale najwyraźniej coś ją przyciągnęło na miejsce tego przyjęcia. Tak czy inaczej, postawa shinigamiego pozostała niezmienna, nie drgnął mu nawet jeden mięsień na twarzy, nie widać było żadnych emocji.
_________________
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  
Szybka odpowiedź
Użytkownik: 


Wygaśnie za Dni
 
 
 
 
 
 
 



Fairy Tail Path Magician



Bleach OtherWorld

Dragon Ball New Generation Reborn



Vampire Knight


Król Lew















Image and video hosting by TinyPic

Rainbow RPG



















Vampire Diaries





SnM: Naruto PBF





www.zmiennoksztaltni.wxv.pl











Eclipse



over-undertale





Northland Highschool

AbsitOmen


On-anime.pl



Projekt K7 M&A | http://k7.ubf.pl


Styl i grafika zedytowane przez Ciela Phantomhive. Uprasza się o nie kopiowanie.
Kuroshitsuji. Yana Toboso.
Strona wygenerowana w 0,33 sekundy. Zapytań do SQL: 11