Witajcie w Anglii pod koniec XIX wieku, we wspaniałej choć zarazem mrocznej i zagadkowej epoce wiktoriańskiej. Mnożą się tajemnicze przestępstwa nad którymi Scotland Yard załamuje bezradnie ręce. Londyn staje się polem kryminalnych rozgrywek i zbrodni mrożących krew w żyłach. Zaniepokojona Królowa Wiktoria uruchamia wszystkie swoje siły do tego by zwalczyć rosnącą przestępczość. Ten mroczny świat zamieszkują wspólnie z ludźmi: demony, które wykorzystując słabość człowieka zawierają kontrakty w zamian za dusze śmiertelników; anioły pragnące oczyścić plugawą ludzkość z grzechów; shinigami zaprowadzające porządek pośród problematycznych dusz, a także piekielnie zwierzęta o nieprzewidywalnej naturze. To wszystko dzieje się już poza wiedzą i poza wzrokiem zwykłych ludzi, jednak ma na ich życie ogromny wpływ. Przetrwanie w tym świecie jest prawdziwym wyzwaniem, które może okazać się przygodą na śmierć i życie.
► Login = imię i nazwisko postaci bądź tylko imię (jeśli nie ma nazwiska).
► Uczestników eventu Sekta zapraszamy tutaj! Wciąż można się zapisywać!



POSZUKIWANIA
► Albert poszukuje przyrodniej siostry.
► Czarny Szermierz, Afuro Aphrodi Terumi i Zeno Hen poszukują różnych relacji.
► Wasil poszukuje ochotnika do sesji.
► Mark poszukuje przyjaznej duszyczki.

Listopad 1889r.
Deszcz, pochmurne niebo i porywiste wiatry będą towarzyszyć nam niemal codziennie. Temperatura będzie wynosić maksymalnie 7'C w dzień, w nocy zaś 2'C.

Poprzedni temat «» Następny temat
Willa
Autor Wiadomość
Elanor Blue

Cyrkowiec

Rodzina: nie żyje
Wiek: 17 lat
Znaki szczeg?lne: niebiesko mi
Poziom ?ycia: 100%
Dołączył: 10 Paź 2013
Posty: 242
Wysłany: 2018-09-13, 19:53   
   Multikonta: Tamara Arven


No to wesz?a. Znalaz?a si? w miejscu, do kt?rego zazwyczaj osoby z ni?szych warstw spo?ecznych takich jak ona nie mia?y wst?pu. Naprawd? si? jej poszcz??ci?o z t? sukienk?, bez takiego stroju nie mog?aby si? tu czu? tak swobodnie.
Rozgl?da?a si? ciekawie, chc?c wychwyci? w miar? mo?liwo?ci jak najwi?cej, na wypadek jakby kto? si? zorientowa?, ?e ?adna z niej dama. Spojrza?a na ?onglera i na m??czyzn? w oddali ubranego w bia?y str?j. Skoro skupia? na sobie a? tak? uwag? to pewnie musia? by? gospodarzem. Nie by?a pewna czy chce go bli?ej pozna?. P?ki co postanowi?a trzyma? si? na uboczu, aczkolwiek nie mog?a oprze? si? wra?eniu, ?e stoj?ce najbli?ej kobiety kogo? obgaduj?. Gdy obejrza?a si? za siebie, dostrzeg?a Sharon.
- Wiedzia?am. - westchn??a i chwyci?a bia?ow?os? za r?k?, szybko odci?gaj?c j? na bok pomieszczenia, gdzie by?o najmniej ludzi.- Nie mo?esz tak tu wygl?da?. - zwr?ci?a si? do niej, chocia? pow?tpiewa?a, ?e zrozumie.- Chodzi o str?j. - pokaza?a jej wymownie r?kami na jej ubranie i na swoj? sukni?.
Ubranie Sharon mog?o budzi? zgorszenie i nic w tym dziwnego.
- Co z tob? wymy?li?... - obejrza?a si? na reszt? sali.
 
     
Sharon

Demoniczny kot

Rodzina: miau!
Znaki szczeg?lne: ubrana w koszulę nocną
Poziom ?ycia: 100%
Dołączył: 26 Sty 2016
Posty: 75
Wysłany: 2018-09-13, 21:11   
   Multikonta: Nancy Moron


Ile tu cz?owiek?w! A po?r?d tego Sharon czyli kot, kt?ry obecnie tylko przypomina? jednego z przedstawicieli tego dwuno?nego gatunku. I na pewno musieli mie? tu co? dobrego do jedzenia. P?ki co kocica nie bardzo zwraca?a uwag? na te kulturalnie obgaduj?ce je damy. Wiadomo, nikt tutaj nie b?dzie jej traktowa? zupe?nie normalnie, a jak ju? zorientuj? si?, ?e ona nie porozumiewa si? w ich j?zyku i ma dziwne, nieprzystaj?ce do ludzkich maniery, to na pewno stanie si? obiektem zainteresowania niekoniecznie takiego jakie by sobie ?yczy?a. Ale co zrobi?, taki jej urok, a niew?tpliwe atuty tego ludzkiego cia?a jak nic zapewni? jej szczeg?lne wzgl?dy po?r?d samc?w tego gatunku. Nie by?o ich wielu niestety na tej imprezie. No nic, trzeba si? rozejrze? za...
... i wtedy za r?k? poci?gn??a j? ta niebieska dziewczyna. Sharon zamiaukn??a pocz?tkowo jakby w prote?cie, bo kto j? tak ci?gnie i dlaczego, ale nie wyrywa?a si?. Gdy znowu stan??a naprzeciwko cyrkowej dziewczyny, ta wyra?nie stara?a si? jej co? wyt?umaczy?. Bia?ow?osa ciekawie przechyli?a g?ow? w bok, przygl?daj?c si? jej z zamy?leniem. O co to chodzi?o? Popatrzy?a na ni?... i na siebie, na ni?... i znowu na siebie...
Czy chodzi o to ludzkie ubranie?
Zamiau?ka?a pytaj?co i odwr?ci?a si? w stron? innych go?ci. Faktycznie, byli troch? inaczej wystrojeni, ale Sharon naprawd? takie rzeczy nie interesowa?y. Wtem nagle wpad?o jej co? do kociej g??wki. Skoczy?a w stron? najmniejszego z okiem, zerwa?a z niego ozdobn? zas?onk? i owin??a si? ni? na wz?r sukienki. To nawet mia?o falbanki!
- Miau! - jak tylko si? niedbale przewi?za?a, roz?o?y?a dumnie r?ce.
Teraz chyba wygl?da du?o lepiej, prawda? Co prawda nie rozumia? czemu cz?owieki si? tak stroj?, ale mia?a nadziej?, ?e to wystarczy.
 
     
William T. Spears

Inspektor Wydz. Zarządzania

Ekwipunek: kosa śmierci, księga zasad shinigami
Kosa ?mierci: sekator
Poziom ?ycia: 100%
Dołączył: 19 Lip 2013
Posty: 300
Wysłany: 2018-09-14, 16:40   

Inspektor westchn?? ci??ko. Zapowiada?a si? naprawd? m?cz?ca zmiana. Tym bardziej w towarzystwie demona. Oczywi?cie, niejednokrotnie zdawa? sobie spraw? z tego, ?e prowadzone przez niego kontrole oraz inspekcje wymagaj? szczeg??owego podej?cia i zbadania wszystkich mo?liwych alternatyw. Za ka?dym razem podchodzi? niezwykle obowi?zkowo do wykonywanych zada?, dok?adaj?c stara? ?eby wszystkie w?tpliwo?ci zosta?y nale?ycie rozwiane. Liczy? si? z mo?liwymi przeszkodami na drodze. Ale gdy w sprawie pojawia? si? demon, trzeba by?o wzi?? pod uwag? powa?ne zak??cenia. Te piekielne istoty czerpa?y zapewne sporo satysfakcji z psucia im nerw?w i utrudniania pracy. W tym przypadku obecno?? Lorien oznacza?o, ?e shinigami b?dzie r?wnie? musia? mie? na ni? oko, a wszystko wskazywa?o na to, ?e Lorien jest tego typu plugastwem, kt?re lubi sprawia? k?opoty. Dla niej to mo?e by? forma droczenia si?, ale dla niego to by?a praca.
Nie odpowiedzia? nic, wiedz?c, ?e te wypowiedzi piekielnej to zapewne pr?ba prowokacji. W?a?ciwie ma?e szanse, ?e jej si? tu uda, bo Williama by?o bardzo trudno wyprowadzi? z r?wnowagi. Niezmiennie powa?ny wyraz twarzy i skupienie na wykonywanych obowi?zkach nie zmienia?y ani pod wp?ywem chwili ani pod wp?ywem emocji. By? mo?e wielu ?niwiarzy w Instytucie zastanawia?o si? czy on w og?le odczuwa "jakie?" emocje.
Skierowa? si? do ?rodka willi. Razem z Lorien, ale po wej?ciu do ?rodka przeni?s? uwag? na otoczenie. Jego wzrok jednak nie zatrzymywa? si? na nikim konkretnym, a tylko przesuwa? si? od jednej sylwetki do drugiej.
- W istocie. - odpowiedzia? na ostatni? sugesti? demonicy.- Dlatego musz? skoncentrowa? si? na zweryfikowaniu tych doniesie?. Nie sprawiaj problem?w. - ostatecznie jego spojrzenie spocz??o na bia?ow?osej przybieraj?cej na siebie zas?on?.- Doprawdy... tego jeszcze brakowa?o. - nie podchodzi? entuzjastycznie do jej obecno?ci tutaj, podobnie jak i do obecno?ci demonicy.
Poprawi? sobie zn?w okulary. To b?dzie ci??ki dzie?.
_________________
 
     
Lorien DeVille


Wiek: 20/???
Dołączył: 15 Gru 2016
Posty: 52
Wysłany: 2018-09-14, 20:04   

Jej przypuszczenia potwierdzi?y si?. A wi?c ?niwiarzom nie zgadza?a si? liczba dusz w zwi?zku z zagini?ciami tych dziewcz?t. Nie wiadomo by?o czy one ?yj? czy nie, a to dla shinigamich musia?o by? najistotniejsze. Zajmowali si? w ko?cu gromadzeniem dusz gdy nadchodzi? moment ?mierci ?miertelnika, wi?c wypada?oby, ?eby mogli go w?wczas namierzy? bez problemu. Lorien na szcz??cie nie miewa?a takich komplikacji. Oczywi?cie, wola?a bardziej wytrawne i aromatyczne dusze, ale gdy zachodzi?a taka potrzeba mog?a skonsumowa? wszystko. Co prawda brak takiego posi?ku nie powodowa?, ?e piekielna umiera?a z g?osu niczym przeci?tny cz?owiek, ale prowadzi?o to do os?abienia i dodatkowego rozdra?nienia. Dlatego czasem wola?a po?re? co? mniej smakowitego ni? czeka? znacznie d?u?ej na odpowiadaj?cy jej wymaganiom posi?ek. Demony by?y z natury wymagaj?ce pod tym k?tem, st?d zrodzi?a si? potrzeba nawi?zywania kontrakt?w, a Lorien nie by?a w tym temacie wcale inna. Aczkolwiek, niestety na dobr? do strawienia dusze trzeba by?o d?ugo czeka?, takich pere?ek nie znajdowa?o si? przypadkowo na ka?dym rogu ulicy.
Z przyjemno?ci? przygl?da?a si? Inspektorowi. Jego powa?ny wyraz twarzy czyni? z niego osob?, kt?r? trudno przejrze?. Niczym zagadka posk?adana na r??ne strony i jakkolwiek kombinuj?c z jej roz?o?eniem, nadal by?o si? dalekim od celu.
W ko?cu jednak spojrza?a na ca?e obecne to towarzystwo. Z odpowiednio dobran? sukni? ca?kiem nie?le dopasowywa?a si? do wy?szych warstw spo?ecznych. Z pewnym znudzeniem obserwowa?a ich pogaw?dki, przypatrywa? si? wytworzonym grupkom, by w ko?cu jej wzrok pad? na wyrazist? posta? wicehrabiego Druitta.
- To pewnie gospodarz. - zwr?ci?a si? do Williama.- A je?li tak, to oznacza zapewne, ?e ma zwi?zek z tymi zagini?ciami. Dobrze by by?o mie? go na oku, nie s?dzisz? - k?tem oka rzuci?a na Inspektora i dostrzeg?a, ?e spogl?da on w stron? pewnej bia?ow?osej.- Och... - wyrwa?o si? jej z ust.- Czy to nie jest demoniczne stworzenie? Prosz?, prosz?... - z jej spojrzenia jak i u?miechu mo?na by?o wyczyta? autentyczne rozbawienie.- To b?dzie naprawd? niesamowite przyj?cie. - zachichota?a cicho, obserwuj?c jak ta jasnow?osa niewiasta niezdarnie pr?buje sobie stworzy? suknie, bo jako zwierz? zapewne nie pojmowa?a ludzkich zwyczaj?w jak i powinno?ci zak?adania na takie okazje sukni, nie m?wi?c ju? o wymogach arystokratycznego pochodzenia, ale w pobli?u znajdowa?a si? tak?e inna os?bka, kt?ra nie prezentowa?a si? jak rodowita szlachcianka. Co ona tu robi?a.
 
     
Marie Peterson

Bezdomna

Wiek: 8 lat
Poziom ?ycia: 100%
Dołączył: 03 Wrz 2018
Posty: 9
Wysłany: 2018-09-15, 19:57   
   Multikonta: Tobias Marrone


Co ona tu robi?a, co ona tu robi?a... pomimo niemal parali?uj?cego strachu, Marie stara?a si? my?le? na tyle trze?wo aby jako? porusza? si? po tej willi. Gdy dostrzeg?a, ?e kilka dam kr?ci si? zbyt blisko wej?cia do g??wnego pomieszczenia, w kt?rym zapewne odbywa?a si? ca?a zabawa, szybko schowa?a si? za jednym z wazon?w. By? do?? du?y, a sylwetka ma?ej bezdomnej na tyle drobna, ?e mog?a spokojnie ukry? si? za nim ca?a bez obaw, ?e kto? dostrze?e wystaj?c? zza tej prowizorycznej os?ony r?k? czy nog?. Sama za? z tej perspektywy mia?a nie najgorszy widok, bowiem mog?a obserwowa? co dzieje si? przy wej?ciu do g??wnej komnaty i cierpliwie czeka? na moment gdy b?dzie mo?liwe aby tam si? przemkn??a. Wygl?da?a zatem co jaki? czas zza wazony, podpieraj?c si? o niego r?kami. Dwie arystokratki b?d?ce najbli?ej zaj?te by?y rozmow?, a z ich wyraz?w twarzy mo?na by?o wyczyta? oznaki oburzenia. Marie poczeka?a na to gdy nieco si? odsun?, co sta?o si? nied?ugo, zaraz po tym jak do??czy?a do nich trzecia kobieta, na kt?rej w?wczas skupi?y uwag?. To by? ten moment. Dziewczynka zebra?a si? w sobie, wzi??a g??boki wdech, i czym pr?dzej drobnymi kroczkami pogna?a do g??wnej sali. Tam szybko skr?ci?a, staraj?c si? trzyma? przez ca?y czas blisko ?ciany i licz?c na to, ?e zaraz przy ?cianie znajdzie jaki? element umeblowania, kt?ry pos?u?y jej za kolejn? kryj?wk?. Musia?a ca?y czas dba? o to by w razie potrzeby mie? gdzie si? ukry?. Nie chcia?a aby o jej obecno?ci wiedzieli wszyscy i naprawd? bardzo jej zale?a?o na tym aby jak najmniej os?b w og?le zda?o sobie spraw? z tego ma?ego, nieproszonego intruza jakim by?a.
Przylgn??a plecami do ?ciany przesuwaj?c si? wzd?u? niej i z bij?cym mocno sercem spogl?da?a na tych wszystkich, wystrojonych ludzi, kt?rzy si? tutaj zgromadzili. Mo?e jej si? uda... szybko schowa?a si? za jedn? z wysokich i roz?o?ystych ro?lin ozdobnych postawionych tutaj. Tylko gdzie te stoliki z jedzeniem... przecie? oni wszyscy na pewno nie b?d? tutaj przesiadywali o g?odzie.
 
     
MG


Dołączył: 26 Maj 2013
Posty: 392
Wysłany: 2018-09-16, 16:50   

Kilka arystokratek wci?? ?ywo i z oburzeniem dyskutowa?o o Sharon. P?ki co bia?ow?osa nie skupia?a na sobie przesadnej uwagi i chocia? jej przebranie z okiennej zas?ony by?o mizerne, to w jakim? stopniu przywodzi?o na my?l, wyj?tkowo kiepsk? sukienk?. W dodatku za kr?tk?, si?gaj?c? ledwo za kolana, a takie stroje w?r?d dam tak?e uchodzi?y za mocno nietaktowne. Przynajmniej nie by?a a? tak roznegli?owana, je?li to jakie? pocieszenie. Ma?ej Marie uda?o si? z kolei schowa? tak, aby nikt jej nie wykry?. Sto?y z jedzeniem znajdowa?y si? jednak daleko, po drugiej stronie tej obszernej komnaty. Wida?, ?e by?y zastawione do?? obficie, aczkolwiek mi?dzy nimi a dziewczynk? by?a spora odleg?o?? przeznaczone na parkiet. I w?a?nie w tym momencie wybrzmia?y bardziej stanowcze nuty, panowie zacz?li prosi? panie do ta?ca. Jaki? m?ody m??czyzna uczyni? to wobec jednej z panienek rozmawiaj?cych z wicehrabi?, a ta z pewnym wahaniem przyj??a jego propozycj?, kieruj?c si? na parkiet. Druga z dziewcz?t otrzyma?a zaproszenie od Druitta, ale prawdopodobnie nie dotyczy?o ono ta?ca, bo m??czyzna wskaza? w przeciwnym kierunku, na wychodz?ce z pomieszczenia korytarze, znajduj?ce si? obok sto??w z posi?kami, na co m?oda dama wpatrzone w wicehrabiego, ochoczo przysta?a.
 
     
Czarny Szermierz


Rodzina: Wszyscy warci zaufania.
Wiek: 20
Znaki szczeg?lne: szaro-srebrne oczy
Ekwipunek: Dwa miecze, notes, troche leków i opatrunków.
Poziom ?ycia: 100%
Dołączył: 28 Paź 2017
Posty: 71
Skąd: Centrum Mroku
Wysłany: 2018-09-16, 17:47   
   Multikonta: Zeno Hen


Czarny pusto patrzyl na zgromadzone towarzystwo, zawsze interesowa?y go uczucia ludzi. Czy demony te? czu?y? Te pytania w?drowa?y za nim niczym cie?, ch?tnie by to rozwi?za? tu i teraz. Jednak, nie m?g?. Dzi? by? tu z wa?niejszego powodu ni? w?asne ?yciowe zagwostki. Pan hrabia pokaza? jednej z dam korytarze, czy sam ten fakt nie by? ju? podejrzany? Ostro nadziany cz?owiek zaprasza dziewczyne do pokoju, a przynajmniej tak to wygl?da?o. Szermierz nie chc?c zwraca? na siebie uwagi podszed? do stolika z ciastem i pocz?stowa? si?. W wszystko wygl?da?o tak naturalnie, w ko?cu obserwacja tych istot na co? si? przyda?a. Krok po kroku i wojownik sta? ju? z kawa?kiem s?odkiego nieba przy ?cianie zaraz obok wej?cia w ten dziwny korytarz. W ten spos?b b?dzie mia? nadal wszystko w swoich czarnych r?kawiczkach, wygl?daj?c jak nudny ?o?nierz, bez poczucia humoru. Kto by takiego zaczepia?, a co dopiero o co? podejrzewa?? W szarych ?lepiach odbi?o si? ?wiat?o pi?knej sali. Nim nic si? nie dzia?o Kazuto m?g? znowu sobie o czym? pomy?le?, w tej chwili w jego g?owie uton??o kolejne pytanie. Je?li by?aby szansa ?ycia jak cz?owiek to jakby ?y?? K?s deseru troch? st?pi? pragnienie demona co do ludzkich dusz, mo?e to i lepiej? Zawsze wygl?daj?c lekko blado mo?e wpa?? w?a?nie w ten korytarz niby z powodu z?ego samopoczucia, w takim tempie kto wie... Mo?e Kirito znajdzie w ko?cu swoje miejsce, ka?da podr??, ka?da kolejna misja coraz bardziej zbli?a?a go do rozwiazania. Po kr?tkiej kontemplacji skupi? si? na misji, czasami zachaczaj?c wzrokiem o niebiesk? panienk? z cyrku, cukiernia, miasto taak. Gdy demon zda? sprawe, ?e si? rozprasza ju? mia? k?tem oka uwag? tylko na ludzki w sali i niewinnego jeszcze hrabiego.
_________________
Wydając kompana, sprzedajesz samego siebie.
 
     
Elanor Blue

Cyrkowiec

Rodzina: nie żyje
Wiek: 17 lat
Znaki szczeg?lne: niebiesko mi
Poziom ?ycia: 100%
Dołączył: 10 Paź 2013
Posty: 242
Wysłany: 2018-09-16, 19:42   
   Multikonta: Tamara Arven


Niebieska nieco sceptycznie podchodzi?a do obecno?ci bia?ow?osej, ale skoro ona ju? tu jest... lepiej, ?eby si? nie wyda?o, ?e jest tylko kotem. To znaczy dziewczyn?, ale w swej prawdziwej postaci kotem. Elanor obr?ci?a si? dostrzegaj?c Williama i Lorien. Tego m??czyzn? chyba ju? gdzie? widzia?a.
- Mo?e on m?g?by nam pom?c... - zastanowi?a si? na g?os, bo shinigami przygl?da? si? Sharon w taki spos?b jakby wiedzia?... albo jakby co najmniej podejrzewa? i by?y to bardziej daleko id?ce podejrzenia ni? tylko pozosta?ych oburzonych go?ci.
Bia?ow?osa na powr?t przyku?a jej uwag?, tym miau?kni?ciem. To chyba by? jej j?zyk, nic zatem dziwnego, ?e tak fatalnie sz?o im porozumiewania si? skoro ta dziewczyna komunikowa?a si? wy??cznie na koci spos?b.
I tak Elanor zobaczy?a j? w dziwnej sukience.
- He... - spojrza?a na okno i zn?w na Sharon, nie wiedzia?a co powiedzie?.- Chyba... mo?e by?. - mia?a tylko nadziej?, ?e nikt nie dostrze?e tak zuchwa?ej kradzie?y.
Jej wzrok skierowa? si? na parkiet. Zacz??y si? ta?ce.
- Jak pi?knie...
 
     
Sharon

Demoniczny kot

Rodzina: miau!
Znaki szczeg?lne: ubrana w koszulę nocną
Poziom ?ycia: 100%
Dołączył: 26 Sty 2016
Posty: 75
Wysłany: 2018-09-17, 07:41   
   Multikonta: Nancy Moron


Kocica troch? dziwnie czu?a si? w tej prowizorycznej sukience. Chocia? sama j? na siebie przywdzia?a, to teraz spogl?da?a na siebie jakby w zaciekawieniu jaki to daje efekt. Czy teraz wygl?da niczym przeci?tny dwun?g? Po co oni nosili takie dziwne stroje? Przecie? to zupe?nie niepraktyczne, miau! Jak dla Sharon wszystko co w jaki? spos?b ogranicza?o ruchy by?o niepraktyczne. A taki materia?, kt?ry pa??ta? si? przy ka?dym ruchu wi?za? si? dla niej w?a?nie z takim ograniczeniem. Nawet nie potrafi?a oceni? tego stroju jako atrakcyjny, chocia? te zwisaj?ce falbanki przykuwa?y jej wzrok.
W ka?dym razie przez chwil? straci?a zainteresowanie Elanor, bo zbyt ciekawsko ogl?da?a swoje wdzianko, obracaj?c si? nawet w miejscu i ogl?daj?c na swoje ty?u, ?eby sprawdzi? jak to le?y i od tamtej strony.
Zamrucza?a co? niewyra?nie i spojrza?a na Williama i Lorien.
- Miau! - by?o w tym miau?kni?ciu co? entuzjastycznego.
Szczeg?lnie ten m??czyzna zwr?ci? jej uwag?. Nie by?o w tym nic dziwnego, ?e to panowie ch?tniej pr?bowali si? z ni? zaznajamia?. U pa? raczej wzbudza?a zazdro?? i powodowa?a kompleksy. No bo przecie? Sharon by?a pon?tn? kocic?!
Podskoczy?a w miejscu i zaraz doskoczy?a Inspektora. Nawet nie pomy?la?a o ewentualnej reakcji Elanor na te jej wybryki. Zacz??a mu si? przygl?da? badawczo, potem do okr??a?, nawet pr?bowa?a pow?cha?, ale ten osobnik by? tak powa?ny, taki... stanowczy, ?e chocia? zainteresowa? kocic?, to p?ki co jeszcze trzyma?a si? lekko na dystans od niego. Zupe?nie przy tym "zlekcewa?y?a" demonic?. To znaczy... Sharon mia?a ju? do czynienia z wieloma kobietami i wiele z nich podchodzi?o do niej bardzo zawistnie, a przynajmniej widz?c jak? uwag? zazwyczaj przykuwa ona w?r?d m??czyzn.
Oczywi?cie nie zdawa?a sobie sprawy, ?e William jest jakim? tam wa?nym Inspektorem. Dla niej to by? po prostu dziwny, powa?ny, ale interesuj?cy lud?.
 
     
William T. Spears

Inspektor Wydz. Zarządzania

Ekwipunek: kosa śmierci, księga zasad shinigami
Kosa ?mierci: sekator
Poziom ?ycia: 100%
Dołączył: 19 Lip 2013
Posty: 300
Wysłany: 2018-09-18, 15:25   

- Nie musisz mnie instruowa?. - odpowiedzia? piekielnej nie bardzo zachwycony tym, ?e demonica wci?? trzyma?a si? jego towarzystwa, aczkolwiek w ten spos?b m?g? j? mie? tak?e na oku, co by?o akurat t? pozytywna stron?.
Wola? wiedzie? co to plugastwo zamierza robi?. Znajdowa?a si? na przyj?ciu pe?nym arystokratycznej ?mietanki towarzyskiej, a wi?c na zabawie ?miertelnik?w. Demonica mog?a wykorzysta? t? okazj? do zdobycia jakiej? duszy, a to psu?o prac? shinigamich, bo wed?ug ich zasad dusz? nale?a?o zebra? i oceni? przy okazji ?mierci cz?owieka. Odebranie mu duszy przez istot? piekieln? nie by?o tego rodzaju ?mierci?, uniemo?liwia?o wi?c wykonanie ich pracy. Nale?a?o wi?c podj?? wszelkie czynno?ci aby powstrzyma? demona od takiego aktu, co z kolei dodatkowo komplikowa?o prac? Williama.
Sam Inspektor jednak zwr?ci? uwag? na wicehrabiego, kt?ry zabawia? rozmow? dwie panienki, a zaraz potem z jedn? z nich zacz?? kierowa? si? do zupe?nie innej cz??ci willi, prawdopodobnie tej wy??czonej z oficjalnego przyj?cia, bo nie dostrzeg? aby jeszcze kto? kierowa? si? w tamt? stron?. Zmarszczy? brwi z zastanowieniem. Nale?a?o obserwowa? sytuacj?, aczkolwiek z racji tego, ?e w?a?nie zacz??y si? ta?ce mog?o to by? utrudnione. Nie skomentowa? jednak tego w ?aden spos?b, nie dziel?c si? spostrze?eniami z piekieln?. Ju? wystarcza?a mu sama jej obecno??, nie musia?a poznawa? szczeg???w jego misji ani jego domys??w.
Wtedy jednak demoniczne stworzenie zacz??o si? nim a? nazbyt nadmiernie interesowa?. Westchn?? ci??ko, tkwi?c w miejscu jakby nie zwraca? uwagi na te podchody czynione przez bia?ow?os?.
- Zdecydowanie to jest demoniczne stworzenie. - potwierdzi? za to przypuszczenia Lorien.- Doprawdy... nawet w takim miejscu...
Inspektor nie spodziewa?by si? spotka? takiej istoty akurat tutaj, ale najwyra?niej co? j? przyci?gn??o na miejsce tego przyj?cia. Tak czy inaczej, postawa shinigamiego pozosta?a niezmienna, nie drgn?? mu nawet jeden mi?sie? na twarzy, nie wida? by?o ?adnych emocji.
_________________
 
     
Lorien DeVille


Wiek: 20/???
Dołączył: 15 Gru 2016
Posty: 52
Wysłany: 2018-09-18, 20:18   

- Domy?lam si?, ?e masz odpowiednie do?wiadczenie w takich sprawach. - w g?osie demonicy da?o si? us?ysze? nieco bardziej podejrzan? nut?, ale z drugiej strony Lorien bardzo cz?sto pos?ugiwa?a si? r??nymi aluzjami, dwuznaczno?ciami, niekiedy zaowalowan? bezczelno?ci?, kt?ra potrafi?a prezentowa? si? naprawd? delikatnie w zestawieniu z jej powierzchownym, pozornie sympatycznym usposobieniem.
Troch? mog?a si? z Inspektorem podroczy?. Udaj?c si? tutaj nie liczy?a co prawda na to, ?e spotka jakiego? shinigamiego. Widz?c tutaj tego jegomo?cia w pierwszym odruchu powinna pomy?le? ?e by? mo?e kogo? po prostu czeka ?mier? na tym przyj?ciu. Ale nie... wiedzia?a, ?e nie wys?ano by pracownika wy?ej postawionego do zwyk?ego zebrania duszy. Jak w ka?dej instytucji, i tam wykazywa?a si? pewn? hierarchizacj? i Ci wa?niejsi mieli inny zakres obowi?zk?w od tych wykonuj?cych standardowy zakres zada?. Chodzi?o wi?c o co? wi?cej, a znaj?c pog?oski kr???ce wok?? gospodarza i tajemniczych znikni??, mo?na si? by?o ju? z ?atwo?ci? domy?li? o co chodzi.
Lorien ciekawie zerka?a na wicehrabiego. Ten typ duszy ca?kowicie j? nie interesowa?, a jednak by?o co? intryguj?cego w sposobie zachowania tego arystokraty. B?yszcza? niczym gwiazda, kolejne panny wpatrywa?y si? w niego oniemia?e. Z jedn? gdzie? wychodzi?. To ciekawe... gdzie prowadzi t? niewiast??
Trzeba si? temu przygl?da?. Piekielna uzna?a, ?e nale?t mie? od pocz?tku do ko?ca oko na wicehrabiego. Mo?e to pozwoli dowiedzie? si? czego? wi?cej. Ale czy nale?a?o i?? teraz za nim? Muzyka zacz??a przygrywa? do ta?ca, kolejne pary zaczyna?y wirowa? na parkiecie w dostojny, wyuczony spos?b. Jak teatrzyk marnych marionetek. Powinni zatem zaczeka??
- Czy nie powinni?my zata?czy?? - zwr?ci?a si? figlarnie do Inspektora i chocia? domy?la?a si? jego odpowiedzi, to nie mog?a si? powstrzyma? od zadania tego pytania.
- Och... widz? Williamie, ?e masz mi?o?niczk?. Wybacz w takim razie, ?e by?am taka natr?tna. - nie mog?a si? powstrzyma? tak?e od cichego chichotu widz?c poczynania demonicznego stworzenia w ludzkiej postaci wok?? tego powa?nego shinigamiego.
Sharon idealnie prze?amywa?a te jego powag?, chocia? sam m??czyzna stara? si? by? niewzruszony. Prosz?, prosz?... nawet takie urocze dziewcz? nim nie wstrz??nie?
- To twoja towarzyszka? - zwr?ci?a si? do Elanor, bo najwyra?niej ta niebieska dziewczyna wcze?niej mia?a kontakt z Sharon i mo?liwe, ?e wobec tego wiedzia?a o niej co? wi?cej, tym bardziej je?li doradzi?a jej przybranie nieco bardziej oficjalnego stroju w miejsce wcze?niej do?? kusego ubioru.
 
     
Marie Peterson

Bezdomna

Wiek: 8 lat
Poziom ?ycia: 100%
Dołączył: 03 Wrz 2018
Posty: 9
Wysłany: 2018-09-20, 16:42   
   Multikonta: Tobias Marrone


Rozgl?da?a si? uwa?nie ze swojej prowizorycznej kryj?wki. Na razie pozosta?a w przykuckach, bo w ten spos?b zajmowa?a najmniej miejsca czyli by?o najmniejsze ryzyko, ?e zostanie wykryta. O str?j si? tak nie zamartwia?a. Mia?a na sobie ca?kiem ?adn? sukieneczk? i chocia? przy bli?szej obserwacji wida? by?o, ?e ubranie to jest nieco podniszczone, w niekt?rych miejscach przetarte b?d? zmechacone. Nie wygl?da?o jak nowe, ale nic w tym dziwnego. Z drugiej za? strony gdyby nie widoczne elementy znoszenia by?aby to urocza sukieneczka, kt?rej nie powstydzi?aby si? nawet dziewczynka z arystokratycznego domu. Mo?e nie z bardzo bogatego, ale jednak z wy?szej klasy. W dodatku ozdobiona kilkom wst??eczkami, a Marie uwielbia?a tego typu ozdoby. Mo?na wi?c przyj??, ?e ze wzgl?du na str?j, bezdomna nie b?dzie a? tak przykuwa? uwagi. Tylko musia?a pr?bowa? jako? nie ?ci?gn?? na siebie zainteresowania innych og??em. To by by?o dla niej naprawd? straszne.
Nabra?a g??bszego oddechu, gdy dostrzeg?a po drugiej stronie sto?y z jedzeniem. Tak, tam na pewno mieli jedzenie. Serce zn?w zabi?o jej mocniej, by?a gotowa podj?? pr?b?. Gdyby tylko nie te ta?cz?ce pary... nieco spanikowa?a dostrzegaj?c jak kolejne osoby zape?niaj? parkiet, bo to oznacza?o, ?e dostanie si? do tych sto??w b?dzie jeszcze bardziej utrudnione. Albo b?dzie musia?a od?o?y? je do czasu a? go?cie przyj?cia zejd? z parkietu. Tylko pytanie kiedy to nast?pi i czy faktycznie w?wczas warunki do podj?cia takiej akcji b?d? dogodniejsze. Dosz?a ostatecznie do wniosku, ?e nie ma sensu zbyt wiele zwleka?. Musi spr?bowa? i zaryzykowa?. Rozgl?da?a si? dooko?a szukaj?c w komnacie punkt?w zaczepienia, kt?re mog?yby jej pom?c. By?o... kilka takich, ale zagro?enie r?wnie? by?o du?e. Zdawa?a sobie z tego spraw?. Powoli wy?oni?a si? ze swojej kryj?wki, szybko upewniaj?c si? jeszcze raz dla bezpiecze?stwa, ?e w najbli?szej odleg?o?ci nikogo nie ma. Potem pr?dko przebieg?a kawa?ek i schowa?a si? za d?ug? zas?on? opadaj?c? a? do posadzki, kt?ra przys?ania?a wysokie, ?ukowate okna. Nie by?a niestety pewna czy jej akcja odby?a si? bez echa. Odczeka?a chwil? i dopiero wtedy nieznacznie wyjrza?a zza zas?ony. Najwa?niejsze to sprawdzi? teren zanim podejmie kolejny krok.
 
     
MG


Dołączył: 26 Maj 2013
Posty: 392
Wysłany: 2018-09-21, 15:45   

Wicehrabia znikn?? z jedn? z dam w korytarzu, ale wydawa?o si?, ?e nikt nie przyk?ada do tego zbyt wielkiej uwagi. Pary nadal ta?czy?y na parkiecie, a ci kt?rzy woleli pozosta? na boku nadal gaw?dzili w niewielkich grupkach, przy okazji w d?oniach trzymaj?c kieliszki z alkoholem b?d? drobne przystawki, bo co prawda jeden s?u??cy kursowa? mi?dzy go??mi z tac?, ale nie by?o tam nic pr?cz alkoholu i lekkich przek?sek na jednego gryza. Marie uda?o si? przemkn?? krok dalej chowaj?c si? za zas?on? bez wzbudzania sensacji, ale pod wp?ywem zamaszystych ruch?w wiruj?cych par, zas?ona zafalowa?a w powietrzu ukazuj?c nogi dziewczynki. To nie by?a najlepsza kryj?wka, a bezdomna nie by?a jeszcze w po?owie drogi do sto??w z jedzeniem. Na szcz??cie uwaga skierowana ku Sharon zmala?a, go?cie przewa?nie po prostu zajmowali si? sob? i pewnie dlatego nie wzbudzi?o w nikim zaniepokojenia to, ?e wicehrabia Druitt powr?ci? po chwili do g??wnej komnaty ju? bez towarzystwa panienki.
 
     
Czarny Szermierz


Rodzina: Wszyscy warci zaufania.
Wiek: 20
Znaki szczeg?lne: szaro-srebrne oczy
Ekwipunek: Dwa miecze, notes, troche leków i opatrunków.
Poziom ?ycia: 100%
Dołączył: 28 Paź 2017
Posty: 71
Skąd: Centrum Mroku
Wysłany: 2018-09-21, 18:07   
   Multikonta: Zeno Hen


Demon z oboj?tno?ci? popatrzy? na hrabiego, ale dopiero kiedy ten by? daleko Kirito przeszed? do drugiej cz??ci planu. To wszystko wygl?da?a jak ca?kiem ciekawa poszlaka, ale ile w tym prawda? Pewnie nied?ugo sam si? o tym przekona, leniwie ruszaj?c si? od ?ciany wkroczy? w tok dziwnych ciemnych korytarzy. Na pocz?tku chcia? wyw?cha? zgub?, ale szybko doszed? do wniosku, ?e to kompletnie bez sensu. To miejsce by?o przesi?kni?te ludzkim zapachem w tej chwili w przekle?stwie z piek?a mo?na by?o powiedzie? spokojnie, ?e budynek a? tym cuchn??. Krok po kroku, s?ycha? by?o tylko uderzenia metalowych podeszw o ziemie. Nie trwa?o to d?ugo, poniewa? w?a?nie w tej sekundzie zwolni? kompletnie wyciszaj?c wszystko w ko?o. Wiadomo, ?e czym dalej zbiorowiska tym spokojniej b?dzie. Drzwi i jeszcze raz drzwi, w ko?cu jak to w korytarzu. Niczym zb??kany w?drowiec w labiryntach ?ycia i ?mierci, zacisn?? d?onie w czarnych r?kawiczkach i si? mocno skupi?. Nareszcie si? zatrzyma? na ?rodku tego dziwnego, d?ugiego w??a mocnych i ci??kich ?cian. Kazuto oczywi?cie dzia?a? na pe?ni z swoimi zmys?ami, nas?uchuj?c, twardo wdychaj?c zapachy z pustki i przyk?adaj?c do pierwszych drzwi d?o?, mo?e poczuje jaki? ruch?
_________________
Wydając kompana, sprzedajesz samego siebie.
 
     
Elanor Blue

Cyrkowiec

Rodzina: nie żyje
Wiek: 17 lat
Znaki szczeg?lne: niebiesko mi
Poziom ?ycia: 100%
Dołączył: 10 Paź 2013
Posty: 242
Wysłany: 2018-09-25, 20:17   
   Multikonta: Tamara Arven


Elanor miała niestety coraz mniej pomysłów na to jak ujarzmić kocią dziewczynę. Naprawdę nie bardzo dawało się nad nią zapanować i chyba większości tego co się do niej mówiło nie rozumiała. To było bardzo kłopotliwe, bo jej zachowanie bardzo odbiegało od tego standardowo ludzkiego i szybko zwracała przez to na siebie uwagę. Niebieska zastanawiała się cały czas jak ona się tu znalazła i co zrobić, żeby to przyjęcie z jej udziałem nie skończyło się katastrofą. Wystarczyło, że na krótki moment spuściła ją z oka, a Sharon już rzuciła się na jakiegoś mężczyznę. I to tego wyglądającego tak strasznie poważnie.
Podbiegła zaraz kilka kroków bliżej nich.
- Ym... ona... ona trochę nie panuje nad tym. - pojęcia nie miała jak takie zachowanie sensownie uzasadnić.- Jest z bardzo daleka, pierwszy raz jest na takim balu i... jeszcze ta choroba... - więc wymyślała, co popadnie, chociaż mówiła to niepewnie, z wyraźnym wahaniem w głosie, co chwila urywając.
Próbowała złapać Sharon i odciągnąć ją nieco na bok, gdy pytanie zadała Lorien. Ona wzbudzała w niej trochę dziwne uczucia. Wydawała się arystokratką, ale chyba żadna z dam obecnych tutaj na przyjęciu nie miała tak przenikliwego spojrzenia.
- Tak jakby. - odpowiedziała i spojrzała w miejsce, któremu oni się przyglądali chwilę temu na drugim końcu sali.- Co tam się dzieje?
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  



Fairy Tail Path Magician



Bleach OtherWorld

Dragon Ball New Generation Reborn



Vampire Knight


Król Lew















Image and video hosting by TinyPic

Rainbow RPG



















Vampire Diaries





SnM: Naruto PBF





www.zmiennoksztaltni.wxv.pl











Eclipse



over-undertale





Northland Highschool

AbsitOmen


On-anime.pl



Projekt K7 M&A | http://k7.ubf.pl


Styl i grafika zedytowane przez Ciela Phantomhive. Uprasza się o nie kopiowanie.
Kuroshitsuji. Yana Toboso.
Strona wygenerowana w 0,39 sekundy. Zapytań do SQL: 12