Witajcie w Anglii pod koniec XIX wieku, we wspaniałej choć zarazem mrocznej i zagadkowej epoce wiktoriańskiej. Mnożą się tajemnicze przestępstwa nad którymi Scotland Yard załamuje bezradnie ręce. Londyn staje się polem kryminalnych rozgrywek i zbrodni mrożących krew w żyłach. Zaniepokojona Królowa Wiktoria uruchamia wszystkie swoje siły do tego by zwalczyć rosnącą przestępczość. Ten mroczny świat zamieszkują wspólnie z ludźmi: demony, które wykorzystując słabość człowieka zawierają kontrakty w zamian za dusze śmiertelników; anioły pragnące oczyścić plugawą ludzkość z grzechów; shinigami zaprowadzające porządek pośród problematycznych dusz, a także piekielnie zwierzęta o nieprzewidywalnej naturze. To wszystko dzieje się już poza wiedzą i poza wzrokiem zwykłych ludzi, jednak ma na ich życie ogromny wpływ. Przetrwanie w tym świecie jest prawdziwym wyzwaniem, które może okazać się przygodą na śmierć i życie.
► Login = imię i nazwisko postaci bądź tylko imię (jeśli nie ma nazwiska).
► Uczestników eventu Sekta zapraszamy tutaj! Wciąż można się zapisywać!



POSZUKIWANIA
► Albert poszukuje przyrodniej siostry.
► Czarny Szermierz, Afuro Aphrodi Terumi i Zeno Hen poszukują różnych relacji.
► Wasil poszukuje ochotnika do sesji.
► Mark poszukuje przyjaznej duszyczki.

Listopad 1889r.
Deszcz, pochmurne niebo i porywiste wiatry będą towarzyszyć nam niemal codziennie. Temperatura będzie wynosić maksymalnie 7'C w dzień, w nocy zaś 2'C.

Poprzedni temat «» Następny temat
London Bridge
Autor Wiadomość
Nancy Moron

Wydz. Żniwiarzy

Kosa ?mierci: zaostrzony bumerang - Chi
Poziom ?ycia: 100%
Dołączył: 22 Paź 2014
Posty: 205
Wysłany: 2018-07-31, 21:01   
   Multikonta: Sharon


- S?odkie imi?, pasuje do s?odziaka. - podsumowa?a, uk?adaj?c wargi w dzi?bek i kontynuuj?c bezwstydne patrzenie na tego uroczego ch?opaczka, kt?ry wygl?da? jednak ca?kiem zacnie. - Nawet jak spadn?... nic si? mi nie stanie. To jest m?j sekret. To jest NASZ SEKRET. - podkre?li?a, jakby dla wzmocnienia tych s??w zaczynaj?c si? nieco buja? w prz?d i w ty? na tej barierce, a znaj?c jej problemy z czasowym utrzymywaniem r?wnowagi,prawdopodobie?stwo, ?e r?bnie g?owa w d?? istnia?o, nie by?a w ko?cu doskona?a... a raczej by?a doskona?a, ale w innym znaczeniu.- Al ma tak samo. Przetniesz go, po?amiesz, zuch b?dzie dalej hula? po ?wiecie. - w ko?cu zeskoczy?a z tej barierki prosto na most, staj?c ju? w wyprostowanej pozycji, chocia?... i tak musia?a troszk? g?ow? do g?ry zadziera?, bo Nancy malutka taka by?a, niestety.
Domy?la?a si?, ?e Al mu nic nie powiedzia? o tym kim s? w rzeczywisto?ci. Do niego to podobne. Pasowa?o mu, ?e ?yje sobie jak cz?owieczek, przynajmniej w tym czasie, w kt?rym zlecenia go nie goni?y do roboty. Ale na d?u?sz? met? takie ukrywanie ich prawdziwej to?samo?ci nie mia?o sensu, bowiem shinigami s? zbyt SPECYFICZNI. Tak, tak... posiadali cechy, kt?rych nie spos?b zignorowa? je?li w gr? wchodzi d?u?sza relacja, bo na pierwszy rzut oka rzeczywi?cie niewiele si? r??nili od ?miertelnik?w.
- Jeste?my bardzo zapracowani. - podesz?a bli?ej do blondaska, zataczaj?c wok?? niego ko?o, ?eby go sobie bli?ej zobaczy? z ka?dej strony.- Mamy du?o klient?w. Tyle duszyczek czeka na swoj? kolej ka?dego dnia... - westchn??a teatralnie, te? postanowi?a nie zdradza? wszystkiego.- Zacny jeste?, zacny. - przytakn??a kiwaj?c pr? razy g?ow?.- I jeszcze czytasz... czyli m?dry. - rzuci? okiem na jego ksi??k?, bo ch?opaczek najwyra?niej lubi? sobie troch? wiedzy przyswoi? z tych czytade?ek.-Dobry kandydat. Oby lepszy ni? ostatni... to by? nietrafiony model. - pochyli?a si? bardziej, przygl?daj?c si? wnikliwiej tylnej cz??ci cia?a blondynka.- Macie ju? dat? ?lubu? - paln??a jak to ona.
 
     
Tobias Marrone

Pomocnik szewca

Rodzina: Wychowany przez ojca i macochę. Obecnie przejął mieszkanie po zmarłej ciotce. Utrzymuje wciąż kontakt z jej córką.
Wiek: 18 lat
Znaki szczeg?lne: Jasnowłosy okularnik o zielonych oczach.
Poziom ?ycia: 100%
Dołączył: 21 Lut 2018
Posty: 64
Wysłany: 2018-08-02, 20:57   
   Multikonta: Brak, ale planuję!


- Nie jestem... s?odziakiem. - odchrz?kn?? skr?powany takim s?ownictwem jakie dziewczyna wobec niego stosowa?a i nie czu? za bardzo, ?eby to do niego w jaki? szczeg?lny spos?b pasowa?o.
- Nikt nie jest a? tak wytrzyma?y, nawet jak kto? wydaje si? silny. - zauwa?y? marszcz?c brwi, bo nie bardzo wiedzia? o czym Nancy m?wi i z czym ma to zwi?zek... bo przecie?, ka?demu grozi?y jakie? niebezpiecze?stwa.
Z pewno?ci? byli ludzie bardziej wytrzymalsi ni? inny. Kto? m?g? by? szybkim biegaczem, kto? inny si?aczem zdolnym przenosi? du?e ci??ary, kto? m?g? mie? talent do akrobatyki, a kto? inny m?g? by? po prostu zr?czny i dobrze wygimnastykowany, ale to nie oznacza?o, ?e istniej? jacy? ludzie niezniszczalni, bo ka?demu z nich mog?o co? si? sta?. Co? takiego na co nie b?dzie m?g? mie? wp?ywu i tutaj nie wybawi go ani wspania?a szybko?? ani zadziwiaj?ca si?a. Chyba, ?e ta niewielka wzrostem os?bka nale?a?a w?a?nie do takich jednostek wybitnie wysportowanych, ale nawet je?li to nie uwa?a?, ?eby zwyk?a ostro?no?? by?a czym? z?ym.
- To... co to za praca w ko?cu? - postanowi? zapyta? wprost, nie wiedz?c czy oni maj? jaki? zakaz m?wienia o swoim zaj?ciu czy z innych powod?w staraj? si? to ukrywa?.
Tak czy inaczej, poczu? si? jeszcze bardziej nieswojo gdy nieznajoma zacz??a go obchodzi? jakby by? jakim? zagadkowym okazem gin?cego gatunku albo tajemniczym zabytkiem, kt?rego koniecznie trzeba zbada? z ka?dej strony.
- Co... co robisz? - zapyta? niepewny nawet jak si? do tego odnie??, bo traktowanie go w ten spos?b by?o mocno kr?puj?ce dla ch?opaka.
Na wszelki wypadek ksi??k? mocniej przycisn?? do siebie, bo nie mia? ?adnej wiedzy na temat znajomych Alberta z pracy, wi?c nie wiedzia? tak naprawd? niczego o tej dziewczynie i nie m?g? z g?ry zak?ada?, ?e mo?e by? z niej kto? w porz?dku. A zakupionej ksi??ki nie chcia? straci?.
- Nie... zupe?nie nie wiem o czym ty m?wisz. - pokr?ci? ?ywo g?ow? nie rozumiej?c dlaczego Nancy zadaje coraz dziwniejsze pytania i dlaczego w tak nietypowy spos?b si? zachowuje.
Stara? si? nie spuszcza? jej oczu, jednak ze wzroku jasnow?osego ?atwo da? si? wyczyta? brak pewno?ci i pewien niepok?j. By? mo?e ta dziewczyna jest dobr? znajom? Alberta, ale... jaki on powinien mie? stosunek dl kogo? tak osobliwego? I wci?? nie wiedzia? co z tym bumerangiem, czy to by?a krew czy nie... po co jej tak wielkie narz?dzie i dlaczego jest zaostrzone? Tobias nabra? g??bszego wdechu. Za du?o rzeczy na raz si? dzia?o, zbyt wiele spraw pozostawa?o niedopowiedzianych.
_________________
Falling too fast to prepare for this
Tripping in the world could be dangerous
Everybody circling is vulturous,
negative, nepotist
Everybody waiting for the fall of man
Everybody praying for the end of times
Everybody hoping they could be the one
I was born to run, I was born for this

 
     
Nancy Moron

Wydz. Żniwiarzy

Kosa ?mierci: zaostrzony bumerang - Chi
Poziom ?ycia: 100%
Dołączył: 22 Paź 2014
Posty: 205
Wysłany: 2018-08-05, 16:53   
   Multikonta: Sharon


- Zdziwi?by? si?. - skwitowa? tylko, a gdy po takich ogl?dzinach stan??a zn?w na przeciwko niego, opar?a bumerang jednym ko?cem o most, a drugim o swoj? r?k?, wci?? badawczo przypatruj?c si? blondynkowi... ?adny by? dzieciak, nadawa? si?.- Bo przecie? wcale nie jest powiedziane, ?e musimy by? lud?mi jak ty. - wskaza?a na niego bezwstydnie paluchem, bo powszechnie wiadomo, ?e Nancy to tka bezwstydna by?a.
W ko?cu podnios?a bumerang z miejsca i zarzuci?a sobie n plecy. Tam mia?a takie wi?zane noside?ko, kt?rym by?o kilka sznurk?w splecionych ze sob? w do?? zmy?lny spos?b, a w ka?dym razie jej kosa ?mierci nie?le si? na tym trzyma?a i dzi?ki temu ?niwiarka nie musia?a jej ci?gle przywo?ywa? w miar? potrzeby, tylko mog?a j? mie? ci?gle przy sobie. Zreszt?, taki or?? przydawa? si? nie tylko do koszenia dusz. Nigdy nie wiadomo kiedy mo?na si? natkn?? na jakiego? napalonego demona, szalonego anio?ka albo na taka okoliczno??, ?e pomachanie tym bumerangiem b?dzie jak najbardziej wskazane. W ka?dym razie nied?ugo kolejne zlecenie, wi?c kosa si? jej przyda nie bie??co. Straszy? ni? blondynka nie zamierza?a. Co taki cz?owieczek m?g?by poradzi? w obliczu tak niebezpiecznej broni? No nic.
- Mo?e w ko?cu Al si? uspokoi przynajmniej. - mrukn??a uk?adaj?c wargi w dzi?bek, z takim g??bokim, nawet troch? niepodobnym do niej zamy?leniem.- Tajemnice, tajemnice! Lepiej b?dzie jak on ci to powie ni? ja. Wol? cie za wcze?nie nie straszy?. - pokr?ci?a mu palcem wskazuj?cym przed nosem i podpar?a si? r?kami pod boki.- To skoro mieszkacie razem jak te dwa skowronki... b?d? mog?a was odwiedzi?! - oczywi?cie nie zamierza?a si? nikogo pyta? o pozwolenie, bo nie wymaga?a jaki? zaprosze?... zreszt? nawet odmowa w jej przypadku nie wchodzi?a w gr?, bo ja wiadomo i tak by zrobi?a co chcia?a. A to ca?kiem weso?a perspektywa tak ich naj?? i zobaczy? jak to sobie poczynaj? tylko we dw?jk?.
 
     
Tobias Marrone

Pomocnik szewca

Rodzina: Wychowany przez ojca i macochę. Obecnie przejął mieszkanie po zmarłej ciotce. Utrzymuje wciąż kontakt z jej córką.
Wiek: 18 lat
Znaki szczeg?lne: Jasnowłosy okularnik o zielonych oczach.
Poziom ?ycia: 100%
Dołączył: 21 Lut 2018
Posty: 64
Wysłany: 2018-08-07, 16:05   
   Multikonta: Brak, ale planuję!


Troch? za ni? nie nad??a?. Dziewczyna nie do??, ?e by? bardzo ciekawska, traktowa?a go jak jaki? obiekt badawczy, to jeszcze na dodatek by?a do?? g?o?na, szybko zmienia?a temat i trudno by?o tak naprawd? zorientowa? si? o co jej chodzi. Tobias zatem wpatrywa? si? w ni? ca?y czas z tym samym niezrozumieniem, nieustannie przyciskaj?c do siebie zakupion? w ksi?garni lektur?. Nie by? pewien czym ta specyficzna os?bka jeszcze go zaskoczy, tym bardziej, ?e sugerowa?a nawet i? nie jest cz?owiekiem. Jasnow?osy ?ci?gn?? bardziej brwi, jednak nie rozumia? sk?d u niej takie twierdzenie, skoro jak najbardziej wygl?da?a jak ka?dy inny przedstawiciel jego gatunku. Mo?e by?a do?? nietypowa, ale nadal jak najbardziej ludzka.
- Jeste?my... tacy sami. - ostro?nie zauwa?y?, nie chc?c jednak prowokowa? dalszego dziwnego zachowania Nancy.
Nie wiedzia? te? co dziewczyna ma na my?li m?wi?c o uspokojeniu Alberta. Jego wsp??lokator nie przejawia? przecie? ?adnych bardzo niespokojnych zachowa?. Faktycznie, w miar? up?ywu czasu, Marrone coraz bardziej poznawa? charakter czarnow?osego i wiedzia? ju?, ?e bywa on uparty, do?? energiczny, raczej nie lubi siedzie? w miejscu i nie jest tak statyczny jak chocia?by o sam, ale wi?kszych problem?w z nim nie by?o.
- Co masz na my?li? - zapyta?, chocia? domy?la? si?, ?e i tym razem pytanie mo?e pozosta? bez odpowiedzi jak i w przypadku tego odno?nie ich pracy, nawet je?li Tobias nadal nie rozumia? dlaczego to a? tak bardzo tajemnicza sprawa.
Z drugiej jednak strony... je?li to co mia?a Nancy n swoim bumerangu to by?a jaka? krew... mo?e byli p?atnymi zab?jcami? Wykonywanie zlece? na mie?cie, kontakty z lud?mi... ale nie, Albert mu nie pasowa? do roli zab?jcy. Nie by? z?y. Blondyn szybko pokr?ci? g?ow?, ?eby wyrzuci? z niej niepotrzebne my?li. Nie, nie... za du?o sobie wyobra?a. Nie mia? ?adnych podstaw do tego, ?eby o co? takiego oskar?a? swojego wsp??lokatora.
Przest?pi? z nogi n nog? gdy Nancy zasugerowa?a odwiedziny. Bior?c pod uwag? jej podej?cie, nie by? pewny czy jest to dobry pomys?, chocia? na dobr? spraw? nie by?o ?adnego powodu, ?eby znajomi Alberta mieli go nie odwiedza?. Nie mia? sam nic przeciwko temu, o ile oczywi?cie czarnow?osy zapanowa?by nad swoimi go??mi i nie byliby oni zbyt nachalni.
- Je?li chcesz... - odpowiedzia? i odkaszln??, bo to nie by?o tak, ?e jednoznacznie si? zgodzi?, bardziej... nie mia? powod?w, ?eby jej odm?wi?. - Wydaje mi si?, ?e Albert jest jeszcze w pracy, wi?c teraz go nie zastaniesz. - odwr?ci? od niej wzrok, spogl?daj?c w stron? kamienicy, w kt?rej znajdowa?o si? jego mieszkanie.
_________________
Falling too fast to prepare for this
Tripping in the world could be dangerous
Everybody circling is vulturous,
negative, nepotist
Everybody waiting for the fall of man
Everybody praying for the end of times
Everybody hoping they could be the one
I was born to run, I was born for this

 
     
Nancy Moron

Wydz. Żniwiarzy

Kosa ?mierci: zaostrzony bumerang - Chi
Poziom ?ycia: 100%
Dołączył: 22 Paź 2014
Posty: 205
Wysłany: 2018-08-09, 23:10   
   Multikonta: Sharon


- To, ?e tak wygl?damy nie oznacza, ?e jednak jeste?my. - odpowiedzia?a mu do?? tajemniczo z dumnym u?miechem, ?e zd??y?a wymy?li? takie m?dre zdanie, a przecie? wiadomo, ?e cz??ciej zdarza?o si? jej paln?? co? co brzmia?o ma?o rozs?dnie ni? co? co zawiera?o jaki? g??bszy sens.- Skoro nie wiesz co mam na my?li to znaczy, ?e jest spokojny, a je?li jest spokojny to dobrze. Pilnuj go, o tak... trzeba go pilnowa?, bo w?adze nie patrz? na te jego wybryki zbyt mi?ym okiem. - pokiwa?a g?ow? w zamy?leniu.
P?ki co Albert zdawa? si? nie stwarza? k?opot?w, ale doskonale wiedzia?a, ?e u niego nie da si? tego w ?aden spos?b przewidzie?. Byle pierdo?a wystarczy?a, ?eby wpad? w sza? i chcia? wyr?n?? wszystko i wszystkich. Je?li jednak z tym blondaskiem udawa?o mu si? nad sob? zapanowa?, by? mo?e ten ch?opaczek mia? na niego jaki? zbawienny wp?yw. W ko?cu istnia?o par? rzeczy, kt?re Reedsa uspokaja?y, aczkolwiek to by?o wci?? za ma?o, ?eby pozwoli? mu normalnie funkcjonowa?. Tak czy inaczej, nie musia?a go ostatni znik?d ?ci?ga?, nie musia? mu ratowa? ty?ka, a wi?c jest dobrze i tego si? lepiej trzymajmy.
- Teraz s?odziaku to ja mam robot?, innym razem. - machn??a r?k?.- Ale b?d? pewien, ?e was odwiedz? i wtedy sobie lepiej porozmawiamy. - to wcale nie brzmia?o jak gro?ba, WCALE.
A poza tym wiadomo, ?e Nancy nic sobie nie robi?a ani z uwag na temat "s?odziaka" ani z ewentualnego braku zgody. I tak robi?a co chcia?a. Oczywi?cie pewnie jeszcze wypyta Ala o tego blondaska, ale z tym czarnow?osym to trzeba ostro?nie... on taki dra?liwy czasami bywa?.
Wtedy dostrzeg?a jak obok przebiega ma?y, puchaty kundelek. Powiod?a za nim od razu wzrokiem, nabieraj?c g??bszego wdechu.
- Zlecenia, zlecenia, zlecenia... jak dla mnie to jednak jest s?odsze. Pa! - po?egna?a si? z ch?opczykiem i pogna?a za kundelkiem, kt?ry chyba przeczuwaj?c groz? sytuacji od razu pu?ci? si? biegiem przez most.
<zt>
 
     
Tobias Marrone

Pomocnik szewca

Rodzina: Wychowany przez ojca i macochę. Obecnie przejął mieszkanie po zmarłej ciotce. Utrzymuje wciąż kontakt z jej córką.
Wiek: 18 lat
Znaki szczeg?lne: Jasnowłosy okularnik o zielonych oczach.
Poziom ?ycia: 100%
Dołączył: 21 Lut 2018
Posty: 64
Wysłany: 2018-08-11, 19:49   
   Multikonta: Brak, ale planuję!


To by?o jedno z dziwniejszych spotka? jakie Tobias do?wiadczy?. Ta dziewczyna z bumerangiem nie mie?ci?a si? w ?adnym schemacie dotychczas poznanych mu os?b. Jego wzrok ca?y czas wyra?a? to samo niezrozumienie, chocia? z czasem jakby nabiera? wi?kszego przekonania, ?e Nancy nie jest ch?tna do tego, ?eby zrobi? mu krzywd? i raczej pod tym k?tem nie powinien si? jej obawia? nawet pomimo specyficznej broni, kt?ra ze sob? dzier?y?a.
N jej pierwsze stwierdzenie zmarszczy? brwi ju? otwieraj?c usta, ?eby zada? kolejne pytanie, ale jednak powstrzyma? si?, bo na dobr? spraw? nie wiedzia? nawet o co powinien zapyta?. Nic nie wskazywa?o na to, ?eby byli jacy? odmienni, oboje byli lud?mi, a zatem oboje podlegali tym samym prawom natury. Chyba, ?e co? w jego rozumowaniu by?o b??dne, ale nie potrafi? okre?li?, w kt?rym miejscu mia?by si? pomyli?. Zostawi? wi?c te rozwa?anie na boku uznaj?c, ze by? mo?e to jaka? forma droczenia si? z nim, chocia? nie wiedzia? czemu i to mia?oby s?u?y?.
- W?adze? Chodzi ci o waszych... pracodawc?w? - nie wiedzia? jak to inaczej nazwa?, ale przynajmniej takie wnioski wysnu? na podstawie tego co Nancy zd??y?a ju? powiedzie?, jednak ani troch? nie wyja?nia?o to dlaczego Albert mia?by by? niespokojny i o jakie wybryki tu chodzi?o.
Poczu? si? tym bardziej skonsternowany, bo polubi? tego czarnow?osego m??czyzn?. Mo?e nawet w jaki? spos?b chcia? te relacje rozwija? dalej, nawet je?li sam by? zawstydzony tak? ewentualn? perspektyw?, jednak rozmowa z Nancy u?wiadamia?a go coraz bardziej jak ma?o na jego temat wiedzia?. Pozna? go ju? troch?, lecz to wci?? by?o niewystarczaj?ce.
Tak, rzeczywi?cie zabrzmia?o to troch? jak gro?ba. Marrone przygryz? lekko doln? warg?, jednak nie okaza? ?adnego strachu. Podobnie jak i wzrok dziewczyny, jego spojrzenie powiod?o za tym prawdopodobne bezpa?skim kundelkiem wa??saj?cym si? po mo?cie, jednak dla blondyna nie by? to ?aden obiekt zachwytu. W?a?nie dlatego szybkie po?egnanie Nancy tak go zdziwi?o.
- Do zobaczenia. - wydusi? tylko troch? niepewnym g?osem, po czym westchn?? ci??ko spuszczaj?c wzrok.
Tkwi? tak chwil? niemal w bezruchu, jednak ch?odne powietrze szybko go otrze?wi?o. Poprawi? na sobie p?aszcz, ?eby szczelniej si? nim okry?, po czym ju? bez zb?dnej zw?oki uda? si? w stron? kamienicy. Nie b?dzie jeszcze rozmawia? na ten temat z Albertem, ale... w przysz?o?ci pewnie zdob?dzie si? na to, ?eby go zagada? w tym temacie.
<zt>
_________________
Falling too fast to prepare for this
Tripping in the world could be dangerous
Everybody circling is vulturous,
negative, nepotist
Everybody waiting for the fall of man
Everybody praying for the end of times
Everybody hoping they could be the one
I was born to run, I was born for this

 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  



Fairy Tail Path Magician



Bleach OtherWorld

Dragon Ball New Generation Reborn



Vampire Knight


Król Lew















Image and video hosting by TinyPic

Rainbow RPG



















Vampire Diaries





SnM: Naruto PBF





www.zmiennoksztaltni.wxv.pl











Eclipse



over-undertale





Northland Highschool

AbsitOmen


On-anime.pl



Projekt K7 M&A | http://k7.ubf.pl


Styl i grafika zedytowane przez Ciela Phantomhive. Uprasza się o nie kopiowanie.
Kuroshitsuji. Yana Toboso.
Strona wygenerowana w 0,15 sekundy. Zapytań do SQL: 11