Witajcie w Anglii pod koniec XIX wieku, we wspaniałej choć zarazem mrocznej i zagadkowej epoce wiktoriańskiej. Mnożą się tajemnicze przestępstwa nad którymi Scotland Yard załamuje bezradnie ręce. Londyn staje się polem kryminalnych rozgrywek i zbrodni mrożących krew w żyłach. Zaniepokojona Królowa Wiktoria uruchamia wszystkie swoje siły do tego by zwalczyć rosnącą przestępczość. Ten mroczny świat zamieszkują wspólnie z ludźmi: demony, które wykorzystując słabość człowieka zawierają kontrakty w zamian za dusze śmiertelników; anioły pragnące oczyścić plugawą ludzkość z grzechów; shinigami zaprowadzające porządek pośród problematycznych dusz, a także piekielnie zwierzęta o nieprzewidywalnej naturze. To wszystko dzieje się już poza wiedzą i poza wzrokiem zwykłych ludzi, jednak ma na ich życie ogromny wpływ. Przetrwanie w tym świecie jest prawdziwym wyzwaniem, które może okazać się przygodą na śmierć i życie.
► Login = imię i nazwisko postaci bądź tylko imię (jeśli nie ma nazwiska).
► Ukazał się nowy The Times.




POSZUKIWANIA
► Albert poszukuje przyrodniej siostry.
► Czarny Szermierz, Afuro Aphrodi Terumi i Zeno Hen poszukują różnych relacji.
► Wasil poszukuje ochotnika do sesji.
► Mark poszukuje przyjaznej duszyczki.

Listopad 1889r.
Deszcz, pochmurne niebo i porywiste wiatry będą towarzyszyć nam niemal codziennie. Temperatura będzie wynosić maksymalnie 7'C w dzień, w nocy zaś 2'C.

Poprzedni temat «» Następny temat
Las
Autor Wiadomość
Dorian Einhart


Dołączył: 22 Lip 2017
Posty: 60
Wysłany: 2018-06-10, 16:30   

- Nie mam. Nie mam nawet przed kim. - odpowiedział na dość słabą próbę dogryzienia mu ze strony shinigamiego, bo i w istocie tak było... Dorian nie uznawał ani tego żniwiarza za równego sobie ani tej anielicy, w tej grupie to on stał na czele łańcucha pokarmowego i był głównym drapieżnikiem.
A jednak rzeczywiście włączył się do tej sprawy. Bardziej w swoim interesie niż z jakiejś abstrakcyjnej dla niego chęci pomocy. Bo z jakiej racji miałby ich wesprzeć? Oczywiście, mogło to być tak przez nich poczytywane, natomiast byłyby to zbyt daleko idące wnioski jakie można wysunąć na podstawie jego udziału. Piekielna istota zawsze pozostanie piekielną istotą, jego natury nie da się zmienić, według jego rodzimego usposobienia nie było czegoś takiego jak bezinteresowną pomoc. W ogóle nawet w przypadku ludzi było to wielce niefrasobliwe pojęcie, bo kończyło się zwykle mniejszym czy większym oczekiwaniem wdzięczności. Nikt nie postępował zupełnie bezinteresownie.
Pojazd został zatem wyeliminowany z gry. Nawet jeśli żołnierzom uda się go opuścić i jakoś wydostać spod jego ciężary, to wątpliwe aby byli w stanie z powrotem posadzić szybko maszynę na gąsienice. To nie był lekki sprzęt, a ludzie nie mieli tyle siły ile nadnaturalne istoty. Nawet w kilka osób zapewne mieliby z tym problem, a więc och tajna broń została wyłączona z użytkowania. Nie oznaczało to jednak, że ta sprawa jest już definitywnie zamknięta, bowiem na widoku pojawili się wojskowi, którzy najwyraźniej zamierzali ich osaczyć i kontynuować natarcie. Widać, że tak szybko nie odpuszczali. Pojedyncze sylwetki żołnierzy był doskonale widoczne dla demona, chociaż pojawiały się na otwartym terenie, a na dodatek na szerokiej rozciągłości. Mieli przeszkolone takie ustawienie. Jednak na piekielnym i tak nie robiło to większego wrażenia. Wynik był w tym wypadku przesądzony od początku.
Z drugiej strony zaś dało się usłyszeć charakterystyczny odgłos turkocących się po torach kół pociągu. Musieli być nie tak daleko trakcji kolejowej. Rachunek wydawał się zatem dość prosty, celem było złapanie się na ten pociąg, co pozwoli im ostatecznie wydostać się z tego miejsca. A raczej umożliwi to śmiertelnikom, bo to oni byli tutaj najbardziej zagrożoną grupą.
- Tak, zbliża się. - potwierdził słowa anielicy.
Niestety, chyba nie doczeka się rytuału oczyszczania. Shinigami już popędził, zapewne mając na względzie odprowadzenie cało tego jasnowłosego chłopka. Anielica raczej postąpi podobnie. Niebezpieczeństwo groziło także jej cygańskiej towarzyszce.
Dorian początkowo nie ruszał się zanadto z miejsca, aczkolwiek nie miał zamiaru dać się ponownie postrzelić. Za dużo zachodu z czyszczeniem ubrania, Piekielny po prostu poruszał się szybciej niż inni, więc w jego przypadku taki desperacki pośpiech nie był koniecznością. Dopiero po chwili ruszył się z miejsca i również skierował się w tamtym kierunku. Szybko dostrzegł pociąg. Tak, to był ich cel.
 
     
MG


Dołączył: 26 Maj 2013
Posty: 387
Wysłany: 2018-06-10, 17:04   

Co prawda bojowa maszyna, którą dysponowali wojskowi została wyeliminowana z użytku, ale pozostała jeszcze grupa uzbrojonych żołnierzy, którzy wznowili za nimi pościg przez las rozpraszając się na takim terenie aby łatwiej ich namierzyć. I tak już wkrótce rozpoczęły się pierwsze strzały. Przeciwnicy nie odpuszczali. Na szczęście póki co pudłowali, ofiar nie było, ale sytuacja zaczęła coraz bardziej się zaogniać. Tymczasem pociąg na dole był już tuż tuż. Ostatni wagon po części stanowił ogrodzony "balkonik". Należało się pośpieszyć aby zdążyć złapać ten poruszający się wielki, szynowy pojazd. Co prawda jego prędkość nie była zawrotna, ale nie wyglądało na to, żeby zwalniał czy zatrzymywał się. Szansa na doskoczenie do tego pociągu i wydostanie się z tego miejsca była tylko jedna i ograniczała się tylko do tego jednego momentu.
 
     
Tamara Arven

Cyganka

Wiek: 17 lat
Znaki szczególne: mnóstwo bransoletek
Ekwipunek: karty
Poziom życia: 100%
Dołączył: 15 Paź 2013
Posty: 162
Wysłany: 2018-06-10, 17:31   
   Multikonta: Elanor Blue


- Będziemy mogli się stąd wydostać - Tamara patrzyła trochę inaczej na ten zbieg okoliczności, bo wiadomo, że na ten pociąg będzie trudno się dostać, ale to była ich szansa.
Byli wykończeni, zmęczeni ciągłą ucieczką, ciągłym biegiem, a nie wiadomo jak i kiedy udało by im się opuścić ten las. Nie wiadomo czy w ogóle bym im się udało, chociaż cyganka wolała być dobrej myśli.
I jakoś tak się zdarzyło, że na dole przejeżdżał pociąg. Teraz tylko trzeba go jakoś złapać i będą wolni. Tamara zaczęła więc się zsuwać w dół i skupiła się tak na tym, że nie widział niczego innego jak drogi przed sobą. Chciała się obrócić w stronę Tobiasa, powiedzieć mu, żeby zajął się tym chłopczykiem, którego tu widziała, ale jego już nie było.
- Tobias... widziałeś gdzieś tego... - zaczęła trochę niepewnie.- Nie... chyba z tego wszystkiego mam zwidy. - zaśmiała się cicho uznając, że ten młody chłopak był chyba efektem jej zmęczenia.
Tamara liczyła na to, że uda się jej w miarę szybko dostać się nieco niżej, żeby dostać się na ten balkonik. Wtedy dostrzegła jak biednie ku nim Albert, a potem słuchać było strzały. Czyli nie jest dobrze. Nadal ich ścigają. Cyganka zaczęła zatem się śpieszyć, ruszyła do biegu nie bacząc na to, że może się wywrócić po drodze, tylko... trzeba było włożyć w to jeszcze trochę wysiłku.
W pobliżu znowu pojawiła się też sowa.
- Heeej, ale nie popychaj mnie aż tak, bo spadnę. - rzuciła tylko ptakowi, bo w końcu znajdowali się na wzniesieni i nie łatwo było zbiec tak, żeby się po drodze nie wywrócić.
W końcu zbiegła na dół, pociąg był już blisko, przejeżdżał dosłownie obok, więc dziewczyna złapała się barierki tego balkoniku i podciągnęła tak, żeby wejść już na ten podest i znaleźć się na pociągu. Już dość tego ciągłego uciekania.
 
     
Zeno Hen


Rodzina: Śnieżna lisica
Wiek: 15
Znaki szczególne: W opasce wpleciony jest wisiorek z złotym medalionem, a na nim herb skorpiona.
Poziom życia: 100%
Dołączył: 28 Paź 2017
Posty: 72
Skąd: Zza horyzontem
Wysłany: 2018-06-10, 18:41   
   Multikonta: Czarny Szermierz


Jeszcze tylko kawałek, pocieszał się demoniczny zwierz. Dziewczyna niepotrzebnie się martwiła, nawet gdyby jej nogi zawiodły to puchacz przytrzymałby ją w górze i nie zrobiłaby sobie krzywdy. Coraz bardziej zdawało mu się, że jego obecność nie jest tu za bardzo chciana. Nie miewał do tej pory takich myśli, chyba za dużo tego wszystkiego. Trzeba było skupić się na tym co tu i teraz. Biały pomógł dziewczynie dostać się na balkonik, potem to samo postarał się zrobić z Tobiasem. Pod koniec wrócił się do Ruby i obok niej już został. Zmęczony usiadł na barierce jakiś... Przygaszony.
_________________
Wczoraj to historia, jutro tajemnica,
dziś dar losu, a dary są po to aby się nimi cieszyć.

 
     
Ruby Snow


Poziom życia: 100%
Dołączył: 20 Lis 2014
Posty: 158
Wysłany: 2018-06-10, 21:56   

Anielica spojrzała na shinigamiego, ale nie odezwała się. Utrudnia robotę? Dlaczego? Rolą aniołów było oczyszczanie ludzi od plugastwa, którym przesiąknęli. Śmiertelnicy potrafili być bardzo grzeszni i bardzo brudni. Zło, które czynili nie raz przytłaczało ich dusze. Ruby powinna ich oczyścić, powinna uwolnić ich od tej brudnej zarazy. Ale z drugiej strony to mogło chwilę potrwać, a tu wszystko wskazuje na to, że trzeba wynosić się z tego miejsca. Z jednej strony nadbiegali żołnierze. Ich trzeba wyeliminować? Dlaczego w nich jest tyle zła? Anielica była gotowa na reakcję. Jednak miała świadomość tego, że tam kawałek dalej jest cyganka razem z tym jasnowłosym chłopakiem i oboje narażeni są cały czas na niebezpieczeństwo ze strony tych nieustępliwych ludzi. Anielica nie chciała, żeby cokolwiek złego przytrafiło się Tamarze. Była ona dobrą osobą, nie zasłużyła na żadne krzywdy.
- Innym razem. - odezwał się zatem, a jej głos brzmiał spokojnie. Westchnęła ciężko trochę niezadowolona z tego, że kolejny raz zaniedbuje w ten sposób swoje niebiańskie obowiązki, ale chciała chronić Tamarę. Skrzydła z jej pleców zniknęły zupełnie, znów przypominała całkiem normalnego człowieka.
Zaczęła biec zatem w dół, nic sobie nie robiła z odgłosów strzałów, które rozlegały się gdzieś za nią. Przecież jej krzywdy nie zrobią. Gorzej z ludźmi. Dobiegła na dół cyganka już łapała pociąg. To dobrze. Anielica podskoczyła zwinnie za nią i też znalazła się na tym mostku.
- Już jestem. - zwróciła się do cyganki dając jej znać, że wszystko jest w porządku.- Dobrze się spisałeś. - zwróciła się do puchacza.- Gdzie on jedzie? - spojrzała na pociąg.
 
     
Tobias Marrone

Pomocnik szewca

Rodzina: Wychowany przez ojca i macochę. Obecnie przejął mieszkanie po zmarłej ciotce. Utrzymuje wciąż kontakt z jej córką.
Wiek: 18 lat
Znaki szczególne: Jasnowłosy okularnik o zielonych oczach.
Poziom życia: 100%
Dołączył: 21 Lut 2018
Posty: 57
Wysłany: 2018-06-11, 09:29   
   Multikonta: Brak, ale planuję!


Mimo wszystko, Marrone podchodził lekko sceptycznie do koncepcji wysuniętej przez cygankę. W zasadzie miała on rację twierdząc, że w ten sposób będą mogli wydostać się z tego lasu i uniknąć grożącego im niebezpieczeństwa, ale najpierw trzeba było tam dobiec. A młody szewc był praktycznie pozbawiony sił, energii mu starczy zapewne na niewiele, a w tym wypadku musieli się pośpieszyć jeśli nie chcieli przegapiać okazji. Plus dochodziła jeszcze kwestia tego co z innymi. Czy zdążą? Tobias nie wyobrażał sobie wskoczyć do pociągu zapominając o Albercie i pozostałych. On tego nie zrobi. Co prawda jego współlokator zapewniał go, że wszystko będzie dobrze, że on też będzie cały, ale... czy przyjdzie tutaj? Czy nic mu się nie stało? Może właśnie teraz potrzebuje pomocy, a blondyn nawet o tym nie wie.
Wzdrygnął się gdy usłyszał dźwięk strzałów. Takie odgłosy bardzo niosły się w przestrzeni. Co to mogło oznaczać? Spojrzał na cygankę z namysłem. Widać było, że dziewczyna była zdecydowana. Może po prostu bardziej wierzyła w powodzenie całej grupy, może pomocnik szewca powinien pójść w jej ślady?
- Ja... - nie wiedział co jej odpowiedzieć, dlatego w tym momencie się zaciął i miał wrażenie, że to jego wahania rozciąga się w czasie na wieczność. - Hmm? - trochę nieprzytomnie spojrzał na cygankę gdy pytała się o "kogoś", ale nie... nikogo nie widział, nie wiedział o co jej chodzi, może to faktycznie ze zmęczenia wszystko.
Wtedy ku jego kompletnemu zaskoczeniu pojawił się na widoku Albert. Biegł przez las, na pierwszy rzut oka był cały i zdrowy. Zaledwie przemknął pędem, a jasnowłosy odczuł jak chwyta on jego ramię i ciągnie go w dół, nawet nie zdążył cokolwiek z siebie wykrztusić.
Nie pozostawało mu w takim razie nic innego jak biec. Wobec tego nie potrzebował pomocy sowy. Jako, że współlokator trzymało wciąż za ramię to w pewnym sensie pchało dalej Tobiasa oraz ratowało go przed upadkiem. Bo niestety, ale nogi to mu się strasznie plątały z wycieńczenia. Bardziej to wyglądało jakby frunął w powietrzu napędzany cudzą siłą. Parę razy potknął się o wystające z ziemi korzonki, przez chwilę miał nawet wrażenie jakby miał zaraz zacząć turlać się w dół. Otworzył usta, jednak nie był w stanie zareagować, mógł zatem tylko przebierać tymi nogami licząc na to, że nie skończy się to dla niego źle. W końcu wypadł na bardziej płaski teren z rozpędu modląc się o to, żeby nie wpaść pod ten pociąg. Zdążył tylko dostrzec jak obok pojawia się Ruby i jak cyganka pakuje się na mostek.
- Al-albert... - wydusił tylko. - A Dorian? - chociaż chyba Reeds z jakichś powodów nie przepadał za tamtym brunetem, to jasnowłosy i jego nie chciał tutaj zostawiać zapewne na pewną śmierć, a nigdzie go w zasięgu wzroku nie widział.
Byli już blisko, Tobias co prawda dalej nie wiedział czy uda mu się tak po prostu uchwycić tej barierki mostku, ale przynajmniej spróbował Może jednak jest szansa wydostać się z tego lasu właśnie w taki sposób, może nie skazani na porażkę.
_________________
Falling too fast to prepare for this
Tripping in the world could be dangerous
Everybody circling is vulturous,
negative, nepotist
Everybody waiting for the fall of man
Everybody praying for the end of times
Everybody hoping they could be the one
I was born to run, I was born for this

 
     
Albert Reeds

Wydz. Żniwiarzy

Wiek: 19/26 lat
Ekwipunek: komplet dziesięciu noży
Kosa śmierci: sierp
Poziom życia: 100%
Dołączył: 25 Sie 2015
Posty: 184
Wysłany: 2018-06-11, 21:45   

Z tego co widział jego współlokator nie był w najlepszym stanie fizycznym. Na szczęście Reeds go mocno trzymał za ramię więc nie było obaw, że chłopak nieopatrznie się wywróci. A gdyby nie on pewnie stoczyłby się z tej górki w fikołkach. Nic dziwnego, nogi zapewne już odmawiały mu posłuszeństwa, dochodziło ogólne wyczerpanie, a śmiertelnicy nie byli zbyt wytrzymali. Tobias w szczególności sprawiał wrażenie kruchego i słabowitego, dlatego trzeba było mieć na niego wyjątkową uwagę. Tyle dobrego, że jasnowłosy za bardzo nie protestował i dało się go jakoś ściągnąć na dół. Pociąg był blisko, cyganka już dostawała się na mostek, a anielica nad nią przezornie czuwała. Wydawało się zatem, że uda im się wybrnąć z tego miejsca i jakoś wydostaną się poza las.
Obejrzał się na szewca gdy ten zadał pytanie o demona. Zapewne gdyby sobie zdawał sprawę z tego kim naprawdę jest Dorian Einhart jego zmartwienia nie byłoby w ogóle. Ale tutaj wszyscy grali. Anielica, shinigami, a nawet piekielni byli niczym zwykli ludzie, którzy też powinni lękać się o swój los niczym zwyczajni śmiertelnicy. Reeds tylko wywrócił młynka oczami w odpowiedzi na to pytanie.
- Uwierz mi... jest ostatnią osobą, o której teraz powinieneś myśleć. - odchrząknął pod nosem nie kryjąc w głosie sceptycznego nastawienia do osoby demona.- Zaraz będzie.
Nie chciał aby chłopak zaprzątał sobie głowę kwestią piekielnego, więc bez problemu wskoczył na mostek przejeżającego pociągu, po czym chwycił Tobiasa za nadgarstek ręki, którą blondyn uczepił się barierki i podciągnął go do góry, tak aby wystarczyło tylko, że jasnowłosy podeprze się nogami i już będzie bezpiecznie na pociągu. Jak już Albert upewnił się, że jego współlokator stoi pewnie obok, spojrzał w stronę puszczy, którą opuszczali.
- Teraz do mieszkania... i nawet nie próbuj więcej myśleć o podobnych przygodach. - zerknął niemal karcąco na niego mając w duchu nadzieję, że Tobias po tych przeżyciach będzie miał już dość podobnych wypraw i to bez względu na okoliczności, takie rozwiązanie byłoby dla niego z pewnością najlepsze.
Wsunął dłonie do kieszeni, wzrok kierując na ten las. Teraz powinni spokojnie dotrzeć do Londynu, tamci wojskowi raczej już im nie zagrażali.
_________________


But oh, God,
I feel I've been lied to
Lost all faith in the things
I have achieved

 
     
Dorian Einhart


Dołączył: 22 Lip 2017
Posty: 60
Wysłany: 2018-06-11, 22:49   

Dorian był szybki. Był demonem, poruszał się zatem z nadnaturalną prędkością wykraczającą znacznie poza szybkość przemieszczania się ludzi. Dla niego zręczne manewry związane z wytrzymałością czy elastycznością ciała nie stanowiły problemu. Pędem więc pokonał odległość, w zaledwie krótką chwilę przemierzył cały ten odcinek lasu, ten pagórek prowadzący w dół w stronę torów kolejowych i skoczył. Nie bawił się w żadne wspinanie się po barierkach, łapanie pociągu z biegu, a po prostu odbił się od ziemi lądując na dachu jednego z wagonów znajdujących się najbliżej tej części z mostkiem na końcu maszyny. Pozostali raczej nawet nie zauważyli, tak szybko piekielny się poruszał.
- Tutaj jestem. - zeskoczył z wagonu na mostek, słysząc jak zamartwia się o niego ten blondyn. - Dziękuję za troskę. - posłał mu niewielki uśmiech, czysto serdeczny, aczkolwiek kątem ok uchwycił postawę stojącego obok shinigamiego.
Tak, zapewne ten człowiek nie zadawałby takich pytań znając prawdziwą tożsamość Doriana Einharta. Ludzie byli tacy naiwni, tacy prości. Ten jasnowłosy chłopak wykazywał się troską w stosunku do zupełnie obcego mu mężczyzny. Nie miał żadnego pojęcia kim Dorian jest. Mógłby być nawet ludzkim mordercą, a jednak Tobias Marrone w swej naiwności martwił się czy piekielny nie został z tyłu, czy będzie tutaj z nimi w bezpiecznym miejscu. Zadziwiające jak bardzo śmiertelnicy potrafili być lekkomyślni.
- Zapewne do Londynu. - odpowiedział anielicy, spoglądając w stronę kierunku, do którego zmierzał pociąg, bo wszystko wskazywało, że trasa ta wiedzie właśnie do stolicy miasta, a pojazd zatrzyma się najprawdopodobniej na ostatnim przystanku, którym była stacja King's Cross.
Tylko krótko rzucił okiem na puszczę, którą zostawiali za sobą. Odkryli w tym lesie coś co rzeczywiście wiązało się ze sporym skandalem politycznym, coś co mogło zrujnować dyplomatyczne stosunki Królestwa i Cesarstwa Niemieckiego. Nie Dorianowi oceniać jaki to będzie miało skutki, ludzie lubili sobie komplikować życie i stwarzać coraz to nowsze problemy. On zapewne zostanie tylko obserwatorem ich spraw, co jakiś czas tylko zawiązując nowe kontrakty bez względu na to jak historia się dalej potoczy. Dla niego to i tak było obojętne i nie miało to żadnego wpływu na jego istnienie i na jego dalsze działania.
 
     
MG


Dołączył: 26 Maj 2013
Posty: 387
Wysłany: 2018-06-12, 16:22   

Wspólnie udało im się dostać na pociąg. Zaraz po cygance i sowie, bez problemu dołączyła na ten mostek anielica, a shinigami pomógł w złapaniu barierki jasnowłosemu szewcowi, dzięki czemu i ten mógł już odetchnąć z ulgą. Dla demona oczywiście takie zadanie nie było żadnym wyzwaniem. Jak spojrzeć jednak na ten las, ani jeden wojskowy nie wynurzył się z jego gęstwiny, ani jeden żołnierz przed którym musieli jeszcze chwilę temu uciekać. Puszcza wydawała się spokojnym, cichym miejscem. Nie słychać było żadnych odgłosów padających z jej głębin strzałów. A pociąg kierował się dokładnie w stronę Londynu. Już po kilkunastu minutach mogli ujrzeć pierwsze zabudowania miasta i wszystko wskazywało na to, ze ostatnim przystankiem będzie właśnie stacja King's Cross.
 
     
Tamara Arven

Cyganka

Wiek: 17 lat
Znaki szczególne: mnóstwo bransoletek
Ekwipunek: karty
Poziom życia: 100%
Dołączył: 15 Paź 2013
Posty: 162
Wysłany: 2018-06-12, 17:11   
   Multikonta: Elanor Blue


- Szybko. - Tamara nawet nie zorientowała się jak prędko dołączyła do niej anielica, zaraz potem gdy puchacz pomógł jej dostać się na balkonik.
Ale w końcu Ruby była istotą nadprzyrodzoną, pewnie dla niej to nie było nic trudnego. Cyganka z pewnością nie dałaby rady w tak szybkim tempie pokonać tej odległości, tym bardziej, że dochodziło zmęczenie jej organizmu.- Nareszcie po wszystkim. - odetchnęła spokojniej.
Pociąg jechał przez las, na widoku żadnych uzbrojonych ludzi, ale na pewno w tej puszczy jeszcze są. Co teraz będzie z tą sprawą? Pewnie czas pokaże.
Gdy cyganka ujrzała w oddali miasto zorientowała się, że teraz nie chce się tam pakować.
- Na mnie już czas, ja wysiadam tutaj. - odezwała się zatem do pozostałych.- Do zobaczenia! - po czym ostrożnie, podeszłą bliżej zejścia z mostku, na którym się zatrzymali po brawurowym łapaniu pociągu, powoli się nieco zsunęła i gdy upewniła się, że da radę bezpiecznie wylądować na twardym gruncie, po prostu zeskoczyła. Nie miała zresztą wysoko.
Potem obejrzała się jeszcze na odjeżdżającym pociąg i uśmiechnęła pod nosem. Chwilę obserwowała jak ta maszyna wjeżdża do miasta, by zaraz udać się w swoją stronę. Na szczęście cygański obóz nie był tak daleko i niedługo już będzie na miejscu.
zt.
 
     
Zeno Hen


Rodzina: Śnieżna lisica
Wiek: 15
Znaki szczególne: W opasce wpleciony jest wisiorek z złotym medalionem, a na nim herb skorpiona.
Poziom życia: 100%
Dołączył: 28 Paź 2017
Posty: 72
Skąd: Zza horyzontem
Wysłany: 2018-06-12, 17:39   
   Multikonta: Czarny Szermierz


Wszystko znowu tak szybko się potoczyło, biały zdążył się tylko otrzeć o Tamarę nim ta wyszła. Dlaczego jak kogoś się poznaje ten tak szybko odchodzi? Może jeszcze się spotkają? Ptak mógł mieć tylko nadzieję, że ta chwila kiedyś nadejdzie. Teraz pozostała już tylko Ruby i Tobias, pewnie i ona zaraz będzie musiał odlecieć. Gdyby tylko mógł... ale niestety, to chyba nie ta bajka gdzie wszyscy kończą długo i szczęśliwie. Pomimo bólu cieszył się, to wielki dar losu, że mógł tak długo tu być. Mógł poczuć dotyk, znowu, coś niezwykłego czego nie zastąpią żadne wygodny czy pieniądze. Puchacz popatrzył na zebranych, otarł się o anielice, ona też pewnie zaraz odejdzie. Podszedł do Tobiasa i poklepał go skrzydłem, wszyscy na pewną się jeszcze spotkają nie ma co się łamać... prawda? Puki co pozostał sobie z boku na barierce, poczeka aż wszyscy wyjdą. Nie chcę niczego przegapić, będzie mógł odejść z sumieniem jeśli wszyscy dotrą bezpiecznie do swoich domów. To było najważniejsze, ich bezpieczeństwo. Dobro przyjaciół.
_________________
Wczoraj to historia, jutro tajemnica,
dziś dar losu, a dary są po to aby się nimi cieszyć.

 
     
Ruby Snow


Poziom życia: 100%
Dołączył: 20 Lis 2014
Posty: 158
Wysłany: 2018-06-12, 21:32   

- Londyn... - powtórzyła anielica po demonie.
Czyli miasto, w którym Ruby poszukiwała zbłąkanych dusz skalanych grzechem. Jej misja trwała, musiała postarać się oczyścić jak największą ilość grzeszników, którzy najbardziej kalali ten świat swoim plugastwem. Bardziej niż nawet namawiające ich do złego demony.
Ruby nie poświęcała już zbyt dużej uwagi na widok puszczy, którą zostawiali w tyle. Ten las krył dziwny sekret, którego ta niebiańska istota nie była w stanie do końca pojąć. Polityka nie była jej mocną stroną, podobnie zresztą jak te wszystkie wojskowe wynalazki. Ruby więc nie wyniosła z tej sprawy takich wniosków jak pozostali, zapewne bardziej zorientowani w tych okolicznościach. Ale nie przejmowała się tym. Jedyne czego jej faktycznie było szkoda to tego, że nie zdążyła oczyścić tych żołnierzy, którzy z całą pewnością byli bardzo brudni od grzechu.
Gdy zbliżali się już do miasta, cyganka postanowiła się od nich odłączyć. Ruby spojrzała na nią i skinęła głową. Poniekąd była winna dziewczynie to, że nikomu nie zdradziła jej prawdziwej tożsamości. To dla anielicy wiele znaczyło.
- Zobaczymy się jeszcze. - rzuciła jej na pożegnanie.
Anielica nie została również długo na pociągu. Zaraz po tym gdy wjechał on do miasta, także postanowiła ruszyć w swoją stronę. Nie czekała aż pociąg dojedzie na miejsce. Poklepała jeszcze na pożegnanie sowę po głowie.
- Lecę. - obwieściła tylko i zeskoczyła z niego.
Dla niej taki skok to w końcu nic wielkiego. A po tym jak wylądowała na chodniczku obok torów, ruszyła w swoją drogę, nie oglądając się na resztę grupy. Jak los da to jeszcze kiedyś się spotkają.
<zt>
 
     
Tobias Marrone

Pomocnik szewca

Rodzina: Wychowany przez ojca i macochę. Obecnie przejął mieszkanie po zmarłej ciotce. Utrzymuje wciąż kontakt z jej córką.
Wiek: 18 lat
Znaki szczególne: Jasnowłosy okularnik o zielonych oczach.
Poziom życia: 100%
Dołączył: 21 Lut 2018
Posty: 57
Wysłany: 2018-06-12, 22:44   
   Multikonta: Brak, ale planuję!


Tobias po tej gonitwie był tak wycieńczony, że musiał oprzeć się dłońmi o barierkę nabierając raz po raz kolejne głębokie wdechy. Miał wrażenie jakby dokonał jakiegoś nadludzkiego wysiłku zupełnie przekraczającego jego możliwości. A jednak się udało. Chociaż kosztem tak dużego zmęczenia, że naprawdę miał dość. Nie chciał nawet myśleć o ruszaniu się gdzieś poza obręb swojego mieszkania, miejsca pracy i drogi w tę i z powrotem. Miał powyżej uszów wszelkich tego typu wycieczek. Obecnie to nawet mu nogi drżały i nie wiedział nawet jakim cudem jeszcze potrafi prosto ustać. Policzki mu płonęły, czuł ogromne gorąco wypełniające jego ciało i rwący ból wszystkich mięśni jego organizmu. Pojęcia nie miał jak on jutro ruszy się do szewca i jakim cudem da radę wykonywać swoje obowiązki.
Kiedy już chociaż trochę otrząsnął się z tego obezwładniającego ciało i umysł stanu fizycznego zdał sobie sprawę, że już jest bezpieczny. Nikt go nie goni, nikt do niego nie strzela, przed nikim nie musi uciekać. Wreszcie. Wyprostował się bardziej i spojrzał na Alberta. Jego współlokator wydawał się niewzruszony i na pewno nie zmęczony w stosunku do tego co przeżywał blondyn. Na pociągu zebrali się już wszyscy, nawet Dorian był obecny, chociaż młodemu szewcowi jakoś umknął ten moment, gdy ten mężczyzna do nich dołączał Marrone jednak postanowił nie zagłębiać się w tą problematykę, zrzuciło po prostu na karby swojego wycieńczenia.
- Dobrze. - odpowiedział tylko Albertowi, gdy ten go upomniał.
W tym momencie zgadzał się z nim całkowicie, nawet nie śmiał protestować.
Marrone nie spoglądał w stronę lasu. Zanim dotarł do siebie zdążyli już wyjechać z puszczy i w miarę zbliżania się do miasta, towarzystwo zaczęło się przerzedzać.
- Miło było was poznać do zobaczenia. - wysilił się na niewielki uśmiech żegnając Tamarę, chociaż miał wrażenie, że mięśnie twarzy też go bolą
Ruby wyskoczyła wkrótce potem, blondyn zaledwie jej pomachał, a pociąg zaczął się zbliżać do głównej londyńskiej stacji.
- Wysiadamy. - spojrzał na Alberta. - Nie chciałbym, żeby ktoś nas tutaj przyłapał. - jasnowłosy nie chciał mieć problemów z powodu jazdy na gapę.
Chwilę później pociąg zaczął hamować i gdy tylko stanął na stacji, Tobias zszedł z mostka, głaskając jeszcze przelotnie puchacza, który im towarzyszył i oglądając się od razu na współlokatora.
- Idziesz do mieszkania? - spytał nieśmiało i próbując sprawiać wrażenie jakby nie był padnięty i ledwo trzymał się na nogach, obrał sobie za cel te część Londynu, w jakiej ulokowane były kamienice dla mniej zamożnych mieszkańców stolicy i myślał już tylko o tym by resztę nie przeleżeć w jedynym miejscu jakie teraz uważał za bezpieczne czyli w swoim łóżku.
<zt>
_________________
Falling too fast to prepare for this
Tripping in the world could be dangerous
Everybody circling is vulturous,
negative, nepotist
Everybody waiting for the fall of man
Everybody praying for the end of times
Everybody hoping they could be the one
I was born to run, I was born for this

 
     
Albert Reeds

Wydz. Żniwiarzy

Wiek: 19/26 lat
Ekwipunek: komplet dziesięciu noży
Kosa śmierci: sierp
Poziom życia: 100%
Dołączył: 25 Sie 2015
Posty: 184
Wysłany: 2018-06-13, 16:26   

Blondyn nie protestował i o to chodziło. Chyba miał dość. Reeds nie zamierzał go teraz dodatkowo męczyć, bo zdawał sobie sprawę, że chłopak musi być naprawdę padnięty. Zdecydowanie dokonał dzisiaj czegoś czego zapewne nigdy w życiu nie robił i shinigami wątpił, by wspominał to w przyszłości jako ekscytującą przygodę. W walce o życie nie było nic ekscytującego gdy dochodziła świadomość tego jak blisko człowiek znajdował się od śmierci. Tylko szaleńcy mieli inne podejście.
Żniwiarz pozwolił więc współlokatorowi trochę odpocząć, nie zawracając mu głowy w czasie gdy dochodził do siebie. Skrzywił się jednak lekko na przybycie demona. Zaledwie kątem oka rzucił na dach sąsiedniego wagonu, gdzie ta denerwująca istota się pojawiła. Nie miałby nic przeciwko temu gdyby piekielny tak po prostu zniknął i już do nich nie wracał, a Tobiasowi wytłumaczyło by się to jakąś bajeczką. Przy takim wyczerpaniu nawet pewnie nie dopytywałby o szczegóły.
Albert spoglądał jeszcze długo w stronę lasu, ale z puszczy nie wyłonił się już żaden wojskowy. Zapewne woleli nie ryzykować. W każdym razie dowiedział się, że ten zaginiony polityk żyje, informacje przekaże do Instytutu i niech oni robią z tym faktem już co chcą. Czy zajmą się tym okoliczni shinigami, czy sprawa wróci do oddziału niemieckiego, w to nie wnikał.
Im bliżej byli miasta, tym pozostali zaczęli rezygnować z transportu. Reeds z nikim się nie żegnał, jakoś nie widział do tego powodu, a gdy pociąg zatrzymał się na stacji wyszedł wraz z Tobiasem.
- Odprowadzę cie do mieszkania i skoczę do pracy. Mam tam tylko drobną rzecz do załatwienia, więc szybko będę z powrotem. - poinformował współlokatora.
Wolał dopilnować tego, że jasnowłosy trafi bezpiecznie do mieszkania. Nie chciał ryzykować, że gdzieś po drodze straci przytomność czy się przewróci z tego wycieńczenia. Dlatego szedł tuż obok niego, kierując się w dobrze już znaną mu drogę do wybranej kamienicy. Jak oddeleguje Tobiasa, podskoczy do Instytutu złożyć raport i potem zapewne wróci sprawdzić jak blondyn się trzyma.
<zt>
_________________


But oh, God,
I feel I've been lied to
Lost all faith in the things
I have achieved

 
     
Dorian Einhart


Dołączył: 22 Lip 2017
Posty: 60
Wysłany: 2018-06-13, 21:39   

Einhart nie wdawał się w dalsze pogaduszki. Nijak go nie obchodziły problemy pozostałych. Ten demon kierował się zupełnie innymi wartościami. Chwilę jeszcze spoglądał na jasnowłosego chłopka. Dla piekielnego był non niezwykle interesującym obiektem. Jego dusza pachniała obiecującym aromatem, ale... teraz jeszcze nie zastawiał na niego sideł. Było zbyt wcześnie. Shinigamiego w tej kwestii poniekąd lekceważył, bo gdy najdzie go ochota na akurat tego ludzkiego osobnika, nic nie będzie w stanie go zatrzymać, nawet taki mroczny kosiarz dusz.
Dorian oglądał się jeszcze na puszczę. Śmiertelnicy czasem jednak bywają jeszcze ciekawi. Aczkolwiek, co się będzie działo dalej? To już go nie interesowało. Jeśli będzie uczestniczył w dalszej historii to jako zakontraktowana bestia spełniająca zachcianki najbardziej pożądanych dusz.
Czarnowłosy demon bez uwagi krótko rzucał okiem na opuszczających pociąg. Każdy miał inne cele, każdy zmierzał w innym kierunku. Demon również miał swoje interesy, zupełnie odmienne od pozostałych. Nie oczekiwał żadnych pożegnań, sam się z nikim nie żegnał. Spojrzenie utkwił w pierwszych budynkach, w ścianach mijanych kamienic, w wąskich uliczkach, po których wałęsały się bezdomne koty. Nie czekał aż pociąg zatrzyma się na stacji przeznaczenia. Po prostu skoczył w pewnym momencie na dach jednego z sąsiednich budynków. Z tego miejsc jeszcze rzucił okiem na pociąg. Wagony znikały wjeżdżając za zadaszenie stacji. Demon skierował się w swoją stronę.
<zt>
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi
Nie możesz pisać nowych tematów
Możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  



Fairy Tail Path Magician



Bleach OtherWorld

Dragon Ball New Generation Reborn



Vampire Knight


Król Lew















Image and video hosting by TinyPic

Rainbow RPG



















Vampire Diaries





SnM: Naruto PBF





www.zmiennoksztaltni.wxv.pl











Eclipse



over-undertale






On-anime.pl



Projekt K7 M&A | http://k7.ubf.pl


Styl i grafika zedytowane przez Ciela Phantomhive. Uprasza się o nie kopiowanie.
Kuroshitsuji. Yana Toboso.
Strona wygenerowana w 0,12 sekundy. Zapytań do SQL: 11