Witajcie w Anglii pod koniec XIX wieku, we wspaniałej choć zarazem mrocznej i zagadkowej epoce wiktoriańskiej. Mnożą się tajemnicze przestępstwa nad którymi Scotland Yard załamuje bezradnie ręce. Londyn staje się polem kryminalnych rozgrywek i zbrodni mrożących krew w żyłach. Zaniepokojona Królowa Wiktoria uruchamia wszystkie swoje siły do tego by zwalczyć rosnącą przestępczość. Ten mroczny świat zamieszkują wspólnie z ludźmi: demony, które wykorzystując słabość człowieka zawierają kontrakty w zamian za dusze śmiertelników; anioły pragnące oczyścić plugawą ludzkość z grzechów; shinigami zaprowadzające porządek pośród problematycznych dusz, a także piekielnie zwierzęta o nieprzewidywalnej naturze. To wszystko dzieje się już poza wiedzą i poza wzrokiem zwykłych ludzi, jednak ma na ich życie ogromny wpływ. Przetrwanie w tym świecie jest prawdziwym wyzwaniem, które może okazać się przygodą na śmierć i życie.
► Login = imię i nazwisko postaci bądź tylko imię (jeśli nie ma nazwiska).
► Uczestników eventu Sekta zapraszamy tutaj! Wciąż można się zapisywać!



POSZUKIWANIA
► Albert poszukuje przyrodniej siostry.
► Czarny Szermierz, Afuro Aphrodi Terumi i Zeno Hen poszukują różnych relacji.
► Wasil poszukuje ochotnika do sesji.
► Mark poszukuje przyjaznej duszyczki.

Listopad 1889r.
Deszcz, pochmurne niebo i porywiste wiatry będą towarzyszyć nam niemal codziennie. Temperatura będzie wynosić maksymalnie 7'C w dzień, w nocy zaś 2'C.

Poprzedni temat «» Następny temat
Las
Autor Wiadomość
Dorian Einhart


Dołączył: 22 Lip 2017
Posty: 60
Wysłany: 2018-06-10, 15:30   

- Nie mam. Nie mam nawet przed kim. - odpowiedzia? na do?? s?ab? pr?b? dogryzienia mu ze strony shinigamiego, bo i w istocie tak by?o... Dorian nie uznawa? ani tego ?niwiarza za r?wnego sobie ani tej anielicy, w tej grupie to on sta? na czele ?a?cucha pokarmowego i by? g??wnym drapie?nikiem.
A jednak rzeczywi?cie w??czy? si? do tej sprawy. Bardziej w swoim interesie ni? z jakiej? abstrakcyjnej dla niego ch?ci pomocy. Bo z jakiej racji mia?by ich wesprze?? Oczywi?cie, mog?o to by? tak przez nich poczytywane, natomiast by?yby to zbyt daleko id?ce wnioski jakie mo?na wysun?? na podstawie jego udzia?u. Piekielna istota zawsze pozostanie piekieln? istot?, jego natury nie da si? zmieni?, wed?ug jego rodzimego usposobienia nie by?o czego? takiego jak bezinteresown? pomoc. W og?le nawet w przypadku ludzi by?o to wielce niefrasobliwe poj?cie, bo ko?czy?o si? zwykle mniejszym czy wi?kszym oczekiwaniem wdzi?czno?ci. Nikt nie post?powa? zupe?nie bezinteresownie.
Pojazd zosta? zatem wyeliminowany z gry. Nawet je?li ?o?nierzom uda si? go opu?ci? i jako? wydosta? spod jego ci??ary, to w?tpliwe aby byli w stanie z powrotem posadzi? szybko maszyn? na g?sienice. To nie by? lekki sprz?t, a ludzie nie mieli tyle si?y ile nadnaturalne istoty. Nawet w kilka os?b zapewne mieliby z tym problem, a wi?c och tajna bro? zosta?a wy??czona z u?ytkowania. Nie oznacza?o to jednak, ?e ta sprawa jest ju? definitywnie zamkni?ta, bowiem na widoku pojawili si? wojskowi, kt?rzy najwyra?niej zamierzali ich osaczy? i kontynuowa? natarcie. Wida?, ?e tak szybko nie odpuszczali. Pojedyncze sylwetki ?o?nierzy by? doskonale widoczne dla demona, chocia? pojawia?y si? na otwartym terenie, a na dodatek na szerokiej rozci?g?o?ci. Mieli przeszkolone takie ustawienie. Jednak na piekielnym i tak nie robi?o to wi?kszego wra?enia. Wynik by? w tym wypadku przes?dzony od pocz?tku.
Z drugiej strony za? da?o si? us?ysze? charakterystyczny odg?os turkoc?cych si? po torach k?? poci?gu. Musieli by? nie tak daleko trakcji kolejowej. Rachunek wydawa? si? zatem do?? prosty, celem by?o z?apanie si? na ten poci?g, co pozwoli im ostatecznie wydosta? si? z tego miejsca. A raczej umo?liwi to ?miertelnikom, bo to oni byli tutaj najbardziej zagro?on? grup?.
- Tak, zbli?a si?. - potwierdzi? s?owa anielicy.
Niestety, chyba nie doczeka si? rytua?u oczyszczania. Shinigami ju? pop?dzi?, zapewne maj?c na wzgl?dzie odprowadzenie ca?o tego jasnow?osego ch?opka. Anielica raczej post?pi podobnie. Niebezpiecze?stwo grozi?o tak?e jej cyga?skiej towarzyszce.
Dorian pocz?tkowo nie rusza? si? zanadto z miejsca, aczkolwiek nie mia? zamiaru da? si? ponownie postrzeli?. Za du?o zachodu z czyszczeniem ubrania, Piekielny po prostu porusza? si? szybciej ni? inni, wi?c w jego przypadku taki desperacki po?piech nie by? konieczno?ci?. Dopiero po chwili ruszy? si? z miejsca i r?wnie? skierowa? si? w tamtym kierunku. Szybko dostrzeg? poci?g. Tak, to by? ich cel.
 
     
MG


Dołączył: 26 Maj 2013
Posty: 393
Wysłany: 2018-06-10, 16:04   

Co prawda bojowa maszyna, kt?r? dysponowali wojskowi zosta?a wyeliminowana z u?ytku, ale pozosta?a jeszcze grupa uzbrojonych ?o?nierzy, kt?rzy wznowili za nimi po?cig przez las rozpraszaj?c si? na takim terenie aby ?atwiej ich namierzy?. I tak ju? wkr?tce rozpocz??y si? pierwsze strza?y. Przeciwnicy nie odpuszczali. Na szcz??cie p?ki co pud?owali, ofiar nie by?o, ale sytuacja zacz??a coraz bardziej si? zaognia?. Tymczasem poci?g na dole by? ju? tu? tu?. Ostatni wagon po cz??ci stanowi? ogrodzony "balkonik". Nale?a?o si? po?pieszy? aby zd??y? z?apa? ten poruszaj?cy si? wielki, szynowy pojazd. Co prawda jego pr?dko?? nie by?a zawrotna, ale nie wygl?da?o na to, ?eby zwalnia? czy zatrzymywa? si?. Szansa na doskoczenie do tego poci?gu i wydostanie si? z tego miejsca by?a tylko jedna i ogranicza?a si? tylko do tego jednego momentu.
 
     
Tamara Arven

Cyganka

Wiek: 17 lat
Znaki szczeg?lne: mnóstwo bransoletek
Ekwipunek: karty
Poziom ?ycia: 100%
Dołączył: 15 Paź 2013
Posty: 162
Wysłany: 2018-06-10, 16:31   
   Multikonta: Elanor Blue


- B?dziemy mogli si? st?d wydosta? - Tamara patrzy?a troch? inaczej na ten zbieg okoliczno?ci, bo wiadomo, ?e na ten poci?g b?dzie trudno si? dosta?, ale to by?a ich szansa.
Byli wyko?czeni, zm?czeni ci?g?? ucieczk?, ci?g?ym biegiem, a nie wiadomo jak i kiedy uda?o by im si? opu?ci? ten las. Nie wiadomo czy w og?le bym im si? uda?o, chocia? cyganka wola?a by? dobrej my?li.
I jako? tak si? zdarzy?o, ?e na dole przeje?d?a? poci?g. Teraz tylko trzeba go jako? z?apa? i b?d? wolni. Tamara zacz??a wi?c si? zsuwa? w d?? i skupi?a si? tak na tym, ?e nie widzia? niczego innego jak drogi przed sob?. Chcia?a si? obr?ci? w stron? Tobiasa, powiedzie? mu, ?eby zaj?? si? tym ch?opczykiem, kt?rego tu widzia?a, ale jego ju? nie by?o.
- Tobias... widzia?e? gdzie? tego... - zacz??a troch? niepewnie.- Nie... chyba z tego wszystkiego mam zwidy. - za?mia?a si? cicho uznaj?c, ?e ten m?ody ch?opak by? chyba efektem jej zm?czenia.
Tamara liczy?a na to, ?e uda si? jej w miar? szybko dosta? si? nieco ni?ej, ?eby dosta? si? na ten balkonik. Wtedy dostrzeg?a jak biednie ku nim Albert, a potem s?ucha? by?o strza?y. Czyli nie jest dobrze. Nadal ich ?cigaj?. Cyganka zacz??a zatem si? ?pieszy?, ruszy?a do biegu nie bacz?c na to, ?e mo?e si? wywr?ci? po drodze, tylko... trzeba by?o w?o?y? w to jeszcze troch? wysi?ku.
W pobli?u znowu pojawi?a si? te? sowa.
- Heeej, ale nie popychaj mnie a? tak, bo spadn?. - rzuci?a tylko ptakowi, bo w ko?cu znajdowali si? na wzniesieni i nie ?atwo by?o zbiec tak, ?eby si? po drodze nie wywr?ci?.
W ko?cu zbieg?a na d??, poci?g by? ju? blisko, przeje?d?a? dos?ownie obok, wi?c dziewczyna z?apa?a si? barierki tego balkoniku i podci?gn??a tak, ?eby wej?? ju? na ten podest i znale?? si? na poci?gu. Ju? do?? tego ci?g?ego uciekania.
 
     
Zeno Hen


Rodzina: Śnieżna lisica
Wiek: 15
Znaki szczeg?lne: W opasce wpleciony jest wisiorek z złotym medalionem, a na nim herb skorpiona.
Poziom ?ycia: 100%
Dołączył: 28 Paź 2017
Posty: 73
Skąd: Zza horyzontem
Wysłany: 2018-06-10, 17:41   
   Multikonta: Czarny Szermierz


Jeszcze tylko kawa?ek, pociesza? si? demoniczny zwierz. Dziewczyna niepotrzebnie si? martwi?a, nawet gdyby jej nogi zawiod?y to puchacz przytrzyma?by j? w g?rze i nie zrobi?aby sobie krzywdy. Coraz bardziej zdawa?o mu si?, ?e jego obecno?? nie jest tu za bardzo chciana. Nie miewa? do tej pory takich my?li, chyba za du?o tego wszystkiego. Trzeba by?o skupi? si? na tym co tu i teraz. Bia?y pom?g? dziewczynie dosta? si? na balkonik, potem to samo postara? si? zrobi? z Tobiasem. Pod koniec wr?ci? si? do Ruby i obok niej ju? zosta?. Zm?czony usiad? na barierce jaki?... Przygaszony.
_________________
Wczoraj to historia, jutro tajemnica,
dziś dar losu, a dary są po to aby się nimi cieszyć.

 
     
Ruby Snow


Poziom ?ycia: 100%
Dołączył: 20 Lis 2014
Posty: 160
Wysłany: 2018-06-10, 20:56   

Anielica spojrza?a na shinigamiego, ale nie odezwa?a si?. Utrudnia robot?? Dlaczego? Rol? anio??w by?o oczyszczanie ludzi od plugastwa, kt?rym przesi?kn?li. ?miertelnicy potrafili by? bardzo grzeszni i bardzo brudni. Z?o, kt?re czynili nie raz przyt?acza?o ich dusze. Ruby powinna ich oczy?ci?, powinna uwolni? ich od tej brudnej zarazy. Ale z drugiej strony to mog?o chwil? potrwa?, a tu wszystko wskazuje na to, ?e trzeba wynosi? si? z tego miejsca. Z jednej strony nadbiegali ?o?nierze. Ich trzeba wyeliminowa?? Dlaczego w nich jest tyle z?a? Anielica by?a gotowa na reakcj?. Jednak mia?a ?wiadomo?? tego, ?e tam kawa?ek dalej jest cyganka razem z tym jasnow?osym ch?opakiem i oboje nara?eni s? ca?y czas na niebezpiecze?stwo ze strony tych nieust?pliwych ludzi. Anielica nie chcia?a, ?eby cokolwiek z?ego przytrafi?o si? Tamarze. By?a ona dobr? osob?, nie zas?u?y?a na ?adne krzywdy.
- Innym razem. - odezwa? si? zatem, a jej g?os brzmia? spokojnie. Westchn??a ci??ko troch? niezadowolona z tego, ?e kolejny raz zaniedbuje w ten spos?b swoje niebia?skie obowi?zki, ale chcia?a chroni? Tamar?. Skrzyd?a z jej plec?w znikn??y zupe?nie, zn?w przypomina?a ca?kiem normalnego cz?owieka.
Zacz??a biec zatem w d??, nic sobie nie robi?a z odg?os?w strza??w, kt?re rozlega?y si? gdzie? za ni?. Przecie? jej krzywdy nie zrobi?. Gorzej z lud?mi. Dobieg?a na d?? cyganka ju? ?apa?a poci?g. To dobrze. Anielica podskoczy?a zwinnie za ni? i te? znalaz?a si? na tym mostku.
- Ju? jestem. - zwr?ci?a si? do cyganki daj?c jej zna?, ?e wszystko jest w porz?dku.- Dobrze si? spisa?e?. - zwr?ci?a si? do puchacza.- Gdzie on jedzie? - spojrza?a na poci?g.
 
     
Tobias Marrone

Pomocnik szewca

Rodzina: Wychowany przez ojca i macochę. Obecnie przejął mieszkanie po zmarłej ciotce. Utrzymuje wciąż kontakt z jej córką.
Wiek: 18 lat
Znaki szczeg?lne: Jasnowłosy okularnik o zielonych oczach.
Poziom ?ycia: 100%
Dołączył: 21 Lut 2018
Posty: 64
Wysłany: 2018-06-11, 08:29   
   Multikonta: Brak, ale planuję!


Mimo wszystko, Marrone podchodzi? lekko sceptycznie do koncepcji wysuni?tej przez cygank?. W zasadzie mia?a on racj? twierdz?c, ?e w ten spos?b b?d? mogli wydosta? si? z tego lasu i unikn?? gro??cego im niebezpiecze?stwa, ale najpierw trzeba by?o tam dobiec. A m?ody szewc by? praktycznie pozbawiony si?, energii mu starczy zapewne na niewiele, a w tym wypadku musieli si? po?pieszy? je?li nie chcieli przegapia? okazji. Plus dochodzi?a jeszcze kwestia tego co z innymi. Czy zd???? Tobias nie wyobra?a? sobie wskoczy? do poci?gu zapominaj?c o Albercie i pozosta?ych. On tego nie zrobi. Co prawda jego wsp??lokator zapewnia? go, ?e wszystko b?dzie dobrze, ?e on te? b?dzie ca?y, ale... czy przyjdzie tutaj? Czy nic mu si? nie sta?o? Mo?e w?a?nie teraz potrzebuje pomocy, a blondyn nawet o tym nie wie.
Wzdrygn?? si? gdy us?ysza? d?wi?k strza??w. Takie odg?osy bardzo nios?y si? w przestrzeni. Co to mog?o oznacza?? Spojrza? na cygank? z namys?em. Wida? by?o, ?e dziewczyna by?a zdecydowana. Mo?e po prostu bardziej wierzy?a w powodzenie ca?ej grupy, mo?e pomocnik szewca powinien p?j?? w jej ?lady?
- Ja... - nie wiedzia? co jej odpowiedzie?, dlatego w tym momencie si? zaci?? i mia? wra?enie, ?e to jego wahania rozci?ga si? w czasie na wieczno??. - Hmm? - troch? nieprzytomnie spojrza? na cygank? gdy pyta?a si? o "kogo?", ale nie... nikogo nie widzia?, nie wiedzia? o co jej chodzi, mo?e to faktycznie ze zm?czenia wszystko.
Wtedy ku jego kompletnemu zaskoczeniu pojawi? si? na widoku Albert. Bieg? przez las, na pierwszy rzut oka by? ca?y i zdrowy. Zaledwie przemkn?? p?dem, a jasnow?osy odczu? jak chwyta on jego rami? i ci?gnie go w d??, nawet nie zd??y? cokolwiek z siebie wykrztusi?.
Nie pozostawa?o mu w takim razie nic innego jak biec. Wobec tego nie potrzebowa? pomocy sowy. Jako, ?e wsp??lokator trzyma?o wci?? za rami? to w pewnym sensie pcha?o dalej Tobiasa oraz ratowa?o go przed upadkiem. Bo niestety, ale nogi to mu si? strasznie pl?ta?y z wycie?czenia. Bardziej to wygl?da?o jakby frun?? w powietrzu nap?dzany cudz? si??. Par? razy potkn?? si? o wystaj?ce z ziemi korzonki, przez chwil? mia? nawet wra?enie jakby mia? zaraz zacz?? turla? si? w d??. Otworzy? usta, jednak nie by? w stanie zareagowa?, m?g? zatem tylko przebiera? tymi nogami licz?c na to, ?e nie sko?czy si? to dla niego ?le. W ko?cu wypad? na bardziej p?aski teren z rozp?du modl?c si? o to, ?eby nie wpa?? pod ten poci?g. Zd??y? tylko dostrzec jak obok pojawia si? Ruby i jak cyganka pakuje si? na mostek.
- Al-albert... - wydusi? tylko. - A Dorian? - chocia? chyba Reeds z jakich? powod?w nie przepada? za tamtym brunetem, to jasnow?osy i jego nie chcia? tutaj zostawia? zapewne na pewn? ?mier?, a nigdzie go w zasi?gu wzroku nie widzia?.
Byli ju? blisko, Tobias co prawda dalej nie wiedzia? czy uda mu si? tak po prostu uchwyci? tej barierki mostku, ale przynajmniej spr?bowa? Mo?e jednak jest szansa wydosta? si? z tego lasu w?a?nie w taki spos?b, mo?e nie skazani na pora?k?.
_________________
Falling too fast to prepare for this
Tripping in the world could be dangerous
Everybody circling is vulturous,
negative, nepotist
Everybody waiting for the fall of man
Everybody praying for the end of times
Everybody hoping they could be the one
I was born to run, I was born for this

 
     
Albert Reeds

Wydz. Żniwiarzy

Wiek: 19/26 lat
Ekwipunek: komplet dziesięciu noży
Kosa ?mierci: sierp
Poziom ?ycia: 100%
Dołączył: 25 Sie 2015
Posty: 190
Wysłany: 2018-06-11, 20:45   

Z tego co widzia? jego wsp??lokator nie by? w najlepszym stanie fizycznym. Na szcz??cie Reeds go mocno trzyma? za rami? wi?c nie by?o obaw, ?e ch?opak nieopatrznie si? wywr?ci. A gdyby nie on pewnie stoczy?by si? z tej g?rki w fiko?kach. Nic dziwnego, nogi zapewne ju? odmawia?y mu pos?usze?stwa, dochodzi?o og?lne wyczerpanie, a ?miertelnicy nie byli zbyt wytrzymali. Tobias w szczeg?lno?ci sprawia? wra?enie kruchego i s?abowitego, dlatego trzeba by?o mie? na niego wyj?tkow? uwag?. Tyle dobrego, ?e jasnow?osy za bardzo nie protestowa? i da?o si? go jako? ?ci?gn?? na d??. Poci?g by? blisko, cyganka ju? dostawa?a si? na mostek, a anielica nad ni? przezornie czuwa?a. Wydawa?o si? zatem, ?e uda im si? wybrn?? z tego miejsca i jako? wydostan? si? poza las.
Obejrza? si? na szewca gdy ten zada? pytanie o demona. Zapewne gdyby sobie zdawa? spraw? z tego kim naprawd? jest Dorian Einhart jego zmartwienia nie by?oby w og?le. Ale tutaj wszyscy grali. Anielica, shinigami, a nawet piekielni byli niczym zwykli ludzie, kt?rzy te? powinni l?ka? si? o sw?j los niczym zwyczajni ?miertelnicy. Reeds tylko wywr?ci? m?ynka oczami w odpowiedzi na to pytanie.
- Uwierz mi... jest ostatni? osob?, o kt?rej teraz powiniene? my?le?. - odchrz?kn?? pod nosem nie kryj?c w g?osie sceptycznego nastawienia do osoby demona.- Zaraz b?dzie.
Nie chcia? aby ch?opak zaprz?ta? sobie g?ow? kwesti? piekielnego, wi?c bez problemu wskoczy? na mostek przeje?aj?cego poci?gu, po czym chwyci? Tobiasa za nadgarstek r?ki, kt?r? blondyn uczepi? si? barierki i podci?gn?? go do g?ry, tak aby wystarczy?o tylko, ?e jasnow?osy podeprze si? nogami i ju? b?dzie bezpiecznie na poci?gu. Jak ju? Albert upewni? si?, ?e jego wsp??lokator stoi pewnie obok, spojrza? w stron? puszczy, kt?r? opuszczali.
- Teraz do mieszkania... i nawet nie pr?buj wi?cej my?le? o podobnych przygodach. - zerkn?? niemal karc?co na niego maj?c w duchu nadziej?, ?e Tobias po tych prze?yciach b?dzie mia? ju? do?? podobnych wypraw i to bez wzgl?du na okoliczno?ci, takie rozwi?zanie by?oby dla niego z pewno?ci? najlepsze.
Wsun?? d?onie do kieszeni, wzrok kieruj?c na ten las. Teraz powinni spokojnie dotrze? do Londynu, tamci wojskowi raczej ju? im nie zagra?ali.
_________________


But oh, God,
I feel I've been lied to
Lost all faith in the things
I have achieved

 
     
Dorian Einhart


Dołączył: 22 Lip 2017
Posty: 60
Wysłany: 2018-06-11, 21:49   

Dorian by? szybki. By? demonem, porusza? si? zatem z nadnaturaln? pr?dko?ci? wykraczaj?c? znacznie poza szybko?? przemieszczania si? ludzi. Dla niego zr?czne manewry zwi?zane z wytrzyma?o?ci? czy elastyczno?ci? cia?a nie stanowi?y problemu. P?dem wi?c pokona? odleg?o??, w zaledwie kr?tk? chwil? przemierzy? ca?y ten odcinek lasu, ten pag?rek prowadz?cy w d?? w stron? tor?w kolejowych i skoczy?. Nie bawi? si? w ?adne wspinanie si? po barierkach, ?apanie poci?gu z biegu, a po prostu odbi? si? od ziemi l?duj?c na dachu jednego z wagon?w znajduj?cych si? najbli?ej tej cz??ci z mostkiem na ko?cu maszyny. Pozostali raczej nawet nie zauwa?yli, tak szybko piekielny si? porusza?.
- Tutaj jestem. - zeskoczy? z wagonu na mostek, s?ysz?c jak zamartwia si? o niego ten blondyn. - Dzi?kuj? za trosk?. - pos?a? mu niewielki u?miech, czysto serdeczny, aczkolwiek k?tem ok uchwyci? postaw? stoj?cego obok shinigamiego.
Tak, zapewne ten cz?owiek nie zadawa?by takich pyta? znaj?c prawdziw? to?samo?? Doriana Einharta. Ludzie byli tacy naiwni, tacy pro?ci. Ten jasnow?osy ch?opak wykazywa? si? trosk? w stosunku do zupe?nie obcego mu m??czyzny. Nie mia? ?adnego poj?cia kim Dorian jest. M?g?by by? nawet ludzkim morderc?, a jednak Tobias Marrone w swej naiwno?ci martwi? si? czy piekielny nie zosta? z ty?u, czy b?dzie tutaj z nimi w bezpiecznym miejscu. Zadziwiaj?ce jak bardzo ?miertelnicy potrafili by? lekkomy?lni.
- Zapewne do Londynu. - odpowiedzia? anielicy, spogl?daj?c w stron? kierunku, do kt?rego zmierza? poci?g, bo wszystko wskazywa?o, ?e trasa ta wiedzie w?a?nie do stolicy miasta, a pojazd zatrzyma si? najprawdopodobniej na ostatnim przystanku, kt?rym by?a stacja King's Cross.
Tylko kr?tko rzuci? okiem na puszcz?, kt?r? zostawiali za sob?. Odkryli w tym lesie co? co rzeczywi?cie wi?za?o si? ze sporym skandalem politycznym, co? co mog?o zrujnowa? dyplomatyczne stosunki Kr?lestwa i Cesarstwa Niemieckiego. Nie Dorianowi ocenia? jaki to b?dzie mia?o skutki, ludzie lubili sobie komplikowa? ?ycie i stwarza? coraz to nowsze problemy. On zapewne zostanie tylko obserwatorem ich spraw, co jaki? czas tylko zawi?zuj?c nowe kontrakty bez wzgl?du na to jak historia si? dalej potoczy. Dla niego to i tak by?o oboj?tne i nie mia?o to ?adnego wp?ywu na jego istnienie i na jego dalsze dzia?ania.
 
     
MG


Dołączył: 26 Maj 2013
Posty: 393
Wysłany: 2018-06-12, 15:22   

Wsp?lnie uda?o im si? dosta? na poci?g. Zaraz po cygance i sowie, bez problemu do??czy?a na ten mostek anielica, a shinigami pom?g? w z?apaniu barierki jasnow?osemu szewcowi, dzi?ki czemu i ten m?g? ju? odetchn?? z ulg?. Dla demona oczywi?cie takie zadanie nie by?o ?adnym wyzwaniem. Jak spojrze? jednak na ten las, ani jeden wojskowy nie wynurzy? si? z jego g?stwiny, ani jeden ?o?nierz przed kt?rym musieli jeszcze chwil? temu ucieka?. Puszcza wydawa?a si? spokojnym, cichym miejscem. Nie s?ycha? by?o ?adnych odg?os?w padaj?cych z jej g??bin strza??w. A poci?g kierowa? si? dok?adnie w stron? Londynu. Ju? po kilkunastu minutach mogli ujrze? pierwsze zabudowania miasta i wszystko wskazywa?o na to, ze ostatnim przystankiem b?dzie w?a?nie stacja King's Cross.
 
     
Tamara Arven

Cyganka

Wiek: 17 lat
Znaki szczeg?lne: mnóstwo bransoletek
Ekwipunek: karty
Poziom ?ycia: 100%
Dołączył: 15 Paź 2013
Posty: 162
Wysłany: 2018-06-12, 16:11   
   Multikonta: Elanor Blue


- Szybko. - Tamara nawet nie zorientowa?a si? jak pr?dko do??czy?a do niej anielica, zaraz potem gdy puchacz pom?g? jej dosta? si? na balkonik.
Ale w ko?cu Ruby by?a istot? nadprzyrodzon?, pewnie dla niej to nie by?o nic trudnego. Cyganka z pewno?ci? nie da?aby rady w tak szybkim tempie pokona? tej odleg?o?ci, tym bardziej, ?e dochodzi?o zm?czenie jej organizmu.- Nareszcie po wszystkim. - odetchn??a spokojniej.
Poci?g jecha? przez las, na widoku ?adnych uzbrojonych ludzi, ale na pewno w tej puszczy jeszcze s?. Co teraz b?dzie z t? spraw?? Pewnie czas poka?e.
Gdy cyganka ujrza?a w oddali miasto zorientowa?a si?, ?e teraz nie chce si? tam pakowa?.
- Na mnie ju? czas, ja wysiadam tutaj. - odezwa?a si? zatem do pozosta?ych.- Do zobaczenia! - po czym ostro?nie, podesz?? bli?ej zej?cia z mostku, na kt?rym si? zatrzymali po brawurowym ?apaniu poci?gu, powoli si? nieco zsun??a i gdy upewni?a si?, ?e da rad? bezpiecznie wyl?dowa? na twardym gruncie, po prostu zeskoczy?a. Nie mia?a zreszt? wysoko.
Potem obejrza?a si? jeszcze na odje?d?aj?cym poci?g i u?miechn??a pod nosem. Chwil? obserwowa?a jak ta maszyna wje?d?a do miasta, by zaraz uda? si? w swoj? stron?. Na szcz??cie cyga?ski ob?z nie by? tak daleko i nied?ugo ju? b?dzie na miejscu.
zt.
 
     
Zeno Hen


Rodzina: Śnieżna lisica
Wiek: 15
Znaki szczeg?lne: W opasce wpleciony jest wisiorek z złotym medalionem, a na nim herb skorpiona.
Poziom ?ycia: 100%
Dołączył: 28 Paź 2017
Posty: 73
Skąd: Zza horyzontem
Wysłany: 2018-06-12, 16:39   
   Multikonta: Czarny Szermierz


Wszystko znowu tak szybko si? potoczy?o, bia?y zd??y? si? tylko otrze? o Tamar? nim ta wysz?a. Dlaczego jak kogo? si? poznaje ten tak szybko odchodzi? Mo?e jeszcze si? spotkaj?? Ptak m?g? mie? tylko nadziej?, ?e ta chwila kiedy? nadejdzie. Teraz pozosta?a ju? tylko Ruby i Tobias, pewnie i ona zaraz b?dzie musia? odlecie?. Gdyby tylko m?g?... ale niestety, to chyba nie ta bajka gdzie wszyscy ko?cz? d?ugo i szcz??liwie. Pomimo b?lu cieszy? si?, to wielki dar losu, ?e m?g? tak d?ugo tu by?. M?g? poczu? dotyk, znowu, co? niezwyk?ego czego nie zast?pi? ?adne wygodny czy pieni?dze. Puchacz popatrzy? na zebranych, otar? si? o anielice, ona te? pewnie zaraz odejdzie. Podszed? do Tobiasa i poklepa? go skrzyd?em, wszyscy na pewn? si? jeszcze spotkaj? nie ma co si? ?ama?... prawda? Puki co pozosta? sobie z boku na barierce, poczeka a? wszyscy wyjd?. Nie chc? niczego przegapi?, b?dzie m?g? odej?? z sumieniem je?li wszyscy dotr? bezpiecznie do swoich dom?w. To by?o najwa?niejsze, ich bezpiecze?stwo. Dobro przyjaci??.
_________________
Wczoraj to historia, jutro tajemnica,
dziś dar losu, a dary są po to aby się nimi cieszyć.

 
     
Ruby Snow


Poziom ?ycia: 100%
Dołączył: 20 Lis 2014
Posty: 160
Wysłany: 2018-06-12, 20:32   

- Londyn... - powt?rzy?a anielica po demonie.
Czyli miasto, w kt?rym Ruby poszukiwa?a zb??kanych dusz skalanych grzechem. Jej misja trwa?a, musia?a postara? si? oczy?ci? jak najwi?ksz? ilo?? grzesznik?w, kt?rzy najbardziej kalali ten ?wiat swoim plugastwem. Bardziej ni? nawet namawiaj?ce ich do z?ego demony.
Ruby nie po?wi?ca?a ju? zbyt du?ej uwagi na widok puszczy, kt?r? zostawiali w tyle. Ten las kry? dziwny sekret, kt?rego ta niebia?ska istota nie by?a w stanie do ko?ca poj??. Polityka nie by?a jej mocn? stron?, podobnie zreszt? jak te wszystkie wojskowe wynalazki. Ruby wi?c nie wynios?a z tej sprawy takich wniosk?w jak pozostali, zapewne bardziej zorientowani w tych okoliczno?ciach. Ale nie przejmowa?a si? tym. Jedyne czego jej faktycznie by?o szkoda to tego, ?e nie zd??y?a oczy?ci? tych ?o?nierzy, kt?rzy z ca?? pewno?ci? byli bardzo brudni od grzechu.
Gdy zbli?ali si? ju? do miasta, cyganka postanowi?a si? od nich od??czy?. Ruby spojrza?a na ni? i skin??a g?ow?. Poniek?d by?a winna dziewczynie to, ?e nikomu nie zdradzi?a jej prawdziwej to?samo?ci. To dla anielicy wiele znaczy?o.
- Zobaczymy si? jeszcze. - rzuci?a jej na po?egnanie.
Anielica nie zosta?a r?wnie? d?ugo na poci?gu. Zaraz po tym gdy wjecha? on do miasta, tak?e postanowi?a ruszy? w swoj? stron?. Nie czeka?a a? poci?g dojedzie na miejsce. Poklepa?a jeszcze na po?egnanie sow? po g?owie.
- Lec?. - obwie?ci?a tylko i zeskoczy?a z niego.
Dla niej taki skok to w ko?cu nic wielkiego. A po tym jak wyl?dowa?a na chodniczku obok tor?w, ruszy?a w swoj? drog?, nie ogl?daj?c si? na reszt? grupy. Jak los da to jeszcze kiedy? si? spotkaj?.
<zt>
 
     
Tobias Marrone

Pomocnik szewca

Rodzina: Wychowany przez ojca i macochę. Obecnie przejął mieszkanie po zmarłej ciotce. Utrzymuje wciąż kontakt z jej córką.
Wiek: 18 lat
Znaki szczeg?lne: Jasnowłosy okularnik o zielonych oczach.
Poziom ?ycia: 100%
Dołączył: 21 Lut 2018
Posty: 64
Wysłany: 2018-06-12, 21:44   
   Multikonta: Brak, ale planuję!


Tobias po tej gonitwie by? tak wycie?czony, ?e musia? oprze? si? d?o?mi o barierk? nabieraj?c raz po raz kolejne g??bokie wdechy. Mia? wra?enie jakby dokona? jakiego? nadludzkiego wysi?ku zupe?nie przekraczaj?cego jego mo?liwo?ci. A jednak si? uda?o. Chocia? kosztem tak du?ego zm?czenia, ?e naprawd? mia? do??. Nie chcia? nawet my?le? o ruszaniu si? gdzie? poza obr?b swojego mieszkania, miejsca pracy i drogi w t? i z powrotem. Mia? powy?ej usz?w wszelkich tego typu wycieczek. Obecnie to nawet mu nogi dr?a?y i nie wiedzia? nawet jakim cudem jeszcze potrafi prosto usta?. Policzki mu p?on??y, czu? ogromne gor?co wype?niaj?ce jego cia?o i rw?cy b?l wszystkich mi??ni jego organizmu. Poj?cia nie mia? jak on jutro ruszy si? do szewca i jakim cudem da rad? wykonywa? swoje obowi?zki.
Kiedy ju? chocia? troch? otrz?sn?? si? z tego obezw?adniaj?cego cia?o i umys? stanu fizycznego zda? sobie spraw?, ?e ju? jest bezpieczny. Nikt go nie goni, nikt do niego nie strzela, przed nikim nie musi ucieka?. Wreszcie. Wyprostowa? si? bardziej i spojrza? na Alberta. Jego wsp??lokator wydawa? si? niewzruszony i na pewno nie zm?czony w stosunku do tego co prze?ywa? blondyn. Na poci?gu zebrali si? ju? wszyscy, nawet Dorian by? obecny, chocia? m?odemu szewcowi jako? umkn?? ten moment, gdy ten m??czyzna do nich do??cza? Marrone jednak postanowi? nie zag??bia? si? w t? problematyk?, zrzuci?o po prostu na karby swojego wycie?czenia.
- Dobrze. - odpowiedzia? tylko Albertowi, gdy ten go upomnia?.
W tym momencie zgadza? si? z nim ca?kowicie, nawet nie ?mia? protestowa?.
Marrone nie spogl?da? w stron? lasu. Zanim dotar? do siebie zd??yli ju? wyjecha? z puszczy i w miar? zbli?ania si? do miasta, towarzystwo zacz??o si? przerzedza?.
- Mi?o by?o was pozna? do zobaczenia. - wysili? si? na niewielki u?miech ?egnaj?c Tamar?, chocia? mia? wra?enie, ?e mi??nie twarzy te? go bol?
Ruby wyskoczy?a wkr?tce potem, blondyn zaledwie jej pomacha?, a poci?g zacz?? si? zbli?a? do g??wnej londy?skiej stacji.
- Wysiadamy. - spojrza? na Alberta. - Nie chcia?bym, ?eby kto? nas tutaj przy?apa?. - jasnow?osy nie chcia? mie? problem?w z powodu jazdy na gap?.
Chwil? p??niej poci?g zacz?? hamowa? i gdy tylko stan?? na stacji, Tobias zszed? z mostka, g?askaj?c jeszcze przelotnie puchacza, kt?ry im towarzyszy? i ogl?daj?c si? od razu na wsp??lokatora.
- Idziesz do mieszkania? - spyta? nie?mia?o i pr?buj?c sprawia? wra?enie jakby nie by? padni?ty i ledwo trzyma? si? na nogach, obra? sobie za cel te cz??? Londynu, w jakiej ulokowane by?y kamienice dla mniej zamo?nych mieszka?c?w stolicy i my?la? ju? tylko o tym by reszt? nie przele?e? w jedynym miejscu jakie teraz uwa?a? za bezpieczne czyli w swoim ???ku.
<zt>
_________________
Falling too fast to prepare for this
Tripping in the world could be dangerous
Everybody circling is vulturous,
negative, nepotist
Everybody waiting for the fall of man
Everybody praying for the end of times
Everybody hoping they could be the one
I was born to run, I was born for this

 
     
Albert Reeds

Wydz. Żniwiarzy

Wiek: 19/26 lat
Ekwipunek: komplet dziesięciu noży
Kosa ?mierci: sierp
Poziom ?ycia: 100%
Dołączył: 25 Sie 2015
Posty: 190
Wysłany: 2018-06-13, 15:26   

Blondyn nie protestowa? i o to chodzi?o. Chyba mia? do??. Reeds nie zamierza? go teraz dodatkowo m?czy?, bo zdawa? sobie spraw?, ?e ch?opak musi by? naprawd? padni?ty. Zdecydowanie dokona? dzisiaj czego? czego zapewne nigdy w ?yciu nie robi? i shinigami w?tpi?, by wspomina? to w przysz?o?ci jako ekscytuj?c? przygod?. W walce o ?ycie nie by?o nic ekscytuj?cego gdy dochodzi?a ?wiadomo?? tego jak blisko cz?owiek znajdowa? si? od ?mierci. Tylko szale?cy mieli inne podej?cie.
?niwiarz pozwoli? wi?c wsp??lokatorowi troch? odpocz??, nie zawracaj?c mu g?owy w czasie gdy dochodzi? do siebie. Skrzywi? si? jednak lekko na przybycie demona. Zaledwie k?tem oka rzuci? na dach s?siedniego wagonu, gdzie ta denerwuj?ca istota si? pojawi?a. Nie mia?by nic przeciwko temu gdyby piekielny tak po prostu znikn?? i ju? do nich nie wraca?, a Tobiasowi wyt?umaczy?o by si? to jak?? bajeczk?. Przy takim wyczerpaniu nawet pewnie nie dopytywa?by o szczeg??y.
Albert spogl?da? jeszcze d?ugo w stron? lasu, ale z puszczy nie wy?oni? si? ju? ?aden wojskowy. Zapewne woleli nie ryzykowa?. W ka?dym razie dowiedzia? si?, ?e ten zaginiony polityk ?yje, informacje przeka?e do Instytutu i niech oni robi? z tym faktem ju? co chc?. Czy zajm? si? tym okoliczni shinigami, czy sprawa wr?ci do oddzia?u niemieckiego, w to nie wnika?.
Im bli?ej byli miasta, tym pozostali zacz?li rezygnowa? z transportu. Reeds z nikim si? nie ?egna?, jako? nie widzia? do tego powodu, a gdy poci?g zatrzyma? si? na stacji wyszed? wraz z Tobiasem.
- Odprowadz? cie do mieszkania i skocz? do pracy. Mam tam tylko drobn? rzecz do za?atwienia, wi?c szybko b?d? z powrotem. - poinformowa? wsp??lokatora.
Wola? dopilnowa? tego, ?e jasnow?osy trafi bezpiecznie do mieszkania. Nie chcia? ryzykowa?, ?e gdzie? po drodze straci przytomno?? czy si? przewr?ci z tego wycie?czenia. Dlatego szed? tu? obok niego, kieruj?c si? w dobrze ju? znan? mu drog? do wybranej kamienicy. Jak oddeleguje Tobiasa, podskoczy do Instytutu z?o?y? raport i potem zapewne wr?ci sprawdzi? jak blondyn si? trzyma.
<zt>
_________________


But oh, God,
I feel I've been lied to
Lost all faith in the things
I have achieved

 
     
Dorian Einhart


Dołączył: 22 Lip 2017
Posty: 60
Wysłany: 2018-06-13, 20:39   

Einhart nie wdawa? si? w dalsze pogaduszki. Nijak go nie obchodzi?y problemy pozosta?ych. Ten demon kierowa? si? zupe?nie innymi warto?ciami. Chwil? jeszcze spogl?da? na jasnow?osego ch?opka. Dla piekielnego by? non niezwykle interesuj?cym obiektem. Jego dusza pachnia?a obiecuj?cym aromatem, ale... teraz jeszcze nie zastawia? na niego side?. By?o zbyt wcze?nie. Shinigamiego w tej kwestii poniek?d lekcewa?y?, bo gdy najdzie go ochota na akurat tego ludzkiego osobnika, nic nie b?dzie w stanie go zatrzyma?, nawet taki mroczny kosiarz dusz.
Dorian ogl?da? si? jeszcze na puszcz?. ?miertelnicy czasem jednak bywaj? jeszcze ciekawi. Aczkolwiek, co si? b?dzie dzia?o dalej? To ju? go nie interesowa?o. Je?li b?dzie uczestniczy? w dalszej historii to jako zakontraktowana bestia spe?niaj?ca zachcianki najbardziej po??danych dusz.
Czarnow?osy demon bez uwagi kr?tko rzuca? okiem na opuszczaj?cych poci?g. Ka?dy mia? inne cele, ka?dy zmierza? w innym kierunku. Demon r?wnie? mia? swoje interesy, zupe?nie odmienne od pozosta?ych. Nie oczekiwa? ?adnych po?egna?, sam si? z nikim nie ?egna?. Spojrzenie utkwi? w pierwszych budynkach, w ?cianach mijanych kamienic, w w?skich uliczkach, po kt?rych wa??sa?y si? bezdomne koty. Nie czeka? a? poci?g zatrzyma si? na stacji przeznaczenia. Po prostu skoczy? w pewnym momencie na dach jednego z s?siednich budynk?w. Z tego miejsc jeszcze rzuci? okiem na poci?g. Wagony znika?y wje?d?aj?c za zadaszenie stacji. Demon skierowa? si? w swoj? stron?.
<zt>
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi
Nie możesz pisać nowych tematów
Możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  



Fairy Tail Path Magician



Bleach OtherWorld

Dragon Ball New Generation Reborn



Vampire Knight


Król Lew















Image and video hosting by TinyPic

Rainbow RPG



















Vampire Diaries





SnM: Naruto PBF





www.zmiennoksztaltni.wxv.pl











Eclipse



over-undertale





Northland Highschool

AbsitOmen


On-anime.pl



Projekt K7 M&A | http://k7.ubf.pl


Styl i grafika zedytowane przez Ciela Phantomhive. Uprasza się o nie kopiowanie.
Kuroshitsuji. Yana Toboso.
Strona wygenerowana w 0,66 sekundy. Zapytań do SQL: 11