Witajcie w Anglii pod koniec XIX wieku, we wspaniałej choć zarazem mrocznej i zagadkowej epoce wiktoriańskiej. Mnożą się tajemnicze przestępstwa nad którymi Scotland Yard załamuje bezradnie ręce. Londyn staje się polem kryminalnych rozgrywek i zbrodni mrożących krew w żyłach. Zaniepokojona Królowa Wiktoria uruchamia wszystkie swoje siły do tego by zwalczyć rosnącą przestępczość. Ten mroczny świat zamieszkują wspólnie z ludźmi: demony, które wykorzystując słabość człowieka zawierają kontrakty w zamian za dusze śmiertelników; anioły pragnące oczyścić plugawą ludzkość z grzechów; shinigami zaprowadzające porządek pośród problematycznych dusz, a także piekielnie zwierzęta o nieprzewidywalnej naturze. To wszystko dzieje się już poza wiedzą i poza wzrokiem zwykłych ludzi, jednak ma na ich życie ogromny wpływ. Przetrwanie w tym świecie jest prawdziwym wyzwaniem, które może okazać się przygodą na śmierć i życie.
► Login = imię i nazwisko postaci bądź tylko imię (jeśli nie ma nazwiska).
► Event Spisek rozpoczęty! Uczestników zapraszamy tutaj! Wciąż można się zapisywać.
► Obchodzimy piąte urodziny! Z tej okazji zapraszamy do udziału w plebiscycie Kryszatałowe Króliki!

POSZUKIWANIA
► Albert poszukuje przyrodniej siostry.
► Czarny Szermierz, Afuro Aphrodi Terumi i Zeno Hen poszukują różnych relacji.
► Wasil poszukuje ochotnika do sesji.
► Mark poszukuje przyjaznej duszyczki.

Październik 1889r.
Deszcz i pochmurne niebo stają się codziennym elementem krajobrazu. Temperatura będzie wynosić maksymalnie 12'C w dzień, w nocy zaś 7'C.

Poprzedni temat «» Następny temat
Jezioro
Autor Wiadomość
Cole Wood
[Usunięty]

Wysłany: 2015-11-04, 17:03   

- Pamiątka...po tacie... - wymruczał tak cicho, że zwyczajny człowiek najpewniej by go niedosłyszał. No, ale w każdym razie na pytanie odpowiedział. Przecież nie mógł być tak niegrzeczny, by zignorować nieznajomego! Zwłaszcza, że mówił do niego spokojnie i nic nie wskazywało na to, by miał zamiar zrobić mu krzywdę.
Odepchnął się lekko od worka i upadł na trawę. Kolana pociągnął pod brodę, objął nogi ramionami i wbił spojrzenie w nieznajomego.
- Nie uciekniesz? - spytał cichutko, niepewnie, mając nadzieję, że nic, co dotąd zrobił, nie sprowokuje nieznajomego do odejścia.
 
     
Russell Phantasma

Popapraniec

Rodzina: Nie ma i nigdy nie było.
Wiek: Dużo. Nawet bardzo dużo. Wizualnie ok. 20.
Znaki szczególne: Wszystko, frajerzy.
Ekwipunek: To co trzeba!
Kontrakt z: Fufufufufuf.
Poziom życia: 100%.
Dołączył: 24 Wrz 2013
Posty: 260
Wysłany: 2015-11-06, 16:59   
   Multikonta: XD


Mruknął coś cicho i niewyraźnie na pierwsze słowa chłopca. W dodatku wydał z siebie pomruk niezadowolenia, choć raczej cichy, to raczej słyszalny, o ile człowiek zwróciłby na niego uwagę. Czyli tak jak podejrzewał, co? Jakaś patologiczna rodzinka. Anioł postanowił jednak nie drążyć tego tematu, nie zasypywać pytaniami małego, choć miał na to naprawdę dużą ochotę. Uznał chyba jednak, że taki nawał pytań spłoszyłby jeszcze dzieciaka albo co, i co wtedy? ...ah, w sumie to nie wiedział. Ale prędzej czy później młody śmiertelnik będzie miał zapewne problemy. Z innymi śmiertelnikami, z prawem, z różnymi takimi... Tylko co Russell mógł zrobić? Okej, jako istota boska często ingerował w losy co poniektórych istot śmiertelnych, tylko że... średnio to robił. No chyba, że chodziło o zabijanie.
- Nie w tej chwili. - odpowiedział po chwili wahania i przykucnął jak stał, utrzymując wciąż dystans, tak prowizorycznie, no. - Ale mam też swoje sprawy. Co zamierzasz zrobić z... tym? - Wskazał wymownie podbródkiem na worek, w którym były zwłoki. Ten zapach drażnił niemiłosiernie czuły nos aniołka, choć i tak było lepiej niż na początku, zdążył się nawet tak troszkę przyzwyczaić.
Odgarnął jeden z wilgotnych kosmyków włosów za ucho, marszcząc brwi w namyśle.
- Żebyś o tym nie zapomniał, bo później będziesz mieć problemy. I twoje ubrania. Czuć od nich... to... - Ściszył głos. - A może tylko ja to czuję... - zrobił dość niezadowoloną minę, ale zaraz uśmiechnął się lekko, spoglądając nieco przytomniej na ciemnowłosego.
W sumie naprawdę niefajnie byłoby wrzucać tu te zwłoki. Najlepiej byłoby je spalić, a przynajmniej Russell tak uważał (jego pociąg do ognia także!). Ale panowała zbyt duża wilgoć, by mogło to wypalić. Ah ta zima...~ Plus jeszcze kwestia tego, czy dzieciak miał gdzie spać i co jeść, ale, alee...
"Russie, przestań się martwić o przypadkowe dzieci, na litość boską!
...ale zabić też źle, nie dostanie miejsca przy Panu za to zabójstwo i...
UH!"

Średnio miał pomysł co by tutaj wykombinować. Ale blisko znajdowała się wioska, więc zapewne tam znalazłby jakieś schronienie, a nawet jeśli kompletnie żadna z przebywających tam osób nie zainteresowałaby się dzieciakiem, to mógłby schronić się w stodole czy czymś tam podobnym. Hmm, hmmm.

edit: Po kilku chwilach namysłu, Russell westchnął cicho. Nie powinien spędzać tyle czasu na takich zadupiach, no nie? To było czyste marnotrawstwo! Na które, swoją drogą, pokuszał się aż nazbyt często... No cóż, bywa, i tak miał sporo czasu jako aniołek, czyż nie~?
Mruknął coś cicho, niewyraźnie i spojrzał na czarnowłosego z nieco zamyśloną miną.
- Jak pozbędziesz się ciała i najlepiej tego zapachu... to idź do wioski, powinni ci skombinować jakieś schronienie. Ja... ja muszę się stąd zmywać~ - rzucił, co prawda nieco zmartwionym tonem, ale... i tak się ulotnił. W dodatku tak szybko, że nie dał nawet czasu na odpowiedź. Chyba nawet nie chciał jej dawać, meeh.
zt
_________________
.who the hell said any of you get a taste stupid.



~więcej info (relacje etc)~
 
 
     
Tamara Arven

Cyganka

Wiek: 17 lat
Znaki szczególne: mnóstwo bransoletek
Ekwipunek: karty
Poziom życia: 100%
Dołączył: 15 Paź 2013
Posty: 147
Wysłany: 2018-04-06, 20:57   
   Multikonta: Elanor Blue


Obóz cygański rozbili niedaleko. Generalnie ciągle przemieszczali się gdzieś w okolicach Londynu, chociaż w jednym i konkretnym miejscu nie mogli pozostawać za długo, ponieważ nie byli zbyt lubieni przez władze. Nie płacili podatków i jak wielu ludzi twierdziło nie było z nich zbyt wielkiego pożytku, dlatego musieli co jakiś czas przemieszczać się a to kawałek bliżej miasta, a to kawałek dalej, żeby nie tkwić cały czas w jednym położeniu. Tak więc obóz znajdował się kawałek dalej od tej wioski, za okolicznym sadem, a cyganka udała się tutaj po wodę, ponieważ jezioro wydawało się zaopatrywać w wodę całą tą okolicę. Miała ze sobą dwa drewniane wiadra i jak tylko podeszła do brzegu, położyła je na ziemi najpierw nabierając wodę do jednego z nich. Postawiła go obok jak był już prawie po brzegi wypełniony i zabrała się za to samo z drugim wiadrem. Pewnie będzie trochę ciężko zanieść to z powrotem do obozu, ale cyganka była przyzwyczajona do pomagania swojej kompanii. Kiedy nie wróżyła na mieście miała trochę obowiązków związanych z życiem codziennym w obozie, nie było to więc dla niej nic nowego.
 
     
Lorien DeVille


Wiek: 20/???
Dołączył: 15 Gru 2016
Posty: 41
Wysłany: 2018-04-08, 21:28   

Okolica była pełna niewinnych dusz. Lorien już od początku wiedziała, że w Londynie i pobliskich miejscowościach odnajdzie ślady zbrodni i występku, które zaprowadzą ją do całkiem atrakcyjnych dusz. I tak było. Stolica pełna była różnych niegodziwości, pełna była wszelkiego cierpienia i chociaż mnóstwo było jednostek maksymalnie przeciętnych to czasem trafiały się takie, które potrafiły przykuć jej uwagę na dłużej. Nie zatrzymywała się mimo tego w jednym miejscu, lubiła przechodzić z jednego punktu do drugiego, nawet czasem oddalać się od tłocznej i hałaśliwej aglomeracji. Tak jak i teraz, znalazła się bardziej na obrzeżach w okolicy jednej z wiosek. Miejscowość wyglądała na szarą i ponurą, lecz mimo to piekielna nie zrażała się. Nawet pośród tak przygnębiających zabudowań można było czasem znaleźć wartą uwagi perełkę. Kawałek dalej widać było gęste lasy, a kobieta chociaż nie kierowała się w żadnym konkretnie wyznaczonym celu, widać było, że kroczy pewnie z charakterystyczną dumą niczym pani na swoich włościach. A ubrana była nie jak arystokratka, tylko dość przeciętnie. Nie wyróżniała się specjalnie jeśli chodzi o swój strój, nie było to nic wyszukanego.
Z oddali dostrzegła cygankę pobierającą wodę z okolicznego jeziora. Nie znalazła dziewczyny. Chociaż... coś jej mówiło, że powinna kojarzyć te osobę. Ach tak, chyba przemknęła jej przed oczami na festiwalu w Londynie, na który zawitała również piekielna. Zdaje się, że była ona w tym balonie, który uciekł w powietrze. Nie, na więcej szczegółów nie zwracała uwagi. Były zbędne, bo to nie ona wówczas skupiała na sobie zainteresowanie Lorien. Tym razem demonica uniosła lekko kąciki warg ku górze. Bezszelestnie przysiadła obok, na większej skale tkwiącej w ziemi nieopodal. Bez słowa kilka chwil przyglądała się dziewczynie. Jej dusza niestety nie przedstawiała się zbyt imponująco, aczkolwiek to również zależy od demonicznego gustu.
- Witaj. - odezwała się w końcu, w jej głosie było coś jakby zbyt życzliwego, coś zbyt przesłodzonego.- Macie tu w pobliżu obóz? Dawno nie spotkałam na swojej drodze cyganów. - wyznała w zasadzie nie kłamiąc w tej materii, bo ta grupa społeczna jakoś niespecjalnie wchodziła jej ostatnio w drogę. Chyba, że to ona sama była aż taką ignorantką, że po prostu nie zwracała na nich uwagi. Nie lubiła zbyt głośnego towarzystwa, wolała osoby posiadające odpowiednią klasę.
 
     
Tamara Arven

Cyganka

Wiek: 17 lat
Znaki szczególne: mnóstwo bransoletek
Ekwipunek: karty
Poziom życia: 100%
Dołączył: 15 Paź 2013
Posty: 147
Wysłany: 2018-04-12, 20:42   
   Multikonta: Elanor Blue


Cyganka była zaskoczona obecnością osoby trzeciej, bo naprawdę nie sądziła, że ktoś tu jest. Jeszcze chwilę temu wydawało się jej, że jest tu zupełnie sama. Miała wrażenie, że nie ma tu nikogo. Oglądała się wcześniej na okolicę, ale... może coś przegapiła. Nie była nieomylna w końcu. Więc... gdy Lorien odezwała się i Tamara podniosła na nią wzrok, drgnęła z zaskoczeniem, przyglądając się nieznajomej. Czy mogła jej wyglądać na mieszkanką tej wioski? Może... ale wyglądała też jakby trochę za porządniej, bardziej kojarzyła się jej z miastem. Cyganka co nieco na ten temat mogła powiedzieć, bo w końcu zarabiała wróżąc na ulicach Londynu. W mniejszych miejscowościach, w drobnych osadach i wioskach ludzie byli bardziej nieufni, bardziej zamknięci na osoby z zewnątrz.
- Cześć. - przywitała się, stawiając drugie wiadro z wodą obok.- Tak, rozbiliśmy się tu niedaleko. A... z kim mam do czynienia? - cyganka była dość bezpośrednia, wolała poza tym wiedzieć z kim rozmawia.
 
     
Lorien DeVille


Wiek: 20/???
Dołączył: 15 Gru 2016
Posty: 41
Wysłany: 2018-04-14, 21:20   

Nic dziwnego, że to dziewczę nie usłyszało jak się zbliża. Demony miały to do siebie, że nie pochodziły z tego świata, ze świata śmiertelników. Można wręcz powiedzieć, że nimi rządziły trochę inne zasady niż te znane tej cygance. Potrafili wiele, ich umiejętności sięgały dużo dalej niż zdolności jakiegokolwiek człowieka, bez względu w jakiej dziedzinie byłby on geniuszem. W końcu to oczywiste skoro tak wysoko cenili swoje usługi. Dusza za wypełnienie zadania przez demona. Wysoka cena, ale słuszna. I tak nic dziwnego, że Lorien potrafiła się bezszelestnie przemieszczać, nic dziwnego, że dla ludzi potrafiła przybrać ludzką skórę podając się za jednego z nich, nic dziwnego, że nagle potrafiła się znaleźć w miejscu, gdzie jeszcze sekundę temu nie było nikogo. Czy nie była istotą doskonałą? Czy Bóg nie stworzył czasem człowieka jako marną próbę dokonania czegoś na swój obraz? Proszę, proszę... cokolwiek człowiek nie potrafił zrobić, demon uczyni to przecież lepiej.
Panna DeVille uwielbiała grać osobę niepozorną. Za każdym razem jednak tkwiła gdzieś w niej ta drapieżność, ta dzikość nieposkromiona, ten głód wieczny i chęć zadawania bólu. Maskowała to, była nie do rozpoznania. Któż by ją posądził teraz o takie zalety?
Uśmiechnęła się więc, jedną nogą bujając lekko w powietrzu.
- Lorien DeVille. - przedstawiła się.- Nie, nie pochodzą z tej wioski, jestem podróżniczką. - dodała jakby czytając cygance w głowie, chociaż tej cudownej zdolności akurat diabły nie posiadały, za to łatwo się było domyślić jakie ze strony cyganki mogło paść kolejne pytanie.- To interesujące.. - zaczęła i urwała na moment, bo chociaż do tej chwili bacznie przyglądała się dziewczynie, teraz oderwała od niej swe czujne spojrzenie, przenosząc je na ponurą okolicę.- I czym się zajmujecie? Zbieractwo, łowiectwo, wróżby? - pytania wydawały się proste, nie podszyte żadną dwuznacznością.
Jednak jej tak naprawdę nigdy nie wolno ufać. Lorien czasem gromadziła informacje, działała jak taki bank wieści zbierając wiadomości, które kiedyś, gdzieś, mogą jej być potrzebne. Nawet jeśli z tą dziewczyną nie zamierzała zawrzeć kontraktu.
- Jesteście zamknięci na obcych? Czy... mogłabym zobaczyć ten obóz? - głos nadal był bardzo życzliwy, może nawet zbyt uprzejmy jak na tak przypadkowo spotkaną osobę, która nagle zaczęła bardziej interesować się społecznością cyganów.
 
     
Tamara Arven

Cyganka

Wiek: 17 lat
Znaki szczególne: mnóstwo bransoletek
Ekwipunek: karty
Poziom życia: 100%
Dołączył: 15 Paź 2013
Posty: 147
Wysłany: 2018-04-22, 20:59   
   Multikonta: Elanor Blue


Podróżniczka... to trochę dziwnie zabrzmiało cygance, chociaż w swoim niedługim życiu miała już okazję natknąć się na różnych włóczęgów. Żaden jednak nie przypominał kogoś takiego jak Lorien. Poza tym... dziewczyna miała wrażenie, że już gdzieś się na nią natknęła, gdzieś ją widziała, lecz trudno jej było jednoznacznie stwierdzić gdzie i kiedy, bo wykonując swoją pracę i przechadzając się po uliczkach Londynu natykała się na różne osobowości, różne twarze migały jej przed oczami, lecz było w niej takie uczucie, że musiała już gdzieś spotkać tą osobę. Lorien wydawała się dość charakterystyczna.
- Mam wrażenie, że gdzieś cie już widziałam. - powiedziała wprost to co myśli, samej marszcząc brwi i otrzepując lekko ręce, bo zaraz znów będzie musiała przydźwigać te dwa wiadra do obozu.- Em, różnie.. kobiety najczęściej zbierają zioła albo wróżą na ulicach Londynu. - wyznała, wracając wzrokiem na rozmówczynię.- Nie... lepiej teraz nie. Musimy informować jak przyprowadzamy obcych, inaczej mogłoby to być źle odebrane. - cygani nie byli zamkniętą społecznością, lecz towarzyszyły im od zawsze pewne zwyczaje i tradycje, których nie wolno było omijać.
 
     
Lorien DeVille


Wiek: 20/???
Dołączył: 15 Gru 2016
Posty: 41
Wysłany: 2018-04-28, 21:43   

A jednak cyganeczka ją pamiętała. Na wargach demonicy pojawił się nikły uśmiech. To ciekawe, naprawdę ciekawe. Ludzka pamięć była dość ulotna, śmiertelnicy nie są w stanie zapamiętać wielu elementów ze swojego życia, w przeciwieństwie do demonów, które również i pod tym względem wydają się doskonalszym stworzeniem.
- Może... prawdę mówiąc też mam wrażenie, że skądś cie kojarzę. - ruchem głowy odrzuciła część włosów na bok, od niechcenia oplatając jeden z kosmyków wokół palca.
Nie, nie ignorowała dziewczęcia. Wręcz przeciwnie, chciała się od niej więcej dowiedzieć. Ponadto od dawna już nie jadła ludzkiego mięsa, a to był taki specyficzny zwyczaj Lorien. W końcu demony nie potrzebowały żywić się w normalny, ludzki sposób. Nie to zaspokajało ich głód, lecz spożywanie dusz. A jednak panna DeVille pragnęła kosztować ludzkie mięso. Nijak nie wpływało to na jej rzeczywisty apetyt, ale... czy nawet diabeł nie może mieć swoich charakterystycznych przyzwyczajeń?
- Rozumiem... powiedz mi, naprawdę wierzysz w to, że człowiek jest w stanie odczytać przyszłość? - zainteresowało ją to, a może tylko chciała sprawiać wrażenie zaciekawionej.
Wyprostowała nogi, by zaraz znów założyć jedną na drugą, lecz tym razem w innej kolejności niż poprzednio. Pomimo tego, że Lorien wydawała się dość statyczną osobą, nie lubiła tak całkiem biernie tkwić w miejscu. Ze wszystkiego starała się czerpać jakieś korzyści.
- Ach... - przytknęła dłoń do ust, udając pewne zaskoczenie lub zakłopotanie, lecz w tym przypadku postawiła na dość teatralny wydźwięk tego gestu, na celową jego sztuczność.- Przepraszam, nie miałam wcale zamiaru się wprosić. Nie wiedziałam po prostu jak to u was wygląda. - dłoń z powrotem oparła o chłodną skałę, a na jej wargi wkradł się ten sam niewielki, całkiem życzliwy uśmiech.- Widzisz... w swych podróżach szukam przede wszystkim interesujących osób. Kogoś kto szczególnie zwróci moją uwagę. - wyznała tak naprawdę prowadząc te dwuznaczną rozmowę ze świadomością, że cyganka nie wie i może nawet nigdy się nie dowie z kim ma teraz do czynienia.- A jak ty się nazywasz? - to pewnie dość niekulturalne, że sama się przedstawiła, a nie poprosiła o to samo swej rozmówczyni, drobna wpadka, która zapewne w żaden sposób nie wpłynie nie przebieg tej pogaduszki.
DeVille nie zaczepiła byle kogo, nie wdawała się w wymiany zdań z zupełnie bezbarwnymi postaciami, a nawet jeśli by tak było po niej nie należało się spodziewać, że robi to bez powodu, dla zabicia czasu czy dla wątpliwej rozrywki.
 
     
Tamara Arven

Cyganka

Wiek: 17 lat
Znaki szczególne: mnóstwo bransoletek
Ekwipunek: karty
Poziom życia: 100%
Dołączył: 15 Paź 2013
Posty: 147
Wysłany: 2018-05-03, 20:56   
   Multikonta: Elanor Blue


Tamara nie była w stanie tak od razu skojarzyć daną osobę, ale miała pewność, że nie wróżyła Lorien. Co prawda miała za sobą udzielenie wróżb już sporej liczbie ludzi, ale ta kobieta wydała się jej na swój sposób charakterystyczna. Nie, jej by nie zapomniała. Może minęły się gdzieś na ulicy w Londynie albo w innym miejscu, może.
- No tak. - przyznała wzruszając ramionami, bo w jej społeczeństwie takie przekonanie było czymś normalnym.- Wiele osób uważa, że to oszustwo, ale to wcale nie tak... odczytując pewne znaki, można dowiedzieć się czegoś na temat przyszłości innej osoby. - czasem zdarzało się jej tłumaczyć różnym niedowiarkom jak to działa, więc była do tego przyzwyczajona.- Tamara Arven. - przedstawiła się, przypatrując nieznajomej, chociaż na swój dziwny sposób była ona niepokojąca, ale cyganka nie potrafiła jednoznacznie stwierdzić z czego to wynika.- Ale za wróżbę zawsze trzeba zapłacić, inaczej będzie nieważna.- dodała szybko na wypadek gdyby nowo poznana chciała zasięgnąć rady cyganki.- Interesujących osób... a byłaś w mieście? Może tam kogoś znajdziesz... i zależy co dla ciebie oznacza, że ktoś jest interesujący, bo każdy może rozumieć przez to co innego.
 
     
Lorien DeVille


Wiek: 20/???
Dołączył: 15 Gru 2016
Posty: 41
Wysłany: 2018-05-05, 20:37   

Jak ludzie wierzyli w różne gusła... zabobony, starodawne bajki wytworzone kiedyś przez prymitywne cywilizacje jako wyjaśnienie strachu przed nieznanym, przed obcym elementem, strachu przed samym strachem albo przed śmiercią. Wydawało się im, że zdobyli część wiedzy zastrzeżonej dla nielicznych, że tym się odróżniają od podobnych sobie jednostek. Nic bardziej mylnego. Wytworzyli sobie pewne przekonania, ale te teorie były oparte wyłącznie na ich własnych wierzeniach, nie było w tym nic nadnaturalnego czy magicznego. A jednak było w tym coś zastanawiającego... jak pomimo tak dużego skoku cywilizacyjnego oni wciąż w to wierzyli i wręcz to kultywowali. A inni wciąż dawali się na to nabrać. Nie do uwierzenia. Lorien jednak starała się przyznajmniej z pewną życzliwością na twarzy podchodzić do rewelacji cyganki. Nie dawała od razu po sobie poznać, że uważa to za bajki. Kiwnęła głową okazując zrozumienie, ale jej zachowanie rzeczywiście trudno tak jednoznacznie zdefiniować. No cóż, nie mogła przecież tak zupełnie stać się kimś innym, przywdziać maskę jakiejś niewinnej podróżniczki.
- To niesamowite. I powiedz... czy czujesz się przez to kimś niezwykłym? - ułożyła palce na wysokości podbródka, łokieć opierając o swoje kolano i postukując subtelnie palcami o policzek.- Miło mi cie poznać Tamaro. - posłała jej kolejny drobny uśmiech.- Byłam tam na chwilę, pewnie wrócę z powrotem. Miejska okolica wydaje się ciekawszą niż te okoliczne wioski i osady. - wyznała.
Przebiegła wzrokiem po miejscu, w okolicy którego się znajdowali. Przedstawiało się nijako, wręcz ponuro i przygnębiająco. Jakby nad tym horyzontem naprawdę rzadko wschodziło słońce, a jednak była to taka sama ziemia jakich wiele innych, nie różniąca się w teorii niczym od ziemi na której postawiono stolicę tego państwa. Lorien czasem zdarzało się bytować właśnie w takich warunkach. W jakiś hrabstwach zajmując akurat okoliczny zamek, na dworach gdzie goszczono ją początkowo jako kogoś absolutnie niepozornego, a dopiero później nie wiadomo kiedy zaczynała bawić się mieszkańcami, pociągać za sznurki chorego teatrzyka. Czasem uznawano ją za wiedźmę, innym razem za potwora... całkiem blisko byli prawdy ci ludzie. A tutaj tylko ten Londyn wydawał się interesującą aglomeracją, tylko on przyciągał ludzi sztuki, sukcesu i bogatą szlachtę prowadzącą tu interesy.
- Lubię pomagać interesującym ludziom w potrzebie. Po prostu. - dodała przy tym uśmiechając się tak, że ciężko jej słowa uznać za zwykly przejaw dobroczynności, chyba że tą dobroczynnością jest chęć skrócenia ludzkiej egzystencji.
 
     
Tamara Arven

Cyganka

Wiek: 17 lat
Znaki szczególne: mnóstwo bransoletek
Ekwipunek: karty
Poziom życia: 100%
Dołączył: 15 Paź 2013
Posty: 147
Wysłany: 2018-05-11, 22:52   
   Multikonta: Elanor Blue


Nie miała pojęcia do czego dąży ta kobieta i co ma na celu ta rozmowa, ale Tamara czuła się przez to bardzo niepewnie. Do tego stopnia, że ze skrępowaniem zaczeła kręcić głową. To były dziwne pytania i dziwna była jej osoba. Nie wydawała się kimś szczerym.
- Nie... jestem całkiem normalna. - odpowiedziała tylko, po czym wzięła oba wiadra i zaczęła kierować sie przez pola, zastanawiała się czy Lorien ruszy się z tego kamienia i za nią pójdzie.- Muszę to zanieść. - wyjaśniła tylko krótko.- To może... powinnaś się zgłosić do jakiegoś sierocińca albo żłobka. - dodała z pewnym wahaniem, bo całkiem możliwe, że nawet dzieci wystraszyłyby się tej kobiety biorąc pod uwagę jej charakterystyczne podejście i mało wiarygodne zachowanie, które nie czyniło ją kimś godnym zaufania.- Jest ich trochę w Londynie i tam na pewno nie brakuje osób potrzebujących. - intuicyjnie jednak wątpiła, że Lorien o coś takiego chodziło i że w ogóle była osobą, która z chęcią by tam pracowała.
Nie wyobrażała sobie jej po prostu. Wydawała się kimś wyniosłym. A może cyganka przesadza? Może jakoś wyolbrzymiła sobie jej osobę? Nie chciała też nikogo oceniać po okładce ani po krótkim, chwilowym spotkaniu.
 
     
Lorien DeVille


Wiek: 20/???
Dołączył: 15 Gru 2016
Posty: 41
Wysłany: 2018-05-13, 20:51   

Przeciętność to chyba największa zmora w ludzkim społeczeństwie. Wszyscy byli przeciętni. Och, a przynajmniej zdecydowana większość. To właśnie ta przeciętność czyniła ich tak nieatrakcyjnymi w oczach Lorien. Mało która jednostka była w stanie się wybić, zaprezentować coś odmiennego, a tylko dusze takich istot miały najwspanialszy aromat. Ludzie, którzy twierdzili, że dysponują jakimiś cudownymi zdolnościami też w zasadzie byli przeciętni, bez względu na to czy się za takich uważali czy nie. Składali się z detali tworzących zależną od siebie kompozycję, ale w przypadku każdego człowieka ta kompozycja zdawała się być bardzo prostą do złożenia układanką. Nic zaskakującego. Coraz trudniej było demonicy nie nudzić się w towarzystwie ludzi, poszukiwać nowych wrażeń, bardziej inspirujących jednostek. Zazwyczaj nie pozwalała im co prawda pożyć długo, ale nie była na tyle miłosierna aby zostawiać ich w spokoju.
- Przejdę z tobą kawałek. - zaproponowała, podnosząc się niemal z arystokratyczną gracją ze skały, którą zajmowała, po czym w kilku krokach zrównała się z cyganką. - Ciężka praca w tym obozie... - kątem oka zerkała na dwa dźwigane przez dziewczę wiadra z wodą i chociaż nie wyglądały na lekkie, nie zaoferowała jej tutaj swojej pomocy. Aż taka hojna przecież nie była.
- Miałam na myśli trochę inne potrzeby. - początkowo nie rozwijała tematu, kroczyła tuż obok cyganki, a każdy kolejny krok wydawał się pełen elegancji i jakby wrodzonej szlachetności. Nie był to jednak chód pierwszej lepszej cnotliwej dziewuszki.- Jesteś tu pewnie dłużej niż ja... dzieją się w Londynie jakieś podejrzane rzeczy? Albo tu w okolicy... ? Natknęłaś się na coś takiego? - podjęła zastanawiając się na ile istot tego samego rodzaju co ona może się natknąć podczas swoich podróży.
Było to dość istotne, bo między demonami również panowała rywalizacja w sferze posiłku. Nie było zbyt wiele dusz przykuwających uwagę i dla diabła niewielu ludzi wydawało się tak pociągających, więc było o co konkurować. Ponadto wiadomo, że na swej drodze może natknąć się także na inne stworzenia mające mniej lub bardziej przyjazne zamiary w stosunku do niej. Zapewne większość będzie negatywnie nastawiona. Londyn był sporą aglomeracją miejską, musiało się tu wiele dziać i nie miała tu na myśli tradycyjne morderstwa czy rabunki, które występowały praktycznie wszędzie. Ta okolica spowita była nie jedną tajemnicą, nie jedno niewytłumaczalne zjawisko rzucało na nią swój cień. Coraz więcej dowiadywała się na temat tego kogo i w jakich celach może tu spotkać.
 
     
Tamara Arven

Cyganka

Wiek: 17 lat
Znaki szczególne: mnóstwo bransoletek
Ekwipunek: karty
Poziom życia: 100%
Dołączył: 15 Paź 2013
Posty: 147
Wysłany: 2018-05-16, 17:24   
   Multikonta: Elanor Blue


Tamara starała się nie okazywać za bardzo, że obecność tej kobiety jakoś tak dziwnie wygląda. Mimo to nie potrafiła tak całkiem zgrywać, że wszystko jest w porządku, więc chwilę milczała starając się szybko w głowie znaleźć coś do powiedzenia. Lorien próbowała z nią nawiązać kontakt, ale czasem tak jest, że niektóre osoby po prostu intuicyjnie uważa się za podejrzane, nawet jeśli bezpośrednio nie widać ku temu podstaw.
- Zawsze jest coś do robienia. - wyjaśniła radząc sobie z tymi wiadrami, bo w końcu nie od wczoraj zdarzało się jej nosić podobne ciężary do obozu.- Najważniejsze, żeby zarobić trochę pieniędzy, mieć na przeżycie... - egzystencja cyganów właściwie niewiele różniła się od sposobu życia innych ludzi, w zasadzie chodziło o to samo.- Podejrzane rzeczy... - zmarszczyła brwi wpatrując się w wydeptaną ścieżkę prowadzącą przez okoliczne pola.- Trochę jest tutaj takich... dziwactw. Nie wiem jak to nazwać. Czasami zdarza się, że ktoś znika bez śladu albo opowiada się o tajemniczych bestiach, o jakiś klątwach, nawiedzonych domach... czasem można odnieść wrażenie, że rzeczywiście coś w tym jest na rzeczy. - cyganka akurat coś wiedziała na ten temat, bo sama przeżyła parę takich nadnaturalnych sytuacji, wystarczy wspomnieć jej spotkanie z aniołem.
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  


On-anime.pl



Projekt K7 M&A | http://k7.ubf.pl


Styl i grafika zedytowane przez Ciela Phantomhive. Uprasza się o nie kopiowanie.
Kuroshitsuji. Yana Toboso.
Strona wygenerowana w 0,53 sekundy. Zapytań do SQL: 11