Witajcie w Anglii pod koniec XIX wieku, we wspaniałej choć zarazem mrocznej i zagadkowej epoce wiktoriańskiej. Mnożą się tajemnicze przestępstwa nad którymi Scotland Yard załamuje bezradnie ręce. Londyn staje się polem kryminalnych rozgrywek i zbrodni mrożących krew w żyłach. Zaniepokojona Królowa Wiktoria uruchamia wszystkie swoje siły do tego by zwalczyć rosnącą przestępczość. Ten mroczny świat zamieszkują wspólnie z ludźmi: demony, które wykorzystując słabość człowieka zawierają kontrakty w zamian za dusze śmiertelników; anioły pragnące oczyścić plugawą ludzkość z grzechów; shinigami zaprowadzające porządek pośród problematycznych dusz, a także piekielnie zwierzęta o nieprzewidywalnej naturze. To wszystko dzieje się już poza wiedzą i poza wzrokiem zwykłych ludzi, jednak ma na ich życie ogromny wpływ. Przetrwanie w tym świecie jest prawdziwym wyzwaniem, które może okazać się przygodą na śmierć i życie.
► Login = imię i nazwisko postaci bądź tylko imię (jeśli nie ma nazwiska).
► Ogłoszenie o nadchodzących porządkach.




POSZUKIWANIA
► Albert poszukuje przyrodniej siostry.
► Czarny Szermierz, Afuro Aphrodi Terumi i Zeno Hen poszukują różnych relacji.
► Wasil poszukuje ochotnika do sesji.
► Mark poszukuje przyjaznej duszyczki.

Październik 1889r.
Deszcz i pochmurne niebo stają się codziennym elementem krajobrazu. Temperatura będzie wynosić maksymalnie 12'C w dzień, w nocy zaś 7'C.

Poprzedni temat «» Następny temat
Jezioro
Autor Wiadomość
Cole Wood
[Usunięty]

Wysłany: 2015-11-04, 17:03   

- Pamiątka...po tacie... - wymruczał tak cicho, że zwyczajny człowiek najpewniej by go niedosłyszał. No, ale w każdym razie na pytanie odpowiedział. Przecież nie mógł być tak niegrzeczny, by zignorować nieznajomego! Zwłaszcza, że mówił do niego spokojnie i nic nie wskazywało na to, by miał zamiar zrobić mu krzywdę.
Odepchnął się lekko od worka i upadł na trawę. Kolana pociągnął pod brodę, objął nogi ramionami i wbił spojrzenie w nieznajomego.
- Nie uciekniesz? - spytał cichutko, niepewnie, mając nadzieję, że nic, co dotąd zrobił, nie sprowokuje nieznajomego do odejścia.
 
     
Russell Phantasma

Popapraniec

Rodzina: Nie ma i nigdy nie było.
Wiek: Dużo. Nawet bardzo dużo. Wizualnie ok. 20.
Znaki szczególne: Wszystko, frajerzy.
Ekwipunek: To co trzeba!
Kontrakt z: Fufufufufuf.
Poziom życia: 100%.
Dołączył: 24 Wrz 2013
Posty: 260
Wysłany: 2015-11-06, 16:59   
   Multikonta: XD


Mruknął coś cicho i niewyraźnie na pierwsze słowa chłopca. W dodatku wydał z siebie pomruk niezadowolenia, choć raczej cichy, to raczej słyszalny, o ile człowiek zwróciłby na niego uwagę. Czyli tak jak podejrzewał, co? Jakaś patologiczna rodzinka. Anioł postanowił jednak nie drążyć tego tematu, nie zasypywać pytaniami małego, choć miał na to naprawdę dużą ochotę. Uznał chyba jednak, że taki nawał pytań spłoszyłby jeszcze dzieciaka albo co, i co wtedy? ...ah, w sumie to nie wiedział. Ale prędzej czy później młody śmiertelnik będzie miał zapewne problemy. Z innymi śmiertelnikami, z prawem, z różnymi takimi... Tylko co Russell mógł zrobić? Okej, jako istota boska często ingerował w losy co poniektórych istot śmiertelnych, tylko że... średnio to robił. No chyba, że chodziło o zabijanie.
- Nie w tej chwili. - odpowiedział po chwili wahania i przykucnął jak stał, utrzymując wciąż dystans, tak prowizorycznie, no. - Ale mam też swoje sprawy. Co zamierzasz zrobić z... tym? - Wskazał wymownie podbródkiem na worek, w którym były zwłoki. Ten zapach drażnił niemiłosiernie czuły nos aniołka, choć i tak było lepiej niż na początku, zdążył się nawet tak troszkę przyzwyczaić.
Odgarnął jeden z wilgotnych kosmyków włosów za ucho, marszcząc brwi w namyśle.
- Żebyś o tym nie zapomniał, bo później będziesz mieć problemy. I twoje ubrania. Czuć od nich... to... - Ściszył głos. - A może tylko ja to czuję... - zrobił dość niezadowoloną minę, ale zaraz uśmiechnął się lekko, spoglądając nieco przytomniej na ciemnowłosego.
W sumie naprawdę niefajnie byłoby wrzucać tu te zwłoki. Najlepiej byłoby je spalić, a przynajmniej Russell tak uważał (jego pociąg do ognia także!). Ale panowała zbyt duża wilgoć, by mogło to wypalić. Ah ta zima...~ Plus jeszcze kwestia tego, czy dzieciak miał gdzie spać i co jeść, ale, alee...
"Russie, przestań się martwić o przypadkowe dzieci, na litość boską!
...ale zabić też źle, nie dostanie miejsca przy Panu za to zabójstwo i...
UH!"

Średnio miał pomysł co by tutaj wykombinować. Ale blisko znajdowała się wioska, więc zapewne tam znalazłby jakieś schronienie, a nawet jeśli kompletnie żadna z przebywających tam osób nie zainteresowałaby się dzieciakiem, to mógłby schronić się w stodole czy czymś tam podobnym. Hmm, hmmm.

edit: Po kilku chwilach namysłu, Russell westchnął cicho. Nie powinien spędzać tyle czasu na takich zadupiach, no nie? To było czyste marnotrawstwo! Na które, swoją drogą, pokuszał się aż nazbyt często... No cóż, bywa, i tak miał sporo czasu jako aniołek, czyż nie~?
Mruknął coś cicho, niewyraźnie i spojrzał na czarnowłosego z nieco zamyśloną miną.
- Jak pozbędziesz się ciała i najlepiej tego zapachu... to idź do wioski, powinni ci skombinować jakieś schronienie. Ja... ja muszę się stąd zmywać~ - rzucił, co prawda nieco zmartwionym tonem, ale... i tak się ulotnił. W dodatku tak szybko, że nie dał nawet czasu na odpowiedź. Chyba nawet nie chciał jej dawać, meeh.
zt
_________________
.who the hell said any of you get a taste stupid.



~więcej info (relacje etc)~
 
 
     
Tamara Arven

Cyganka

Wiek: 17 lat
Znaki szczególne: mnóstwo bransoletek
Ekwipunek: karty
Poziom życia: 100%
Dołączył: 15 Paź 2013
Posty: 136
Wysłany: 2018-04-06, 20:57   
   Multikonta: Elanor Blue


Obóz cygański rozbili niedaleko. Generalnie ciągle przemieszczali się gdzieś w okolicach Londynu, chociaż w jednym i konkretnym miejscu nie mogli pozostawać za długo, ponieważ nie byli zbyt lubieni przez władze. Nie płacili podatków i jak wielu ludzi twierdziło nie było z nich zbyt wielkiego pożytku, dlatego musieli co jakiś czas przemieszczać się a to kawałek bliżej miasta, a to kawałek dalej, żeby nie tkwić cały czas w jednym położeniu. Tak więc obóz znajdował się kawałek dalej od tej wioski, za okolicznym sadem, a cyganka udała się tutaj po wodę, ponieważ jezioro wydawało się zaopatrywać w wodę całą tą okolicę. Miała ze sobą dwa drewniane wiadra i jak tylko podeszła do brzegu, położyła je na ziemi najpierw nabierając wodę do jednego z nich. Postawiła go obok jak był już prawie po brzegi wypełniony i zabrała się za to samo z drugim wiadrem. Pewnie będzie trochę ciężko zanieść to z powrotem do obozu, ale cyganka była przyzwyczajona do pomagania swojej kompanii. Kiedy nie wróżyła na mieście miała trochę obowiązków związanych z życiem codziennym w obozie, nie było to więc dla niej nic nowego.
 
     
Lorien DeVille


Wiek: 20/???
Dołączył: 15 Gru 2016
Posty: 38
Wysłany: 2018-04-08, 21:28   

Okolica była pełna niewinnych dusz. Lorien już od początku wiedziała, że w Londynie i pobliskich miejscowościach odnajdzie ślady zbrodni i występku, które zaprowadzą ją do całkiem atrakcyjnych dusz. I tak było. Stolica pełna była różnych niegodziwości, pełna była wszelkiego cierpienia i chociaż mnóstwo było jednostek maksymalnie przeciętnych to czasem trafiały się takie, które potrafiły przykuć jej uwagę na dłużej. Nie zatrzymywała się mimo tego w jednym miejscu, lubiła przechodzić z jednego punktu do drugiego, nawet czasem oddalać się od tłocznej i hałaśliwej aglomeracji. Tak jak i teraz, znalazła się bardziej na obrzeżach w okolicy jednej z wiosek. Miejscowość wyglądała na szarą i ponurą, lecz mimo to piekielna nie zrażała się. Nawet pośród tak przygnębiających zabudowań można było czasem znaleźć wartą uwagi perełkę. Kawałek dalej widać było gęste lasy, a kobieta chociaż nie kierowała się w żadnym konkretnie wyznaczonym celu, widać było, że kroczy pewnie z charakterystyczną dumą niczym pani na swoich włościach. A ubrana była nie jak arystokratka, tylko dość przeciętnie. Nie wyróżniała się specjalnie jeśli chodzi o swój strój, nie było to nic wyszukanego.
Z oddali dostrzegła cygankę pobierającą wodę z okolicznego jeziora. Nie znalazła dziewczyny. Chociaż... coś jej mówiło, że powinna kojarzyć te osobę. Ach tak, chyba przemknęła jej przed oczami na festiwalu w Londynie, na który zawitała również piekielna. Zdaje się, że była ona w tym balonie, który uciekł w powietrze. Nie, na więcej szczegółów nie zwracała uwagi. Były zbędne, bo to nie ona wówczas skupiała na sobie zainteresowanie Lorien. Tym razem demonica uniosła lekko kąciki warg ku górze. Bezszelestnie przysiadła obok, na większej skale tkwiącej w ziemi nieopodal. Bez słowa kilka chwil przyglądała się dziewczynie. Jej dusza niestety nie przedstawiała się zbyt imponująco, aczkolwiek to również zależy od demonicznego gustu.
- Witaj. - odezwała się w końcu, w jej głosie było coś jakby zbyt życzliwego, coś zbyt przesłodzonego.- Macie tu w pobliżu obóz? Dawno nie spotkałam na swojej drodze cyganów. - wyznała w zasadzie nie kłamiąc w tej materii, bo ta grupa społeczna jakoś niespecjalnie wchodziła jej ostatnio w drogę. Chyba, że to ona sama była aż taką ignorantką, że po prostu nie zwracała na nich uwagi. Nie lubiła zbyt głośnego towarzystwa, wolała osoby posiadające odpowiednią klasę.
 
     
Tamara Arven

Cyganka

Wiek: 17 lat
Znaki szczególne: mnóstwo bransoletek
Ekwipunek: karty
Poziom życia: 100%
Dołączył: 15 Paź 2013
Posty: 136
Wysłany: 2018-04-12, 20:42   
   Multikonta: Elanor Blue


Cyganka była zaskoczona obecnością osoby trzeciej, bo naprawdę nie sądziła, że ktoś tu jest. Jeszcze chwilę temu wydawało się jej, że jest tu zupełnie sama. Miała wrażenie, że nie ma tu nikogo. Oglądała się wcześniej na okolicę, ale... może coś przegapiła. Nie była nieomylna w końcu. Więc... gdy Lorien odezwała się i Tamara podniosła na nią wzrok, drgnęła z zaskoczeniem, przyglądając się nieznajomej. Czy mogła jej wyglądać na mieszkanką tej wioski? Może... ale wyglądała też jakby trochę za porządniej, bardziej kojarzyła się jej z miastem. Cyganka co nieco na ten temat mogła powiedzieć, bo w końcu zarabiała wróżąc na ulicach Londynu. W mniejszych miejscowościach, w drobnych osadach i wioskach ludzie byli bardziej nieufni, bardziej zamknięci na osoby z zewnątrz.
- Cześć. - przywitała się, stawiając drugie wiadro z wodą obok.- Tak, rozbiliśmy się tu niedaleko. A... z kim mam do czynienia? - cyganka była dość bezpośrednia, wolała poza tym wiedzieć z kim rozmawia.
 
     
Lorien DeVille


Wiek: 20/???
Dołączył: 15 Gru 2016
Posty: 38
Wysłany: 2018-04-14, 21:20   

Nic dziwnego, że to dziewczę nie usłyszało jak się zbliża. Demony miały to do siebie, że nie pochodziły z tego świata, ze świata śmiertelników. Można wręcz powiedzieć, że nimi rządziły trochę inne zasady niż te znane tej cygance. Potrafili wiele, ich umiejętności sięgały dużo dalej niż zdolności jakiegokolwiek człowieka, bez względu w jakiej dziedzinie byłby on geniuszem. W końcu to oczywiste skoro tak wysoko cenili swoje usługi. Dusza za wypełnienie zadania przez demona. Wysoka cena, ale słuszna. I tak nic dziwnego, że Lorien potrafiła się bezszelestnie przemieszczać, nic dziwnego, że dla ludzi potrafiła przybrać ludzką skórę podając się za jednego z nich, nic dziwnego, że nagle potrafiła się znaleźć w miejscu, gdzie jeszcze sekundę temu nie było nikogo. Czy nie była istotą doskonałą? Czy Bóg nie stworzył czasem człowieka jako marną próbę dokonania czegoś na swój obraz? Proszę, proszę... cokolwiek człowiek nie potrafił zrobić, demon uczyni to przecież lepiej.
Panna DeVille uwielbiała grać osobę niepozorną. Za każdym razem jednak tkwiła gdzieś w niej ta drapieżność, ta dzikość nieposkromiona, ten głód wieczny i chęć zadawania bólu. Maskowała to, była nie do rozpoznania. Któż by ją posądził teraz o takie zalety?
Uśmiechnęła się więc, jedną nogą bujając lekko w powietrzu.
- Lorien DeVille. - przedstawiła się.- Nie, nie pochodzą z tej wioski, jestem podróżniczką. - dodała jakby czytając cygance w głowie, chociaż tej cudownej zdolności akurat diabły nie posiadały, za to łatwo się było domyślić jakie ze strony cyganki mogło paść kolejne pytanie.- To interesujące.. - zaczęła i urwała na moment, bo chociaż do tej chwili bacznie przyglądała się dziewczynie, teraz oderwała od niej swe czujne spojrzenie, przenosząc je na ponurą okolicę.- I czym się zajmujecie? Zbieractwo, łowiectwo, wróżby? - pytania wydawały się proste, nie podszyte żadną dwuznacznością.
Jednak jej tak naprawdę nigdy nie wolno ufać. Lorien czasem gromadziła informacje, działała jak taki bank wieści zbierając wiadomości, które kiedyś, gdzieś, mogą jej być potrzebne. Nawet jeśli z tą dziewczyną nie zamierzała zawrzeć kontraktu.
- Jesteście zamknięci na obcych? Czy... mogłabym zobaczyć ten obóz? - głos nadal był bardzo życzliwy, może nawet zbyt uprzejmy jak na tak przypadkowo spotkaną osobę, która nagle zaczęła bardziej interesować się społecznością cyganów.
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  



Fairy Tail Path Magician



Bleach OtherWorld

Dragon Ball New Generation Reborn



Vampire Knight


Król Lew















Image and video hosting by TinyPic

Rainbow RPG



















Vampire Diaries





SnM: Naruto PBF





www.zmiennoksztaltni.wxv.pl












On-anime.pl



Projekt K7 M&A | http://k7.ubf.pl


Styl i grafika zedytowane przez Ciela Phantomhive. Uprasza się o nie kopiowanie.
Kuroshitsuji. Yana Toboso.
Strona wygenerowana w 0,29 sekundy. Zapytań do SQL: 11