Witajcie w Anglii pod koniec XIX wieku, we wspaniałej choć zarazem mrocznej i zagadkowej epoce wiktoriańskiej. Mnożą się tajemnicze przestępstwa nad którymi Scotland Yard załamuje bezradnie ręce. Londyn staje się polem kryminalnych rozgrywek i zbrodni mrożących krew w żyłach. Zaniepokojona Królowa Wiktoria uruchamia wszystkie swoje siły do tego by zwalczyć rosnącą przestępczość. Ten mroczny świat zamieszkują wspólnie z ludźmi: demony, które wykorzystując słabość człowieka zawierają kontrakty w zamian za dusze śmiertelników; anioły pragnące oczyścić plugawą ludzkość z grzechów; shinigami zaprowadzające porządek pośród problematycznych dusz, a także piekielnie zwierzęta o nieprzewidywalnej naturze. To wszystko dzieje się już poza wiedzą i poza wzrokiem zwykłych ludzi, jednak ma na ich życie ogromny wpływ. Przetrwanie w tym świecie jest prawdziwym wyzwaniem, które może okazać się przygodą na śmierć i życie.
► Login = imię i nazwisko postaci bądź tylko imię (jeśli nie ma nazwiska).
► Event Spisek rozpoczęty! Uczestników zapraszamy tutaj! Wciąż można się zapisywać.
► Obchodzimy piąte urodziny! Z tej okazji zapraszamy do udziału w plebiscycie Kryszatałowe Króliki!

POSZUKIWANIA
► Albert poszukuje przyrodniej siostry.
► Czarny Szermierz, Afuro Aphrodi Terumi i Zeno Hen poszukują różnych relacji.
► Wasil poszukuje ochotnika do sesji.
► Mark poszukuje przyjaznej duszyczki.

Październik 1889r.
Deszcz i pochmurne niebo stają się codziennym elementem krajobrazu. Temperatura będzie wynosić maksymalnie 12'C w dzień, w nocy zaś 7'C.

Poprzedni temat «» Następny temat
Wioska
Autor Wiadomość
Nancy Moron

Wydz. Żniwiarzy

Kosa śmierci: zaostrzony bumerang - Chi
Poziom życia: 100%
Dołączył: 22 Paź 2014
Posty: 200
Wysłany: 2018-03-01, 21:49   
   Multikonta: Sharon


- To mamy już wolne? - nie wiedziała czy ma się cieszyć czy szef będzie tak łaskawy, ale chwila... o czym ona myśli? Inspektor miałby okazać jej łaskę i przyznać wolne? Nie, to by zapewne przeszło do historii Instytutu jako coś niemożliwego, co jednak się dokonało. Niestety, nie ma sensu się łudzić. Szef to szef, z nim się tak łatwo nie da.- Może chociaż jakaś premia do wynagrodzenia? - na to chyba też nie miała co liczyć, ale zawsze można spróbować się upomnieć, chociaż ta sprawa w zasadzie nie była taka trudna.
To znaczy, musieli trochę się dowiedzieć, trochę poszperać, trochę popytać, ale samo wykonanie nie było takie wymagające. Mieli za przeciwników ludzi, którym w praktyce nie mogli nic zrobić, ale później pokosiło się trochę dusz. Zdaje się, że Will wezwał jeszcze jednego żniwiarza, żeby zrobił porządek z niedobitkami. No skoro tak, to panna Moron nie będzie się wtrącać, ona wcale nie była nadgorliwa.
Bumerang w jej dłoniach zniknął, zaś sama żniwiarka przeciągnęła się leniwie. Jakoś niespecjalnie interesował ją dalszy los Zielonej Czarownicy. Jakieś miejsce na tym świecie sobie znajdzie, każdy jak poszuka to znajdzie. Wszyscy zaczęli się już rozchodzić, dziewczynka ruszyła w swoją drogę ze swoim dziwacznym kamerdynerem, niebieska też ruszyła gdzieś ścieżką, więc co oni mają tu tak sterczeć?
- No wracamy. Jak Szef tak mówi, to tak musi być. - przyznała, po czym wskoczyła na gałąź jednego drzewka, przeskoczyła na drugie, zaczekała jeszcze na szacownego Inspektora i chyba tą od topora, po czym zniknęła. Chyba nie zwracała uwagi na to czy ten iluzjonista się na nich patrzy czy nie, ale jeśli tak... to zanim zasłoniły ją korony gałęzi pokazała mu język. A co! Takie ładne pożegnanie w jej stylu, prawda? Może się jeszcze kiedyś spotkają, może nie... a jak będzie im przeznaczone, że ich losy się zetkną to tak czy inaczej nastąpi to w godzinie końca jego życia.
<zt>
 
     
Lily Valver

Wydz. Żniwiarzy

Rodzina: Matka, ojciec i młodsza siostra, wszyscy żywi i nudni.
Wiek: Wygląda na ok. 20 lat
Znaki szczególne: oczy Shinigami
Ekwipunek: tabletki na ból gardła (jako przekąska), mapa (której i tak nie umie rozczytać)
Kosa śmierci: Topór o dwóch ostrzach. Może go rozdzielić na dwa jednoostrzowe berdysze.
Poziom życia: 100%
Dołączył: 04 Maj 2016
Posty: 152
Wysłany: 2018-03-02, 15:09   

Cóż, wszystko wskazywało, że faktycznie, nie ma tu nic więcej do roboty. Niby mogliby zostać i zebrać pozostałe dusze, ale skoro szef mówi, że nie… Lily nie będzie wpychać się na siłę do pracy. Jej też nie uśmiechała się zbytnio perspektywa nadgodzin. Lepiej teraz grzecznie przytaknąć i wrócić do Instytutu, bo znając szefa może on oznajmić coś w stylu, że jeśli jest taka chętna do pomocy to może tu zostać. Tego by panna Valver nie chciała, zdecydowanie. Zmierzyła wzrokiem dziewczynkę i jej lokaja. Ta dwójka chyba sobie poradzi, prawda? Wieśniacy raczej nie będą gonić ich na siłę z chęcią zabicia w zemście za spalenie wioski. A nawet jeśli… To zawsze więcej ciekawych zleceń, prawda? No i zobaczenie całego tego wydarzenia oczami lokaja mogłoby być całkiem niezłą zabawą. Mimo wszystko, tak raczej się nie stanie. Kiepskim pomysłem będzie się teraz nastawiać na takie rzeczy.
Zaczynało już świtać, to znaczyło, że spędzili w wiosce całkiem sporo czasu. To nie było dla Lily problemem. Bardziej interesowało ją, czy pozwolą im teraz chwilę odpocząć, czy od razu wyślą dalej do pracy, jakby misja była normalnym zleceniem. Instytut na pewno byłby do tego zdolny. Nawet ze swoją somnifobią panna Valver wolałaby mieć teraz chwilę przerwy. Wypadałoby się przebrać, bo paradowanie po Londynie w ubraniach pachnących dziwaczną ziołową mieszanką i dymem z pożaru byłoby co najmniej mocno podejrzane. Zwłaszcza, gdyby doszła do tego krew ze zleceń. Mimo wszystko, ludzie łatwo zapamiętują takie widoki. Mogłaby mieć potem przez to problemy, a tego wolałaby uniknąć. Chociaż jednak skoro był tu z nimi szef, mogły chyba mieć nadzieję na chwilę wolnego… Chociaż te kilkanaście minut, żeby coś zjeść.
Nie przejmowała się raczej ludźmi. Odwołała swoją kosę i przeciągnęła się, rzucając im jeszcze nieco rozbawione spojrzenie. Zabawne, że mają tuż pod nosem nadnaturalne zdarzenia i istoty, a mimo to nie są w stanie tego zauważyć. Po słowach Nancy przytaknęła lekko i ruszyła za nią, nie oglądając się już za siebie.
[z/t]
 
 
     
William T. Spears

Inspektor Wydz. Zarządzania

Ekwipunek: kosa śmierci, księga zasad shinigami
Kosa śmierci: sekator
Poziom życia: 100%
Dołączył: 19 Lip 2013
Posty: 292
Wysłany: 2018-03-02, 17:13   

- Obawiam się, że długo nie będziesz miała wolnego, Moron. - westchnął tylko odpowiadając na pytanie żniwiarki.
Kiedy zerknął w stronę wioski, którą właśnie opuścili przyszło mu zobaczyć chmurę dymu unoszącą się nad lasem. Ogień musiał się zatem szybko rozprzestrzenić, a zarówno drobna osada jak i otaczająca ją puszcza były dobrą pożywką dla płomieni. Jeśli mieszkańcy nie opanują tego niebezpieczeństwa, wyniknie zagrożenie dla dalszych wiosek, a co za tym idzie jeszcze więcej pracy dla shinigamich przy gromadzeniu dusz, tych którzy się spalili czy tych którzy udusili się od dymu. Póki co się na to nie zapowiadało, ale mogło tak nastąpić.
Zielona Czarownica ruszyła w swoją stronę. Jeśli jeszcze ją spotkają, okoliczności ich zetknięcia mogą nie być już tak przyjazne. Inspektor nie poświęcał im jednak zbytniej uwagi, ponieważ dla niego śmiertelnicy byli najbardziej interesujący w momencie obowiązkowego koszenia dusz. W pozostałych przypadkach stawali się interesujący tylko wtedy gdy przeszkadzali w pracy żniwiarzom co czasem się zdarzało gdy nagle ginęli poszukiwani przyszli denaci bądź jak tutaj pojawiało się podejrzenie udziału nadnaturalnych istot. Shinigami w innych sytuacjach nie mogli brać udziału w życiu ludzi.
- Premia jeszcze długo cie nie zobaczy. - odpowiedział na sugestię Nancy, po czym podobnie jak ona i Valver, gdy tylko znalazł się na gałęzi jednego z drzew zniknął.
Przed nim jeszcze dość pracy, bezcelowe jest dalsze zwlekanie, a pozostałą część zbiorów dusz ma już kto dokonać.
<zt>
_________________
 
     
Nicholas Leevis

Iluzjonista

Wiek: 23 lata
Poziom życia: 100%
Dołączył: 28 Sty 2018
Posty: 27
Wysłany: 2018-03-02, 21:33   
   Multikonta: Rebecca Montgomery


Kiwnął zaledwie głowa na słowa Zielonej Czarownicy. Chociaż ten tytuł z pewnością już do niej nie pasował. Okazała się tylko zdolną dziewczynką, dzieckiem ,którego umiejętności zostały wykorzystane przez chciwych dorosłych. Nie było tutaj żadnej magii, a nawet jeśli... to dla osób zupełnie niezorientowanych. Dla wielu widzów podziwiających jego sztuczki, te proste triki również były czarami, a przecież wystarczyło do tego tylko trochę umiejętności, tylko trochę wprawy i oczywiście uroku osobistego, który w zawodzie iluzjonisty był bardzo potrzebny, a czasem wręcz pełnił równie ważną rolę co i opanowanie pewnych zdolności.
Przez chwile wpatrywał się w tą odchodzącą dwójkę, aczkolwiek nie były to znane mu osoby i również wątpił aby przyszło mu jeszcze spotkać ich na swej drodze. Po całej tej przygodzie, drogi podróżników przybyłych do tajemniczej wioski rozchodziły się. Nie wiązały ich żadne bliższe relacje, w zasadzie byli dla siebie obcy, więc każdy udawał się w swoją stronę. Niebieska dziewczyna z cyrku najwyraźniej doszła już do siebie, a po objawach klątwy nie został żaden ślad. Miała szczęście. Iluzjonista kiwnął jej tylko dłonią, a gdy usłyszał głosy dwójki, która wcześniej się odłączyła, zdążył tylko uchwycić wzrokiem jak znikają za gałęziami drzew. Razem z Lily, która również ocalała przed klątwą. Druga z hałaśliwych dziewczyn pokazała mu nawet język, na co jednak nie zdążył zareagować, zaledwie unosząc brwi w zdziwieniu ku górze. I już ich nie było. Nicholas nie rozumiał co prawda za bardzo, w jakim kierunku to wyruszyli i jaką tak naprawdę rolę mieli tutaj do wypełnienia, jednak nie mógł zaprzeczyć, że było to bardzo specyficzne towarzystwo.
Sam zaś zatknął dłonie do kieszeni i zaczął się kierować w dół ścieżki, w kierunku jednej z wiosek. Nie śpieszyło mu się, aczkolwiek wolałby się teraz gdzieś przebrać, umyć, przespać... tym bardziej ucieszył się, gdy nieopodal dojrzał przejeżdżający wóz, zmierzający prawdopodobnie w stronę obrzeży miasta, jak wywnioskował z kierunku jazdy. Pomachał w stronę woźnicy, podbiegł bliżej i zagadał jegomościa, który też był ciekawy co to się dzieje za lasem, że taką chmurę dymu stamtąd widać. Iluzjonista obiecał, że mu wyjaśni jak tylko pozwoli się mu zabrać razem z nim. Oczywiście, wszystkiego opowiadać nie zamierzał, lecz zyskał dzięki temu transport i nie musiał nadwyrężać nóg.
<zt>
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi
Nie możesz pisać nowych tematów
Możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  


On-anime.pl



Projekt K7 M&A | http://k7.ubf.pl


Styl i grafika zedytowane przez Ciela Phantomhive. Uprasza się o nie kopiowanie.
Kuroshitsuji. Yana Toboso.
Strona wygenerowana w 0,53 sekundy. Zapytań do SQL: 11