Witajcie w Anglii pod koniec XIX wieku, we wspaniałej choć zarazem mrocznej i zagadkowej epoce wiktoriańskiej. Mnożą się tajemnicze przestępstwa nad którymi Scotland Yard załamuje bezradnie ręce. Londyn staje się polem kryminalnych rozgrywek i zbrodni mrożących krew w żyłach. Zaniepokojona Królowa Wiktoria uruchamia wszystkie swoje siły do tego by zwalczyć rosnącą przestępczość. Ten mroczny świat zamieszkują wspólnie z ludźmi: demony, które wykorzystując słabość człowieka zawierają kontrakty w zamian za dusze śmiertelników; anioły pragnące oczyścić plugawą ludzkość z grzechów; shinigami zaprowadzające porządek pośród problematycznych dusz, a także piekielnie zwierzęta o nieprzewidywalnej naturze. To wszystko dzieje się już poza wiedzą i poza wzrokiem zwykłych ludzi, jednak ma na ich życie ogromny wpływ. Przetrwanie w tym świecie jest prawdziwym wyzwaniem, które może okazać się przygodą na śmierć i życie.
► Login = imię i nazwisko postaci bądź tylko imię (jeśli nie ma nazwiska).
► Uczestników eventu Sekta zapraszamy tutaj! Wciąż można się zapisywać!



POSZUKIWANIA
► Albert poszukuje przyrodniej siostry.
► Czarny Szermierz, Afuro Aphrodi Terumi i Zeno Hen poszukują różnych relacji.
► Wasil poszukuje ochotnika do sesji.
► Mark poszukuje przyjaznej duszyczki.

Listopad 1889r.
Deszcz, pochmurne niebo i porywiste wiatry będą towarzyszyć nam niemal codziennie. Temperatura będzie wynosić maksymalnie 7'C w dzień, w nocy zaś 2'C.

Poprzedni temat «» Następny temat
Tobias
Autor Wiadomość
Tobias Marrone

Pomocnik szewca

Rodzina: Wychowany przez ojca i macochę. Obecnie przejął mieszkanie po zmarłej ciotce. Utrzymuje wciąż kontakt z jej córką.
Wiek: 18 lat
Znaki szczególne: Jasnowłosy okularnik o zielonych oczach.
Poziom życia: 100%
Dołączył: 21 Lut 2018
Posty: 64
Wysłany: 2018-02-28, 00:07   Tobias
   Multikonta: Brak, ale planuję!


Tobias Marrone
Człowiek
Pomocnik Szewca
18

Jasnowłosy okularnik tak streścić można całą jego aparycję. Na głowie ma burzę złotych kosmyków, które nieznacznie odstają od całości pod różnymi kątami. Przestał próbować już przygładzić to ładniej uznając, że zawsze przecież może być gorzej. Postrzępiona grzywka delikatnie opada na jego twarz nie przysłaniając oczu. Może czasem, jak wiatr zawieje pojedyncze kosmyki wpadają w kącki tych dużych, zielonych patrzałek. Oczy jeszcze trochę jak u dziecka, ale jednocześnie tak często widać w nich ponadprzeciętną dojrzałość i determinację. To jego największa słabość, bo wszystko co chciałby bardzo ukryć zawsze odbija się w jego oczach. Nos ma prosty, wargi drobne. Nie zawsze się uśmiecha kiedy mógłby albo kiedy powinien, ponoć najbardziej uśmiechają się jego oczy. Nosi okulary z grubymi oprawkami, co jest mocno związane z jego wadą wzroku. Nie może pochwalić się zbyt atletyczną budową ciała, prędzej przypomina drobne chucherko. Co prawda nie jest przesadnie chudy, aczkolwiek wąskie ramiona robią swoje. Do wysokich osób również nie należy, ledwo metr i siedemdziesiąt siedem centymetrów jak na kogoś płci męskiej nie jest to oznaką pokaźnego wzrostu. Dopełnieniem zapewne tej kruchej wydawać by się mogło kompozycji są drobne dłonie i całkiem niewielkie stopy. Przechodząc z kolei do ubioru można powiedzieć, że jest on na mocno przeciętnym poziomie. Na pewno wiele brakuje mu do bogatych strojów, ale zawsze stara się wyglądać czysto i schludnie. Gdy coś mu się rozpruje albo porwie, sam bierze igłę i nici, żeby poprawić te ubytki. Prawie zawsze ma na sobie jasną koszulę, ewentualnie zwykły ciemny podkoszulek i czarną marynarkę, która jest na niego trochę jakby za duża. Zdarza mu się zakładać krawat w paski, ale to tylko przy bardziej oficjalnych okazjach. Jego spodnie i buty wyglądają już na trochę znoszone, chociaż stara się by mimo wszystko prezentowały się estetycznie i starannie.

Gdyby miał sam siebie opisać zapewne użyłby do tego tylko jednego słowa: przeciętność. Nie uważa się za osobę, która ma prawo w jakikolwiek sposób wyróżniać się z tłumu, bardziej istnieje jako cień społeczeństwa, który od czasu do czasu okaże się komuś pomocny. Tobias dzieli się na dwie strony: tę powierzchowną i tę od głębi. Co więc można powiedzieć o zewnętrznym usposobieniu blondyna? To chłopak trochę nieśmiały, ale życzliwy i sympatycznie podchodzący do każdej osoby. Chętnie wysłucha, chętnie również porozmawia o ile nie będzie głównym tematem rozmowy. Nie jest jednak naturalną duszą towarzystwa, zazwyczaj milknie w tłumie albo woli zwyczajnie pozostać na uboczu nie rzucając się na pierwszy plan. Czasem tylko wtrąci coś od siebie, bo trzeba przyznać, że rozsądku mu nie brakuje. Patrzy na świat bardzo trzeźwo nie koloryzując ani przesadnie nie dramatyzując. Swoje robi również to, że chłonie wiedzę jak wodą gąbkę. Czyta wszystko co mu wpadnie do rąk, chociażby miała być to tylko broszurka albo ulotka. Im więcej wie, tym więcej chce wiedzieć. Szybko się uczy i potrafi spędzać całe godziny studiując materiały dla uczniów na różnych poziomach. Szczególnie interesuje go astronomia, geografia, historia i biologia, ale można by dorzucić jeszcze do tego kilka pomniejszych nauk. Jeśli może okazać się pomocny to zawsze wyciągnie do kogoś dłoń, nawet jeśli jest świadomy tego, że niewiele może zrobić. Mamy też tą bardziej wewnętrzną stronę chłopaka, której nie widać nie pierwszy rzut oka. Cierpi on na nerwicę lękową, która wykształciła się pod wpływem traumatycznych przeżyć. I chociaż jest już wolny od źródła swych problemów, zdarzają mu się nagłe napady strachu i paniki kiedy sam nie do końca potrafi określić czego się boi. Stara się w miarę swoich możliwości ukrywać tę przypadłość, chociaż nie zawsze bywa to łatwe. Tobias na pewno jest wrażliwą osobą, która łatwo gubi się w otaczającej go rzeczywistości i nie do końca wie jak poprawnie budować relacje. Jednocześnie potrafi postawić na swoim, być uparty bardziej niż osioł i wykłócać się o swoje racje. Chociaż nie przemawia do niego używanie siły fizycznej, w razie potrzeby może sięgnąć po to jako środek ostateczny. Bywa krnąbrny i pyskaty, ale to raczej w sytuacjach kiedy się zapomni albo rzeczywiście puszczą mu nerwy. Momentami wydaje się zbyt dojrzały jak na swój wiek, czasem zbyt poważny, ale i ta powaga ustępuje zwykłemu uśmiechowi na twarzy.

- Olivia Marrone (matka) - zmarła przy okazji porodu w wieku zaledwie lat dziewiętnastu. Nie zachowały się żadne jej zdjęcia, wiadomo jedynie, że była początkującą aktorką.
- Bernerad Marrone (ojciec) - obecnie lat czterdzieści dwa. Alkoholik, hazardzista i sadysta. Poznał swoją pierwszą miłość pracując w teatrze jako scenograf. Niestety z powodu częstego zaglądania do kieliszka szybko stracił pracę i musiał zadowolić się zatrudnieniem u kowala.
- Dorothy Perkins (macocha) - zaraz po śmierci matki, to ona stała się życiową partnerką Bernarda. Bezrobotna pijaczka i niespełniona tancerka estradowa. Lat czterdzieści.
- Becky Hooper (ciotka) - siostra Olivii, całkiem nie najgorsza powieściopisarka. Zmarła trzy lata temu po długiej i męczącej chorobie. Tobias odziedziczył po niej mieszkanie.
- Edith Carter (kuzynka) - zamężna już kobieta, lat dwadzieścia dwa, córka ciotki Becky. Kształciła się we Francji, gdzie zresztą obecnie mieszka wraz ze swoim mężem.

Matka zmarła przy porodzie. Szybko jednak została zastąpiona przez macochę. Nigdy nie miał okazji dowiedzieć się czy Bernard i Olivia Marrone byli dobrym małżeństwem, nigdy nie zobaczył jej twarzy nawet na zdjęciu, bo takie ponoć się nie zachowały. Nie wolno mu było zwracać się do nowej wybranki swojego ojca per "mamo". Zdarzyło mu się to kilka razy, jak każdemu nieświadomemu dziecku i po tym jak te kilka razy dostał policzek prosto w buzię, zaprzestał. Nawet taki maluch był w stanie pojąć, że najwyraźniej ta kobieta nie jest jego prawdziwą rodzicielką. Jego dom był skromnym kawałkiem przestrzeni na pograniczu biedy i poziomu całkiem średniego. Nigdy nie brakowało na alkohol, chociaż często brakowało na ubranka dla malca, nigdy nie brakowało na hazard, chociaż gdy dziecko zachorowało nie było na leki, nigdy nie brakowało na chleb i jedzenie, chociaż rzadko kiedy najadł się do syta. Interesowano się nim tyle by tylko jakoś przetrwał. Od czasu do czasu zaglądała do niego ciotka Becky - siostra jego zmarłej matki i była to jedyna osoba, która dostarczała chłopcu zabawek czy łakoci. Gdyby nie ona zapewne długie lata nie znałby smaku czekolady albo truskawek. Był jednak wówczas zbyt młody, żeby pamiętać dzisiaj jak groziła jego opiekunom sądem, jak domagała się lepszych warunków dla siostrzeńca, jak kłótniami kończyła się każda jej wizyta. Nie chcieli oddać Tobiasa. A ciocia Becky na pewno zapewniłaby mu lepszy los.

Świat powitał mnie z pretensjami. Nie byłem nikim ważnym, żeby świat w ogóle mnie zechciał. Nikt mnie nie chciał. Ale nie rozumiałem tego. Łudziłem się jeszcze, że w końcu ktoś otworzy się na mnie i ktoś się mną zainteresuje. Co ja mogłem wtedy z tego wszystkiego pojąć... wiedziałem tylko, że bardzo chce mieć kogoś dla kogo będę tą najważniejszą istotą na ziemi.

Latka mijały, a chłopiec zaczął już chodzić, coraz więcej mówił i był coraz bardziej ciekawski. Na drobne wypadki jakie zdarzały się w domu nikt nigdy nie zwracał uwagi. Przytrzasnął sobie drzwiczkami palce? To chodził z przytrzaśniętymi. Oparzył sobie brzuch wylewając na siebie wrzątek? Ryczał przez kilka godzin, a następnych kilka dni nie mógł ruszyć się z miejsca. Zdarł sobie skórę z kolana? Popłakał trochę i przestał. Innymi słowy, był coraz bardziej kłopotliwy i hałaśliwy. Bernard Marrone bardzo szybko znalazł sposób na to jak oduczyć młodego naturalnej dla każdego dziecka ciekawości. Na krzyki przecież nikt nie będzie zwracał uwagi, tutaj każda rodzina interesowała się wyłącznie sobą. A krzyczał głośno. Czasem wrzaski przeradzały się w wycie, czasem w rozpaczliwy płacz. Ale nigdy nie wołał pomocy. Jego ciało stało się materiałem. Jakby nie należało do niego. Materiał ten nosił zaczerwienione krwiaki, nosił siniaki i te zielone i te fioletowe, nosił też miejsca po przypalaniu papierosami. Stało się to pewnym rytuałem, już nie musiał niczego przeskrobać. Ojciec pracujący u kowala miał twardą rękę. Kiedy tylko miał ochotę, kiedy tylko miał pretekst, a nawet i bez tego... i właśnie wtedy narodził się strach. Przeraźliwy strach. Budził się po nocach, zaczynał piszczeć próbując wcisnąć się pod łóżko albo schować tak by już nigdy nikt go nie widział, żeby go już nigdy nikt nie skrzywdził. A ciocia Becky przychodziła coraz rzadziej.

Nie pamiętam tego wszystkiego za dobrze. Nie starałem się tego zapamiętać, ale w głowie ciagle słyszę krzyk dziecka. To jest okropne. Wwierca się w myśli, nie daje spokoju, zagłusza wszystko dookoła. I ten krzyk był początkiem lęku, którego do dziś w sobie noszę. Paraliżująca rozsądek panika stała się częścią mojego zwykłego, przeciętnego życia.

To nie trwało przez kilka tygodni czy miesięcy. Ta męczarnia rozciągała się na lata. Im był starszy tym miał większą świadomość własnej bezradności. Jedyny ratunek upatrywał w czymś, co przynosiło przynajmniej chwilowe ukojenie. Były to książki. Mieli ich w domu całkiem sporo, przypuszczalnie była to spuścizna po jego matce, bo nigdy nie widział, żeby ojciec czy macocha sięgali po jakąkolwiek z lektur. Czytał więc absolutnie wszystko, nawet po kilka razy. Nigdy nie chodził do szkoły, był samoukiem, który narzucał sobie pewne wymagania chcąc wiedzieć coraz więcej i umieć coraz więcej. Opasłe tomiska albo krótkie nowelki odciągały jego uwagę od tego co się działo i dziać będzie, dzięki nim czuł się spokojniejszy i potrafił jakoś okiełznać lęk. Z czasem to nie wystarczało, nawet całe półki uginające się pod sporą biblioteczką to było za mało. Dlatego zaczął podkradać pieniądze z domu i kupować sobie nowe książki, które chował starannie pod łóżko. Jego pierwsza wizyta w księgarni to był prawdziwy szok. Dziesięciolatek, który ekscytował się aż tak ogromną ilością lektur... pewnie dla sprzedawcy też musiał być to nie lada widok. Tylko to go ratowało przed całkowitym szaleństwem, przed tym by nie stać się przerażonym kłębkiem nerwów. Macocha nigdy nie reagowała, udawała, że nie słyszy. Jak wszyscy mieszkający wokoło.

Miałem wtedy kilka marzeń... zamknąć się w jednej z tych książek i już nigdy nie wychodzić na zewnątrz. Czasem robiłem sobie notatki z tego co przeczytałem, było też sporo lektur, które wyjaśniały wiele zjawisk, uczyły mnie jak liczyć, gdzie znaleźć na mapie Europę i jakie bitwy przegrali Francuzi. To było jedyne co miałem od życia.

Był za duży, żeby chować się pod łóżko albo do szafy. Zresztą, wszędzie tam poupychał swoje książki. Sumienie strasznie go gryzło za każdym razem gdy podbierał pieniądze z domu, aczkolwiek radość z nowej lektury potrafiła wyciszyć nawet takie grzeszki. A ponieważ był już za duży musiał stawić czoła temu czego najbardziej się bał. Zdarzało mu się uciekać w domu, ale na krótko. Nie miał szans na przeżycie jako samotny włóczęga, a na dodatek dziwnym zbiegiem okoliczności za każdym razem wpadał na policję, a ta odprowadzała go z powrotem do "rodziny". Nikt nie zwracał uwagi na siniaki. Dwa razy skończył z połamanymi rękami, dopiero wówczas macocha przestraszyła się efektów działań ojca chłopca i zaprowadziła blondyna do lekarza. Na szczęście jakoś się z tego wykaraskał. W końcu wyszło na jaw dlaczego ciotka Becky już go prawie nie odwiedza. Kobieta ciężko chorowała, a dowiedział się o tym jak dostał od niej list. Jedyny, którego ponoć nie zdołał przechwycić jego ojciec. Dzięki temu zdobył jej adres i zdołał ją odwiedzić. Nie musiał nic tłumaczyć ciotce, sam jego stan wskazywał na to co się z chłopcem dzieje. Becky zaczęła z miejsca działać poprzez swojego jedynego sługę, który chociaż w podeszłym wieku okazał się nieocenioną pomocą. Od tego czasu Tobias zamieszkał z nią dzieląc z kobietą jeden niewielki pokój, który co prawda nie opływał w luksusy, ale był i tak o niebo lepszy niż jego poprzedni dom. Przede wszystkim był bezpieczny. Ciocia postarała się poruszyć wszystkie instytucje i w końcu na mocy nakazu policji mógł już pełnoprawnie mieszkać pod nowym adresem nie obawiając się ojca, który tylko z początku robił jeszcze awantury jakby starając się odzyskać go z powrotem. Później było już tylko lepiej.

Nigdy szczęście mi nie dopisywało. Zawsze wracałem do tego własnego, niewielkego piekła. Nie wiedziałem gdzie uciec, gdzie znaleźć schronienie, nie wiedziałem nawet gdzie zacząć szukać... dopiero odnowiony kontakt z ciocią dał mi nadzieję na lepsze. Nie było to nic łatwego, ale w końcu... poczułem się wolny. To było zupełnie inne uczucie.

Sługa cioci zwany za każdym razem panem Arnoldem był dla dorastającego chłopca jak drugi ojciec, którego nigdy nie miał. Szczególnie pomocny okazał się w kształceniu Tobiasa. Z jeszcze większym entuzjazmem nadrobił on wszystkie braki wiedzy, której nie zapewniły mu książki. Jedyne co go martwiło to pogarszający się stan ciotki. Kobieta praktycznie wcale nie wychodziła z łóżka, a pan Arnold musiał usługiwać jej już w nawet najprostszych czynnościach. Idąc za jego radą, chłopak zaczął szukać pracy. Początkowo nie mógł znaleźć nic dla siebie, trudno powiedzieć żeby cokolwiek umiał, skoro nigdy nie miał do czynienia z jakimkolwiek zawodem. Roznosił więc gazety, a ostatecznie udało mu się zdobyć polecenie pracy u szewca. Jego mistrzem okazał się niejaki Charles Wood. Był to siwiejący dziadek z pasją do wykonywanej przez siebie profesji. Tobias miał wrażenie, że tylko mu zawadza i w żaden sposób nie jest w stanie wykonywać solidnie tak trudnej pracy, ale szewc miał bardzo sympatyczne usposobienie, chętnie udzielał mu wskazówek i wyjaśniał techniki zawodu. W końcu doszło do najgorszego momentu. Śmierć ciotki. Bardzo mocno to przeżył, ale o dach nad głową nie musiał się martwić, ponieważ kobieta zapisała mu w spadku całe swoje drobne mieszkanko. Od tego czasu był zdany tylko na siebie. Pan Arnold początkowo regularnie go odwiedzał, ale jako człowiek również w podeszłym wieku w końcu osiadł u siebie i to Tobias zaczął składać mu odwiedziny. Dzięki pracy u szewca był w stanie się utrzymać, chociaż czasem dokuczało mu to, że został sam. Sam ze swoim lękiem, który wiernie go nie opuszczał.

Nie mogłem uwierzyć, że wszystko zaczęło się układać. Pojawiła się normalność, której nigdy nie zaznałem, coś co było dla mnie bardzo obce, a równocześnie tak pożądane. Miałem wrażenie, że wreszcie odnalazłem swój kąt. Jedynie śmierć ciotki sprawiła mi wiele przykrości, ale potem... czułem, że coraz bardziej staję na nogach.

Ostatnie dwa lata były czasem w miarę spokojnym nie licząc kilku drobnych wydarzeń w życiu Tobiasa. Kontynuował swoją pracę u szewca nabywając coraz więcej wiedzy i doświadczenia. Oprócz tego spędzał czas na utrzymywaniu swojego mieszkania w czystości, a także pochłanianiu kolejnych książek. Pierwszym takim wydarzeniem było nawiązanie listownego kontaktu z Edith czyli córką cioci Becky, która kształciła się we Francji i tam zresztą mieszkała. Chociaż nigdy nie zobaczył jej twarzą w twarz, ta listowna przyjaźń miała dla niego bardzo duże znaczenie. Drugim takim wydarzeniem był romans Tobiasa, ponieważ wcześniej nigdy go to nie spotkało tak naprawdę. Zauroczył się on w Jerome - starszym od niego chłopaku, który bardzo często odwiedzał szewca. Nie była to zbyt długa relacja, mimo że Tobias liczył na więcej. Niestety, jego kochanek ostatecznie potraktował go dość przedmiotowo zrywając kontakt. Marrone przecierpiał to jakoś postanawiając następnym razem ostrożniej wiązać się z kimkolwiek. Lekiem na samotność okazał się wtedy przygarnięty przypadkowo kruk. Blondyn go znalazł pod kamienicą. Skrzydlaty miał poważny uraz i nie radził sobie z lataniem. Jakoś tak od karmienia przez wspólne spędzanie czasu w i tak pustej przestrzeni zaczął funkcjonować bezimienny kruk. Mimo, że odzyskał sprawność nad skrzydłami, niemal codziennie zaglądał do mieszkania Tobiasa, czasem chociażby na krótką chwilę jakby tylko chciał się przywitać. Co go czeka dalej?

Historię tworzy teraźniejszość...

- ma dość słabą głowę, dlatego unika spożywania alkoholu
- często łapie przeziębienia, organizm ma kiepską odporność
- przepada za herbatą, malinami i gorzką czekoladą
- bardzo łatwo ulega łaskotkom (okolice żeber i boki)
- szybko się męczy, dlatego nie uprawia żadnych sportów
- uwielbia zapach róż i orchidei, same kwiaty zresztą również
- nie umie pływać, niechętnie wchodzi do wody nawet do kolan
- lubi słuchać muzyki, chociaż nie gra na żadnym instrumencie
- marzy o tym by móc wyjechać kiedyś do Francji
- uwielbia nocami wpatrywać się w gwiazdy i wymyślać im własne nazwy
- chociaż jest homoseksualistą, trochę go to krępuje
- boi się dużych zwierząt jak konie czy większe psy
- kiedy tylko może ucieka w świat książek i czyta... o wszystkim
- bardzo dba o porządek, czystość i schludność mieszkania
- lubi swoją pracę i chociaż nie zarabia wiele bardzo ją ceni
- jest krótkowidzem, jego wada wzroku wynosi 2,5
- ma drobne blizny na lewej łapotce, prawym boku i biodrze
- boi się pająków
 
     
Ciel Phantomhive

Earl/Pies Królowej

Rodzina: Vincent (ojciec), Rachel (matka) - oboje nie żyją - odziedziczył po nich firmę Funtom Company; Angelina Durless (ciotka), Frances Midford (ciotka), Alexis Leon Midford (wuj), Edward Midford (kuzyn), Elizabeth Midford (kuzynka i narzeczona)
Wiek: 15 lat
Znaki szczególne: czarna opaska na prawym oku, pierścień z niebieskim brylantem na lewym kciuku, na prawej ręce rodowy sygnet
Ekwipunek: rewolwer w kieszeni
Kontrakt z: Sebastian Michaelis
Poziom życia: 100%
Dołączył: 25 Maj 2013
Posty: 1193
Wysłany: 2018-02-28, 00:28   
   Multikonta: Alexander


Przyjemnie się czytało :3 Akcept!
 
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  



Fairy Tail Path Magician



Bleach OtherWorld

Dragon Ball New Generation Reborn



Vampire Knight


Król Lew















Image and video hosting by TinyPic

Rainbow RPG



















Vampire Diaries





SnM: Naruto PBF





www.zmiennoksztaltni.wxv.pl











Eclipse



over-undertale





Northland Highschool

AbsitOmen


On-anime.pl



Projekt K7 M&A | http://k7.ubf.pl


Styl i grafika zedytowane przez Ciela Phantomhive. Uprasza się o nie kopiowanie.
Kuroshitsuji. Yana Toboso.
Strona wygenerowana w 0,1 sekundy. Zapytań do SQL: 11