Witajcie w Anglii pod koniec XIX wieku, we wspaniałej choć zarazem mrocznej i zagadkowej epoce wiktoriańskiej. Mnożą się tajemnicze przestępstwa nad którymi Scotland Yard załamuje bezradnie ręce. Londyn staje się polem kryminalnych rozgrywek i zbrodni mrożących krew w żyłach. Zaniepokojona Królowa Wiktoria uruchamia wszystkie swoje siły do tego by zwalczyć rosnącą przestępczość. Ten mroczny świat zamieszkują wspólnie z ludźmi: demony, które wykorzystując słabość człowieka zawierają kontrakty w zamian za dusze śmiertelników; anioły pragnące oczyścić plugawą ludzkość z grzechów; shinigami zaprowadzające porządek pośród problematycznych dusz, a także piekielnie zwierzęta o nieprzewidywalnej naturze. To wszystko dzieje się już poza wiedzą i poza wzrokiem zwykłych ludzi, jednak ma na ich życie ogromny wpływ. Przetrwanie w tym świecie jest prawdziwym wyzwaniem, które może okazać się przygodą na śmierć i życie.
► Login = imię i nazwisko postaci bądź tylko imię (jeśli nie ma nazwiska).
► Uczestników eventu Sekta zapraszamy tutaj! Wciąż można się zapisywać!



POSZUKIWANIA
► Albert poszukuje przyrodniej siostry.
► Czarny Szermierz, Afuro Aphrodi Terumi i Zeno Hen poszukują różnych relacji.
► Wasil poszukuje ochotnika do sesji.
► Mark poszukuje przyjaznej duszyczki.

Listopad 1889r.
Deszcz, pochmurne niebo i porywiste wiatry będą towarzyszyć nam niemal codziennie. Temperatura będzie wynosić maksymalnie 7'C w dzień, w nocy zaś 2'C.

Poprzedni temat «» Następny temat
Tobias
Autor Wiadomość
Tobias Marrone

Pomocnik szewca

Rodzina: Wychowany przez ojca i macochę. Obecnie przejął mieszkanie po zmarłej ciotce. Utrzymuje wciąż kontakt z jej córką.
Wiek: 18 lat
Znaki szczeg?lne: Jasnowłosy okularnik o zielonych oczach.
Poziom ?ycia: 100%
Dołączył: 21 Lut 2018
Posty: 64
Wysłany: 2018-02-28, 00:07   Tobias
   Multikonta: Brak, ale planuję!


Tobias Marrone
Cz?owiek
Pomocnik Szewca
18

Jasnow?osy okularnik tak stre?ci? mo?na ca?? jego aparycj?. Na g?owie ma burz? z?otych kosmyk?w, kt?re nieznacznie odstaj? od ca?o?ci pod r??nymi k?tami. Przesta? pr?bowa? ju? przyg?adzi? to ?adniej uznaj?c, ?e zawsze przecie? mo?e by? gorzej. Postrz?piona grzywka delikatnie opada na jego twarz nie przys?aniaj?c oczu. Mo?e czasem, jak wiatr zawieje pojedyncze kosmyki wpadaj? w k?cki tych du?ych, zielonych patrza?ek. Oczy jeszcze troch? jak u dziecka, ale jednocze?nie tak cz?sto wida? w nich ponadprzeci?tn? dojrza?o?? i determinacj?. To jego najwi?ksza s?abo??, bo wszystko co chcia?by bardzo ukry? zawsze odbija si? w jego oczach. Nos ma prosty, wargi drobne. Nie zawsze si? u?miecha kiedy m?g?by albo kiedy powinien, pono? najbardziej u?miechaj? si? jego oczy. Nosi okulary z grubymi oprawkami, co jest mocno zwi?zane z jego wad? wzroku. Nie mo?e pochwali? si? zbyt atletyczn? budow? cia?a, pr?dzej przypomina drobne chucherko. Co prawda nie jest przesadnie chudy, aczkolwiek w?skie ramiona robi? swoje. Do wysokich os?b r?wnie? nie nale?y, ledwo metr i siedemdziesi?t siedem centymetr?w jak na kogo? p?ci m?skiej nie jest to oznak? poka?nego wzrostu. Dope?nieniem zapewne tej kruchej wydawa? by si? mog?o kompozycji s? drobne d?onie i ca?kiem niewielkie stopy. Przechodz?c z kolei do ubioru mo?na powiedzie?, ?e jest on na mocno przeci?tnym poziomie. Na pewno wiele brakuje mu do bogatych stroj?w, ale zawsze stara si? wygl?da? czysto i schludnie. Gdy co? mu si? rozpruje albo porwie, sam bierze ig?? i nici, ?eby poprawi? te ubytki. Prawie zawsze ma na sobie jasn? koszul?, ewentualnie zwyk?y ciemny podkoszulek i czarn? marynark?, kt?ra jest na niego troch? jakby za du?a. Zdarza mu si? zak?ada? krawat w paski, ale to tylko przy bardziej oficjalnych okazjach. Jego spodnie i buty wygl?daj? ju? na troch? znoszone, chocia? stara si? by mimo wszystko prezentowa?y si? estetycznie i starannie.

Gdyby mia? sam siebie opisa? zapewne u?y?by do tego tylko jednego s?owa: przeci?tno??. Nie uwa?a si? za osob?, kt?ra ma prawo w jakikolwiek spos?b wyr??nia? si? z t?umu, bardziej istnieje jako cie? spo?ecze?stwa, kt?ry od czasu do czasu oka?e si? komu? pomocny. Tobias dzieli si? na dwie strony: t? powierzchown? i t? od g??bi. Co wi?c mo?na powiedzie? o zewn?trznym usposobieniu blondyna? To ch?opak troch? nie?mia?y, ale ?yczliwy i sympatycznie podchodz?cy do ka?dej osoby. Ch?tnie wys?ucha, ch?tnie r?wnie? porozmawia o ile nie b?dzie g??wnym tematem rozmowy. Nie jest jednak naturaln? dusz? towarzystwa, zazwyczaj milknie w t?umie albo woli zwyczajnie pozosta? na uboczu nie rzucaj?c si? na pierwszy plan. Czasem tylko wtr?ci co? od siebie, bo trzeba przyzna?, ?e rozs?dku mu nie brakuje. Patrzy na ?wiat bardzo trze?wo nie koloryzuj?c ani przesadnie nie dramatyzuj?c. Swoje robi r?wnie? to, ?e ch?onie wiedz? jak wod? g?bk?. Czyta wszystko co mu wpadnie do r?k, chocia?by mia?a by? to tylko broszurka albo ulotka. Im wi?cej wie, tym wi?cej chce wiedzie?. Szybko si? uczy i potrafi sp?dza? ca?e godziny studiuj?c materia?y dla uczni?w na r??nych poziomach. Szczeg?lnie interesuje go astronomia, geografia, historia i biologia, ale mo?na by dorzuci? jeszcze do tego kilka pomniejszych nauk. Je?li mo?e okaza? si? pomocny to zawsze wyci?gnie do kogo? d?o?, nawet je?li jest ?wiadomy tego, ?e niewiele mo?e zrobi?. Mamy te? t? bardziej wewn?trzn? stron? ch?opaka, kt?rej nie wida? nie pierwszy rzut oka. Cierpi on na nerwic? l?kow?, kt?ra wykszta?ci?a si? pod wp?ywem traumatycznych prze?y?. I chocia? jest ju? wolny od ?r?d?a swych problem?w, zdarzaj? mu si? nag?e napady strachu i paniki kiedy sam nie do ko?ca potrafi okre?li? czego si? boi. Stara si? w miar? swoich mo?liwo?ci ukrywa? t? przypad?o??, chocia? nie zawsze bywa to ?atwe. Tobias na pewno jest wra?liw? osob?, kt?ra ?atwo gubi si? w otaczaj?cej go rzeczywisto?ci i nie do ko?ca wie jak poprawnie budowa? relacje. Jednocze?nie potrafi postawi? na swoim, by? uparty bardziej ni? osio? i wyk??ca? si? o swoje racje. Chocia? nie przemawia do niego u?ywanie si?y fizycznej, w razie potrzeby mo?e si?gn?? po to jako ?rodek ostateczny. Bywa krn?brny i pyskaty, ale to raczej w sytuacjach kiedy si? zapomni albo rzeczywi?cie puszcz? mu nerwy. Momentami wydaje si? zbyt dojrza?y jak na sw?j wiek, czasem zbyt powa?ny, ale i ta powaga ust?puje zwyk?emu u?miechowi na twarzy.

- Olivia Marrone (matka) - zmar?a przy okazji porodu w wieku zaledwie lat dziewi?tnastu. Nie zachowa?y si? ?adne jej zdj?cia, wiadomo jedynie, ?e by?a pocz?tkuj?c? aktork?.
- Bernerad Marrone (ojciec) - obecnie lat czterdzie?ci dwa. Alkoholik, hazardzista i sadysta. Pozna? swoj? pierwsz? mi?o?? pracuj?c w teatrze jako scenograf. Niestety z powodu cz?stego zagl?dania do kieliszka szybko straci? prac? i musia? zadowoli? si? zatrudnieniem u kowala.
- Dorothy Perkins (macocha) - zaraz po ?mierci matki, to ona sta?a si? ?yciow? partnerk? Bernarda. Bezrobotna pijaczka i niespe?niona tancerka estradowa. Lat czterdzie?ci.
- Becky Hooper (ciotka) - siostra Olivii, ca?kiem nie najgorsza powie?ciopisarka. Zmar?a trzy lata temu po d?ugiej i m?cz?cej chorobie. Tobias odziedziczy? po niej mieszkanie.
- Edith Carter (kuzynka) - zam??na ju? kobieta, lat dwadzie?cia dwa, c?rka ciotki Becky. Kszta?ci?a si? we Francji, gdzie zreszt? obecnie mieszka wraz ze swoim m??em.

Matka zmar?a przy porodzie. Szybko jednak zosta?a zast?piona przez macoch?. Nigdy nie mia? okazji dowiedzie? si? czy Bernard i Olivia Marrone byli dobrym ma??e?stwem, nigdy nie zobaczy? jej twarzy nawet na zdj?ciu, bo takie pono? si? nie zachowa?y. Nie wolno mu by?o zwraca? si? do nowej wybranki swojego ojca per "mamo". Zdarzy?o mu si? to kilka razy, jak ka?demu nie?wiadomemu dziecku i po tym jak te kilka razy dosta? policzek prosto w buzi?, zaprzesta?. Nawet taki maluch by? w stanie poj??, ?e najwyra?niej ta kobieta nie jest jego prawdziw? rodzicielk?. Jego dom by? skromnym kawa?kiem przestrzeni na pograniczu biedy i poziomu ca?kiem ?redniego. Nigdy nie brakowa?o na alkohol, chocia? cz?sto brakowa?o na ubranka dla malca, nigdy nie brakowa?o na hazard, chocia? gdy dziecko zachorowa?o nie by?o na leki, nigdy nie brakowa?o na chleb i jedzenie, chocia? rzadko kiedy najad? si? do syta. Interesowano si? nim tyle by tylko jako? przetrwa?. Od czasu do czasu zagl?da?a do niego ciotka Becky - siostra jego zmar?ej matki i by?a to jedyna osoba, kt?ra dostarcza?a ch?opcu zabawek czy ?akoci. Gdyby nie ona zapewne d?ugie lata nie zna?by smaku czekolady albo truskawek. By? jednak w?wczas zbyt m?ody, ?eby pami?ta? dzisiaj jak grozi?a jego opiekunom s?dem, jak domaga?a si? lepszych warunk?w dla siostrze?ca, jak k??tniami ko?czy?a si? ka?da jej wizyta. Nie chcieli odda? Tobiasa. A ciocia Becky na pewno zapewni?aby mu lepszy los.

?wiat powita? mnie z pretensjami. Nie by?em nikim wa?nym, ?eby ?wiat w og?le mnie zechcia?. Nikt mnie nie chcia?. Ale nie rozumia?em tego. ?udzi?em si? jeszcze, ?e w ko?cu kto? otworzy si? na mnie i kto? si? mn? zainteresuje. Co ja mog?em wtedy z tego wszystkiego poj??... wiedzia?em tylko, ?e bardzo chce mie? kogo? dla kogo b?d? t? najwa?niejsz? istot? na ziemi.

Latka mija?y, a ch?opiec zacz?? ju? chodzi?, coraz wi?cej m?wi? i by? coraz bardziej ciekawski. Na drobne wypadki jakie zdarza?y si? w domu nikt nigdy nie zwraca? uwagi. Przytrzasn?? sobie drzwiczkami palce? To chodzi? z przytrza?ni?tymi. Oparzy? sobie brzuch wylewaj?c na siebie wrz?tek? Rycza? przez kilka godzin, a nast?pnych kilka dni nie m?g? ruszy? si? z miejsca. Zdar? sobie sk?r? z kolana? Pop?aka? troch? i przesta?. Innymi s?owy, by? coraz bardziej k?opotliwy i ha?a?liwy. Bernard Marrone bardzo szybko znalaz? spos?b na to jak oduczy? m?odego naturalnej dla ka?dego dziecka ciekawo?ci. Na krzyki przecie? nikt nie b?dzie zwraca? uwagi, tutaj ka?da rodzina interesowa?a si? wy??cznie sob?. A krzycza? g?o?no. Czasem wrzaski przeradza?y si? w wycie, czasem w rozpaczliwy p?acz. Ale nigdy nie wo?a? pomocy. Jego cia?o sta?o si? materia?em. Jakby nie nale?a?o do niego. Materia? ten nosi? zaczerwienione krwiaki, nosi? siniaki i te zielone i te fioletowe, nosi? te? miejsca po przypalaniu papierosami. Sta?o si? to pewnym rytua?em, ju? nie musia? niczego przeskroba?. Ojciec pracuj?cy u kowala mia? tward? r?k?. Kiedy tylko mia? ochot?, kiedy tylko mia? pretekst, a nawet i bez tego... i w?a?nie wtedy narodzi? si? strach. Przera?liwy strach. Budzi? si? po nocach, zaczyna? piszcze? pr?buj?c wcisn?? si? pod ???ko albo schowa? tak by ju? nigdy nikt go nie widzia?, ?eby go ju? nigdy nikt nie skrzywdzi?. A ciocia Becky przychodzi?a coraz rzadziej.

Nie pami?tam tego wszystkiego za dobrze. Nie stara?em si? tego zapami?ta?, ale w g?owie ciagle s?ysz? krzyk dziecka. To jest okropne. Wwierca si? w my?li, nie daje spokoju, zag?usza wszystko dooko?a. I ten krzyk by? pocz?tkiem l?ku, kt?rego do dzi? w sobie nosz?. Parali?uj?ca rozs?dek panika sta?a si? cz??ci? mojego zwyk?ego, przeci?tnego ?ycia.

To nie trwa?o przez kilka tygodni czy miesi?cy. Ta m?czarnia rozci?ga?a si? na lata. Im by? starszy tym mia? wi?ksz? ?wiadomo?? w?asnej bezradno?ci. Jedyny ratunek upatrywa? w czym?, co przynosi?o przynajmniej chwilowe ukojenie. By?y to ksi??ki. Mieli ich w domu ca?kiem sporo, przypuszczalnie by?a to spu?cizna po jego matce, bo nigdy nie widzia?, ?eby ojciec czy macocha si?gali po jak?kolwiek z lektur. Czyta? wi?c absolutnie wszystko, nawet po kilka razy. Nigdy nie chodzi? do szko?y, by? samoukiem, kt?ry narzuca? sobie pewne wymagania chc?c wiedzie? coraz wi?cej i umie? coraz wi?cej. Opas?e tomiska albo kr?tkie nowelki odci?ga?y jego uwag? od tego co si? dzia?o i dzia? b?dzie, dzi?ki nim czu? si? spokojniejszy i potrafi? jako? okie?zna? l?k. Z czasem to nie wystarcza?o, nawet ca?e p??ki uginaj?ce si? pod spor? biblioteczk? to by?o za ma?o. Dlatego zacz?? podkrada? pieni?dze z domu i kupowa? sobie nowe ksi??ki, kt?re chowa? starannie pod ???ko. Jego pierwsza wizyta w ksi?garni to by? prawdziwy szok. Dziesi?ciolatek, kt?ry ekscytowa? si? a? tak ogromn? ilo?ci? lektur... pewnie dla sprzedawcy te? musia? by? to nie lada widok. Tylko to go ratowa?o przed ca?kowitym szale?stwem, przed tym by nie sta? si? przera?onym k??bkiem nerw?w. Macocha nigdy nie reagowa?a, udawa?a, ?e nie s?yszy. Jak wszyscy mieszkaj?cy woko?o.

Mia?em wtedy kilka marze?... zamkn?? si? w jednej z tych ksi??ek i ju? nigdy nie wychodzi? na zewn?trz. Czasem robi?em sobie notatki z tego co przeczyta?em, by?o te? sporo lektur, kt?re wyja?nia?y wiele zjawisk, uczy?y mnie jak liczy?, gdzie znale?? na mapie Europ? i jakie bitwy przegrali Francuzi. To by?o jedyne co mia?em od ?ycia.

By? za du?y, ?eby chowa? si? pod ???ko albo do szafy. Zreszt?, wsz?dzie tam poupycha? swoje ksi??ki. Sumienie strasznie go gryz?o za ka?dym razem gdy podbiera? pieni?dze z domu, aczkolwiek rado?? z nowej lektury potrafi?a wyciszy? nawet takie grzeszki. A poniewa? by? ju? za du?y musia? stawi? czo?a temu czego najbardziej si? ba?. Zdarza?o mu si? ucieka? w domu, ale na kr?tko. Nie mia? szans na prze?ycie jako samotny w??cz?ga, a na dodatek dziwnym zbiegiem okoliczno?ci za ka?dym razem wpada? na policj?, a ta odprowadza?a go z powrotem do "rodziny". Nikt nie zwraca? uwagi na siniaki. Dwa razy sko?czy? z po?amanymi r?kami, dopiero w?wczas macocha przestraszy?a si? efekt?w dzia?a? ojca ch?opca i zaprowadzi?a blondyna do lekarza. Na szcz??cie jako? si? z tego wykaraska?. W ko?cu wysz?o na jaw dlaczego ciotka Becky ju? go prawie nie odwiedza. Kobieta ci??ko chorowa?a, a dowiedzia? si? o tym jak dosta? od niej list. Jedyny, kt?rego pono? nie zdo?a? przechwyci? jego ojciec. Dzi?ki temu zdoby? jej adres i zdo?a? j? odwiedzi?. Nie musia? nic t?umaczy? ciotce, sam jego stan wskazywa? na to co si? z ch?opcem dzieje. Becky zacz??a z miejsca dzia?a? poprzez swojego jedynego s?ug?, kt?ry chocia? w podesz?ym wieku okaza? si? nieocenion? pomoc?. Od tego czasu Tobias zamieszka? z ni? dziel?c z kobiet? jeden niewielki pok?j, kt?ry co prawda nie op?ywa? w luksusy, ale by? i tak o niebo lepszy ni? jego poprzedni dom. Przede wszystkim by? bezpieczny. Ciocia postara?a si? poruszy? wszystkie instytucje i w ko?cu na mocy nakazu policji m?g? ju? pe?noprawnie mieszka? pod nowym adresem nie obawiaj?c si? ojca, kt?ry tylko z pocz?tku robi? jeszcze awantury jakby staraj?c si? odzyska? go z powrotem. P??niej by?o ju? tylko lepiej.

Nigdy szcz??cie mi nie dopisywa?o. Zawsze wraca?em do tego w?asnego, niewielkego piek?a. Nie wiedzia?em gdzie uciec, gdzie znale?? schronienie, nie wiedzia?em nawet gdzie zacz?? szuka?... dopiero odnowiony kontakt z cioci? da? mi nadziej? na lepsze. Nie by?o to nic ?atwego, ale w ko?cu... poczu?em si? wolny. To by?o zupe?nie inne uczucie.

S?uga cioci zwany za ka?dym razem panem Arnoldem by? dla dorastaj?cego ch?opca jak drugi ojciec, kt?rego nigdy nie mia?. Szczeg?lnie pomocny okaza? si? w kszta?ceniu Tobiasa. Z jeszcze wi?kszym entuzjazmem nadrobi? on wszystkie braki wiedzy, kt?rej nie zapewni?y mu ksi??ki. Jedyne co go martwi?o to pogarszaj?cy si? stan ciotki. Kobieta praktycznie wcale nie wychodzi?a z ???ka, a pan Arnold musia? us?ugiwa? jej ju? w nawet najprostszych czynno?ciach. Id?c za jego rad?, ch?opak zacz?? szuka? pracy. Pocz?tkowo nie m?g? znale?? nic dla siebie, trudno powiedzie? ?eby cokolwiek umia?, skoro nigdy nie mia? do czynienia z jakimkolwiek zawodem. Roznosi? wi?c gazety, a ostatecznie uda?o mu si? zdoby? polecenie pracy u szewca. Jego mistrzem okaza? si? niejaki Charles Wood. By? to siwiej?cy dziadek z pasj? do wykonywanej przez siebie profesji. Tobias mia? wra?enie, ?e tylko mu zawadza i w ?aden spos?b nie jest w stanie wykonywa? solidnie tak trudnej pracy, ale szewc mia? bardzo sympatyczne usposobienie, ch?tnie udziela? mu wskaz?wek i wyja?nia? techniki zawodu. W ko?cu dosz?o do najgorszego momentu. ?mier? ciotki. Bardzo mocno to prze?y?, ale o dach nad g?ow? nie musia? si? martwi?, poniewa? kobieta zapisa?a mu w spadku ca?e swoje drobne mieszkanko. Od tego czasu by? zdany tylko na siebie. Pan Arnold pocz?tkowo regularnie go odwiedza?, ale jako cz?owiek r?wnie? w podesz?ym wieku w ko?cu osiad? u siebie i to Tobias zacz?? sk?ada? mu odwiedziny. Dzi?ki pracy u szewca by? w stanie si? utrzyma?, chocia? czasem dokucza?o mu to, ?e zosta? sam. Sam ze swoim l?kiem, kt?ry wiernie go nie opuszcza?.

Nie mog?em uwierzy?, ?e wszystko zacz??o si? uk?ada?. Pojawi?a si? normalno??, kt?rej nigdy nie zazna?em, co? co by?o dla mnie bardzo obce, a r?wnocze?nie tak po??dane. Mia?em wra?enie, ?e wreszcie odnalaz?em sw?j k?t. Jedynie ?mier? ciotki sprawi?a mi wiele przykro?ci, ale potem... czu?em, ?e coraz bardziej staj? na nogach.

Ostatnie dwa lata by?y czasem w miar? spokojnym nie licz?c kilku drobnych wydarze? w ?yciu Tobiasa. Kontynuowa? swoj? prac? u szewca nabywaj?c coraz wi?cej wiedzy i do?wiadczenia. Opr?cz tego sp?dza? czas na utrzymywaniu swojego mieszkania w czysto?ci, a tak?e poch?anianiu kolejnych ksi??ek. Pierwszym takim wydarzeniem by?o nawi?zanie listownego kontaktu z Edith czyli c?rk? cioci Becky, kt?ra kszta?ci?a si? we Francji i tam zreszt? mieszka?a. Chocia? nigdy nie zobaczy? jej twarz? w twarz, ta listowna przyja?? mia?a dla niego bardzo du?e znaczenie. Drugim takim wydarzeniem by? romans Tobiasa, poniewa? wcze?niej nigdy go to nie spotka?o tak naprawd?. Zauroczy? si? on w Jerome - starszym od niego ch?opaku, kt?ry bardzo cz?sto odwiedza? szewca. Nie by?a to zbyt d?uga relacja, mimo ?e Tobias liczy? na wi?cej. Niestety, jego kochanek ostatecznie potraktowa? go do?? przedmiotowo zrywaj?c kontakt. Marrone przecierpia? to jako? postanawiaj?c nast?pnym razem ostro?niej wi?za? si? z kimkolwiek. Lekiem na samotno?? okaza? si? wtedy przygarni?ty przypadkowo kruk. Blondyn go znalaz? pod kamienic?. Skrzydlaty mia? powa?ny uraz i nie radzi? sobie z lataniem. Jako? tak od karmienia przez wsp?lne sp?dzanie czasu w i tak pustej przestrzeni zacz?? funkcjonowa? bezimienny kruk. Mimo, ?e odzyska? sprawno?? nad skrzyd?ami, niemal codziennie zagl?da? do mieszkania Tobiasa, czasem chocia?by na kr?tk? chwil? jakby tylko chcia? si? przywita?. Co go czeka dalej?

Histori? tworzy tera?niejszo??...

- ma do?? s?ab? g?ow?, dlatego unika spo?ywania alkoholu
- cz?sto ?apie przezi?bienia, organizm ma kiepsk? odporno??
- przepada za herbat?, malinami i gorzk? czekolad?
- bardzo ?atwo ulega ?askotkom (okolice ?eber i boki)
- szybko si? m?czy, dlatego nie uprawia ?adnych sport?w
- uwielbia zapach r?? i orchidei, same kwiaty zreszt? r?wnie?
- nie umie p?ywa?, niech?tnie wchodzi do wody nawet do kolan
- lubi s?ucha? muzyki, chocia? nie gra na ?adnym instrumencie
- marzy o tym by m?c wyjecha? kiedy? do Francji
- uwielbia nocami wpatrywa? si? w gwiazdy i wymy?la? im w?asne nazwy
- chocia? jest homoseksualist?, troch? go to kr?puje
- boi si? du?ych zwierz?t jak konie czy wi?ksze psy
- kiedy tylko mo?e ucieka w ?wiat ksi??ek i czyta... o wszystkim
- bardzo dba o porz?dek, czysto?? i schludno?? mieszkania
- lubi swoj? prac? i chocia? nie zarabia wiele bardzo j? ceni
- jest kr?tkowidzem, jego wada wzroku wynosi 2,5
- ma drobne blizny na lewej ?apotce, prawym boku i biodrze
- boi si? paj?k?w
 
     
Ciel Phantomhive

Earl/Pies Królowej

Rodzina: Vincent (ojciec), Rachel (matka) - oboje nie żyją - odziedziczył po nich firmę Funtom Company; Angelina Durless (ciotka), Frances Midford (ciotka), Alexis Leon Midford (wuj), Edward Midford (kuzyn), Elizabeth Midford (kuzynka i narzeczona)
Wiek: 15 lat
Znaki szczeg?lne: czarna opaska na prawym oku, pierścień z niebieskim brylantem na lewym kciuku, na prawej ręce rodowy sygnet
Ekwipunek: rewolwer w kieszeni
Kontrakt z: Sebastian Michaelis
Poziom ?ycia: 100%
Dołączył: 25 Maj 2013
Posty: 1195
Wysłany: 2018-02-28, 00:28   
   Multikonta: Alexander


Przyjemnie si? czyta?o :3 Akcept!
 
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  



Fairy Tail Path Magician



Bleach OtherWorld

Dragon Ball New Generation Reborn



Vampire Knight


Król Lew















Image and video hosting by TinyPic

Rainbow RPG



















Vampire Diaries





SnM: Naruto PBF





www.zmiennoksztaltni.wxv.pl











Eclipse



over-undertale





Northland Highschool

AbsitOmen


On-anime.pl



Projekt K7 M&A | http://k7.ubf.pl


Styl i grafika zedytowane przez Ciela Phantomhive. Uprasza się o nie kopiowanie.
Kuroshitsuji. Yana Toboso.
Strona wygenerowana w 0,67 sekundy. Zapytań do SQL: 11