Witajcie w Anglii pod koniec XIX wieku, we wspaniałej choć zarazem mrocznej i zagadkowej epoce wiktoriańskiej. Mnożą się tajemnicze przestępstwa nad którymi Scotland Yard załamuje bezradnie ręce. Londyn staje się polem kryminalnych rozgrywek i zbrodni mrożących krew w żyłach. Zaniepokojona Królowa Wiktoria uruchamia wszystkie swoje siły do tego by zwalczyć rosnącą przestępczość. Ten mroczny świat zamieszkują wspólnie z ludźmi: demony, które wykorzystując słabość człowieka zawierają kontrakty w zamian za dusze śmiertelników; anioły pragnące oczyścić plugawą ludzkość z grzechów; shinigami zaprowadzające porządek pośród problematycznych dusz, a także piekielnie zwierzęta o nieprzewidywalnej naturze. To wszystko dzieje się już poza wiedzą i poza wzrokiem zwykłych ludzi, jednak ma na ich życie ogromny wpływ. Przetrwanie w tym świecie jest prawdziwym wyzwaniem, które może okazać się przygodą na śmierć i życie.
► Login = imię i nazwisko postaci bądź tylko imię (jeśli nie ma nazwiska).
► Uczestników eventu Sekta zapraszamy tutaj! Wciąż można się zapisywać!



POSZUKIWANIA
► Albert poszukuje przyrodniej siostry.
► Czarny Szermierz, Afuro Aphrodi Terumi i Zeno Hen poszukują różnych relacji.
► Wasil poszukuje ochotnika do sesji.
► Mark poszukuje przyjaznej duszyczki.

Listopad 1889r.
Deszcz, pochmurne niebo i porywiste wiatry będą towarzyszyć nam niemal codziennie. Temperatura będzie wynosić maksymalnie 7'C w dzień, w nocy zaś 2'C.

Poprzedni temat «» Następny temat
Wioska
Autor Wiadomość
Afuro Aphrodi Terumi


Rodzina: Nie pamięta
Wiek: Wieczność to za mało
Znaki szczeg?lne: Charakterystyczny wyraz twarzy i spojrzenie przypisane tylko jemu, nikt na świecie i po za nim nie posiada nawet w podobie czegoś tak subtelnego jak on. Można powiedzieć że sama jego czystość jest znakiem rozpoznawczym ponieważ prócz ubrania ma na prawde nie wiele przedmiotów martwych.
Ekwipunek: Jedyna broń to nakładki na dłonie z ostrzymi zakończeniami jak w szponach, są na nich dziwne zapiski w zapomnianym dawnym języku, pobłopobłogosławiona.
Poziom ?ycia: 100%
Dołączył: 27 Paź 2017
Posty: 43
Skąd: Z nieskończoności
Wysłany: 2018-02-11, 11:02   
   Multikonta: Czarny Szermierz


Afuro dok?adnie s?ucha? s??w m?odej panienki, by? tu? obok i nie zawaha? si? puki co u?ywa? swojego nader wysokiego tonu. Nie by?o to na miejscu, wola? milcze? i wbija? sobie w pami?? poszczeg?lne wa?niejsze i te mniej wa?niejsze informacje, chocia? w tej sytuacji chyba wszystkie by?y bardzo istotne. Nie by?o o co pyta?, wszystkie jego rozbie?no?ci by?y od razu regulowane kiedy towarzysz? grupy zacz?li wypytywa? przyw?dczynie w sumie o wszystko co tylko si? da?o. I zapewne to nie koniec, zaraz kto? mo?e jeszcze wyskoczy niespodziewanie z jakim? dziwnym tematem do rozm?w. Dosiad? si? do sto?u tak jak zostali wszyscy zaproszeni. Kulturalnie poczyni? wszystkie czynno?ci przed posi?kiem, za du?o by?o by opisywa?. Po prostu kiedy ju? by? got?w do dalszych rozm?w i posi?ku rozejrza? si? po s?u??cych z przek?skami. Aby dalej dzia?a? musieli mie? si??, z tego wszystkiego jego apetyt chyba si? troch? st?pi?, m?wi si? trudno i gna si? na prz?d. Nigdy wstecz, ani w ty?. Owoc powinien wystarczy?, mo?e co? na s?ono? Tak czy siak, wyb?r nie zaj?? mu d?ugo, po prostu wzi?? to co wydawa?o mu si? najbardziej po?ywne i kiedy ju? pierwsza osoba przy stole rozpocz??a posi?ek to i on spokojnie spo?y? swoje danie. Nigdy nie pokazywa? czy mu smakuje czy nie, to by?o teraz najmniej wa?ne. Nadal czuwa?, nas?uchiwa?, na pewno jeszcze co? wa?nego tu padnie.
_________________
Choćbym kroczył ciemną doliną, zła się nie ulękne.
 
     
William T. Spears

Inspektor Wydz. Zarządzania

Ekwipunek: kosa śmierci, księga zasad shinigami
Kosa ?mierci: sekator
Poziom ?ycia: 100%
Dołączył: 19 Lip 2013
Posty: 299
Wysłany: 2018-02-11, 16:48   

Inspektor wszed? do ?rodka, podobnie jak pozostali i chocia? wn?trze tej willi na pewno by?o do?? interesuj?ce, to jednak oszcz?dzi? sobie ogl?dania na boki, aby skupi? si? na celu ich wizyty. To nie by?o tylko skorzystanie z zaproszenie ofiarowanego im przez dziewczynk? pe?ni?c? funkcj? nadzorcy tej wioski, ale mo?liwo?? bli?szego zapoznania si? z histori? tej okolicy i lepszego zbadania ca?ej sprawy. William w og?le nie traktowa? tego jako jakie? przygody, a wy??cznie podchodzi? do wszystkich okoliczno?ci jako do pracy. On pracy praktycznie nie opuszcza? i cz?sto podejmowa? si? dodatkowych obowi?zk?w aby zapewni? sprawne funkcjonowanie Instytutu. To wszystko nie by?o tak proste jak zwyk?emu ?miertelnikowi si? mog?o wydawa?, bo z tej pracy nie mo?na by?o zrezygnowa?... ona ci?gn??a si? nieustannie przez kolejne dni, miesi?ce, lata i wieki.
Tym samym skupi? wzrok na prowadz?cym ich m??czy?nie i gospodyni. Zatrzyma? si? przy stole gdy weszli do jadalni, ale nie usiad? przy stole i nie skorzysta? z pocz?stunku przynoszonego przez s?u?b? Zielonej Czarownicy. Anio? co prawda nie zareagowa? na jego s?owa, ale to ju? nie interesowa?o shinigamiego.
- Twoi mieszka?cy zdaje si?, ?e r?wnie? s? nara?eni na atak wilko?ak?w. - stwierdzi? spogl?daj?c w jej stron?.
William domy?la? si?, ?e cena za prowizoryczn? ochron? wioski musi by? wysoka. Nie uznawa? tego dobitnie za prawd?, ale niew?tpliwie za t? histori? kry?y si? prawdziwe okoliczno?ci, kt?re mia?y wp?yw na takie, a nie inne ukszta?towanie tej osady i spo?eczno?ci.
- Moron, nie jeste?my na uczcie. - zwr?ci? si? do niej zauwa?aj?c ?e jego podw?adna zd??y?a si? ju? tu rozgo?ci?, aczkolwiek by?o jeszcze za wcze?nie, ?eby ju? podejmowa? decyzje co maj? zrobi?, brakowa?o kilku element?w tej uk?adanki, a ich zdobycie i po??czenie mo?e nie nast?pi? tylko przez pozyskanie informacji od tej dziewczynki. Ukradkiem William zerkn?? w stron? okna. To w?tpliwe, ?e Zielona Czarownica pozwoli im na opuszczenie swojego dworu, po to aby mogli si? rozejrze? po okolicy. Pr?dzej wola?aby mie? ich na oku, w ko?cu nie byli na swoim terytorium, a w obr?bie osady, kt?ra nie przywita?a ich zbyt ugodowo. Musieli wi?c zachowa? ostro?no?? nawet w kontakcie z t? dziewczynk?.
_________________
 
     
Nicholas Leevis

Iluzjonista

Wiek: 23 lata
Poziom ?ycia: 100%
Dołączył: 28 Sty 2018
Posty: 35
Wysłany: 2018-02-11, 21:19   
   Multikonta: Rebecca Montgomery


- Brak m??czyzn? - uni?s? pytaj?co brwi spogl?daj?c ze zdumieniem na dziewczynk?, a potem jeszcze bardziej zdziwionym spojrzeniem obrzucaj?c jej lokaja, kt?ry wed?ug s??w tej panienki musia? by? jedynym osobnikiem p?ci m?skiej w ca?ej tej wiosce... i w ten oto spos?b iluzjonista poj?cia nie mia? czy Wolfowi nale?y wsp??czu? czy mo?e zazdro?ci?, ?e ma dost?p do tak licznej grupy niewiast i wcale nie musi si? obawia?, ?e zaraz pogoni go jaki? m?? za romans z jego ?on?. - Pierwszy raz co? takiego spotykam... - gdy weszli do willi dziewczynki, zdj?? kapelusz i w pewnym roztargnieniu podrapa? si? po swojej jasnej czuprynie nie mog?c jako? wyj?? z tego niedowierzania, kt?re go ow?adn??o na wie?? o tym i dalej p?dz?ce wyobra?enia jak ?ycie w takiej wiosce mo?e wygl?da?.
Potem jednak zerkn?? na wystr?j posiad?o?ci staraj?c si? ca?y czas s?ucha? wyja?nie? Zielonej Wied?my, kt?ra wydawa?a si? ca?kiem autentyczn? osob?. Nie znajdywa? powodu dla kt?rego ta zupe?nie nieznana im os?bka mia?a by k?ama? czy pr?bowa? zwie?? ich w pole. Mimo to historia, kt?r? to dziecko przedstawi?o wydawa?a si? do?? fantastyczna. Mo?liwe, ?e kto? nakarmi? Zielon? Czarownic? tymi bajkami, a dziecko lekkomy?lnie da?o wiar?, ale kto i jaki mia?by w tym pow?d? Tego ju? iluzjonista nie potrafi? w tym momencie rozgry??.
Gdy znale?li si? w jadalni usiad? przy stole, sw?j bia?y kapelusz odk?adaj?c na bok, ale nie tkn?? niczego z ofiarowywanego im jedzenia. Nie dlatego, ?e podejrzewa? ich o pr?b? otrucia, ale zwyczajnie na nic specjalnego nie mia? ochoty. Poza tym, to by?o do?? dziwne uczucie wiedzie?, ?e us?uguje im jedyny m??czyzna mieszkaj?cy w tej osadzie.
- Wie?ci o tej miazmie potwierdzaj? si? z tym co wiemy o chorobie tej dw?jki arystokrat?w... - potar? kciukiem podbr?dek, przebiegaj?c wzrokiem po zgromadzonych.- Nikt z was ni chodzi nigdy do lasu, prawda? A do wioski celowo tak trudno dotrze?... - zapyta?, a cz??ciowo i stwierdzi? z pewnym namys?em w g?osie, bo rzadko zdarzy?o mu si? wpada? w postaw? absolutnej powagi, ale nie raz i nie daw musia? si? ju? nag?owi? jak wyj?? z jakich? tarapat?w i uratowa? swoja sk?r?.
To wszystko sprawia?o wra?enie grubymi ni?mi szyte. Jak Nicholas przypuszcza? ta kl?twa mo?e by? zas?on? dymn? dla czego?, ale to wszystko by?o tylko lu?nymi przypuszczeniami wysnutymi na podstawie posiadanych informacji. Poza tym nie wiedzieli zbyt wiele opr?cz tego, ?e poza t? will? mog? natkn?? si? na niezadowolone z ich pobytu osadniczki i znowu wej?? z tymi kobietami w konflikt.
 
     
MG


Dołączył: 26 Maj 2013
Posty: 391
Wysłany: 2018-02-11, 22:26   

- Obawiamy si?, ?e obcy ?ci?gn? na nas gniew wilko?ak?w. Mog? oni potraktowa? to jako z?amanie umowy, a wtedy zap?acimy wszyscy. - wyja?ni?a Zielona Czarownica sama te? cz?stuj?c si? babeczk?. - Magicznych. Jako czarownica czasem pos?uguj? si? magicznymi ksi?gami. - odpowiedzia?a pogryzaj?c smako?yk. - Och... to fascynuj?ce! Jaka szkoda, ?e nigdy o was nie s?ysza?am. - dziewczynka wyra?nie podekscytowa?a si? na wie?? o istnieniu i funkcji bog?w ?mierci. - Musimy chodzi? do lasu, bo inaczej zabrak?oby nam po?ywienia, ale w ko?cu nie na darmo jestem wied?m?. Wytwarzam specjalne amulety, kt?re chroni? mieszka?c?w wioski przed miazm? wilko?ak?w. Bez tych talizman?w byliby oni nara?eni na takie samo dzia?anie kl?twy jak inni. - spojrza?a na zebranych.- Ca?y czas pracuje nad umocnieniem mocy talizman?w. Mo?e kiedy si? to uda b?dziemy wolni od umowy z wilko?akami. Nawet ja nie mog? zmieni? jej warunk?w. To co zosta?o zawarte przez moj? przodkini? zosta?o przypiecz?towane na wieki. Dla wilko?ak?w to korzystne, dla nas mniej. - spojrza?a w stron? okna, gdzie wyra?nie wida? by?o, ze na zewn?trz zapad? ju? zmrok.- Nie. Nie s?ysza?am o ?adnych innych stworzeniach, chyba, ?e Wolf wie co? na ten temat, ale on mi zawsze wszystko m?wi. - wr?ci?a do nich wzrokiem.- Noc nadchodzi. Wolf zaprowadzi was do pokoi. Prosz?, odejdzie rano, ?eby nie nara?a? wioski. - skierowa?a si? do nich z absolutn? powag?, a jej s?u??cy sk?oni? si? przed ni? w p??.
- Prosz? za mn?. - odezwa? si? do przyby?ych, prowadz?c ich nast?pnie kr?tymi schodami na g?r?, gdzie znajdowa? si? korytarz od kt?rego odchodzi?y drzwi na kilka pokoi.
Kamerdyner otworzy? dwa pomieszczenia urz?dzone jak skromne, ale eleganckie sypialnie, wyposa?one po trzy ???ka i schludne, wygl?daj?ce na niemal nieu?ywane umeblowanie.- Mi?ej nocy. - po?egna? si? z nimi i zszed? na d?l.
 
     
Elanor Blue

Cyrkowiec

Rodzina: nie żyje
Wiek: 17 lat
Znaki szczeg?lne: niebiesko mi
Poziom ?ycia: 100%
Dołączył: 10 Paź 2013
Posty: 241
Wysłany: 2018-02-11, 22:47   
   Multikonta: Tamara Arven


Niebieska by?a coraz bardziej zaskoczona tym wszystkim co us?ysza?a. Jako? nie potrafi?a sobie tego do ko?ca pouk?ada?. Znalaz?a si? w dziwnej wiosce zamieszkiwanej tylko przez kobiety. Jedynym m??czyzn? by? tutaj s?u??cy Zielonej Czarownicy, kt?ra by?a tutaj w?adc? tej osady, ale tak naprawd? wszyscy byli uzale?nieni od wilko?ak?w. Na to wygl?da?o, ale Elanor nie widzia?a tu b?d? co b?d? jeszcze ?adnego wilko?aka, wi?c trudno jej tylko na podstawie s??w wysnu? wnioski, ?e rzeczywi?cie jakie? takie potwory istniej?.
Skin??a g?ow?, ale milcza?a. Nie chcia?a bowiem zabiera? g?osu w sprawie, bo wiedzia?a, ?e to wszystko to powa?na rzecz. Potem uda?a si? za s?u??cym na g?r?, gdzie mieli dosta? swoje pokoje i zatrzyma?a si? tam.
- Co robimy? - zapyta?a pozosta?ych, gdy ju? zostali sami.
Ona sama by?a troch? niezorientowana, no i nie czu?a si? na tyle pewnie, ?eby tak o wszystkim decydowa?. Nie uwa?a?a nawet, ?eby jej pomys?y mog?y okaza? si? skuteczne.- Mo?e powinni?my i?? za nim. - mia?a tu na my?li kamerdynera, ale ta sugestia wypowiedziana by?a przez ni? cicho i bez przekonania, bo sama akrobatka daleka by?a od stwierdzenia, ?e to doprowadzi?oby ich do rozwi?zania tej tajemnicy.
 
     
Afuro Aphrodi Terumi


Rodzina: Nie pamięta
Wiek: Wieczność to za mało
Znaki szczeg?lne: Charakterystyczny wyraz twarzy i spojrzenie przypisane tylko jemu, nikt na świecie i po za nim nie posiada nawet w podobie czegoś tak subtelnego jak on. Można powiedzieć że sama jego czystość jest znakiem rozpoznawczym ponieważ prócz ubrania ma na prawde nie wiele przedmiotów martwych.
Ekwipunek: Jedyna broń to nakładki na dłonie z ostrzymi zakończeniami jak w szponach, są na nich dziwne zapiski w zapomnianym dawnym języku, pobłopobłogosławiona.
Poziom ?ycia: 100%
Dołączył: 27 Paź 2017
Posty: 43
Skąd: Z nieskończoności
Wysłany: 2018-02-12, 05:44   
   Multikonta: Czarny Szermierz


Anio? pos?ucha? do ko?ca s??w m?wczyni, potem uda? si? na g?r? zaraz za niebiesk? dziewczyn?. Ponownie spojrza? na ni?, kiedy wypowiedzia?a si? na temat tego co dalej zrobi?. R?wnie cicho odpar?, tak by nie daj b?g kamerdyner tego nie us?ysza?. To miejsce by?o 2 nie zdziwi?by si? gdyby kto? ich pods?uchiwa?. -My?lisz, ?e kamerdyner macza? w tym palce? W sumie to jedyny m??czyzna mia?by swoje powody... - Tutaj niczego nie mo?na by?o wykluczy?, to ich jedyna poszlaka. Co je?li jednak wszystko sko?czy si? niczym? I w dodatku jeszcze ich przy?api?, wtedy to na pewno b?dzie nieprzyjemnie. Jeszcze chwil? zaczeka? na odpowied? dziewczyny, potem popatrzy? na reakcje reszty tej nietypowej dru?yny. Oby tylko nie by?o czego? takiego, ?e ka?dy pujdzie w innym kierunku. To by by?o po prostu niedo?eczn?, ju? chyba nic go wtedy nie zdziwi. Rzadko kiedy zabiera? g?os, ale skoro maj? razem to odkry? to troch? otwarto?ci si? przyda. Wida? by?o po nim tylko zaciekawienie, reszta pozosta a bez zmian. Ch?odno mierzy? ka?dego wzrokiem, tyle charakter?w w jednym miejscu. C??, przy ludziach chyba czu? si? najlepiej, w ko?cu codziennie kroczy? obok nich. Wola? to ni? towarzystwo ?mierci, nie aby mia? co? przeciwko, ale lepiej dmucha? na zimne i stawia? kroki ostro?nie. Kto wie co taki ci zrobi, kiedy, gdzie i w jaki ochydny spos?b.
_________________
Choćbym kroczył ciemną doliną, zła się nie ulękne.
 
     
Nancy Moron

Wydz. Żniwiarzy

Kosa ?mierci: zaostrzony bumerang - Chi
Poziom ?ycia: 100%
Dołączył: 22 Paź 2014
Posty: 205
Wysłany: 2018-02-12, 09:52   
   Multikonta: Sharon


- Te wilko?aki maj? futra? Mo?e jednak jaki? po?ytek z nich b?dzie. - mrukn??a nieco zamy?lonym g?osem, bo jakby si? tak g??biej nad tym zastanowi? to taka wilcza bestia te? jest po cz??ci zwierz?tkiem, a panna Moron przecie? tak kocha?a wszystkich futrzastych przyjaci??! Niemal na zab?j. Albo dos?ownie. Zale?y od interpretacji.
Moron zakosi?a jeszcze jedn? babeczk? ze sto?u, co by nie zosta? ca?kiem bez prowiantu w tym obcym domu. Przecie? trzeba mie? jakie? zabezpieczenie ?ywieniowe. Jak b?d? ich tu wi?zi? to b?dzie tak wspania?omy?lna, ?e podzieli si? z Szefem. Da mu gryza. By? mo?e Nancy wcale nie jest taka z?a, mo?e niekt?rych nie znaj? j? tak od lepszej strony. Ale Lily nie da. To by by? ju? zbytek wspania?omy?lno?ci, trzeba zna? umiar.
Po wys?uchaniu dalszej cz??ci tej historii, ?niwiarce nie pozosta?o nic innego jak pozbiera? si? z miejsca, a nast?pnie skierowa? si? za tym kamerdynerem na pi?tro. Po drodze jeszcze zerkn??a na te dzikie paszcze wisz?ce na ?cianach i obejrza?a si? za siebie. Ten iluzjonista to te? podejrzany typ. Trzeba go mie? na oku. Co innego z niebiesk?. Wiedzia?a, ?e to dziecko jest niewinne niczym nowonarodzony osesek.
- Melduje, ?e nie widz? ?adnych wilko?ak?w na horyzoncie. - rzuci?a p??g?bkiem do Inspektora, prawie przy okazji nie wpadaj?c na plecy Wolfa. Szczeg?lik!
No to teraz znale?li si? poziom wy?ej. Ca?kiem nie?le w tych czasach si? ?yje Czarownicom, spora by?a ta willa od ?rodka.
- Ee... to jak si? dzielimy pokojami? Panowie jeden, a panie jeden czy mo?e krzy?ujemy pary? - nie wiadomo czemu akurat to zagadnienie wyda?o si? jej teraz bardzo wa?ne, ale perspektywa sp?dzenia jednej nocy w sypialni z Inspektorem by?a zar?wno kusz?ca jak i troch? niepokoj?ca. Z jednej strony dawa?o to nowe mo?liwo?ci, z drugiej strony ona przecie? nie pozwoli a? tak dyscyplinowa? si? w ???ku. Ach, te dylematy!
Niebieska zarzuci?a z go?a odmiennym pomys?em, na co panna Moron przechyli?a g?ow? w bok, krzy?uj?c r?ce na wysoko?ci klatki piersiowej.
- Mnie te? on przypomina najbardziej wilko?aka. Ma zro?ni?te brwi? Kto? zwr?ci? uwag? czy ma zro?ni?te brwi? - obejrza?a si? na pozosta?ych, bo chyba w?a?nie po tym najlepiej si? poznawa?o t? futrzast? besti?, nie?
 
     
Lily Valver

Wydz. Żniwiarzy

Rodzina: Matka, ojciec i młodsza siostra, wszyscy żywi i nudni.
Wiek: Wygląda na ok. 20 lat
Znaki szczeg?lne: oczy Shinigami
Ekwipunek: tabletki na ból gardła (jako przekąska), mapa (której i tak nie umie rozczytać)
Kosa ?mierci: Topór o dwóch ostrzach. Może go rozdzielić na dwa jednoostrzowe berdysze.
Poziom ?ycia: 100%
Dołączył: 04 Maj 2016
Posty: 153
Wysłany: 2018-02-12, 17:16   

Tylko kiwa?a g?ow? s?uchaj?c odpowiedzi Czarownicy, a kiedy m??czyzna ruszy? na g?r?, bez wi?kszego zaanga?owania wsta?a od sto?u i posz?a za nim razem z reszt? towarzystwa. W przeciwie?stwie do pozosta?ych, podzia? pokoi niezbyt j? interesowa?. Tak czy inaczej nie mia?a zamiaru spa?. W ko?cu przez swoj? fobi?, robi?a to rzadko. Wola?a zwykle sp?dza? zaoszcz?dzony czas na czym? ciekawszym. Ale teraz chyba nie mia?a wi?kszego wyboru, b?dzie musia?a siedzie? w ci?gu nocy w pokoju. C??, niezale?nie od tego, z kim wyl?duje w sypialni, nie zmru?y oka a? do rana. Najwy?ej usprawiedliwi si? trzymaniem warty przy drzwiach.
Kiedy kamerdyner ju? ich opu?ci?, kilka os?b zacz??o rozmawia? o nim i tym, czy jest podejrzany. Wi?c inni te? to zauwa?yli, to dobrze. W kilka os?b zawsze ?atwiej znale?? poszlaki, prawda?
- Lepiej za nim nie i??. Je?li naprawd? jest w to zamieszany, pewnie bez problemu nas zauwa?y. Gdyby okaza?o si?, ?e jednak jest tym wilko?akiem, czy czym innym, mogliby?my mie? k?opoty. - odpowiedzia?a niebieskiej. - I mogliby?my straci? zaufanie, jakim obdarzy?a nas nasza gospodyni. Wtedy mog?aby nic wi?cej nam nie powiedzie?. - to a? zaskakuj?ce, ?e akurat w tym momencie Lily postanowi?a prze??czy? si? na sw?j powa?ny tryb rozumowania. Prawdopodobnie perspektywa wymigania si? od snu kaza?a jej przed?u?a? wieczorne obrady jak najbardziej. - Ale skoro koniecznie chcecie go ?ledzi?, to najlepiej by?oby wyznaczy? jedn? lub dwie osoby. Wi?ksza grupa wzbudzi?aby wi?ksze podejrzenia. - Powinna te? wspomnie? o tym, ?eby nie byli to zwykli ludzie. ?miertelnikom mog?oby si? co? sta?, przyjmuj?c oczywi?cie, ?e ten ca?y Wolf jest niebezpieczny. Ale znaj?c ?ycie, tylko zach?ci?aby czym? takim ludzi do podj?cia ryzyka. W zwi?zku z tym tylko opar?a si? plecami o ?cian?, jakby oczekuj?c potwierdzenia jej s??w przez kogo? z pozosta?ych. - Chocia? musz? si? zgodzi?, on jest podejrzany. I to ca?kiem mocno. Nawet, je?li nie jest wilko?akiem, to co? wie. Ale niekoniecznie chce si? tym z kimkolwiek podzieli?. Ale jego brwi by?y chyba w porz?dku. - Nawet ze swoj? pani? si? nie podzieli?, oj brzydko, lokaju. Pani powinna wiedzie? wszystko, prawda? Zw?aszcza o kim? takim, jak ?niwiarze. Nie, ?eby Lily si? jako? bardzo wywy?sza?a. Po prostu… nadal by?a nieco zdziwiona, ?e studiuj?c magi?, dziewczynka nie wiedzia?a nic o istotach pe?ni?cych wa?n? rol? w nadnaturalnym ?wiecie.
 
 
     
William T. Spears

Inspektor Wydz. Zarządzania

Ekwipunek: kosa śmierci, księga zasad shinigami
Kosa ?mierci: sekator
Poziom ?ycia: 100%
Dołączył: 19 Lip 2013
Posty: 299
Wysłany: 2018-02-12, 21:25   

- Talizmany? - Inspektora do?? zaintrygowa?a ta kwestia, aczkolwiek Zielona Czarownica nie wydawa?a si? sk?onna by kontynuowa? t? rozmow?. Ponadto, zgodnie z ustaleniami nad ranem mieli opu?ci? t? osad?, co oznacza?o, ?e nie musia?a wcale dzieli? si? z nimi szczeg??owymi informacjami, nie byli tu przecie? turystami, kt?rzy w za?o?eniu mieli zatrzyma? si? na d?u?ej, by lepiej pozna? te tereny.
W tym przypadku by?o wprost przeciwnie. Byli intruzami, kt?rzy wed?ug s??w tej dziewczynki mogli ?ci?gn?? na cala wiosk? gniew wilko?ak?w, dlatego nie dziwna by?a jej postawa. Chcia?a przede wszystkim chroni? ludzi, kt?rzy byli pod jej opiek?, aczkolwiek to nie mia?o ?adnego wp?ywu na przebieg ?ledztwa, kt?re prowadzi? tutaj razem z Moroni Valver. Sprawa wymaga?a zbadania i musieli tego dokona? wbrew nieprzyjaznemu podej?ciu mieszka?c?w.
- Dzi?kujemy za nocleg. - zwr?ci? si? jeszcze do Zielonej Czarownicy, po czym gestem d?oni poprawi? okulary znajduj?ce si? na jego nosie i skierowa? si? za m??czyzn? pe?ni?cym tutaj rol? kamerdynera.
Darowa? sobie po raz kolejny strofowanie Moron, jej uwag? puszczaj?c mimo uszu, chocia? trudno zaprzeczy?, ?e w tej sprawie z pewno?ci? kry?o si? drugie dno. Gdy znale?li si? na pi?trze odprowadzi? wzrokiem, lokaja nie widz?c jednak ?adnego powodu dla kt?rego mia?by podejrzewa? wi?kszy udzia? akurat tego cz?owieka, chocia? si? myli?.
- My?l?, ?e przeszukiwanie domu gospodyni mog?oby narazi? nas na jej nieprzychylno?? i mogliby?my nie dotrwa? w tym domu nawet do rana. - skomentowa? pomys? niebieskiej akrobatki uznaj?c to za zbyt ryzykowne, bo ostatecznie Zielona Czarownica uchroni?a ich przed z?o?ci? swoich poddanych, wi?c to m?g?by by? zbyt du?y gest nie?yczliwo?ci z ich strony, co sko?czy?oby si? fiaskiem ca?ego ?ledztwa.- Jakkolwiek teraz nadal brakuje nam kluczowych informacji i do ?witu musimy je zdoby?. - bo ich czas w tej wiosce by? ograniczony.
_________________
 
     
Nicholas Leevis

Iluzjonista

Wiek: 23 lata
Poziom ?ycia: 100%
Dołączył: 28 Sty 2018
Posty: 35
Wysłany: 2018-02-12, 22:45   
   Multikonta: Rebecca Montgomery


Nicholas tak przeczuwa?, ?e ta rozmowa raczej nie potrwa zbyt d?ugo, aczkolwiek i jego poruszy?a nieco ta informacja o rzekomych talizmanach. Uni?s? brwi ku g?rze i gdy wstawa? z zaj?tego uprzednio miejsca, pos?a? Zielonej Czarownicy kr?tki u?miech.
- Dobrej nocy. - po?egna? si? z gospodyni?, by w zasadzie g?siego z grup? zupe?nie nieznanych sobie os?b uda? si? za tym kamerdynerem maj?cym szcz??cie by? jedynym m??czyzn? na ca?ej wioski. Doprawdy, musia? mie? ciekawe ?ycie.
- Do?? starodawnie urz?dzony dom. - zauwa?y? rozgl?daj?c si? jeszcze pobie?nie po wn?trzu gdy post?powa? w g?r?, po kolejnych stopniach schod?w a? w ko?cu zatrzyma? si? na pi?trze, gdzie zaledwie skin?? g?ow? na odchodz?cego lokaja.- Hmm... - nie odezwa? si? od razu, marszcz?c brwi najpierw uznaj?c, ?e warto te spraw? przeanalizowa? na spokojnie, nie ma sensu od razu rwa? si? do czego? co by? mo?e b?dzie b??dn? uliczk?. - Nie, nie... mi wydaje si?, ?e ta dziewczynka naprawd? wierzy we wszystko to co m?wi. - zauwa?y?, ?e Zielona Czarownica m?wi?a z pe?nym przekonaniem, troch? trudno by?oby nauczy? takie dziecko a? tak przekonywuj?cego k?amstwa.- Ale, nie rozmawiajmy lepiej w korytarzu... gospodyni mo?e nas us?ysze?. - popatrzy? do?? znacz?co na pozosta?e osoby, z jakimi utkn?? w tej specyficznej osadzie by zaraz swe kroki skierowa? do jednego z pokoi zaoferowanych im przez lokaja.
Pomimo tego, ?e dziewczynka zdawa?a si? by? zarz?dc? tej wioski jej domostwo nie by?o a? tak bogato urz?dzone. Iluzjonista podejrzewa?, ?e nie jeden rozkr?caj?cy sw?j biznes mieszczanin mieszka na podobnym, a mo?e nawet i lepszym poziomie. Przystan?? na ?rodku tego pokoju, spogl?daj?c na pozosta?ych.
- Rzeczywi?cie, ten lokaj m?g?by co? wiedzie?, ale nie wygl?da na ch?tnego do rozmowy. - podj?? zn?w temat, spogl?daj?c na Lily, chocia?... po tych rewelacjach o bogach ?mierci, nie do ko?ca by? przekonany co do tego czy to opowie?? na miar? historii Zielonej Wied?my, czy mo?e takie istoty rzeczywi?cie istniej?? P?ki co wygl?dali na ludzi, zachowywali si? te? jak ludzie, chocia? wyra?niej trzymali si? siebie nawzajem. Uzna?, ?e lepiej odsun?? te rozwa?ania na bok.
- Chocia?... czy tu naprawd? dzia?aj? jakie?... wilko?aki... - skrzy?owa? r?ce na wysoko?ci klaki piersiowej wpadaj?c w chwilowe zamy?lenie. - Nie, nie... - zareagowa? na wspomnienie Nancy o podzia? pokoi.- To jasne, ?e nie mo?emy tu tkwi? ca?? noc, bo nic si? nie dowiemy. - roz?o?y? wymownie r?ce.- A rano nie b?dzie wyj?cia, trzeba opu?ci? to miejsce. - w?tpi?, ?eby Zielona Czarownica zgodzi?a si? na ich d?u?szy pobyt, bior?c pod uwag?, ?e przez to zagro?one mog? by? mieszkanki ca?ej tej osady, a raczej ?aden zarz?dca czy ma?ej wioski czy wi?kszej mie?ciny nie nara?a?by swoich ludzi z tak b?ahych powod?w jak banda ciekawskich intruz?w.
 
     
MG


Dołączył: 26 Maj 2013
Posty: 391
Wysłany: 2018-02-13, 16:09   

Za oknami panowa? ju? mrok. Grupa go?ci zosta?a pozostawiona sama sobie, na dole s?ucha? by?o tylko drobn? krz?tanin?, prawdopodobnie kamerdynera tych w?o?ci. Oni natomiast znajdowali si? na pi?trze, na kt?rym nie s?ycha? by?o ?adnej innej obecno?ci. Przypuszczalnie wi?c byli tu sami. Chwil? po tym gdy iluzjonista uda? si? do jednego z pokoi rozleg?o si? dono?ne wilcze wycie, a za zas?on?, kt?ra do po?owy przys?ania?a okno wspomnianej komnaty wida? by?o na p?? wilczy, a na p?? ludzki cie?. Niczym zjawa pojawi? si? na oczach zebranych, by po chwili znikn?? z ich oczu, ale dono?ny d?wi?k wycia jakiego? drapie?nika przez kilka sekund rozchodzi? si? w powietrzu. Zas?ona zafalowa?a pod wp?ywem podmuchu wiatru, drugie z okiem by?o cz??ciowo otwarte, a jakby tak podej?? bli?ej mo?na by zauwa?y?, ?e bardzo blisko ?ciany posiad?o?ci i tego w?a?nie okna znajduje si? drzewo o roz?o?ystych ga??ziach pi?trz?cych si? od ni?szych partii ro?liny w stron? dachu tej willi. Domki osadniczek znajdowa?y si? za? dalej, niemal nie wida? by?o ich z tej perspektywy, za to ca?kiem blisko wydawa? si? by? po?o?ony ten niby przekl?ty las, teraz ton?cy w ciemno?ci.
-> http://blackbutler.cba.pl/viewtopic.php?t=1089
 
     
Elanor Blue

Cyrkowiec

Rodzina: nie żyje
Wiek: 17 lat
Znaki szczeg?lne: niebiesko mi
Poziom ?ycia: 100%
Dołączył: 10 Paź 2013
Posty: 241
Wysłany: 2018-02-13, 17:08   
   Multikonta: Tamara Arven


- Nie wiem. - odpowiedzia?a temu dziwnemu ch?opakowi, kt?ry wszystkich ignorowa?.
Niebieska nie widzia?a w tym nic dziwnego, ?e jej pomys? si? nie przyj??, nawet zgadza?a si? z innymi. Gdyby zostali nakryci to Zielona Czarownica mog?aby ich st?d pogoni?, a przecie? ona akurat zachowa?a si? w stosunku do nich w porz?dku, ocali?a ich przed wrogimi mieszkankami i pozwoli?a jedn? noc przenocowa? w swoim domu. Z tak? propozycj? raczej by nie wyszed? kto? kto ma co? na swoim sumieniu.
Ws?uchiwa?a si? w s?owa innych, spogl?daj?c na nich, chocia? nie wiedzia?a co ma my?le? o bogach ?mierci jak ich przedstawi?a Lily. Czy powinna si? tym martwi?? Mo?e nie. Zachowywali si? w porz?dku, nawet post?powali jak ludzie, wi?c co prawda te wie?ci by?y szokuj?ce, ale chyba na razie nie by?o czego si? ba?.
a gdy iluzjonista wszed? do jednego z pokoi, pod??y?a za nim wzrokiem i sko?czy?o to si? tak, ?e nagle za zas?on? pojawi? si? cie? czego? wilkopodobnego i us?yszeli wycie. Elanor od razu wbieg?a do pokoju, ods?oni?a zas?on?, ale tam nic nie by?o.
- A je?li tu rzeczywi?cie s? wilko?aki... - zamy?li?a si?, po czym spojrza?a w stron? lasu.- My?l?, ?e jedynym wyj?ciem jest si? tam uda? i to sprawdzi?. - okno by?o otworzone, wi?c dla cyrkowej akrobatki to nie by? ?aden problem, ?eby przej?? na drzewo, a potem ostro?nie, ale do?? zwinnie ga??? po ga??zi skierowa? si? na d??, na ziemi?. Dla niej to nie by? wielki problem, wiele z pokaz?w cyrkowych opiera?o si? w?a?nie tak takiej elastyczno?ci i zwinno?ci, wi?c dobrze i szybko sobie z tym poradzi?a.
zt.
 
     
Afuro Aphrodi Terumi


Rodzina: Nie pamięta
Wiek: Wieczność to za mało
Znaki szczeg?lne: Charakterystyczny wyraz twarzy i spojrzenie przypisane tylko jemu, nikt na świecie i po za nim nie posiada nawet w podobie czegoś tak subtelnego jak on. Można powiedzieć że sama jego czystość jest znakiem rozpoznawczym ponieważ prócz ubrania ma na prawde nie wiele przedmiotów martwych.
Ekwipunek: Jedyna broń to nakładki na dłonie z ostrzymi zakończeniami jak w szponach, są na nich dziwne zapiski w zapomnianym dawnym języku, pobłopobłogosławiona.
Poziom ?ycia: 100%
Dołączył: 27 Paź 2017
Posty: 43
Skąd: Z nieskończoności
Wysłany: 2018-02-13, 17:33   
   Multikonta: Czarny Szermierz


Anio? nie czeka? na nic, szybko pokierowa? si? ?ladem niebieskiej panienki. Noc pewnie jak zawsze szybko minie, a tajemnica sama si? nie rozwi??e. Sprytnie i zwinnie wymkn?? si? po drzewie na ziemie, skierowa? si? do lasu. Co? przeczuwa?, ?e w?a?nie tam znajdzie odpowied? na pytanie: Co jest powodem tych zawirowa?? Czemu te miejsce? Ch?opak rozejrza? si? jeszcze patrz?c na posiad?o??, nie bardzo obchodzi?o go co zrobi reszta. Aby mu tylko nikt nie wchodzi? w drog?...
///(Zt)
_________________
Choćbym kroczył ciemną doliną, zła się nie ulękne.
 
     
Nancy Moron

Wydz. Żniwiarzy

Kosa ?mierci: zaostrzony bumerang - Chi
Poziom ?ycia: 100%
Dołączył: 22 Paź 2014
Posty: 205
Wysłany: 2018-02-13, 21:00   
   Multikonta: Sharon


- On chyba chce spa? sam. - kiwn??a d?oni? w stron? Nicholasa, kt?ry jako pierwszy wypru? do przodu, do jednego z zaoferowanych im pokoi i tam zacz?? duma?, ale z tego dumania zupe?nie nic nie wynika?o.- A ten w og?le niech ?pi na dworze. - wskaza?a na anio?a, bo to w ko?cu takie nieobliczalne istotki.
I zacz??y si? rozwa?ania, analizy, dyskusje... panna Moron skrzy?owa?a r?ce na wysoko?ci biustu, przechadzaj?c si? z jednego kra?ca korytarza do drugiego. Nie, nie, nie... spacerek za tym podejrzanym kamerdynerem nie wydawa? si? wchodzi? teraz w rachub?. Jakich on niby m?g? im dostarczy? dowod?w? I dobrze, ?e ten ci?g wywod?w w ko?cu przerwa?o niespodziewane wycie.
Niespodziewane? A, no tak! Przecie? byli w wiosce otoczonej przez jak?? band? wilko?ak?w. Prawdziwych czy nie, teraz nadarzy?a si? sposobno??, ?eby sprawdzi? to na w?asn? r?k?.
- Szefie, idziemy, nie? - zagadn??a jeszcze do Willa, a potem zaraz za t? niebiesk? uciekinierk? z cyrku skierowa?a si? za okno.- Ma?a, poczekaj... doro?li z przodu... - tak na dobr? spraw? chyba wygl?da?y na r?wnolatki, ale kto by si? tym teraz przejmowa?.
Panna Moron skoczy?a na pierwsz? ga??zk? z gracj? upadaj?cej zebry, a potem zeskoczy?a ju? prosto na sam d??. Przynajmniej l?dowanie na gruncie mia?a lepiej opanowane. Willa tej Zielonej Niby Wied?my znajdowa?a si? na uboczu, dzi?ki czemu nie musieli si? obawia?, ?e banda tych zbuntowanych bab znowu ich osaczy. Musieli tylko postara? si? nie zwraca? niepotrzebnie na siebie uwagi. Dalej z kolei rozci?ga? si? las, kt?ry w sporej cz??ci odgradza? te osad? od reszty cywilizacji i to niby w tej g?stwinie mia?y bytowa? te ogromne i straszne bestie. Futerko to futerko, Nancy nie widzia?a ?adnych powod?w, ?eby pod tym wzgl?dem dyskryminowa? wilko?aczki. Mo?e one te? potrzebowa?y odrobiny mi?o?ci? Takie biedne, zaniedbane stworzonka... Nancy znajdzie dla nich miejsce w swoim serduszku.
<zt>
 
     
Lily Valver

Wydz. Żniwiarzy

Rodzina: Matka, ojciec i młodsza siostra, wszyscy żywi i nudni.
Wiek: Wygląda na ok. 20 lat
Znaki szczeg?lne: oczy Shinigami
Ekwipunek: tabletki na ból gardła (jako przekąska), mapa (której i tak nie umie rozczytać)
Kosa ?mierci: Topór o dwóch ostrzach. Może go rozdzielić na dwa jednoostrzowe berdysze.
Poziom ?ycia: 100%
Dołączył: 04 Maj 2016
Posty: 153
Wysłany: 2018-02-14, 15:36   

Wyj?cy stw?r, a raczej jego cie? widoczny przez okno, nieco zaskoczy? Lily. Co prawda ca?y dzie? rozmawiali o wilko?akach i zwi?zanymi z nimi nadnaturalnymi sprawami, ale ?niwiarka spodziewa?a si? raczej, ?e to oni b?d? musieli za nimi gania? i szuka? ich po lesie. Jednak to, ?e wilko?aki cho? odrobink? przej??y inicjatyw? czyni?o ca?? zabaw? ciekawsz?. W sumie powinna si? by?a tego spodziewa? - na pewno nie s? zadowolone z tego, ?e kto? im si? szwenda po wiosce. Ca?kiem mo?liwe, ?e traktowali teren i ludzi tu mieszkaj?cych jak swoj? w?asno??. Obcy, jak zreszt? podkre?la?a dziewczynka i mieszkanki, nie byli tu mile widziani.
Fakt, ?e wreszcie co? zacz??o si? dzia?, by? dla panny Valver bardzo korzystny. Nie tylko, poniewa? unika?a dzi?ki temu spania. Mimo wszystko, rozwi?zanie tej zagadki bardzo j? ciekawi?o - a je?li przy okazji trafi si? mo?liwo?? potraktowania jednego czy dw?ch wilko?ak?w toporem… Jak na razie, dziewczyna nie widzia?a w tej sytuacji zbyt wielu z?ych stron. Niby mog?y jej zagrozi? te istoty, ale na pewno nietw stopniu, w jakim by?y niebezpieczne dla ludzi. Ca?a ta dziwaczna miazma, czy jak podobnie nazwa?a to dziewczynka, nie mog?a stanowi? dla ?niwiarzy powa?nego zagro?enia. C??, jedno jest pewne - Lily nie ma zamiaru umiera? od kl?twy jaki? wilkoludzi?w. Mia?a tylko nadziej?, ?e towarzysz?ce im osobniki ludzkiego rodzaju nie b?d? si? na si?? pcha? si? w sam ?rodek walki lub wyczynia? innych tego typu cud?w. By?oby straszliwie szkoda, gdyby musia?a odpowiada? za g?upot? tych istotek.
Wyci?gn??a jeszcze raz pude?ko z tabletkami, wrzuci?a sobie dwie do ust i na powr?t zamkn??a wieczko, upewniaj?c si?, ?e nie otworzy si? samo podczas jak?e heroicznego wyskoku przez okno.
Niebieska panienka i anio? do?? szybko zdecydowali si? na ucieczk? na zewn?trz. Jej towarzyszka pracy r?wnie?. Poczeka?a chwil?, a? Nancy zd??y wyskoczy?, ?eby przypadkiem nie spa?? jej na plecy, po czym sama r?wnie? opu?ci?a budynek, w przeciwie?stwie do drugiej ?niwiarki l?duj?c bezpo?rednio na ziemi. No, trzeba sprawdzi? wszystko, co im nagadali o tych wilko?akach. W ko?cu robota sama si? nie zrobi, prawda? A obijanie si? w pobli?u szefa nie nale?a?o do najm?drzejszych pomys??w.
[z/t
 
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi
Nie możesz pisać nowych tematów
Możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  



Fairy Tail Path Magician



Bleach OtherWorld

Dragon Ball New Generation Reborn



Vampire Knight


Król Lew















Image and video hosting by TinyPic

Rainbow RPG



















Vampire Diaries





SnM: Naruto PBF





www.zmiennoksztaltni.wxv.pl











Eclipse



over-undertale





Northland Highschool

AbsitOmen


On-anime.pl



Projekt K7 M&A | http://k7.ubf.pl


Styl i grafika zedytowane przez Ciela Phantomhive. Uprasza się o nie kopiowanie.
Kuroshitsuji. Yana Toboso.
Strona wygenerowana w 1,38 sekundy. Zapytań do SQL: 11