Witajcie w Anglii pod koniec XIX wieku, we wspaniałej choć zarazem mrocznej i zagadkowej epoce wiktoriańskiej. Mnożą się tajemnicze przestępstwa nad którymi Scotland Yard załamuje bezradnie ręce. Londyn staje się polem kryminalnych rozgrywek i zbrodni mrożących krew w żyłach. Zaniepokojona Królowa Wiktoria uruchamia wszystkie swoje siły do tego by zwalczyć rosnącą przestępczość. Ten mroczny świat zamieszkują wspólnie z ludźmi: demony, które wykorzystując słabość człowieka zawierają kontrakty w zamian za dusze śmiertelników; anioły pragnące oczyścić plugawą ludzkość z grzechów; shinigami zaprowadzające porządek pośród problematycznych dusz, a także piekielnie zwierzęta o nieprzewidywalnej naturze. To wszystko dzieje się już poza wiedzą i poza wzrokiem zwykłych ludzi, jednak ma na ich życie ogromny wpływ. Przetrwanie w tym świecie jest prawdziwym wyzwaniem, które może okazać się przygodą na śmierć i życie.
► Login = imię i nazwisko postaci bądź tylko imię (jeśli nie ma nazwiska).
► Event Czarownica rozpoczęty! Ochotników zapraszamy tutaj.



POSZUKIWANIA
► Albert poszukuje przyrodniej siostry.
► Czarny Szermierz, Afuro Aphrodi Terumi i Zeno Hen poszukują różnych relacji.
► Wasil poszukuje ochotnika do sesji.
► Nakiyomi poszukuje ochotnika do sesji.

Wrzesień 1889r.
Coraz więcej deszczowych i pochmurnych dni, coraz mniej przebłysków ciepłego słońca. Temperatura będzie wynosić ok. 20'C w dzień, w nocy zaś 12'C.

Poprzedni temat «» Następny temat
Wioska
Autor Wiadomość
Afuro Aphrodi Terumi


Rodzina: Nie pamięta
Wiek: Wieczność to za mało
Znaki szczególne: Charakterystyczny wyraz twarzy i spojrzenie przypisane tylko jemu, nikt na świecie i po za nim nie posiada nawet w podobie czegoś tak subtelnego jak on. Można powiedzieć że sama jego czystość jest znakiem rozpoznawczym ponieważ prócz ubrania ma na prawde nie wiele przedmiotów martwych.
Ekwipunek: Jedyna broń to nakładki na dłonie z ostrzymi zakończeniami jak w szponach, są na nich dziwne zapiski w zapomnianym dawnym języku, pobłopobłogosławiona.
Poziom życia: 100%
Dołączył: 27 Paź 2017
Posty: 39
Skąd: Z nieskończoności
Wysłany: 2018-02-11, 11:02   
   Multikonta: Czarny Szermierz


Afuro dokładnie słuchał słów młodej panienki, był tuż obok i nie zawahał się puki co używać swojego nader wysokiego tonu. Nie było to na miejscu, wolał milczeć i wbijać sobie w pamięć poszczególne ważniejsze i te mniej ważniejsze informacje, chociaż w tej sytuacji chyba wszystkie były bardzo istotne. Nie było o co pytać, wszystkie jego rozbieżności były od razu regulowane kiedy towarzyszę grupy zaczęli wypytywać przywódczynie w sumie o wszystko co tylko się dało. I zapewne to nie koniec, zaraz ktoś może jeszcze wyskoczy niespodziewanie z jakimś dziwnym tematem do rozmów. Dosiadł się do stołu tak jak zostali wszyscy zaproszeni. Kulturalnie poczynił wszystkie czynności przed posiłkiem, za dużo było by opisywać. Po prostu kiedy już był gotów do dalszych rozmów i posiłku rozejrzał się po służących z przekąskami. Aby dalej działać musieli mieć siłę, z tego wszystkiego jego apetyt chyba się trochę stępił, mówi się trudno i gna się na przód. Nigdy wstecz, ani w tył. Owoc powinien wystarczyć, może coś na słono? Tak czy siak, wybór nie zajął mu długo, po prostu wziął to co wydawało mu się najbardziej pożywne i kiedy już pierwsza osoba przy stole rozpoczęła posiłek to i on spokojnie spożył swoje danie. Nigdy nie pokazywał czy mu smakuje czy nie, to było teraz najmniej ważne. Nadal czuwał, nasłuchiwał, na pewno jeszcze coś ważnego tu padnie.
_________________
Choćbym kroczył ciemną doliną, zła się nie ulękne.
 
     
William T. Spears

Inspektor Wydz. Zarządzania

Ekwipunek: kosa śmierci, księga zasad shinigami
Kosa śmierci: sekator
Poziom życia: 100%
Dołączył: 19 Lip 2013
Posty: 288
Wysłany: 2018-02-11, 16:48   

Inspektor wszedł do środka, podobnie jak pozostali i chociaż wnętrze tej willi na pewno było dość interesujące, to jednak oszczędził sobie oglądania na boki, aby skupić się na celu ich wizyty. To nie było tylko skorzystanie z zaproszenie ofiarowanego im przez dziewczynkę pełniącą funkcję nadzorcy tej wioski, ale możliwość bliższego zapoznania się z historią tej okolicy i lepszego zbadania całej sprawy. William w ogóle nie traktował tego jako jakieś przygody, a wyłącznie podchodził do wszystkich okoliczności jako do pracy. On pracy praktycznie nie opuszczał i często podejmował się dodatkowych obowiązków aby zapewnić sprawne funkcjonowanie Instytutu. To wszystko nie było tak proste jak zwykłemu śmiertelnikowi się mogło wydawać, bo z tej pracy nie można było zrezygnować... ona ciągnęła się nieustannie przez kolejne dni, miesiące, lata i wieki.
Tym samym skupił wzrok na prowadzącym ich mężczyźnie i gospodyni. Zatrzymał się przy stole gdy weszli do jadalni, ale nie usiadł przy stole i nie skorzystał z poczęstunku przynoszonego przez służbę Zielonej Czarownicy. Anioł co prawda nie zareagował na jego słowa, ale to już nie interesowało shinigamiego.
- Twoi mieszkańcy zdaje się, że również są narażeni na atak wilkołaków. - stwierdził spoglądając w jej stronę.
William domyślał się, że cena za prowizoryczną ochronę wioski musi być wysoka. Nie uznawał tego dobitnie za prawdę, ale niewątpliwie za tą historią kryły się prawdziwe okoliczności, które miały wpływ na takie, a nie inne ukształtowanie tej osady i społeczności.
- Moron, nie jesteśmy na uczcie. - zwrócił się do niej zauważając że jego podwładna zdążyła się już tu rozgościć, aczkolwiek było jeszcze za wcześnie, żeby już podejmować decyzje co mają zrobić, brakowało kilku elementów tej układanki, a ich zdobycie i połączenie może nie nastąpić tylko przez pozyskanie informacji od tej dziewczynki. Ukradkiem William zerknął w stronę okna. To wątpliwe, że Zielona Czarownica pozwoli im na opuszczenie swojego dworu, po to aby mogli się rozejrzeć po okolicy. Prędzej wolałaby mieć ich na oku, w końcu nie byli na swoim terytorium, a w obrębie osady, która nie przywitała ich zbyt ugodowo. Musieli więc zachować ostrożność nawet w kontakcie z tą dziewczynką.
_________________
 
     
Nicholas Leevis

Iluzjonista

Wiek: 23 lata
Poziom życia: 100%
Dołączył: 28 Sty 2018
Posty: 20
Wysłany: 2018-02-11, 21:19   
   Multikonta: Rebecca Montgomery


- Brak mężczyzn? - uniósł pytająco brwi spoglądając ze zdumieniem na dziewczynkę, a potem jeszcze bardziej zdziwionym spojrzeniem obrzucając jej lokaja, który według słów tej panienki musiał być jedynym osobnikiem płci męskiej w całej tej wiosce... i w ten oto sposób iluzjonista pojęcia nie miał czy Wolfowi należy współczuć czy może zazdrościć, że ma dostęp do tak licznej grupy niewiast i wcale nie musi się obawiać, że zaraz pogoni go jakiś mąż za romans z jego żoną. - Pierwszy raz coś takiego spotykam... - gdy weszli do willi dziewczynki, zdjął kapelusz i w pewnym roztargnieniu podrapał się po swojej jasnej czuprynie nie mogąc jakoś wyjść z tego niedowierzania, które go owładnęło na wieść o tym i dalej pędzące wyobrażenia jak życie w takiej wiosce może wyglądać.
Potem jednak zerknął na wystrój posiadłości starając się cały czas słuchać wyjaśnień Zielonej Wiedźmy, która wydawała się całkiem autentyczną osobą. Nie znajdywał powodu dla którego ta zupełnie nieznana im osóbka miała by kłamać czy próbować zwieść ich w pole. Mimo to historia, którą to dziecko przedstawiło wydawała się dość fantastyczna. Możliwe, że ktoś nakarmił Zieloną Czarownicę tymi bajkami, a dziecko lekkomyślnie dało wiarę, ale kto i jaki miałby w tym powód? Tego już iluzjonista nie potrafił w tym momencie rozgryźć.
Gdy znaleźli się w jadalni usiadł przy stole, swój biały kapelusz odkładając na bok, ale nie tknął niczego z ofiarowywanego im jedzenia. Nie dlatego, że podejrzewał ich o próbę otrucia, ale zwyczajnie na nic specjalnego nie miał ochoty. Poza tym, to było dość dziwne uczucie wiedzieć, że usługuje im jedyny mężczyzna mieszkający w tej osadzie.
- Wieści o tej miazmie potwierdzają się z tym co wiemy o chorobie tej dwójki arystokratów... - potarł kciukiem podbródek, przebiegając wzrokiem po zgromadzonych.- Nikt z was ni chodzi nigdy do lasu, prawda? A do wioski celowo tak trudno dotrzeć... - zapytał, a częściowo i stwierdził z pewnym namysłem w głosie, bo rzadko zdarzyło mu się wpadać w postawę absolutnej powagi, ale nie raz i nie daw musiał się już nagłowić jak wyjść z jakichś tarapatów i uratować swoja skórę.
To wszystko sprawiało wrażenie grubymi nićmi szyte. Jak Nicholas przypuszczał ta klątwa może być zasłoną dymną dla czegoś, ale to wszystko było tylko luźnymi przypuszczeniami wysnutymi na podstawie posiadanych informacji. Poza tym nie wiedzieli zbyt wiele oprócz tego, że poza tą willą mogą natknąć się na niezadowolone z ich pobytu osadniczki i znowu wejść z tymi kobietami w konflikt.
 
     
MG


Dołączył: 26 Maj 2013
Posty: 364
Wysłany: 2018-02-11, 22:26   

- Obawiamy się, że obcy ściągną na nas gniew wilkołaków. Mogą oni potraktować to jako złamanie umowy, a wtedy zapłacimy wszyscy. - wyjaśniła Zielona Czarownica sama też częstując się babeczką. - Magicznych. Jako czarownica czasem posługuję się magicznymi księgami. - odpowiedziała pogryzając smakołyk. - Och... to fascynujące! Jaka szkoda, że nigdy o was nie słyszałam. - dziewczynka wyraźnie podekscytowała się na wieść o istnieniu i funkcji bogów śmierci. - Musimy chodzić do lasu, bo inaczej zabrakłoby nam pożywienia, ale w końcu nie na darmo jestem wiedźmą. Wytwarzam specjalne amulety, które chronią mieszkańców wioski przed miazmą wilkołaków. Bez tych talizmanów byliby oni narażeni na takie samo działanie klątwy jak inni. - spojrzała na zebranych.- Cały czas pracuje nad umocnieniem mocy talizmanów. Może kiedy się to uda będziemy wolni od umowy z wilkołakami. Nawet ja nie mogę zmienić jej warunków. To co zostało zawarte przez moją przodkinię zostało przypieczętowane na wieki. Dla wilkołaków to korzystne, dla nas mniej. - spojrzała w stronę okna, gdzie wyraźnie widać było, ze na zewnątrz zapadł już zmrok.- Nie. Nie słyszałam o żadnych innych stworzeniach, chyba, że Wolf wie coś na ten temat, ale on mi zawsze wszystko mówi. - wróciła do nich wzrokiem.- Noc nadchodzi. Wolf zaprowadzi was do pokoi. Proszę, odejdzie rano, żeby nie narażać wioski. - skierowała się do nich z absolutną powagą, a jej służący skłonił się przed nią w pół.
- Proszę za mną. - odezwał się do przybyłych, prowadząc ich następnie krętymi schodami na górę, gdzie znajdował się korytarz od którego odchodziły drzwi na kilka pokoi.
Kamerdyner otworzył dwa pomieszczenia urządzone jak skromne, ale eleganckie sypialnie, wyposażone po trzy łóżka i schludne, wyglądające na niemal nieużywane umeblowanie.- Miłej nocy. - pożegnał się z nimi i zszedł na dól.
 
     
Elanor Blue

Cyrkowiec

Rodzina: nie żyje
Wiek: 17 lat
Znaki szczególne: niebiesko mi
Poziom życia: 100%
Dołączył: 10 Paź 2013
Posty: 228
Wysłany: 2018-02-11, 22:47   
   Multikonta: Tamara Arven


Niebieska była coraz bardziej zaskoczona tym wszystkim co usłyszała. Jakoś nie potrafiła sobie tego do końca poukładać. Znalazła się w dziwnej wiosce zamieszkiwanej tylko przez kobiety. Jedynym mężczyzną był tutaj służący Zielonej Czarownicy, która była tutaj władcą tej osady, ale tak naprawdę wszyscy byli uzależnieni od wilkołaków. Na to wyglądało, ale Elanor nie widziała tu bądź co bądź jeszcze żadnego wilkołaka, więc trudno jej tylko na podstawie słów wysnuć wnioski, że rzeczywiście jakieś takie potwory istnieją.
Skinęła głową, ale milczała. Nie chciała bowiem zabierać głosu w sprawie, bo wiedziała, że to wszystko to poważna rzecz. Potem udała się za służącym na górę, gdzie mieli dostać swoje pokoje i zatrzymała się tam.
- Co robimy? - zapytała pozostałych, gdy już zostali sami.
Ona sama była trochę niezorientowana, no i nie czuła się na tyle pewnie, żeby tak o wszystkim decydować. Nie uważała nawet, żeby jej pomysły mogły okazać się skuteczne.- Może powinniśmy iść za nim. - miała tu na myśli kamerdynera, ale ta sugestia wypowiedziana była przez nią cicho i bez przekonania, bo sama akrobatka daleka była od stwierdzenia, że to doprowadziłoby ich do rozwiązania tej tajemnicy.
 
     
Afuro Aphrodi Terumi


Rodzina: Nie pamięta
Wiek: Wieczność to za mało
Znaki szczególne: Charakterystyczny wyraz twarzy i spojrzenie przypisane tylko jemu, nikt na świecie i po za nim nie posiada nawet w podobie czegoś tak subtelnego jak on. Można powiedzieć że sama jego czystość jest znakiem rozpoznawczym ponieważ prócz ubrania ma na prawde nie wiele przedmiotów martwych.
Ekwipunek: Jedyna broń to nakładki na dłonie z ostrzymi zakończeniami jak w szponach, są na nich dziwne zapiski w zapomnianym dawnym języku, pobłopobłogosławiona.
Poziom życia: 100%
Dołączył: 27 Paź 2017
Posty: 39
Skąd: Z nieskończoności
Wysłany: 2018-02-12, 05:44   
   Multikonta: Czarny Szermierz


Anioł posłuchał do końca słów mówczyni, potem udał się na górę zaraz za niebieską dziewczyną. Ponownie spojrzał na nią, kiedy wypowiedziała się na temat tego co dalej zrobią. Równie cicho odparł, tak by nie daj bóg kamerdyner tego nie usłyszał. To miejsce było 2 nie zdziwiłby się gdyby ktoś ich podsłuchiwał. -Myślisz, że kamerdyner maczał w tym palce? W sumie to jedyny mężczyzna miałby swoje powody... - Tutaj niczego nie można było wykluczyć, to ich jedyna poszlaka. Co jeśli jednak wszystko skończy się niczym? I w dodatku jeszcze ich przyłapią, wtedy to na pewno będzie nieprzyjemnie. Jeszcze chwilę zaczekał na odpowiedź dziewczyny, potem popatrzył na reakcje reszty tej nietypowej drużyny. Oby tylko nie było czegoś takiego, że każdy pujdzie w innym kierunku. To by było po prostu niedożecznę, już chyba nic go wtedy nie zdziwi. Rzadko kiedy zabierał głos, ale skoro mają razem to odkryć to trochę otwartości się przyda. Widać było po nim tylko zaciekawienie, reszta pozosta a bez zmian. Chłodno mierzył każdego wzrokiem, tyle charakterów w jednym miejscu. Cóż, przy ludziach chyba czuł się najlepiej, w końcu codziennie kroczył obok nich. Wolał to niż towarzystwo śmierci, nie aby miał coś przeciwko, ale lepiej dmuchać na zimne i stawiać kroki ostrożnie. Kto wie co taki ci zrobi, kiedy, gdzie i w jaki ochydny sposób.
_________________
Choćbym kroczył ciemną doliną, zła się nie ulękne.
  
 
     
Nancy Moron

Wydz. Żniwiarzy

Kosa śmierci: zaostrzony bumerang - Chi
Poziom życia: 100%
Dołączył: 22 Paź 2014
Posty: 191
Wysłany: 2018-02-12, 09:52   
   Multikonta: Sharon


- Te wilkołaki mają futra? Może jednak jakiś pożytek z nich będzie. - mruknęła nieco zamyślonym głosem, bo jakby się tak głębiej nad tym zastanowić to taka wilcza bestia też jest po części zwierzątkiem, a panna Moron przecież tak kochała wszystkich futrzastych przyjaciół! Niemal na zabój. Albo dosłownie. Zależy od interpretacji.
Moron zakosiła jeszcze jedną babeczkę ze stołu, co by nie zostać całkiem bez prowiantu w tym obcym domu. Przecież trzeba mieć jakieś zabezpieczenie żywieniowe. Jak będą ich tu więzić to będzie tak wspaniałomyślna, że podzieli się z Szefem. Da mu gryza. Być może Nancy wcale nie jest taka zła, może niektórych nie znają ją tak od lepszej strony. Ale Lily nie da. To by był już zbytek wspaniałomyślności, trzeba znać umiar.
Po wysłuchaniu dalszej części tej historii, żniwiarce nie pozostało nic innego jak pozbierać się z miejsca, a następnie skierować się za tym kamerdynerem na piętro. Po drodze jeszcze zerknęła na te dzikie paszcze wiszące na ścianach i obejrzała się za siebie. Ten iluzjonista to też podejrzany typ. Trzeba go mieć na oku. Co innego z niebieską. Wiedziała, że to dziecko jest niewinne niczym nowonarodzony osesek.
- Melduje, że nie widzę żadnych wilkołaków na horyzoncie. - rzuciła półgębkiem do Inspektora, prawie przy okazji nie wpadając na plecy Wolfa. Szczególik!
No to teraz znaleźli się poziom wyżej. Całkiem nieźle w tych czasach się żyje Czarownicom, spora była ta willa od środka.
- Ee... to jak się dzielimy pokojami? Panowie jeden, a panie jeden czy może krzyżujemy pary? - nie wiadomo czemu akurat to zagadnienie wydało się jej teraz bardzo ważne, ale perspektywa spędzenia jednej nocy w sypialni z Inspektorem była zarówno kusząca jak i trochę niepokojąca. Z jednej strony dawało to nowe możliwości, z drugiej strony ona przecież nie pozwoli aż tak dyscyplinować się w łóżku. Ach, te dylematy!
Niebieska zarzuciła z goła odmiennym pomysłem, na co panna Moron przechyliła głowę w bok, krzyżując ręce na wysokości klatki piersiowej.
- Mnie też on przypomina najbardziej wilkołaka. Ma zrośnięte brwi? Ktoś zwrócił uwagę czy ma zrośnięte brwi? - obejrzała się na pozostałych, bo chyba właśnie po tym najlepiej się poznawało tą futrzastą bestię, nie?
 
     
Lily Valver

Wydz. Żniwiarzy

Rodzina: Matka, ojciec i młodsza siostra, wszyscy żywi i nudni.
Wiek: Wygląda na ok. 20 lat
Znaki szczególne: oczy Shinigami
Ekwipunek: tabletki na ból gardła (jako przekąska), mapa (której i tak nie umie rozczytać)
Kosa śmierci: Topór o dwóch ostrzach. Może go rozdzielić na dwa jednoostrzowe berdysze.
Poziom życia: 100%
Dołączył: 04 Maj 2016
Posty: 144
Wysłany: 2018-02-12, 17:16   

Tylko kiwała głową słuchając odpowiedzi Czarownicy, a kiedy mężczyzna ruszył na górę, bez większego zaangażowania wstała od stołu i poszła za nim razem z resztą towarzystwa. W przeciwieństwie do pozostałych, podział pokoi niezbyt ją interesował. Tak czy inaczej nie miała zamiaru spać. W końcu przez swoją fobię, robiła to rzadko. Wolała zwykle spędzać zaoszczędzony czas na czymś ciekawszym. Ale teraz chyba nie miała większego wyboru, będzie musiała siedzieć w ciągu nocy w pokoju. Cóż, niezależnie od tego, z kim wyląduje w sypialni, nie zmruży oka aż do rana. Najwyżej usprawiedliwi się trzymaniem warty przy drzwiach.
Kiedy kamerdyner już ich opuścił, kilka osób zaczęło rozmawiać o nim i tym, czy jest podejrzany. Więc inni też to zauważyli, to dobrze. W kilka osób zawsze łatwiej znaleźć poszlaki, prawda?
- Lepiej za nim nie iść. Jeśli naprawdę jest w to zamieszany, pewnie bez problemu nas zauważy. Gdyby okazało się, że jednak jest tym wilkołakiem, czy czym innym, moglibyśmy mieć kłopoty. - odpowiedziała niebieskiej. - I moglibyśmy stracić zaufanie, jakim obdarzyła nas nasza gospodyni. Wtedy mogłaby nic więcej nam nie powiedzieć. - to aż zaskakujące, że akurat w tym momencie Lily postanowiła przełączyć się na swój poważny tryb rozumowania. Prawdopodobnie perspektywa wymigania się od snu kazała jej przedłużać wieczorne obrady jak najbardziej. - Ale skoro koniecznie chcecie go śledzić, to najlepiej byłoby wyznaczyć jedną lub dwie osoby. Większa grupa wzbudziłaby większe podejrzenia. - Powinna też wspomnieć o tym, żeby nie byli to zwykli ludzie. Śmiertelnikom mogłoby się coś stać, przyjmując oczywiście, że ten cały Wolf jest niebezpieczny. Ale znając życie, tylko zachęciłaby czymś takim ludzi do podjęcia ryzyka. W związku z tym tylko oparła się plecami o ścianę, jakby oczekując potwierdzenia jej słów przez kogoś z pozostałych. - Chociaż muszę się zgodzić, on jest podejrzany. I to całkiem mocno. Nawet, jeśli nie jest wilkołakiem, to coś wie. Ale niekoniecznie chce się tym z kimkolwiek podzielić. Ale jego brwi były chyba w porządku. - Nawet ze swoją panią się nie podzielił, oj brzydko, lokaju. Pani powinna wiedzieć wszystko, prawda? Zwłaszcza o kimś takim, jak żniwiarze. Nie, żeby Lily się jakoś bardzo wywyższała. Po prostu… nadal była nieco zdziwiona, że studiując magię, dziewczynka nie wiedziała nic o istotach pełniących ważną rolę w nadnaturalnym świecie.
 
 
     
William T. Spears

Inspektor Wydz. Zarządzania

Ekwipunek: kosa śmierci, księga zasad shinigami
Kosa śmierci: sekator
Poziom życia: 100%
Dołączył: 19 Lip 2013
Posty: 288
Wysłany: 2018-02-12, 21:25   

- Talizmany? - Inspektora dość zaintrygowała ta kwestia, aczkolwiek Zielona Czarownica nie wydawała się skłonna by kontynuować tą rozmowę. Ponadto, zgodnie z ustaleniami nad ranem mieli opuścić tą osadę, co oznaczało, że nie musiała wcale dzielić się z nimi szczegółowymi informacjami, nie byli tu przecież turystami, którzy w założeniu mieli zatrzymać się na dłużej, by lepiej poznać te tereny.
W tym przypadku było wprost przeciwnie. Byli intruzami, którzy według słów tej dziewczynki mogli ściągnąć na cala wioskę gniew wilkołaków, dlatego nie dziwna była jej postawa. Chciała przede wszystkim chronić ludzi, którzy byli pod jej opieką, aczkolwiek to nie miało żadnego wpływu na przebieg śledztwa, które prowadził tutaj razem z Moroni Valver. Sprawa wymagała zbadania i musieli tego dokonać wbrew nieprzyjaznemu podejściu mieszkańców.
- Dziękujemy za nocleg. - zwrócił się jeszcze do Zielonej Czarownicy, po czym gestem dłoni poprawił okulary znajdujące się na jego nosie i skierował się za mężczyzną pełniącym tutaj rolę kamerdynera.
Darował sobie po raz kolejny strofowanie Moron, jej uwagę puszczając mimo uszu, chociaż trudno zaprzeczyć, że w tej sprawie z pewnością kryło się drugie dno. Gdy znaleźli się na piętrze odprowadził wzrokiem, lokaja nie widząc jednak żadnego powodu dla którego miałby podejrzewać większy udział akurat tego człowieka, chociaż się mylił.
- Myślę, że przeszukiwanie domu gospodyni mogłoby narazić nas na jej nieprzychylność i moglibyśmy nie dotrwać w tym domu nawet do rana. - skomentował pomysł niebieskiej akrobatki uznając to za zbyt ryzykowne, bo ostatecznie Zielona Czarownica uchroniła ich przed złością swoich poddanych, więc to mógłby być zbyt duży gest nieżyczliwości z ich strony, co skończyłoby się fiaskiem całego śledztwa.- Jakkolwiek teraz nadal brakuje nam kluczowych informacji i do świtu musimy je zdobyć. - bo ich czas w tej wiosce był ograniczony.
_________________
 
     
Nicholas Leevis

Iluzjonista

Wiek: 23 lata
Poziom życia: 100%
Dołączył: 28 Sty 2018
Posty: 20
Wysłany: 2018-02-12, 22:45   
   Multikonta: Rebecca Montgomery


Nicholas tak przeczuwał, że ta rozmowa raczej nie potrwa zbyt długo, aczkolwiek i jego poruszyła nieco ta informacja o rzekomych talizmanach. Uniósł brwi ku górze i gdy wstawał z zajętego uprzednio miejsca, posłał Zielonej Czarownicy krótki uśmiech.
- Dobrej nocy. - pożegnał się z gospodynią, by w zasadzie gęsiego z grupą zupełnie nieznanych sobie osób udać się za tym kamerdynerem mającym szczęście być jedynym mężczyzną na całej wioski. Doprawdy, musiał mieć ciekawe życie.
- Dość starodawnie urządzony dom. - zauważył rozglądając się jeszcze pobieżnie po wnętrzu gdy postępował w górę, po kolejnych stopniach schodów aż w końcu zatrzymał się na piętrze, gdzie zaledwie skinął głową na odchodzącego lokaja.- Hmm... - nie odezwał się od razu, marszcząc brwi najpierw uznając, że warto te sprawę przeanalizować na spokojnie, nie ma sensu od razu rwać się do czegoś co być może będzie błędną uliczką. - Nie, nie... mi wydaje się, że ta dziewczynka naprawdę wierzy we wszystko to co mówi. - zauważył, że Zielona Czarownica mówiła z pełnym przekonaniem, trochę trudno byłoby nauczyć takie dziecko aż tak przekonywującego kłamstwa.- Ale, nie rozmawiajmy lepiej w korytarzu... gospodyni może nas usłyszeć. - popatrzył dość znacząco na pozostałe osoby, z jakimi utknął w tej specyficznej osadzie by zaraz swe kroki skierować do jednego z pokoi zaoferowanych im przez lokaja.
Pomimo tego, że dziewczynka zdawała się być zarządcą tej wioski jej domostwo nie było aż tak bogato urządzone. Iluzjonista podejrzewał, że nie jeden rozkręcający swój biznes mieszczanin mieszka na podobnym, a może nawet i lepszym poziomie. Przystanął na środku tego pokoju, spoglądając na pozostałych.
- Rzeczywiście, ten lokaj mógłby coś wiedzieć, ale nie wygląda na chętnego do rozmowy. - podjął znów temat, spoglądając na Lily, chociaż... po tych rewelacjach o bogach śmierci, nie do końca był przekonany co do tego czy to opowieść na miarę historii Zielonej Wiedźmy, czy może takie istoty rzeczywiście istnieją? Póki co wyglądali na ludzi, zachowywali się też jak ludzie, chociaż wyraźniej trzymali się siebie nawzajem. Uznał, że lepiej odsunąć te rozważania na bok.
- Chociaż... czy tu naprawdę działają jakieś... wilkołaki... - skrzyżował ręce na wysokości klaki piersiowej wpadając w chwilowe zamyślenie. - Nie, nie... - zareagował na wspomnienie Nancy o podział pokoi.- To jasne, że nie możemy tu tkwić całą noc, bo nic się nie dowiemy. - rozłożył wymownie ręce.- A rano nie będzie wyjścia, trzeba opuścić to miejsce. - wątpił, żeby Zielona Czarownica zgodziła się na ich dłuższy pobyt, biorąc pod uwagę, że przez to zagrożone mogą być mieszkanki całej tej osady, a raczej żaden zarządca czy małej wioski czy większej mieściny nie narażałby swoich ludzi z tak błahych powodów jak banda ciekawskich intruzów.
 
     
MG


Dołączył: 26 Maj 2013
Posty: 364
Wysłany: 2018-02-13, 16:09   

Za oknami panował już mrok. Grupa gości została pozostawiona sama sobie, na dole słuchać było tylko drobną krzątaninę, prawdopodobnie kamerdynera tych włości. Oni natomiast znajdowali się na piętrze, na którym nie słychać było żadnej innej obecności. Przypuszczalnie więc byli tu sami. Chwilę po tym gdy iluzjonista udał się do jednego z pokoi rozległo się donośne wilcze wycie, a za zasłoną, która do połowy przysłaniała okno wspomnianej komnaty widać było na pół wilczy, a na pół ludzki cień. Niczym zjawa pojawił się na oczach zebranych, by po chwili zniknąć z ich oczu, ale donośny dźwięk wycia jakiegoś drapieżnika przez kilka sekund rozchodził się w powietrzu. Zasłona zafalowała pod wpływem podmuchu wiatru, drugie z okiem było częściowo otwarte, a jakby tak podejść bliżej można by zauważyć, że bardzo blisko ściany posiadłości i tego właśnie okna znajduje się drzewo o rozłożystych gałęziach piętrzących się od niższych partii rośliny w stronę dachu tej willi. Domki osadniczek znajdowały się zaś dalej, niemal nie widać było ich z tej perspektywy, za to całkiem blisko wydawał się być położony ten niby przeklęty las, teraz tonący w ciemności.
-> http://blackbutler.cba.pl/viewtopic.php?t=1089
  
 
     
Elanor Blue

Cyrkowiec

Rodzina: nie żyje
Wiek: 17 lat
Znaki szczególne: niebiesko mi
Poziom życia: 100%
Dołączył: 10 Paź 2013
Posty: 228
Wysłany: 2018-02-13, 17:08   
   Multikonta: Tamara Arven


- Nie wiem. - odpowiedziała temu dziwnemu chłopakowi, który wszystkich ignorował.
Niebieska nie widziała w tym nic dziwnego, że jej pomysł się nie przyjął, nawet zgadzała się z innymi. Gdyby zostali nakryci to Zielona Czarownica mogłaby ich stąd pogonić, a przecież ona akurat zachowała się w stosunku do nich w porządku, ocaliła ich przed wrogimi mieszkankami i pozwoliła jedną noc przenocować w swoim domu. Z taką propozycją raczej by nie wyszedł ktoś kto ma coś na swoim sumieniu.
Wsłuchiwała się w słowa innych, spoglądając na nich, chociaż nie wiedziała co ma myśleć o bogach śmierci jak ich przedstawiła Lily. Czy powinna się tym martwić? Może nie. Zachowywali się w porządku, nawet postępowali jak ludzie, więc co prawda te wieści były szokujące, ale chyba na razie nie było czego się bać.
a gdy iluzjonista wszedł do jednego z pokoi, podążyła za nim wzrokiem i skończyło to się tak, że nagle za zasłoną pojawił się cień czegoś wilkopodobnego i usłyszeli wycie. Elanor od razu wbiegła do pokoju, odsłoniła zasłonę, ale tam nic nie było.
- A jeśli tu rzeczywiście są wilkołaki... - zamyśliła się, po czym spojrzała w stronę lasu.- Myślę, że jedynym wyjściem jest się tam udać i to sprawdzić. - okno było otworzone, więc dla cyrkowej akrobatki to nie był żaden problem, żeby przejść na drzewo, a potem ostrożnie, ale dość zwinnie gałąź po gałęzi skierować się na dół, na ziemię. Dla niej to nie był wielki problem, wiele z pokazów cyrkowych opierało się właśnie tak takiej elastyczności i zwinności, więc dobrze i szybko sobie z tym poradziła.
zt.
 
     
Afuro Aphrodi Terumi


Rodzina: Nie pamięta
Wiek: Wieczność to za mało
Znaki szczególne: Charakterystyczny wyraz twarzy i spojrzenie przypisane tylko jemu, nikt na świecie i po za nim nie posiada nawet w podobie czegoś tak subtelnego jak on. Można powiedzieć że sama jego czystość jest znakiem rozpoznawczym ponieważ prócz ubrania ma na prawde nie wiele przedmiotów martwych.
Ekwipunek: Jedyna broń to nakładki na dłonie z ostrzymi zakończeniami jak w szponach, są na nich dziwne zapiski w zapomnianym dawnym języku, pobłopobłogosławiona.
Poziom życia: 100%
Dołączył: 27 Paź 2017
Posty: 39
Skąd: Z nieskończoności
Wysłany: 2018-02-13, 17:33   
   Multikonta: Czarny Szermierz


Anioł nie czekał na nic, szybko pokierował się śladem niebieskiej panienki. Noc pewnie jak zawsze szybko minie, a tajemnica sama się nie rozwiąże. Sprytnie i zwinnie wymknął się po drzewie na ziemie, skierował się do lasu. Coś przeczuwał, że właśnie tam znajdzie odpowiedź na pytanie: Co jest powodem tych zawirowań? Czemu te miejsce? Chłopak rozejrzał się jeszcze patrząc na posiadłość, nie bardzo obchodziło go co zrobi reszta. Aby mu tylko nikt nie wchodził w drogę...
///(Zt)
_________________
Choćbym kroczył ciemną doliną, zła się nie ulękne.
 
     
Nancy Moron

Wydz. Żniwiarzy

Kosa śmierci: zaostrzony bumerang - Chi
Poziom życia: 100%
Dołączył: 22 Paź 2014
Posty: 191
Wysłany: 2018-02-13, 21:00   
   Multikonta: Sharon


- On chyba chce spać sam. - kiwnęła dłonią w stronę Nicholasa, który jako pierwszy wypruł do przodu, do jednego z zaoferowanych im pokoi i tam zaczął dumać, ale z tego dumania zupełnie nic nie wynikało.- A ten w ogóle niech śpi na dworze. - wskazała na anioła, bo to w końcu takie nieobliczalne istotki.
I zaczęły się rozważania, analizy, dyskusje... panna Moron skrzyżowała ręce na wysokości biustu, przechadzając się z jednego krańca korytarza do drugiego. Nie, nie, nie... spacerek za tym podejrzanym kamerdynerem nie wydawał się wchodzić teraz w rachubę. Jakich on niby mógł im dostarczyć dowodów? I dobrze, że ten ciąg wywodów w końcu przerwało niespodziewane wycie.
Niespodziewane? A, no tak! Przecież byli w wiosce otoczonej przez jakąś bandę wilkołaków. Prawdziwych czy nie, teraz nadarzyła się sposobność, żeby sprawdzić to na własną rękę.
- Szefie, idziemy, nie? - zagadnęła jeszcze do Willa, a potem zaraz za tą niebieską uciekinierką z cyrku skierowała się za okno.- Mała, poczekaj... dorośli z przodu... - tak na dobrą sprawę chyba wyglądały na równolatki, ale kto by się tym teraz przejmował.
Panna Moron skoczyła na pierwszą gałązkę z gracją upadającej zebry, a potem zeskoczyła już prosto na sam dół. Przynajmniej lądowanie na gruncie miała lepiej opanowane. Willa tej Zielonej Niby Wiedźmy znajdowała się na uboczu, dzięki czemu nie musieli się obawiać, że banda tych zbuntowanych bab znowu ich osaczy. Musieli tylko postarać się nie zwracać niepotrzebnie na siebie uwagi. Dalej z kolei rozciągał się las, który w sporej części odgradzał te osadę od reszty cywilizacji i to niby w tej gęstwinie miały bytować te ogromne i straszne bestie. Futerko to futerko, Nancy nie widziała żadnych powodów, żeby pod tym względem dyskryminować wilkołaczki. Może one też potrzebowały odrobiny miłości? Takie biedne, zaniedbane stworzonka... Nancy znajdzie dla nich miejsce w swoim serduszku.
<zt>
 
     
Lily Valver

Wydz. Żniwiarzy

Rodzina: Matka, ojciec i młodsza siostra, wszyscy żywi i nudni.
Wiek: Wygląda na ok. 20 lat
Znaki szczególne: oczy Shinigami
Ekwipunek: tabletki na ból gardła (jako przekąska), mapa (której i tak nie umie rozczytać)
Kosa śmierci: Topór o dwóch ostrzach. Może go rozdzielić na dwa jednoostrzowe berdysze.
Poziom życia: 100%
Dołączył: 04 Maj 2016
Posty: 144
Wysłany: 2018-02-14, 15:36   

Wyjący stwór, a raczej jego cień widoczny przez okno, nieco zaskoczył Lily. Co prawda cały dzień rozmawiali o wilkołakach i związanymi z nimi nadnaturalnymi sprawami, ale żniwiarka spodziewała się raczej, że to oni będą musieli za nimi ganiać i szukać ich po lesie. Jednak to, że wilkołaki choć odrobinkę przejęły inicjatywę czyniło całą zabawę ciekawszą. W sumie powinna się była tego spodziewać - na pewno nie są zadowolone z tego, że ktoś im się szwenda po wiosce. Całkiem możliwe, że traktowali teren i ludzi tu mieszkających jak swoją własność. Obcy, jak zresztą podkreślała dziewczynka i mieszkanki, nie byli tu mile widziani.
Fakt, że wreszcie coś zaczęło się dziać, był dla panny Valver bardzo korzystny. Nie tylko, ponieważ unikała dzięki temu spania. Mimo wszystko, rozwiązanie tej zagadki bardzo ją ciekawiło - a jeśli przy okazji trafi się możliwość potraktowania jednego czy dwóch wilkołaków toporem… Jak na razie, dziewczyna nie widziała w tej sytuacji zbyt wielu złych stron. Niby mogły jej zagrozić te istoty, ale na pewno nietw stopniu, w jakim były niebezpieczne dla ludzi. Cała ta dziwaczna miazma, czy jak podobnie nazwała to dziewczynka, nie mogła stanowić dla żniwiarzy poważnego zagrożenia. Cóż, jedno jest pewne - Lily nie ma zamiaru umierać od klątwy jakiś wilkoludziów. Miała tylko nadzieję, że towarzyszące im osobniki ludzkiego rodzaju nie będą się na siłę pchać się w sam środek walki lub wyczyniać innych tego typu cudów. Byłoby straszliwie szkoda, gdyby musiała odpowiadać za głupotę tych istotek.
Wyciągnęła jeszcze raz pudełko z tabletkami, wrzuciła sobie dwie do ust i na powrót zamknęła wieczko, upewniając się, że nie otworzy się samo podczas jakże heroicznego wyskoku przez okno.
Niebieska panienka i anioł dość szybko zdecydowali się na ucieczkę na zewnątrz. Jej towarzyszka pracy również. Poczekała chwilę, aż Nancy zdąży wyskoczyć, żeby przypadkiem nie spaść jej na plecy, po czym sama również opuściła budynek, w przeciwieństwie do drugiej żniwiarki lądując bezpośrednio na ziemi. No, trzeba sprawdzić wszystko, co im nagadali o tych wilkołakach. W końcu robota sama się nie zrobi, prawda? A obijanie się w pobliżu szefa nie należało do najmądrzejszych pomysłów.
[z/t
 
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  



Fairy Tail Path Magician



Bleach OtherWorld

Dragon Ball New Generation Reborn



Vampire Knight


Król Lew















Image and video hosting by TinyPic

Rainbow RPG



















Vampire Diaries







SnM: Naruto PBF

Luciferum zaprasza!







www.zmiennoksztaltni.wxv.pl





Pokemon Eternum









Ningyo

On-anime.pl



Projekt K7 M&A | http://k7.ubf.pl


Styl i grafika zedytowane przez Ciela Phantomhive. Uprasza się o nie kopiowanie.
Kuroshitsuji. Yana Toboso.
Strona wygenerowana w 0,2 sekundy. Zapytań do SQL: 12