Witajcie w Anglii pod koniec XIX wieku, we wspaniałej choć zarazem mrocznej i zagadkowej epoce wiktoriańskiej. Mnożą się tajemnicze przestępstwa nad którymi Scotland Yard załamuje bezradnie ręce. Londyn staje się polem kryminalnych rozgrywek i zbrodni mrożących krew w żyłach. Zaniepokojona Królowa Wiktoria uruchamia wszystkie swoje siły do tego by zwalczyć rosnącą przestępczość. Ten mroczny świat zamieszkują wspólnie z ludźmi: demony, które wykorzystując słabość człowieka zawierają kontrakty w zamian za dusze śmiertelników; anioły pragnące oczyścić plugawą ludzkość z grzechów; shinigami zaprowadzające porządek pośród problematycznych dusz, a także piekielnie zwierzęta o nieprzewidywalnej naturze. To wszystko dzieje się już poza wiedzą i poza wzrokiem zwykłych ludzi, jednak ma na ich życie ogromny wpływ. Przetrwanie w tym świecie jest prawdziwym wyzwaniem, które może okazać się przygodą na śmierć i życie.
► Login = imię i nazwisko postaci bądź tylko imię (jeśli nie ma nazwiska).
► Ukazał się nowy The Times.




POSZUKIWANIA
► Albert poszukuje przyrodniej siostry.
► Czarny Szermierz, Afuro Aphrodi Terumi i Zeno Hen poszukują różnych relacji.
► Wasil poszukuje ochotnika do sesji.
► Mark poszukuje przyjaznej duszyczki.

Listopad 1889r.
Deszcz, pochmurne niebo i porywiste wiatry będą towarzyszyć nam niemal codziennie. Temperatura będzie wynosić maksymalnie 7'C w dzień, w nocy zaś 2'C.

Poprzedni temat «» Następny temat
London Bridge
Autor Wiadomość
Nakiyomi Kiyuumi
[Usunięty]

Wysłany: 2018-01-17, 17:56   

Nakiyomi szła zagubiona ulicami Londynu. Nie znała tego miasta, gdyż przeniosła się tutaj nie dawno. Atmosfera wokół była bardzo nieprzyjemna, ale nastolatce to nie przeszkadzało. Lubiła czuć dreszczyk emocji, dlatego zwiedzając to jakże ponure miejsce jakim jest Londyn, wybierała najciemniejsze i najbardziej mroczne zakamarki. Jej myśli krzątały się wokół planów na przyszłość. Chciała przede wszystkim kogoś poznać oraz znaleźć dla siebie jakieś lokum. Rozważania dziewczyny przerwała delikatna mżawka. -Chyba już czas poszukać sobie schronienia- wyszeptała do siebie i skręciła w kolejną z uliczek. Z minuty na minutę, deszcz stawał się coraz intensywniejszy, a niebo zachmurzyło się. Dróżki, którymi podążała Kiyuumi nie były już nawet oświetlane przez blade światło księżyca. Ledwo potrafiła zobaczyć swoje stopy, które niknęły w odmętach czerni. Mimo, iż lubiła takie miejsca, tego dnia wolała nie kusić losu i skierować się w jaśniejszą ścieżkę. Idąc przed siebie ujrzała pokaźny most, który przykuł jej uwagę. - Jest piękny- pomyślała i ruszyła w jego kierunku. Szła wolno, rozkoszując się wyglądem budowli. Była naprawdę zdumiona, że nawet w tak ponurym mieście udało jej się znaleźć coś naprawdę pięknego.
 
     
Afuro Aphrodi Terumi


Rodzina: Nie pamięta
Wiek: Wieczność to za mało
Znaki szczególne: Charakterystyczny wyraz twarzy i spojrzenie przypisane tylko jemu, nikt na świecie i po za nim nie posiada nawet w podobie czegoś tak subtelnego jak on. Można powiedzieć że sama jego czystość jest znakiem rozpoznawczym ponieważ prócz ubrania ma na prawde nie wiele przedmiotów martwych.
Ekwipunek: Jedyna broń to nakładki na dłonie z ostrzymi zakończeniami jak w szponach, są na nich dziwne zapiski w zapomnianym dawnym języku, pobłopobłogosławiona.
Poziom życia: 100%
Dołączył: 27 Paź 2017
Posty: 41
Skąd: Z nieskończoności
Wysłany: 2018-01-17, 18:25   
   Multikonta: Czarny Szermierz


Doświadczony anioł od razu poczuł jak ktoś się zbliża. Raczej nikt go nie zaczepiał więc nie było powodu do obaw. W sumie nie lubił tutejszych charakterów, nie miał na prawdę z kim porozmawiać. Nie był osobą jakoś zbytnio gadatliwą, ale nazbierało się trochę tych uczuć w tym jasnym sercu. Jego rozmyślania nadal trwały, deszcz wcale mu nie przeszkadzał. Zawsze uważał, że to znak. Ojciec w niebie rozpacza, pewnie krew znowu dotknęła tych ciemnych zakamarków. A Aphrodi rozpaczał razem z nim, pomodlił się krótko o pomoc. "Ojcze natchnij moje słowa, moje gesty, moje myśli. Niech dzieję się wola nieba, zrobię wszystko co potrzeba." Modlitwa była tak cicha, że nawet szarżujące tutejsze gryzonie nie były wstanie wyłapać treści. Wszystko było szczere i prawdziwe. Wzrok tylko na chwilkę przeszedł w stronę ziemi, potem znowu zaległ on na wieczornym niebie. Chłopak całkiem zmókł, ale przyjął ten dar jako karę, jak pokutę. Wziął ją do siebie z całą pokorą... Wiedział dobrze co się dzieję w tym mieście. Niestety nie wiele miał do powiedzenia i zdziałania. Dawno przestał wierzyć w dobroć tych pustkowi. Władza, pycha, nienawiść, zazdrość zawładnęły losami ziemi. Już kiedyś rozmawiając z swoim mentorem dowiedział się, że nie może zmusić nikogo do powrotu na dobrą drogę. To oni muszą zrobić pierwszy krok, aniołowie mogli tylko oświetlać drogę. Most był raczej bezpieczny, nikogo w pobliżu nie było ani jednej żywej duszy. Afuro zdawał się być surowym nauczycielem, taki właśnie był. Oceniał dusze dopiero przy końcach ich żywotu. Przy nim niektórzy czuli dziwny powiew chłodu. Rzadko kiedy się uśmiechał, miewał dni kiedy jego humor fruwał jak wiatr w czasie burzy. Raz bywał szczęśliwy, potem smutny, rozgoryczony, na szczęście nigdy się nie poddał. Można było zaryzykować stwierdzenie, że jego humor był równy z pogodą. Tylko jak to zinterpretować? Każdemu na przykład deszcze kojarzył się z czymś zupełnie innym... Nie miał tu nikogo, nikt mu nie mógł już pomóc. Chociaż może...kto to wie... ale to musiałaby być na prawdę wyjątkowa osoba...godna anioła.
_________________
Choćbym kroczył ciemną doliną, zła się nie ulękne.
 
     
Yuki


Rodzina: Nie warta wspomnienia
Wiek: Wizualnie wygląda na 27 lat.
Znaki szczególne: Wzrost kobiety. Charakterystyczne rysy twarzy.
Ekwipunek: Pudełeczko z igłami i buteleczka z dziwną substancją.
Poziom życia: 100%
Dołączył: 01 Lut 2018
Posty: 5
Wysłany: 2018-02-03, 21:11   
   Multikonta: Brak.


Kolejny żałosny, a zarazem ponury dzień. Niczym nie różnił się od poprzedniego, choć czy na pewno? W końcu dopiero tu przyjechała, a już wiedziała iż to miasto ją szybko znudzi. I co miała z tym fantem uczynić? Nic ino się pogodzić. Niezależnie od tego pojawiła się na moście, a raczej jego początku. Tam tez wysiadła z taksówki. Most był masywny, godny uwagi i mimo swojej potęgi, dla Yuki nie było problemem pokonanie go. Podczas jednak drogi złapał ją deszcz.
-Zajebiście.
Burknie, nie starając się nawet kryć przed deszczem. Na obecną chwile byłoby to nie możliwe, gdyby nie to że miała parasol. W oddali jednak ujrzała coś żywego, chłopaka. Czy przykul jej uwagę? Niekoniecznie, aczkolwiek zmierzali ku sobie. Było coraz ciemniej, a geste chmury, z których padało, jeszcze bardziej potęgowały efekt. W porównaniu do niej moknął, lecz to nie był jej problem. Ba, nawet spojrzy na niego kpiąco.
 
     
Afuro Aphrodi Terumi


Rodzina: Nie pamięta
Wiek: Wieczność to za mało
Znaki szczególne: Charakterystyczny wyraz twarzy i spojrzenie przypisane tylko jemu, nikt na świecie i po za nim nie posiada nawet w podobie czegoś tak subtelnego jak on. Można powiedzieć że sama jego czystość jest znakiem rozpoznawczym ponieważ prócz ubrania ma na prawde nie wiele przedmiotów martwych.
Ekwipunek: Jedyna broń to nakładki na dłonie z ostrzymi zakończeniami jak w szponach, są na nich dziwne zapiski w zapomnianym dawnym języku, pobłopobłogosławiona.
Poziom życia: 100%
Dołączył: 27 Paź 2017
Posty: 41
Skąd: Z nieskończoności
Wysłany: 2018-02-03, 21:18   
   Multikonta: Czarny Szermierz


Anioł nie spojrzał na nią, nie myślał aby ktoś był nadal wart jego uwagi. O takiej porze nikt raczej interesujący nie przechodził przez most. Był to demon, ale nie bał się. Raczej stał bardzo czujnie i gotowy na wszystko. Nie przeszkadzał mu deszcze, wszystko działo się w ścisłej harmonii i miał tego świadomość. Pochwalał wszystkie zjawiska atmosferyczne i przyrodnicze w naturze, wierzył że to zaplanowane działania wielkiego ojca w niebie. A on był przecież ukorzonym sługą i jego dzieckiem, patrzył w niebo z pokorą. Był taki spokojny i nietutejszy. Wyróżniała go łagodna sylwetka, trochę kobieca można tak rzec. Wszyscy się zawsze z tego śmiali, ale Afuro był jak wielka niespodzianka, krył w środku bardzo dużo. Dawał poznać innym tylko pozory, które chciał aby widzieli. Nie wierzył, że znajdzie na ziemi towarzysza, w ogóle kogoś wartego zaufania. Dużo go spotkało, a doświadczenia nauczyły, że nie wolno się do nikogo odwracać plecami, bo nigdy nie wiadomo kiedy rzucą w ciebie ostrzem. Jedyne co nie dawało mu żyć to śmierć, czy było mu pisane umrzeć właśnie tak? W jakiejś wielkiej walce, jak osamotniony samurai... Wiatr lekko powiewał jego długie, blond włosy. Surowe spojrzenie gnało w dal, wyparł się na baczność biorąc głęboki wdech.
_________________
Choćbym kroczył ciemną doliną, zła się nie ulękne.
 
     
Yuki


Rodzina: Nie warta wspomnienia
Wiek: Wizualnie wygląda na 27 lat.
Znaki szczególne: Wzrost kobiety. Charakterystyczne rysy twarzy.
Ekwipunek: Pudełeczko z igłami i buteleczka z dziwną substancją.
Poziom życia: 100%
Dołączył: 01 Lut 2018
Posty: 5
Wysłany: 2018-02-03, 21:31   
   Multikonta: Brak.


Nie musiał jej się bać, jednak bez wątpienia towarzyszyła jej ciężka aura. Przyodziana w ciemne barwy. Zazwyczaj czarna bielizna w koronkę, czarne spodnie (rurki) podkreślające kształt nóg, czarny top, czarna koszula, skórzane czarne rękawiczki wysokie czarne kozaki, na małym obcasie, Czarny długi płaszcz. Dodatki to 2 srebrne bransoletki na lewej ręce, złoty pierścionek z brylantem na palcu lewej ręki. Wygląd był bez wątpienia klasyczny, jednak mógł niepokoić, zwłaszcza widząc jak ubrania kontrastują z cerą kobiety. No ale wracając do sedna...
- Szczur...
Mruknie jedynie, ale nie miała póki co w planach atakowania chłopaka. Po co? Była tu nowa, co nie oznaczało że od razu musiała pokazywać, swoje prawdziwe ja. W między czasie zdała sobie sprawę, że musi dzisiaj zameldować się w jakimś hotelu. Co za problem zapytać o te info? Przystanęła zatem nieopodal, zerkając w kierunku chłopaczka.
- Potrzebny mi hotel, wiesz może gdzie go znajdę.
Było jej obojętne czy jej powie, czy też nie. Jakoś sobie poradzi no ale zawsze mógł mieć dupę wyżej niż łeb i nie udzieli informacji, nawet jeżeli je posiada.
 
     
Afuro Aphrodi Terumi


Rodzina: Nie pamięta
Wiek: Wieczność to za mało
Znaki szczególne: Charakterystyczny wyraz twarzy i spojrzenie przypisane tylko jemu, nikt na świecie i po za nim nie posiada nawet w podobie czegoś tak subtelnego jak on. Można powiedzieć że sama jego czystość jest znakiem rozpoznawczym ponieważ prócz ubrania ma na prawde nie wiele przedmiotów martwych.
Ekwipunek: Jedyna broń to nakładki na dłonie z ostrzymi zakończeniami jak w szponach, są na nich dziwne zapiski w zapomnianym dawnym języku, pobłopobłogosławiona.
Poziom życia: 100%
Dołączył: 27 Paź 2017
Posty: 41
Skąd: Z nieskończoności
Wysłany: 2018-02-03, 21:40   
   Multikonta: Czarny Szermierz


Młody spojrzał na dziewczynę, oczywiście że usłyszał pytanie. Aby mieć to szybko z głosy odpowiedział bez żadnych zobowiązań. -Kawałek, jakieś 55 kilometrów i 05 centymetrów w prawo- Uwielbiał być dokładny, aż czasami przesadnie. Czuł w tonie kobiety obojętność, nie dziwiło go to. Akurat teraz miałby spotkać kogoś wyjątkowego, gdyby był tak naiwny to by pracował w przedszkolu z dziećmi. Jego ton był jak zazwyczaj surowy i zimny. On w porównaniu do dziewczyny wolał jasne kolory, biała koszula, brązowe eleganckie spodnie, czarne buty, czasami rękawice z szponami. Dziś nie nastawiał się na walki, więc delikatnie dłonie spoczywały od tak na barierce bez żadnego okrycia. Był bardzo schludny, ale ego miał dosyć sporę. Nie chciało mu się jakoś dopiekać nikomu i niczemu, nie miał żadnego powodu. Zawsze działał ku jakiemuś ważniejszemu celu, ale dziś? Chyba lekko zwątpił w świat, że da się jeszcze coś w nim uratować. Ludzie byli zepsuci do szpiku kości, zwierzęta chodziły aby jeść, a demony? Lepiej o tym nie myśleć... Tak czy owak kiedy udzielił odpowiedzi wrócił wzrokiem na księżyc, on już spisał wszystko na straty. Będzie walczył, ale ile? Puki nie padnie we krwi, oczywiście...
_________________
Choćbym kroczył ciemną doliną, zła się nie ulękne.
 
     
Yuki


Rodzina: Nie warta wspomnienia
Wiek: Wizualnie wygląda na 27 lat.
Znaki szczególne: Wzrost kobiety. Charakterystyczne rysy twarzy.
Ekwipunek: Pudełeczko z igłami i buteleczka z dziwną substancją.
Poziom życia: 100%
Dołączył: 01 Lut 2018
Posty: 5
Wysłany: 2018-02-03, 22:28   
   Multikonta: Brak.


Czekała spokojnie na odpowiedz, zerkając jedynie po otoczeniu. Gdy usłyszała odpowiedz uniosła brew zdziwiona poniekąd taką precyzją, ale jednak nie skomentowała tego, bowiem sytuacja nie wymagała tego. Zaś po otrzymaniu informacji, gdzie ma iść, skinęła głową.
- Mokniesz dzieciaku, nie martwisz się tym, ze zachorujesz?
Zapytała. Anioł mógł być zaskoczony tym iż został wzięty za człowieka, jednak była to gierka kobiety. Mogła być młoda i nie do końca świadoma tego jak działa świat. oczywiście to się mijało z Prawdą, no ale tego chłopaczek już nie musiał wiedzieć. Poza tym ten niewinny wygląd, aż się prosił by wziąć go za nic niewarte gówno. Oczywiście to nie oznacza iż ignorowała anioła. Nic z tych rzeczy. Podniosła nieco parasol, oczywiście wymownie zapraszając chłopaka pod niego. Co prawda było to podejrzana, jak i kobiety nastawienie było bez wątpienia oschłe. A teraz zapraszała go pod parasol? No kto wie, świat jest dziwny i pokręcony w każdy możliwy sposób.
 
     
Afuro Aphrodi Terumi


Rodzina: Nie pamięta
Wiek: Wieczność to za mało
Znaki szczególne: Charakterystyczny wyraz twarzy i spojrzenie przypisane tylko jemu, nikt na świecie i po za nim nie posiada nawet w podobie czegoś tak subtelnego jak on. Można powiedzieć że sama jego czystość jest znakiem rozpoznawczym ponieważ prócz ubrania ma na prawde nie wiele przedmiotów martwych.
Ekwipunek: Jedyna broń to nakładki na dłonie z ostrzymi zakończeniami jak w szponach, są na nich dziwne zapiski w zapomnianym dawnym języku, pobłopobłogosławiona.
Poziom życia: 100%
Dołączył: 27 Paź 2017
Posty: 41
Skąd: Z nieskończoności
Wysłany: 2018-02-03, 22:45   
   Multikonta: Czarny Szermierz


Blond chłopak cicho nadal stał patrząc w niebo, dopiero zareagował na następne słowa demona. Odpowiedział pewnie i dobitnie -Nie choruję- Lekko poirytowany już się do niej odwrócił. Tacy jak ona nigdy nie dają za wygraną, demon zapraszający anioła pod parasol, to brzmiało jak kiepski żart. Pomimo tego nie zaśmiał się, chrząknął cicho. Miał o wiele więcej lat niż ta planeta, na własne oczy widział twory stwórcy, jemu niegdyś służył, u jego boku kroczył. Do dziś prosił by każda czynność była prowadzona przez światło jedynego ojca życia. Co do zaproszenia nic nie zrobił, co ona sobie myślała? Albo mu powie co w duszy gra, albo będzie nadal beznamiętnie traktowana. Tak ten świat działał, mówisz konkrety, a jak nie to tracisz. Dobrze wiedział, że taki znajomy jak on nie trafia się zbyt często. Ciężko jest wiązać z jego osobą jakiekolwiek nadzieję. Wielu próbowało, ale jego szacunek i sympatia była okupiona wieloma wyrzeczeniami. Trochę kultury nikomu nie zaszkodzi prawda? Wszystko zakończyło się tak, że wzrok chłopaka wbił się krytycznie w oczy dziewczyny totalnie ją przeszywając. To gorsze niż ostrza, ogień, moc, nie dało się przed tym obronić. Teraz dziewczyna wiedziala, że natknęła się na kogoś innego, może wyjątkowego, może zwyczajnego aż do przesady. Jak spróbuje go poznać to może się dowie, jedno było wiadome na pewno, lekko nie będzie. Chłopak skrywał swoje skarby bardzo głęboko, pod grubą pokrywą przeszłości. Wzrok i te oczy, coś w nich było. Tak pewni swego mogli być tylko negocjatorzy, wyglądał miło, ale to tylko przykrywka. Gra, tylko kto tu rozkładał karty?
_________________
Choćbym kroczył ciemną doliną, zła się nie ulękne.
 
     
Yuki


Rodzina: Nie warta wspomnienia
Wiek: Wizualnie wygląda na 27 lat.
Znaki szczególne: Wzrost kobiety. Charakterystyczne rysy twarzy.
Ekwipunek: Pudełeczko z igłami i buteleczka z dziwną substancją.
Poziom życia: 100%
Dołączył: 01 Lut 2018
Posty: 5
Wysłany: 2018-02-05, 10:43   
   Multikonta: Brak.


Brzmiało to jak kiepski żart, bo nim było, co pokazywało także kpiące nastawienie do Anioła. Mógł odmówić, unosząc się swoją dumą, jednak to nie zmieniło faktu iż Demon z niego zakpił, w dodatku tak klasyczny sposób. Mógł się uważać za wielkiego znawcę, jednak dla kobiety był tylko kolejnym frajerem, który ukazuje jaki to on nie jest. Wygląd wskazywał na jego niewinność, jednak nie ignorowała tego. Nie zamierzała zdradzać do czego zmierza, po co? Nie była osobą która domagała się atencji, zwłaszcza nie od kogoś kto nie interesował niczym.
- Moknij zatem szczurze.
Rzekła, by bezceremonialnie ruszyć dalej. No błagać na pewno go nie będzie, czy to o rozmowę, czy to o dołączenie pod parasol, jak i do wspólnego spaceru. Za kogo on się miał? Niech nie będzie żałosny. Nie to nie. Oboje unosili się dumą, z tą różnicą iż kobieta nie bała się otworzyć mordy do naturalnego jej wroga. Co by tu więcej dodać. Na tym skończyło by się ich spotkanie, Anioł nie chciał poznać diabła, niezależnie od jego historii, jak i Yuki nie chciała poznać chłopaka, zwłaszcza takiego narcyza.

Najprawdopodobniej z.t
 
     
Afuro Aphrodi Terumi


Rodzina: Nie pamięta
Wiek: Wieczność to za mało
Znaki szczególne: Charakterystyczny wyraz twarzy i spojrzenie przypisane tylko jemu, nikt na świecie i po za nim nie posiada nawet w podobie czegoś tak subtelnego jak on. Można powiedzieć że sama jego czystość jest znakiem rozpoznawczym ponieważ prócz ubrania ma na prawde nie wiele przedmiotów martwych.
Ekwipunek: Jedyna broń to nakładki na dłonie z ostrzymi zakończeniami jak w szponach, są na nich dziwne zapiski w zapomnianym dawnym języku, pobłopobłogosławiona.
Poziom życia: 100%
Dołączył: 27 Paź 2017
Posty: 41
Skąd: Z nieskończoności
Wysłany: 2018-02-05, 14:15   
   Multikonta: Czarny Szermierz


Cóż, może to tak miało się skończyć. Jednak Afuro nigdy nie dmuchał na wiatr i nie oceniał istot po rasie, wieku czy wyglądzie. Nie miał nic lepszego do roboty, patrzył chwilę na dziewczynę i ruszył jej śladami. Nie podbiegał, nie prosił, cicho westchnął i zaraz był obok. Duma była ważna, ale nie bez przesady. Wszystko w mierze dobrego smaku, jak było wspomniane był dobrze wychowany i trochę nietaktownie byłoby nie odpowiedzieć. Ściślej mówiąc, odpowiadać można nie tylko słowem nie prawda? Wystarczy, że dołączył. Czemu nie iść w ciszy i spokoju jak normalni ludzie? No tak, tylko oni nie byli ludźmi. Dwa rody od dawna walczące, o co? Terumi bardzo długo nad tym myślał, a jego poglądy były bardzo inne niż aniołów z jego czasów. Czemu nie dać szansy? Nie politować się, tak nakazał ojciec, że będziesz miłować brata i siostre swoją, duszą i ciałem, słowem i gestem, nawet myślami. Trochę mineło nim postanowił skomentować te słowa. Zawsze wpierw analizował i dopiero odpowiadał, a jego słowa były przepełnione smutkiem, ale też sporą pewnością w to co się w koło dzieje. -Anioł bez skrzydeł to szczur, wszyscy nimi jesteśmy.- Dziwnie to zabrzmiało, to pewnie jedna z tych nietypowych niespodzianek chłopaka. Umiał zakłopotać, postawić tezę do przemyśleń, przyznać się do prawdy. Może to krok w stronę dziewczyny? Teraz wszystko zależało od niej.
_________________
Choćbym kroczył ciemną doliną, zła się nie ulękne.
 
     
Tobias Marrone

Pomocnik szewca

Rodzina: Wychowany przez ojca i macochę. Obecnie przejął mieszkanie po zmarłej ciotce. Utrzymuje wciąż kontakt z jej córką.
Wiek: 18 lat
Znaki szczególne: Jasnowłosy okularnik o zielonych oczach.
Poziom życia: 100%
Dołączył: 21 Lut 2018
Posty: 57
Wysłany: 2018-07-21, 17:19   
   Multikonta: Brak, ale planuję!


Wracał po pracy. Kolejny dzień spędzony na naprawie butów. Dla niektórych ten zawód mógłby wydawać się monotonny i nieciekawy, ale Tobias lubił to co robił i w jego przypadku można nawet mówić o zadowoleniu z tego, że w ogóle pracował. Wiele osób, które podobnie jak on wciąż szukały dla siebie miejsca na tym świecie, nie miały takiego szczęścia. Kończyli żebrząc pozbawieni wszelkich środków do życia. Był naprawdę wdzięczny, że nie spotkał go taki los.
Blondyn po drodze wstąpił jeszcze do księgarni. Dzięki temu, że jego nowy współlokator dokładał się do rachunków i pomagał przy zakupach, Marrone mógł sobie znów od czasu do czasu pozwolić na jakąś ciekawą pozycję do czytania. W księgarni spędził dobry kwadrans zastanawiając się nad swoim wyborem, dokładnie rozważając zarówno tytuł jak i autora, bo trochę już lektur na swoim koncie miał przeczytanych i mniej więcej orientował się czego może się spodziewać po konkretnych powieściopisarzach. W końcu zakupił jedno z dzieł. Może Albertowi też się spodoba? Zauważył, że czarnowłosy czasem zaczytuje się w książkach, które Tobias trzymał u siebie w biblioteczce, wiec miło będzie jeśli uda im się coś wspólnie przeczytać i później podzielić się opinią na temat lektury. Wyszedł z księgarni i skierował się przez most w stronę dzielnicy, w której mieszkał. Już z tego punktu mógł dostrzec charakterystyczne dachy podobnych do siebie kamieniczek, w których zamieszkiwali tacy jak on, podobni przedstawiciele warstw średnio-niskich, ale na tyle "zamożnych", że mogli sobie pozwolić n własne lokum. Ciekawe czy Albert będzie już w mieszkaniu... jeszcze nie robiło się ciemno, chociaż dni o tej porze wydawały się krótsze. Coraz częściej łapał się na tym, że myślał o współlokatorze, ze jakoś wracał do niego w swoich rozważaniach, czasem tylko zastanawiając się nad tym co brunet właśnie porabia. Jego osoba intrygowała go, a to wprowadzało Tobiasa w jeszcze większy stan zakłopotania niż zazwyczaj. Wlepił spojrzenie w wyłaniających się zza innych budynków swoją kamienicę. Już niedługo i będzie na miejscu.
_________________
Falling too fast to prepare for this
Tripping in the world could be dangerous
Everybody circling is vulturous,
negative, nepotist
Everybody waiting for the fall of man
Everybody praying for the end of times
Everybody hoping they could be the one
I was born to run, I was born for this

 
     
Nancy Moron

Wydz. Żniwiarzy

Kosa śmierci: zaostrzony bumerang - Chi
Poziom życia: 100%
Dołączył: 22 Paź 2014
Posty: 205
Wysłany: 2018-07-23, 16:22   
   Multikonta: Sharon


Chodź, chodź duszyczko... chodź do mamusi. Bumerang panny Moron zrobił swoje i żniwiarka epicko zebrała duszyczkę chłopaczka zmarłego na skutek nieszczęśliwego wypadku tuż pod mostem. Ostrze jej kosy śmierci nacięło jego ciało, a sama zainteresowana, zainteresowaną w praktyce nie była, bo na te przemykające nagranie filmowe, które rozwijało się z ciała denata zerkała tylko jednym okiem. Nudne miał życie, nie było na co popatrzeć. Czasem trafiały się jakieś bardziej fascynujące duszyczki i wtedy chętnie wciągała się w historie ich życia, ale co tu dużo mówić... większość ludzkich egzystencji była po prostu monotonna, związana z ciągłym staraniem się by mieć co jeść i być mieć jakiś zapas pieniędzy. Nuda.
Bumerang wrócił do niej, dusza nieszczęśnika była już zebrana, więc żniwiarka zakończyła tutaj swoja pracę. Gdy podniosła główkę do góry ujrzała osóbkę, która w ostatnim czasie przewijała się jej gdzieś przed oczętami. Czy to właśnie nie jest nowy współlokator Ala? Jego ostatni towarzysz niestety okazał się totalnym niewypałem, ale jakoś do gustu Moron od początku nie przypadł, a ten był jakiś... no nie mogła powiedzieć, że inny, ale to się okaże pewnie przy spotkaniu. Bo od razu postawiła sobie za cel poznać bliżej tego blondynka.
Podskoczyła więc do góry, chwyciła się barierki mostu i podciągnęła wyżej, wraz ze swoim bumerangiem, który dość sporych rozmiarów był przecież, akurat gdy obok przechodził ten jasnowłosy chłopaczek.
- Śmierdzi przy tym moście. - pokręciła noskiem i wciągnęła się pewniej na barierkę.- Witaj nowy partnerze życiowy Alberta! - rozłożyła ręce, a ze mało nie pośliznęła się na tej barierce, to zaraz przechyliła się do przodu, żeby odzyskać równowagę, a potem dość nagle zadarła głowę wyżej, wgapiając się uważnie i przenikliwie w tego blondowłosego chłopaczka.- Ładny jesteś, no ładny. Uroczy taki. Słodziutki. Ale Al zawsze miał taki gust Dziwny gust. Dziwny. - jakaś wiązanka słów i wciąż to bardzo wnikliwie spojrzenie.
 
     
Tobias Marrone

Pomocnik szewca

Rodzina: Wychowany przez ojca i macochę. Obecnie przejął mieszkanie po zmarłej ciotce. Utrzymuje wciąż kontakt z jej córką.
Wiek: 18 lat
Znaki szczególne: Jasnowłosy okularnik o zielonych oczach.
Poziom życia: 100%
Dołączył: 21 Lut 2018
Posty: 57
Wysłany: 2018-07-25, 00:25   
   Multikonta: Brak, ale planuję!


Na moście nikogo nie było, a przynajmniej tak mu się wydawało. Gdzieś tam, w oddali przechadzało parę osób, tyłem do niego, więc nie widział dokładnie co to za spacerowicze, ale przecież miasto nieustannie żyło. Nic dziwnego, że tu czy tam natykał się na różne osobistości. Jednak takiego spotkania w ogóle się nie spodziewał. Z czymś takim jeszcze nie miał do czynienia, więc gdy ktoś zaczął wynurzać się zza mostu, chłopak cofnął się odruchowo o krok i znieruchomiał w pierwszej chwili obawiając się niebezpieczeństwa, które może na niego czyhać. Ostatecznie nie wiadomo czy jacyś bandyci nie rzucą się na niego w przekonaniu, że tych parę monet, które miał pozwoli im przeżyć jeszcze parę dni. Prędko jednak zorientował się, że tą tajemniczą osobistością nie jest żaden rabuś tylko dość niska dziewczyna w okularach. Na dodatek w ręku trzymała spory bumerang, zaostrzony od jednej strony, co było jeszcze bardziej niezrozumiałe. Po pierwszej rekcji szybszego bicia serca, przyszło zupełne zakłopotanie i brak zrozumienia dl tych okoliczności. Co dziewczyna robiła za mostem? Skąd miała przy sobie taki niebezpieczny bumerang? Dlaczego uczepiła się akurat niego? Chociaż nie wyglądała na zagrożenie, to jednak w Tobiasie pojawiło się niekomfortowe uczucie zaniepokojenia. I coś jeszcze wspomniała o...
- Znasz Alberta? - w zasadzie młody szewc pojęcia nie miał o tym w jakim towarzystwie jego współlokator przebywa, jakich ma znajomych i przyjaciół, więc niewykluczone, że ta specyficzna dziewczyna miała z nim coś wspólnego.
Nie mniej jednak, nazwanie go "partnerem życiowym" było dość krępujące, więc blondyn odwrócił szybko wzrok i dość żywo pokręcił głową.
- Jest tylko moim współlokatorem, zamieszkał u mnie niedawno. - wyznał aby naprostować słowa dziewczyny, ale ta zaczęła jeszcze bardziej go zawstydzać w kolejnych słowach, a jej zachowanie było na tyle nietuzinkowe, że Tobias po prostu stał, czerwieniąc się nieznacznie i nie mając pomysłu na to jak odpowiedzieć i jak zareagować na te słowa. - Nie wiem o czym mówisz... kim jesteś? - podniósł w końcu na nią wzrok, chociaż od razu przeniósł spojrzenie na bumerang dziewczyny... czy czasem na tej zaostrzonej części nie było widać krwi? A może to tylko zwykłe plamki? Jeszcze bardziej zaczęło o to niepokoić, nie chciał wysnuwać zbyt daleko idących wniosków, jednak sytuacja była dla niego zupełnie abstrakcyjna. Mógł wcześniej zapytać Alberta o jego znajomych, może wtedy udałoby mu się przygotować na takie spotkanie.
_________________
Falling too fast to prepare for this
Tripping in the world could be dangerous
Everybody circling is vulturous,
negative, nepotist
Everybody waiting for the fall of man
Everybody praying for the end of times
Everybody hoping they could be the one
I was born to run, I was born for this

 
     
Nancy Moron

Wydz. Żniwiarzy

Kosa śmierci: zaostrzony bumerang - Chi
Poziom życia: 100%
Dołączył: 22 Paź 2014
Posty: 205
Wysłany: 2018-07-27, 23:50   
   Multikonta: Sharon


Im dłużej się mu przyglądała tym bardziej mogła stwierdzić, że chociaż Albert miał dziwny gust, to jednak miał dobry gust. Chłoptaś przypominał taką uroczą drobinkę, miał jasne włoski i takie duże, zielone oczka. A jego zachowanie było urzekające. Aż kusiło, żeby przekonać się co on ma tam w środku i naciąć go sprawdzając jego filmowe nagranie. Nancy często nie krępowała się tak postępować z przypadkowymi osobami, które jakąś ją zainteresowały, ale ten blondasek był obiektem Alberta, więc nie chciała nieco uszkadzać jego wybranka. Byłby wtedy zły i najpewniej nie chciałby już później bawić się z nią w wojnę, a te ich wspólne rozrywki były całkiem niezłym sposobem spędzenia czasu.
- Pytanie czy znam... - machnęła niedbale ręką w powietrzu i rozsiadła się wygodniej na barierce.- Pracujemy razem! Oczywiście, pewnie Al ci o mnie nic nie mówił... nie wiem czego on się tak krępuje. Właściwie jestem dla niego prawie jak guru, taka... przewodniczka duchowa! - nie byłaby sobą gdyby nie zaczęła przypisywać sobie jakichś nieistniejących zasług, zawsze mogła trochę podciągnąć się wyżej w oczach tego jasnowłosego chłopaczka.- Jestem Nancy Moron, a ty jesteś... - sięgnęła do kieszeni wygrzebując z niej plik kartek i zaczęła je przekładać raport po raporcie.- Masz szczęście słodziaku, że dzisiaj nie jest twoja kolej. - jak upewniła się, ze nigdzie nie widzi zdjęcia tego blondaska na powrót upchnęła dokumentację do kieszeni i zauważyła, że chłopaczek przygląda się jej narzędziu zbrodni to jest kosie śmierci... faktycznie, zapomniała ją przeczyścić z krwi denata, którego przed chwilą skosiła.- O przepraszam, nie zauważyłam. - bezpardonowo swoim rękawem starła plamy krwi widniejące na zaostrzonej części kosy.- To tylko brudki po poprzednim zleceniu. - jakby miało to wszystko usprawiedliwiać.- To o czym to mówiliśmy? - na powrót skierowała swoje zielone oczyska na nieznajomego, wbijając w niego swój przenikliwy wzrok.
 
     
Tobias Marrone

Pomocnik szewca

Rodzina: Wychowany przez ojca i macochę. Obecnie przejął mieszkanie po zmarłej ciotce. Utrzymuje wciąż kontakt z jej córką.
Wiek: 18 lat
Znaki szczególne: Jasnowłosy okularnik o zielonych oczach.
Poziom życia: 100%
Dołączył: 21 Lut 2018
Posty: 57
Wysłany: 2018-07-29, 20:57   
   Multikonta: Brak, ale planuję!


Chyba nie trzeba mówić, że to spotkanie zdecydowanie nie było dla niego zbyt komfortowe. Znikąd pojawiła się specyficzna, dość głośna dziewczyna, która zaczepiła go jak gdyby nigdy nic, a na dodatek tego wszystkiego wyposażona była w bumerang, który bardziej kojarzył się z jakąś bronią bądź narzędziem służącym do zabijania niż zabawką dla dzieci. Tobias nie był przekonany co do tego czy spotkanie z tą osóbkę wyjdzie mu na dobre i chociaż czuł się niezbyt pewnie nie zdecydował się wycofać i po prostu uciec. Był jednak przygotowany na to, że w razie potrzeby może być to jedyne, słuszne rozwiązanie. Póki co jednak zatrzymywał go tu fakt, że ta dziewczyna przedstawiła się jako znajoma Alberta z pracy czyli się znali, utrzymywali ze sobą kontakty, chociaż faktycznie czarnowłosy nic o niej nigdy nie wspominał. Ale może to też dlatego, że Marrone mało dopytywał o jego pracę, widząc, że współlokator raczej niechętnie o tym mówi, a jak już do krótko i zdawkowo.
- Rzeczywiście, nic mi nie mówił. - przyznał z pewnym skrępowaniem, na chwilę spuszczając wzrok, jednak szybko uznał to za nierozsądne, bo lepiej chyba mieć tą nieobliczalną osóbkę na oku. - Tobias Marrone... miło mi cie poznać. - również się przedstawił i postanowił trochę zaryzkowac, może akurat od Nancy dowie się czegoś więcej. - Nic mi nie mówi o swojej pracy... czasem tylko wspomina o jakiś zleceniach i o tym, że ma kontakt z różnymi ludźmi. - może akurat dziewczyna będzie skłonna powiedzieć coś więcej o zajęciu Reedsa.
Jak gdyby nigdy nic starła szkarłatne plamy z ostrza, ale... czy tak właśnie zachowywałby się potencjalny morderca? Tobias miał co do tego mieszane uczucia. - Nie... boisz się, że spadniesz? - zapytał, bo bądź co bądź dziewczyna siedziała na barierce mostu, nie było może zbyt wysoko, ale gdyby tylko przechyliła się do tyłu, mogłaby ją czekać zimna i nieprzyjemna kąpiel w wodzie zwieńczona nieco bolesnym upadkiem.
Co prawda wszystko wskazywało na to, że Nancy dostała się na most właśnie z dołu, jednak blondyn wolał nie dochodzić tego jak tego dokonała i co tam robiła. Jej postawa mogła uchodzić za dziwną, ale młodemu szewcowi trudno było to ocenić nie znając jej. Na dobrą sprawę Alberta również nie znał za dobrze, chociaż... coraz bardziej ciągnęło go do tego, żeby jednak poznać go bliżej, lepiej. Nie wiedział czy to dobrze czy źle, na razie po prostu próbował to u siebie zaakceptować, co nie było proste dla kogoś kto nie przywykł do bardziej rozbudowanych relacji.
_________________
Falling too fast to prepare for this
Tripping in the world could be dangerous
Everybody circling is vulturous,
negative, nepotist
Everybody waiting for the fall of man
Everybody praying for the end of times
Everybody hoping they could be the one
I was born to run, I was born for this

 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  



Fairy Tail Path Magician



Bleach OtherWorld

Dragon Ball New Generation Reborn



Vampire Knight


Król Lew















Image and video hosting by TinyPic

Rainbow RPG



















Vampire Diaries





SnM: Naruto PBF





www.zmiennoksztaltni.wxv.pl











Eclipse



over-undertale






On-anime.pl



Projekt K7 M&A | http://k7.ubf.pl


Styl i grafika zedytowane przez Ciela Phantomhive. Uprasza się o nie kopiowanie.
Kuroshitsuji. Yana Toboso.
Strona wygenerowana w 0,26 sekundy. Zapytań do SQL: 11