Witajcie w Anglii pod koniec XIX wieku, we wspaniałej choć zarazem mrocznej i zagadkowej epoce wiktoriańskiej. Mnożą się tajemnicze przestępstwa nad którymi Scotland Yard załamuje bezradnie ręce. Londyn staje się polem kryminalnych rozgrywek i zbrodni mrożących krew w żyłach. Zaniepokojona Królowa Wiktoria uruchamia wszystkie swoje siły do tego by zwalczyć rosnącą przestępczość. Ten mroczny świat zamieszkują wspólnie z ludźmi: demony, które wykorzystując słabość człowieka zawierają kontrakty w zamian za dusze śmiertelników; anioły pragnące oczyścić plugawą ludzkość z grzechów; shinigami zaprowadzające porządek pośród problematycznych dusz, a także piekielnie zwierzęta o nieprzewidywalnej naturze. To wszystko dzieje się już poza wiedzą i poza wzrokiem zwykłych ludzi, jednak ma na ich życie ogromny wpływ. Przetrwanie w tym świecie jest prawdziwym wyzwaniem, które może okazać się przygodą na śmierć i życie.
► Login = imię i nazwisko postaci bądź tylko imię (jeśli nie ma nazwiska).
► Uczestników eventu Sekta zapraszamy tutaj! Wciąż można się zapisywać!



POSZUKIWANIA
► Albert poszukuje przyrodniej siostry.
► Czarny Szermierz, Afuro Aphrodi Terumi i Zeno Hen poszukują różnych relacji.
► Wasil poszukuje ochotnika do sesji.
► Mark poszukuje przyjaznej duszyczki.

Listopad 1889r.
Deszcz, pochmurne niebo i porywiste wiatry będą towarzyszyć nam niemal codziennie. Temperatura będzie wynosić maksymalnie 7'C w dzień, w nocy zaś 2'C.

Poprzedni temat «» Następny temat
The Royal London Hosptal
Autor Wiadomość
Undertaker

Dezerter

Znaki szczeg?lne: Grzywka zasłaniająca oczy, blizny przecinające twarz i szyję, strój grabarza, długie czarne paznokcie.
Ekwipunek: Dziesieć sotoba (drewniane kije pogrzebowe) pod płaszczem.
Kosa ?mierci: Srebrna, długa kosa ozdobiona na rękojeści miniaturowym szkieletem, którego czaszka jest owinięta w ciernie.
Poziom ?ycia: 100%
Dołączył: 03 Wrz 2016
Posty: 62
Wysłany: 2017-12-12, 00:24   

Od czasu gdy Undertaker go?ci? w Weston College min??o troch? czasu. To oczywiste, ?e przez ten okres musia? si? gdzie? zaszy?, bo wok?? sprawy zacz??o w?szy? zbyt du?o istot. Na miejscu pojawi? si? i demon i anio?, za? p??niej by? pewien, ?e zjawili si? r?wnie? jego dawni towarzysze broni, hihi! Inni shinigami. By? ciekaw czy ju? pozyskali informacje, ?e to jego robota czy dopiero dochodz? do tego. Dezerter nie kry? si? ze swoimi zainteresowaniami i planami, chocia? formalnie wola? pozosta? w cieniu, bo tak du?o ?atwiej mu si? pracowa?o. Nie znikn?? ca?kiem z Londynu. To miasto i jego okolice oferowa?y ca?kiem du?o potencjalnych kryj?wek, a sam ?niwiarz potrafi? doskonale si? maskowa?. Cho?by ostatnio, udawanie tego dyrektora by?o naprawd? wy?mienit? zabaw?! Mia? dzi?ki temu doskona?y punkt do przygl?dania si? poczynaniom pozosta?ych, tego co planuj? jak widz? sytuacj?. Dobra obserwacja to by?a podstawa dla konstruowania w?asnych zamierze? i cel?w, a Undertaker przecie? do?? du?o czasu sp?dzi? pe?ni?c rol? Grabarza, przez ten czas mia? ca?kiem szerokie pole widzenia, ale rzecz jasna musia?o to si? pewnego dnia zako?czy?. I tak, ca?kiem lubi? t? prac?.
Teraz zupe?nie przypadkiem, a raczej nieprzypadkowym przypadkiem znalaz? si? w?a?nie tutaj w okolicy szpitala. Nikt nie musia? go widzie?, nikt nie musia? go rozpozna?, a jednak Undertaker nie skrada? si?, nie kr?ci? po ciasnych, londy?skich uliczkach. Gdy jednak jego wzrok pad? na niewielk?, a dobrze znan? mu posta? nie m?g? powstrzyma? si? od u?miechu. Czy?by hrabia zebra? si? na odwag? dzia?a? bez swojego lokaja? To ciekawe, ciekawe. Undertaker postanowi? zamieni? z nim kilka s??w, w tych bardzo sprzyjaj?cych okoliczno?ciach. Kiedy Phantomhive opuszcza? szpitala ni st?d ni zow?d, za nim pojawi? si? cie?. Ale nie by? to jego czarnow?osy kamerdyner, a ubrany w str?j grabarza dezerter z Instytutu Shinigamich.
- Hrabia wraca do pocz?tk?w... naprawd? s?dzisz, ?e te informacje ci pomog?? - odezwa? si? lekko ochrypni?tym g?osem, pochylaj?c si? bardziej nad nim by zajrze? prosto w te wyci?gi ze szpitala.
Wi?c tego szuka? m?ody Phantomhive. Ciekawe. Shinigami nie zamierza? skrzywdzi? tego ch?opca, ale ich spotkania zwykle nale?a?y do tych interesuj?cych i pozwalaj?cych wykrzesa? z niego jeszcze troch? ?miechu.
 
     
Ciel Phantomhive

Earl/Pies Królowej

Rodzina: Vincent (ojciec), Rachel (matka) - oboje nie żyją - odziedziczył po nich firmę Funtom Company; Angelina Durless (ciotka), Frances Midford (ciotka), Alexis Leon Midford (wuj), Edward Midford (kuzyn), Elizabeth Midford (kuzynka i narzeczona)
Wiek: 15 lat
Znaki szczeg?lne: czarna opaska na prawym oku, pierścień z niebieskim brylantem na lewym kciuku, na prawej ręce rodowy sygnet
Ekwipunek: rewolwer w kieszeni
Kontrakt z: Sebastian Michaelis
Poziom ?ycia: 100%
Dołączył: 25 Maj 2013
Posty: 1194
Wysłany: 2017-12-14, 21:15   
   Multikonta: Alexander


Szanse na to, ?e informacje zawarte w karcie leczenia oka?? si? przydatne by?y niewielkie, ale by? mo?e znajdzie si? tu jakikolwiek drobny ?lad, kt?ry b?dzie przynajmniej podpowiedzi?. Czy Tanaka odni?s? jeszcze jakie? rany? Kto strzela?? Z jakiej broni? B?dzie to wymaga?o dok?adniejszych bada?. Hrabia nie pami?ta? zbyt wiele z tamtego dnia, a wspomnienia, kt?re nasuwa?y si? mu na my?l by?y m?tne, zbyt chaotyczne. Jako dziecko chcia? jak najbardziej wyrzuci? t? przesz?o?? z g?owy, ale z drugiej strony nie by? w stanie. To ca?y czas w nim siedzia?o, zostanie w nim ju? na zawsze. Nigdy nie pozb?dzie si? demon?w swojej przesz?o?ci.
Pocz?tkowo wi?c nie zwraca? uwagi czy kto? idzie obok niego b?d? za nim. Dopiero gdy dostrzeg? cie? padaj?cy na kart? leczenia, wyprostowa? si? nieco i gwa?townie odwr?ci?. Zna? ten g?os. Ten ochrypni?ty, charakterystyczny g?os. Nie m?g? nale?e? do nikogo innego. Niebieskie oko m?odego arystokraty rozszerzy?o si? w zaskoczeniu, on sam znieruchomia? wpatruj?c si? w posta? srebrnow?osego shinigamiego. Ten, kt?ry sta? za nie jednym problemem, jaki ostatnio nastr?cza? k?opot?w Jej Wysoko?ci, ten kt?ry by? powi?zany z jego rodzin? od pokole?, z jego babk?, o kt?rej sam hrabia wiedzia? niewiele. Czego on chcia?? Co tu robi??
- Ty... - zacz??, ale nie cofn?? si?, nie wykona? ?adnego kroku.- Undertaker. - ten jego szyderczy u?miech, ta jego niepozorna postawa.
Phantomhive przyci?gn?? bardziej do siebie kart? leczenia Tanaki, bo shinigamiemu nic do tego kogo on szuka i w jakim celu. Oczywi?cie, w ka?dej chwili m?g? wezwa? Sebastiana, bo nigdy nie wiadomo co przyjdzie do g?owy temu dezerterowi, ale jeszcze si? z tym wstrzymywa?. Je?li Undertaker chcia?by mu co? zrobi?, czy nie zrobi?by tego ju? teraz? A mo?e to jego kolejny kiepski ?art?
- Co tu robisz? - zw??y? spojrzenie, przygl?daj?c si? by?emu grabarzowi z podejrzliwo?ci? i w?a?ciw? ostro?no?ci?. - Poszukuj? cie przecie? nawet inni shinigami. - nie ucieka?, nie czu? strachu, aczkolwiek bardzo dobrze zdawa? sobie spraw?, ?e kontakt z Undertakerem mo?e nie by? zbyt ?atwym spotkaniem, w ko?cu ten dezerter by? w do?? szczeg?lny spos?b powi?zany z jego rodem.
Jak? Co wi?za?o by?ego grabarza z rodzin? Phantomhive? Z jego babk?, potem z jego ojcem... co to by?o? Czy w ten sam spos?b jest powi?zany z nim?
 
 
     
Undertaker

Dezerter

Znaki szczeg?lne: Grzywka zasłaniająca oczy, blizny przecinające twarz i szyję, strój grabarza, długie czarne paznokcie.
Ekwipunek: Dziesieć sotoba (drewniane kije pogrzebowe) pod płaszczem.
Kosa ?mierci: Srebrna, długa kosa ozdobiona na rękojeści miniaturowym szkieletem, którego czaszka jest owinięta w ciernie.
Poziom ?ycia: 100%
Dołączył: 03 Wrz 2016
Posty: 62
Wysłany: 2017-12-16, 16:47   

Co za niespodzianka! Prawda? Hrabia z pewno?ci? nie spodziewa? si? takiego spotkania. By? mo?e p??niej, by? mo?e przy zupe?nie innych okoliczno?ciach, przy okazji jakiej? tajemniczej sprawy, w kt?r? zapl?tany b?dzie dezerter, a kt?r? ?ledzi? b?dzie kundel Kr?lowej. Ale nie tak! Nie przypadkowo, przed szpitalem, nie w bia?y dzie?. Bo czy? Undertaker nie powinien si? w?a?nie ukrywa?? Zapewne wiele os?b by?o zainteresowanych pochwyceniem go i wys?uskania od niego potrzebnych informacji, ale ten shinigami wci?? gra? im na nosie. Bawi? si? jak kotek z myszk?. Kto go z?apie, no kto?
Mina m?odego Phantomhive by?a bezcenna. Ale jednak wci?? nie by?o w jego otoczeniu czarnow?osego lokaja. To ciekawe. Undertaker bardziej si? wyprostowa?, przyk?adaj?c jeden z przyd?ugich czarnych paznokci do ust w zamy?leniu. Jego wargi wci?? by?y wykrzywione w wieloznacznym u?miechu. Nie wykonywa? ?adnych ruch?w ?wiadcz?cych o tym, ?e chcia? porwa? arystokrat?, ?e stanowi? dla niego zagro?enie, chocia? niew?tpliwie ten shinigami ni?s? ze sob? du?e niebezpiecze?stwo. Jemu nikt nie zagra?a?, nawet bior?c pod uwag?, ?e to na niego wszyscy teraz polowali.
- Zaskoczy?em hrabiego? - zachichota?, a grzywka wci?? zas?ania?a jego zielone ?lepia.- Powinienem si? spodziewa? wi?kszej ostro?no?ci po g?owie rodu Phantomhive. - w jego g?osie trudno nie wyczu? delikatnej nutki kpiny, ostatecznie Undertaker dobrze zna? ojca Ciela.- Ale widz? ju? post?py! Nie wezwa? hrabia swojego lokaja... czy to objaw odwagi czy mo?e rozs?dku? My?la?em, ?e jeste?cie nieroz??czni. - przechyli? lekko g?ow?, jego d?ugie siwe w?osy zafalowa?y, ale oczy wci?? nie by?o wida?.
Tak jakby to jego soczy?cie zielone t?cz?wki kry?y w sobie nie jedn? tajemnic?, tak jakby gdy tylko Undertaker odsuwa? na bok swoj? grzywk?, ukazywa? sw? prawdziw? to?samo??. Ci przed kt?rymi si? ukrywa? ju? wiedzieli kim jest, ale mimo wszystko ten dezerter wci?? przepada? za r??nymi przebierankami. Akurat teraz ?adna mu nie by?a potrzebna, nie przyczaja? si? przecie? na m?odego Phantomhive. Ten ch?opiec by? interesuj?cym okazem. Pi?knie by wygl?da? w trumnie. Undertaker ju? mia? w swojej g?owie projekt poch?wku godnego osoby tego hrabiego. Prosta, ale kunsztowna i elegancka. Dopasowana do jego niewielkich rozmiar?w. Jaka szkoda, ?e ju? nie prowadzi? swego zak?adu! Tyle wspania?ych cia? mog?o na niego czeka? i wszystkie oczekuj?ce na przebudzenie ze ?mierci.
 
     
Ciel Phantomhive

Earl/Pies Królowej

Rodzina: Vincent (ojciec), Rachel (matka) - oboje nie żyją - odziedziczył po nich firmę Funtom Company; Angelina Durless (ciotka), Frances Midford (ciotka), Alexis Leon Midford (wuj), Edward Midford (kuzyn), Elizabeth Midford (kuzynka i narzeczona)
Wiek: 15 lat
Znaki szczeg?lne: czarna opaska na prawym oku, pierścień z niebieskim brylantem na lewym kciuku, na prawej ręce rodowy sygnet
Ekwipunek: rewolwer w kieszeni
Kontrakt z: Sebastian Michaelis
Poziom ?ycia: 100%
Dołączył: 25 Maj 2013
Posty: 1194
Wysłany: 2018-01-07, 16:33   
   Multikonta: Alexander


Pojawi? si? jak gdyby nigdy nic. Jak znik?d. Zreszt?, nie wiadomo sk?d ten shinigami pochodzi, co tak naprawd? ma na celu. Pozostawa? dla wszystkich nieuchwytnych, nawet dla innych bog?w ?mierci, a sam hrabia na razie nie m?g? zbyt wiele zdzia?a?. M?wi?c szczerze podczas tego, do?? nieoczekiwanego spotkania, dezerter mia? go w gar?ci. Jedynym wyj?ciem by?o wezwanie Sebastiana, aczkolwiek nawet z jego demoniczn? szybko?ci? m?g? nie zd??y?. Ten by?y grabarz mia? bardzo rozwini?te zdolno?ci, a zatem nie nale?a?o go lekcewa?y?. Hrabia posiada? piekieln? istot?, lecz je?li jego ?ycie b?dzie zagro?one, Michaelis m?g? zlekcewa?y? rozkazy kieruj?c si? tym by zachowa? swoj? nagrod?, sw?j posi?ek. Demon te? by? egoist?, mimo wszystko.
Phantomhive si?gn?? woln? d?oni? na wysoko?? schowanego rewolweru, ale nie wyci?ga? broni. Wola? jednak mie? j? blisko, w pogotowiu, aby w razie czego szybko zareagowa?. Mo?e nie b?dzie w stanie powstrzyma? dezertera, a jednak gdyby chocia? op??ni? jego dzia?ania, da?by kilka sekund wi?cej czasu swojemu lokajowi na zjawienie si?. Dla ?miertelnika te kilka sekund to nic, dla diab?a powinno wystarczy?, tym bardziej, ?e ch?opiec m?g? wezwa? piekielnego w dowolnym momencie, bez wzgl?du na dziel?c? ich odleg?o?? powo?uj?c si? na zawarty mi?dzy nimi kontrakt, tak samo jak nie m?g? przed nim uciec, bo demon by? w stanie odnale?? go wsz?dzie, cho?by na drugim kra?cu ?wiata.
- Tss. - prychn??, przygl?daj?c mu si? z pewn? zaci?to?ci?, aczkolwiek w tym niebieskim oku strasznie trudno by?o wyczyta? emocje m?odego arystokraty.- Czego chcesz? - w?tpi? w to, ?eby to spotkanie by?o tylko przelotnym dzie?em przypadku.
A je?li nawet by?o, Undertaker wcale nie musia? go zaczepia?. Sam doskonale wiedzia?, ?e hrabia go poszukuje, ?e poszukuj? go inni shinigami, wi?c to bardziej kwestia jego ostro?no?ci. Ale ten dezerter wydawa? si? kpi? z wszystkich dooko?a.
- Wezw? go kiedy b?dzie mi potrzebny. - g?os mia? spokojny, na pewno te? nie w interesie tego zbieg?ego ?niwiarza le?a?o spotkanie z piekielnym kamerdynerem.
Nie mia? zamiaru da? si? wyprowadzi? z r?wnowagi komu? takiemu jak Undertaker. By? g?ow? rodu Phantomhive, nie m?g? pozwoli? sobie na jakiekolwiek s?abo?ci w d??eniu do wyznaczonego celu.
 
 
     
Undertaker

Dezerter

Znaki szczeg?lne: Grzywka zasłaniająca oczy, blizny przecinające twarz i szyję, strój grabarza, długie czarne paznokcie.
Ekwipunek: Dziesieć sotoba (drewniane kije pogrzebowe) pod płaszczem.
Kosa ?mierci: Srebrna, długa kosa ozdobiona na rękojeści miniaturowym szkieletem, którego czaszka jest owinięta w ciernie.
Poziom ?ycia: 100%
Dołączył: 03 Wrz 2016
Posty: 62
Wysłany: 2018-01-09, 17:26   

Te oczy. Jego ojciec mia? podobne spojrzenie. Niedaleko pada jab?ko od jab?oni, prawda? A Undertaker lubi? owoce, chocia? du?o lepiej smakowa?y mu ciastka, najlepiej w?asnego wypieku, a jeszcze lepiej jak by?y w kszta?cie ko?ci. Taki detal kojarz?cy si? czy te? ze szkieletem czy z przysmakiem dla ps?w, och... zabawne. B?d? co b?d? to w?a?nie m?ody Phantomhive by? przecie? psem Kr?lowej. Pasowa?o to do niego idealnie.
Na pytanie tego arystokraty wzruszy? tylko ramionami, rozk?adaj?c d?onie w charakterystycznym ge?cie. R?ce jak zwykle gin??y mu w zbyt obszernych i zbyt d?ugich r?kawach jego czarnej szaty. Wci?? chodzi? ubrany w typowy dla niego str?j grabarza, kt?ry nadal ca?kiem nie?le pasowa? do jego roli, nawet je?li dezerter nie prowadzi? ju? swojego lokalu ?wiadcz?cego us?ugi pogrzebowe. Z wcze?niejszego przebrania dyrektora szkolnej plac?wki Weston College nie zostawi? nic, by? to jednorazowy str?j s?u??cy mu wy??cznie do odegrania odpowiedniej roli. P??niej ju? sta? si? zupe?nie zb?dny.
- Od ciebie? Wci?? masz co? co nale?y do mnie, czy? nie? - wyszczerzy? si?, a ka?dy kto zna? chocia? odrobin? tego dezertera m?g? wiedzie? o tym, ?e jego u?miech nie zawsze wi??e si? z entuzjastycznym podej?ciem do rozm?wcy.- Mam nadziej?, ?e dobrze strze?esz mojego skarbu. - ten g?os ochryp?y nie zdradza? niczego, ?adnych zamiar?w shinigamiego, aczkolwiek by? podszyty czym? takim, co nadawa?o mu lekko niepokoj?c? nut?, kt?r? nie ?atwo by?o rozdzieli? od zwyk?ego rozbawienia.
- Wi?c... zak?adasz, ?e teraz ci nie b?dzie potrzebny. - z powrotem si? bardziej pochyli? nad nim i tkn?? go swym d?ugim, czarnym paznokciem w policzek.- Nie pos?dza?em hrabiego o takie szale?stwo. - za?mia? si? w swoim stylu, ten chichot m?g? brzmie? nawet do?? upiornie.
Undertaker lubi? zabawia? si? w taki tragikomiczny spos?b, potrafi? znale?? rozrywk? nawet w widoku dramatycznej ?mierci. Nic dziwnego, by? ju? wys?u?onym shinigamim, kt?rego nie przera?a?y ?adne widoki rozk?adaj?cych si? zw?ok. Och nie, on w tym widzia? pi?kno. ?mier? niezmiennie, od lat, pozostawa?a jednakowo pi?kna. Jak niekt?rzy mogli nie docenia? jej uroku... a jeszcze cudowniej przedstawia?a si? ?mier? na granicy ?ycia. Martwe cia?o, kt?re ta?czy. To dopiero magia!
Zata?czysz z takim trupem hrabio?
 
     
Ciel Phantomhive

Earl/Pies Królowej

Rodzina: Vincent (ojciec), Rachel (matka) - oboje nie żyją - odziedziczył po nich firmę Funtom Company; Angelina Durless (ciotka), Frances Midford (ciotka), Alexis Leon Midford (wuj), Edward Midford (kuzyn), Elizabeth Midford (kuzynka i narzeczona)
Wiek: 15 lat
Znaki szczeg?lne: czarna opaska na prawym oku, pierścień z niebieskim brylantem na lewym kciuku, na prawej ręce rodowy sygnet
Ekwipunek: rewolwer w kieszeni
Kontrakt z: Sebastian Michaelis
Poziom ?ycia: 100%
Dołączył: 25 Maj 2013
Posty: 1194
Wysłany: 2018-01-11, 20:58   
   Multikonta: Alexander


Phantomhive ani troch? nie lekcewa?y? osoby Undertakera. Co prawda niegdy? trudno by?o go traktowa? powa?nie, bo powa?nie si? nie zachowywa?, ale niezaprzeczalnie by? specjalist? je?li chodzi o zw?oki. Dokonuj?c sekcji, widz?c makabrycznie porozcinane cia?a zna? si? na sprawie i potrafi? wyci?ga? wnioski, kt?re by?y potrzebne hrabiemu przy okazji wykonywania zada? dla Kr?lowej. S?u?y? pomoc? jemu jak i jego poprzednik?w, chocia? forma zap?aty jak? ??da? za niezb?dne wiadomo?ci by?a do?? specyficzna. A jednak by? w jaki? spos?b powi?zany ze szlacheckim podziemiem, z brudnymi interesami arystokracji, nawet je?li sam do niej nie nale?a?, a nawet by? zupe?nie innej rasy. Shinigami, b?g ?mierci. Zdaje si?, ?e przedstawiciele tej grupy niezwykle lubili wszelkie przebieranki. Grell r?wnie? na pocz?tku podawa? si? za niezdarnego kamerdynera i dopiero p??niej zosta? zdemaskowany jako czerwonow?osy ?niwiarz, druga po??wka Kuby Rozpruwacza, kt?rego pierwsz? cz??ci? by?a Madame Red. W zasadzie kto? taki jak Undertaker nie powinien mie? ?adnych interes?w w ludzkim ?wiecie, a jednak nie przeszkadza?o mu to wi?za? si? na r??ne sposoby z losem ?miertelnik?w. By? mo?e jako dezerter mia? wi?ksze mo?liwo?ci w tym zakresie, mo?e mia? w tym w?asny biznes. Wsp??pracowa? z osobami, z organizacjami, kt?re pozwala?y mu utorowa? drog? do po??danego celu. Podobnie jak Phantomhive. Mo?na wi?c powiedzie?, ?e pod tym wzgl?dem byli podobni, ale by?o zbyt wiele cech r??ni?cych, zbyt wiele odmienno?ci. I w?a?nie z tego powodu m?ody arystokrata ju? nie m?g? wi?cej wsp??pracowa? z by?ym grabarzem. Ich drogi rozesz?y si? w momencie gdy stali si? przeciwnikami w sprawie o?ywionych przez dezertera zw?ok, chocia? na pewno ich losy wci?? pozostaj? splecione przez wzgl?d na relacje shinigamiego z rodem Phantomhive. Z tego rodu zosta? ju? tylko jeden przedstawiciel. tylko jedna osoba. On. Nic wi?c dziwnego, ?e jego spotkania z Undertakerem by?y nieuniknione.
- Nie musisz si? o to martwi?. Jest w dobrych r?kach. - wyja?ni?, a jego spojrzenie sta?o si? jakby spokojniejsze, chocia? wci?? pozostawa? do?? czujny.- Wci?? jednak nie wiem co masz wsp?lnego z moimi poprzednikami. - w?tpi? w to, ?eby dezerter wprost powiedzia? o co w tym wszystkim chodzi, aczkolwiek z pewno?ci? zdawa? sobie spraw?, ?e to nurtuje hrabiego.
Nie drgn?? nawet gdy Undertaker dotkn?? paznokciem jego policzka. By? zimny. Ale nie. Ch?opiec nie okaza? niczego, zupe?nie niczego, a jego wzrok wydawa? si? jednakowo nieruchomy, jednakowo ch?odny.
- Nazywaj to jak chcesz. Potrafi? o siebie zadba?. - ton jego g?osu te? nie by? inny, Phantomhive nie by? dzieckiem i mo?e nie potrafi? wci?? najlepiej wi?za? sznurowade?, to nie do wszystkiego zawsze potrzebowa? czarnow?osego lokaja, nie by? a? tak nieporadny w otaczaj?cej rzeczywisto?ci.
 
 
     
Undertaker

Dezerter

Znaki szczeg?lne: Grzywka zasłaniająca oczy, blizny przecinające twarz i szyję, strój grabarza, długie czarne paznokcie.
Ekwipunek: Dziesieć sotoba (drewniane kije pogrzebowe) pod płaszczem.
Kosa ?mierci: Srebrna, długa kosa ozdobiona na rękojeści miniaturowym szkieletem, którego czaszka jest owinięta w ciernie.
Poziom ?ycia: 100%
Dołączył: 03 Wrz 2016
Posty: 62
Wysłany: 2018-01-13, 23:11   

To prawda, nie mo?na zaprzeczy?, ?e ich losy ju? by?y ze sob? splecione. W taki spos?b z jakiego nawet nie zdawa? sobie sprawy hrabia Phantomhive. To od przypadku grabarz by mu nie pomaga? przy okazji rozwi?zywania spraw zleconych przez Kr?low?, chocia? bez w?tpienia ten ch?opiec potrafi? go rozbawi?. Mia? w sobie dar! Niebywa?y dar, kt?rego nie potrafi? doceni?, a jak wiadomo dezerter jest znawc? takich talent?w. Szalenie trudno by?o wywo?a? u niego napad ?miechu, bo nie jedno ju? widzia? i nie jednego ju? do?wiadczy? na tym ?wiecie. Nawet je?li sprawia? wra?enie kogo? wiecznie rozbawionego, wci?? poszukiwa? tego prawdziwego ?miechu, ?r?d?a, kt?re pozwoli mu za?mia? si? jeszcze bardziej. Bo na co innego m?g? liczy? podstarza?y ?niwiarz? Coraz trudniej go zaskoczy? i pewnie dlatego sam postanowi? si?ga? coraz dalej.
- Nie w?tpi?. Domy?lam si?, ?e nie stanowi?o dla ciebie ?adnego problemu rozszyfrowanie jego ?r?d?a, czy? nie? - zostawi? policzek hrabiego w spokoju, za? sam z do?? rozbrajaj?cym u?miechem wyszczerzy? si? do?? szeroko na samo wspomnienie tajemnicy skrytej w tym cmentarnym medalionie, ale... dla takiego psa Kr?lowej wiernie tropi?cego wszelkie nieprawid?owo?ci zak??caj?ce spok?j Jej Wysoko?ci to z pewno?ci? nie by?o du?e wyzwanie, drobna zagadka.- Och... jeste? bardzo ciekawy hrabio. - przytkn?? na powr?t paznokie? do swoich warg.- Ciekawo?? to dzieci?ca cecha. - pogrozi? mu palcem z jednakowym wyrazem twarzy, kt?rej spora cz??? wci?? by?a skryta pod srebrnymi kosmykami jego w?os?w.- Doro?li wiedz?, ?e ciekawo?? mo?e mie? bardzo z?e skutki. - zn?w rozleg? si? chichot, dla Undertakera po?o?enie m?odego Phantomhive by?o ca?kiem dobrym powodem do ?art?w.
Oczywi?cie, nie zamierza? mu demaskowa? prawdy. Nie teraz. P??niej? Mo?e. Chcia? zobaczy? jak daleko dojdzie nast?pca Vincenta. By? bardzo podobny do ojca, ale wci?? m?ody, wci?? nosz?cy skaz? z przesz?o?ci, kt?ra k?ad?a si? cieniem nie tylko na tera?niejszo??, ale r?wnie? i na jego przysz?o??.
- Nie ?mia?bym w?tpi?. - odpowiedzia? z pewnym rozbawieniem, spogl?daj?c jednak do?? sceptycznie na m?odego arystokrat?, czy naprawd? by? w stanie zrobi? tak wiele bez swojego oddanego kamerdynera?
 
     
Ciel Phantomhive

Earl/Pies Królowej

Rodzina: Vincent (ojciec), Rachel (matka) - oboje nie żyją - odziedziczył po nich firmę Funtom Company; Angelina Durless (ciotka), Frances Midford (ciotka), Alexis Leon Midford (wuj), Edward Midford (kuzyn), Elizabeth Midford (kuzynka i narzeczona)
Wiek: 15 lat
Znaki szczeg?lne: czarna opaska na prawym oku, pierścień z niebieskim brylantem na lewym kciuku, na prawej ręce rodowy sygnet
Ekwipunek: rewolwer w kieszeni
Kontrakt z: Sebastian Michaelis
Poziom ?ycia: 100%
Dołączył: 25 Maj 2013
Posty: 1194
Wysłany: 2018-01-15, 00:15   
   Multikonta: Alexander


Ten dezerter nie by? g?upi, nawet pomimo tego, ?e cz?sto sprawia? takie wra?enie. By? na pewno inny ni? reszta ?niwiarzy, kt?rych hrabia kojarzy?. Bez przeszk?d mo?na domy?li? si?, ?e ch?opiec poradzi? sobie z rozszyfrowywaniem znak?w na medalionie pogrzebowym i nie stanowi?o dla niego wi?kszego problemu ustalenie do kogo nale?a? kosmyk w?os?w. Dziwne by?o tylko to, ?e pojawi?o si? tam nazwisko przedstawicielki jego rodu, tego wci?? nie m?g? zrozumie?. Jak bardzo Undertaker by? powi?zany z rodzin? Phantomhive i z jakiego tak naprawd? powodu udziela? pomocy zar?wno jego ojcu jak i jemu, kiedy jeszcze ??czy?y ich interesy. Te relacje si?ga?y jeszcze g??biej w przesz?o??, lecz wci?? brakowa?o odpowiedzi, ktore pozwoli?yby po??czy? to wszystko w jedn? ca?o??. Za ma?o wiedzia?, a shinigami nie by? sk?onny do rozwiania jego w?tpliwo?ci i dok?adniejszego przedstawienia sprawy. Teraz hrabia si? od niego nic nie dowie, musia? czeka? na sprzyjaj?c? okoliczno?? albo na moment gdy ?niwiarz sam si? wygada. Niestety, istnia?o spore ryzyko, ?e b?dzie to mia?o miejsce przy okazji kolejnych tragicznych zdarze?, za kt?re odpowiedzialny b?dzie by?y dyrektor zak?adu pogrzebowego.
- To nie by?o trudne. - skwitowa? z drobnym u?miechem wyra?aj?cym t? rodow? cech?, jak? w jego przypadku by?a duma i pewno?? siebie, chocia? w zetkni?ciu z Undertakerem, bez towarzystwa Sebastiana by? zdany tylko na siebie.- Tss. Ciekawo?? prowadzi i dzieci i doros?ych do tego samego, tylko doro?li zwykle nie potrafi? tego doceni?. - odpowiedzia? mu na ch?odno, jego wzrok jak i ton g?osu ?wiadczy?y o tym, ?e w obecno?ci dziedzica rodu Phantomhive lepiej nie lekcewa?y? dzieci, jakkolwiek on sam czu? si? ju? doros?ym.- Rozumiem, ?e nie udzielisz mi teraz na to odpowiedzi. - nie zamierza? kry? si? ze swymi przypuszczeniami, nie widzia? powodu oszcz?dzania sobie bezpo?rednio?ci w rozmowie.- Wi?c po co zabierasz mi czas?
Aktualnie hrabia wraca? ze szpitala. Mia? ju? to co chcia? i doskonale zdawa? sobie spraw?, ?e od tego dezertera nie dowie si? teraz wi?cej, a m?ody arystokrata bardzo nie lubi? marnowania czasu. W?asnego czasu. Mia? du?o obowi?zk?w, du?o pracy ci??y?o na nim jako na prezesie firmy Funtom, wi?c nie w smak mu by?o marnotrawienie cennych chwil, nawet je?li samo spotkanie z Undertakerem by?o do?? nieprzewidzian? sytuacj?.
 
 
     
Undertaker

Dezerter

Znaki szczeg?lne: Grzywka zasłaniająca oczy, blizny przecinające twarz i szyję, strój grabarza, długie czarne paznokcie.
Ekwipunek: Dziesieć sotoba (drewniane kije pogrzebowe) pod płaszczem.
Kosa ?mierci: Srebrna, długa kosa ozdobiona na rękojeści miniaturowym szkieletem, którego czaszka jest owinięta w ciernie.
Poziom ?ycia: 100%
Dołączył: 03 Wrz 2016
Posty: 62
Wysłany: 2018-01-27, 21:24   

Nadmierna pewno?? siebie? G?upota? Arogancja? Nie, w przypadku tego dzieciaka by?a to przede wszystkim du?a ?wiadomo??. Zar?wno w?asnej pozycji jak i w?asnej si?y. By?o w tym co? interesuj?cego, chocia? r?wnie? na sw?j spos?b zabawnego. Przecie? by? wci?? do?? m?odym ?miertelnikiem, inni w jego wieku dopiero co wchodzili w ?wiat doros?ych, a on sam ju? od dawna si? w nim obraca?. Jednak tak czy inaczej w tym momencie dla Undertakera by? tylko bezbronnym dzieckiem. Fizycznie. Pozbawiony swego lokaja nie m?g? zrobi? nic, gdyby shinigami mu teraz zagrozi? nie zd??y?by go nawet wezwa?. Cz?owiek, tak krucha istota... a mo?e kamerdyner jest ju? w pobli?u? Mo?e lada moment zaatakuje. Jego zdolno?ci nie pozostawia?y w?tpliwo?ci co do prawdziwej postaci wiernego s?ugi hrabiego Phantomhive. Wi?c odda?e? ju? wszystko co mia?e?? Zgubi cie w?asna zach?anno?? hrabio, ciemno?? pochwyci cie w swoje szpony.
- Zastanawiaj?ce... gdzie doprowadzi ciebie. A mo?e ten cel jest ju? oczywisty. - z pocz?tku jego g?os wydawa? si? zamy?lony, lecz zaraz potem dezerter zn?w cicho zachichota? jakby rozbawiony w?asnymi my?lami.- Ca?kiem bystro. Niech to pozostanie jeszcze tajemnic?. - zako?ysa? si? na boki beztrosko, niemal?e lekcewa??c powag? ca?ej rozmowy, w jego przypadku trudno trzyma? sztywny fason.- Och... chcia?em tylko zobaczy? co s?ycha? u mojego niedosz?ego klienta. Wci?? czekam a? przyjdzie mi z?o?y? dla hrabiego trumn?. - zupe?nie pomin?? przy tym ten szczeg??, ze formalnie nie prowadzi ju? zak?adu pogrzebowego.- Mo?e nie b?d? czeka? tak d?ugo. - na jego wargach pojawi? si? kpi?cy u?miech.
Ale, ale... to wcale nie by?a gro?ba! On tylko dra?ni? tego ch?opca, prowokowa?, ?eby kolejny raz zobaczy? u niego ten zabawny wyraz twarzy. To by?o wprost rozbrajaj?ce! Mo?e gdyby ten arystokrata zacz?? traktowa? wszystko z przymru?eniem oka nie uchodzi?by ju? za ponurego szlachcica z podziemia?
- I radzi?bym tego nie u?ywa?. - b?ysk zielonego oka, dostrzeg? jak Phantomhive trzyma w pogotowiu d?o? tu? przy broni zapewne, nie pos?dza?by przecie? m?odego arystokraty o to, ?e b?dzie przechadza? si? po londy?skich zakamarkach nie tylko bez obstawy kamerdynera, ale r?wnie? bez jakiejkolwiek broni. Jednak i to narz?dzie mog?o okaza? si? bezskuteczne gdy ?niwiarz wykona jeden zamach swoj? kos?. Tak niewiele starczy?o aby odebra? ?ycie temu ch?opcu, ale jaki mia?by mie? w tym interes?
 
     
Ciel Phantomhive

Earl/Pies Królowej

Rodzina: Vincent (ojciec), Rachel (matka) - oboje nie żyją - odziedziczył po nich firmę Funtom Company; Angelina Durless (ciotka), Frances Midford (ciotka), Alexis Leon Midford (wuj), Edward Midford (kuzyn), Elizabeth Midford (kuzynka i narzeczona)
Wiek: 15 lat
Znaki szczeg?lne: czarna opaska na prawym oku, pierścień z niebieskim brylantem na lewym kciuku, na prawej ręce rodowy sygnet
Ekwipunek: rewolwer w kieszeni
Kontrakt z: Sebastian Michaelis
Poziom ?ycia: 100%
Dołączył: 25 Maj 2013
Posty: 1194
Wysłany: 2018-01-29, 09:42   
   Multikonta: Alexander


Nie podoba?o mu si?, ?e Undertaker tak si? z niego nabija. Rzeczywi?cie, hrabia nie m?g? sobie pozwoli? na zbyt wiele bez obstawy demona. Sebastian by? jego najwa?niejszym pionkiem, kt?rym ch?opiec porusza? wedle swojej woli. M?g? go wezwa? w dowolnym momencie, wystarczy? rozkaz, wystarczy?o wypowiedzenie imienia, kt?re mu nada? i by? zupe?nie pewny, ?e Michaelis zjawi si? natychmiast. Lepiej, ?eby go nic dodatkowo nie op??nia?o, a nawet je?li, ?eby od razu wyeliminowa? przyczyny ewentualnego sp??nienia. Hrabia doskonale wiedzia? na jak wiele zdolny jest ten diabe? w imi? zawartego kontraktu, ale zna? go r?wnie? na tyle, ?eby spodziewa? si? tego, ?e piekielny lubi si? z nim podra?ni?. Czasem to wygl?da?o tak jakby toczyli gr? tylko mi?dzy sob?. Mimo wszystko, na pewno nie zaryzykowa?by utraty posi?ku, na kt?rego tak ci??ko stara sobie zapracowa?. A Phantomhive przecie? go nie oszcz?dza?.
- To nie tw?j interes. - odpowiedzia? mu do?? sucho.
Tak trudno wyczyta? z jego twarzy jakie? emocje. Chocia? wci?? wygl?da? troch? dziecinie, to wyraz jego twarzy m?g? kojarzy? si? ze znudzonym, oboj?tnym na wszystko doros?ym. Ci, kt?rzy lekcewa?yli hrabiego szybko zmieniali o nim zdanie. - Dalej si? bawisz w o?ywianie zw?ok? Do czego ty zmierzasz? - raczej nie by?o szans, ?eby dezerter udzieli? mu odpowiedzi, a jednak...
Ca?kowicie zignorowa? to stwierdzenie o trumnie. Shinigami raczy? go takimi gadkami niemal za ka?dym razem gdy odwiedza? kiedy? jego zak?ad pogrzebowy w zwi?zku z potrzeb? uzyskania informacji o stanie zw?ok ofiar w sprawach, kt?re arystokrata si? podejmowa?. Jednak na wspomnienie o broni, a raczej o tym, by powstrzyma? si? od jej wykorzystania, nie pohamowa? si? przed niewielkim skrzywieniem warg. Wiedzia?. No tak, to nie by?o trudne do rozgryzienia, hrabia chcia? pokaza?, ?e bez swojego lokaja te? sobie potrafi da? rad?, nawet przy spotkaniu z tak? osobisto?ci? jak Undertaker.
- Tss. - prychn?? tylko, jego niebieskie oko zmru?y?o si?, podczas gdy drugie, oznaczone kontraktem wci?? pozostawa?o zakryte czarn? opask?, jak w ka?dym przypadku, w kt?rym Phantomhive nara?a? si? na kontakt z kimkolwiek innym ni? sw?j demon. Jedynie on m?g? zna? prawd?, a ka?dy kto posiad? te informacje zwykle w kr?tkim czasie gin??. To by?a wy??cznie ich sprawa, ich tajemnica.
 
 
     
Undertaker

Dezerter

Znaki szczeg?lne: Grzywka zasłaniająca oczy, blizny przecinające twarz i szyję, strój grabarza, długie czarne paznokcie.
Ekwipunek: Dziesieć sotoba (drewniane kije pogrzebowe) pod płaszczem.
Kosa ?mierci: Srebrna, długa kosa ozdobiona na rękojeści miniaturowym szkieletem, którego czaszka jest owinięta w ciernie.
Poziom ?ycia: 100%
Dołączył: 03 Wrz 2016
Posty: 62
Wysłany: 2018-01-31, 17:17   

Spodziewa? si? takiej odpowiedzi i takiego podej?cia. Hrabia od tej strony by? mu do?? dobrze znany, o ile mo?na tak powiedzie? o go?ciu odwiedzaj?cym jego dawniej dzia?aj?cy zak?ad pogrzebowy. Niegdy? ??czy?y ich interesy, teraz chocia? pod wzgl?dem cel?w do jakich d??yli znacznie si? por??nili, to wci?? byli ze sob? powi?zani. Zmierzali jednak w przeciwnych kierunkach. Dezerter chcia? doprowadzi? do zmartwychwstania, chcia? zaprosi? martwe zw?oki do wsp?lnego ta?ca, a to doprowadza?o do pewnych anomalii, kt?re musia? likwidowa? kundel Kr?lowej. Jaka szkoda... Phantomhive ju? nie odwiedzi go, nie wpadnie na herbatk? i ciasteczko. Ale czasem pewne rzeczy trzeba po?wi?ci?, ?eby co? osi?gn??. Prawda? Ten niepozorny ch?opiec zapewne doskonale zdawa? sobie spraw? z dzia?ania tej zasady. Kurtyna zacz??a coraz bardziej opada?. Ach, jaka szkoda, ?e nie wszystko by?o jeszcze gotowe do rozpocz?cia g??wnego przedstawienia. Undertaker naprawd? musi zwi?kszy? dzia?ania zmierzaj?ce do przebudzenia ze ?mierci, tworzy?, eksperymentowa?, kreowa?. To naprawd? niezwyk?e przekracza? granice, kt?rych nikt nie odwa?y? si? przekroczy? i doprowadza? do rzeczy, kt?rych nikt wcze?niej nie uczyni?. Co innego mog?o zadowoli? takiego starego wyg??
- Wkr?tce ju? wszystko b?dzie jasne. - wyja?ni? kr?tko, a spomi?dzy srebrnych kosmyk?w jego grzywki mo?na by?o dostrzec zielone oczy ?niwiarza.
A skoro wida? by?o oczy to znaczy?o, ?e przynajmniej w tej kwestii shinigami nie ?artuje, nawet je?li przewa?nie trudno by?o go traktowa? na serio. Takie by?o jego usposobienie, do?? nietypowe.
- Nie b?d? ju? zajmowa? hrabiemu czasu w takim razie. - i znowu szeroki u?miech wkrad? si? na jego wargi, znowu jego sylwetka przyj??a bardziej swobodn? postaw?.- Do zobaczenia. I pozdr?w swojego lokaja. - zachichota? jakby rozbawiony wizj? czarnow?osego kamerdynera, kt?ry pewnie nie b?dzie zadowolony z faktu, ?e omin??o go spotkanie podczas, kt?rego jego pan by? nara?ony na nie ma?e niebezpiecze?stwo.
I z tymi s?owami Undertaker odwr?ci? si? i jakby nigdy nic zszed? sobie ze szpitalnych schod?w, jeszcze machaj?c m?odemu arystokracie r?k?, ton?c? w zbyt obszernym r?kawie i tyle go widziano. Przecie? i tak nikt go nie zatrzyma.
<zt>
 
     
Ciel Phantomhive

Earl/Pies Królowej

Rodzina: Vincent (ojciec), Rachel (matka) - oboje nie żyją - odziedziczył po nich firmę Funtom Company; Angelina Durless (ciotka), Frances Midford (ciotka), Alexis Leon Midford (wuj), Edward Midford (kuzyn), Elizabeth Midford (kuzynka i narzeczona)
Wiek: 15 lat
Znaki szczeg?lne: czarna opaska na prawym oku, pierścień z niebieskim brylantem na lewym kciuku, na prawej ręce rodowy sygnet
Ekwipunek: rewolwer w kieszeni
Kontrakt z: Sebastian Michaelis
Poziom ?ycia: 100%
Dołączył: 25 Maj 2013
Posty: 1194
Wysłany: 2018-03-04, 16:41   
   Multikonta: Alexander


S?owa dezertera brzmia?y niemal?e jak gro?ba. Ale hrabia nie zamierza? obawia? si? ?adnych gr??b. Nie mia? do tego ?adnych podstaw. Dop?ki u jego boku trwa? Sebastian to on stanowi? jego tarcz? i miecz, kt?r? Phantomhive nie waha? si? u?y? w jego potrzeby. Nawet gdyby tarcza mia?a sp?ka?, a miecz z?ama? si? na p??, b?dzie s?u?y? mu do ko?ca. Tak jak postanowili w trakcie ustalania warunk?w kontraktu. Kiedy to by?o... kilka lat temu, ale ch?opiec wci?? pami?ta? to niezwykle wyra?nie. Gdyby teraz przysz?o mu zawi?zywa? podobn? umow? z istot? piekieln?, jego warunki by?y niezmiennie takie same. Nie ??da? niczego mniej ani niczego wi?cej. A jednak w tej sytuacji oby?o si? bez towarzystwa zaprzysi?gni?tego mu diab?a. Undertaker mu nie zagrozi?, chocia? rzeczywi?cie by?o takie ryzyko. Ale nie, jednak nie. To nie tak, ?e arystokrata m?g? teraz odetchn?? z ulg?, aczkolwiek nie uwa?a?, ?eby to spotkanie z dezerterem cokolwiek zmieni?o. ?adne z nich nie zamierza?o si? ugi?? wobec si?y i racji drugiego, a zatem konflikt ten b?dzie trwa?, a hrabia nadal b?dzie bada? powi?zania shinigamiego z jego rodem. Co to wszystko mia?o znaczy?, jak daleko to si?ga?
Nie odpowiedzia? nic, nie odezwa? si? ani s?owem na ?adn? z wypowiedzi shinigamiego. Po cz??ci mog?a to by? prowokacja, po cz??ci zwyk?y humor by?ego grabarza, kt?ry standardowo by? do?? specyficzny. Chwil? tylko odprowadza? go nieruchomym spojrzeniem, jakby nie by? nikim wa?nym, nikim na tyle istotnym, ?eby dziedzic rodu Phantomhive po?wi?ca? mu swoj? uwag?. Zaraz potem opu?ci? d?o? spoczywaj?c? jak dot?d tu? obok miejsca, w kt?rym trzyma? rewolwer i wr?ci? wzrokiem do trzymanych w drugiej r?ce dokument?w. Nie wygl?da? na zainteresowanego specjalnie ich tre?ci?. Przeni?s? wzrok na okolic?, by zej?? spokojnym krokiem ze schod?w. Lada moment pojawi si? jego lokaj. Oczywi?cie, poinformuje go o tym niecodziennym spotkaniu z Undertakerem, ale niekoniecznie przeka?e pozdrowienia. Dzia?ania tego shinigamiego by?y do?? m?cz?ce. Tylko czeka? a? znowu ujawni? si? efekty jego dzia?a?. P?ki co hrabia jak najszybciej chcia? wr?ci? do rezydencji. Nigdy nie przepada? za wizytami w stolicy, nie mia? ?adnych powod?w, ?eby zostawa? tu na d?u?ej.
<zt>
 
 
     
Lily Valver

Wydz. Żniwiarzy

Rodzina: Matka, ojciec i młodsza siostra, wszyscy żywi i nudni.
Wiek: Wygląda na ok. 20 lat
Znaki szczeg?lne: oczy Shinigami
Ekwipunek: tabletki na ból gardła (jako przekąska), mapa (której i tak nie umie rozczytać)
Kosa ?mierci: Topór o dwóch ostrzach. Może go rozdzielić na dwa jednoostrzowe berdysze.
Poziom ?ycia: 100%
Dołączył: 04 Maj 2016
Posty: 153
Wysłany: 2018-04-16, 16:38   

Lily przyby?a do szpitala tylko w celu wykonania kilku zlece?. Praca w takich warunkach by?a zwykle do?? przyjemna, mo?e nieco nudna… ale nie mia?a na co narzeka?. Zbieranie dusz chorych nale?a?o do prostych zaj??. Zwykle zm?czeni d?ug? chorob? nie walczyli zbyt mocno, czasem wcale. Zdarza?o si?, ?e przed ?mierci? rozmawia?a chwil? ze swoim celem. Nie by?y to zwykle zbyt g??bokie konwersacje, cz?sto chorzy brali j? za cz?onka rodziny. Tak, praca w szpitalu by?a jedn? z lepszych, cho?by dlatego, ?e nie nale?a?a do skomplikowanych. Trudno by?o si? pobrudzi?, je?li si? zgubi?a wystarczy?o poprosi? kogo? o pomoc z trafieniem, tu nie by?o to niczym dziwnym. Pozbycie si? ?wiadk?w zebrania duszy te? nie by?o trudne, przy cz?onkach rodziny wystarczy?o udawa? piel?gniark?, przy lekarzach cz?onka rodziny, kt?ry chce poby? z krewniakiem sam na sam. No i podczas wizyt w szpitalu mog?a uzupe?ni? zapasy swoich ukochanych tabletek na gard?o. To te? nie by?o trudne, czasem wystarczy?o podw?dzi? je jakiemu? choremu, kt?rego dusz? zebra?a. Same plusy!
Aktualnie niewiele si? tu dzia?o. By? ju? p??ny wiecz?r, wi?kszo?? odwiedzaj?cych ju? opu?ci?o budynek, spora cz??? chorych ju? spa?a. Mo?e to i lepiej. Akurat trafi?a jej si? nocna zmiana. Za kilkana?cie minut pierwsze zadanie, potem trzy czy cztery w podobnych odst?pach, wszystkie w szpitalu. Dopiero po nich wybywa?a bardziej w teren, ale te zbiory te? nie zapowiada?y si? specjalnie emocjonuj?co. Ot, normalna noc w pracy. Je?li dopisze jej szcz??cie, mo?e napatoczy si? jaki? nadnaturalny do pogonienia, ale szczerze m?wi?c, niezbyt na to liczy?a. Nawet je?li, demony rzadko kiedy bywa?y na tyle zdesperowane, ?eby specjalnie pcha? si? pod kos? bogowi ?mierci.
Sz?a niezbyt spiesznie korytarzem, rozgl?daj?c si?. Nie musia?a nikogo pyta? o lokalizacj? poszukiwanego pokoju, mia?a jeszcze sporo czasu. Poprawi?a okulary i z??czy?a d?onie za plecami, nie potrzebowa?a jeszcze swojej kosy. Nie s?dzi?a, ?eby dzisiejszej nocy mia?o sta? si? cokolwiek niezwyk?ego.
 
 
     
Luka


Rodzina: Brak
Wiek: Wygląda na jakieś 19 lat, może mniej
Znaki szczeg?lne: Albinizm i złote oczy
Poziom ?ycia: 100%
Dołączył: 07 Lut 2018
Posty: 11
Wysłany: 2018-04-16, 18:15   
   Multikonta: Freya


Luk? do szpitala przygna?a zwyczajna nuda. M?g? kr?ci? si? po korytarzach i zadawa? pytania ludziom, udaj?c, ?e ich stan kogokolwiek obchodzi. M?g? zaczepia? ludzi, ?adnie si? do nich u?miecha? i wyci?ga? z nich jakie? ciekawsze informacje, histori? albo proponowa? pomoc w zako?czeniu cierpie?, gdy kto? okazywa? si? niezadowolony z jego towarzystwa. Nawet gdy zapach umieraj?cych ludzi w?era? mu si? w p?uca, nawija? na ca?kiem niez?ych obrotach. Biedni pracownicy budynku nie wiedzieli czy go wyrzuci?, gdy jedni ludzie si? na niego skar?yli, a inni go chwalili. Poza tym, w szpitalu spojrzenia ludzi nie by?y a? tak natarczywe, jak os?b z ulicy. Gania? w czarnej pelerynie, z kapturem na g?owie, ale gdy ludzie zauwa?ali jego inno??, twierdzili, ?e po prostu jest chory. Na tyle chory, ?e jedni trzymali go na odleg?o??, ?eby si? nie zarazi?, a drudzy chcieli dok?adnie obejrze? i zmaca? ka?dy zakamarek jego cia?a. Anio? ca?kiem nie?le si? bawi?. Nawet gdy zaczepi? pewnego lekarza, m??czyzna chwil? z nim rozmawia?, a potem grzecznie zapyta? "Po jak? choler? on tam przylaz?, skoro na chorego nie wygl?da" i chamsko zdar? mu z g?owy kaptur. C??... troch? go zatka?o i da? mu spok?j, a Luka wyrazi? swoje rozbawienie pod postaci? dzikiego rechotu. A potem zwyzywa? szeptem jego plecy, bo w szpitalach si? przecie? nie krzyczy. Bo umieraj?ce prawie-zw?oki, nagle przestaj? umiera?, gdy jaki? d?wi?k przerwie ich ewakuacj? na drug? stron?, a jak ju? one wrzeszcz?, nie jest tak mi?o. Jeszcze by go kto? m?g? wywali? za zak??canie spokoju.
 
 
     
Lily Valver

Wydz. Żniwiarzy

Rodzina: Matka, ojciec i młodsza siostra, wszyscy żywi i nudni.
Wiek: Wygląda na ok. 20 lat
Znaki szczeg?lne: oczy Shinigami
Ekwipunek: tabletki na ból gardła (jako przekąska), mapa (której i tak nie umie rozczytać)
Kosa ?mierci: Topór o dwóch ostrzach. Może go rozdzielić na dwa jednoostrzowe berdysze.
Poziom ?ycia: 100%
Dołączył: 04 Maj 2016
Posty: 153
Wysłany: 2018-04-17, 21:17   

?mierci w szpitalach zawsze by?o wiele. Zazwyczaj w okolicy takich miejsc kr?ci? si? chocia? jeden ?niwiarz, tak na wypadek, gdyby kt?ry? z pacjent?w postanowi? kopn?? w kalendarz wcze?niej, ni? zak?adano. No i dochodz? do tego wszyscy, kt?rzy przybywali zebra? dusze pacjent?w. Czasem je?li cz?owiek zasiedzia? si? w ?wiecie d?u?ej, ni? wst?pnie planowano shinigami te? musia? przyj?? do szpitala. Zwykle zdarza?o si? to z g?upoty lub niedopatrze? ?niwiarza, kt?ry w jaki? spos?b przypadkowo zmieni? bieg wydarze?, cho?by nieumy?lnie strasz?c konie powozu, kt?ry delikwenta mia? przejecha?. Zdarza si?. Krzyki umieraj?cych i cierpi?cych w szpitalu nie by?y niczym niezwyk?ym, ka?dy pr?dzej czy p??niej si? do tego przyzwyczaja. Zw?aszcza ?niwiarz, dla kt?rego takie rzeczy s? praktycznie sposobem na ?ycie.
Nie by?a te? zdziwiona obecno?ci? na korytarzu jakiego? ubranego w p?aszcz jegomo?cia. Kto tam wie, jakie typy z jakimi chorobami mog?y si? tu kr?ci?, jej raczej nie interesowa?o to zbytnio, przynajmniej tak d?ugo, jak byli oni ?ywi. Rzuci?a tylko rozbawione spojrzenie w jego stron?, kiedy zainteresowany nim lekarz oddali? si? z niezbyt szcz??liw? min?, po czym wr?ci?a do przeczesywania wzrokiem drzwi w poszukiwaniu pokoju umieraj?cego. Oczywi?cie wszystko ze swoim specyficznym, irytuj?cym u?mieszkiem, kt?ry ani na chwil? nie znika? z jej ust. Gdyby kto? zacz?? obserwowa? j? teraz, m?g?by uzna?, ?e to ta sytuacja wywo?a?a w niej tak? reakcj?, jednak kto? kto widzia? j? nie pierwszy raz m?g?by bez problemu stwierdzi?, ?e raczej jej to nie wzruszy?o. Sam wygl?d nieznajomego nie wydawa? si? jej jako? specjalnie podejrzany. Co prawda nie by? to raczej wygl?d cz?owieka, demon jednak nie odznacza? by si? podobnym wizerunkiem. W takim razie mog?a osobnika zignorowa?. Nadnaturalni cz?sto odwiedzali szpitale, to by?o do przewidzenia. Lily nie zamierza?a interweniowa?, je?li nieznajomy nie zacznie sprawia? problem?w. Anio?y, zwierz?ta i inne rzeczy, o ile panna Valver nie by?a ?miertelnie znudzona i nie by?a to powa?na sprawa mog?y czu? si? w jej towarzystwie ca?kiem bezpiecznie. Przynajmniej teraz, kiedy przed prac? nie mia?a czasu na zabaw? z nimi w berka z kos?. Nie, ?eby by?a specjalnie pewna tego, ?e bia?ow?osy nie jest zwyk?ym cz?owiekiem. Nie po?wi?ci?a jego twarzy d?u?szego czasu ni? u?amka sekundy, chocia? w tym momencie z ty?u g?owy odezwa? si? drobny dzwoneczek. Jako? go kojarzy?a. Teraz nie umia?aby przywo?a? sk?d, ale wydawa? si? dziwnie znajomy… C??, najwy?ej zastanowi si? o tym p??niej. Akurat spostrzeg?a poszukiwany pok?j i ci?gle z tym samym u?miechem wesz?a do niego, jakby robi?a to codziennie.
Bez zbytnich ceregieli usiad?a na krze?le ko?o ???ka chorego. Ironiczne, ?e ludzie wyobra?ali sobie kostuch? w zupe?nie inny spos?b. Za?o?y?a nog? na nog? i przyjrza?a si? swojemu zleceniu. Tak, wszystko si? zgadza?o. M??czyzna spa?, ale oddychanie widocznie sprawia?o mu ju? trudno?ci. Mia?a jeszcze dobre kilka minut czasu. Przywo?a?a swoj? kos? i zn?w skierowa?a wzrok na pacjenta. W p??mroku pokoju jej oczy by?y pewnie ca?kiem nie?le widoczne, nawet mimo braku w?a?ciwo?ci ?wiec?cych. By?y chyba jedyn? rzecz? o jaskrawych barwach, jaka si? tu znajdowa?a, przynajmniej do czasu, kiedy dooko?a zmar?ego pojawi si? jego krew.
 
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  



Fairy Tail Path Magician



Bleach OtherWorld

Dragon Ball New Generation Reborn



Vampire Knight


Król Lew















Image and video hosting by TinyPic

Rainbow RPG



















Vampire Diaries





SnM: Naruto PBF





www.zmiennoksztaltni.wxv.pl











Eclipse



over-undertale





Northland Highschool

AbsitOmen


On-anime.pl



Projekt K7 M&A | http://k7.ubf.pl


Styl i grafika zedytowane przez Ciela Phantomhive. Uprasza się o nie kopiowanie.
Kuroshitsuji. Yana Toboso.
Strona wygenerowana w 0,81 sekundy. Zapytań do SQL: 12