Witajcie w Anglii pod koniec XIX wieku, we wspaniałej choć zarazem mrocznej i zagadkowej epoce wiktoriańskiej. Mnożą się tajemnicze przestępstwa nad którymi Scotland Yard załamuje bezradnie ręce. Londyn staje się polem kryminalnych rozgrywek i zbrodni mrożących krew w żyłach. Zaniepokojona Królowa Wiktoria uruchamia wszystkie swoje siły do tego by zwalczyć rosnącą przestępczość. Ten mroczny świat zamieszkują wspólnie z ludźmi: demony, które wykorzystując słabość człowieka zawierają kontrakty w zamian za dusze śmiertelników; anioły pragnące oczyścić plugawą ludzkość z grzechów; shinigami zaprowadzające porządek pośród problematycznych dusz, a także piekielnie zwierzęta o nieprzewidywalnej naturze. To wszystko dzieje się już poza wiedzą i poza wzrokiem zwykłych ludzi, jednak ma na ich życie ogromny wpływ. Przetrwanie w tym świecie jest prawdziwym wyzwaniem, które może okazać się przygodą na śmierć i życie.
► Login = imię i nazwisko postaci bądź tylko imię (jeśli nie ma nazwiska).
► Event Czarownica rozpoczęty! Ochotników zapraszamy tutaj.



POSZUKIWANIA
► Albert poszukuje przyrodniej siostry.
► Czarny Szermierz, Afuro Aphrodi Terumi i Zeno Hen poszukują różnych relacji.
► Wasil poszukuje ochotnika do sesji.
► Nakiyomi poszukuje ochotnika do sesji.

Wrzesień 1889r.
Coraz więcej deszczowych i pochmurnych dni, coraz mniej przebłysków ciepłego słońca. Temperatura będzie wynosić ok. 20'C w dzień, w nocy zaś 12'C.

Poprzedni temat «» Następny temat
Boczna uliczka
Autor Wiadomość
Dorian Einhart


Dołączył: 22 Lip 2017
Posty: 32
Wysłany: 2017-12-07, 21:29   

Panienka wciąż nie była przekonana o jego wszechmocy. W istocie, Dorian nie był bogiem, który mógł wszystko, w tym również wskrzesić zmarłego, ale był istotą piekielną, która mogła naprawdę bardzo wiele. Dla niego świat materialny nie miał żadnych tajemnic, to była tylko prosta i prozaiczna rzeczywistość dóbr ziemskich. Ale faktycznie, życzenie arystokratki mogło wykraczać poza jego możliwości. Nawet w obliczu ostatniego spotkania z pewnych żniwiarzem, który posiadł podobną umiejętność, nie sądził by przywrócenie do świata żywych narzeczonego damy w postaci krwiożerczej kukły zadowoliło ją wystarczająco. Aczkolwiek byłby w stanie się na coś takiego zdobyć, de facto przecież jej ukochany w ten sposób by zmartwychwstał. To w jakim stanie byłby po dokonaniu tego aktu nie było już jego problemem tak naprawdę. Ale demon tego nie uczyni. Nie znał położenia zbiegłego shinigamiego, a ponadto to wątpliwe aby udało im się wejść w jakieś układy. Taki plan nie miał zatem szans na powodzenie.
A skoro chodziło o miłość... arystokratka musiała być mocno związana z tym mężczyzną, z tego co Dorian się orientował w wyższych sferach wciąż było popularne tworzenie zaaranżowanych małżeństw na zasadzie dogadania interesów obu stron. Wyjątki od tej reguły zdarzały się rzadko, chociaż nie wykluczało to jednocześnie tego, że młodzi być może prędzej czy później przypadną sobie do gustu.
- Nie da się. - przyznał tajemniczy głos, a pies nieznacznie skinął łeb jakby na potwierdzenie tych słów.- Ale sama mówisz, że zginął w niewyjaśnionych okolicznościach. Nie chciałabyś poznać prawdy? Dowiedzieć się co zakończyło jego życie? Jak do tego doszło? - kontynuował postanawiając z tej strony namówić dziewczynę do współpracy.
Czarny pies tylko potrząsnął łbem. Nie wykonywał żadnych dodatkowych ruchów, żadnych gestów, które mogłyby bardziej zwrócić na niego uwagę. Jego zamierzeniem nie było się demaskować teraz, w momencie, w którym zwyczajnie próbował wybadać teren.
Czy dziewczyna będzie tak zdesperowana, żeby zawrzeć z nim kontrakt? Do takiego aktu potrzeba znaleźć się na skraju, na krawędzi i twardo mieć wytyczony cel, którego pragnie się osiągnąć. Może nie uda się od razu, może panienka Veller nie jest jeszcze na to gotowa, wszystko okaże się w trakcie tej ich specyficznej pogawędki.
 
     
Rita Veller

Lady

Rodzina: rodzina Veller
Wiek: 17 lat
Znaki szczególne: noszona żałoba
Ekwipunek: nożyk za podwiązką
Poziom życia: 100%
Dołączył: 21 Lip 2014
Posty: 138
Wysłany: 2017-12-09, 16:46   
   Multikonta: Arianna


Nieznajomy głos wcale nie pozbawił jej nadziei, bo nigdy na to nadziei nie miała. Nie wierzyła w to, że można sprawić by martwe zwłoki zaczęły żyć pełnym ludzkim życiem. Od zarania dziejów ludzkość szukała sposobu na nieśmiertelność, długowieczność czy właśnie przywracanie zmarłych do życia, lecz nie ma co się łudzić. To tylko pragnienia, które z całą pewnością pozostawały teraz nieaktualne. Być może za setki czy też tysiące lat, ale nie... nie teraz. Było na to dużo za wcześnie.
- Prawdy? - panienka Veller drgnęła trochę niespokojnie, być może zaskoczona tą bezpośrednią propozycją z wciąż nieznanego jej źródła.
Zabrzmiało to niemal tak samo nieprawdopodobnie jak wizja ożywienia jej narzeczonego, a jednak im dłużej się nad tym zastanawiała tym bardziej wydawało się jej to możliwe. Tym bardziej, że służby miasta poprzestały tylko na tym co wiadome było tylko na pierwszy rzut oka odnośnie śmierci jej ukochanego, nie zagłębiały się w to bardziej. Było to o tyle dziwne, że chodziło o przedstawiciela klasy wyższej, a zatem taka śmierć była dość głośnym wydarzeniem, nawet jak na ich całkiem kameralne środowisko. Coś mogło się za tym kryć, ale Rita była wówczas zbyt zrozpaczona, żeby to bardziej szczegółowo roztrząsać, a obecnie minęło już tyle czasu, że nawet można wątpić czy jest szansa na rozwiązanie tej sprawy. A jednak obcy jej głos oferował jej właśnie taką możliwość. Lecz co on może wiedzieć, pewnie nawet nie zna tej sprawy. Czy to jednak pułapka?
- Chce, ale... minęło już dużo czasu. Scotland Yard sobie nie poradził z tą sprawą, więc... to chyba jest mało prawdopodobne. - przytknęła wierzch dłoni do ust w zamyśleniu. - Poza tym... ja nie znam pana, nie wiem dlaczego mi pan coś takiego proponuje. - odezwała się i zebrała na dość odwagi, żeby uczynić kilka kroków dalej i zajrzeć w kolejną uliczkę, ale nie dostrzegła tam ani żywej duszy. - I dlaczego... - zaczęła, lecz głos jej ucichł bardziej.- ... pana nie widzę.
 
     
Dorian Einhart


Dołączył: 22 Lip 2017
Posty: 32
Wysłany: 2017-12-11, 16:56   

Coś w niej ruszył. To naturalne, że w przypadku mało oczywistej śmierci chciało się poznać dokładnie prawdę dotyczącą okoliczności wydarzenia jak i ukarania sprawców. Nie wchodziła tu w grę nawet zemsta, a po prostu potrzeba uspokojenia wątpliwości narosłych wokół zbrodni, uczynienia zadość zmarłemu, zamknięcia tej sprawy i tego etapu życia, a także poczucie potrzeby sprawiedliwości. Zemsta pojawiała się u tych bardziej zjadliwych śmiertelników, który czuli potrzebę konkretnej rekompensaty, a tymczasem tutaj chodziło o coś trochę innego. Wyczuł zatem, że jego propozycja trafiła na dość podatny grunt, chociaż być może z dziewczyną trzeba będzie jeszcze ponegocjować, jeszcze przekonać ją do takiego układu. Dorian nie był aniołem cierpliwości, ale wiedział, że dobry biznes wymaga często czasu, więcej wysiłku i własnego nakładu.
- Nie. Z odpowiednią mocą to jest bardzo prawdopodobne. - odpowiedział jej.
Dostrzegł, że panienka zaczęła szukać. Zaczęła szukać źródła głosu. Trudno ustalić skąd jego głos mógł dochodzić, tym bardziej, że w pobliżu nie było innych osób. Uliczki wyglądały na opustoszałe, chociaż z oddali dochodziły różne odgłosy, ale niewyraźne. Był jedynie on. Czarny pies o czerwonych ślepiach. To dość wątpliwe by arystokratka zorientowała się, że to jest źródło tego głosu, ale kto wie... mogła już w swoim życiu mieć do czynienia z istotami nadprzyrodzonymi. Co prawda występowanie ponadprzeciętnych zjawisk nie było normalne w ludzkim życiu, ale zdarzały się jednostki, które miały już takie doświadczenie.
- Myślę, że moglibyśmy osiągnąć kompromis. Ja zrealizuję twoje pragnienie prawdy, a ty dasz mi coś swojego. - pies świdrował ją nieustannie swoim spojrzeniem.- Nie jestem kimś kogo można od razu zobaczyć. - dodał chcąc utwierdzić panienkę Veller w przekonaniu, że jest kimś kto ma odpowiednią moc do czynienia takich rzeczy.
Bo miał. Oczywiście, pewne sprawy wymagały więcej wysiłku, dłuższego czasu starań, ale po pewnym czasie z pewnością osiągnie cel. Tym bardziej, że demony dla smacznej duszy były w stanie zrobić naprawdę wiele. Takie dusze nie trafiały się często, nie każdy mógł się pochwalić taką cechą. Dlatego były cenne, a ich zwykłe pochwycenie stawało się mało atrakcyjnym sposobem na ich zdobycie. Na dobry posiłek trzeba było sobie zapracować.
 
     
Rita Veller

Lady

Rodzina: rodzina Veller
Wiek: 17 lat
Znaki szczególne: noszona żałoba
Ekwipunek: nożyk za podwiązką
Poziom życia: 100%
Dołączył: 21 Lip 2014
Posty: 138
Wysłany: 2017-12-13, 22:21   
   Multikonta: Arianna


O czym ten głos w ogóle mówił? Rita nie miała pojęcia. O jakiej mocy? Nie rozumiała tego. Miała coraz większą świadomość istnienia tego drugiego, nadprzyrodzonego świata. W końcu zdarzało się jej spotykać nadnaturalne istoty, wystarczyło wspomnieć dziewczynę przeobrażającą się w białego kota, szatańskiego psa czy pewnego czarnowłosego mężczyznę w okularach, który jakiś czas temu przedstawił się jej jako pracownik Instytutu Shinigamich. Nie do końca wiedziała co prawda jak traktować tą historię, czy na pewno jej zawierzyć, ale im więcej elementów układanki składała w całość tym bardziej wszystkie te informacje zdawały się być prawdopodobne.
- O jakiej mocy mówisz? - zainteresowała się wciąż przeczesując wzrokiem okolicę.
Skoro nic ją nie napadło, nic jej nie groziło, nabrała odrobinę więcej pewności, a przynajmniej tyle, żeby poszukać właściciela tego tajemniczego głosu. Panienka Veller raczej nie należała do bardzo pewnych siebie osób, wprost przeciwnie. Łatwo się peszyła, szybko łapało ją skrępowanie. Była typową nieśmiałą panienką z dobrego domu. Tylko bardzo nieszczęśliwą.
- Ale... ale co ja mogę dać? - nie rozumiała o czym ten głos mówi, bo co ona takiego niby miała.- Chodzi o... pieniądze? - nic innego nie przyszło jej do głowy.- Nie mam nic innego, a przynajmniej... nie wydaje mi się. - należała do wyższych sfer, a więc jej rodzina posiadała pewien majątek, chociaż nie były to też żadne niewyobrażalne luksusy.
W końcu znowu zwróciła uwagę na tego psa. Bardzo uważnie się jej przyglądał. Ułożyła dłonie na kolanach i przykucnęła naprzeciwko niego, tak kawałek dalej. Czy to możliwe, że tym właśnie jest właściciel tego głosu? Widziała już ludzi zmieniających się w zwierzęta, aczkolwiek tamte futrzaki były dużo mniej rozmowne, bardziej wyobcowane, a wręcz dzikie jeśli chodzi o obycie w społeczeństwo i świadomość ludzkich zwyczajów.
 
     
Dorian Einhart


Dołączył: 22 Lip 2017
Posty: 32
Wysłany: 2017-12-15, 17:11   

Moc demonów była mocą niepojętą dla ludzi, nie dało się jej przedstawić w prosty sposób. Byli istotami zrodzonymi z ogni piekielnych czyli czegoś co pozostawało poza zakresem rozumowania śmiertelników przyzwyczajonych do oceniania wszystkiego na podstawie kategorii ziemskiej rzeczywistości. Ich moc miała dość duże możliwości materialne, włączała się w to także ich siła, szybkość i inne szczególne właściwości pozwalające na sięgniecie jeszcze wyżej i jeszcze dalej aby spełnić żądanie kontrahenta. Bo czego się nie zrobi dla prawdziwie smacznej duszy. Nie dało się więc względnie skrótowo objaśnić czym jest moc piekielnej istoty. Mniejsze możliwości mieli nawet shinigami, co najwyżej anioły mogły się z nimi równać, chociaż tutaj zapewne i tak występują dość duże różnice, więc trudno ich zestawić w jednej linii.
- O mocy spełniania pragnień świata ziemskiego. - odpowiedział krótko, dostrzegając jak arystokratka w poszukiwaniu źródła głosu jakim był czarny pies, zaczęła coraz uważniej się rozglądać aż w końcu jej wzrok spoczął właśnie na tym zwierzęciu.
Czyżby się domyśliła? Przeciętnemu człowiekowi nie przyszło by to tak łatwo, ale nie wykluczone, że panienka miała już do czynienia z istotami nadprzyrodzonymi i wiedziała, że takie zjawiska wcale nie są niemożliwe.
- Nie interesują mnie rzeczy świata materialnego - wyjaśnił spokojnie.- Chce czegoś co ma dla mnie nieporównywalnie większą wartość, czegoś co jest w głębi ciebie. - zamilkł na moment, a czerwone oczy psa na wskroś przecinały arystokratkę. - Twojej duszy. - zastanawiał się jak zareaguje na tą propozycję.
Poruszył tylko łapami, na przemian opierając je o brudną nawierzchnię uliczki. Nie dał żadnego znaku, że to on, ale patrzył na dziewczynę zupełnie inaczej niż na śmiertelnika spogląda zwykły czworonóg. Nie, jeszcze się nie ujawniał. Potrzebował więcej informacji. Wystawił język, sapnął parę razy, mlasnął nim w powietrzu, a potem schował go z powrotem. Docierały do niego różne zapachy, z tej okolicy niezbyt miłe dla jego wyczulonego węchu. Nie był jednak pewien czy gnicie tyle czasu w jednym miejscu w ogóle mu się opłaci, czy dziewczyna zdecyduje się na zawarcie umowy. Nie wyglądała na zdesperowaną, chociaż jej rozpacz widać było gołym okiem.
 
     
Rita Veller

Lady

Rodzina: rodzina Veller
Wiek: 17 lat
Znaki szczególne: noszona żałoba
Ekwipunek: nożyk za podwiązką
Poziom życia: 100%
Dołączył: 21 Lip 2014
Posty: 138
Wysłany: 2017-12-17, 00:25   
   Multikonta: Arianna


Wyrażenia, których używał ten głos były dość tajemnicze. Rita nie do końca pojmowała jak możliwe jest spełnianie pragnień świata ziemskiego, ale wydawało się jej to dość hedonistyczną cechą. Dodatkowo jakby istota, która oferowała jej tę możliwość nie była człowiekiem. Bo przecież żaden człowiek nie mógł tak łatwo spełnić swoich pragnień. Niektórzy dążyli do tego latami, inni nigdy nie osiągali swoich celów i umierali z poczuciem zmarnowanego czasu i utraconej szansy. Jak więc ktoś mógłby jej zaproponować coś takiego? Nie... to na pewno musiał być jakiś byt nadnaturalny.
- Powiedz mi... kim jesteś. - kontynuowała chcąc coraz bardziej poznać tożsamość tego obcego głosu.
I zdawała sobie sprawę, że te słowa muszą dziwnie wyglądać i brzmieć wypowiedziane niemal naprzeciwko czarnego psa, ale jeśli nie on to kto? Nie było tu nikogo innego, wokół uliczek znajdowały się ciemne, zniszczone i odrapane budynki, z których nie wystawała żadna głowa. Wcześniej to dziwne zdarzenie, gdy belka spadła niemalże przed nią z dachu, teraz ten głos i ten pies... nie wiedziała czy powinna to wszystko łączyć, ale jednak przedstawiało się to zbyt dziwnie jak na tylko przypadek. Nie zbliżyła się jednak do psa, pozostawała na takiej odległości, która według niej była bezpieczna. Chociaż jeśli zwierzę chciałoby zaatakować czy nie zrobiłoby tego już wcześniej?
- Moja dusza? - zdziwiła się, unosząc lekko brwi i bardziej rozchylając usta. - Na co komu moja dusza... - już w tym momencie wydało się jej to bardziej niż zwykle podejrzane.
Poza tym, jak to... miała utracić swoją duszę w zamian za spełnienie życzenia? Z jednej strony dowiedziałaby się jak to było naprawdę ze śmiercią jej narzeczonego, lecz z drugiej strony dusza wydawała się czymś bezcennym.
- To... ale... jak miałabym ją oddać... to nawet chyba niemożliwe. - głos jej zadrżał w pewnym momencie, bo były to rozważania, których panienka Veller wcześniej nie podejmowała i które wydawały się jej bardzo abstrakcyjne.
 
     
Dorian Einhart


Dołączył: 22 Lip 2017
Posty: 32
Wysłany: 2017-12-20, 15:48   

- Pochodzę z miejsca, które wypełnione jest ogniami piekielnymi. - wyjaśnił postanawiając uchylić rąbka tajemnicy, aczkolwiek nie miał przekonania czy to może bardziej zachęcić dziewczynę do współpracy czy raczej wprost przeciwnie.
Ostatecznie diabły, demony czy wszelkie inne istoty piekielne różnie postrzegane w zależności od religii i środowiska kojarzyły się raczej ze złem. Oczywiście, taka ich natura. Dorian nie był żadnym wyjątkiem, bo lubował się w mordowaniu, torturach i kłamstwach, ale czasami można odnieść wrażenie, że śmiertelnicy pod względem negatywnych emocji oraz okrucieństwa bija na głowę nawet demony. W końcu ich pierwszorzędnym celem było zdobycie dusz i chociaż nawet przy wypełnianiu kontraktu wielu z nich nie wstrzymywało się przez różnymi nieczystymi zagraniami nawet wobec swojego pana czy też pani, to jednak podchodzili w miarę uczciwie do swej pracy. Mieli różne charaktery, różne usposobienia, lecz bezsensowne okrucieństwo nie zawsze wiązało się z odpowiednia dozą satysfakcji. Co to za zabawa zdeptać stado mrówek, jeśli można to zrobić bez żadnego problemu? Demony też potrzebowały rozrywek. Wciąż dużo atrakcji dostarczali im śmiertelnicy. Na szczęście.
- To satysfakcjonujący posiłek. - pies znowu kłapnął językiem.- Nie każda dusza tak smakuje, wybieramy tylko te wyjątkowe. - wyznał, prostując bardziej swoje zwierzęce cielsko na czterech łapach. - Ale wiedz, że wtedy na zawsze zamkniesz swoje wrota do raju. - ostrzegł ją co prawda uczciwie, ale czy dla człowieka zdesperowanego mogła to być jakakolwiek przeszkoda?
- Ty stawiasz warunki kontraktu, ja ja wypełniam... potem oddajesz mi swoją duszę. - pies nie uciekał wzrokiem przed spojrzeniem Rity, więc arystokratka mogła się domyślić, że w rzeczy samej ten tajemniczy głos pochodzi właśnie od niego.
Diabeł ukryty pod postacią czarnego kundla. Zabawne. Ale jednak nie widział wciąż potrzeby demaskowania się. Uczyni to gdy przyjdzie na to pora.
Ciekaw jednak był reakcji panienki. Tym razem jasno przedstawił warunki umowy. Dziewczyna mogła żądać czego chciała, a on to uczyni w zamian za jej duszę. Czy będzie posiadać w sobie dość szaleństwa, żeby się na to zgodzić? Wydawała się pełna niepewności. A jednak wciąż tu tkwiła prowadząc rozmowę z psem.
 
     
Rita Veller

Lady

Rodzina: rodzina Veller
Wiek: 17 lat
Znaki szczególne: noszona żałoba
Ekwipunek: nożyk za podwiązką
Poziom życia: 100%
Dołączył: 21 Lip 2014
Posty: 138
Wysłany: 2017-12-23, 17:15   
   Multikonta: Arianna


Panienka Veller drgnęła niespokojnie. Ta odpowiedź na pewno ją zaskoczyła. I trochę przeraziła. Nie spodziewała się, że jej rozmówcą może być ktoś z... piekła? Dobrze zrozumiała? Wydawało się jej to dość abstrakcyjne, chociaż oczywiście słyszała o tym miejscu. Był to rodzaj zaświatów dla grzeszników, tego uczyła religia, ale nikt żywy chyba się z nim nie zetknął, dlatego trudno było powiedzieć czym tak naprawdę jest piekło. I chociaż brzmiało to nieprawdopodobnie to uwierzyła. Nie zakładała z góry, że to jakieś wymyślone bajeczki, że jakiś fanatyk religijny właśnie w ten sposób próbuje ją zwieść i oszukać. To wydawało się całkiem realne. Wystarczy pomyśleć, że teraz jakby rozmawiała z czarnym psem o piekielnych oczach. To już wydawało się dziwne. A pies ten nie wydawał faktycznych dźwięków, nie poruszał pyskiem jakby wypowiadał kolejne słowa. Ktoś mógłby pomyśleć, że arystokratka zwariowała. Ale tak, wszystko wskazywało na to, że rozmawia z diabłem. Demonem. Tylko dlaczego przybysz z piekielnych zaświatów zainteresował się właśnie nią? Gdyby chciał ją skrzywdzić już by to zrobił. Zbyt wiele rzeczy tutaj wydawało się jej zupełnie niezrozumiałe.
- Jesteś... demonem. - wypowiedziała właściwie szeptem nie wiedząc czy te słowa kieruje bardziej do siebie czy może do czarnego psa.- Więc jeśli pójdziemy na ten układ, ja stracę duszę. - podsumowała krótko nadal z pewnym niedowierzaniem.
I co potem? Przepadnie na zawsze? Nie potrafiła sobie tego poukładać w głowie.
- Ja... ja nie wiem czy mogłabym się na coś takiego zgodzić. Nie wiem. - była zbyt oszołomiona tą propozycją, nie potrafiła od razu udzielić odpowiedzi.
Potarła dłonią czoło. Zrobiło się jej trochę słabo, jakby na całym ciele poczuła jakieś gorąco. Dlaczego to wszystko się stało?
Wyciągnęła druga dłoń w kierunku psa jakby nie do końca świadoma tego co robi. Chciała dotknąć jego łba, poczuć, że jest prawdziwy, doświadczyć tego fizycznie. Nie śni. To prawda. To nie jest jej wyobraźnia.
 
     
Dorian Einhart


Dołączył: 22 Lip 2017
Posty: 32
Wysłany: 2017-12-26, 00:31   

- Tak można mnie nazywać. - odpowiedział świadom tego, że w różnych kręgach różnie postrzegano piekielne istoty gdzie nie gdzie wiążąc je z diabłami i szatanem, w jeszcze innych wierzeniach postrzegając je jako złe duchy czy wręcz potwory albo złowrogie stworzenie namawiające ludzi do złego.
W każdej z tych teorii było ziarnko prawdy. Dorian jednak niespecjalnie interesował się tymi poglądami. Od wieków i tysiącleci rola demonów była taka sama, wypełniali oni to samo zadanie włócząc się po ziemskim świecie i pochłaniając dusze bądź nawiązując kontrakty. Sam Einhart był przyczyną wielu zgonów, śmierci, abdykacji królów, buntów i rebelii, ale podobna historia pewnie dotyczyła wielu innych istot piekielnych. Ci, którzy zaprzedali duszę demonowi mogli liczyć na jego usługi, a potem tracili wszystko. Sami nie zdawali sobie sprawy jak wiele im przepada.
Widział, że dziewczyna się waha. Nie jest pewna. Wystarczająco nakreślił jej sytuację, przedstawił jak wszystko miałoby się odbywać. Oczywiście bez wchodzenia w szczegóły. Dopiero jak arystokratka się zdecyduje poruszy temat wypalenia znaku kontraktu, co było aktem dość bolesnym. Teraz za wcześnie by ją o tym informować, mogłoby to spowodować, że jeszcze bardziej się zniechęci do zawiązania umowy.
- Masz czas. Zastanów się. Jak będziesz gotowa, wezwij mnie. - uznał, że pora zakończyć to spotkanie, raczej dziewczyna nie podejmie teraz decyzji.
Czarny pies pozwolił na dotknięcie się, tkwiąc w bezruchu, a potem dość gwałtownie cofnął się i na tych czterech łapach pomknął w głąb przeciwleglej uliczki. Koniec spotkania. Mrok ustąpił, znowu zaczęło przedzierać się więcej światła. Jeszcze dalej zwierzę przybrało swoją bardziej ludzką formę. Czarnowłosy zniknął pośród śmiertelników.
<zt>
 
     
Rita Veller

Lady

Rodzina: rodzina Veller
Wiek: 17 lat
Znaki szczególne: noszona żałoba
Ekwipunek: nożyk za podwiązką
Poziom życia: 100%
Dołączył: 21 Lip 2014
Posty: 138
Wysłany: 2017-12-27, 23:02   
   Multikonta: Arianna


Nie myliła się. Tak, miała do czynienia z najprawdziwszą istotą z piekła. Ciągle jednak nie potrafiła sobie uświadomić dlaczego ten demon wybrał właśnie ją, dlaczego chciał jej duszy, co było w niej tak wyjątkowego. Nie była przekonana co do tego czy powinna ufać diabłu. W ogóle... wydawało się to przecież irracjonalne by polegać i wierzyć słowom wypowiedzianym przez istotę pojmowaną jako element zła. Ale z drugiej strony Rita w obecnym świecie nie miała zbyt wiele do stracenia. To co było dla niej najcenniejsze już straciła, a zatem co gorszego mogło ją spotkać. Jeśli demon chciałby ja oszukać czy wykorzystać nie rozpaczałaby z tego powodu, bo już była pochłonięta przez rozpacz. Mogła coś zyskać, zaprzedając swoją duszę. Dusza. Czy w ogóle to jest jej do czegoś potrzebne? Panna Veller zdawała sobie sprawę, że prawdopodobnie to łączy się z niezmywalnym grzechem, ale oferta piekielnego była całkiem atrakcyjna. Mimo wszystko w jej sercu zagościło dużo niepewności i wątpliwości, tak musiała to jeszcze przemyśleć.
- Ale... - zauważyła, że pies się cofa, więc szybko zabrała rękę kierowana zapewne jakimś instynktownym odruchem.- ... jak?
Nie wiedziała w jaki sposób później ma wezwać demona, jak ma tego dokonać. Nie wiedziała nawet czy posiada on jakieś imię. Czarny pies zniknął w uliczce. Czyli to musiał być on. Był tak blisko i zachowywał się tak niepozornie. Aż trudno uwierzyć, że diabły mogą znajdować sie w tak niedalekiej odległości od ludzi.
Przez chwilę wpatrywała się jeszcze w uliczkę nie podnosząc się z miejsca. Potem zerknęła na górę. Niebo wyglądało na zachmurzone, chociaż mrok wypełniający te okolicę chwilę temu zniknął zupełnie jakby pies zabrał go razem ze sobą. Panienka podniosła się, rozejrzała jeszcze zapobiegawczo, lecz wyglądało na to, że nikt nie śledził jej spotkania z psem. Z bijącym mocniej sercem udała się w kierunku kwiaciarni do której pierwotnie zmierzała. Nawet nie była tego świadoma, że przyspieszyła znacznie kroku i co jakiś czas oglądała się jeszcze z niepewnością na boki.
<zt>
 
     
Mayu Chirio


Rodzina: Nie żyje
Wiek: 11
Znaki szczególne: Czarne soczewki, makijaż marionetki
Ekwipunek: czarny scyzoryk
Poziom życia: 100%
Dołączył: 16 Sty 2018
Posty: 41
Skąd: Londyn
Wysłany: 2018-01-16, 22:12   
   Multikonta: Ningyo, Seishin


Blond włosa szła cichym i delikatnym krokiem przez boczną uliczkę. Już po chwili ściągnęła maskę, żeby lepiej widzieć. W końcu nie miała pewności czy nie trafi na kogoś niebezpiecznego, ale jakoś nie bardzo ją to obchodziło. Rzadko co ktokolwiek ją atakował, ponieważ było z cyrku, a ci słynęli z tych najbardziej niebezpiecznych. Jednak dziewczynka sama wiele razy mówiła, że tacy nie są, lecz nikt jej nie wierzył. Co prawda byli tajemniczy, lecz nie niebezpieczni. Dziewczyna usiadła na ziemi, tuż przy ścianie jednego z budynków. Liczyła, że sobie spokojnie odpocznie. Tym bardziej że miała aktualnie czas wolny od swojej pracy i od wszelkich zleceń. Nie zawsze może pozwolić sobie na odpoczynek. Czasami mogła odpocząć dopiero po paru dniach, dzisiaj jednak mogła o dziwo odpocząć już po czterech godzinach. Dziewczyna wiedziała, że aktualnie mają mniej zadań czy pokazów, więc będzie miała więcej czasu dla ciebie, no ale przecież nie mogła mieć pewności czy w którymś momencie nagle się to nie zmieni.
 
     
Zeno Hen


Rodzina: Śnieżna lisica
Wiek: 15
Znaki szczególne: W opasce wpleciony jest wisiorek z złotym medalionem, a na nim herb skorpiona.
Poziom życia: 100%
Dołączył: 28 Paź 2017
Posty: 46
Skąd: Zza horyzontem
Wysłany: 2018-01-17, 16:44   
   Multikonta: Czarny Szermierz


Ciekawość chłopaka zaprowadziło go aż tu, w ciemne zanieczyszczenia miasta. Było trochę niebezpiecznie więc przyleciał w to miejsce na własnych skrzydłach. Zawsze wolał swoją drugą formę chłopca, ale w każdej chwili z dziwnej uliczki mogło coś wyskoczyć, a wtedy będzie się liczyła zwinność, precyzja i refleks. Ptak usiadł sobie na jednej z wyższych lamp rozglądając się czy nie ma czegoś ciekawego w okolicy. Tutaj raczej nie znajdzie bawiących się dzieci czy człowieka karmiącego takie oto ptactwo. Tą porę lubił najbardziej, ponieważ w ciemnych zakamarkach najczęściej kryły się prawdziwe przysmaki z ogonkami. Myszki i inne gryzonie zawsze szemrały kiedy tylko zrobiło się ciemno, a tu nie czarujmy się w dzień czy w nocy i tak było zawsze mroczno i ponuro. Kiszki mu marsza grały więc szybko zleciał na dół na swoją pierwszą ofiarę. Szczury ściekowe w tym miejscy były takie duże. Sprawne ślepia szybko wypatrzyły ofiarę, a szpony złapały ją zaciskając małe ciałko tak mocno że z niewielkiego pyszczka poszła krew. Wszystko trwało bardzo krótko, zwierzę zleciało na ziemie, a po chwili już wzbiło się w niebo z zdobyczą. Kiedy kąsek został w całości pochłonięty przez mrocznego łowcę białe piórka napuszyły się. Biały ptak wylądował na następnym oświetleniu już niższym niż poprzedni słupek. Kiedy już wygodnie się usadowił chwilkę poczekał, kto dobrze znał się na puchaczach wiedział że za krótki moment zwierzę wypluje zbitkę kości i futerka gryzonia. Bo... po co mu one? Najważniejsze było przecież mięso, dopiero kiedy ptak zakończył dzisiejszy posiłek spojrzał w dół. Zauważył on siedzącą dziewczynę przy jednym z tych większych budynków. Rzadko kiedy ktokolwiek tutaj przychodził, życie ptaka nauczyło go że trzeba być zawsze gotowym na wszystko. Najchętniej by podszedł aby zapytać czy by się nim zajęła, ale halooo... Co jak któryś z kamieni pójdzie w ruch? Instynkt mówił mu aby przyjrzeć się tej sytuacji bliżej, biały puchacz zleciał na ziemie. Był bardzo rzadkim gatunkiem łowcy w tych stronach. Przywędrował przecież z bardzo daleka, łapy szybko sięgnęły ziemi. Skrzydła były lekko uniesiony w kontekście że nie chce tu żadnych walk czy szarpanin. Tylko tego mu brakowało...
_________________
Wczoraj to historia, jutro tajemnica,
dziś dar losu, a dary są po to aby się nimi cieszyć.

 
     
Mayu Chirio


Rodzina: Nie żyje
Wiek: 11
Znaki szczególne: Czarne soczewki, makijaż marionetki
Ekwipunek: czarny scyzoryk
Poziom życia: 100%
Dołączył: 16 Sty 2018
Posty: 41
Skąd: Londyn
Wysłany: 2018-01-17, 16:58   
   Multikonta: Ningyo, Seishin


Dziewczyna spojrzała na niego swoimi czarnymi ślepiami. W cyrku uczono ich, że nie wolno atakować bez powodu dlatego też jedyne co zrobiła, to usiadła wygodniej.
- Co robi tutaj ktoś taki jak ty co ?
Powiedziała cicho, sama nie wiedziała dlaczego. Przecież to tylko zwierze więc nie mogło jej odpowiedzieć. Dawno nie widziała ptaków, w końcu większość czasu spędza w cyrku czy w teatrze, a tam no... nie ma ptaków, niestety.
- Niestety nie mam nic, co mogłabym ci dać.
Dodała po chwili, przyglądając się mu, był śliczny. Rzadko kiedy spotyka się ptaki o takim ubarwieniu. Zawsze jednak była ciekawa, jak to jest być zwierzęciem, jednak wiedziała, że nigdy tego nie odczuje. Mimo to pasowało jej nawet to, kim teraz jest. Dzięki temu, że pracuję w cyrku i teatrze, wiele ludzi ją znało. Niby dziki zwierz a wygląda jak domowy ptaszek, przynajmniej tak uważała blond włosa. Była przyzwyczajona do dzikich zwierząt. W końcu w cyrku wiele razy miała kontakt z dzikimi zwierzętami. Zastanawiało ją jednak, co takie zwierze tutaj robi, zawsze mówili jej, że powinny one być w lasach czy parkach, a tu co ? Spotyka go właśnie w ponurych uliczkach. Jednak to nie zrobiło na niej także zbytniego wrażenia, w końcu nie pierwszy raz spotyka ją coś takiego.
 
     
Zeno Hen


Rodzina: Śnieżna lisica
Wiek: 15
Znaki szczególne: W opasce wpleciony jest wisiorek z złotym medalionem, a na nim herb skorpiona.
Poziom życia: 100%
Dołączył: 28 Paź 2017
Posty: 46
Skąd: Zza horyzontem
Wysłany: 2018-01-17, 17:15   
   Multikonta: Czarny Szermierz


Dziewczyna była taka spokojna i miała taki sympatyczny głos. Bardzo spodobało się to dzikiemu ptakowi, od dawna szukał kogoś takiego. Może jak pokaże że jest podobny do niej to się zaprzyjaźnią. Nie wyglądała aby udawała więc czemu nie spróbować. Puchacz popatrzył na dziewczynę i się trochę oddalił. Cicho pisnął i to co się potem wydarzyło... Był ptak, a po chwili stanął sympatyczny blond chłopiec. Wyglądał na sporego dzieciaka, ale w rzeczywistości miał już spory bagaż doświadczeń na piórkach. Zeno wstał otrzepując się, był kawałek dalej jakby coś się nieoczekiwanego wydarzyło to ucieknie. Był dosyć nieśmiały, a ta uliczka była na prawdę straszna. Na szczęście byli sami. Dziewczyna i chłopak, oboje neutralni co do sytuacji. Szok, po prost szok. Brak słów, co tu się w ogóle stało?
_________________
Wczoraj to historia, jutro tajemnica,
dziś dar losu, a dary są po to aby się nimi cieszyć.

 
     
Mayu Chirio


Rodzina: Nie żyje
Wiek: 11
Znaki szczególne: Czarne soczewki, makijaż marionetki
Ekwipunek: czarny scyzoryk
Poziom życia: 100%
Dołączył: 16 Sty 2018
Posty: 41
Skąd: Londyn
Wysłany: 2018-01-17, 17:53   
   Multikonta: Ningyo, Seishin


Blond włosa na całą tę sytuację odpowiedziała jedynie uśmiechem. Podniosła się delikatnie z ziemi, podchodząc do niego.
-Nazywam się Mayu, ale mów mi Chiki.
Powiedziała spokojnym tonem, wyciągając do niego rękę. Nie chciała walczyć i z tego, co widziała, chłopak także nie miał takiego zamiaru. Jednak już na początku mogła powiedzieć, że ten jest od niej starszy. Zdziwiło ją jednak, że ten się jej nie wystraszył. Wiele razy ktoś się jej wystraszył, iż miała ona czarne oczy, dlatego była zaskoczona zachowaniem chłopaka. Wiedziała, że tym razem może udać się jej zdobyć sojusznika, który będzie pomagał jej zdobywać informację. Mimo iż wiedziała, że ten może nie umieć mówić, to przecież jest masa sposobów na przekazanie informacji. Ciągle jednak zastanawiał ją fakt, dlaczego znajduję się on w takim miejscu, przecież czaiło się tu wiele niebezpieczeństw.
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  



Fairy Tail Path Magician



Bleach OtherWorld

Dragon Ball New Generation Reborn



Vampire Knight


Król Lew















Image and video hosting by TinyPic

Rainbow RPG



















Vampire Diaries







SnM: Naruto PBF

Luciferum zaprasza!







www.zmiennoksztaltni.wxv.pl





Pokemon Eternum









Ningyo

On-anime.pl



Projekt K7 M&A | http://k7.ubf.pl


Styl i grafika zedytowane przez Ciela Phantomhive. Uprasza się o nie kopiowanie.
Kuroshitsuji. Yana Toboso.
Strona wygenerowana w 0,27 sekundy. Zapytań do SQL: 11