Witajcie w Anglii pod koniec XIX wieku, we wspaniałej choć zarazem mrocznej i zagadkowej epoce wiktoriańskiej. Mnożą się tajemnicze przestępstwa nad którymi Scotland Yard załamuje bezradnie ręce. Londyn staje się polem kryminalnych rozgrywek i zbrodni mrożących krew w żyłach. Zaniepokojona Królowa Wiktoria uruchamia wszystkie swoje siły do tego by zwalczyć rosnącą przestępczość. Ten mroczny świat zamieszkują wspólnie z ludźmi: demony, które wykorzystując słabość człowieka zawierają kontrakty w zamian za dusze śmiertelników; anioły pragnące oczyścić plugawą ludzkość z grzechów; shinigami zaprowadzające porządek pośród problematycznych dusz, a także piekielnie zwierzęta o nieprzewidywalnej naturze. To wszystko dzieje się już poza wiedzą i poza wzrokiem zwykłych ludzi, jednak ma na ich życie ogromny wpływ. Przetrwanie w tym świecie jest prawdziwym wyzwaniem, które może okazać się przygodą na śmierć i życie.
► Login = imię i nazwisko postaci bądź tylko imię (jeśli nie ma nazwiska).
► Uczestników eventu Sekta zapraszamy tutaj! Wciąż można się zapisywać!



POSZUKIWANIA
► Albert poszukuje przyrodniej siostry.
► Czarny Szermierz, Afuro Aphrodi Terumi i Zeno Hen poszukują różnych relacji.
► Wasil poszukuje ochotnika do sesji.
► Mark poszukuje przyjaznej duszyczki.

Listopad 1889r.
Deszcz, pochmurne niebo i porywiste wiatry będą towarzyszyć nam niemal codziennie. Temperatura będzie wynosić maksymalnie 7'C w dzień, w nocy zaś 2'C.

Poprzedni temat «» Następny temat
Scena
Autor Wiadomość
Rebecca Montgomery

Lady

Rodzina: rodzina Montgomery
Wiek: 17 lat
Poziom ?ycia: 100%
Dołączył: 01 Cze 2016
Posty: 95
Wysłany: 2017-11-12, 16:14   
   Multikonta: Nicholas Leevis


?e te? musia?a si? jej trafi? taka scena. Czy autor tej sztuki przy jej tworzeniu nie wzi?? pod uwag?, ?e kiedy? odgrywa? tytu?ow? posta? damsk? b?dzie panienka Montgomery i w stosunku do jej osoby kwestia wypowiadana aktualnie przez Parysa brzmia?a po prostu okropnie. Rebecca rzeczywi?cie stara?a si? pieczo?owicie dba? o sw?j wygl?d, co mo?na zaobserwowa? chocia?by przez jej zmiany kostium?w, fryzur czy nawet makija?u. Nie chcia?a wyst?powa? w ka?dej scenie w tym samym stroju, przecie? mo?e zademonstrowa? r??ne oblicza Julii. By? mo?e by?aby bardziej autentyczna gdyby zachowa?a wi?ksz? skromno??, ale ta cecha niestety jako? nie sz?a w parze z jej charakterem. Arystokratka prawd? m?wi?c nie mia?a te? zbyt wiele innych w?a?ciwo?ci do zaoferowania, bo wi?kszo?? rzeczy, kt?rymi interesowa?o si? posp?lstwo j? nudzi?y. Nie mia?a ochoty sp?dza? czasu na czytaniu ksi??ek, na dzierganiu haft?w czy na grze na instrumentach, chocia? wszystkiego j? oczywi?cie wyuczono za m?odu. Uznawa?a jednak, ?e jest stworzona do wy?szych cel?w, nawet je?li te cele nie zosta?y jeszcze przez ni? sam? odkryte. Teraz jednak szybko traci?a zainteresowanie b?ahostkami po?wi?caj?c si? temu co najbardziej lubi?a czyli przede wszystkim zakupami i dbaniem o siebie sam? wy??cznie. Bo o kog?? by innego?
Kontekst tych s??w by? wi?c dla niej podw?jnie okropny, a jeszcze ?ledzi?a uwa?nie zachowanie cyganki wypowiadaj?cej ow? kwesti? i nie umkn??o jej to nieznaczne dr?enie ramion. Pos?a?a jej najbardziej jadowite spojrzenie jakie mog?a, od razu jednak ?agodniej?c, by nie dopu?ci? do tego, ?e wysz?aby z roli. Mimo wszystko musia?a zachowa? opanowanie.
- Niewielkie przez to odnios?y zwyci?stwo. Dosy? ju? by?a uboga przed nimi. - szczerze nie rozumia?a tej przesadnej skromno?ci Julii, ale swoj? kwesti? wypowiedzia?a g?osem imituj?cym nadal t? sam? ?al i smutek.
Mia?a jednak nadziej?, ?e cz??? tej sceny jak najszybciej dobiegnie ko?ca. Nie chcia?a, ?eby cyganka dalej si? bawi?a jej kosztem. Niech tylko spotka jeszcze j? kiedy? na ulicy...w og?le jakie? s?u?by w ko?cu powinny si? zaj?? tymi cyganami. To niedopuszczalne, ?eby przedstawiciele tej grupy w??czyli si? tak bezkarnie po ulicy i naci?gali porz?dnych obywateli.
 
     
Tamara Arven

Cyganka

Wiek: 17 lat
Znaki szczeg?lne: mnóstwo bransoletek
Ekwipunek: karty
Poziom ?ycia: 100%
Dołączył: 15 Paź 2013
Posty: 162
Wysłany: 2017-11-12, 21:15   
   Multikonta: Elanor Blue


Lodowate spojrzenie Rebeccki tylko jeszcze bardziej rozbawi?o cygank?, bo to by?o jak najbardziej ciekawe zderzy? si? w takim kontek?cie s??w z arystokratk?. Jednak tym razem Tamara ani troch? nie da?a po sobie pozna?, ze j? to bawi, ca?y czas utrzymuj?c powa?ny wyraz twarzy i nawet ramiona jej nie dr?a?y. W ko?cu re?yser tego przedstawienia obdarzy? j? sporym zaufaniem powierzaj?c jej a? dwie role, wi?c nie mog?a tutaj go zawie?? i musia?a wypa?? jak najlepiej.
- Twarz twoja do mnie nale?y, a ty jej uw?aczasz. - wyrecytowa?a, przygl?daj?c si? nawet uwa?niej obliczu Julli, oczywi?cie przy tym te? tak zni?aj?c g?os, ?eby chocia? imitowa? g?os m?ski.
Wiadomo, ?e akurat z g?osem nie da?o si? a? tak wiele zrobi? jak z wygl?dem. Zawsze istnia?o ryzyko, ze pomimo zni?ania tonacji b?dzie to do zdemaskowania, ale stara?a si? tak wszystko zabarwi?, ?eby nie by?o to widoczne i ?eby w swej roli wypad?a jak najbardziej wiarygodnie. Nie by?a zawodow? aktork?, lecz przynajmniej si? stara?a.
 
     
Rebecca Montgomery

Lady

Rodzina: rodzina Montgomery
Wiek: 17 lat
Poziom ?ycia: 100%
Dołączył: 01 Cze 2016
Posty: 95
Wysłany: 2017-11-12, 21:53   
   Multikonta: Nicholas Leevis


Panna Montgomery post?pi?a jeszcze kilka krok?w w stron? cz??ci sceny przygotowanej na cel? ojca Laurentego. Z rozpocz?ciem ka?dego aktu, scenografia zmienia?a si? i by?a dostosowywana do miejsca akcji. Nie by?y to oczywi?cie radykalne metamorfozy, jednak wystarczaj?ce aby nada? scenie odpowiedni klimat. Rebecca nie przyk?ada?a jednak do tego zbyt du?o uwagi, liczy?a si? tylko jej gra i to jak ona wypadnie podczas tego wyst?pienia. Obecne spotkanie z cygank? nie stanowi?o dla niej przyjemnego do?wiadczenia, lecz nie mog?a wychodzi? z roli. Wzrok wbi?a w posadzk? jakby b??dz?c po nim w zagubieniu, tym razem nie pr?bowa?a zab?ysn??, a zachowa? w miar? mo?liwo?ci skromno?? oraz uwidoczni? t? rozpacz jak? zapewne prze?ywa?a w tym momencie g??wna bohaterka sztuki. Rozchyli?a usta bardziej, d?onie z?o?y?a na sukni niczym wcze?niej Rita w do?? pokornym ge?cie. Nie chcia?a udawa? tutaj wojowniczki, aczkolwiek jej osobista natura podsuwa?a pod jej my?li r??ne wypowiedzi, kt?rymi mog?aby zakpi? sobie z Tamary. Teraz jednak na to nie pora. A szkoda. Mog?a liczy? tylko na to, ?e odbije to sobie jako? po przedstawieniu. Je?li nie akurat na cygance, bo szczerze m?wi?c nie chcia?a j? ju? wi?cej spotka?, to na kimkolwiek innym, a najpewniej na s?u?bie. To w?a?nie s?u??cy z jej domu przewa?nie odczuwali na sobie wy?adowania z?o?ci panienki, to na nich si? wy?ywa?a emocjonalnie i zapewne nie mia?a w?r?d nich z tego powodu dobrego zdania. Byli jednak tylko s?u?b?, ma?o wi?c j? to obchodzi?o.
- Nie przecz?; moja bowiem by?a inna. - odpowiedzia?a nie spogl?daj?c nawet na osob? Parysa i podesz?a jeszcze bli?ej cz??ci sceny przeznaczonej na cel?.- Maszli czas teraz, m?j ojcze duchowny, czyli te? mam przyj?? wiecz?r po nieszporach? - zapyta?a g?o?niejszym tonem, jednak nieustannie staraj?c si? zachowa? nutki rozpaczy w g?osie.
By? mo?e uda sie jej chocia? troch? odegra? Juli?. Na sw?j spos?b te? si? przyk?ada?a do tego zadania, aczkolwiek ona akurat widzia?a g??wn? bohaterk? zupe?nie inaczej. A mo?e w?a?nie tak? chcia?a j? zobaczy?.
 
     
Undertaker

Dezerter

Znaki szczeg?lne: Grzywka zasłaniająca oczy, blizny przecinające twarz i szyję, strój grabarza, długie czarne paznokcie.
Ekwipunek: Dziesieć sotoba (drewniane kije pogrzebowe) pod płaszczem.
Kosa ?mierci: Srebrna, długa kosa ozdobiona na rękojeści miniaturowym szkieletem, którego czaszka jest owinięta w ciernie.
Poziom ?ycia: 100%
Dołączył: 03 Wrz 2016
Posty: 62
Wysłany: 2017-11-12, 22:40   

Hihi, teraz jego wyst?p. Grabarz postanowi? uwieczni? to przedstawienie swoj? osob?, tak z ciekawo?ci, troch? z nud?w, troch? z ch?ci wyj?cia na ?wiat?o dzienne. Przecie? nikogo nie musia? si? obawia?, nikt na niego nie dyba?. Shinigami je?li nawet prowadzili jakie? ?ledztwo w jego sprawie to najwyra?niej wyj?tkowo nieskutecznie. Bo Undertaker jak gdyby nigdy nic nadal chodzi? po tym ?wiecie, nadal stroi? sobie ?arty z naturalnym praw ?ycia i ?mierci, nadal eksperymentowa? nad pokonaniem tego etapu, kt?ry dla ?miertelnik?w oznacza? przecie? koniec ?ywota. Nie widzia? wi?c ?adnych przeszk?d, ?eby odm?wi? sobie udzia?u w takiej zabawie.
Nie fatygowa? si? do teatru wcze?niej, pojawi? si? na tyle, ?eby obejrze? przedstawienie. Nie mia? r?wnie? problemu z dobraniem stroju, bo w zasadzie nawet jego szata przypomina?a troch? szaty zakonnik?w. Ale dla wi?kszego wra?enia za?o?y? br?zowy habit i chocia? kostium tem by? nawet w jego typie, to jednak w czarnym kolorze by?u mu lepiej. I dopiero w po?owie tej sceny wyszed? od drugiej strony, od strony przygotowanej na jego cel?. Cela! C?? to za okre?lenie! Prawie jakby by? w wi?zieniu. Oczywi?cie Undertaker mia? troch? poj?cia o wystawianej sztuce, nie by?o to dla niego nic nowego, bo dzia?a? r?wnie? i w okresie ?ycia autora tego dramatu. Czego on zreszt? nie widzia?, czego on nie prze?y?!
Teraz jednak musia? si? dostosowa? do granego przedstawienia. Na jego wargach mimowolnie wci?? b??dzi? ten niewielki u?miech. Oczy pozostawa?y starannie i zwyczajowo skryte pod srebrzyst? grzywk?. Nie pr?bowa? nawet ukry? w?os?w! Z ca?? pewno?ci? by? do?? osobliwym zakonnikiem.
A teraz zbli?a?a si? do niego Julia z Parysem. Czasem zatem przyst?pi? do swojej cz??ci wyst?pienia. Nawet nie musia? si? stara? za bardzo, nawet nie musia? celowo gra? wymuskane pozy!
- Nie brak mi teraz czasu, sm?tne dzieci?. - rzek? spogl?daj?c w stron? dziewcz?cia wyst?puj?cego w roli Julii.- Racz, panie hrabio, zostawi? nas samych. - tu zwr?ci? si? do Parysa, a jego g?os zachowa? naturalne, lekko chrapliwe brzmienie.
Bo po c?? tu udawa?, po c?? kreowa? jakie? wymy?lne miny, sztuczne postawy. On by? ca?y naturalny, zawsze... w ka?dej roli.
 
     
Tamara Arven

Cyganka

Wiek: 17 lat
Znaki szczeg?lne: mnóstwo bransoletek
Ekwipunek: karty
Poziom ?ycia: 100%
Dołączył: 15 Paź 2013
Posty: 162
Wysłany: 2017-11-13, 09:19   
   Multikonta: Elanor Blue


Pojawi? si? ten m??czyzna przebrany za zakonnika o d?ugich, siwych w?osach. Cyganka mia?a co do niego troch? niepokoj?ce przeczucia, ale postanowi?a skupi? si? bardziej na sztuce ni? na jego osobie poza rol? ojca Laurentego. Przez niego w ka?dym razie nawet na chwil? zapomnia?a o obecno?ci Rebeccki, ale na szcz??cie szybko sobie przypomnia?a i przedstawienie mog?o trwa? dalej.
- Niech mi? B?g broni ?wi?tym obowi?zkom sta? na przeszkodzie! - od razu odpowiedzia?a nawet z pewnym przekonaniem.- Julio, w czwartek z rana przyjd? ci? zbudzi?. - zwr?ci?a si? do arystokratki.- B?d? zdrowa tymczasem i przyjm pobo?ne to poca?owanie. - sk?oni?a si? nawet w stron? Julii, tak po m?sku oczywi?cie, a potem zawr?ci?a na zaplecze.
Musia?a si? przygotowa? do ostatniej sceny, fina?owej je?li chodzi o t? sztuk?. W?a?ciwie nie mia?a zbyt wiele do naszykowania bo w stroju b?dzie wyst?powa? tym samym, ale mia?a jeszcze chwilk? na przypomnienie tekstu i tego co po czym nast?puje. To b?dzie w ko?cu zako?czeniem te? ca?ego wyst?pu, wi?c nie mog?a wypa?? ?le.
zt
 
     
Rebecca Montgomery

Lady

Rodzina: rodzina Montgomery
Wiek: 17 lat
Poziom ?ycia: 100%
Dołączył: 01 Cze 2016
Posty: 95
Wysłany: 2017-11-13, 21:35   
   Multikonta: Nicholas Leevis


To by?o dziwne. Na scenie pojawi? si? ten srebrnow?osy m??czyzna i chocia? przywdzia? str?j zakonnika, to arystokratka mog?a bez problemu go rozpozna?. Mia? do?? charakterystyczn? fryzur? i usposobienie, a jednak w jaki? spos?b pasowa? do tej roli. Bardziej jednak mierzi?o j? to, ?e ten osobnik by? jej znany przede wszystkim z niezbyt mi?ych wydarze? jakie rozegra?y si? w Weston College. Tam okaza? si? nikim innym jak tylko przybranym dyrektorem, oszustem. To naprawd? nietypowe, ?e s?u?by Scotland Yardu nie szuka?y kogo? takiego jak on. By?a tam jeszcze moa o jakich? tajemniczych eksperymentach zwi?zanych z o?ywianiem ludzkich zw?ok, ale by?o to co?, o czym panienka Montgomery nie wiedzia?a czy wierzy? czy nie. Niby mia?a bezpo?rednio do czynienia z domniemanymi owocami tych eksperyment?w, kt?re p??niej by?y brutalnie eliminowane, zaraz potem jak pr?bowa?y si? na nich rzuci?, lecz dalej nie rozumia?a na jakiej zasadzie to mia?o dzia?a?. I prawd? m?wi?c wola?a pozosta? w tym niezrozumieniu. Po co zaprz?ta? sobie g?ow? takimi b?ahostkami. Prawdopodobnie po tym przedstawieniu nie b?dzie ju? mia?a wcale do czynienia z by?ym dyrektorem szkolnej plac?wki dla bogatych, ich drogi si? rozejd?, a arystokratka po?wi?ci si? temu co lubi najbardziej czyli przede wszystkim dbaniem o siebie i dalszym siebie upi?kszaniem.
Aktualnie trwa? wyst?p. Ta niemile przez ni? widziana na deskach teatru os?bka odgrywaj?ca rol? Parysa zesz?a ju? ze sceny, zosta?a tam wi?c wraz z domniemanym ojcem Laurentym. Od razu szybkim krokiem wpad?a do jego celi, dla lepszego efektu zakrywaj?c na moment twarz d?o?mi i wydaj?c z siebie d?wi?ki jakby w?a?nie zaczyna?a zalewa? si? ?zami, a przynajmniej tak to mia?o wygl?da?.
- O! zamknij, ojcze, drzwi; a jak je zamkniesz, przyjd? p?aka? ze mn?. Nie ma ju? nadziei! - za?ka?a, by zaraz przysi??? na scenie przed jednym z krzes?em, obejmuj?c je r?kami w desperackim ge?cie.- Nie ma ratunku! Nie ma ocalenia! - kontynuowa?a z przej?ciem.
Oczywi?cie nie p?aka?a, lecz musia?o to wypa?? wiarygodnie. Przej?cie i rozpacz Julii musia?y by? jak najbardziej uwidocznione, a ona za te gre powinna chyba dosta? jak?? nagrod?. By?a przekonana, ?e tych kilka ruch?w wysz?o idealnie.
 
     
Undertaker

Dezerter

Znaki szczeg?lne: Grzywka zasłaniająca oczy, blizny przecinające twarz i szyję, strój grabarza, długie czarne paznokcie.
Ekwipunek: Dziesieć sotoba (drewniane kije pogrzebowe) pod płaszczem.
Kosa ?mierci: Srebrna, długa kosa ozdobiona na rękojeści miniaturowym szkieletem, którego czaszka jest owinięta w ciernie.
Poziom ?ycia: 100%
Dołączył: 03 Wrz 2016
Posty: 62
Wysłany: 2017-11-13, 22:29   

Chwil? spojrza? na dziewczyn? przebran? za m?odziana, kt?ry zwa? si? mia? Parysem, a potem odwr?ci? swe spojrzenie na Juli?. Tak, to spojrzenie, kt?rego nie by?o wida?! Mo?na si? zastanawia? jak to Undertaker porusza? si? w przestrzeni, maj?c przys?oni?te swoje zielonkawe ?lepia grzyw?, lecz niech i ten fakt pozostanie tajemnic?. Jak i wiele innych sekrecik?w, kt?re wci?? nie ujrza?y ?wiat?a dziennego, a by?y zwi?zane z jego osob?.
Ach, Weston College! Trafi?a mu si? sprzyjaj?ca okoliczno?? do pozyskania bez wi?kszego rozg?osu i zachodu kilku cia?, wi?c dlaczego nie mia? tego wykorzysta?. To by?o mu potrzebne do dalszych bada?. Nie osi?gnie stanu idealnego tkwi?c w miejscu, a jedynie pracuj?c i ulepszaj?c swoje dotychczasowe dokonania. Czasem jednak potrzebowa? przerwy. Ot, zagra? na nosie wszystkim, kt?rzy tak zawzi?cie go poszukiwali, zakpi? sobie z ich stara?. Aj, nazbiera?o si? ju? tych os?b... shinigami, pewien hrabia z lokajem, komu? jeszcze dezerter si? narazi?
P?ki co zamiast d?uba? w filmowych nagraniach kolejnego potencjalnego~materia?u badawczego, sta? tutaj wcielaj?c si? w rol? ojca Laurentego. Nie by?a to przesadnie d?uga i wymagaj?ca rola. Co? w?a?nie przeznaczonego na chwilow? rozrywk?.
Z?o?y? r?ce w przyd?ugie r?kawy habitu, przystaj?c przy wej?ciu do swojej celi, skierowany do arystokratki. Pami?ta?a go. Lecz c?? ona mog?a, to tylko ?miertelniczka, dla kt?rej ?niwiarz stanowi? dziwny rodzaj innego zapewne ?miertelnika. Czy? nie? To by?o takie zabawne, kiedy inni brali go za cz?owieka. Dzi?ki temu potrafi? si? maskowa? nawet przed innymi istotami nadnaturalnymi.
- St?j, c?rko! Mam ja w my?li pewien ?rodek, wymagaj?cy r?wnie rozpaczliwej determinacji, jak jest rozpaczliwe to, czemu chcemy zapobiec. - rola handlarza tajemniczymi specyfikami w zasadzie r?wnie? do niego pasowa?a.- Je?eli dla unikni?cia ma??e?stwa z Parysem, masz si?? woli odj?? sobie ?ycie, to si? odwa?ysz snad? na co? takiego, co b?d?c tylko podobnym do ?mierci uwolni ci? od ha?by, jakiej chcia?a? uj?? przez zadanie jej sobie naprawd?. - jego g?os wci?? pozostawa? niezmiennie chrapliwy, nie musia? nic robi?, ?eby wypa?? ca?kiem dobrze, a poza tym... to tylko teatr!- Maszli odwag?, to? wska?? ten ?rodek.
 
     
Orin


Rodzina: Brak
Wiek: Około 300 lat?
Znaki szczeg?lne: Pluje kwasem w obu formach.
Poziom ?ycia: 100%
Dołączył: 23 Paź 2017
Posty: 37
Wysłany: 2017-11-14, 10:43   
   Multikonta: Incubus


Nie zwracaj?c zbytniej uwagi na to co dzia?o si? gdzie? pod nim, lisek wypatrzy? kilka potencjalnych ofiar, kt?re mog?y mie? co? cennego przy sobie. W dodatku siedzia?y w miejscach, gdzie zaniepokojenie nie by?o a? tak du?e. Tylko teraz cicho zej??...i tego chyba nie przewidzia?. Dopiero teraz w pe?ni zauwa?y? jak bardzo wysoko jest...oraz ?e przewr?ci? rzeczy, po kt?rych si? wspina?. Wi?c w zwi?zku z tym...m?g?by jedynie pr?bowa? zeskoczy? w jakie? dogodniejsze miejsce i liczy? ?e nie narobi rabanu, wywracaj?c reszt? rzeczy. Zacz?? si? gor?czkowo ogl?da? za czym?, na co ewentualnie m?g?by skoczy?. Raczej nie podoba?a mu si? wizja poobijania si?. Ostro?nie przemieszcza? si?, staraj?c nie podda? panice.
_________________
And you could buy up all of the stars
......But it wouldnt change who you are
..........Youre still living life in the dark
...............Its just who you are...
 
     
Rebecca Montgomery

Lady

Rodzina: rodzina Montgomery
Wiek: 17 lat
Poziom ?ycia: 100%
Dołączył: 01 Cze 2016
Posty: 95
Wysłany: 2017-11-14, 17:20   
   Multikonta: Nicholas Leevis


Teraz mia?a do wyrecytowania do?? d?ugi tekst, a ma?o tego nie mog?a wypada? z roli. Pocz?tkowo nie wstawa?a zatem z miejsca, nadal obejmuj?c r?kami krzes?o i udaj?c, ?e zalewa si? ?zami. Nie by?o to takie proste, w?a?ciwie panienka Montgomery nie pami?ta?a kiedy ostatnio p?aka?a. Nie by?a dziewczynk?, kt?ra z byle powodu zalewa si? ?zami, chocia? za m?odu gdy nie dostawa?a natychmiast tego czego chcia?a potrafi?a wrzeszcze?, krzycze?, rycze? i robi? szalony raban, lecz z rzeczywist? rozpacz? nie mia?o to nic wsp?lnego. Poza tym, jakie niby powody do p?aczu mia?a mie?? Wszystko si? uk?ada?o w ?yciu dobrze, po jej my?li. Mo?na powiedzie?, ?e by?y takie elementy przez kt?re na moment potrafi?a poczu? si? gorzej, lecz to nie oznacza?o moczenia ?zami poduszk? przed snem. Pomimo swojego szata?skiego charakterku, pod tym wzgl?dem mia?a mocn? osobowo??.
- O! ka? mi, zamiast by? ?on? Parysa, skoczy? ze szczytu wie?y; w rozb?jniczych go?ci? jaskiniach, w legowiskach w???w, zamknij mi? w jedn? klatk? z nied?wiedziami albo mi? wepchnij noc? do kostnicy, zewsz?d pokrytej szcz?tkami szkielet?w, poczernia?ymi ko??mi i czaszkami, ka? mi wej?? ?ywcem w gr?b ?wie?o kopany i w jeden ca?un z trupem si? obwin??. - wyrecytowa?a pewnym, aczkolwiek wci?? pe?nym ?alem g?osem, a potem podnios?a si? na nogi, by odwr?ci? si? twarz? w stron? kaznodziei.- Wszystko to dawniej dreszcz budzi?o we mnie, ale bez trwogi uczyni? to zaraz, bylebym tylko pozosta?a czyst? ma??onk? mego lubego kochanka. - doko?czy?a.
Nie czu?a si? najlepiej patrz?c w twarz tego m??czyzny, co do kt?rego mia?a w?tpliwo?ci odno?nie tego czy w og?le przebywanie z nim w jednym miejscu o jednym czasie jest bezpieczne.
Chocia? teraz nie prezentowa? si? niczym rasowy morderca, to jednak mia?a z nim z?e do?wiadczenia. Dlatego szybko spu?ci?a wzrok, co nie by?o jednak wyrazem strachu, a po prostu nie mia?a ochoty na niego patrze?. Panienka Montgomery mia?a do?? wysokie wymagania co do osobisto?ci, z kt?rymi chcia?a przebywa? w bli?szym kontakcie, nawet fizycznym, a tutaj po prostu ten kto? budzi? w niej jak?? niech??, chocia? nie a? tak skrajn? jak w przypadku tej g?o?nej dziewuchy i brudnej cyganki. A wraz z zako?czeniem sceny, gdy kurtyna opad?a, Rebecca zn?w pogna?a przygotowa? si? do kolejnego aktu.
<zt>
 
     
Undertaker

Dezerter

Znaki szczeg?lne: Grzywka zasłaniająca oczy, blizny przecinające twarz i szyję, strój grabarza, długie czarne paznokcie.
Ekwipunek: Dziesieć sotoba (drewniane kije pogrzebowe) pod płaszczem.
Kosa ?mierci: Srebrna, długa kosa ozdobiona na rękojeści miniaturowym szkieletem, którego czaszka jest owinięta w ciernie.
Poziom ?ycia: 100%
Dołączył: 03 Wrz 2016
Posty: 62
Wysłany: 2017-11-14, 21:07   

Hihi, i co teraz cz?owieku?
Undertaker akurat by? w wy?mienitym humorze. Szkoda, ?e nie m?g? tego pokaza? na scenie, bo przysz?o mu odegra? bohatera b?d?cego pokornym zakonnikiem. Ale?, ale?... sam grabarz a? tak pokorny nie by?. Wyci?gn?? jedn? d?o? ze swojego przyd?ugiego r?kawa i czarnym, d?ugim paznokciem podrapa? si? po podbr?dku. Czy takie szpony pasowa?y do osoby zakonnika? Pewnie nie, ale jeszcze bardziej niepasowa?yby bia?e r?kawiczki chocia?by, wi?c zostawi? to tak jak by?o.
- S?uchaj wi?c; id? do domu, b?d? weso?a, przysta? na zwi?zek z hrabi?. Jutro ?roda; Staraj si? jutro na noc zosta? sama, niech Marta nie ?pi ten raz w twym pokoju. Masz tu flaszeczk?; - wyj?? z kieszeni fiolk? z mikstur? wr?czaj?c j? arystokratce.- We?miesz j? do ???ka i filtrowany likwor ten wypijesz; A wnet po wszystkich ?y?ach ci? przebiegnie usypiaj?cy dreszcz, kt?ry ow?adnie wszelk? ?ywotn? funkcj?; wszystkie pulsa wstrzymaj? w tobie swe zwyczajne bicie; Ni dech, ni ciep?o nie wska?e, ?e ?yjesz. - mimo woli na jego wargach pojawi? si? bardziej rozbawiony u?mieszek, to by?a taka zr?czna intryga!- R??e ust twoich i policzk?w zbledn? jak popi??; oczu zas?ony zapadn?, jak gdy d?o? ?mierci zakrywa dzie? ?ycia; Ka?dy tw?j cz?onek pozbawiony w?adzy zdr?twieje, st?gnie, zzi?bnie jak u trupa. I w tym pozornym stanie nag?ej ?mierci zostawa? b?dziesz czterdzie?ci dwie godzin. Wtedy si? ockniesz jak ze snu b?ogiego. Gdy wi?c nazajutrz z rana narzeczony przyjdzie ci? zbudzi?, znajdzie ci? umar??; Po czym, jak ka?e zwyczaj, przystrojona w godowe szaty, w ods?oni?tej trumnie, z?o?on? b?dziesz pod owym sklepieniem, gdzie le?? wszyscy ze krwi Kapulet?w. - wyja?nia? swym chrapliwym g?osem.- Uwiadomiony tymczasem przeze mnie o naszym planie, Romeo przyb?dzie; Wraz ze mn? czeka? b?dzie w owym lochu na twe ocknienie i tej samej nocy uprowadzi ci? skrycie do Mantui. To ci? uchroni od ha?by gro??cej; je?li brak woli lub niewie?cia boja?? od wykonania tego ci? nie wstrzyma.
Na tym ko?czy?a si? ta scena, sam Grabarz nie mia? tu zbyt wielkiego zdania do wykonania, ale to nie oznacza?o jeszcze ko?ca ca?ej sztuki. Jeszcze b?dzie mia? sw?j udzia? w fina?owym akcje, jeszcze kilka s??w wypowie, a tymczasem wraz z opadni?ciem kurtyny, pozosta?o mu zej?? ze sceny i czeka? na dalszy rozw?j przedstawienia.
<zt>
 
     
MG


Dołączył: 26 Maj 2013
Posty: 391
Wysłany: 2017-11-14, 22:21   

Gdy kurtyna opad?a scenografia ponownie uleg?a zmianie. Odstawiono na bok sztuczne fragmenty mur?w, zabrano krzewy imituj?ce cz??? ogrodow?, za? na posadzce usypano kilka kopczyk?w z wetkni?tymi w nie krzy?ami. Zrobi?o si? bardziej mrocznie, bardziej ciemno. Z boku postawiono co? co mia?o przypomina? grobowiec zbudowany z p?yt, aczkolwiek one same do?? lekkie w konstrukcji by?y. Aktorzy zn?w dostali chwilk? na przygotowania, pann? Montgomery pop?dzono by z?o?y?a si? w grobowcu. Pierwszy gong. Jeszcze tylko kilka dekoracji, krypt? zostawiono lekko uchylon?.
Kolejny gong i po nast?pnym kurtyna zn?w posz?a do g?ry. Tymczasem lisek chyba nie dostrzeg?, ?e przemieszcza si? po spr?chnia?ych deskach. Jedna z nich zaskrzypia?a, lekko si? wygi??a do ty?u, a na jej powierzchni powsta?o p?kni?cie. Kolejna te? nie wygl?da?a zbyt bezpiecznie. Mia?a dwie dziurki i raczej niezbyt imponuj?c? szeroko??. Przej?cie, kt?re wybra?o sobie demoniczne zwierz? mog?o sko?czy? si? dla niego nie za weso?o.
Ojciec Laurenty wysy?a list do Romeo, zawieraj?cy mow? o owym spisku, jednak list ten nie trafia w r?ce ch?opaka. Kiedy Baltazar powiadamia go o ?mierci Julii, nie zwa?aj?c na nic, wyrusza do grobu dziewczyny. Po drodze zakupuje trucizn?, po kt?rej wypiciu od razu nast?puje ?mier?.
Akt V. Scena III. Cmentarz, na nim grobowiec rodziny Kapulet?w.
 
     
Nancy Moron

Wydz. Żniwiarzy

Kosa ?mierci: zaostrzony bumerang - Chi
Poziom ?ycia: 100%
Dołączył: 22 Paź 2014
Posty: 205
Wysłany: 2017-11-14, 22:46   
   Multikonta: Sharon


To chyba teraz znowu jej kolej, co nie? Oczywi?cie przygotowania Nancy by?y tak bardzo skomplikowane, tak pracoch?onne i z?o?one, ?e w praktyce nie by?o prawie ?adnych przygotowa?. Przez ten czas gdy nie wyst?powa?a nie robi?a zupe?nie nic. Normalnie siedzia?a sobie na zapleczu i w?szy?a za jakim? zostawionym przez jednego z pracuj?cych tu aktor?w alkoholu. Intensywnie poszukiwa?a magicznej buteleczki mocy zagl?daj?c w ka?dy k?t, przerzucaj?c nawet stare r?kopisy sztuk, lecz nigdzie nie u?wiadczy?a swojego skarbu. Pozosta?o troch? zrezygnowana wobec tego faktu, ale, ale... teraz czas na ostatni? scen?! I dalsze mody! Pad?o ju? dw?ch trup?w podczas tego przedstawienia, czas wi?c doko?czy? dzie?a. Oczywi?cie nie na serio, bo gdyby to by?o na serio to by j? zawiesili w Instytucie za mordowanie ?miertelnik?w z poza listy i og?lnie mia?aby du?e k?opoty, ale... ale czas ju? n ni?!
Wreszcie scenografi? przygotowano ca?kiem klimatycznie, dziadziu? pewnie te? si? ucieszy. Swoj? drog?, ca?kiem zacnie mu posz?o w poprzedniej scenie, chocia? chyba nie powinna go dobrze ocenia? bior?c pod uwag?, ?e jest dezerterem i to takim, kt?ry lubi sprawia? im problemy. Lecz c??... wype?z?a na scen? w tych swoich koturnach, do momentu podci?gni?cia kurtyny pod g?r? jeszcze si? troch? chwia?a, ale gdy ta czerwona p?achta materia?u zawin??a si? wysoko ponad jej g?ow?, wyprostowa?a si? jako? docieraj?c ju? do grobu Julki. Musia?a wygl?da? powa?nie, och tak! Na powa?n? i zrozpaczon?! ona rzadko bywa?a zrozpaczona, w?a?ciwie nigdy wi?c to spory wyczyn odegra? co? takiego, tak tak. U?o?y?a d?onie na krypcie grobowca.
- Czarna pieczaro, o! Ty wn?trze ?mierci, tuczne najdro?szym na tej ziemi szcz?tkiem, otw?rz mi swoj? zardzewia?? paszcz?, a ja ci now? ?ertw? rzuc? za to. - s?abo si? jej to rymowa?o, w og?le kiepski tekst, no ale zakasa?a r?kawy i odbi?a drzwi grobowca.
A? mia?a ochot? zakrzykn?? czy jest tam Julka, bo mo?e akurat nie ma po co si? fatygowa?, no ale sztuko trwaj! Na pewno zapami?taj? j? jako wielk? aktork?.
 
     
Tamara Arven

Cyganka

Wiek: 17 lat
Znaki szczeg?lne: mnóstwo bransoletek
Ekwipunek: karty
Poziom ?ycia: 100%
Dołączył: 15 Paź 2013
Posty: 162
Wysłany: 2017-11-15, 16:23   
   Multikonta: Elanor Blue


To jeszcze teraz musia? wyst?pi? w roli Parysa. Nie zmienia?a wi?c stroju, tylko za kulisami sceny czeka?a na rozw?j wydarze?. Ostatni akt rozpocz?? si?, mia?a w nim wzi?? najwi?ksza liczba aktor?w, a gdy przysz?a kolej Tamary, i ona pojawi?a si? na deskach teatru.
- To ten wygnany, zuchwa?y Monteki, co zamordowa? Tybalta, po kt?rym ?al, jak mniemaj?, sprowadzi? ?mier? Julii; I on tu przyszed? knu? jeszcze zamachy przeciw umar?ym; musz? go powstrzyma? - post?pi?a tutaj naprz?d, bli?ej w stron? Nancy, kt?ra ju? czai?a si? przy grobowcu.- Spu?? ?wi?tokradzk? d?o?, niecny Monteki! Mo?e? si? zemsta a? za gr?b rozci?ga? Skazany zbrodniu, aresztuj? ciebie; B?d? mi pos?uszny i p?jd?; musisz umrze?. - wyrecytowa?a podnios?ym g?osem, ju? jedn? d?o? uk?adaj?c na trzonku szabli.
Szkoda, ?e nie potrafi?a tym or??em w?ada? tak przekonuj?co jak hrabia Newman, ale p?ki co jeszcze nie wyci?ga?a broni, akcja musi si? dopiero rozwin??.
 
     
Czarny Szermierz


Rodzina: Wszyscy warci zaufania.
Wiek: 20
Znaki szczeg?lne: szaro-srebrne oczy
Ekwipunek: Dwa miecze, notes, troche leków i opatrunków.
Poziom ?ycia: 100%
Dołączył: 28 Paź 2017
Posty: 70
Skąd: Centrum Mroku
Wysłany: 2017-11-15, 17:24   
   Multikonta: Zeno Hen


Ch?opak patrzy? nadal na scen?, coraz bardziej ta niezwyk?a sytuacja go wci?ga?a. By? ciekaw co stanie si? za chwil?, kiedy opada?a kurtyna mia? chwilk? dla siebie, ale czas lecia? i lecia?, a? demon zat?skni? za lataniem na swoich skrzyd?ach po niebie jak kiedy?. Co to by?y za czasy...ju? nie liczy? ile min??o. Kiedy? czas by? jak kropla w spokojnym oceanie, teraz to ju? sztorm szalonego ?ywio?u. Nie doskwiera? mu jako? zbytnio wiek, pewnie jedyne co zobaczy po ?mierci...o ile ona nastanie.. to ciemno??, pustka i cisza. Do prawdy smutne, ale c?? trzeba si? cieszy? to co jest teraz. Nigdy nie wiadomo kiedy nadejd? zmiany, nie zawsze mo?na je wy?ledzi? i zatrzyma?. Po kr?tkim rozmy?leniu kurtyna zn?w posz?a w g?r?, a on zn?w m?g? obserwowa? nast?pne wydarzenie kt?re na dobr? stron? kierowa?y si? na ciekawe zako?czenie...przynajmniej tak mu si? wydawa?o. W jego oczach nie by?o lepszych i gorszych aktor?w, wida? ?e wszyscy bardzo si? staraj?. Szermierz na w?asnej sk?rze ju? nie jeden raz przekona? si?, ?e nawet na n?dzne zako?czenie trzeba czasami solidnie zapracowa?. Nic w tym ?wiecie nie by?o ?atwe, a p?j?cie skr?tami niczego nie rozwi?zywa?o. To by?o wyj?cie dla tych co tch?rz?, prawdziwy wojownik idzie w dym, p?omie?, to? i ciemno?? by sko?czy? sw?j ?ywot na tle pami?ci i historii. Wojsko...czy tu co? takiego istnia?o, c?? kto to wie. Mo?e kiedy? zapyta si? tej dziwnej dziewczyny z ulicy kt?r? pozna? niedawno, ona powinna zna? odpowied? na to pytanie. Je?eli tak to ch?opak przynajmniej wiedzia?by kim chce by? w tym dziwnym ?wiecie. Zauwa?y? w ko?cu tego lisa z mostu, z tego pierwszego podejrzanego wieczora. Niby ostrzega? go, a sam o ma?o nie spad?...to by?o ju? a? nader ciekawe. W kt?rej? chwili ju? za?mia? si? w duchu, mo?e nast?pnym razem zwierz? b?dzie bardziej na siebie uwa?a?. M?g?by podej??, ale po co...?eby jeszcze go pogryz?...nie ma mowy. Tu mo?liwe ?e w Czarnym wzmog?a si? dusza demona, demona kt?ry jednak w swoim wn?trzu mia? ogie? i mrok.... W ko?cu po paru minutach wzrok wr?ci? do wydarze? z sceny, ona na razie by?a tu najwa?niejsza...
_________________
Wydając kompana, sprzedajesz samego siebie.
 
     
Afuro Aphrodi Terumi


Rodzina: Nie pamięta
Wiek: Wieczność to za mało
Znaki szczeg?lne: Charakterystyczny wyraz twarzy i spojrzenie przypisane tylko jemu, nikt na świecie i po za nim nie posiada nawet w podobie czegoś tak subtelnego jak on. Można powiedzieć że sama jego czystość jest znakiem rozpoznawczym ponieważ prócz ubrania ma na prawde nie wiele przedmiotów martwych.
Ekwipunek: Jedyna broń to nakładki na dłonie z ostrzymi zakończeniami jak w szponach, są na nich dziwne zapiski w zapomnianym dawnym języku, pobłopobłogosławiona.
Poziom ?ycia: 100%
Dołączył: 27 Paź 2017
Posty: 43
Skąd: Z nieskończoności
Wysłany: 2017-11-15, 17:47   
   Multikonta: Czarny Szermierz


Ch?opak nadal sta? niewzruszenie, wydawa?oby si? ?e do niego chyba nic nie dociera, ale kto tak my?la? by? tak bardzo w b??dzie. Blondyn mierzy? wszystkich i wszystko swoim wzrokiem, maj?c te? na oku tego demona na tyle. Nie by? do ko?ca czy to nast?pna z tych plugawych istot, ale lepiej mie? si? na baczno?ci. Jak kiedy? mawia? znajomy z ob?ok?w, lepiej by? bardziej ubezpieczonym ni? umrze? w wypadku. Jego uwadze nie umkn?? ten dziwaczny zwierzak kt?ry ju? chyba od samego pocz?tku przedstawienia co? kombinowa?. C?? za brak wychowania, obi?a si? my?l w g?owie anio?a. W sumie to tylko zwierz?, czego mo?na by?o si? po nim spodziewa?? Na pewno nie cud?w, chocia? owe czasami wydarza?y si? na ?wiecie. M?g?by co? z tym zrobi? tylko po co? Po co brudzi? sobie niepotrzebnie r?ce...Zwierz? najpewniej by?o bezpa?skie, brudne i kto wie mo?e chore. Po co wi?c ryzykowa?? Teraz ju? chyba ch?opak mia? oko na wszystko i wszystkich dos?ownie jak i w przeno?ni. Jakby co? posz?o nie tak najpewniej zd??y zareagowa?. Nie przypada?o w jego gusta wieczne chwalenie si?, ale je?li chodzi o bieg to nie mia? sobie godnego przeciwnika. Z my?l? o bieganiu od razu pomy?la? o walce, dawno nie walczy? i w sumie mu to pasowa?o. Co jak kto, ale on nie ucieka? si? do przemocy, u?ywa? jej tylko w ostateczno?ci. Wola? negocjowa? ni? ok?ada? si? pi??ciami, przecie? to i tak nic nie dawa?o, nic nie zmienia?o... Dobrze, by?a chwila na eufori? w umy?le czas na dalsze kroki. Kurtyna opad?a, ekspresowe u?o?enie my?li i czas start, kurtyna w g?r?, wszystko albo nic! Tym razem ju? inna sceneria, dwoje aktor?w, troch? s??w, sporo klasy i szpada w d?o?. Oby si? tylko biedni nie pokaleczyli tymi atrybutami...
_________________
Choćbym kroczył ciemną doliną, zła się nie ulękne.
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi
Nie możesz pisać nowych tematów
Możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  



Fairy Tail Path Magician



Bleach OtherWorld

Dragon Ball New Generation Reborn



Vampire Knight


Król Lew















Image and video hosting by TinyPic

Rainbow RPG



















Vampire Diaries





SnM: Naruto PBF





www.zmiennoksztaltni.wxv.pl











Eclipse



over-undertale





Northland Highschool

AbsitOmen


On-anime.pl



Projekt K7 M&A | http://k7.ubf.pl


Styl i grafika zedytowane przez Ciela Phantomhive. Uprasza się o nie kopiowanie.
Kuroshitsuji. Yana Toboso.
Strona wygenerowana w 0,22 sekundy. Zapytań do SQL: 11