Jeśli jesteś właścicielem tej strony, możesz wyłączyć reklamę poniżej zmieniając pakiet na PRO lub VIP w panelu naszego hostingu już od 4zł!

Witajcie w Anglii pod koniec XIX wieku, we wspaniałej choć zarazem mrocznej i zagadkowej epoce wiktoriańskiej. Mnożą się tajemnicze przestępstwa nad którymi Scotland Yard załamuje bezradnie ręce. Londyn staje się polem kryminalnych rozgrywek i zbrodni mrożących krew w żyłach. Zaniepokojona Królowa Wiktoria uruchamia wszystkie swoje siły do tego by zwalczyć rosnącą przestępczość. Ten mroczny świat zamieszkują wspólnie z ludźmi: demony, które wykorzystując słabość człowieka zawierają kontrakty w zamian za dusze śmiertelników; anioły pragnące oczyścić plugawą ludzkość z grzechów; shinigami zaprowadzające porządek pośród problematycznych dusz, a także piekielnie zwierzęta o nieprzewidywalnej naturze. To wszystko dzieje się już poza wiedzą i poza wzrokiem zwykłych ludzi, jednak ma na ich życie ogromny wpływ. Przetrwanie w tym świecie jest prawdziwym wyzwaniem, które może okazać się przygodą na śmierć i życie.
► Login = imię i nazwisko postaci bądź tylko imię (jeśli nie ma nazwiska).
► Zapraszamy do udziału w przedstawieniu Romeo i Julia! Zapisy w tym temacie!

POSZUKIWANIA
► Basil poszukuje skrzypkowego konkurenta, nachalnego klienta i innych powiązań.
► Albert poszukuje przyrodniej siostry.
► Rikuo poszukuje ochotnika do sesji.
► Eliot poszukuje znajomości, wroga.
► Anne poszukuje arystokraty, demona, anioła, demonicznego zwierzęcia i ojca..

Sierpień 1889r.
Nad Londynem gorąca aura sprzyja gwałtownym, letnim burzom z silnymi wyładowaniami. Temperatura będzie wynosić ok. 28'C w dzień, w nocy zaś 16'C.

Poprzedni temat «» Następny temat
Boczna uliczka
Autor Wiadomość
Luna Grigori

Wydz. Żniwiarzy

Rodzina: nieznana
Wiek: około 20 lat
Znaki szczególne: oprócz oczu Shinigami, pobladłej cery oraz długich włosów prawie zawsze spiętych? Nic takiego~
Ekwipunek: Kosę Śmierci, mały notes, coś na przekąskę, pióro i książkę historyczną
Kosa śmierci: Granatowe nożyce ogrodowe
Poziom życia: 100%
Dołączył: 14 Paź 2015
Posty: 45
Wysłany: 2017-09-14, 20:40   

Domyśliła się, że źródłem wszelkich kłopotów (prócz niedoświadczenia) była ludzka część, której nie do końca się wyzbyła. Bezgraniczne poświęcenie życia dla pracy nie uśmiechało się Grigori. Świat pogrążony rutyną musiał być straszny. Leniwie upływające godziny, dni, tygodnie nad stosami dokumentów. Co dzień ten sam widok juchy i cierpienia. Przyzwyczajenia pozwalały ignorować to. Dopóki nie znajdowała się w sytuacjach, które ją przewyższały mimo przeszkolenia. Czy Grigori na pewno powinna znaleźć się w tym widziale? Wzięcie udziału w oczyszczeniu rezydencji młodego hrabiego Phantomhive z chodzących trupów, nie zmieniło faktu, że nie poradziła sobie w takiej sytuacji.
Miała nadzieję, że Inspektor nie będzie pragnął w przyszłości wypomnieć jej początkowego nieprofesjonalizmu.
Całe szczęście żniwiarce towarzyszył William. Opanowany, chłodny i zupełnie kierowany stoickim spokojem wiedział, co robić. Nie można było powiedzieć, że Luna tego nie podziwiała. Była pod niemałym wrażeniem, chociaż dla Inspektora taki podziw wydawałby się idiotyczny i zupełnie nie na miejscu. Dlatego zamiast wpatrywać się w czarnowłosego żniwiarza niczym w obrazek obmasowała szyję, cofnęła się i łapiąc kose śmierci skierowała się do chłopca, stojącego gdzieś z boku. Demon mógł zaatakować nie tylko kobietę. Ostrożności nigdy za wiele.
_________________
 
     
MG


Dołączył: 26 Maj 2013
Posty: 335
Wysłany: 2017-09-15, 20:52   

Kobieta wydawała się przerażona. Zapewne była to pierwsza taka sytuacja w jej życiu. Kuliła się, przylegając plecami do ściany, cała się trzęsła ze strachu. Nie wydawała jednak żadnego odgłosu, nie krzyczała, nie majaczyła. Nie wiadomo czy to na skutek szoku czy innych doznań. Kilkulatek popłakiwał wyciągając ręce do mamy. Minął Grigori i pędem wtulił się w rodzicielkę nie kryjąc rozpaczy widocznej przez gęsto spływające po jego policzkach łzy. W przeciwieństwie do matki jego płacz i strach można było z łatwością usłyszeć. Dziecko też raczej nie zdawało sobie sprawy z zaistniałej sytuacji, a jednak wewnętrznie rozumiało, że dzieje się coś bardzo złego.
Demon wstrzymywał się z atakiem na kobietę. Jego szpony zawisły w powietrzu i chociaż kosa śmierci Inspektora nie prezentowała się imponująco, to wizja kontaktu z tym ostrzem musiała dać do namysłu istocie piekielnej.
- To byłoby interesujące spotkanie. Tylko nasza dwójka. Bo rozumiem... - piekielny kątem oka zerknął na żniwiarkę.- ... że ona jest zbyt słabym ogniwem. Po co trzymacie tak bezużytecznych bogów śmierci? - głos demona wydawał się przepełniony pewnością, a jednak wciąż nie atakował.- Następnym razem... - ręka piekielnego cofnęła się.- Następnym razem zapoluje właśnie na nią. Wam się już nie przyda i tak. - oblizał wargi, swe czerwone ślepia wbijając prosto w Grigori.- Do następnego razu... - cień zaczął znikać, mrok kurczył się gwałtownie i po chwili jakby gdzieś przemknął w mgnieniu oka za oknem, jakby zniknął bez śladu.
 
     
William T. Spears

Inspektor Wydz. Zarządzania

Ekwipunek: kosa śmierci, księga zasad shinigami
Kosa śmierci: sekator
Poziom życia: 100%
Dołączył: 19 Lip 2013
Posty: 266
Wysłany: 2017-09-18, 00:11   

Nie miał okazji zainteresować się podwładną, ponieważ z oczywistych przyczyn był zajęty demonem, aczkolwiek z pewnością będą musieli porozmawiać. Teraz jednak priorytetem było niedopuszczenie do tego by to piekielne robactwo odebrało duszę śmiertelnikowi. Nie mieli do tego prawa ani za życia ludzi ani w chwili gdy dogorywali oni już ostatnich swoich dni, chociaż wciąż zdarzały się przypadki zawierania kontraktów. Niestety, w tych sytuacjach shinigami nie mieli zbyt wiele możliwości zapobieżenia tym zdarzeniom, a później nie mogli również wtrącać się zasady umowy między człowiekiem a demonem. Tym bardziej było to irytujące, że psuło efekty ich pracy.
Nie skomentował żadnego ze słów piekielnego, a gdy tylko ten zaczął się wycofywać, opuścił swój sekator. Ciche westchnięcie dobyło się z jego ust, a po chwili poprawił okulary spoglądając w stronę czarnowłosej kobiety, do której tuliło się kilkuletnie dziecko.
- Przepraszamy za to najście i zapewniamy, że całe to zamieszanie nie było naszym zamiarem. Mamy nadzieję, że nic już nie będzie was niepokoić. - przeniósł spojrzenie jasnozielonych oczu na okno, którędy jak się zdaje uciekł demon.- Grigori, doprawdy... spodziewałem się po tobie większego profesjonalizmu. - skierował kolejne słowa do żniwiarki, która w tym spotkaniu z istotą piekielną zdecydowanie nie mogła się pochwalić skutecznością i poprawnością działania.- Jeśli tak będzie wyglądało każde twoje spotkanie z tym robactwem, będzie konieczne przeniesienie cie do innego wydziału. Nie możemy sobie pozwolić na ryzyko ewentualnej utraty duszy podczas pracy. - słowa Inspektora brzmiały być może dość surowo, nawet jego spojrzenie nie wyrażało ani zrozumienia ani troski, a raczej charakterystyczny dystans.
Nie zamierzał wobec niej wyciągać innych konsekwencji, ostatecznie zaginiona dusza została zebrana, aczkolwiek ta sytuacja z jej udziałem była niepokojąca. A Spears odpowiadał za terminowość i dokładność wykonywania obowiązków przez żniwiarzy, musiał więc brać pod uwagę także i takie incydenty.
_________________
 
     
Luna Grigori

Wydz. Żniwiarzy

Rodzina: nieznana
Wiek: około 20 lat
Znaki szczególne: oprócz oczu Shinigami, pobladłej cery oraz długich włosów prawie zawsze spiętych? Nic takiego~
Ekwipunek: Kosę Śmierci, mały notes, coś na przekąskę, pióro i książkę historyczną
Kosa śmierci: Granatowe nożyce ogrodowe
Poziom życia: 100%
Dołączył: 14 Paź 2015
Posty: 45
Wysłany: 2017-09-19, 19:35   

Grigori przez ten cały czas obserwowała w ciszy. Wizja ponownego spotkania z tym demonem nie napawała satysfakcją, chociaż mogłaby nadrobić złą opinie. Kobieta spoglądała na kobietę. Musiał być to dla niej ogromny stres i strach. Zobaczyć na własne ozy takie paskudztwo...żywy, całkiem realny koszmar nocny. W dodatku grożący życiu. Tak nie powinno być. Nie wiedziała czy kobieta zdawała sobie sprawę kim mogą być i czym była istota, która jeszcze przed chwilą ostrzyła ząbki na ludzkie dusze. Nawet jeśli domyślała się - nikt jej nie uwierzy. Ludzie uznają ją za wariatkę. I dobrze.
Na słowa Inspektora zareagowała zmianą postawy. Teraz emanowała od niej pewna pokora. Doskonale zdawała sobie sprawę z powagi zaistniałej sytuacji.
- Będę pilnować by podobna sytuacja nie miała miejsca w przyszłości. - Odpowiedziała patrząc w oczy Williama. Poprawiła okulary płynnym ruchem dłoni, spojrzała na zegarek. Miała jeszcze czas.
- Proszę o wybaczenie za zajęcie pańskiego czasu.
_________________
 
     
William T. Spears

Inspektor Wydz. Zarządzania

Ekwipunek: kosa śmierci, księga zasad shinigami
Kosa śmierci: sekator
Poziom życia: 100%
Dołączył: 19 Lip 2013
Posty: 266
Wysłany: 2017-09-21, 00:41   

Jak dla Williama obecna pokora Grigori nie była zbyt zadowalająca, bo nie dawała mu żadnej gwarancji, że do takiej sytuacji więcej nie dojdzie. Niestety, na ten moment nic innego mu nie pozostawało, aczkolwiek to już pewne, że będzie pilnie przyglądać się czy to postępom czy porażkom dziewczyny aby adekwatnie do tego w porę zareagować. Bez względu na wszystko, wyglądało na to, że obecna sprawa została zakończona. Zagubioną duszę udało się odnaleźć i zebrać, a demon został przegnany... zapewne na niedługo, być może już w tej chwili dokonuje gdzieś kolejnego ataku, ale Inspektor nie mógł przecież uganiać się za nim po całym Londynie. Miał mnóstwo własnych obowiązków, nie miał na to czasu. Już dość nabroiła Grigori, przez co musiał część dokumentacji odłożyć do uzupełnienia na później, a będzie musiał jeszcze przejrzeć dzisiejsze raporty. Nic ciekawego, rutyna, ale mimo wszystko trzeba to zrobić.
- Mam nadzieję, że wyciągniesz z tego odpowiednie wnioski. - zwrócił się jeszcze do podwładnej, po czym wyjął zegarek z kieszeni marynarki, by sprawdzić na nim godzinę.- Na mnie już pora. Nie sprawiaj więcej kłopotów. - westchnął tylko, schował zegarek z powrotem i skierował się do wyjścia z mieszkania.
Uznał, że nie ma potrzeby więcej tłumaczyć kobiecie zamieszkującej w tej kamienicy, przeszła coś co nigdy nie powinno ją spotkać, ale w świecie pełnym nadnaturalnych istot dbających wyłącznie o własne interesy, takie przypadki się zdarzały. Na szczęście nie tak nagminnie. Tak czy inaczej, będzie to musiał uwzględnić w przyszłym sprawozdaniu. Niestety. Coraz bardziej wątpliwe, że kiedykolwiek czeka go jakiś urlop.
Wyszedł z kamienicy, poprawił okulary i skierował się przez najbliższą ulicę tej zaniedbanej dzielnicy, by pewnie wkrótce potem powrócić do Instytutu.
<zt>
_________________
 
     
Luna Grigori

Wydz. Żniwiarzy

Rodzina: nieznana
Wiek: około 20 lat
Znaki szczególne: oprócz oczu Shinigami, pobladłej cery oraz długich włosów prawie zawsze spiętych? Nic takiego~
Ekwipunek: Kosę Śmierci, mały notes, coś na przekąskę, pióro i książkę historyczną
Kosa śmierci: Granatowe nożyce ogrodowe
Poziom życia: 100%
Dołączył: 14 Paź 2015
Posty: 45
Wysłany: 2017-09-23, 15:07   

Przez dłuższy czas stała, przyglądając się Williamowi bez słowa. Ostatecznie skinęła potakująco głową. Dużo pracy jeszcze ją czekała. Ah. Dlaczego ten czas płynął tak powoli? Nie mógł przyśpieszyć chociaż na godzinkę by mieć tą całą papierkową robotę za sobą? Niestety. Żniwiarka westchnęła przeciągle i zabrała się zaraz po Kierowniku. Mimo, że miała czas do kolejnego zlecenia, wolała nie popełniać błędów i być w określonym miejscu o określonym czasie. Musiała też przemyśleć kilka ważnych spraw.

z.t
_________________
 
     
Rita Veller

Lady

Rodzina: rodzina Veller
Wiek: 17 lat
Znaki szczególne: noszona żałoba
Ekwipunek: nożyk za podwiązką
Poziom życia: 100%
Dołączył: 21 Lip 2014
Posty: 122
Wysłany: 2017-10-03, 23:42   
   Multikonta: Arianna


Co robiła panienka z dobrego domu na peryferiach Londynu? Rita nie powinna się tu zapuszczać, to nie przystoi. Jeszcze mogła wydarzyć się tu jej jakaś krzywda. Ale panna Veller nie specjalnie zwracała na to uwagę i chociaż jakoś szczególnie nie eksplorowała obrzeży stolicy, to gdy miała jakąś potrzebę nie widziała przeszkód by udać się do tych biedniejszych dzielnic. Dorożka zatrzymała się nieopodal i dziewczyna wysiadła od razu ruszając w wyznaczonym przez siebie kierunku. Znowu bez obstawy. Po tym pożarze wysypisk śmieci, gdzie doznała lekkich oparzeń, rodzice nie byli zbyt chętni wypuszczać ją bez towarzystwa kamerdynera gdziekolwiek poza granice rezydencji. Doskonale ich rozumiała, ale jednak nie zamierzała cały czas spędzać pod czujnym okiem domowego lokaja. Tym bardziej, że śladu po ranach już nie było, wszystko zdążyło się wygoić, a sama panienka całkiem nieźle radziła sobie w mieście. Tak więc i tym razem kamerdyner dostał polecenie pozostania w domu, przecież ona i tak niedługo wróci, jedzie tylko do okolicznej kwiaciarni. Bo to była prawda. Tak się akurat składa, że to w tych biedniejszych częściach miasta znajdowała się kwiaciarnia obsługiwana przez bardzo miłą, młodą kobietę, która miała prawdziwy talent do układania bukietów czy wieńców. Jej kompozycje były naprawdę śliczne. A panienka Veller często zanosiła kwiaty na cmentarz, na grób swojego narzeczonego, więc nie raz zaglądała akurat do tej upatrzonej kwiaciarni i nie śpieszyła się ze zmianą miejsca zakupu na jakieś znajdujące się bliżej centrum Londynu. Z tej kwiaciarni była wystarczająco zadowolona i żadnym problemem nie stanowiło dla niej przejście tych kilku wąskich i zabrudzonych uliczek położonych w tej niechlubnej części miasta. Nie czuła obrzydzenia, nie czuła strachu, chociaż czasem pojawiał się drobny niepokój gdy akurat do jej uszu dobiegał głos pijanych mężczyzn czy zamieszkujących tutejsze kamienice imigrantów zza morza. Mimo wszystko za każdym razem pokonywała te trasę do wyznaczonego miejsca.
 
     
Dorian Einhart


Dołączył: 22 Lip 2017
Posty: 25
Wysłany: 2017-10-05, 22:57   

Po ostatnich zdarzeniach jakie miały miejsce w Weston College, demon bez specjalnego zainteresowania snuł się jak cień po londyńskich uliczkach. Czasem ludzie go widzieli, czasem przemykał obok nich w postaci czarnego psa, który węszył w poszukiwaniu najsmakowitszych dusz. Ale na żadną taką nie trafił. Kręcił się zarówno po okolicy odwiedzanej przez śmietankę towarzyską tego miasta jak i po uboższych zaułkach, w których bez trudu można było wytropić głód i biedę. Nie przypominał już dostojnego arystokraty, aczkolwiek niewiele zmienił w swoim sposobie ubierania się czy prezentacji. Tylko detale. Chyba również nikt na niego nie zwracał specjalnej uwagi podczas tamtego przyjęcia, starał się wtopić w tłum dostatecznie aby z bezpiecznego stanowiska przyglądając się sytuacji. To była ciekawa sprawa z udziałem prawdopodobnie zbiegłego shinigamiego, który najwidoczniej sprzeniewierzył się zasadom wyznawanym przez swoją rasę i postanowił dążyć do zupełnie przeciwnych skutków. Jego eksperymenty były dość ciekawe, chociaż dla piekielnego nie miały niczego cennego. Jego przecież interesowały dusze, tylko dusze, a wytworzone przez boga śmierci ożywione ciała ich nie posiadały. W kwestii posiłku były zatem bezużyteczne.
Dorian omiótł spojrzeniem najbliższą okolicę. W pobliżu wyczuł smakowity kąsek, przemieszczający się przypuszczalnie jedną z bocznych uliczek. Akurat tkwił na dachu jednej z kamienic, wystarczyło, że przeszedł się nieco dalej, na brzeg dachu ów budynku by dostrzec młodą arystokratkę w czerni. Zastanawiające co taka panienka robiła w miejscu tak nieodpowiednim dla siebie. Ale było w niej coś... przyciągającego, coś co sprawiło, że Einhart zwrócił na nią szczególną uwagę.
Przez chwilę wbijał w nią swe czujne spojrzenie, a potem... strącił z dachu budynku belkę. Prosto pod jej nogi. Zwykły rupieć, nic specjalnie ciężkiego, nic co by celowało prosto w tą dziewczynę. Nie taki miał cel. Chwilę jeszcze śledził ją wzrokiem. Ale w jego oczach nie było widać zainteresowania, były chłodne jak zwykle. A potem skierował się na dół, na poziom ulicy, jednak taką drogę, żeby arystokratka go nie dostrzegła. Nie chciał jeszcze rzucać się w oczy, wolał wybrać na to lepszy moment. Trzeba poobserować najpierw obiekt, potem zastawić sidła. Wszystko musiało mieć swoją kolej.
 
     
Rita Veller

Lady

Rodzina: rodzina Veller
Wiek: 17 lat
Znaki szczególne: noszona żałoba
Ekwipunek: nożyk za podwiązką
Poziom życia: 100%
Dołączył: 21 Lip 2014
Posty: 122
Wysłany: 2017-10-09, 09:04   
   Multikonta: Arianna


Nie spodziewała się tego. Na pewno nie była w stanie przewidzieć faktu, że z dachu jednego z sąsiednich budynków spadnie belka. Panna Veller co prawda trochę bardziej liberalnie podchodziła do tematu zjawisk nadprzyrodzonych, ale jednocześnie starała się w miarę twardo stąpać po ziemi. Ostatnio głowę w tym temacie zaprzątał jej Instytut Shinigami, o którym wspomniał tajemniczy mężczyzna zwany Williamem T. Spearsem. Według tego co mówił wszystko łączyło się z szatańskim psem, jakiego Rita miała okazję ujrzeć na własne oczy jakiś czas temu, a co przecież wiele osób włożyłaby między bajki. Tymczasem ona tego doświadczyła, a zatem takie szatańskie stworzenia miały prawo istnieć w tym świecie. Tak jak innym razem pewna białowłosa dziewczyna zmieniła się w białego kota. Czy takie zjawiska zdarzają się na co dzień? Nie. Coś w tym musiało być, coś czego ludzie nie dostrzegają na pierwszy rzut oka, coś co współistnienie razem z nimi, chociaż równocześnie trochę poza ich zasięgiem.
Arystokratka nie przewidziała, że z dachu spadnie belka. Jej kroki były drobne, ale pośpieszne, dlatego nie zdążyła w porę się zatrzymać. Ten przedmiot spadł prosto pod jej nogi, zdążyła tylko unieść brwi w niemym zdziwieniu i praktycznie na to weszła. Suknie zaciągnęła się o jakąś wystającą drzazgę i dziewczyna przewróciła się. Nie krzyknęła, ale haustem wypuściła powietrze z ust. Podparła się rękami na brudnej ulicy, lecz i to całkiem nie zamortyzowało siły upadku. Kolanem uderzyła bowiem w te belkę, suknie lekko rozerwała się na tej wysokości i panienka zacisnęła wargi starając się nie panikować. Potem jednak powoli podniosła się, wciąż z wyrazem cichego bólu na twarzy po uderzeniu i zerknęła na suknię. To powinno dać się zszyć, naprawić. Spróbowała rozmasować trochę kolano, a potem zadarła głowę wyżej, spoglądając w górę. To spadło stamtąd? Dziwne. Nie było na tyle silnego wiatru, żeby to strącić z dachu, nikogo również tam nie dostrzegła, więc było to dla niej trochę zagadkowe zajście. Czy powinna poświęcić temu więcej uwagi?
 
     
Dorian Einhart


Dołączył: 22 Lip 2017
Posty: 25
Wysłany: 2017-10-11, 17:01   

Drobna prowokacja. Ludzie nie mieli takiego refleksu jak istoty nadnaturalne, nie posiadały wyczulonych zmysłów, tej płynności i szybkości ruchu. Pod względem fizycznym byli zatem niezwykle słabi. Śmiertelnicy niczym porcelanowe laleczki, które kruszyły się pod byle naporem. Mógł więc przewidywać, że dziewczyna potknie się, że nie zdąży dostrzec czy też bardziej wyczuć nadlatującej belki, że nie zatrzyma się tuż przed, sygnały nie dotrą do jej powłoki na czas, że powstanie drobna rana, prawdopodobnie ucierpi również ubranie. To wszystko było proste, doskonale wiedział czego się spodziewać, jak może się potoczyć ta sytuacja. Dlatego nie widział powodu tam dłużej tkwić, zniknął z dachu budynku, szybko przemieszczając się na poziom tych brudnych uliczek. Ale teraz nie przypominał już tego mężczyzny o wyrazistym spojrzeniu, którym był jeszcze chwilę temu. Był jak zwierzę. Był zwierzęciem. Czarny kundel jaki włóczył się po okolicy wyglądał dość niepozornie. Włos średniej długości, lekko poskręcany, pysk wydłużony i te same czerwone ślepia tak nienaturalne dla normalnych czworonogów. Wystawił język, chlapnął nim w powietrzu, przyglądając się jak ta dama radzi sobie z tą drobną, zastawioną przez niego pułapką. Był w pobliżu, niedaleko kolejnej ciasnej uliczki. Przysiadł i obserwował. Z tego punktu jej dusza wydawała mu się jeszcze ciekawsza, otoczona posmakiem, który intrygował. Co ona musiała czuć? Jakie wewnętrzne dramaty musiały nią targać? Nie spuszczał z niej tego psiego wzroku, tego bardzo rozumnego spojrzenia, które biło z oczu tego zwierzęcia.
- Jaki strach cie tak goni? Dokąd pędzisz? Za czym? - zaczął, chociaż pysk jego nie poruszył się, głos zdawał się dochodzić z bliżej nieokreślonego kierunku, otoczenie jakby pociemniało, jakby zaczęło ginąć pochłaniane przez mrok.
A może to tylko złudne wrażenie? Panienka Veller będzie przez chwilę musiała się zmagać z tymi właśnie nieznanymi jej wrażeniami, z tym poczuciem towarzystwa obcej, nieznanej istoty, złaknionej jej smutku i rozpaczy.
- Co jest tego warte? Czego pożądasz?
Pojawiały się kolejne pytania. Głos, który je wypowiadał był wyraźnie męski, ale brzmiał spokojnie, w pewnym sensie nawet łagodnie. Demon wykonywał swoiste rozeznanie terenu, ocenę jej osoby. Czy będzie warto wodzić na pokuszenie taką duszę?
 
     
Rita Veller

Lady

Rodzina: rodzina Veller
Wiek: 17 lat
Znaki szczególne: noszona żałoba
Ekwipunek: nożyk za podwiązką
Poziom życia: 100%
Dołączył: 21 Lip 2014
Posty: 122
Wysłany: 2017-10-13, 16:50   
   Multikonta: Arianna


Nie do końca rozumiała co się stało, ale pozostawało jej tylko uznać to wszystko za dość niefortunny przypadek. Nie od razu musi przecież wskazywać, że za te wszystkie cuda odpowiadają jakieś nadnaturalne zjawiska. Bywało i tak, że był to tylko specyficzny zbieg okoliczności, nic ponad przeciętność, chociaż występujący dość rzadko. Kolano jeszcze trochę bolało, ale obyło się bez krwi. Było bardziej obite, nie zaś rozdrapane. Nie było to coś, co powinno jej jakoś przeszkodzić na dalszej drodze, a sukienkę się przecież zszyje. Wróci do rezydencji, zrobi sobie okład, a to mogła uczynić nawet i bez pomocy służących, a i z szyciem nie powinna mieć problemu, więc nikt o tym drobnym incydencie się nie dowie, a i arystokratka pewnie szybko puści zdarzenie w niepamięć. Nic bardziej mylnego, nie przypuszczała, że akcja tak się dalej rozwinie.
Miała wrażenie, że pociemniało. W Londynie często bywało pochmurno, więc w pierwszej chwili nie potraktowała tego jako czegoś dziwnego, ale ta ciemność zaczęła być jakby bliższa niż dalsza. A potem usłyszała głos. I pojęcia nie miała do kogo należał. Drgnęła, jej oczy rozszerzyły się lekko i zaczęła rozglądać się to na jedną stronę, to na drugą, żeby określić kto do niej mówi. Ale w okolicy nikogo nie było. Był tylko czarny pies, najwyraźniej kundelek o dziwnych oczach. Pojawiły się kolejne pytania, a arystokratka obróciła się w miejscu, lecz znowu nikogo nie ujrzała. Uliczka sprawiała wrażenie opustoszałej. Więc kto do niej mówił?
- Przepraszam... kto mówi?- zapytała, a nie potrafiła nawet sprecyzować skąd ten głos dochodzi.- Ja... ja mam się czegoś bać? Ale czego? - jej głos nie brzmiał jednak zbyt pewnie.- Ja... idę tylko do kwiaciarni, po kwiaty. - jej wzrok błądził od jednej ściany budynku do drugiej, od jednych kontenerów na śmieci po roztrzaskaną drewnianą skrzynię spoczywającą po przeciwnej stronie.
I nadal nie znała swego rozmówcy. Wszystko jakby ciemniało. Trochę nerwowo przestąpiła z nogi na nogę. Nie czuła się za dobrze w tych warunkach. Jakby coś nieznanego jej i niebezpiecznego zaczęło ją powoli coraz bardziej zachłannie osaczać.
 
     
Dorian Einhart


Dołączył: 22 Lip 2017
Posty: 25
Wysłany: 2017-10-14, 23:12   

Reakcja była zrozumiała. Zmieszanie, brak pojęcia okoliczności sytuacji, w jakiej arystokratka się znalazła. Ludzie reagowali różnie, ale bez względu na to jak daleko sięgała ta ich odporność na takie wydarzenia, zawsze pojawiało się kilka punktów wspólnych. Mało kto po prostu przechodził koło takich wydarzeń obojętnie.
Ciemność była tym, co Dorian bardzo lubił, wręcz szanował. Mrok dawał schronienie wszystkiemu temu co złe, niektórzy śmiertelnicy obawiali się ciemności. W szczególności dzieci. To było dość inspirujące kiedy można była przyglądać się ich wykrzywionym w strachu twarzyczkom, słyszeć ich płacz. Demon czasem zawierał kontrakty z dziećmi o ile wydawały mu się dość interesujące na tle innych jednostek. Zwykle miały małe, ale za to konkretne wymagania. Nie potrzebowały wiele, ich cele wydawały się prozaiczne i błahe. Czegóż jednak mogło pragnąć dziecko? Podczas gdy dorośli gonili za pieniądzem, pożądali władzy i sławy to dzieci miały mniej materialne cele. Ich mało obchodziło bogactwo, jeszcze pierwotne, nadrzędne wartości nie zdążyły być przeżarte przez surową i brutalną rzeczywistość. Dlatego to było ciekawe.
Teraz jednak jego uwaga padła na ubraną na czarno arystokratkę. Była młodym dziewczęciem, jednak w dość interesujący sposób go przyciągała aurą swej duszy. Postanowił więc spróbować. Wciąż w postaci czarnego psa, nie zmieniał się. Usiadł tuż przy rogu, dziewczyna mogła go spokojnie dostrzec i tylko się w nią wpatrywał.
- Mogę sprawić, że twój strach zniknie. - nie odpowiedział na pierwsze pytanie, nie było jeszcze powodu by się ujawniać.- Widzę, że coś cie dręczy, coś siedzi głęboko w tobie, głęboka zadra na twojej duszy, w twoim sercu. - kontynuował tym samym spokojnym tonem.- Co to jest, co ci tak przeszkadza? Przeżyłaś coś strasznego, mogę sprawić, że twoje cierpienia znikną.
Mamił, nie mówiąc całej prawdy wprost. Zwodził, ale czy kłamał? Trudno stwierdzić. Być może dla kogoś satysfakcjonujące było osiągnięcie upragnionych celów nawet tak wysokim kosztem. Demony mogły naprawdę wiele, miały do tego sporo narzędzi, w które wyposażyła je natura i jedyne czego przychodziło im pożądać to ludzkich dusz. Tego nie mogli zdobyć za pstryknięciem palca, a zwyczajowe polowania nie były aż tak ciekawą rozrywką. Istoty bytujące na tym świecie przez wieki i tysiąclecia szukały czegoś więcej.
 
     
Rita Veller

Lady

Rodzina: rodzina Veller
Wiek: 17 lat
Znaki szczególne: noszona żałoba
Ekwipunek: nożyk za podwiązką
Poziom życia: 100%
Dołączył: 21 Lip 2014
Posty: 122
Wysłany: 2017-10-16, 20:45   
   Multikonta: Arianna


Nie miała pojęcia co się dzieje. Nie wiedziała skąd dochodził głos, kto w ogóle do niej przemawiał, czy powinna na to reagować. Wydawało się jednak, że to coś innego niż jakby mówiła do niej osoba znajdująca się w pobliżu. A może to tylko złudzenie? Była w dość obcym dla siebie miejscu, nie pojawiała się tutaj często. Zaniedbane uliczki biedniejszych części miasta rysowały się jako okolica, od której panienki takie jak ona powinny się trzymać z daleka. Ciemne wąskie przejścia mogły być pełne podejrzanego towarzystwa, które względem dziewczyny nie miałoby dobrych zamiarów. Ale to było jeszcze coś innego, coś bardziej niematerialnego, co zdominowało całe to miejsce.
Strach. Co ten głos mógł wiedzieć o jej strachu? O jej obawach? A jednak w jakiś sposób wyczuł, że panienka się niepokoi, wyczuł, że nosi w sobie głęboki żal, który pomimo upływu czasu nie może się zabliźnić. Już tyle miesięcy minęło, tyle dni, a ona nie przestawała nosić żałoby, nie zaczęła na powrót się uśmiechać. Wszystko wydawało się tak samo szare i ponure, świat na zawsze stracił kolory.
- Ale... jak? - nic innego nie przyszło jej do głowy, tym bardziej, że wciąż nie była w stanie określić swojego rozmówcy. - Ja... tak. To widać, przecież noszę żałobę. - spuściła wzrok z pewnym zmieszaniem.
Nieznajomy głos, który wciąż pozostawał dla niej tylko głosem, mógł się zorientować, że coś jest nie tak akurat po stroju arystokratki. Nie ukrywała się z tym, uwidaczniała swoją rozpacz i nie słabnącą tęsknotę za ukochanym.
- Nie, nie sądzę, żeby ktokolwiek mógł to zmienić. - pokręciła głową nie wierząc, że istnieje siła, która byłaby w stanie odmienić jej los.
Bo przecież nie przywróci się zmarłego do żywych, już nigdy nie odzyska. Pewnie nawet nigdy nie pozna całej śmierci o tym jak zginął. Wszystko już na wieki pozostanie tajemnicą i pewnie jej zdemaskowanie do końca jej życia pozostanie poza jej zasięgiem.
 
     
Dorian Einhart


Dołączył: 22 Lip 2017
Posty: 25
Wysłany: 2017-10-17, 20:31   

Dziewczyna coraz bardziej odkrywała swoje karty. Już to, że nie zaprzeczyła, nie zignorowała zupełnie jego propozycji było krokiem do przodu dla niego. Nie musiała od razu wyrażać chęci współpracy, wystarczyło, że została u niej zasiana niepewność, że zacznie się nad tym zastanawiać, że zacznie drążyć ten temat, że będzie coraz bardziej wypytywać. I tak krok za krokiem uda im się dostrzec do celu. Trzeba tylko zarzucić przynętę i kusić dalej. Nie musiał tego robić fizycznie, nawet korzystniej było dokonywać tego w tej formie, bo zwiększał siłę wrażeń tego niecodziennego zjawiska.
- Spełnię twoje życzenie. - być może brzmiało to niczym słowa wypowiedziane przez złotą rybkę, ale była to część paktu jaki zawierał demon z człowiekiem, na mocy którego piekielny miał wypełnić wolę śmiertelnika, a ten w ramach zapłaty oddawał mu duszę.
Cena była wysoka, nawet bardzo, jednak wciąż byli chętni do zawierania takich kontraktów. Zwykle były to osoby, które nie wierzyły w życie pozagrobowe bądź dla których było ono zbyt odległe aby przejmować się nim już za życia. Nikt kto wysoko cenił sobie wartość swojej duszy nie podjąłby się tego wyzwania. Ludzie nie byli do końca świadomi czym jest dusza, jaki to skarb i uznając ten skarb za bezużyteczny byli gotowi się go pozbyć za spełnienie ziemskiej zachcianki. Ale to przecież ich wola, demony do niczego nie zmuszały. One jedynie wykorzystywały dogodną sytuację, ludzkie słabości, chwile załamania i rozpacz, które czyniły śmiertelników jeszcze bardziej podatnymi na ich zagrywki.
- Nie. To widać w twoich oczach, w twoich ruchach, w twoich emocjach. - wyjaśnił nadal pozostając w formie czarnego czworonoga.- Dlaczego? Powiedz mi co cie dręczy, jak głęboko sięga twój żal. Nie ma rzeczy niemożliwych. - kontynuował.
Pies mlasnął językiem w powietrzu. Przysiadł nieco niżej, jego ogon nieruchomo spoczywał na brudnej uliczce. Zwierzę wydawało się niepozorne, tylko jego oczy mogły wyglądać na niepokojące. Czerwone ślepia. A przecież zwierzę zachowywało się spokojnie, nie było agresywne, nie toczyło piany z pyska. W okolicy nie było nikogo, chociaż z oddali dobiegały ich odgłosy rozmów, jakiegoś pijackiego bełkotu, ale było to zbyt daleko, żeby rozróżnić jakiekolwiek padające z ust tutejszych mieszkańców słowa. Lekki wiatry wzmagał nieprzyjemny zapach roznoszący się po tych biednych dzielnicach. Nie działo się nic podejrzanego.
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Ningyo

On-anime.pl



Projekt K7 M&A | http://k7.ubf.pl


Styl i grafika zedytowane przez Ciela Phantomhive. Uprasza się o nie kopiowanie.
Kuroshitsuji. Yana Toboso.
Strona wygenerowana w 1,29 sekundy. Zapytań do SQL: 11