Jeśli jesteś właścicielem tej strony, możesz wyłączyć reklamę poniżej zmieniając pakiet na PRO lub VIP w panelu naszego hostingu już od 4zł!

Witajcie w Anglii pod koniec XIX wieku, we wspaniałej choć zarazem mrocznej i zagadkowej epoce wiktoriańskiej. Mnożą się tajemnicze przestępstwa nad którymi Scotland Yard załamuje bezradnie ręce. Londyn staje się polem kryminalnych rozgrywek i zbrodni mrożących krew w żyłach. Zaniepokojona Królowa Wiktoria uruchamia wszystkie swoje siły do tego by zwalczyć rosnącą przestępczość. Ten mroczny świat zamieszkują wspólnie z ludźmi: demony, które wykorzystując słabość człowieka zawierają kontrakty w zamian za dusze śmiertelników; anioły pragnące oczyścić plugawą ludzkość z grzechów; shinigami zaprowadzające porządek pośród problematycznych dusz, a także piekielnie zwierzęta o nieprzewidywalnej naturze. To wszystko dzieje się już poza wiedzą i poza wzrokiem zwykłych ludzi, jednak ma na ich życie ogromny wpływ. Przetrwanie w tym świecie jest prawdziwym wyzwaniem, które może okazać się przygodą na śmierć i życie.
► Login = imię i nazwisko postaci bądź tylko imię (jeśli nie ma nazwiska).
► Zapraszamy do udziału w przedstawieniu Romeo i Julia! Zapisy w tym temacie!

POSZUKIWANIA
► Basil poszukuje skrzypkowego konkurenta, nachalnego klienta i innych powiązań.
► Albert poszukuje przyrodniej siostry.
► Rikuo poszukuje ochotnika do sesji.
► Eliot poszukuje znajomości, wroga.
► Anne poszukuje arystokraty, demona, anioła, demonicznego zwierzęcia i ojca..

Sierpień 1889r.
Nad Londynem gorąca aura sprzyja gwałtownym, letnim burzom z silnymi wyładowaniami. Temperatura będzie wynosić ok. 28'C w dzień, w nocy zaś 16'C.

Poprzedni temat «» Następny temat
Skaliste wybrzeże
Autor Wiadomość
Tamara Arven

Cyganka

Wiek: 17 lat
Znaki szczególne: mnóstwo bransoletek
Ekwipunek: karty
Poziom życia: 100%
Dołączył: 15 Paź 2013
Posty: 116
Wysłany: 2016-08-29, 20:35   
   Multikonta: Elanor Blue


Rzeczywiście, przez chwilę nie patrzyła w stronę Ruby, bo myślała nad odpowiedzią, którą powinna udzielić anielicy. W końcu dopytywała się o rzeczy dość trudne, a cyganka nie miała zamiaru jej okłamać. Kiedy już spojrzała w tamtym kierunku, miejsce po młodej dziewczynie było puste. Zbita z tropu Tamara zaczęła się rozglądać to w prawo, to w lewo, gdzieś też to ta osóbka mogła się udać. Wtem poczuła świst powietrza i spojrzała w górę.
- Hej! - zawołała na widok Ruby i nie wiadomo czy była zdziwiona tym, że anielica ją odlatuje czy bardziej zszokował ją widok samego unoszenia się na skrzydłach.- No dobra, no to cześć! - pomachała jej jeszcze na pożegnanie, ale nie wiedziała czy ta istota w ogóle ją usłyszała, w końcu była już wysoko i za chwilę zniknęła za chmurami.
Cyganka nie miała co tu dłużej robić, jej również zaczęło dokuczać zimno, więc opatuliła się mocniej płaszczem, po czym skierowała w stronę obozu cygańskiego. Jak na dziś miała dość wrażenie i pewnie to co dziś zobaczyła i doświadczyła na długo zostanie w jej pamięci.
zt.
 
     
Lily Valver

Wydz. Żniwiarzy

Rodzina: Matka, ojciec i młodsza siostra, wszyscy żywi i nudni.
Wiek: Wygląda na ok. 20 lat
Znaki szczególne: oczy Shinigami
Ekwipunek: tabletki na ból gardła (jako przekąska), mapa (której i tak nie umie rozczytać)
Kosa śmierci: Obosieczny topór
Poziom życia: 100%
Dołączył: 04 Maj 2016
Posty: 123
Wysłany: 2017-09-25, 23:27   

Ludzie umierali wszędzie, nie tylko w mieście. I oczywiście było to stwierdzenie niezbyt odkrywcze, ale jednak zlecenia w terenie trafiały się Lily wyjątkowo rzadko. Może gdyby mniej rozrabiała otrzymywałaby takie sprawy częściej. A teraz zebranie duszy tutaj było spowodowane tym, że chyba nikogo innego nie mieli do dyspozycji. Chyba sporo osób zażyczyło sobie urlopu. W każdym razie, zlecenia zapowiadało się na dość ciekawe. Koleś w bardzo inteligentny sposób potknie się, straci przytomność i wpadnie do strumyka, przez co zacznie się topić. I tak dalej, aż do śmierci. Zgon miał trwać dość długo, Lily nawet nie spieszyła się ze zdążeniem tu. Przyszła spacerkiem, pozbierała jakieś kwiatki, porozrzucała te kwiatki po ścieżce. A i tak kiedy tu przybyła, facet był dopiero w fazie plucia i wymiotowania wodą. Najwyraźniej topienie nieco go otrzeźwiło, bo z całą pewnością nie wyglądał on na człowieka omdlałego. Nawet próbował wygrzebać się na brzeg, co jednak niezbyt mu wychodziło. Zbyt stromo. Co chwila ostatnimi siłami unosił głowę nad powierzchnię i wypluwał ciecz. Czy naprawdę tylko na tyle go stać? To nieco żałosne. Ale ważne, żeby umarł i tyle.
Westchnęła cicho, siadając na jednym z kamieni. Trochę musi sobie poczekać, a niech to. Tonięcie nie było zbyt estetyczną śmiercią. Można wręcz powiedzieć, że szczególnie obrzydliwą. Ten koleś nawet jej nie zauważył, zajęty próbami pozbycia się wody z żołądka i płuc. Nie uda mu się, biedaczyna. Znudzona podniosła z ziemi kamyk, przez chwilę obracając go w palcach. On nawet nie krwawi! Rzuciła kamykiem w mężczyznę, niezbyt zwracając uwagę na to, że przez to z zaskoczenia zachłysnął się wodą, którą usiłował właśnie wypluć, a jego głowa znów zanurzyła się pod wodę. Ha, trafiła! Całkiem nieźle. No to jeszcze raz. Troszeczkę większy kamyczek, ale nadal nie niebezpieczny. Takimi niebezpiecznymi by nie rzucała, dostałaby nadgodziny. To smutne, prawda? Nawet kamyczkami sobie nie porzucasz, bo nie wolno. Nuda. No dalej człowieku, utop się. Czy ona prosi o zbyt wiele?
Po kilku minutach mężczyzna miał chyba dość. Po raz ostatni próbował zaczerpnąć normalnego oddechu, dławiąc się wodą, po czym runął twarzą w dół w strumyk. Czemu utopił się w tak płytkiej wodzie, pozostawało dla Lily tajemnicą. Przecież teoretycznie wystarczyłoby gdyby wygrzebał się z wody i wypluł to, czego się nałykał. Niby próbował, ale cóż… Ludzie są strasznie delikatni. Panna Valver wielokrotnie była już świadkiem zdarzeń, które dla niej skończyłyby się bezproblemowo, a człowieka zabiły. Z drugiej strony, była żniwiarzem na tyle krótko, żeby pamiętać, jak to jest być taką delikatną istotą. W końcu to przez tą delikatność właściwie stała się Shinigami.
Po chwili miała pewność, że topielec już nie żyje. Przeciągnęła się i podeszła do strumyka, żeby zebrać duszę tego tutaj. Standardowe zachowanie, kosa dobyta, ciało nacięte i oglądamy nagranie. Nic specjalnego. I już, praca skończona. A przynajmniej ta część, potem będzie musiała jeszcze wypełnić raport… Na razie jednak mogła chwilę odpocząć, należało się jej. Dobrze wykonała zadanie, nie sprawiła problemów, szef może być dumny. Ta dam, dusza na swoim miejscu, nikt jej nie zjadł. Brawo ona! Trąciła martwego nogą, przewracając go na plecy. Cóż, przybrał nawet ciekawy kolor...
 
 
     
Alan Humphries

Wydz. Żniwiarzy

Kosa śmierci: Japoński ogrodowy slasher o długiej rękojeści
Dołączył: 23 Wrz 2017
Posty: 2
Wysłany: 2017-09-26, 18:45   

Śmierć czekała na każdego. Nieuniknione zjawisko, które kontrolowali nieustannie od wieków. Ta sama procedura, krok w krok. Każdy kolejny dzień identyczny, nieodmienny początek i koniec ludzkiego życia, a wraz z nim praca. Masa pracy do wykonania. Lista zgonów wydłużała się z nadejściem zimy. I tak były wystarczająco długie jak na lato. Żniwiarz zdawał sobie z tego sprawę. W końcu osobiście brał liczne, dodatkowe nadgodziny. Całymi dniami przesiadywał przy biurku, kartkując raporty i uzupełniając dokumentacje. Eric usiłował wyrwać Alana z monotonnej pracy, bezskutecznie. Pomimo choroby, która zagrażała życiu mężczyzny, nie przestawał ani na moment myśleć o obowiązkach. Tym razem poszedł w teren osądzać duszę.
Wracając z zlecenia, dostrzegł Valver. Miała szczęście, że przechodził tamtędy już po zebraniu przez nią duszy. Widząc jak się leni, zmarszczył delikatnie brwi. Poprawił okulary z cichym westchnięciem i podszedł. Właściwie to doskoczył do kobiety, rzucając jej poważne spojrzenie. Stanął nad nią, zasłaniając słabe słońce.
- Nie powinnaś pracować? - Dla człowieka jakim był Humphries, stosunek Lily do istoty śmierci był nieadekwatny. Śmierć to ostatnia, ludzka podróż. Coś, co powinno się szanować.
Ton głosu żniwiarza mówił wiele oraz spojrzenie, którym obrzucił Lily i trupa unoszącego się na wodzie. - Praca w terenie wymaga odrobinę profesjonalizmu. Nie przystoi zachowywać się w taki sposób.
 
     
Lily Valver

Wydz. Żniwiarzy

Rodzina: Matka, ojciec i młodsza siostra, wszyscy żywi i nudni.
Wiek: Wygląda na ok. 20 lat
Znaki szczególne: oczy Shinigami
Ekwipunek: tabletki na ból gardła (jako przekąska), mapa (której i tak nie umie rozczytać)
Kosa śmierci: Obosieczny topór
Poziom życia: 100%
Dołączył: 04 Maj 2016
Posty: 123
Wysłany: 2017-09-27, 22:57   

Cóż, nie była raczej zbyt zdziwiona, że ktoś przypałętał się akurat do niej. Przecież często miała pecha. Mimo tego skrzywiła się lekko, odwracając się do mężczyzny. Nie mógł pojawić się chociaż odrobinkę później? Może zdążyłaby wytargać kolesia na brzeg i powiesić na jakimś drzewie. Miałaby wtedy tarczę do rzucania kamykami. Przy trafieniu w nos głowa by mu tak zabawnie odskakiwała do tyłu. Albo przynajmniej straszył innych ludzi. Taki wiszący na drzewie topielec musi być całkiem niepokojącym widokiem, jeśli nie jest się do tego przyzwyczajonym.
- Ja jestem w pracy. W przeciwieństwie do ciebie, właśnie skończyłam zadanie. - odwróciła się do żniwiarza i dźgnęła go palcem w klatkę piersiową. - Musisz mieć złe okulary, jeśli nie zauważyłeś tego tutaj. - nie będzie jej jakiś losowy koleś mówił, co ma robić. Niech zajmie się swoimi sprawami… Zwłaszcza, że panna Valver widzi go na oczy po raz pierwszy w życiu. On ją chyba też. Nawet nie może mieć pewności, co Lily właściwie tu robi. Gdyby była niebezpieczna, nie miałaby większych oporów przed zaatakowaniem teraz tego tutaj. Ale przecież nie jest. Jest bardzo grzeczną i pomocną pracownicą Instytutu. Na razie. Przynajmniej do czasu, kiedy nie uzna jakiegoś zajęcia za bardziej interesującego od uzupełniania papierków. W końcu, jest teraz praktycznie nieśmiertelna. Jak na swój staż jako Shinigami posługiwanie się kosą opanowała wręcz bardzo dobrze, nie wygląda więc na to, żeby jakiś demon zamordował ją w najbliższym czasie. Jest jeszcze chyba nieco zbyt krótko na tym świecie, żeby narobić sobie wrogów mogących poważnie ją skrzywdzić. Cóż, tymczasowo jednak Lily nie interesowała dezercja. Gdyby znalazła odpowiedni powód, nie miałaby nic przeciwko. Ale ma na takie poszukiwania dużo czasu. Wiele lat, teoretycznie przeznaczonych na pokutę. Heh. I tak by umarła, więc pokuta jest właściwie nagrodą. Nie zanosi się, żeby te lata przecierpiała. To raczej coś w rodzaju zabawy, jak obcy żniwiarz zauważył, Lily nie traktowała pracy do końca poważnie. Oczywiście, wykonywała ją odpowiednio i tak dalej. Ale ciało po człowieku to już praktycznie martwy przedmiot. Bez duszy, niebędący w stanie odczuwać i myśleć. Więc czemu ten brązowy tak bardzo się bulwersował? Zwłoki nie zdobywały jakiegoś nadzwyczajnego szacunku. A na pewno nie większego niż człowiek, którym były. Żniwiarka nie miała do martwego zbyt wielkiego sentymentu, ciało również nie otrzymywało szczególnych względów. A ten koleś zachowywał się, jakby przed chwilą zabiła mu rodzinę i przyjaciół w najbrutalniejszy możliwy sposób, śpiewając przy tym ballady o miłości. Chociaż, staruszkom często na starość coś przestawiało się w mózgu. Zero zabawy, praca. Może on był jednym z nich?
 
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Ningyo

On-anime.pl



Projekt K7 M&A | http://k7.ubf.pl


Styl i grafika zedytowane przez Ciela Phantomhive. Uprasza się o nie kopiowanie.
Kuroshitsuji. Yana Toboso.
Strona wygenerowana w 0,46 sekundy. Zapytań do SQL: 11