Jeśli jesteś właścicielem tej strony, możesz wyłączyć reklamę poniżej zmieniając pakiet na PRO lub VIP w panelu naszego hostingu już od 4zł!

Witajcie w Anglii pod koniec XIX wieku, we wspaniałej choć zarazem mrocznej i zagadkowej epoce wiktoriańskiej. Mnożą się tajemnicze przestępstwa nad którymi Scotland Yard załamuje bezradnie ręce. Londyn staje się polem kryminalnych rozgrywek i zbrodni mrożących krew w żyłach. Zaniepokojona Królowa Wiktoria uruchamia wszystkie swoje siły do tego by zwalczyć rosnącą przestępczość. Ten mroczny świat zamieszkują wspólnie z ludźmi: demony, które wykorzystując słabość człowieka zawierają kontrakty w zamian za dusze śmiertelników; anioły pragnące oczyścić plugawą ludzkość z grzechów; shinigami zaprowadzające porządek pośród problematycznych dusz, a także piekielnie zwierzęta o nieprzewidywalnej naturze. To wszystko dzieje się już poza wiedzą i poza wzrokiem zwykłych ludzi, jednak ma na ich życie ogromny wpływ. Przetrwanie w tym świecie jest prawdziwym wyzwaniem, które może okazać się przygodą na śmierć i życie.
► Login = imię i nazwisko postaci bądź tylko imię (jeśli nie ma nazwiska).
► Zapraszamy do udziału w przedstawieniu Romeo i Julia! Zapisy w tym temacie!

POSZUKIWANIA
► Basil poszukuje skrzypkowego konkurenta, nachalnego klienta i innych powiązań.
► Albert poszukuje przyrodniej siostry.
► Rikuo poszukuje ochotnika do sesji.
► Eliot poszukuje znajomości, wroga.
► Anne poszukuje arystokraty, demona, anioła, demonicznego zwierzęcia i ojca..

Sierpień 1889r.
Nad Londynem gorąca aura sprzyja gwałtownym, letnim burzom z silnymi wyładowaniami. Temperatura będzie wynosić ok. 28'C w dzień, w nocy zaś 16'C.

Poprzedni temat «» Następny temat
Wyścigi konne
Autor Wiadomość
Ruby Snow


Poziom życia: 100%
Dołączył: 20 Lis 2014
Posty: 127
Wysłany: 2017-08-17, 21:17   

Dobrze, że została odciągnięta, bo inaczej byłoby już z nią coś nie tak. Co prawda taki ożywiony trup nie mógł wyrządzić jej większych szkód, bo w końcu była aniołem, lecz na pewno pojawiłyby się komplikacje z wyjaśnieniem tego dlaczego nic jej nie jest. Odczuwałaby ból, lecz nie do końca taki jak ludzie. Teraz jednak spojrzała na Undertakera i wysłuchała jego słów do końa. Już sobie wszystko skojarzyła. Wtedy, gdy była na przyjęciu u hrabiego Phantomhive również pojawiły się zwłoki, ktore atakowały ludzi. To był bardzo niebezpieczny przypadek, bo na tym balu było sporo śmiertelników, więc te istoty stanowiły dla nich duże zagrożenie. Tutaj mieli do czynienia z czymś bardzo podobnym, właściwie wszystko wskazywało na to, że stała za tym jedna i ta sama osoba, tutaj występująca pod przykrywką dyrektora. Tylko dlaczego to robiła, dlaczego w tak okrutny sposób bawiła się ludzkim życiem. Tego już nie rozumiała.
- To byłeś ty. - zwróciła się do Undertakera.
Dyrektor, a właściwie przebieraniec zdążył uciec, a te ożywione trupy rzuciły się na nich. Ruby szybko zauważyła jak ruszają na Tamarę.
- Tamara! - odciągnęła od niej tego, który ją powalił.- Trzeba im rozwalać głowy, to jedyny sposób. - poinformowała i postarała się rzucić na tego trupa i uderzyć jego głową o ziemię.
 
     
Rebecca Montgomery

Lady

Rodzina: rodzina Montgomery
Wiek: 17 lat
Poziom życia: 100%
Dołączył: 01 Cze 2016
Posty: 64
Wysłany: 2017-08-17, 22:52   

Nie wiedziała co się tutaj dzieje i prawdę mówiąc ją to niespecjalnie interesowało. Nie rozumiała do końca słów tego dziwnego, karykaturalnego osobnika, który podawał się za dyrektora, ale dyrektorem nie był. Gdzie więc jest prawdziwy zarządca tej szkoły? Kto za to wszystko odpowiada? Nie orientowała się, a jednak ktoś naprawdę powinien zrobić tutaj porządek, co póki co panował tutaj kompletny chaos i brak jakichkolwiek informacji. Tłumaczenia Undertakera wydawały się jej dość mętne i wyglądały trochę jak majaczenia osoby chorej psychicznie. Być może prefekci Weston College dokonali tutaj jakiejś zbrodni, być może śmierć ponieśli w wyniku ich działania uczniowie, którzy dotąd uchodzili za zaginionych, ciężko stwierdzić na ile to prawda, ale dalsze słowa tego pomylonego jegomości wydawały się jej już zupełną abstrakcją. To były bzdury wyssane z palca. Nie miała zamiaru wierzyć w to, że ciała tak po prostu zaczęły się ruszać i to ciała martwych osób. To musiał być jakiś żart, jakieś kiepskie przedstawienie. Oni muszę żyć skoro się ruszają, prawda? Chyba mało który człowiek tak od razu dopuściłby do siebie myśl, że jest inaczej. A jednak coś było nie tak, te osoby zachowywały się dziwnie, jakby kierował nimi jakiś bliżej niezidentyfikowany głód.
Tylko przyglądała się ze zdziwieniem jak jeden z tych uczniów rzucił się wpierw na jedną z tych przybłęd, a drugą powalił na ziemię, ale większy szokiem dla niej było to kiedy sama stała się ofiarą ich ataków. Cofnęła się dość gwałtownie, ręce ściągnęła bardziej pod siebie i rozchyliła wargi.
- Co... co to ma być... zostawcie mnie. - wycedziła i z pewnym przestrachem i ze złością, że coś takiego w ogóle się dzieje.
Jakim prawem? Ten dziwny żartowniś już uciekł, ta jedna z przybłęd mówiła o jakimś miażdżeniu głów... co to ma wszystko znaczyć? Oni tak na poważnie? Odskoczyła dość nieporadnie, bo przy okazji mało się nie pośliznęła na sąsiedniej kałuży. Miała nadzieję, że coś albo ktoś zapanuje nad tą sytuacją. Nie wyobrażała sobie, żeby ci zmutowani uczniowie mieli ją jakoś dotykać. Precz od niej z łapami, jednak bądź co bądź była tylko słabą, zwyczajną śmiertelniczką bez nawet umiejętności walki czy radzenia sobie w tak trudnych sytuacjach.
 
     
Dorian Einhart


Dołączył: 22 Lip 2017
Posty: 25
Wysłany: 2017-08-18, 17:50   

Demonowi z kolei nie trzeba było dwa razy tłumaczyć kiedy usłyszał wyjaśnienia stojące za działaniem Undertakera. To było dość interesujące i Dorian na pewno nie spodziewał się, że tutaj, na tym niepozorny przyjęciu klasy wyższej przyjdzie mu zetknąć się z czymś tak specyficznym i niesamowitym. Człowiek nie byłby w stanie tego dokonać, lecz co innego shinigami posiadający kosę śmierci i potrafiący nią całkiem sprawnie operować. Undertaker niestety nie zabawił długo w ich towarzystwie. Raczej nie spłoszyła go ewentualna możliwość walki, bo wydawał się istotą pewną siebie. Demon miał do czynienia w ciągu swojego długiego żywota z bogami śmierci, aczkolwiek żaden nie sprawiał wrażenia aż nazbyt mocarnego. Nie wykluczone jednak, że były wśród nich takie jednostki, które stać było na więcej. W tym wypadku zetknęli się z dezerterem jak przypuszczał, a więc Undertaker nie miał nad sobą nikogo, pracował dla siebie i samodzielnie.
Tak czy inaczej, zanim Dorian zdążył zadać jeszcze kilka pytań długowłosy shinigami szybko uciekł gdzieś poza teren szkoły, zostawiając ich z ty drobnym problemem jakim były te ożywione ciała. Oczywiście, dla istoty pochodzącej z piekieł to nie mógł być duży kłopot, co innego jednak dla zwykłych, słabych śmiertelników. Te istoty, o ile w ogóle powinno się tak nazywać te kreatury, zapragnęły wypełnić się duszami. Z jasnych przyczyn to było niemożliwe, a jednak ten głód u nich był tak silny, że nie zważały na nic. Anielica wspomniała coś o miażdżeniu głów. Czyżby miała z tymi poruszającymi się zwłokami już wcześniej do czynienia? Chyba nie pora wchodzić w takie niuanse. Demon z całą pewnością zamierzał sprawdzić jak bardzo są one wytrzymałe, jak dużo są w stanie znieść. Nie chodziło o niesienie ratunku, ale o test i krew. Bo widok krwi zawsze cieszył jego oczy. Gdy więc dostrzegł jak dwa ożywione trupy kierują się w stronę panny Montgomery, skoczył w tamtym kierunku, tak by pochwycić je głowy w swoje dłonie. Nie miał żadnych skrupułów, był gotowy zniszczyć je od razu, tak po prostu, używając swojej siły. Nawet jeśli te stwory nie były żywe, chrupot łamiących się kości, pękającej czaszki był taki sam i u śmiertelników i u tych tańczących zwłok.
 
     
MG


Dołączył: 26 Maj 2013
Posty: 335
Wysłany: 2017-08-18, 21:03   

Cyganka miała problem z odepchnięciem ucznia, a raczej ciała ucznia i dopiero po dłuższej chwili szarpaniny z tym ożywionym trupem jej się to udało. Z pomocą przyszła również anielica, która zmiażdżyła głowę przeciwnikowi, przewracając go na ziemię i z dużą siłą uderzając jego głową o grunt. Słychać było odgłos łamiącej się czaszki, a ten poruszający się trup nie wstał już z miejsca. W ich pobliżu został tylko jeden uczeń, który najwyraźniej nie przestraszył się widoku tego co spotkało jego towarzysza. Pewnie te istoty w ogóle nie były zdolne do czucia, interesowało ich tylko cudze ciało, a konkretniej mówiąc cudza dusza. Truposz zginął nogi i wyskoczył wściekle na Tamarę. Tymczasem demonowi bardzo szybko i prosto poszło zlikwidowanie pozostałych dwóch zwłok. Ich głosy zostały roztrzaskane mocą piekielnego, kość chrupnęła, trupy wybałuszyły oczy, rozchyliły wargi w niemym okrzyku i padły na ziemię, zaś z ich głowy zamieniły się e bezkształtną breję. Deszcz nadal padał, ale burza nad okolicą powoli ustawała.
 
     
Tamara Arven

Cyganka

Wiek: 17 lat
Znaki szczególne: mnóstwo bransoletek
Ekwipunek: karty
Poziom życia: 100%
Dołączył: 15 Paź 2013
Posty: 116
Wysłany: 2017-08-18, 22:44   
   Multikonta: Elanor Blue


Nie miała zamiaru dać się pochwycić przez ożywionego trupa, nie była jego przekąską. Starała się z całych sił go odepchnąć i w końcu się jej udało. Przez chwilę się nie podnosiła, dużo pomogła jej Ruby, która załatwiła przeciwnika, chociaż cyganka akurat nie była zachwycona tym widokiem. To w końcu kiedyś byli żywi ludzie, którzy po prostu tragicznie zakończyli swój żywot, a teraz zostali wykorzystani do jakiś okropnych eksperymentów. Mimo to wyglądało na to, że inaczej tych trupów nie można powstrzymać.
- Dzięki. - zwróciła się do anielicy i już miała się podnieść, próbując nadążyć za tym co się dzieje wokoło, ale nagle zauważyła jak kolejny uczeń rzucił się na nią.
Nie czekała długo, przekręciła się na tej błotnistej trawie tak, żeby uniknąć kontaktu z tymi głodnymi i agresywnymi zwłokami. Była już cała ubrudzona, mokra i chyba każdy skrawek jej sukienki był pokryty błotem, ale nie było sensu zwracać teraz uwagi na takie mankamenty, kiedy dochodzi do takich dziwnych zdarzeń. Najważniejsze było przeżycie. Spróbowała się w końcu jakoś podnieść na nogi.
 
     
Ruby Snow


Poziom życia: 100%
Dołączył: 20 Lis 2014
Posty: 127
Wysłany: 2017-08-19, 16:17   

Udało się jej jakoś pozbyć ożywionego trupa. Roztrzaskała mu głowę o ziemię. Anielica dobrze wiedziała, że nie wygląda to dobrze i dla osób postronnych musiało to być strasznym widokiem, ale nie miała innego rozwiązania. Pamiętała, że wtedy na przyjęciu u hrabiego, właśnie tak udało się im powstrzymać te trupy. Teraz, na szczęście część arystokracji schowała się przed burzą w budynku szkoły, więc nie musieli obawiać się ewentualnych świadków. Co prawda grzmoty już ustawały, ale deszcz nadal padał. Wszystko wskazuje na to, że te obchody rocznicowe nie skończą się najlepiej. Wyścigi koni się nie odbyły, pewnie z wyścigami łodzi był podobny problem, a dyrektorem szkoły okazał się pewien srebrnowłosy jegomość, który bardzo szybko zniknął, bo jak się okazało to on stał za tym, że musieli teraz walczyć z tymi zwłokami. A w dodatku w szkole doszło do morderstw. To wszystko było strasznie poplątane.
Ruby też była już cała brudna, ubłocona i mokra, ale nie pora teraz się tym zajmować. Musiała jakoś powstrzymać tego trupa, który jeszcze został i atakował Tamarę. Nie mogła pozwolić na to, żeby skrzywdził cygankę. Nie miała zbyt wiele czasu na reakcję, dlatego skoczyła w jego stronę, tak żeby odepchnąć go bokiem. Tak jakby rzuciła się uderzając swoim bokiem o jego bok, bo chociaż nie była z niej zbyt duża wymiarowo osóbka, to jednak jako anioł trochę siły miała i w ten sposób liczyła na to, że powali i tego ożywionego truposza, a potem będzie można go wykończyć. Oni już nie mieli w sobie ani grzechu ani duszy. Nie mieli niczego, byli puści zupełnie.
 
     
Rebecca Montgomery

Lady

Rodzina: rodzina Montgomery
Wiek: 17 lat
Poziom życia: 100%
Dołączył: 01 Cze 2016
Posty: 64
Wysłany: 2017-08-19, 21:25   

Panna Montgomery nawet nie wyobrażała sobie w co się wpakowała. Była przekonana, że to zaginięcie uczniów to jakaś nie groźna, podrzędna sprawa, że to jest wewnętrzny problem szkoły i ją to absolutnie nic nie powinno obchodzić. Arystokratka udała się tutaj na przyjęcie, a nie na spotkanie z ożywionymi trupami. Przecież to miały być tylko uroczystości rocznicowe upamiętniające założenie Weston College, nic szczególnego i nic nadzwyczajnego. Mieli się tu pojawić dżentelmeni i damy z różnych kręgów i nic więcej. Teoretycznie to się zapowiadało jak zwykły bal, tylko w plenerze. Kto by się spodziewał, że w praktyce dojdzie do czegoś takiego.
Dziewczyna nie chciała patrzeć ani na tych uczniów ani na to co się tu dzieje. Nie była może jakoś specjalnie wrażliwa, ale po prostu nie miała ochoty na takie widoki. Nie po to się tutaj udała i wystroiła, chociaż obecnie jej suknie w tym deszczu prezentowała sie dość mizernie, podobnie jak misterne uczesanie. Na nic jej długie godziny przygotowań. Najpierw to deszcz okazał się jej przeciwnikiem, a potem ci otępiali uczniowie. Z tego co zrozumiała ze słów tego podstawionego dyrektora ci młodzieńcy zostali zamordowani i teraz byli tylko poruszającymi się ciałami. No tak, ale dlaczego te ciała chciały się na nią rzucić? Co ona ma z tym wszystkim wspólnego? Chcą jej biżuterię? Jest sporo warta, ale bez przesady. Nie będzie oddawać swoich błyskotek tym ożywionym trupom. Cofnęła się szybko jeszcze kilka kroków, przyłożyła dłoń na wysokość klatki piersiowej i zaczerpnęła głębszy oddech, gdy w pobliżu pojawił się Dorian. Wreszcie ktoś zainteresował się losem bezbronnej panienki, nareszcie. Aczkolwiek nie spodziewała się aż tak konkretnej i brutalnej interwencji. Czy to było konieczne? Rozchyliła usta i zaraz je zamknęła, zakrywając dłońmi twarz w momencie, w którym ten arystokrata miażdżył głowy uczniom. Wolałaby, gdyby zdecydował się na mniej szokujący sposób reakcji, ale być może tylko to ją mogło uratować. Teraz chciała być po prostu dalej od tego zdarzenia. Jeszcze niedoczekania jakaś krew, jakieś wnętrzności ochlapałyby jej suknię. Była zmoknięta i w kiepskim stanie, ale nie aż tak by i na to nie zwracać uwagi. Prawdziwa dama powinna zachować styl i szyk w każdej sytuacji, nawet gdy jest osaczana przez kilka sztuk poruszających się zwłok. W tej chwili nawet bardziej się obawiała jakiejkolwiek formy kontaktu z nimi niż tych ugryzień.
 
     
Dorian Einhart


Dołączył: 22 Lip 2017
Posty: 25
Wysłany: 2017-08-19, 22:50   

Jeden i drugi ożywiony trup został dość szybko pozbawiony możliwości ruchu. Całkiem. Z ich głów została krwawa miazga, zaś ciała stały się nieprzydatne nawet jako materiał jakiegoś szalonego eksperymentu. Dorian czuł odrobinę satysfakcji, bo trudno to nazwać zadowoleniem zabijanie czegoś co już nie było. Można powiedzieć, że jedynie ich zahamował, nawet nie bestialsko zamordował. Naprawdę szkoda. Dla ludzi musiał to być dość szokujący widok, dla piekielnej istoty nie było to nic nowego. W tym momencie jednak nie poświęcał uwagi Rebecce, nie interesowało go to w jakim ona jest stanie, czy coś jej nie dolega. Właściwie nie zrobił tego dla niej, a wyłącznie dla siebie, dlatego arystokratka w tym względzie go zupełnie nie obchodziła.
Zauważył, że został jeszcze jeden uczeń z tych, którzy zostali przemienieni w ożywione trupy. Starała się z nim poradzić sobie na drobna anielica. Kiedy odepchnęła go, a trup upadł na ziemię, Dorian wykorzystał ten moment, żeby nogą rozdeptać jego głowę. Nie był zbyt delikatny, nie zamierzał. I w zasadzie to powinno zakończyć ich zetknięcie z ożywionymi trupami, które stały się teraz bezkształtną breją. Spojrzał na swoje ręce. We krwi, w ludzkich płynach. Jak tylko ściągnął z siebie te maź, wyciągnął z kieszeni marynarki białe rękawiczki i założył na dłonie. Idealnie, czysto, jakby nic się nie stało, czyż nie? Jakby był zwykłym arystokratą, zwykłym człowiekiem. Poprawił jeszcze na sobie marynarkę, zerkając tylko czy nigdzie nie ma jakichś śladów świadczących o tym co tu się wydarzyło, ale nie. Był czysty.
- To wszystko? - podniósł wzrok na zgromadzonych. - Ten shinigami mnie zawiódł, liczyłem na coś lepszego. - skwitował, aczkolwiek w jego głosie nie było rozczarowania, był spokój i coś co nie nadawało mu miłego tonu.
Bo coraz mniej sensu widział w udawaniu. Towarzystwo jakie miało być obecne na przyjęciu rozbiegło się, szukając schronienia przed deszczem, sprawa z uczniami i dyrektorem została wyjaśniona. Dorian przestawał być już zatem dostojnym arystokratą, raczej coraz bardziej na powrót stawał się sobą.
 
     
MG


Dołączył: 26 Maj 2013
Posty: 335
Wysłany: 2017-08-19, 23:15   

Uczniowie już dawno przestali być żywi, teraz to zaledwie poruszające się ciała bez dusz, które właśnie spoczęły na tej mokrej, błotnistej ziemi z roztrzaskanymi głowami. Widok przedstawiał się na pewno dość makabrycznie. Sprawca tych dziwnych eksperymentów już zbiegł, zaś burza powoli ustawała i nawet niedawna ulewa zamieniła się z powrotem w drobny deszczyk. W każdym razie nikt z pewnością nie chciałby by pozostali goście ujrzeli całą grupę w tak tragicznej scenerii. Przyjęcie raczej nie będzie nadal kontynuowane, lecz arystokracja ostatecznie opuści budynek szkoły, a obchody Weston College zakończą się nie tylko porażką, za którą stały warunki atmosferyczne.
 
     
Tamara Arven

Cyganka

Wiek: 17 lat
Znaki szczególne: mnóstwo bransoletek
Ekwipunek: karty
Poziom życia: 100%
Dołączył: 15 Paź 2013
Posty: 116
Wysłany: 2017-08-20, 17:36   
   Multikonta: Elanor Blue


Chyba już po wszystkim, tak przynajmniej wydawało się cygance. Już po tych ożywionych trupach, które obecnie wszystkie zamieniły się w bezkształtną masę zanurzoną w błocie. Rzeczywiście, widok przedstawiał się dość wstrząsająco i dlatego Tamara szybko odwróciła wzrok od tych zwłok, nie chcąc na nie więcej patrzeć. Podeszła do Ruby, spoglądając na nią chwilę bez słowa, ale wyglądało na to, że anielicy nic nie jest.
- Już chyba wszystko dobrze. - rozejrzała się po pozostałych, nie rozumiała skąd Dorianowi przyszło tak łatwo załatwić te trupy, musiał być dość silny, ale to na pewno nie był odpowiedni moment na roztrząsanie tego.- Lepiej się zbierajmy, zanim ktoś nas tu zobaczy. - odezwała się, spoglądając na swoje brudne ubranie.
Ludzie na pewno wyciągnęliby dziwne, pewnie błędne wnioski, a to im nie było potrzebne, więc dopóki goście przyjęcia siedzą jeszcze w budynku szkoły, można było w miarę bez zwracania na siebie uwagi opuścić to miejsce i tak właśnie postąpiła cyganka. Obejrzała się jeszcze na anielice, ale na razie nie chciała nic mówić, dosyć dużo wydarzyło się dzisiejszego dnia, a potem skierowała się do wyjścia z terenu Weston College.
zt.
 
     
Ruby Snow


Poziom życia: 100%
Dołączył: 20 Lis 2014
Posty: 127
Wysłany: 2017-08-20, 21:58   

Udało się jej odepchnąć tego ożywieńca od Tamary. Lepiej nie myśleć o tym co mogłoby się cygance stać gdyby jednak te poruszające się zwłoki dopadły ją, a potem zaczęły obgryzać. W końcu to właśnie taki był ich cel, dostać się du duszy człowieka, bo same na pewno mocno odczuwały jej brak. Nawet jeśli nie były żywe, coś nimi w środku kierowało, jakieś pragnienie czy głód, który nawet dla Ruby był czymś obcym. Nie tylko ona tu jednak działała, do walki przyłączył się też tajemniczy osobnik. Tak, teraz patrząc na niego Ruby miała pełne przekonania, że był on demonem. Kiedy zmiażdżył nogą głowę ożywieńcowi, podniosła na niego wzrok, spoglądając na niego spokojnie, ale nie odezwała sie do niego wprost. Nie wiedziała z czego wynikała ta jego chęć pomocy, ale nie sądziła, żeby to była taka po prostu bezinteresowna przysługa. Coś więcej musiało za tym stać. Czy chęć sprawdzenia się, czy chęć zmierzenia się z tymi zwłokami. Mimo wszystko, wolała utrzymywać w stosunku do niego dystans.
- Wszystko w porządku? - zwróciła się do cyganki, ale jak tylko przekonała się, że nie jest ranna, skinęła głową.
Widziała, że się rozpogadza. Burza przyszła akurat w odpowiednim momencie, żeby zagonić uczestników tych uroczystości do budynku szkoły.
- Tak, trzeba wracać. - przyznała, chociaż akurat ona nie miała za bardzo dokąd, bo w zasadzie wciąż pozostawała bezdomna.
Ale mmo wszystko nie zwlekała długo. Trochę się otrzepała z brudu i błota, a potem udała się już poza okolice przyjęcia.
<zt>
 
     
Rebecca Montgomery

Lady

Rodzina: rodzina Montgomery
Wiek: 17 lat
Poziom życia: 100%
Dołączył: 01 Cze 2016
Posty: 64
Wysłany: 2017-08-20, 22:50   

Dla tak wysoko postawionej arystokratki jak Rebecca z całą pewnością było to za dużo przeżyć jak na jeden raz. To przyjęcie zdecydowanie nie mogła zaliczyć do udanych, bo właściwie wszystko tutaj zawiodło. Począwszy od pogody, która wyrządziła im głupiego figla przynosząc burzową aurę i deszcz, przez opóźnione wyścigi łodzi, brak następnej atrakcji jaką miały być wyścigi koni, aż po całe to przedstawienie z podstawionym dyrektorem, który tak naprawdę dyrektorem nie był i te niby ożywione trupy. Komuś takiemu jak panienka Montgomery ciężko było uwierzyć w istnienie stworzeń, które byłyby poruszającymi się ciałami pozbawionymi duszy. Ona raczej wykluczała istnienie takich zjawisk, a jeśli już dopuszczała je w jakimś stopniu to tylko po dokładnym i sumiennym zweryfikowaniu. W obecnym stanie nic nie było wiadomo. Byli żywi czy nie, posiadali duszę czy nie? Jak to sprawdzić? Czy po prostu dokonano tu rzezi? Nie. To niemożliwe. Czy to nie jedna z tych przybłęd nakazała miażdżyć głowy? Nie. Rebecca nie wiedziała jak to wyjaśnić, ale ponoć ci uczniowie byli już zamordowani, byli już martwi. Czy można znaleźć dla tego co tu się stało jakieś logiczne wytłumaczenie? A może ktoś kłamie?
Arystokratka rozejrzała się po terenie, cofając się kilka kroków na widok tych zniekształconych zwłok. Spojrzała na Doriana. Był czysty. Czyste rękawiczki, czyste ubranie. To nie on? Więc kto? Ta mała przybłęda wydawała się zbyt słaba by dokonać czegoś takiego, nawet we współpracy ze swoją cygańską towarzyszką. Nieważne.
- Ja tu... dłużej nie zostanę. - stwierdziła, a jej głos brzmiał dość pewnie, dość spokojnie, nawet jak na to co musiała zobaczyć.
Poza tym, była w złym stanie. Nie chciała by ktoś ją oglądał brudną i przemoczoną. Nie była w najlepszej formie by błyszczeć w towarzystwie.
- Do widzenia. - zwróciła się pośpiesznie do Doriana, ujęła suknię za rąbki i szybkim krokiem udała się na plac za bramą szkoły, by złapać dość prędko jedną z dorożek. Jak najszybciej musi być w domu, jak najszybciej. To przyjęcie na pewno było jedną z największych porażek jakie doświadczyła.
<zt>
 
     
Dorian Einhart


Dołączył: 22 Lip 2017
Posty: 25
Wysłany: 2017-08-21, 20:46   

Głowa ostatniego z trupów została zmiażdżona, a jej wnętrzności zaczęły się rozpływać na błotnistej brei. Demon nie miał najmniejszych problemów z tym widokiem, wręcz przeciwnie uważał to za dość ciekawą kompozycję, nawet jeśli dla innych mógł to być dość odrażający krajobraz. Nie zajmował się jednak tylko widokami. Przystanęła przy nim anielica. Omiótł ją surowym, mało zainteresowanym spojrzeniem. Nie miał przyjaznych zamiarów, lecz póki ta istota nie będzie mu wchodzić w drogę nie będzie też do niej jawnie wrogo nastawiony. Po co? Prawda, Dorian był złem wcielonym, jednak również kierował się własnymi korzyściami, a tymczasowo nie widział żadnych w pozbyciu się małego anioła. Ponadto, nadal znajdowali się na terenie publicznym, nawet jeśli goście pochowali się w budynku szkoły w obawie przed deszczem. Obecnie jednak, kiedy zaczęło się przejaśniać, lepiej aby nikogo nie było pośród tych zmasakrowanych zwłok. Sprawa za zabójstwo tych uczniów mogłaby spaść na nich jeśli Prefekci nie przyznaliby się do dokonanego czynu, a biorąc pod uwagę, że nie mieli problemu z dokonaniem mordu, to pewnie zrzucenie na kogoś winy również nie stanowiłoby dla nich wyzwania. Oczywiście, dla piekielnego to żaden kłopot, w końcu nie należał do ludzkiego społeczeństwa, ale nakreślenie go jako przestępcy mogłoby utrudnić mu dalsze poszukiwania wartościowych dusz i dalsze polowania. A tutaj, w Londynie pewnie ich nie będzie brakować.
Odwrócił wzrok od anielicy bez słowa. Nie będzie teraz z nią nawiązywał kontaktu, nawet jeśli ta niebiańska istota zdała sobie w końcu sprawę z kim ma do czynienia. Widać jej niedoświadczenie gołym okiem, ale w ludzkim świecie będzie musiała szybko nadrobić ewentualne zaległości. Dorian nie interesował się pozostałym towarzystwem, które zaczęło się rozchodzić, nawet arystokratka umknęła szybko zapewne nie chcąc pokazywać się nikomu w tym stanie. A zatem nie było powodów, żeby on tu dalej tkwił.
Obrócił się i jak gdyby nigdy nic, spokojnym krokiem skierował się do bramy. Po jakimś czasie już zniknął z możliwego pola widzenia gości tego przyjęcia. Ciekawe czy spotka jeszcze tego shinigamiego, naprawdę ciekawe.
<zt>
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi
Nie możesz pisać nowych tematów
Możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Ningyo

On-anime.pl



Projekt K7 M&A | http://k7.ubf.pl


Styl i grafika zedytowane przez Ciela Phantomhive. Uprasza się o nie kopiowanie.
Kuroshitsuji. Yana Toboso.
Strona wygenerowana w 0,26 sekundy. Zapytań do SQL: 11