Jeśli jesteś właścicielem tej strony, możesz wyłączyć reklamę poniżej zmieniając pakiet na PRO lub VIP w panelu naszego hostingu już od 4zł!

Witajcie w Anglii pod koniec XIX wieku, we wspaniałej choć zarazem mrocznej i zagadkowej epoce wiktoriańskiej. Mnożą się tajemnicze przestępstwa nad którymi Scotland Yard załamuje bezradnie ręce. Londyn staje się polem kryminalnych rozgrywek i zbrodni mrożących krew w żyłach. Zaniepokojona Królowa Wiktoria uruchamia wszystkie swoje siły do tego by zwalczyć rosnącą przestępczość. Ten mroczny świat zamieszkują wspólnie z ludźmi: demony, które wykorzystując słabość człowieka zawierają kontrakty w zamian za dusze śmiertelników; anioły pragnące oczyścić plugawą ludzkość z grzechów; shinigami zaprowadzające porządek pośród problematycznych dusz, a także piekielnie zwierzęta o nieprzewidywalnej naturze. To wszystko dzieje się już poza wiedzą i poza wzrokiem zwykłych ludzi, jednak ma na ich życie ogromny wpływ. Przetrwanie w tym świecie jest prawdziwym wyzwaniem, które może okazać się przygodą na śmierć i życie.
► Login = imię i nazwisko postaci bądź tylko imię (jeśli nie ma nazwiska).
► Czy wiesz, że... nasze forum ma już 4,5 roku? Dziękujemy za to, że jesteście!

POSZUKIWANIA
► Basil poszukuje skrzypkowego konkurenta, nachalnego klienta i innych powiązań.
► Albert poszukuje przyrodniej siostry.
► Orin poszukuje ochotnika do sesji.
► Czarny Szermierz poszukuje różnych relacji.

Wrzesień 1889r.
Coraz więcej deszczowych i pochmurnych dni, coraz mniej przebłysków ciepłego słońca. Temperatura będzie wynosić ok. 20'C w dzień, w nocy zaś 12'C.

Poprzedni temat «» Następny temat
Restauracja "Pod Upadłym Aniołem"
Autor Wiadomość
Tamara Arven

Cyganka

Wiek: 17 lat
Znaki szczególne: mnóstwo bransoletek
Ekwipunek: karty
Poziom życia: 100%
Dołączył: 15 Paź 2013
Posty: 133
Wysłany: 2017-07-07, 22:01   
   Multikonta: Elanor Blue


Tamara widziała, że arystokratka zaczyna się wahać. To był dobry znak. W duchu się nawet ucieszyła, bo może taki bogaty człowiek zapłaci jej trochę więcej? Trudno zaprzeczyć, że takie wróżenie na bardziej majętych obywatelach to był dobry interes, chociaż poszukując klientów cyganka nie kierowała się wyłącznie tym czy wyglądają na lepiej sytuowanych czy mniej. Po prostu szukała ciekawych ludzi. Nie zawsze kończyło się to sukcesem, ale nie uważała by robiła coś złego, a już na pewno nie można jej poczynań nazwać oszustwem. To było coś więcej, coś prawdziwego, co u nich przekazywano z pokolenia na pokolenie.
- Jestm wiele sposobów na wróżenie. Można wróżyć z gwiazd... ale wtedy wiadomo, musi być noc. Można też wróżyć z fusów herbaty, a nasi przodkowie potrafili wróżyć nawet z wnetrzości zwierząt! Można do wróżenia używać kart, ale najczęściej wróży się z dłoni. To tam ukryta jest cała przyszłość. - zapewniła, dalej wyjaśniając na czym polega jej praca.- Może być funt... albo mniej. Opłata zawsze musi być, bo inaczej wróżba jest nieważna. - nie wspominała już o tym, że cyganie też muszą za coś żyć, więc te pieniądze zwykle były im potrzebne.
Wpatrzyła się w arystokratkę uważnie. Zastanawiała się czy w końcu się zgodzi, czy może jednak pogoni Tamare. Z takimi damami to nigdy nic nie wiadomo.
 
     
Rebecca Montgomery

Lady

Rodzina: rodzina Montgomery
Wiek: 17 lat
Poziom życia: 100%
Dołączył: 01 Cze 2016
Posty: 85
Wysłany: 2017-07-09, 22:18   

Nie trudno dostrzec, że na samo wspomnienie o możliwości wróżenia z wnętrzności zwierząt, u panny Montgomery pojawił się wyraźniejszy grymas. Nie wyobrażała sobie tego. I nic chciała sobie tego wyobrażać! Wydawało się jej to nie tyle co barbarzyńskie, co zwyczajnie obrzydliwe. Rozumiała, że zwierzęta czasem muszą cierpieć. Jedne umierały z powodu chorób, inne umierały z powodu starości, a wiadomo, że część trzeba było zjeść, niekktóre szły na futra. Nie było się tu nad czym rozwodzić, ale to przecież paskudne by grzebać we wnętrznościach zwierząt. Obrzydliwe. Nie dotknęłaby takiej cyganki na pewno. Tamara mówiła może i o swoich przodkach, ale tego powodu arystokratka zaczęła się jej przyglądać jeszcze bardziej podejrzliwie. Nie, musała na bok odsunąć te myśli. Wróżenie z kart czy też z dłoni wydawało się jej rzeczywiście mniej inwazyjne.
- Może być... z dłoni... - ostatecnie zdecydowała, chociaż w jej głosie cały czas wyczuwalna była nutka wyższości jakby w ogóle łaskę cygance sprawiała zgadzając się na to wróżenie.
Cóż, może i znajdowała się w obskurnym miejscu pośród dzikiego, nieokiełznanego pospólstwa, ale to nie oznaczało, że ma nie podkreślać kim jestm. Wszyscy inni powinni zdawać sobie sprawę z tego, że ta panna to ktoś ważny, ktoś wpływowy, ktoś o naprawdę dużej pozycji. Może kobiety nie miały zbyt wielu praw nawet wśród możnych, ale jak najbardziej należał im się szacunek. A już Rebecce w szczególności. Wymagała tego od każdego, a właściwie... w jej mniemaniu szacunek sprowadzał się wręcz do uniżenia względem jej osoby. Nie należało się spodziewać czegokolwiek innego po rozpuszczonej dziewczynie wychowywanej w bogatym domu, której nigdy niczego nie brakowało, która zawsze mogła dowolnie drygować swoją służbą i każda jej zachcianka była natychmiast spełniana. Jej matka wręcz wpajała jej przez lata to jak ważną jest osobą i każdy powinien umieć to w niej dostrzec. Każdy element stroju, fryzury czy biżterii miał świadczyć o tym, e panna Montgomery to nie jest byle kto i trzeba się z tym liczyć.
Cena funtu wydawała się jej troszkę byt wygórowana. Przez chwilę zastanawiała się czy nie rzucić Tamarze tylko szylinga i niech się cyganka cieszy, że zostawiła jej kawałek swojego majątku, ale ostatecznie doszła do wniosku, że zapłacanie większej kwoty będzie w jej interesie. Wówczas nawet Tamara powinna się zorientować, że ma do czynienia z kimś kto może dowolnie wydawać pieniądze nie zwracając uwagi na cenę. Dlatego też wyjęła z kieszonki wszytej zręcznie w fałby jej sukni monetę i podała ją cygance. Wyciągnęła też swoją dłoń, chociaż nie do końca wiedziała co dokładnie Tamara ma zamiar z nią zrobić. Chyba nie będzie ją niczym nakłuwać ani nic takiego. Na wszelki wypadek odrobinę cofnęła rękę.
- I nic mi nie zrobisz tak? - wolała się upewnić.- Tylko popatrzysz w moją dłoń?
Nie była oczywiście wystraszona, ale jej skóra była niezwykle cenna. Każde draśnięcie potraktowałaby jak zamach na jej osobę i na pewno wszczęłaby nie mały skandal. Bo jak to tak... cyganka atakuje damę? Okropność!
 
     
Tamara Arven

Cyganka

Wiek: 17 lat
Znaki szczególne: mnóstwo bransoletek
Ekwipunek: karty
Poziom życia: 100%
Dołączył: 15 Paź 2013
Posty: 133
Wysłany: 2017-07-13, 21:53   
   Multikonta: Elanor Blue


Widziała to zastanowienie, już prawie czuła się tak jakby miała Rebeccę w garśći. Cieszyła się, chociaż z drugiej strony zdawała sobie sprawę jak trudno jest z takimi klientami. Im wiecznie jest cięko dogodzić i uwielbiali szukać diury w całym. Co prawda rzadko trafiali się jej akurat tacy męczennicy, jednak wróżyła w swoim życiu już wielu osobom i były wśród nich różne przypadki. Żeby ukryć swoje zadowolenie, starała się zachowywać w miarę spokojnie.
- Dziękuję. - skinęła głową i schowała monetę skrzętnie, bo to była kwota, którą czasem nie udało się jej zarobić przez cały dzień chodzenia po ulicach i wróżenia. A postawą panny Montgomery nie przejmowała się tak bardzo, nie brała tego aż tak do siebie, w końcu to była jej praca jakby na to nie spojrzeć.- Oczywiście, że nie. Popatrzę tylko na układ linii... z tego da się naprawdę dużo reczy wyczytać, ale muszę w nie wcześniej spojrzeć. - uśmiechnęła się, delikatnie ujmując w dłoń nadgarstek arystokratki, bo nie chciała żeby ta tera gdzieś jej uciekła albo się rozmyśliła... głupio by było oddawać jej teraz tego funta, taki pieniędz nie trafia się zbyt często za jednym razem.- Mogę? - zapytała jeszcze dla pewności, normalnie nie przepadała obchodzić się jak z jajkiem nawet z klientami, ale w tym przypadku było to konieczne, więc wysiliła się na największą delikatność na jaką ją było stać, mając nadzieję, że ta dama nie będzie sprawiać problemów tylko się po prostu odda wróżbie.
 
     
Rebecca Montgomery

Lady

Rodzina: rodzina Montgomery
Wiek: 17 lat
Poziom życia: 100%
Dołączył: 01 Cze 2016
Posty: 85
Wysłany: 2017-07-15, 22:24   

I tak nie była pewna. Nie za dużo zapłaciła? Może cyganka będzie chciała coś więcej? Nie upewniła się czy dziewczyna jeszcze potem nie zawoła od niej pieniędzy. A może zaraz będzie chciała kolejnego funta? I kolejnego? Przecież na tym można zarobić majątek! A Rebecca nie będzie przecież wzbogacała biedaków. Niech idzie do uczciwej pracy, niech zajmie się czymś dzięki czemu więcej zarobi... chociaż i tak nie będą to duże sumy. Ostatecznie należała do niskiej klasy społecznej i nie będzie w stanie wybić się ponad innych. Nawet nieco bardziej obrotni przedsiębiorcy, którzy już nieco zarobili na swoich interesach, nie mieli tak łatwo próbując wbić się do tych najwyższych stanów społecznych. Rządziły się one swoimi prawami, stanowiły pewnego rodzaju kasty, które były zamknięte dla osób z zewnątrz. To zaledwie pojedyncze przypadki, którym udało się przebić, a i one całe życie były zmuszone walczyć o swoją pozycję. Na dobrą sprawę panna Montgomery nie żałowała tego stanu rzeczy. Dzięki temu czuła się bardziej wyjątkowa i mogła odgrodzić się od zwykłego pospólstwa. Nic nie przemawiało za równością, to była utopia. Od zawsze byli lepsi i lepsiejsi, od zawsze byli też gorsi, którzy musieli na nich pracować i im służyć. Taka historia świata, nie było sensu zmieniac tego co funkcjonowało dobrze.
Wciąż wpatrywała się w nią podejrzliwie. Skrzywiła się jeszcze bardziej gdy cyganka chwyciła ją za dłoń. Nie powinna jej dotykać, Rebecca nie życzyła sobie teraz czyjegokolwiek dotyku. Wzięła głębszy oddech, na chwilę zapominając o tym jak kwaśny zapach ma tutejsze powietrze. Powstrzymywała się teraz od wyrwania ręki dziewczynie. Mimo tego wyciągnęła ją nieco bardziej, przez chwilę wręcz unikając wzroku Tamary. Jeszcze nie powróżyłaby jej gdyby zobaczyła ten zniechęcony wyraz twarzy arystokratki, a skoro już dama zapłaciła to dama oczekiwała teraz usługi na najwyższym poziomie.
- Niech będzie. - odpowiedziała z pewną wymuszoną uprzejmością. - Wróż. - poleciła nie chcąc aby cyganka zbyt dużo zwlekała, bo nie zamierzała przez dłużej czasu mieć z nią kontaktu, ale równocześnie cały czas dominowała w niej pewna ciekawość odnośnie tego co usłyszy na swój temat, na temat swojej przyszłości.
To nie tak, że od razu w to uwierzyła, aczkolwiek chciała przetestować Tamarę. Przekonać się czy to prawda czy fałsz. Oczywiście, ona sama to oceni, bo ona wie najlepiej czego powinna spodziewać się w przyszłości. Nikt nie powie jej, że nie czeka ją świetlana przyszłośći. Wystarczy, że wróżba nie spodoba sie arystokratce, a rzecz jasna wytknie cygance kłamstwo i oszustwo, łatwo było przewidzieć tego co można się po niej spodziewać.
 
     
Tamara Arven

Cyganka

Wiek: 17 lat
Znaki szczególne: mnóstwo bransoletek
Ekwipunek: karty
Poziom życia: 100%
Dołączył: 15 Paź 2013
Posty: 133
Wysłany: 2017-07-21, 22:04   
   Multikonta: Elanor Blue


Wytrzymać jeszcze trochę i to wszystko. Tamara przywykła do różnych zachowań, więc wiedziała, że trzeba tu trzymać cierpliwość na wodzy. Inaczej i ona będzie miała problemy i ta arystokratka skończy niezadowolona. Jak tylko udało się jej wyciągnąć bardziej rękę Rebeccki, pochyliła się nad nią, bardziej rozchylając jej palce, żeby mieć lepszy wgląd w jej linie papilarne.
- Zobaczmy... - zamyśliła się, a na jej czole pojawiła się delikatnie widoczna zmarszczka.- Widzę, że będziesz miała kilku adoratorów, ale żaden nie zainteresuje cie na dłużej. Nie będzie z żadnym z nich związku na dłużej. - przesunęła wzrok po jej dłoni uważnie.- Och! Jest jeden mężczyzna, ale trudno dostępny... widzę, że nie wyjdziesz za mąż za wcześnie. Będziesz musiała poczekać. I... widzę chorobę, tak. Kogoś bliskiego z rodziny. Hmm... to może nie skończyć się najlepiej, życie z niego ucieka. Przykro mi. - nie chciała wyjść na nieuprzejmą. - Twoje życie nagle może się zupełnie zmienić. Przeżyjesz bardzo poważną metamorfozę... na pewno na lepsze! - dodała na wszelki wypadek.- I dopiero po tym zdarzeniu zaczniesz poszukiwać prawdziwej miłości. Stworzysz związek z dwójką dzieci... - starała się w miarę zwięźle przedstawić przyszłość arystokratki, ale oczywiście nie mogła też lać wody, wtedy na pewno wyszła by na niewiarygodną.
 
     
Rebecca Montgomery

Lady

Rodzina: rodzina Montgomery
Wiek: 17 lat
Poziom życia: 100%
Dołączył: 01 Cze 2016
Posty: 85
Wysłany: 2017-07-23, 22:15   

Zaczęło się dość przewidywalnie. Nie trudno się domyślić, że panna Montgomery szybko zdobywa uznanie mężczyzn. Uważała siebie za piękną i zapewne taka była, na dodatek swój wygląd podkreślała odpowiednio dobranymi strojami, doskonale zadbaną fryzurą... nie mogła sobie pozwolić na żadne niedociągnięcia. Chciała błyszczeć w towarzystwie i błyszczała. Nawet tutaj, pośród tych biednych ludzi, na usmolobej błotem drodze ze znajującą się nieopodal karczmą z której do jej nosa docierały wcale nie apetyczne zapachy, nawet tutaj była po prostu jak gwiazda. Wyjątkowa i niepowtarzalna. Zawsze znajdzie się kilku chętnych na kogoś takiego jak ona, nic zatem dziwnego. W dodatku któżby się nie pokusił na jej majątek i tytuł lorda? Rebecca miała bardzo wiele atutów, ale z pewnych przyczyn mężczyźni nie byli w stanie zainteresować się nią na dłużej, co oczywiście tłumaczyła tym, że to ona tak naprawdę się nimi nudzi i ich zwyczajnie zbywa.
Na następne słowa lekko się skrzywiła. Dla niej nie było mężczyzny trudno dostępnego. Każdego była sobie w stanie uwinąć wokół palca, a oni mogli czuć się zaszczyceni, że ktoś taki jak ona zwrócił na nich swoją uwagę. Zapewne ten osobnik nie będzie więc zbyt wielką przeszkodą. Niepokojący nieco był fakt, że nie wyjdzie wcześnie za mąż na co bardzo liczyła jej matka. Rebecce z kolei nie śpieszyło się aż tak. Uważała, że lepiej być kobietą wolną niż zniewoloną i zdecydowanie lepiej można się wówczas obracać w towarzystwie wyłapując co bardziej atrakcyjne kąski. Nie od razu chciała dać się zaciągnąć przed ołtarz, chociaż w końcu musiał przecież nastąpić ten moment. Przyszły mąż będzie się jednak musiał odpowiednio długo starać o jej ręke i zadbać o przekonanie, że nawet w trakcie małżeństwa będzie traktował arystokratkę jak księżniczkę.
Bardziej podejrzliwie podeszła do cyganki słysząc o chorobie. Czy ona ją szpieguje? A może wiesć o chorobie jej ojca była w stanie rozejść się nawet wśród tego ubiegiego ludu? Faktycznie, ojciec był chory... fuknęła coś pod nosem uznając, że nie potrzebuje współczucia Tamary. Z ojcem miała słaby kontakt, jednak zdecydowanie lepiej, że żyje niż gdyby miałoby go nie być.
- Oczywiście, że na lepsze. Jeszcze lepsze. - uzupełniła nie wyobrażając sobie jakiejkolwiek zmiany na gorsze, ją mogły dotykać tylko dobrze rzeczy.
Już wiodła życie o jakim nie jedna osoba mogłaby tylko pomarzyć, jak się się to może jeszcze poprawić? Kto wie, kto wie... Rebecca wiodła niemalże żywot księżniczki, nie mogła powiedzieć by jej czegoś brakowało, obracała się w towarzystwie osób jej podobnych. A jednak przyszła metamorfoza na lepsze poprawiła jej odrobinę nastrój. Może będzie gwiazdą nie tylko tu, ale może zacznie też błyszczeć na francuskich salonach? Albo jeszcze dalej... może stanie się ulubienicą europejskich monarchów? Zawsze można sięgać jeszcze wyżej.
- To wszystko? - zapytała dla pewności.
Obecnie nie bardzo interesowało ją to ile będzie miała dzieci i kiedy. Uważała, że ma jeszcze na to czas, więc nie ma sensu sobie dodatkowo zawracać tym głowę.
 
     
Tamara Arven

Cyganka

Wiek: 17 lat
Znaki szczególne: mnóstwo bransoletek
Ekwipunek: karty
Poziom życia: 100%
Dołączył: 15 Paź 2013
Posty: 133
Wysłany: 2017-07-25, 21:46   
   Multikonta: Elanor Blue


Chyba ta wróżba przypadła arystokratce to gustu. Tamara rzuciła na nią tylko okiem, żeby upewnić się, że nie palnęła czegoś co by mogło obrazić tą kobietę. Obawiała się, że mogłaby mieć z tego powodu problemy, a jednak wolała sobie tego oszczędzić. Kto wie do czego zdolna jest taka urażona dama. Cyganka czasem potrafiła mieć bardziej cięty język, na szczęście wiedziała w jakich momentach go nie używać. I to był właśnie taki moment. Spojrzała jeszcze na jej dłoń próbując się skupić na liniach papilarnych i na tym co można jeszcze stąd wyczytać. Nie kłamała, mówiła to co widziała. Ale tego nie dało się wytłumaczyć w sensowny sposób.
- Hmm... och, to nie będzie miłe. - zakłopotała się.- Umrzesz w średnim wieku, ale to będzie dość tragiczne... tak tu jest napisane. - no to wiedziała, że teraz już na pewno dostanie burę.- A poza tym to wszystko. - puściła jej nadgarstek.
Podniosła wzrok i wyprostowała się.
Nie wiedziała czy powinna tak po prostu się oddalić. Właściwie miała już zapłacone za ta wróżbę, nie liczyła na żadne dodatkowe pieniądze. Chyba, że arystokratka będzie chciała jeszcze inną wróżbę, wtedy też należy się zapłata, ale na siłę od nikogo cyganka nie zamierzała wyciągać pieniędzy. Kraść też nie. Była raczej porządną osobą i uważała, że wiele plotek na temat cyganów jest mocno przesadzonych.
 
     
Rebecca Montgomery

Lady

Rodzina: rodzina Montgomery
Wiek: 17 lat
Poziom życia: 100%
Dołączył: 01 Cze 2016
Posty: 85
Wysłany: 2017-07-26, 22:00   

Ostatnie słowa cyganki specjalnie jej nie zaniepokoiły. Niby z jednej strony zapewne powinna obawiać się tragicznego końca, ale z drugiej strony uważała, że ma jeszcze mnóstwo czasu by zrealizować swoje marzenia, pragnienia i życiwe cele. Tragiczny koniec w jej mniemaniu wcale nie jawił się aż tak dramatycznie. Szczerze mówiąc nawet nie zamierzała dożyć starości. Nie wiedziała co wówczas mogłaby ze sobą począć. Jako stara, pomarszczona babcia zajmująca bujany fotel? Nie... taka wizja zupełnie do niej nie przemawiała. Takie staruszki przecież nie lśnią na balach i spotkaniach towarzyskich, tylko najczęściej zaszywają się w domu dziergając swoim wnuczętom czapki i szaliki na drutach. Panna Montgomery nie wyobrażała sobie, że mogłaby czekać na nią akurat taka przeszłość. Czym ona sobie zasłużyła? A to, że każdy kiedyś tak kończy nie obchodziło ją to. Ona przecież nie była każdy, ona była kimś więcej i niektórzy powinni sobie to wreszcie uświadomić jeśli do tej pory tego nie zauważyli.
Poczuła pewną ulgę, że dziewczyna wreszcie puściła jej dłoń. Co prawda wysłuchując tej wróżby niemal zapomniała o tym dotyku, aczkolwiek szybko na powrót wróciło to uczucie dyskomfortu. Teraz odruchowo właściwie poprawiła mankiety sukni. Jej wargi wciąż zdobił ten sam grymas niezadowolenia. Niby nie miała powodu, ale podobna mimika wydawała się dość charakterystyczna dla panny Montgomery. Wiecznie miała powodu by wybrzydzać, kaprysić i doszukiwać się dziry w całym. Chciała uchodzić za wymagającą, pochodziła z takiej rodziny, że miała do tego pełne prawo, a co a tym idzie nie zamierzała żałować nikomu. To inni powinni dostosowywać się do niej, a nie odwrotnie. Nawet nie dopuszczała do siebie prawdopodobieństwa przeciwnej sytuacji.
- Och tak... to będzie pewnie... kiedyś. - odpowiedziała lekceważąco zdając sobie sprawę z faktu, że niemal automatycznie uznała wróżby cyganki za prawdziwe, chociaż nie miała żadnych podstaw do tego by tak sądzić, a co więcej minie sporo czasu zanim będzie mogła zweryfikować ich autentyczność. Być może w ogóle nie spotka już tej dziewczyny na swojej drodze, a zatem nie będzie mogła jej wygarnąć oszustwa. Nie zdziwiłaby się gdyby to był celowy zamiar Tamary, gdyby po prostu tak wyglądała działalność cyganów. Nie mają się czego obawiać, przecież nikt nie sprawdzi czy to prawda czy nie dopóki nie przeżyje co najmniej kilku lat, a wówczas oni zdążą już opuścić okolicę.
- Trochę krótko. - bo przecież musiała trochę ponarzekać, nie byłaby sobą.- Dużo na tym zarabiasz? - zapytała tak od niechcenia.
Niby ją to nie obchodziło, a po stroju cyganki już widać, że raczej nie, ale wciąż chciała się dowiedzieć czy czasem nie przepłaciła. Następnym razem jak jakaś wróżka będzie znowu próbowała naciągnąć ja na wróżbę, będzie wiedziała, że zapłacić jej o połowę mniej.
 
     
Tamara Arven

Cyganka

Wiek: 17 lat
Znaki szczególne: mnóstwo bransoletek
Ekwipunek: karty
Poziom życia: 100%
Dołączył: 15 Paź 2013
Posty: 133
Wysłany: 2017-08-22, 21:21   
   Multikonta: Elanor Blue


No tak, nie dziwiła się, że krótko. Wróżenie to nie jest tak łatwa rzecz jak większość sobie wyobraża. Dla nie jednego człowieka to tylko wygadywanie pustych bzdur, a tak naprawdę to sztuka, którą bardzo trudno posiąść. Nie każdy się nadaje do tego. A Tamara chociaż zajmowała się już tym fachem kilka lat, to wciąż nie mogła uznać się za doświadczoną w tym zakresie. Sama czasem miała trudności z odczytaniem pewnych znaków, czasem pytała się kogoś starszego z obozu, czasem sama poszukiwała odpowiedzi. Nie, to na pewno nie było tak łatwe jak wydawała się arystokratce nie mówiąc już o tym chodzeniu po ulicach, zaczepianiu ludzi i to bez względu na pogodę. Czasem wiało, padało i było zimno, ale udało się chociaż dwóm czy trzem osobom sprzedawać wróżbę, a dla nich każdy dochód był dobry.
- Na przeżycie starcza. - nie spodziewała się, że arystokratka jeszcze o coś ją zapyta.- Kokosów nie ma... czasem zarobi się więcej, czasem mniej. Ale nie narzekam. - cofnęła się o krok, może ta dziewczyna nie będzie chciała o nic więcej zapytać i cyganka będzie mogła odejść w spokoju, cały czas obawiała się, że popełni jakiś nietakt, bo obcowanie z takimi klasami było dla niej bardzo trudne, ale mimo to starała się aby uśmiech praktycznie nie schodził z jej twarzy, no i ogólnie była dość pogodną osobą, nie łatwo było ją rzeczywiście zmartwić.
 
     
Rebecca Montgomery

Lady

Rodzina: rodzina Montgomery
Wiek: 17 lat
Poziom życia: 100%
Dołączył: 01 Cze 2016
Posty: 85
Wysłany: 2017-08-24, 21:43   

Przez chwilę Rebecca przyglądała się jeszcze cygance. Nie trzeba było mówić, że "kokosów nie ma", bo to było widać. Co prawda sam strój cyganki był charakterystyczny dla jej grupy, ale panna Montgomery nie wierzyła w to, że nie mogą one ubierać się jakoś lepiej. Gdyby tak iść z tym do dobrego krawca, to z byle szmaty mógłby zrobić przepiękną suknię. Ale przecież nie poleci dziewczynie fachowca, za którego ta musiałaby wydać cały majątek swojego życia. To bezsensowne.
Nie odzywała się i chyba słusznie. Na jej widoku wreszcie pojawił się woźnica. Coś tłumaczył, przepraszał, kłaniał się jej w pas, trzymając pod pachą zapasowe części do powozu. Początkowo arystokratka zadarła tylko głowę ukazując tą swoją urażoną stronę, ale zaraz potem nie omieszkała go nieźle ochrzanić. Wyzywając go od kretynów, idiotów i podobnych sformułować, jak ona może czekać, nie powinien w ogóle dopuścić do czegoś takiego, już nigdy w życiu nie wsiądzie do jego powozu i zadba o to, żeby żadna z jej koleżanek nie korzystała z jego usług. Oczywiście woźnica nie miał szans jej odpyskować, nawet nie zdobyłby się na odwagę. Arystokratka nie żałowała mu kolejnych wiązanek wznosząc przy okazji taki raban, że nawet kilka osób z tego pospólstwa wałęsającego się w pobliżu, przystanęło żeby przysłuchać jak wściekła dama ruga przewoźnika. Mężczyzna coś tam tylko przepraszająco mruczał pod nosem, dokonując przy okazji niezbędnych napraw w powozie. Kilka chwil to trwało. O kilka chwil za długo, bo stopa panienki Montgomery w ogóle nie powinna postąnąć na tak brudnej ziemi. Kiedy już się uwinął z uśmiechem, kłaniając się jej wciąż w pas, zaprosił ją do środka. Rebecca mało co kolejny raz nie wybuchła, była niemal gotowa trzasnąć drzwiczkami tego powodu, wyjść i nie zapłacić... żeby poszukać innego woźnicy, który byłby bardziej kompetentny niż ten palant. Niestety, wiązało się to z koniecznością dłuższego pobytu w tych okolicach, a tego naprawdę wolała sobie oszczędzić. Dlatego z wielce urażoną miną wsiadła do powozu. Rzuciła jeszcze okiem na Tamarę, ale w żaden sposób nie zamierzała się z nią żegnać. Nie były przecież jakimiś znajomymi, zresztą... pewnie już nigdy się na oczy nie zobaczą, co nawet nie było wcale takim złym pomysłem.
Woźnica pognał konie i powóz ruszył. Panna Montgomery od razu zasłoniła sobie okienka w tym pojeździe, aby nie spoglądać więcej na tą zatrutą okolicę. Już dość nawdychała się tego smrodu. Teraz, po powrocie do domu będzie musiała wziąć długą kąpiel, żeby te zapachy wywietrzały i od razu oddać do prania wszystkie ubrania, które miały na sobie. Jeszcze tego brakowało, żeby tak drogie rzeczy przesiąkły całą tą obrzydliwą okolicą. Za drogo kosztowały, żeby miała je tracić przez głupotę i zachowanie byle woźnicy.
<zt>
 
     
Tamara Arven

Cyganka

Wiek: 17 lat
Znaki szczególne: mnóstwo bransoletek
Ekwipunek: karty
Poziom życia: 100%
Dołączył: 15 Paź 2013
Posty: 133
Wysłany: 2017-09-05, 22:04   
   Multikonta: Elanor Blue


Tamara też nic nie mówiła, już miała grzecznie sie wycofać, kiedy jej oczom ukazała się dość ciekawa scenka. Arystokratka, której wróżyła znalazła sobie bardziej odpowiednią ofiarę. Cyganka zerknęła na woźnicę i naprawdę zaczęła mu współczuć. Mężczyzna uwijał się całkiem zręcznie, a leciały na niego takie wiązanki, że można tylko pogratulować mu cierpliwości. Nawet Tamara by czegoś nie zniosła, w stosunku do niej ta dama zachowała się całkiem spokojnie, ale tutaj... przyciągnęło to nie tylko uwagę panny Arven, ale także kilku innych osób. Nic dziwnego, zrobiło się z tego spore zamieszanie. Cyganka jeszcze chwile przyglądała się temu, ale gdy Rebecca wsiadła już do powozu, machnęła jej tylko ręką z grzeczności, a potem wycofała się do jednej z uliczek. Nie miała nic przeciwko tej okolicy. Może nie było tu tak czysto i pięknie, ale przecież nie wszędzie musiało być. Widać trafiła na księżniczkę, która musi mieć wszystko idealnie zapięte na ostatni guzik i wszystko zrobione pod siebie. Tacy ludzie chyba są najgorsi. No cóż, zarobiła na tej wróżbie całego funta, więc narzekać na głos nie będzie. No to udała się w dalszą przechadzką po mieście, może coś jeszcze zarobi.
zt.
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  



Fairy Tail Path Magician



Bleach OtherWorld

Dragon Ball New Generation Reborn



Vampire Knight


Król Lew















Image and video hosting by TinyPic

Rainbow RPG

























Silver Baner

Vampire Diaries











SnM: Naruto PBF



Luciferum zaprasza!





aegyo



Ningyo

On-anime.pl



Projekt K7 M&A | http://k7.ubf.pl


Styl i grafika zedytowane przez Ciela Phantomhive. Uprasza się o nie kopiowanie.
Kuroshitsuji. Yana Toboso.
Strona wygenerowana w 0,21 sekundy. Zapytań do SQL: 12