Jeśli jesteś właścicielem tej strony, możesz wyłączyć reklamę poniżej zmieniając pakiet na PRO lub VIP w panelu naszego hostingu już od 4zł!

Witajcie w Anglii pod koniec XIX wieku, we wspaniałej choć zarazem mrocznej i zagadkowej epoce wiktoriańskiej. Mnożą się tajemnicze przestępstwa nad którymi Scotland Yard załamuje bezradnie ręce. Londyn staje się polem kryminalnych rozgrywek i zbrodni mrożących krew w żyłach. Zaniepokojona Królowa Wiktoria uruchamia wszystkie swoje siły do tego by zwalczyć rosnącą przestępczość. Ten mroczny świat zamieszkują wspólnie z ludźmi: demony, które wykorzystując słabość człowieka zawierają kontrakty w zamian za dusze śmiertelników; anioły pragnące oczyścić plugawą ludzkość z grzechów; shinigami zaprowadzające porządek pośród problematycznych dusz, a także piekielnie zwierzęta o nieprzewidywalnej naturze. To wszystko dzieje się już poza wiedzą i poza wzrokiem zwykłych ludzi, jednak ma na ich życie ogromny wpływ. Przetrwanie w tym świecie jest prawdziwym wyzwaniem, które może okazać się przygodą na śmierć i życie.
► Login = imię i nazwisko postaci bądź tylko imię (jeśli nie ma nazwiska).

POSZUKIWANIA
► Basil poszukuje skrzypkowego konkurenta, nachalnego klienta i innych powiązań.
► Albert poszukuje przyrodniej siostry.
► Rikuo poszukuje ochotnika do sesji.
► Michaela poszukuje pacjenta, osób z przeszłości i innych powiązań.
► Eliot poszukuje znajomości, wroga.
► Anne poszukuje arystokraty, demona, anioła, demonicznego zwierzęcia i ojca..

Sierpień 1889r.
Nad Londynem gorąca aura sprzyja gwałtownym, letnim burzom z silnymi wyładowaniami. Temperatura będzie wynosić ok. 28'C w dzień, w nocy zaś 16'C.

Poprzedni temat «» Następny temat
Stara dzwonnica
Autor Wiadomość
Rikuo

Demoniczny królik

Wiek: Kto by tam liczył
Znaki szczególne: Nadgryzione do połowy, lewe ucho.
Poziom życia: 100%
Dołączył: 12 Cze 2017
Posty: 13
Wysłany: 2017-06-18, 00:48   
   Multikonta: Eliot


No cóż, stworek zdecydowanie był pewnego rodzaju niemową, ale to naturalne, w końcu w rzeczywistości był tylko małą futrzaną kulką. Na razie jednakże zajmował się rozmyślaniem nad ukrywaniem swojej prawdziwej tożsamości, czy może nie, ponieważ kto by się tam tym przejmował, gdy coś ciekawego znajduje się tuż przed jego oczętami.
Gdy tak znowu zwrócił swój wzrok na postać, zauważył, że zdjęła ona w końcu swój ciemny kaptur, który wcześniej skrzętnie zakrywał jej twarz. Dziewczyna...? Bez znaczenia w sumie. Ale podanie swojego imienia, wraz ze wcześniejszym gestem, lekko uspokoiło zwierzaczka. Wciąż jednak wydawał się być w wiecznym stanie gotowości, niby najmniejszy, podejrzany ruch mógł rozbić cały obraz. Trochę potrwało, zanim zdołał zanotować imię, już znajomej osoby, w swojej pamięci.
Zaraz jednakże został całkowicie kupony. Uśmiechnął się szczerze rozpromieniony, gdy tylko zapytano go, czy chciałby spróbować. To on też może odprawiać tą magiczną magię? Wyszedł zza dzwonu i usiadł koło dziewczyny, przejmując zafascynowany ołówek, który, jak już wcześniej dane mu było zobaczyć, sprawiał te cuda. Wziął też notatnik od Kirsy, po czym prędko rozpracował jak przewrócić kartkę. Położył swoje "płótno" przed sobą i zaczął się zastanawiać, jakże to działa. Począł więc naśladować to, co wcześniej robiła dziewczyna i przyłożył lekko niezgrabnie ołówek do kartki, aby zaraz go odsunąć. No, powstała... widoczna kropka.... ale nawet to sprawiło, że oczy młodziana zabłysły. Zaraz spróbował zrobić kreskę, która wyszła piekielnie koślawa, ale się liczy, prawda? Cóż, jego level był najwyżej na tym poziome, ale magia działa. Zaraz stworek zerknął rozbawiony na dziewczynę, która była prawdziwym czarodziejem. Potrafiła sprawić, że te obrazy przypominały istniejące rzeczy.
_________________
 
     
Kirsa von Fallersleben

Wydz. Administracyjny

Wiek: 19
Znaki szczególne: Blizny na dłoniach, kurdupel
Kosa śmierci: Rapier
Poziom życia: 100%
Dołączył: 11 Cze 2017
Posty: 14
Wysłany: 2017-06-18, 01:18   

Musiała przyznać, że strasznie miłą odskocznią był dla niej kontakt z chłopakiem. Młodzieniec nie krył się ze swoimi uczuciami, ba, był nad wyraz ekspresyjny. W końcu nie musiała uważać na słowa, a podejrzewała nawet, że ich spotkanie o wiele więcej by zyskało gdyby Kirsa potrafiła się w końcu zamknąć. Jednak przyzwyczajenie do paplania było silniejsze...
- Nie musisz się mnie bać, nie jem dzieci - powiedziała, tym razem nie kryjąc już rozbawienia z tego jak bardzo towarzysz się jej obawiał.
Przyglądała się mu zaciekawiona. Wyglądał jakby nigdy wcześniej nie miał w ręku ołówka. To sprawiło, że ta zaczęła się zastanawiać nad jego pochodzeniem. Skąd mogło go przywiać? Co robił tutaj? Kirsa wiedziała, że nie dowie się takich rzeczy od niego... przynajmniej nie teraz. Ta świadomość sprawiała, że dzieciak stał się w jej oczach jedną wielką zagadką, której rozwiązanie nie będzie takie łatwe.
Z drugiej strony, sam widok tego jak chłopiec cieszy się na możliwość rysowania i z jak wielkim zapałem wziął się do tego, sprawił, że dziewczyna kompletnie nie żałowała przyjścia tutaj... ten dzień definitywnie nie będzie zmarnowany.
Uśmiechnęła się widząc jak wiele radości sprawiało mu narysowanie zwykłej kreski. Właściwie, czemu zwykłej? Czyż nie dla każdego z nas postawienie kreski było kiedyś wielkim osiągnięciem?
- Jak będziesz regularnie ćwiczyć, będziesz mógł narysować co chcesz, tak jak chcesz. Nie tylko to co widzisz, ale także to co wymyśli twój umysł - powiedziała widząc jak ten znowu patrzy się na nią.
Czuła się wtedy skrępowana. Jakby zrobiła coś wielkiego, co dla niej takie nie było. Z jednej strony było to miłe uczucie, z drugiej bardzo niecodzienne.
Była ciekawa czy chłopiec ją rozumie. To, że reagował na jej słowa było oczywiste. Ciężko było jednak jej stwierdzić, czy rozumie dokładnie to, co Kirsa mówi, czy może bardziej ufa swojej intuicji.
 
     
Rikuo

Demoniczny królik

Wiek: Kto by tam liczył
Znaki szczególne: Nadgryzione do połowy, lewe ucho.
Poziom życia: 100%
Dołączył: 12 Cze 2017
Posty: 13
Wysłany: 2017-06-18, 01:58   
   Multikonta: Eliot


Młodziak mocno wzdrygnął się na słowa dziewczyny. (Bo gdzie by tam dał radę zrozumieć sarkazm, czy żart). Może ludzi nie je... ale króliki to już inna sprawa. Zdarzało mu się widywać różne futrzaki przyrządzane przez ludzi, aby zaspokoić ich apetyt. Rozumiał oczywiście zależności łańcucha pokarmowego, dlatego właśnie w króliczej formie trzymał się z daleka od wszelkich niebezpieczeństw... no, powiedzmy.... jakim cudem ta futrzana kulka jeszcze żyje, przepraszam bardzo? No, przynajmniej trzymał jakąś gardę, gdy miał do czynienia z innymi istotami... jeśli nie posiadały czegoś bardzo ciekawego przynajmniej.
Jeszcze porobił parę bardzo kreatywnych kresek, aby znowu spojrzeć na znajomą postać. Słysząc jej słowa zerknął na kartkę, jakby próbował zobaczyć w niej coś więcej, niźli było tam teraz. Ćwiczyć? Powtarzać w kółko, aż będzie się coraz lepszym, prawda? Najbardziej poruszyło go stwierdzenie o rzeczach z własnej wyobraźni. Aż lekko przekrzywił swój łeb, słysząc coś takiego. I można tworzyć rzeczy, które nie istnieją...? Jak? Czy tylko ołówek może powodować taką magię? Może młodzianowi uda się znaleźć coś w naturze, co również będzie potrafiło zostawiać po sobie ślad i dzięki temu da radę stworzyć kiedyś swoje własne, piękne dzieło. Oczywiście, był limit, do którego był w stanie opanować swoje bazary, zważając na jego bardzo nieskoordynowane i niezgrabne ruchy, ale na pewno znajdował się on wyżej, niźli teraz.
A rozumieć... w miarę rozumiał słowa, które były mu przekazywane. Choć trzeba przyznać, że czasem gubił wiele stwierdzeń, przez co musiał polegać na swoich przeczuciach i instynkcie, przy odczytywaniu zamiarów. Analizował również mocno ton wypowiedzi. Cóż, ale póki utrzymany był w miarę prosty język, i jasny przekaz, nie powinno być żadnych problemów.
Stworek jeszcze przez jakiś czas bawił się z kartką, aby w końcu uznać swoje pierwsze dzieło za skończone. Spojrzał na nie niezwykle zadowolony. Co? Że to tylko parę marnych kresek i kropek, które w sumie nie przedstawiały niczego specjalnego? Dla niego to był wyczyn nad wyczynami. Potem, dzięki wcześniej już zdobytej mądrości, przewrócił stronę i przysunął notatnik do dziewczyny, wraz z ołówkiem, i zerknął oczekująco, jakby pragnął jeszcze raz zobaczyć jej zdolności w akcji. Znowu miał te swoje, błyszczące oczka.
_________________
 
     
Kirsa von Fallersleben

Wydz. Administracyjny

Wiek: 19
Znaki szczególne: Blizny na dłoniach, kurdupel
Kosa śmierci: Rapier
Poziom życia: 100%
Dołączył: 11 Cze 2017
Posty: 14
Wysłany: 2017-06-18, 16:00   

Kirsa nadal nie miała zamiaru zaprzestać paplania. Spodobało jej się najwyraźniej gadanie do osoby, która wyglądała jakby ją rozumiała, ale kompletnie nie odpowiadała.
- Die Kunst ist eine Tochter der Freiheit. – zaczęła swój kolejny wywód tym razem po niemiecku – Sztuka jest córką wolności jak powiedział pewien artysta. W tym również oczywiście malarstwo. Przekazujesz na płótnie wszystko to, co chcesz pokazać światu, a niekoniecznie możesz zrobić to w sposób tradycyjny.
O proszę, sama siebie zdziwiła. Pomyślałby kto, że jej nieumarła dusza ma w sobie jakieś pokłady romantyzmu. Ale w końcu czyż sztuka nie powinna ujawniać w człowieku tego, co zazwyczaj jest głęboko ukryte?
- Kiedy patrzysz na czyjeś dzieła widzisz dwie rzeczy – to co autor chciał przekazać i to, jak twoja dusza to zinterpretowała.
Teraz to dopiero zamotała. Sama nie była pewna czy powiedziała dokładnie to, co chciała, czy też może jej słowa zostały wypowiedziane za bardzo niedosłownie. Postanowiła więc zakończyć ten wywód. Cóż, mówcą to ona nie zostanie.
Wyszczerzyła się do niego, nieco zakłopotana swoimi wynurzeniami i wzięła od niego notatnik. Zrozumiała oczywiście czego od niej oczekiwał.
Przysunęła ołówek do kartki i zacięła się. Chciała narysować coś bardziej osobistego, coś innego niż ciągłe szkice tego co widzi. A jednak minął już ten czas kiedy dziewczyna potrafiła narysować coś od serca. W końcu jest ono teraz kompletnie martwe.
- Co chcesz żebym narysowała? – spytała się młodzieńca.
Gdzie ona nie może tam dzieciaka pośle, przecież to nie ona miała być odbiorcą jej rysunku, to nie dla niej to wszystko.
 
     
Rikuo

Demoniczny królik

Wiek: Kto by tam liczył
Znaki szczególne: Nadgryzione do połowy, lewe ucho.
Poziom życia: 100%
Dołączył: 12 Cze 2017
Posty: 13
Wysłany: 2017-06-18, 18:20   
   Multikonta: Eliot


Stworek miał lekki problem z tak dużą ilością informacji na raz, zwłaszcza, że pierwsze zdanie wypowiedziane było w jakiś obcym mu całkowicie języku. Zrobił lekko zdezorientowany wyraz twarzy, starając się z całej siły pojąć głębszy przekaz tego, co zostało mu powiedziane.
Dziewczyna chyba zaczynała brnąć w filozoficzne tematy, a to zdecydowanie nie była jego działka. Dla jego dość prostego mózgu głębsze przemyślenia były aż nazbyt skomplikowane. Ale wydawało się, jakby Kirsa całkiem dobrze bawiła, opowiadając te wszystkie rzeczy, toteż stworek mimowolnie też się uśmiechnął. Po jakimś czasie poukładał dosłyszane słowa. Zerknął więc jeszcze na swój obrazek, ale zobaczył tylko to, co tam było narysowane, nic więcej. Zmarszczył brwi, mocno skupiając się na obrazku, ale niestety nic więcej się nie stało. Może jakaś głębsza interpretacja też wymaga jakiś magicznych technik?
Po przekazaniu notesu dziewczynie, ona ku uciesze stworka wzięła go wraz z ołówkiem. Jednakże... po jakimś czasie oczekiwania stworek zauważył, że nic nie powstaje na kartce. Może postać nie chciała już więcej rysować? Zaraz jednakże zaskoczony usłyszał konkretne pytanie skierowane do niego. Co on chciał...? Sam nie wiedział, a nawet jeśli, to niełatwo będzie mu to wyrazić. Zresztą, trochę miał nadzieję, że zobaczy jak powstaje coś, co nie istnieje w świecie rzeczywistym. Zerknął z zastanowieniem na dziewczyną, potem na notes. Rzeczy, które mógł zobaczyć na co dzień będą dużo mniej ciekawe na kartce, niż to, czego nie da się zobaczyć. Rozglądnął się więc dookoła, aby po jakiś czasie pokręcić głową i wskazać na dziewczynę. Wyglądało jakby chciał przekazać, że to ona powinna powołać coś do życia.
_________________
 
     
Kirsa von Fallersleben

Wydz. Administracyjny

Wiek: 19
Znaki szczególne: Blizny na dłoniach, kurdupel
Kosa śmierci: Rapier
Poziom życia: 100%
Dołączył: 11 Cze 2017
Posty: 14
Wysłany: 2017-06-18, 20:13   

Chłopiec kompletnie jej nie pomógł. Nie dał jasnych wskazówek, nie pokazał na nic konkretnego. Domyśliła się, że dał jej wolną rękę co do tego co ma stworzyć, ale ona sama... kompletnie nie miała pomysłu.
Wstała, ciągle zamyślona i przystanęła przy jednej ze ścianek patrząc na krajobraz. Szukała tam czegoś inspirującego, jednak bądźmy szczerzy - ten widok nie był jakiś szczególny, ot zwykłe przedmieścia wielkiego miasta.
Swoimi myślami wróciła do rodzinnych stron, domu, który ze wszystkich stron otoczony był lasami poprzecinanymi rzeczkami i strumykami. Piękny widok niezależnie od pory roku. I jakoś tak od myśli do myśli powróciła do swojego dzieciństwa. Przypomniała sobie jak za dzieciaka mama opowiadała jej baśnie, które Kirsa uwielbiała. Szczególnie spisaną, nie tak dawno, przez braci Grimm Rotkäppchen, a więc nic innego niż klasycznego Czerwonego Kapturka.
Usiadła ponownie przy chłopcu i zaczęła rysować. Starała się rysować odmiennie niż zazwyczaj - jej ruchy były powolniejsze, starała się być bardzo dokładna, co by nie było problemów z identyfikacją tego, co znajduje się na kartce.
Podczas rysowania opowiadała bajkę o czerwonym kapturku, tę wersję najbardziej jej znaną, gdzie panie uratował dopiero myśliwy, a wilka spotkała dość makabryczna kara.
Kapturek narysowany jako małą, pyzatą dziewczynka idąca z koszyczkiem, za nią czaił się wielki cień należący do wilka. W oddali narysowała domek babci, a wraz z jej opowieścią na rysunku pojawiało się coraz więcej elementów i szczegółów.
 
     
Rikuo

Demoniczny królik

Wiek: Kto by tam liczył
Znaki szczególne: Nadgryzione do połowy, lewe ucho.
Poziom życia: 100%
Dołączył: 12 Cze 2017
Posty: 13
Wysłany: 2017-06-18, 22:05   
   Multikonta: Eliot


Młodzian cofnął się lekko instynktownie, gdy dziewczyna wstała, po czym śledził ją dość czujnym wzrokiem, jakby ponownie ją o coś podejrzewał. Po chwili jednak zrozumiał, że po prostu mocno nad czymś rozmyślała, toteż rozluźnił się troszkę.
W końcu postać powróciła na pierwotne miejsce, wzięła do ręki ołówek i poczęła rysować, co dzieciak rejestrował z wielką dokładnością. Ucieszył się, że dziewczyna nie zrezygnowała jednak ze swojej magii, która sprawiała, że na kartce pojawiały się rysunki. Chyba powoli powstawała tam jakaś postać... Podczas rysowania Kirsa zaczęła jednakże opowiadać coś. Prostą historyjkę o dziewczynce, która poszła do lasu i spotkała wilka. Z początku stworek słuchał mimochodem, z czasem jednak zainteresowało go to nawet bardziej, niźli sama postać powstająca na kartce. W końcu skończyło się na tym, że wpatrywał się intensywnie swoimi świecącymi i wielkimi oczami w dziewczynę, a nie w rysunek, słuchając z zaciekawieniem opowiastki. Opowiastki, która pozbawiona była niepotrzebnych opisów i skomplikowanych wtrąceń. Wciąż, było w niej coś, co oddzielało ją od możliwości wydarzenia się na tym świecie. Może to mówiący ludzkim głosem wilk?
Maluch przestraszył się trochę, przy nadejściu ostatniej sceny, w której wilka spotkał okrutny koniec. Wcale nie było mu żal tej istoty, zasłużył sobie na to, ale wciąż, słuchanie o strzelbach i myśliwych przerażało go bardziej. Przez chwilę wyglądał, jakby bił się ze swoją traumą, nim jego uwagi nie przykuł rysunek, który nabrał już konkretnego charakteru. Na szczęście rozgoniło to jego myśli. Obrazek przedstawiał scenę z historii, którą chłopak przed chwilą usłyszał. Potrząsnął głową, jakby nie mógł uwierzyć w to, co widzi. Słowa stały się rzeczywistością. Nie miał bladego pojęcia jak to zrobiła. To się nazywa przedstawić nieistniejące? Zmienić swoje słowa w obraz? Przybliżył swoją głowę do rysunku, znowu dotykając kartki swoją ręką. Ponownie spotkała go tylko szorstka powierzchnia. Zaraz zorientował się, że mógł przeszkodzić dziewczynie w rysowaniu, dlatego szybko cofnął rękę. Co to była za historia?
_________________
 
     
Kirsa von Fallersleben

Wydz. Administracyjny

Wiek: 19
Znaki szczególne: Blizny na dłoniach, kurdupel
Kosa śmierci: Rapier
Poziom życia: 100%
Dołączył: 11 Cze 2017
Posty: 14
Wysłany: 2017-06-18, 23:14   

Dziewczyna nie potrafiła tego przyznać nawet przed samą sobą, ale bardzo dobrze się bawiła. Opowiadała baśń prostymi zdaniami (przede wszystkim żeby nie wplątać nigdzie niemieckiego) i... wczuła się w to. Rzadko miała okazję opowiadać rodzeństwu historyjki - to leżało w obowiązku ich opiekunek. A w końcu ile można słuchać o czerwonym kapturku? Więc dziewczyna nigdy nie mówiła im o historiach na których się wychowywała.
- Słyszałeś kiedyś tę baśń?
Kirsa tak naprawdę chyba nie czekała na odpowiedź. Domyślała się, ba, była wręcz pewna, że zobaczy za chwilę jak chłopiec potrząsa przecząco głową.
Gdy ten tylko cofnął rękę, po tym jak dotknął obrazka Kirsa podsunęła mu szkicownik. Właściwie nie miała już co dodać więcej do rysunku, a wszelkie dodatkowe ingerencje wynikający z nudy, bądź ewentualne niepotrzebne poprawki mogłyby tylko zepsuć jej małą opowieść narysowaną na papierze.
Ale zmieniając kompletnie temat…
- Gdzie twoi rodzice? - zapytała cicho, tak, że nie była nawet pewna czy chłopiec ją usłyszał.
Miała nadzieję, że teraz, gdy ich relacje (jeżeli można tak określić tę krótką chwilę spędzoną razem) przestały być takie wrogie jej towarzysz chociaż spróbuje "opowiedzieć" jej coś o sobie.
Czuła się przy nim dziwnie, chociaż nie potrafiła tego wytłumaczyć. Nie uważała go za zwykłego zagubionego dzieciaka, chociaż definitywnie tak wyglądał, zachowywał się nadzwyczaj odmiennie. No i dodajmy do tego jego gadatliwość i zainteresowanie rysunkiem. To wszystko sprawiało, że pomimo tego jak dobrze jej się przebywało w jego towarzystwie co jakiś czas nawiedzało ją uczucie niepokoju. Miała nadzieję, że gdy w końcu cokolwiek się wyjaśni to uczucie zniknie.
 
     
Rikuo

Demoniczny królik

Wiek: Kto by tam liczył
Znaki szczególne: Nadgryzione do połowy, lewe ucho.
Poziom życia: 100%
Dołączył: 12 Cze 2017
Posty: 13
Wysłany: 2017-06-18, 23:36   
   Multikonta: Eliot


Haha, cóż za niespodzianka, na słowa dziewczyny chłopak odrzekł przecząco, a w jego wykonaniu było to zwyczajne potrząśniecie głową. Nikt nigdy nie opowiadał mu czegoś podobnego. A nawet jeśli trafił na coś takiego w książce i nie mógł tego odczytać. A więc to nazywało się baśń, co? Baśnie są wspaniałe. Proste, zrozumiałe i ciekawe. Zastanawiał się, czy jeszcze kiedyś uda mu się jakąś usłyszeć. Aż uśmiechnął się na tę myśl.
Gdy dziewczyna podsunęła mu szkicownik ten jedynie podążał za nim wzrokiem, jakby mając wrażenie, że to wszystko zaraz zniknie, niby za dotknięciem magicznej różdżki. Ale tak się nie stało. Wiecznie zatrzymane w czasie postacie na rysunku wciąż znajdowały się w tym samym miejscu. Nie miał zamiaru nic z tym na razie robić, po prostu się temu przyglądał, wspominając różne kawałki historyjki. Choć wspomnienia o myśliwym wolał zatracić.
Zaraz chłopak podniósł głowę, zerkając lekko zdezorientowany na Kirsę, która nagle zmieniła temat, przywołując do jego głowy zupełnie inne myśli, dość niespodziewanym pytaniem. Rodzice? Rodzice... co to? Ci którzy powołali cię do życia, prawda? Kto to był? Znał kogoś takiego? Nie... nikogo takiego nie było, przynajmniej on nie pamiętał. Zawsze szwendał się wszędzie samotnie. Wciąż, stworek wcale nie spochmurniał na wspomnienie o swych rodzicielach, w końcu nie potrafił rozpaczać nad czymś, czego nigdy nie posiadał.
Ale dziewczyna poczęła interesować się nim samym. Czy to bezpieczne? Czy nie zrobi mu nic, gdy dowie się, że jest tylko małą i bezbronną, futrzaną kulką? Niektórzy odrzucają takie istoty, nawet jeśli nie zrobiły nic złego. Ale... ona wydaje się być miłą osobą. Potrafi przywoływać rzeczy z niczego i opowiadać baśnie... W końcu chłopak zwyczajnie pokręcił głową na jej pytanie. Nie wiedział za bardzo jak to zinterpretuje, ale na pewno przekazał, że nie ma jego rodziców nigdzie tutaj.
_________________
 
     
Kirsa von Fallersleben

Wydz. Administracyjny

Wiek: 19
Znaki szczególne: Blizny na dłoniach, kurdupel
Kosa śmierci: Rapier
Poziom życia: 100%
Dołączył: 11 Cze 2017
Posty: 14
Wysłany: 2017-06-19, 00:08   

Pomimo, że wszystkie odpowiedzi były dla niej wręcz pewne Kirsa i tak uważała otrzymanie ich bezpośrednio od chłopca to za niemały sukces. Przede wszystkim ten zaczął odpowiadać na jej pytania, mimo, że nadal robił to niepewnie, a więc w jakimś stopniu się do niej przyzwyczaił. Dowiedziała się także, że jest sam - rodziców nie ma, przynajmniej nie aktualnie, a podejrzewając jego nieznajomość... typowo dziecinnych rzeczy, dałaby sobie rękę uciąć, że nigdy ich nie spotkał. Właściwie trochę zrobiło jej się szkoda malca.
Przez chwilę chciała go nawet pogłaskać po głowie. Zdążyła unieść i wyciągnąć w jego stronę rękę, jednak w porę uświadomiła sobie jak bardzo mogłoby to zepsuć ich relację i natychmiastowo rękę cofnęła.
- Nie zrobię ci krzywdy, chce po prostu się zaprzyjaźnić - uśmiechnęła się w jego stronę, jakby czytając w jego myśląc.
Bynajmniej umiejętności czytania w myślach nie posiadała. Wystarczyło spojrzeć na blondynka, żeby znowu zauważyć wahanie. Jego mowa ciała była niesamowita i w zupełności wystarczyła żeby się z nim porozumieć. Jak się okazuje gadanie nie jest wszystkim.
- Skoro nie masz rodziców... - zaczęła ostrożnie, z wahaniem, nie wiedząc czy taki wstęp czasami nie zepsuje całego wydźwięku pytania - ...to gdzie mieszkasz?
To pytanie było o tyle ciekawe, że właściwie chyba nie chciała znać na nie odpowiedzi. Jeżeli młodzieniec nie miał dachu nad głową Kirsa mogłaby nie znieść myśli, że ten błąka się po ulicach... a przecież nie przygarnie go pod swój dach.
 
     
Rikuo

Demoniczny królik

Wiek: Kto by tam liczył
Znaki szczególne: Nadgryzione do połowy, lewe ucho.
Poziom życia: 100%
Dołączył: 12 Cze 2017
Posty: 13
Wysłany: 2017-06-19, 00:49   
   Multikonta: Eliot


Widząc rękę, wysuniętą w jego kierunku stworek automatycznie cofnął się, niby przestraszony zwierzaczek. Nie wiedział, co dziewczyna chciała mu zrobić, po tym jak dowiedziała się, że nie ma rodziców... ale chyba nie było to nic złego, w końcu zaraz Kirsa cofnęła swoją rękę, zanim dokonała czegokolwiek. Rikuo zerknął troszkę zdezorientowany, aż w końcu usiadł po turecku, teraz w troszeczkę większej odległości, niż wcześniej. W najgorszym wypadku, przy dotknięciu tego stworka zostaniesz porażony prądem elektrycznym, wiec dobrze, że jednak nic się nie stało.
Na jej kolejne zdanie przekrzywił lekko głowę. Zaprzyjaźnić się?... Już chyba zdecydował się troszkę jej zaufać, to może powinien uwierzyć jej słowom... może.... Wciąż miał w sobie wielkie obawy, jednakże koniec końców westchnął cicho i przybliżył trochę do postaci, wracając na swoje poprzednie miejsce. Można powiedzieć, że w pewnym sensie przyjął jej stwierdzenie jako prawdziwe i szczere. Wciąż jednak, trzymał na razie lekko niepewny wyraz twarzy.
Uważnie przysłuchiwał się następnemu, dość ostrożnie wypowiedzianemu pytaniu. Hm.. gdzie... wszędzie? Przebywał tam, gdzie akurat mu się żywnie podobało. Króliczek może tak naprawdę wcisnąć się i sypiać dosłownie w każdym miejscu, więc tutaj nie było dla niego większego problemu. Oczywiście, zdarzało mu się szwendać po ulicach w ludzkiej formie, ale raczej nie lubił gwarnych i głośnych miejsc. Jako, że ta mała istota nie miała zamiaru (ani szczerze powiedziawszy umiejętności aby...) kłamać, toteż wzruszył ramionami, po czym rozglądnął się dookoła. Stworek poszukał wzrokiem jakiegoś lasu i wyciągnął rękę, aby wskazać w tamtym kierunku. Lubił sypiać w lesie. Było cicho i spokojnie. Przeważnie bezpiecznie... Zaraz jednakże pokazał też ręką na wiele innych miejsc, jak jakieś łąki, tereny zabudowane, czy nawet ten opuszczony kościół, ponieważ w sumie mieszkał dosłownie wszędzie. Mógł być to już bardzo kołujący przekaz.
_________________
 
     
Kirsa von Fallersleben

Wydz. Administracyjny

Wiek: 19
Znaki szczególne: Blizny na dłoniach, kurdupel
Kosa śmierci: Rapier
Poziom życia: 100%
Dołączył: 11 Cze 2017
Posty: 14
Wysłany: 2017-06-20, 01:12   

Westchnęła cicho, zrobiła zmartwioną minę widząc, że jej gest nie przypadł chłopcu do gustu. No cóż, mogła się tego spodziewać, dzięki bogu, że zdecydowała się jednak wycofać, kto wie jak mogłoby się to skończyć. Gdy ten znowu się przybliżył rozchmurzyła się.
Podążała wzrokiem tam gdzie jej pokazywał. Zmarszczyła brwi, uświadamiając sobie co chce jej przekazać. Czyli było tak jak się spodziewała. Z jednej strony było jej szkoda chłopca, z drugiej jednak ten nie wyglądał źle. Być może radził sobie, a to ona martwiła się na zapas? W końcu niekoniecznie wszyscy dookoła posiadali jej umiejętności przetrwania, które były wręcz na żałośnie niskim poziomie.
Wstała, uświadamiając sobie, że i tak za dużo czasu spędziła z chłopcem. Wpadła tutaj tylko na chwilę, na krótki szkic, który przekształcił się w dość ciekawe, ale też długie spotkanie. Nie chciała odchodzić, ale cóż, obowiązki wzywają.
Sięgnęła do swojego szkicownika, przewróciła na jedną z zarysowanych kartek po czym wyrwała ją szybkim ruchem. Zagięła dwukrotnie i wsunęła do kieszeni. Reszta rysunków nie była tak ważna jak ten, jedna z niewielu posiadanych przez nią pamiątek z życia. Potem znowu nachyliła się nad chłopcem.
- Uważaj na siebie, dobrze? – zaczęła podając mu szkicownik – ćwicz, mam nadzieję, że się jeszcze kiedyś spotkamy.
Sięgnęła po swoje rzeczy, znowu opatuliła się płaszczem, po czym pomachała mu na odchodne i opuściła dzwonnice.
/zt
 
     
Rikuo

Demoniczny królik

Wiek: Kto by tam liczył
Znaki szczególne: Nadgryzione do połowy, lewe ucho.
Poziom życia: 100%
Dołączył: 12 Cze 2017
Posty: 13
Wysłany: 2017-06-22, 07:07   
   Multikonta: Eliot


Chłopiec obserwował dziewczynę z lekkim smutkiem na twarzy. Nawet polubił dziwną panią magik, która potrafiła przywołać rzeczy znikąd do życia. Cóż, ale nie będzie próbował nikogo zatrzymać, w końcu panienka musiała mieć swoje własne sprawy na głowie.
Był jednak niezwykle zaskoczony, kiedy został przekazany mu szkicownik. Spojrzał z początku niepewnie na dziewczynę, jakby nie chciał, aby oddawała mu coś tak bardzo cennego. Po jakimś czasie jednakże wziął prezent i przycisnął go do swojej klatki piersiowej, jakby nie chciał nigdy tego zgubić. Teraz może będzie mógł... tworzyć jeszcze bardziej magiczne rzeczy?
Na jej słowa chłopak uśmiechnął się i pokiwał głową. Miał faktycznie nadzieję, że jeszcze niegdyś natrafi na miłą panią rysownik. Podczas tego całego wydarzenia wypadło mu nawet z głowy, że jego rozmówca nie był człowiekiem. Wciąż nie był pewien, z kim miał do czynienia, ale prawdopodobnie vice versa, czyli do samego końca obie tożsamości postaci zostały ukryte. Ciekawe potoczenie się spraw nie powiem. Jeszcze przez jakiś czas młodziak podążał wzrokiem za Kirsą, czekając aż całkowicie zniknie mu z pola widzenia, aż sam powoli również się oddalił, trzymając wesoło w rękach swoją nową "zdobycz"~
/zt
_________________
 
     
Narkis Quentin


Rodzina: Brak
Wiek: Wizualnie około 26 lat
Kontrakt z: Brak
Poziom życia: 100%
Dołączył: 24 Sie 2017
Posty: 11
Wysłany: 2017-08-25, 17:52   
   Multikonta: Luna Grigori


Wieczór zapadał powoli i nieubłaganie. Cisza dudniła w dzwonie. Przy dzwonnicy Narkis znalazł się całkowicie przez przypadek. Zawędrował aż tu bez konkretnego celu, czując skręcający kiszki ból. Spodziewał się zobaczyć próżnię w swoim wnętrzu, która okrutnie zasysa go od środka. Faktycznie głód zaczął doskwierać uciążliwie. Brak spotkania w okolicy z pożywną duszą nie wróżył dobrze. Tam ktoś przeszedł, chwilę później zupełnie inna osobowość. Ale żadnej, ale to żadnego pożywienia, które zaspokoiłoby demoniczne pragnienie.
Ból, rozpacz, nadzieja. Płacz, miłość, nienawiść. Czy pragnął tak wiele? W tym pieprzonym Londynie nie może być chociaż jedna, smaczna duszyczka zdolna do zaserwowania demonowi na tacy?
Czarnowłosy zamruczał pod nosem, przejechał po włosach i rozejrzał się raz jeszcze, powoli stąpając po placu.
 
     
MG


Dołączył: 26 Maj 2013
Posty: 335
Wysłany: 2017-08-25, 20:49   

Zmęczeni pracownicy niższych klas społecznych wracały do domu po całym dniu pracy. Od świtu do zmierzchu. Zaraz potem ulice pustoszały i słychać było tylko od czasu do czasu postukiwanie butelkami wymachiwanymi na wszystkie strony przez okolicznych, bezdomnych pijaczków czy wściekłe ujadanie bezpańskich psów. W pobliżu starej, kościelnej dzwonnicy, wyraźnie zrujnowanej przez czas i ostatnie pożary słychać było coś więcej. Płacz dziecka. Wciśnięty w niewielki kącik między jedną opadającą belką dzwonnicy, a drugą zachodził szlochem przyciskając małe piąsteczki dziecięcych dłoni do oczu. Od chłopca biła dość specyficzna aura, jakby jego dusza emanowała wieloma sprzecznymi emocjami, burzą uczuć trudną do pomieszczenia w rtm drobnym i chuderlawym ciałku.
Niebo ciemniało coraz bardziej. Psy w oddali przestały już ujadać. Nadchodził czas zbiorów. Na dachu jednej z kamienic przemknął cień pracującego shinigamiego. Skoczył tylko za kolejny budynek i jego sylwetka zniknęła. Płacz wciąż rozchodził się po okolicy, ale tutejsi mieszkańcy byli zbyt głusi na rozpacz małego człowieka, zbyt zajęci swoimi sprawami i swoimi problemami.
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Ningyo

On-anime.pl



Projekt K7 M&A | http://k7.ubf.pl


Styl i grafika zedytowane przez Ciela Phantomhive. Uprasza się o nie kopiowanie.
Kuroshitsuji. Yana Toboso.
Strona wygenerowana w 0,62 sekundy. Zapytań do SQL: 12