Jeśli jesteś właścicielem tej strony, możesz wyłączyć reklamę poniżej zmieniając pakiet na PRO lub VIP w panelu naszego hostingu już od 4zł!

Witajcie w Anglii pod koniec XIX wieku, we wspaniałej choć zarazem mrocznej i zagadkowej epoce wiktoriańskiej. Mnożą się tajemnicze przestępstwa nad którymi Scotland Yard załamuje bezradnie ręce. Londyn staje się polem kryminalnych rozgrywek i zbrodni mrożących krew w żyłach. Zaniepokojona Królowa Wiktoria uruchamia wszystkie swoje siły do tego by zwalczyć rosnącą przestępczość. Ten mroczny świat zamieszkują wspólnie z ludźmi: demony, które wykorzystując słabość człowieka zawierają kontrakty w zamian za dusze śmiertelników; anioły pragnące oczyścić plugawą ludzkość z grzechów; shinigami zaprowadzające porządek pośród problematycznych dusz, a także piekielnie zwierzęta o nieprzewidywalnej naturze. To wszystko dzieje się już poza wiedzą i poza wzrokiem zwykłych ludzi, jednak ma na ich życie ogromny wpływ. Przetrwanie w tym świecie jest prawdziwym wyzwaniem, które może okazać się przygodą na śmierć i życie.
► Login = imię i nazwisko postaci bądź tylko imię (jeśli nie ma nazwiska).

POSZUKIWANIA
► Basil poszukuje skrzypkowego konkurenta, nachalnego klienta i innych powiązań.
► Albert poszukuje przyrodniej siostry.
► Rikuo poszukuje ochotnika do sesji.
► Michaela poszukuje pacjenta, osób z przeszłości i innych powiązań.
► Eliot poszukuje znajomości, wroga.
► Anne poszukuje arystokraty, demona, anioła, demonicznego zwierzęcia i ojca..

Sierpień 1889r.
Nad Londynem gorąca aura sprzyja gwałtownym, letnim burzom z silnymi wyładowaniami. Temperatura będzie wynosić ok. 28'C w dzień, w nocy zaś 16'C.

Poprzedni temat «» Następny temat
Ścieżka
Autor Wiadomość
Ruby Snow


Poziom życia: 100%
Dołączył: 20 Lis 2014
Posty: 126
Wysłany: 2017-03-10, 22:29   

Ten opis był dziwny. Co więcej, Ruby jakoś nie mogła wyobrazić sobie swojej rozmówczyni w takiej scenerii. Tak jakby taka kobieta po prostu tam nie pasowała. Anielica nie zakładała z góry, że Lorien kłamie, ale wciąż zbyt mało znała ten świat. Nie miała okazji go zwiedzić, poznać wielu krain, podróżować i podziwiać krajobrazy. Niewykluczone, że gdzieś kawałek świata wygląda tak jak opisała go pani DeVille. Może. Może kiedyś go pozna z bliska.
- Jak tam ludzie wytrzymują? - zapytała, bo skoro tam jest tak gorąco, jest też gorejący ogień to ludzie musieli mieć naprawdę trudne warunki przetrwania. - W mieście jest dużo bezpańskich zwierząt. Psy, koty, szczury... większość z nich jest naprawdę przyjazna, chociaż muszą starać się o przeżycie zupełnie bez pomocy człowieka.
Do Ruby różne zwierzaki miały raczej przyjazny stosunek. Nie spotkała się z tym, żeby coś na nią warczało, goniło ją albo próbowała pogryźć. Może to dlatego, że była aniołem? A może ona sama po prostu starała się im okazać odrobinę serca dzieląc się jedzeniem jeśli takie miała albo wpuszczając ją do środka miejsca gdzie nocowała. Uważała, że im też należy się trochę ciepła, a często zostały porzucone albo okrutnie potraktowane. Czasem były nieufne, podejrzliwe i potrzebowały trochę czasu, żeby się przełamać.
- To dobrze. Im też należy się trochę ciepła. - spojrzała jeszcze na Lorien, chociaż już bez wcześniejszego zdziwienia, które gdzieś się ulotniło po drodze, a potem ruszyła dalej kierując się w stronę miasta, nie były już tak daleko, coraz wyraźniej na horyzoncie zaznaczały się pierwsze zabudowania. - Może uda ci się przygarnąć jakieś zwierze na miejscu. - anielica nie wiedziała tak dokładnie gdzie Lorien się udaje, czy może ma bardziej konkretny cel, bo przecież musi się tez gdzieś zatrzymać, mieszkać, nocować i coś jeść. Ruby zaprosiłaby ją do siebie, ale ona sama wciąż nie miała niestety domu.
 
     
Lorien DeVille


Wiek: 20/???
Dołączył: 15 Gru 2016
Posty: 27
Wysłany: 2017-03-16, 22:56   

- Tam... właściwie nie ma ludzi. - odpowiedziała niemal odruchowo, chociaż tonem życzliwym na tyle, że trudno było nabrać jakichkolwiek podejrzeń.
Co najwyżej potępione dusze, ale w tym chyba nie było nic dziwnego ani nic wspaniałego. Być może cała ta opowieść Lorien wydawała się nieco nielogiczna, jakby bez sensu, ale dla tych, którzy byli bardziej zaznajomieni z piekielnymi otchłaniami wszystko się zgadzało. Anielica nie należała do tej grupy, jeszcze nawet nie najlepiej orientowała się w otaczającym ją świecie.
- Cóż... dawno nie miałam żadnego zwierzęcia. Może się trafi. - przyznała z pewnym namysłem i oczywiście nie chodziło jej tutaj o zwykłe stworzenia.
Co jej po zwykłym mieszkańcu świata ziemskiego? Czasem koty znajdowały się gdzieś w jej towarzystwie, rzadziej psy czy inne futrzaki, ale zwyczajnie nie pragnęła ich bliskości. Co nie znaczy, że chętnie nie sprawiłaby sobie załóżmy piekielnego zwierzaka. Były nie tylko inteligentniejsze, ale również silniejsze. Mogło być zabawnie w ich towarzystwie, o ile pozwoliłyby się odpowiednio ugłaskać. Ale to przecież panna DeVille. Jej musi się udać. Byli coraz bliżej, obok nich przejeżdżała właśnie dorożka. Woźnica nawet specjalnie nie popędzał koni, a koła spokojnie turkotały po wiejskiej dróżce. Musiał jechać ktoś wytworny, ktoś z dobrego domu, bo nawet powożący tym pojazdem był dość elegancko ubrany. Nie zdarzało się to zbyt często, a już na pewno nie wśród pospólstwa. Lorien jednak nie śpieszyła się, żeby zejść na bok i utorować im w ten sposób drogę, które dwie wędrowczynie póki co nieco zagradzały. Spokojnie wpatrywała się powóz, a w jej oczach trudno szukać czegoś podejrzanego. Woźnica na pewno spodziewał się, że prędzej czy później udrożnią one przejście. Nie. Piekielna nadal nie schodziła z trasy.
- Wygląda na to, że ktoś z miejscowych wraca do swojego dworu. - skwitowała krótko.
Ona sama często żyła jak arystokratka. Lubiła otaczać się luksusem. Pięknymi rzeczami, pięknym otoczeniem, nie dla niej było to co brzydkie i nie spełniające jej wymagać estetyki. Nawet jeśli ta estetyka czasem była bardzo krwawa, czasem wręcz nieludzka. Każdy w końcu inaczej postrzegał piękno, było ono wyłącznie elementem subiektywnego spojrzenia na świat. Każdy miał swój fragment świata. Oprócz demonów. Ci już dawno zawładnęli całość. Sprawowali tutaj rządy dusz, brali wszystko to co im się należało. Mieli prawo do wszystkiego i żadnych zobowiązań. Ten świat został stworzony z myślą o demonach.
 
     
Ruby Snow


Poziom życia: 100%
Dołączył: 20 Lis 2014
Posty: 126
Wysłany: 2017-03-25, 22:49   

Była zdziwiona tym twierdzeniem towarzyszki. To brzmiało dość dziwnie. Tak nieprzyjemnie. Pochodziła z miejsca, dzie nie było ludzi? To znaczy, że zamieszkiwała tam sama? Jak to wyglądało? Nie mogła tego rozgryźć. Nie znała się za bardzo na świecie doczesnym. Nie mogła wykluczyć, że takie miejsce istnieje, chociaż osobiście go nie widziała. Może gdzieś na tym świecie są takie okolice. Może jeszcze je kiedyś odwiedzi. Bardziej jednak zaskoczyło ją zachowanie kobiety gdy naprzeciwko nim wyjechał powóz. Możliwe, że to jakaś arystokrata albo arystokratka. Lorien jednak nie wydawała się tym poruszona, a powóz pędził dokładnie na nich. Co robić? Spojrzała na jadący pojazd, spojrzała pytająco na towarzyszkę swej podróży i naprawdę nie wiedziała co teraz. Lorien wydawała się taka spokojna, ale z drugiej strony... to było niebezpieczne. Konie w takim biegu mogły ją stratować, mogła też zginąć pod kołami powozu.
- Z drogi. - pociągnęła ją na bok, tak, żeby powóz przejechał obok nich, ale nie po nich... anielicy może coś poważnego by się nie stało, chociaż to i tak mogłoby być dla niej bolesne.
Ciągnąc kobietę za dłoń zeszła na pobocze. Stanęła na zielonej trawce, mając nadzieję, że woźnica nie będzie zły za takie zachowanie Lorien. Może była nie tutejsza i nie znała tak tych zwyczajów. Chociaż... do jej osoby powstawało coraz więcej pytać, coraz mniej zaś było odpowiedzi. Dla anielicy było to trochę niepokojące, jednak jej dobre serduszko nie pozwalało tak jej kogoś zostawić. Może była zbyt naiwna, zbyt lekkomyślna w swoim działaniu. Gdyby była pewna, że pomaga demonicy czy zachowałaby się tak samo? Pewnie nie. A może... takie dylematy były dla niej naprawdę trudne do rozgryzienia. A chciała kierować się przede wszystkim tym co jest dobre.
 
     
Lorien DeVille


Wiek: 20/???
Dołączył: 15 Gru 2016
Posty: 27
Wysłany: 2017-03-31, 23:14   

Anielica zachowywała się prawidłowo. To znaczy tak jak na anielicę przystało. Lorien nie zamierzała schodzić z drogi. Stała nieruchomo z dłońmi opuszczonymi luźno wzdłuż ciała wpatrując się w woźnicę. Mężczyzna z początku zaskoczony potem wydawał się zdenerwowany jej postępowaniem. Może wziął ją za jakąś wariatkę, może za zupełnie przypadkową osobę, może za samobójczynię. Nie potrafiła czytać w myślach, nie mogła więc tego przewidzieć, ale dużo dało się wyczytać z jego gestów, spojrzenia, mimiki twarzy. Nie groził im co prawda pięścią, lecz łatwo dostrzec jak nadął policzki, które przybrały lekko zaczerwieniony kolor. Oznaka zdenerwowania. Zmarszczył brwi, zwężył spojrzenie. Tak, dokładnie się temu przyglądała. Musiało mu się naprawdę śpieszyć, bo poganiał konie nawet widząc przed sobą Lorien. Zapewne gdyby był jeszcze bliżej coś by krzyknął okraszając swoje słowa kilkoma niezbyt przyjemnymi epitetami, na które przeszkoda w jej osobie mogłaby zasługiwać. Cóż za osobistość znajduje się w tym powozie. Czy to dostojny hrabia czy może piękne arystokratka, która właśnie zmierza do swego domu. Sfery wyższe raczej nie zamieszkiwały w Londynie. Te warunki im nie odpowiadały. Nie znała może miasta zbyt dobrze, właściwie w ogóle, ale w innych przypadkach widziała jak to jest. Rezydencje rozmieszczano na obrzeżach i ewentualnie mniejsze domostwa sytuowano w mieście. Tam panował zbyt dużo zgiełk, hałas, tłok. Było zbyt brudno, nie było miejsca do organizowania rozrywek, zapraszania gości. Nic dziwnego, takie zwyczaje.
Pozwoliła się Ruby odciągnąć na pobocze. Nie wykonała żadnego gestu sprzeciwiającego się temu, poddała się działaniom anielicy. Powóz przejechał obok wzniecając tumany kurzu. Woźnica obdarzył ich dość nieprzychylnym i podejrzliwym wzrokiem. Nie odezwał się ani słowem. Zasłony powozu były na wpół przysunięte. Zdołała tylko dostrzec na chwilę dwie delikatne buzie panienek dyskutujących o czymś radośnie. Żadnej świadomości, że obok znajdował się demon. Demon, który mógłby pochłonąć nie tylko ich dusze, ale i ciała.
Spojrzała na Ruby unosząc lekko brwi, chociaż z jej twarzy nie dało wyczytać się nic więcej. Powóz był już za nimi, oddalał się coraz bardziej.
- Dlaczego to zrobiłaś? - zadała najbardziej niewinne pytanie, takie niezrozumiałe być może dla kogoś obserwującego te sytuacje z boku.
Chociaż osób postronnych nie było. Były tylko one obie. Parę gospodarstw w oddali, które mijały coraz bardziej przybliżając się do miasta. Londyn był coraz bliżej. Jak zostanie tam przyjęta? Cóż... ważne, żeby miała miejsce odpowiednie do spożywania jak najlepszych posiłków.
 
     
Ruby Snow


Poziom życia: 100%
Dołączył: 20 Lis 2014
Posty: 126
Wysłany: 2017-04-02, 22:58   

Zachowanie Lorien było naprawdę dziwne. Chyba nie dało się tego inaczej skomentować. Przy całej tej sytuacji prezentowała postawę pełną spokoju i świadomości swojego czynu, ale jednocześnie to było niebezpieczne. Chyba. Anielica spojrzała w stronę mijającego jej powozu. Woźnica nie wydawał się zachwycony takim postępowaniem dwóch pieszych podróżnych. Dobrze, że nie zechciał w bardziej dosadny sposób okazać swojego niezadowolenia. Może postąpił tak, bo widział, że ma do czynienia z dwoma dziewczynami? Może. Nie poświęcała zbyt wielkiej uwagi na to kto znajduje się w środku, powóz bardzo szybko przemknął jej obok i pojechał dalej. Przez chwilę śledziła go wzrokiem, ale koniec pędziły dość szybko i widok powozu coraz bardziej się od nich oddalał. Dopiero wtedy spojrzała na Lorien zdziwiona jej pytanie. To pytanie również było dziwne jak cała panna DeVille. Co jednak miała jej opowiedzieć? To należało do jej obowiązków, tych niebiańskich również. Powinna pomagać ludziom, nieść im ukojenie w trudnych sprawach i walczyć z ich splugawieniem przez grzechy. To była jej misja, lecz teraz nie mogła tego ujawnić.
- Powóz mógłby cie potrącić, jeśli konie nie zatrzymałyby się na czas. To wyglądało niebezpieczne. - stwierdziła odrobinę zaniepokojonym głosem, chociaż skoro nic się nie stało to nie było też powodu, żeby zbytnio się tym przejmować. - Lepiej uważajmy jeśli mamy dotrzeć cało do miasta. - skierowała się z powrotem na dróżkę, którą poruszali się wcześniej coraz wyraźniej dostrzegając przed nimi miastowe zabudowania.
Nie były już tak daleko, mijały gospodarstwa, mijały kolejne okolice, a cel wydawał się być coraz bliżej. Później pewnie się rozstaną, nie zamierzała bowiem kłopotać niepotrzebnie głowy Lorien, która z pewnością miała swoje sprawy.
 
     
Lorien DeVille


Wiek: 20/???
Dołączył: 15 Gru 2016
Posty: 27
Wysłany: 2017-04-06, 22:53   

Wszystko odbyło się zgodnie z jej przewidywaniami. Czy powinna spodziewać się czegoś innego? Może gdyby na miejscu małej anielicy była inna niebiańska istota wtedy owszem. Aniołowie byli grupą bardziej zróżnicowaną i podzieloną. Nie miała z nim zbyt wielkiej styczności, ale jako wiekowa demonica orientowała się co nieco w temacie i mogła to powiedzieć z całą pewnością. W innym przypadku niż Ruby byłaby zdemaskowana i kto wie do czego by doszło... nie można do końca stwierdzić, że te dwie rasy żyły ze sobą w złych stosunkach. Nie wchodzili sobie w drogę tak jak w przypadku shinigami. Owszem niebiańskich irytowała zwykle grzeszność demonów i to jak kuszą do złych uczynków ludzkie istoty, ale w praktyce dusze nie były im do niczego potrzebne. Nawracając ludzi nie sięgali do ich istoty, do ich niematerialnego jestestwa, a co najwyżej pozwalali sobie na modyfikowanie ich pamięci by wymazać wspomnienia grzechów. Nie można powiedzieć, że to od razu czyniło ludzi czystymi, nawet jeśli aniołowie tak uważali. Przecież ten grzech przez człowieka i tak został popełniony bez względu na to czy zdawał on sobie z niego sprawę czy nie. Cóż... to była logika niebiańskich, chyba nie warto się w nią wtrącać.
- Nic by mi się nie stało. - odpowiedziała jej dość życzliwie, decydując się na kolejny krok w ich znajomości.
Oczy Lorien na moment przybrały bardziej krwisty odcień. Było to charakterystyczne dla demonów. U różnych osobników z jej rasy ta barwa była bardziej bordowa, czerwona bądź różowawa. Sprowadzało się to jednak do jednego. W środku oka pojawiała się wąska kreska i demon wyglądał niczym wygłodniały drapieżnik. Ludzie nie potrafią czynić takich sztuczek, ich manipulacja wyglądem była bardzo ograniczona. Co to takiego zmienić kolor włosów. Przecież to żadna zbyt wygórowana sztuka. W przeciwieństwie do istot piekielnych, które nawet mogły przybrać zwierzęcą formę kusząc człowieka zawarciem kontraktu.
To był tylko moment. Krótka chwila, lecz jednocześnie wpatrywała się w Ruby z taką uwagę, iż niemożliwe by anielica przegapiła tą zmianę. I co zrobi w tej sytuacji? Nie wyglądała na zbyt potężną istotkę, prawdopodobnie piekielna łatwo by sobie z nią poradziła. Czy w tej przypadku dziewczynka o poziomkowych włosach okaże jej również miłosierdzie? Zastanawiające... panna DeVille lubiła wprawiać w zakłopotanie swoich rozmówców i przeciwników, lubiła stawiać ich pod ścianą i obserwować ich wybory, proces decyzyjny. Ciekawe... ciekawe jak smakuje anielskie mięso. Tak samo jak ludzkie? Czy to możliwe czy może powinna się upewnić?
 
     
Ruby Snow


Poziom życia: 100%
Dołączył: 20 Lis 2014
Posty: 126
Wysłany: 2017-04-08, 23:01   

Anielica miała coraz bardziej dziwne przeczucia. Coraz bardziej niekomfortowe. To było inne. Nie czuła się tak jakby po prostu spotkała innego człowieka na swojej drodze i po prostu z nim spacerowała. Towarzystwo Lorien było zupełnie odmienne. Jej aura była inna, chociaż młody aniołek nie był w stanie jej dokładnie zdefiniować. Czasem łatwiej jej było określić piekielną istotą, czasem trudniej. W tym przypadku nie było to takie proste. Lorien dobrze się ukrywała pomimo specyficzności jej wypowiedzi. Oczywiście Ruby zdawała sobie sprawę, że demony muszą się maskować. Inaczej nie tak łatwo byłoby im zdobyć dusze. Ale mimo wszystko... nie przypuszczała, że na zwykłej drodze podczas zwykłego spaceru spotka taką diablicę. Lorien była specyficzna, cała była wyjątkowa, świetnie się maskowała.
Kiedy anielica ujrzała jej charakterystyczne spojrzenie cofnęła się kilka kroków. Zmrużyła lekko oczy. Tak, tego się nie dało nie zauważyć. Ta barwa była zbyt wyraźna i zbyt wiele mówiąca. Co to znaczy? Miała do czynienia z istotą piekielną, powinna mieć się na baczności.
- Ty... ty jesteś... - zaczęła, po czym cofnęła się dwa drobne kroczki do tyłu, ale nie zamierzała uciekać, nie zamierzała okazywać strachu.
Początkowo, wiadomo, pojawiło się zaskoczenie, jakaś odrobina dezorientacji, ale to nie oznaczało, że Ruby się boi. Zatrzymała się, wyprostowała pewnie patrząc uparcie na kobietę. Ta kobieta kusiła ludzi do złego, to nie było dobre. Może i anioły nie zawsze walczyły z demonami, ale mimo wszystko to nie było do końca fair.
- Czego chcesz? - zapytała spokojnie, chociaż przypatrywała się jej z pewną podejrzliwością, nie wiedziała do czego zmierza DeVille i co tak naprawdę jest jej celem.
 
     
Lorien DeVille


Wiek: 20/???
Dołączył: 15 Gru 2016
Posty: 27
Wysłany: 2017-04-10, 09:42   

Szczęśliwie anielica nie była aż tak bardzo niedomyślna na jaką wyglądała. W oczach Lorien bardziej przypominała dziecko. Takie dość zagubione, niezbyt orientujące się w sytuacji i otoczeniu. Istoty niebiańskie miały parę ciekawych zdolności. Trudno powiedzieć jednoznacznie kto był silniejszy... przeciętny anioł czy demon. Zapewe większość piekielnych siebie wskazałaby jako stworzenia potężniejsze, ale to efekt dość subiektywnej oceny i braku skromności. To nie przystoi demonowi uważać się za słabszego, nieporadnego, bezsilnego. Mieli swoją dumę, którą czasem można wręcz nazwać arogancją. Jednak nie można też wykluczyć, że gdzieś istnieją na tyle silne anioły, że nawet panna DeVille z takim przeciwnikiem mogłaby mieć problem. Pomimo, że nie powinno się oceniać sytuacji po pozorach mogła spokojne powiedzieć, że mała Ruby nie będzie dla niej problemem.
- Wreszcie się zorientowałaś. - głos demonicy był przesłodzony, wręcz lukrowaty.
Przysłoniła lekko dłonią usta, żeby ukryć drobny uśmiech wkradający się na jej wargi. Był to raczej uśmiech lekko pobłażliwy, może też odrobinę kpiący.
To mogło być dziwne zrządzenie losu. Podróżowały ze sobą jak dwoje ludzi, chociaż każda była innej rasy. Jedna była świadoma, druga nie. Dreszczyk emocji został rozwiany w momencie, w którym piekielna zdecydowała się na zdemaskowanie swej prawdziwej natury. Jej oczy przybrały niemal koci kształt, zadarła nieco wyżej podbródek przyglądając się tak z góry anielskiej towarzyszce podróży. Dość interesująco obserwowało się jej reakcje. Początkowe zawahanie, późniejsza pewność... oh, więc ta dziewczynka chce zgrywać twardą? Nie wychodziło jej to najlepiej, chociaż o dziwo demonica doceniała jej starania.
- Od ciebie nic, złotko. Wybieram się do Londynu jak już wiesz. To jest mój cel. - po tych słowach Ruby powinna domyślić się wszystkiego, w końcu udowodniła już, że nie jest wcale aż tak nierozsądna, nawet pomimo początkowej naiwności. - To miłe, że postanowiłaś mnie tam zaprowadzić. - podkreśliła wbijając w nią dość rozbawiony wzrok.
Może próbowała obarczyć małą anielicę winą... ? Ostatecznie łatwo domyślić się, po co demon udaje się do tak licznej aglomeracji miejskiej. Chodziło o dusze, o polowanie na ludzkie jestestwo. A dzięki anielicy trafiła tam bez problemu i dodatkowo uprzyjemniła sobie podróż pogawędką z małą niebiańską istotą. W rzeczywistości tak czy inaczej by tam trafiła, Lorien zawsze musiała dopiąć swojego celu. Kiedy wyznaczała sobie drogę podążała ją do końca. I w każdym przypadku osiągała to co chciała.
 
     
Ruby Snow


Poziom życia: 100%
Dołączył: 20 Lis 2014
Posty: 126
Wysłany: 2017-04-15, 00:10   

To prawda, mogła zorientować się wcześniej. Przecież ślady piekielności Lorien były widoczne już poprzednio, ale anielica nie przykładała do tego zbyt wielkiej uwagi. Podchodziła do sprawy jakoś bardziej swobodnie. Faktycznie, że zachowanie kobiety było dziwne i trochę inne, ale Ruby nie potrafiła tego jednoznacznie zdefiniować, dlatego nie zakładała najgorszego. Powinna bardziej uważać na otoczenie i bardziej starać się zwracać uwagę na aurę innych istot. Teraz zachowała się nieostrożnie, bo przecież gdyby się dobrze skupiła odkryłaby tożsamość DeVille już wcześniej. Jasne, że nie można nikogo z góry posądzać o złe zamiary, ale ten świat był pełen stworzeń nadnaturalnych. W otoczeniu ludzi musieli się oni ukrywać, też udawać człowieka, żeby łatwiej funkcjonować w tym świecie. Tak czy inaczej, teraz już się wszystko wydało.
- Będziesz polować na dusze. - tym razem nie zapytała, to było stwierdzenie, bo co innego mógł robić demon w otoczeniu pełnym ludzi, przecież zdobywanie dusz to był ich główny cel.- Wiem, że sama byś tam trafiła. Nie potrzebowałaś mojej pomocy. - stwierdziła zaraz, bo aż tak naiwna nie była, żeby uwierzyć w coś takiego.- Prędzej czy później ktoś cie zatrzyma.
Ruby nie zamierzała się zgrywać i robić z siebie bohaterki, tym bardziej, że pewnie miała do czynienia z demonem znacznie silniejszym od siebie. Sama nie czuła zbyt pewnie swoich umiejętności, dlatego wolała oszczędzić sobie z nią starcia. Demony istniały długo, były właściwie wieczne, lecz to nie oznaczało, że w końcu Lorien nie trafi na kogoś silniejszego od siebie. Anielica zrobiło się trochę przykro, że tyle ludzi zostanie splamionych grzechem, mogła tylko wierzyć w ich siłę woli, ale z tym bywało różnie.
 
     
Lorien DeVille


Wiek: 20/???
Dołączył: 15 Gru 2016
Posty: 27
Wysłany: 2017-04-25, 23:15   

Jak na początkową lekkomyślność młoda anielica po zdemaskowaniu tożsamości piekielnej zachowywała coraz bystrzejszy umysł. Mimo wszystko Lorien wciąż pozostawała górą. Wszystko wskazywało na to, że ich wspólny spacer zakończył się albo przynajmniej został przerwany. Jakoś nie widziała powodów dla których Ruby miałaby chcieć kontynuować z nią dalszą drogę. Nie byli może naturalnymi wrogami, lecz do sympatii wiele im brakowało. W tym świecie każdy rywalizował o coś z każdym. Istoty nadnaturalne nie żywiły wobec sobie ciepłych uczuć. Demony zbierały dusze, co nie podobało się żniwiarzom. Anioły z kolei mogły modyfikować wspomnienia śmiertelników, co również nie było zbyt korzystne, a na dodatek demony utrudniały im nawracanie ludzi na dobrą stronę. Demoniczne zwierzęta żyły pod dyktando jednej z grup, natomiast ludzie byli tutaj najsłabszym ogniwem i stanowili przykład idealnej ofiary. Wszystko się zazębiało, przenikało siebie nawzajem, sieć zależności i powiązań, oparta jednak nie na współpracy a na konkurencji i dążenia do wzajemnie sprzecznych celów. Nie mogli żyć w zgodzie. Zdarzały się co prawda przypadku sojuszy czy utrzymywania w miarę pozytywnych kontaktów, ale to były wyjątki, które jak wiadomo potwierdzały regułę. Lorien nie była specjalną zwolenniczką tych wyjątków, żyła dla siebie i za siebie, nie interesowały ją żadne specjalne znajomości. Oczywiście nawiązywała czasem relacje z istotami, które w jakiś sposób nie okazały się dla niej monotonne, lecz nigdy nie było to nic zbyt rozległego.
- Słusznie. - podsumowała jej wypowiedź i wycofała się kilka kroków bardziej w stronę drogi, by mieć lepszy pogląd na tą drobną anielicę. - Och? A niby kto? Ty? A może twoi niebiańscy przyjaciele? Nikt nie stanowi dla mnie przeszkody, nikt nie jest w stanie mi zagrozić, więc obawiam się, że to tylko twoje płonne nadzieje. - odpowiedziała jej głosem pełnym wyższości i kpiny.
Wygląd DeVille może nie zmienił się znacząco. Jednak wcześniej przypominała tylko zwykłą podróżniczkę, być może trochę specyficzną, ale wciąż normalną osobę. Obecnie przybrała postawę istoty dominującej, pewnej siebie. Jej aura nabrała wyjątkowego wyrazu. Nikt nie powinien tego lekceważyć. Już nikt nie wziąłby ją za zwykłą podróżniczkę, nawet ta anielica raczej nie wykazałaby się aż taką naiwnością. Maskowanie się demonów w społeczeństwie było jedną z ich naturalnych cech. W przeciwnym wypadku nie byliby w stanie skusić wystarczającej liczby dusz, nie byliby w stanie przekonać do siebie żadnego człowieczka. Działali jak drapieżniki, które musiały wtopić się w tłum.
 
     
Ruby Snow


Poziom życia: 100%
Dołączył: 20 Lis 2014
Posty: 126
Wysłany: 2017-04-27, 23:05   

Ruby westchnęła ciężko. Poniekąd zdawała sobie sprawę z faktu, że Lorien mówi prawdę. Była demonem, który przeżył na pewno już dość i miała w sobie tą zdolność przetrwania, która ułatwiała jej egzystencję w tym świecie. Prawdę mówią anielica nie słyszała nic o tym, żeby jakiś demon został kiedyś zniszczony. Na pewno to się zdarzało i było możliwe, ale wątpiła aby do takich sytuacji dochodziło często. To były istoty bardzo wytrzymałe i bardzo silne. Zresztą, celem poziomkowłosej nie było jej zagrożenie. Może pewnego rodzaju ostrzeżenie? Wśród piekielnych panowała spora rywalizacja o dusze, a Lorien była tu chyba nowa. Nie wiadomo jak odnajdzie się w tej rzeczywistości.
- Może. - odpowiedziała jej nieco posępnie, chociaż nadal spoglądała prosto w oczy demonicy.- Nie będziesz już potrzebować mojego towarzystwa. Pewnie się już nie spotkamy. - dodała, po czym obróciła się w stronę jednej ze ścieżek.
Główna droga, którą się poruszały rozgałęziała się na kilka innych ścieżek wydeptanych pewnie przez okolicznych mieszkańców. Ruby postanowiła skorzystać z jednej z nich. W ten sposób pewnie trafi do celu, ale nie będzie musiała podróżować dalej z DeVille. Nie pożegnała się w żaden inny sposób. Chyba nie było to niegrzeczne w stosunku do demona. Lorien nie sprawiała wrażenia jakby chciała bezpośrednio dążyć do konfrontacji, więc nie powinna stanąć na drodze Ruby. Anielica nie zamierzała też używać teraz skrzydeł, była zbyt blisko ludzkich zabudowań, ktoś mógł ją zauważyć, więc była zdana tylko na własne ogi. Krok miała spokojny, wpatrywała się w pierwsze fabryki, pierwsze wysokie budowle, które znajdowały się na obrzeżach. Ona też miała swoje zadania w ludzkim świecie i będzie dążyć do ich realizacji. Musiała się postarać, żeby ocalić chociaż kilka ludzkich istnień.
<zt>
 
     
Lorien DeVille


Wiek: 20/???
Dołączył: 15 Gru 2016
Posty: 27
Wysłany: 2017-05-25, 20:09   

- Kto wie... - skwitowała spoglądając na oddalającą się Ruby.
Anielica na sam koniec próbowała wykazać się pewnością siebie i odwagą, ale według demonicy było to bezcelowe. W końcu nie mogła do niczego się przydać. Właściwie jej życie nie było w żaden szczególny sposób ważne, była tylko słabo zorientowanym w świecie aniołkiem. Lorien faktycznie nie zamierzała jej zatrzymywać. Bo po co? Co w ten sposób by uzyskała? Owszem, ciekawiło ją to jak smakuje mięso niebiańskiej istoty, jednak nie na tyle aby rzucać się na nią właśnie teraz. W rzeczy samej można zgodzić się, że nie dążyła do konfrontacji. Zademonstrowała swoją wyższość i to wszystko. Nie potrzebowała żadnego siłowego rozwiązania, żadnego potwierdzenia swoich racji. To co otrzymała było wystarczające. Przyglądała się chwilę posturze Ruby. Co ten mały aniołek znaczy w świecie... według niej nie znaczył kompletnie nic. Jeden aniołek nie mógł nic zmienić. Nawet jeśli dzielnie i z poświęceniem będzie nawracał grzesznych ludzi. To zaledwie kropla w morzu potrzeb. Ludzie byli przecież tak słabi, tak naiwni, tak poszukujący zła... że z chęcią się mu oddawali kiedy tylko pojawiła się taka możliwość. Wystarczyła chwila słabości, odrobina niepokoju czy strachu, a głupi człowiek uczyni wszystko aby spełnić swoje grzeszne fantazje.
W końcu odwróciła wzrok od Ruby. Niech się jej wiedzie, demonica zaś podążała dalej główną ścieżką. Na horyzoncie nie było widać żadnej nadciągającej dorożki czy powozu, próżno szukać przechadzających się ludzi, za to ze znajdujących się na obrzeżach fabryk widać było ulatujące w powietrze kłęby dymu. Ten świat był coraz bardziej brudny i to nie było zasługą piekielnych. Oni nie mieli w tym żadnego interesu. Panna DeVille ostatecznie zrezygnowała ze spokojnego spaceru. Zaczęła biec. Początkowo ludzkim tempie, by po chwili nabrać takiej szybkości, że ludzkie oko pewnie nie byłoby w stanie jej dostrzec. Coraz szybciej. Znajdzie się w mieście raczej przed Ruby. Ba, może już zdążył ujrzeć pierwszą ofiarę, wyczuć charakterystyczną woń smacznej duszy. Popędziła w kierunku miasta mrużąc oczy jak kocica i oblizując łapczywie językiem wargi.
<zt>
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Ningyo

On-anime.pl



Projekt K7 M&A | http://k7.ubf.pl


Styl i grafika zedytowane przez Ciela Phantomhive. Uprasza się o nie kopiowanie.
Kuroshitsuji. Yana Toboso.
Strona wygenerowana w 0,4 sekundy. Zapytań do SQL: 11