Witajcie w Anglii pod koniec XIX wieku, we wspaniałej choć zarazem mrocznej i zagadkowej epoce wiktoriańskiej. Mnożą się tajemnicze przestępstwa nad którymi Scotland Yard załamuje bezradnie ręce. Londyn staje się polem kryminalnych rozgrywek i zbrodni mrożących krew w żyłach. Zaniepokojona Królowa Wiktoria uruchamia wszystkie swoje siły do tego by zwalczyć rosnącą przestępczość. Ten mroczny świat zamieszkują wspólnie z ludźmi: demony, które wykorzystując słabość człowieka zawierają kontrakty w zamian za dusze śmiertelników; anioły pragnące oczyścić plugawą ludzkość z grzechów; shinigami zaprowadzające porządek pośród problematycznych dusz, a także piekielnie zwierzęta o nieprzewidywalnej naturze. To wszystko dzieje się już poza wiedzą i poza wzrokiem zwykłych ludzi, jednak ma na ich życie ogromny wpływ. Przetrwanie w tym świecie jest prawdziwym wyzwaniem, które może okazać się przygodą na śmierć i życie.
► Login = imię i nazwisko postaci bądź tylko imię (jeśli nie ma nazwiska).
► Event Czarownica rozpoczęty! Ochotników zapraszamy tutaj.



POSZUKIWANIA
► Albert poszukuje przyrodniej siostry.
► Czarny Szermierz, Afuro Aphrodi Terumi i Zeno Hen poszukują różnych relacji.
► Wasil poszukuje ochotnika do sesji.
► Nakiyomi poszukuje ochotnika do sesji.

Wrzesień 1889r.
Coraz więcej deszczowych i pochmurnych dni, coraz mniej przebłysków ciepłego słońca. Temperatura będzie wynosić ok. 20'C w dzień, w nocy zaś 12'C.

Poprzedni temat «» Następny temat
Przedsionek
Autor Wiadomość
Nancy Moron

Wydz. Żniwiarzy

Kosa śmierci: zaostrzony bumerang - Chi
Poziom życia: 100%
Dołączył: 22 Paź 2014
Posty: 191
Wysłany: 2015-07-13, 18:54   
   Multikonta: Sharon


- No lepiej bym tego nie ujęła. - przytaknęła.- To znaczy... - zawahała się, bo cholera... mogło to nie zabrzmieć zbyt uprzejmie. - Szef jest jak taki cień włóczący się po korytarzach, jak wyjdzie z mroku to zawsze jest zaskoczenie.- co ona wygaduje, Nancy opanuj swój język!- Ale nie miałam nic złego na myśli! - starała się tłumaczyć trochę spanikowana obawiając się, że mogło to zabrzmieć jeszcze gorzej. - To nawet... komplement. - nie wiedziała już wybrnąć, więc zrobiła się zaraz czerwona na twarzy gorączkowo zastanawiając się nad tym co ona u licha plecie, widać chyba teraz jak bardzo chciała dobrze wypaść i jak zwykle właśnie spieprzyła po całości i jej zamiar wybrania urlopu po tych intensywnych dniach pracy właśnie runął w gruzach.
Spąsowiała zerkając w bok skrępowana tą swoją chaotyczną gadką i tylko palcami przebierała nerwowo nie wiedząc co począć z dłońmi i czy w ogóle powinna dobierać się teraz do tych dokumentów, czy przy Inspektorze nie skończy się to kolejną katastrofą.
- A tak! Skończyłam zmianę... żeby wiedział Szef jaki dzisiaj przypadek mi się trafił. - może spróbuje odwrócić jego uwagę, może to podziała.- Kobieta rodziła, dziecko przeżyło, ale ona już nie... a jaki mąż był zadowolony, taką młodziutką kochankę sobie znalazł, ciekawe co z dzieckiem teraz... nie żebym się tym przejmowała, ale to takie... no wie Szef, to trochę musi być niemiłe dla tej małej. - wzruszyła ramionami kręcąc się z boku na bok i wpatrując się dla odmiany sufit jakby to właśnie z tą częścią Instytutu prowadziła tą fascynującą rozmowę, o której pewnie jak najszybciej będzie próbowała zapomnieć.
 
     
William T. Spears

Inspektor Wydz. Zarządzania

Ekwipunek: kosa śmierci, księga zasad shinigami
Kosa śmierci: sekator
Poziom życia: 100%
Dołączył: 19 Lip 2013
Posty: 288
Wysłany: 2015-08-11, 19:07   

Uniósł brwi wysłuchując całego tego słowotoku panny Moron. Nie był tym jednoznacznie zachwycony. I nie trafiał do niego ten komplement, a właściwie pozorna próba komplementu tudzież wybrnięcia z dziwnej sytuacji, w którą się zapędziła dziewczyna. Poprawił zsuwające się z nosa okulary sekatorem, który służył mu za kosę śmierci, chociaż dość rzadko udawał się na żniwa. Miał za dużo papierkowej roboty, poza tym nie był czynnym żniwiarzem, przede wszystkim pełnił rolę Inspektora i tylko w sytuacjach wyjątkowych udawał się na zbiory. Tymczasem miał przed sobą bardzo niezdyscyplinowany przykład boga śmierci, który najwyraźniej nie dbał właściwie o swoją pracę. Cóż, powinien się do takich przypadków przygotować, spotykał się z nimi na co dzień.
- Moron, zapewne przeczytam o tym w poprawnie uzupełnionych raportach, które mi dostarczysz na biurko. - westchnął podchodząc bliżej i zerkając na ten stos dokumentów.- Czy masz mi jeszcze coś do przekazania?
Jego głos jak zwykle był spokojny, nawet zwyczajowo dość chłodny, chociaż można było do tego przywyknąć. Rzadko zdarzało się by Inspektor wypowiadał się o czymś entuzjastycznie, rzadko... czyli prawie wcale. Legendy krążyły o tym czy on w ogóle się uśmiecha, czy kiedykolwiek jest z czegoś zadowolony, czy zdarza mu się kogoś pochwalić. Nie należało go definiować wyłącznie negatywnie, dla niego praca była priorytetem, więc to oczywiste, że przykładał do niej ogromną wagę. Dlatego patrząc na ten stos dokumentów nabierał coraz więcej wątpliwości czy to w ogóle przetrwa zanim zostanie zarchiwizowane. Te uwagi już jednak zachował dla siebie.
_________________
 
     
Nancy Moron

Wydz. Żniwiarzy

Kosa śmierci: zaostrzony bumerang - Chi
Poziom życia: 100%
Dołączył: 22 Paź 2014
Posty: 191
Wysłany: 2015-08-12, 19:26   
   Multikonta: Sharon


- Tak jest! Opisałam wszystko ze szczegółami!- zameldowała nawet salutując przy okazji.
Nie była do końca pewna czy Szef ucieszy się z faktu, że pokusiła się nawet o dokładne opisanie porodu, ale to trochę trwało zanim tamta kobieta pożegnała się ze światem, a że ona wówczas była strasznie znudzona to na widok krwi postanowiła uwiecznić ten moment bazgrząc w raporcie bogate opisy.
Zerknęła kątem oka na stos dokumentów. Stoi? Stoi. To dobrze, jak tylko Inspektor zniknie jej z pola widzenia znowu będzie próbowała to dotargać na miejsce. Jeśli nikt jej nie zaskoczy to powinno się udać dotransportować całą tą stertę na miejsce przeznaczenia w całości. Najgorzej było właśnie w takich przypadkach, a teraz na dodatek kiedy pojawił się jej przełożony...
Padło pytanie, a ona zmarszczyła brwi układając palec na ustach. Chwila zastanowienia. To nie, to też nie, to odpada... czy powinna jeszcze o czymś powiedzieć Willowi? Była grzeczna, nie narobiła ostatnio żadnych kłopotów, więc nie miała z czego się spowiadać.
- Może bym tak wpadła do Szefa na herbatę wieczorem?
Nie wiadomo skąd jej wpadło coś takiego do głowy. Od razy zdała sobie sprawę z tego, że palnęła kolejne głupstwo. Najlepiej w ogóle nic nie mówić. Teraz wyjdzie na jakąś nachalną, chociaż spytała tylko o herbatę. Westchnęła ciężko nie mając pojęcia jak z tego wybrnąć.
- Szef... lubi herbatę? - kolejne pytanie zadane zupełnie chyba bez sensu, uśmiechnęła się naiwnie sądząc, że zabrzmi to absolutnie naturalnie i normalnie.
 
     
William T. Spears

Inspektor Wydz. Zarządzania

Ekwipunek: kosa śmierci, księga zasad shinigami
Kosa śmierci: sekator
Poziom życia: 100%
Dołączył: 19 Lip 2013
Posty: 288
Wysłany: 2015-08-13, 19:04   

Miała swój specyficzny entuzjazm, którego nie rozumiał i prawdę powiedziawszy nie zamierzał się w niego zagłębiać. Sposób dochodzenia do pewnych wniosków przez niektóre jednostki był tak zawikłany i nieracjonalny, że badanie takich przypadków było dużo ponad możliwości Inspektora. Co prawda w swoim życiu boga śmierci spotykał się z różnymi wypadkami, podlegali mu żniwiarze będący zbiorowością różnych osobowości, ale zazwyczaj starał się unikać bliższego zaznajamiania. Nie uważał iż towarzystwo było mu do czegokolwiek potrzebne, tym bardziej wolał wieczory spędzać na czytaniu książek niż na wysłuchiwaniu osób trzecich. Wystarczająco miał z nimi do czynienia podczas swoich zmian, gdy tak jak teraz musiał słuchać dość dziwnych tłumaczeń ze strony jednego ze żniwiarzy. Moron, to naprawdę było zbyteczne. Nie wypowiedział tego na głos, chociaż westchnął cicho.
- Podziękuję. Obawiam się, że nie starczy mi czasu by zdążyć na tą wieczorną herbatę. - odpowiedział spoglądając na nią z wyraźnym zdystansowaniem.- Aczkolwiek owszem, lubię herbatę. - dodał zdawkowo, zapewne mylnie łudząc się, że Nancy nie zacznie drążyć tego tematu.
A wiedział, że ona tak lubi. Nie uznawał za konieczne spoufalanie się z jakimikolwiek pracownikami. W dodatku książka, którą ostatnio wypełniał swój wolny czas późnym wieczorem była wyjątkowo zajmująca. Niestety, w ciągu dnia nie miał okazji by wrócić do wątku bratobójczej rywalizacji z dość żałosnym tłem jaką stanowiły rodziny głównych bohaterów. Mimo wszystko lekturę czytało się dobrze.
_________________
 
     
Nancy Moron

Wydz. Żniwiarzy

Kosa śmierci: zaostrzony bumerang - Chi
Poziom życia: 100%
Dołączył: 22 Paź 2014
Posty: 191
Wysłany: 2015-08-14, 18:57   
   Multikonta: Sharon


- To możemy się przenieść do Szefa!
Jak zwykle musiała dać popis swojej błyskotliwości, co było tym bardziej przewidywalne, że szybciej jej wychodziło mówienie niż myślenie. Rzeczywiście nigdy nie była w pokoju Inspektora, wiedziała tylko tyle, że Will szalenie chronił swoją prywatność i nikogo do siebie nie dopuszczał. Niektórzy z niego żartowali, inni go podziwiali, opinie o przełożonym były bardzo różne, ale Nancy kompletnie to nie przeszkadzało w wizji wspólnego napicia się herbaty czy może... wina? Bardziej nawet odpowiadało jej to drugie i strasznie korciło ją, żeby przekonać się jak Szef zachowuje się po wypitej dużej ilości alkoholu. Znając go jednak to pozostanie tylko w strefie wyobrażeń.
- Możemy zaprosić kilka osób i urządzić przyjęcie! - tak się ucieszyła, że niemal obskoczyła Williama.- Ale tak kameralnie we dwójkę... wtedy do herbaty można dorzucić wino. - zaczęła snuć kolejne bogate plany.- Ma Szef wino? Jakby co to ja mam jeszcze ze dwie butelki... zapasy mi się kończą. - mruknęła cicho chyba sama do siebie.- Och tak i spędzimy czas na tańcach, rozmowach, zabawie, a potem rano wstaniemy jak żywe trupy do pracy! - to ostatnie akurat niekoniecznie zapowiadało się zbyt zachęcająco, jednak panience Moron najwyraźniej to nie przeszkadzało, bo po takiej imprezie to żaden kac nie jest straszny! I z taką radością malowała przed swoim przełożonym barwne obrazy jakże ciekawej ewentualnej, ale mało prawdopodobnej przyszłości.
 
     
William T. Spears

Inspektor Wydz. Zarządzania

Ekwipunek: kosa śmierci, księga zasad shinigami
Kosa śmierci: sekator
Poziom życia: 100%
Dołączył: 19 Lip 2013
Posty: 288
Wysłany: 2015-08-15, 19:04   

Uniósł tylko milcząco brwi na ten gwałtowny słowotok ze strony Nancy. Byłby pod wrażeniem gdyby podobne zaangażowanie przejawiała na myśl o wykonywaniu swoich obowiązków, tymczasem panienka Moron marzyła i to o rzeczach dalekich i niemożliwych. Trudno było ją z tych marzeń wytrącić kiedy tak zapewne przed jej oczami roztaczał się widok przyjęcia z mnóstwem gości, a i nawet zabawa we dwoje wydawała mu się iście nierealna. Drgnęła mu nerwowo brew w końcu, bo domyślał się, że dziewczyna jest zdolna zorganizować coś takiego czy z jego zgodą czy bez. Tym samym delikatnie stuknął ją w głowę roboczą częścią swego sekatora. Nie miała zaboleć bardzo, miało tylko ją wyrwać ze szponów tych dziwnych i absurdalnych wizji, na które on oczywiście się nie godził.
- Moron, wybij to wszystko sobie z głowy. - podkreślił spoglądając na nią jakby jeszcze z pewnym podejrzeniem czy rzeczywiście uda się mu żniwiarza sprowadzić na ziemię z tego bujania w obłokach.- Doprawdy, mam inne zajęcia niż uczestniczenie w przyjęciach po pracy.
Wolał bardziej stateczne sposoby spędzenia czasu i nie należał do osób aż nazbyt rozrywkowych. Co prawda i kieliszek wina czasem lubił wypić, aczkolwiek w ilościach umiarkowanych w przeciwieństwie do tej porywczej panny, niestety... nie złapał jej jeszcze na pijaństwie by wystosować odpowiednią sankcję.
_________________
 
     
Nancy Moron

Wydz. Żniwiarzy

Kosa śmierci: zaostrzony bumerang - Chi
Poziom życia: 100%
Dołączył: 22 Paź 2014
Posty: 191
Wysłany: 2015-08-16, 14:27   
   Multikonta: Sharon


A już się tak rozpędzała! I przecież nie miała wcale złych intencji. Inspektorowi przydałoby się na pewno trochę rozerwać, oderwać od tych wszystkich nudnych i monotonnych obowiązków, a z nią jak wiadomo nie wypadało się nudzić. Ale zamiast zrozumienia dla jej prawych zamiarów, przyszła kara za zbyt dalekie snucie dzikich wyobrażeń.
- Au.- wymamrotała rozcierając sobie obolałe miejsce na głowie..- Szef to jednak jest sadysta. - dodała cicho, pewnie i tak zbyt głośno niż miało to zabrzmieć.
Początkowo zasępiła się nieco, chociaż wiedziała, że trudno będzie o inną reakcję surowego przełożonego. Westchnęła zrezygnowana, opuszczając dłonie, a jednym obcasem postukała zniecierpliwiona o podłogę. Nic odkrywczego nie przychodziło jej do głowy, a nakręciła się na to, żeby wyciągnąć Williama na coś zupełnie nie w jego stylu. Każdy potrzebuje trochę relaksu, to niemożliwe, żeby Inspektor był i pod tym względem wyjątkiem.
- Jakie zajęcia? - podłapała mając nadzieję, że to ją może naprowadzi na jakiś trop.- To Szef się zajmuje czymś poza pracą? - w jej głosie pojawiło się zdziwienie, a znając Nancy to wcale nie było to ze złośliwym podtekstem, ona nie potrafiła być uszczypliwa czy coś takiego.
Czym może się zajmować Spears oprócz oczywistych obowiązków jak strofowanie leniwych żniwiarzy i kontrolowanie wszystkiego co tylko pojawi mu się w zasięgu wzroku?
 
     
William T. Spears

Inspektor Wydz. Zarządzania

Ekwipunek: kosa śmierci, księga zasad shinigami
Kosa śmierci: sekator
Poziom życia: 100%
Dołączył: 19 Lip 2013
Posty: 288
Wysłany: 2015-08-22, 18:54   

Pierwsze słowa przemilczał. Zdarzało mu się spotykać również z takimi określeniami, jednak najlepszym sposobem na nie był brak reakcji. Poza tym, gdyby nie zareagował całkiem możliwe, że Nancy uznałaby to za potwierdzenie chęci wzięcia udziału w jej zabawie i jeszcze tego wieczora pojawiłaby się w jego pokoju bądź sama, co ostatecznie by zniósł, bądź z gromadą imprezowiczów, których musiałby zdecydowanie wyrzucić za próg. Naprawdę nie widział sensu w czymś takim.
- Różne Moron. Czy nie powinnaś się zająć zaniesieniem tego do archiwum? - jego wzrok znów padł na stertę dokumentów, która jak najszybciej powinna zostać zabezpieczona i zarchiwizowana.
Wolał aby żniwiarze nie interesowali się jego życiem prywatnym, na które i tak w większości składała się praca. Oprócz tego miał kilka chwil wolnych tylko dla siebie i były to wyłącznie wieczory. Kiedy mógł odetchnąć od zgiełku i obowiązków zajmując się chociażby lekturą wciągającej książki. Nie uważał, żeby te informacje były komukolwiek do czegokolwiek potrzebne, dlatego nie widział potrzeby dzielenia się nimi. To jego sprawa co robił poza pracą, nawet jeśli nie miał tego czasu zbyt wiele i na pewno nie chciałby, żeby te kilka spokojnych chwil zostało mu zastąpionych przez huczne i zapewne całkowicie bezużyteczne zabawy z udziałem żniwiarzy w tym tej zupełnie niereformowalnej Nancy. Być może ona preferowała odpoczynek w towarzystwie, on jednak stronił od tego i niech tak zostanie.
Podniósł wzrok znów na dziewczynę mając nadzieję, że zgodnie z tą sugestią weźmie się z powrotem do pracy. Obowiązki nie będą czekać przecież wiecznie.
_________________
 
     
Nancy Moron

Wydz. Żniwiarzy

Kosa śmierci: zaostrzony bumerang - Chi
Poziom życia: 100%
Dołączył: 22 Paź 2014
Posty: 191
Wysłany: 2015-08-23, 14:41   
   Multikonta: Sharon


Kiedy padło pytanie, zorientowała się, że z tymi papierami to powinna być już dawno załatwiona sprawa. Jeszcze chwila i dostanie nadgodziny! Trochę speszona tym spojrzała natychmiast na stertę zalegających raportów i sprawozdań z lekką niepewności czy w ogóle da radę to dotransportować. Chwila, chwila... ona nie da rady? Jej policzki zrobiły się bardziej czerwone, a na twarzy pojawił się niezwykle uparty wyraz. Zmarszczyła brwi, zakasała rękawy i podeszła do tej kupy papierzysk. Przykucnęła nieco i pochwyciła to tak, żeby tym razem nie zgubić ani karteczki. Podniosła wszystko z pewnym trudem, w końcu początki są najgorsze, ale kiedy stanęła równo na nogach zorientowała się, że nie jest tak źle. Od razu mogła bardziej optymistycznie podejść do wykonania tego zadania, chociaż miała mały problem z widocznością, bo cała sterta dokumentów zasłaniała sporą część korytarza. No nic, jakoś da sobie radę.
- Przepraszam, czy mógłby Szef... ja tu pracuję. - o ile brzmiało to trochę niepewnie, to już ostatnie słowa wypowiedziała całkiem stanowczą, po czym jak taran ruszyła do przodu mając cichą nadzieję, że oprócz Inspektora nie napotka już nikogo innego na drodze.
Pierwsze parę kroków pokonała bez problemu, szła dość prosto, a przynajmniej tak się jej wydawało. Dopóki nie wpadła na żadną ze ścian dopóty dla niej było to w linii prostej. Ciężkie jest życie żniwiarza, szczególnie jak się ma mnóstwo papierkowej roboty. I pomyśleć, że pewnie Will miał jej jeszcze więcej, jak on to w ogóle wytrzymywał.
 
     
William T. Spears

Inspektor Wydz. Zarządzania

Ekwipunek: kosa śmierci, księga zasad shinigami
Kosa śmierci: sekator
Poziom życia: 100%
Dołączył: 19 Lip 2013
Posty: 288
Wysłany: 2015-08-24, 19:02   

Westchnął cicho poprawiając okulary z przyzwyczajenia by chociaż na chwilę pozostały na swoim miejscu. Przyglądając się poczynaniom Moron, zaczynał wątpić w powodzenie jej zamiarów właśnie dlatego, że ta sterta dokumentów wyglądała wyjątkowo niepewnie. Cóż, właściwie to leżało w jej interesie, żeby ten stos dotransportować prawidłowo na miejsce. W jaki ona sposób zamierzała to zrobić, było już mniej ważne. Tak czy inaczej przesunął się na tyle w bok, żeby o niego nie zawadziła tym razem obserwując dość uważnie krok po kroku dziewczyny. Ostatecznie doszedł do wniosku, że na niego również czeka praca, więc tkwienie w miejscu nie będzie mu służyć.
- Widzę. - odpowiedział jej krótko.- Postaraj się by niczego nie zgubić. - skierował do niej już ostatnie słowa, po czym ruszył w swoją stronę.
Zapewne czeka go jeszcze trochę czasu spędzonego w gabinecie. O ile się nie mylił dostał już wszystkie wczorajsze raporty i kilka sprawozdań wymagających zweryfikowania. Kiedy skończy z tą partą dokumentów zastanie go już wieczór, ale mimo wszystko liczył na to, że uda mu się przeczytać chociaż jeden rozdział książki, która czekała na niego na komodzie już drugi dzień. Doprawdy, miał tyle obowiązków, że o urlopie mógł zapomnieć na bardzo długo.
<zt>
_________________
 
     
Nancy Moron

Wydz. Żniwiarzy

Kosa śmierci: zaostrzony bumerang - Chi
Poziom życia: 100%
Dołączył: 22 Paź 2014
Posty: 191
Wysłany: 2015-08-26, 15:30   
   Multikonta: Sharon


Wymamrotała pod nosem coś, czego chyba Inspektor nie dosłyszał. Postaraj się nie zgubić... przecież się stara! I to cały czas! Chodzi z tymi papierami, uzupełnia je, poprawia błędy, ale żeby liczyć na to, że w końcu zostanie doceniona, że w końcu ktoś ją pochwali to nie! Cóż, Szef naprawdę jest tyranem nie mającym litości nawet dla niewiast takich jak ona. Zawzięła się jednak, trzymając skrupulatnie te sporą stertę papierów, ani jeden dokument nie zleciał jej z wysokości i tak trzymając to w tej bardzo dziwnie wyglądającej wierzy makulatury udała się zaraz z tym do biblioteki. Zdała to wszystko, otrzepała ręce i odetchnęła z ulgą, że ma wreszcie spokój. Przynajmniej na jakiś czas, bo potem znowu trzeba siedzieć w papierach i uzupełniać wszystko po żniwobraniu, spisywać duszyczki zebrane, notować datę, godzinę, okoliczności... kiedyś skończy się na tym, że żniwiarze zamiast wychodzić i zbierać dusze będą siedzieć za biurkami przysypani tonami papieru. A może to tylko jej katastroficzne myśli?
Zadowolona była w każdym razie, że od Szefa nie dostała zbyt wielkiego opieprzu, mogła wrócić teraz ćwierkając do swojego pokoju i tam wyłożyć się wreszcie na łóżku. Obiecała sobie, że jednak kiedyś złoży wizytę Inspektorowi, może nawet w bliskiej przyszłości, może nawet tylko na filiżankę herbaty, ale tego sobie nie odpuści.
<zt>
 
     
Seishin

Wydz. Żniwiarzy

Rodzina: Brak
Wiek: 17-18 (z wyglądu)
Znaki szczególne: Blond włosy związane kokardką, sztuczne skrzydła i ogon
Ekwipunek: Księga Shinigami i Kosa Śmierci
Kosa śmierci: Dosyć duża kosa z ostrzem na końcu, przewiązana czarną wstęgą.
Poziom życia: 100%
Dołączył: 20 Gru 2017
Posty: 13
Wysłany: 2018-01-03, 21:31   
   Multikonta: Ningyo


Po wypełnieniu wszelkich raportów blond włosa skierowała się do przedsionku. Liczyła, że tym razem będzie mogła odpocząć. Młodsza w końcu wypełniła wszystko, co miała, złapać tego kogo miała, także złapała. W ciszy wybrała się na krótką przechadzkę, ostatecznie siadając pod jednym z okien oraz odkładając swoją kosę na bok.
Zamknęła ponownie oczy i wzięła głębszy wdech. Miała nadzieję, że William jej wybaczy wcześniejszą wpadkę oraz że nabierze do niej zaufania. Mimo że się go bała to gdzieś w środku coś do niego czuła.
Zacisnęła cicho ręce, a po jej policzkach spływały łzy, mimo to, że wypełniła obowiązki, to czuła się beznadziejnie przez to, że wcześniej nie dała rady ich wypełnić. Właściwie czuła się beznadziejnie, odkąd przyznała się, że skłamała, chciała im wszystkim pokazać, że naprawdę jest zdolna, ale wyszło inaczej, niż marzyła.
_________________
the world is in my hands, I can easily destroy it
 
     
Lily Valver

Wydz. Żniwiarzy

Rodzina: Matka, ojciec i młodsza siostra, wszyscy żywi i nudni.
Wiek: Wygląda na ok. 20 lat
Znaki szczególne: oczy Shinigami
Ekwipunek: tabletki na ból gardła (jako przekąska), mapa (której i tak nie umie rozczytać)
Kosa śmierci: Topór o dwóch ostrzach. Może go rozdzielić na dwa jednoostrzowe berdysze.
Poziom życia: 100%
Dołączył: 04 Maj 2016
Posty: 144
Wysłany: 2018-01-03, 22:56   

Cóż, dzień Lily był taki jak zwykle. Wykonała zlecenia, pogoniła z toporem jakieś demoniczne zwierzę, załamała się nad głupotą jakiegoś człowieka, który pobiegł za nią krzycząc, że jest mordercą, bo przypadkiem zauważył jak zbierała duszę. Coś wykraczającego poza normę stało się dopiero po złożeniu wszystkich raportów, kiedy została poinformowana, że ma już natychmiast rzucić wszystkie swoje plany i biec pilnować jakiegoś młodziaka podczas nadgodzin, czy czego innego. Nie, żeby miała jakieś specjalne plany na dzisiejszy wieczór. W sumie, nie zostało dla niej nic do roboty, a takie zadanie pozwoliło opóźnić chociaż odrobinę nadchodzącą nudę. Nie miała więc nic przeciwko przyjęciu go. Nie, żeby miała jakikolwiek wybór. W związku z takimi oto wydarzeniami, niezwłocznie udała się na poszukiwanie pechowej owieczki, której uciekło zlecenie. “Niezwłocznie” oznaczało co prawda “powolnym spacerkiem, zatrzymując się przy okazji, żeby pośmiać się pod nosem z jakiejś kłócącej się pary”, nie zmienia to jednak faktu, że na miejsce dotarła. Z lekkim opóźnieniem co prawda, ale dotarła. Akurat, kiedy jasnowłosa istotka zalała się łzami. Hmm, czyżby Inspektorek nieco zbyt ostro ją potraktował?
Lily nie należała do osób delikatnych. Do taktownych również. Ale skoro zauważyła cel swojego błądzenia po Instytucie (naprawdę powinni powiesić jakieś tabliczki z drogowskazami), to trochę głupio byłoby ją zignorować. Zwłaszcza, że skoro musi jej przypilnować to wypadałoby chociaż sprawdzić, czy udało jej się złapać zbiegłą duszę. Gdyby szef zauważył, że młoda znowu zawaliła, zostałaby ukarana nie tylko ona, ale także panna Valver, za niedopilnowanie jej. W sumie, po co wlepili to zadanie akurat jej? Była niewiele starsza od tej tutaj, jej staż jako shinigami także nie był o wiele dłuższy. Chociaż trzeba przyznać, że jeśli chodzi o zlecenia, Lily radziła sobie równie dobrze, co starsi żniwiarze. W niektórych przypadkach nawet lepiej. Cóż, duża ilość wolnego czasu sprzyjała treningom…
Przez chwilę przyglądała się młodszej dziewczynie, pozostając chyba niezauważoną. Wygląda na to, że była nieco zbyt zajęta płakaniem, żeby zwracać uwagę na otoczenie. Chociaż, kto ją tam wie? Może ją dostrzegła, ale postanowiła zignorować? Ahhh ta niewychowana młodzież! ...nieważne. W każdym razie, po chwili przyglądania się jasnowłosej, postanowiła jednak ją zaczepić. Ewentualnie dowiedzieć się czego chciała i zostawić ją w spokoju, w zależności od kondycji emocjonalnej tej tutaj. Westchnęła cicho i leniwym krokiem pokonała dzielący je dystans. - Ty jesteś Seishin? - zagadnęła, lekko przygryzając usta i krzyżując ręce na piersi. - Chyba oczy ci się trochę spociły.
 
 
     
Seishin

Wydz. Żniwiarzy

Rodzina: Brak
Wiek: 17-18 (z wyglądu)
Znaki szczególne: Blond włosy związane kokardką, sztuczne skrzydła i ogon
Ekwipunek: Księga Shinigami i Kosa Śmierci
Kosa śmierci: Dosyć duża kosa z ostrzem na końcu, przewiązana czarną wstęgą.
Poziom życia: 100%
Dołączył: 20 Gru 2017
Posty: 13
Wysłany: 2018-01-03, 23:13   
   Multikonta: Ningyo


Dziewczyna spojrzała cicho przez łzy na nieznajomą, kiwając znacząco głową na tak.
Podnosząc się cicho ziemi, wytarła mokre od łez policzki.
- O co chodzi ?
Powiedziała cicho, patrząc na ziemie, czuła się wystarczająco beznadziejnie, żeby chcieć patrzeć na ziemie, żeby móc unikać ich rozczarowanego wzroku.
Wiedziała, że wcześniej zawaliła, była wściekła na siebie, bo bardzo zależało jej na starszym żniwiarzu. Sama właściwie nawet nie wiedziała dlaczego, tak jakoś czuła w środku, że jej na nim zależy. Przez to czuła się jeszcze gorzej, a do jej oczu znowu napłynęły łzy. Wiedziała, że jako żniwiarka powinna być silna, lecz szczerze nie potrafiła, wiedziała to świetnie. Potrzebowała wsparcia, ale wiedziała, że na nie nie zasługuje, nie od osoby, którą zawiodła najbardziej. Skuliła się ponownie na ziemi i zaczęła płakać, czuła ból, ból w środku. Sama nie wiedziała co się z nią dzieje.
_________________
the world is in my hands, I can easily destroy it
 
     
Lily Valver

Wydz. Żniwiarzy

Rodzina: Matka, ojciec i młodsza siostra, wszyscy żywi i nudni.
Wiek: Wygląda na ok. 20 lat
Znaki szczególne: oczy Shinigami
Ekwipunek: tabletki na ból gardła (jako przekąska), mapa (której i tak nie umie rozczytać)
Kosa śmierci: Topór o dwóch ostrzach. Może go rozdzielić na dwa jednoostrzowe berdysze.
Poziom życia: 100%
Dołączył: 04 Maj 2016
Posty: 144
Wysłany: 2018-01-04, 22:44   

W porządku, Lily spodziewała się prawie wszystkiego, jeśli chodzi o tę tutaj. Mimo tego, kiedy jasnowłosa rozkleiła się jeszcze bardziej, poczuła się lekko zdziwiona. Czy stary szef aż tak bardzo na nią nawrzeszczał? Mimo wszystko, to nie do końca możliwe. Szef nie krzyczał, on chyba ogólnie nie wiedział, co to emocje. ...a może dziewczyna przypadkiem na niego wpadła i teraz ma traumę, kto wie. Gdyby ona wpadła na szefa, zwłaszcza gdyby targał ze sobą jakieś dokumenty, pewnie zostałaby obdarzona spojrzeniem łączącym zirytowanie, niedowierzanie i pogodzenie ze swoim losem. Niezbyt przyjemna mieszanka, też dostałaby traumy. Cóż.
- Miałam przypilnować, żebyś wykonała swoje zadania. Czy złapałaś już tę nieszczęsną duszę? - mimo wszystko, Lily nie wyglądała na specjalnie przejętą załamaniem emocjonalnym Seishin. Sama doskonale wiedziała, że z przemianą w shinigami wiązały się różne emocje, nie była też pewna dokładnego stażu dziewczyny w Instytucie. Równie dobrze jej podły humor mógł być jeszcze spowodowany samobójstwem. Depresja, te sprawy. Jeśli ktoś chciał umrzeć i nagle okazuje się, że przeżył… Załamanie się jest w tym przypadku w pełni normalne, blondynka jeszcze nie doceniła możliwości egzystowania jako żniwiarz. Tak to przynajmniej odbierała Lily, jak dla niej załamanie z powodu niewykonanego zadania byłoby bardzo nielogiczne. Chociaż ona sama depresji nie przechodziła, niemal wprost przeciwnie, była z faktu życia bardzo zadowolona. Cóż, jej pierwszy okres w Instytucie możnaby nazwać wręcz manią, lub po prostu stanem nieuzasadnionej euforii. Co prawda przeszło jej to bardzo szybko, ale dość mocne wspomnienie tego pozostało.
- Wydaje mi się też, że powinnaś zgłosić się do kogoś w sprawie nadgodzin. Lepiej odwalić to wszystko szybko, zanim nagromadzi ci się więcej. - dodała po chwili, nadal ze zdziwieniem patrząc na płaczącą. Oczywiście, Lily też zdarzało się płakać, jednak takie siedzenie i ryczenie? Nieee. To po prostu… Nieco dziwne. Zwłaszcza w miejscu, gdzie każdy może ją zauważyć. Westchnęła cicho. Nie do końca wiedziała, jak się ma w tej sytuacji zachować. Gdyby dziewczyna była jej przyjaciółką, albo przynajmniej kimś, z kim kiedykolwiek rozmawiała, czułaby się w pewnym stopniu zobowiązana, żeby chociaż poklepać ją po plecach. A tak ma tutaj rozklejoną młodą shinigami, którą pierwszy raz widzi na oczy i nawet nie ma bladego pojęcia, dlaczego ona ryczy. Można by wręcz pomyśleć, że to przez Lily jasnowłosa płacze. Trzeba przyznać, cała sytuacja była dość niewygodna...
 
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  



Fairy Tail Path Magician



Bleach OtherWorld

Dragon Ball New Generation Reborn



Vampire Knight


Król Lew















Image and video hosting by TinyPic

Rainbow RPG



















Vampire Diaries







SnM: Naruto PBF

Luciferum zaprasza!







www.zmiennoksztaltni.wxv.pl





Pokemon Eternum









Ningyo

On-anime.pl



Projekt K7 M&A | http://k7.ubf.pl


Styl i grafika zedytowane przez Ciela Phantomhive. Uprasza się o nie kopiowanie.
Kuroshitsuji. Yana Toboso.
Strona wygenerowana w 0,31 sekundy. Zapytań do SQL: 11